Gość: pawka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.10.04, 01:39
Juz dawno temu, jak jeszcze musialem jezdzic autobusami, mialem zle
przeczucia. Kierowcy, zwlaszcza prywatnych linii, jezdza za szybko i
niebezpiecznie. To tylko kwestia czasu, kiedy dojdzie do nieszczescia. Sam
musialem sie trzymac poreczy oparcia, i nawet pocieszanie sie, ze On Tu
jezdzi codziennie, nie uspokajala mnie. Zwlaszcza sciganie sie z tirem na
dwupasmowce Myslenice-Krakow. Wyprzedzalismy sie o wlos na dosc ostrych
zakretach. Zreszta cala trasa byla bardzo ryzykowna. Zero przewidywania
mozliwych i niespodziewanych przypadkow. Jakby nam nawet opona strzelila (co
bylo dosyc prawdopodobne, biorac pod uwage stan tych "scigaczy"), to byloby
zero szans na serpentynie. Przepisy dot. ograniczenia szybkosci, byly lamane
na calej trasie. Wole doplacic do paliwa i jechac swoim samochodem.