Dodaj do ulubionych

Przeciw smokom poniżenia i zapomnienia - rozdan...

IP: 128.249.207.* 08.11.04, 16:36
blad w nazwisku laureata prof. DAVIESa. Wstyd Gazeto!!! Tyle lat Profesor w
Polsce publikuje i nikt w redakcji sie nie znalazl, zeby sprawdzic!
Obserwuj wątek
    • Gość: Wojtek (w34) Reflekcja nad "dobrem" IP: *.tkpsa.pl 08.11.04, 18:05
      1. Medal Świętego Jerzego.

      Rano, jadąc samochodem dowiedziałem się, że po raz kolejny przyznano medal
      Świętego Jerzego, który jak przyznają przyznający przyznają tym,
      którzy "zmagają się ze złem i uparcie budują dobro w życiu społecznym" (cytat
      za TP).

      Zupełnie abstrahując od osób, które ten medal dostały (a zawsze dostawały go
      bardzo interesujące osoby) zastanawiam się jak łatwo przyznającym udaje się w
      dzisiejszym świecie prześlizgnąć z przyznawaniem bez jasnego sprecyzowania
      tego, czym jest zło a czym dobro, czyli z czym laureaci się zmagają oraz co tak
      naprawdę budują.
      Patron medalu, Święty Jerzy walczył ze smokiem, co wiele osób rozumie jako
      walkę ze złem. Średniowieczna symbolika jest tu aż nadto czytelna - problemem
      jednak jest użycie tej symboliki we współczesnym świecie. Każdy dzieciak, który
      przeczytał "Sceny z życia smoków" albo zobaczył "Niekończącą się historię" może
      mieć wątpliwości, które troskliwy rodzic będzie musiał wyjaśnić wprowadzają
      niedopuszczalne w średniowieczu rozróżnienie na dobre i złe smoki. Wyjaśnienie
      relatywizacji moralnej ze smokami i złem poszło łatwo - obawiam się, że dużo
      trudniej pójdzie z dobrem.

      W tym roku medal przyznano między innymi pani Stanie Buchowskiej, zaangażowanej
      w fundację "La Strada", fundację pomagającą kobietom porywanym i zmuszanym do
      prostytucji. W notce na temat fundacji wyczytałem, że kobiety te często są
      ofiarami mafii ale pomyślałem i po chwili wymyśliłem że to nie jest do końca
      prawdą. Kobiety zmuszane do prostytucji są tak naprawdę ofiarami mężczyzn
      korzystających z prostytucji, a mafia jest już tylko pośrednikiem w
      dostarczaniu tym mężczyzną usługi.
      Walka z mafią, (tak często przez polityków wykorzystywana do pokazywania się w
      dobrym świetle) to walka z objawami a nie z przyczyną, za to gdyby chcieć
      zacząć walczyć z przyczyną, którą jest rozpusta i cudzołóstwo (ojej, jakie
      okropne, przestarzałe i niemodne słowa) to tej walki jakoś we współczesnym
      świecie sobie nie wyobrażam. Wszak na na oba te grzechy mamy w tej chwili
      powszechne przyzwolenie społeczne i skoro już mówimy o "czynieniu dobra" to pod
      tym pojęciem dużo częściej niż pomoc kobietom będzie się rozumiało to, że jakaś
      pani jakiemuś panu (choć za pieniądze) "zrobi dobrze". Wulgaryzm tego
      ostatniego stwierdzenia jeszcze bardziej ilustruje jak różnie może rozumiane
      być dobro.

      We współczesnym świecie pojęcia dobra i zła są tak zrelatywizowanie, że
      zapisanie powyższej sprzeczności przyszło mi zupełnie bez trudu. Oglądając TV
      (a zwłaszcza TV typu MTV) dopatruję się podobnych sprzeczności co chwilę, bo
      czasem w ciągu jednego programu, w ciągu jednej paczki reklam, w sąsiadujących
      obok siebie news-ach są jawnie, lub mniej jawnie przedstawiane sprzeczne
      wartość przy czym obie są sprzedawane z kolorowymi naklejkami "to jest dobre".
      Oczywiście, aby demaskowanie sprzeczności nie było zbyt łatwe, czasem
      bezwzględne słowo "dobre" zamieniane jest na bardziej miękkie słowa
      typu: "europejskie", "światowe", "postępowe". We współczesnym świecie możliwe
      jest wspólne zorganizowanie dwóch "dobrych" demonstracji: jedna będzie się
      solidaryzować z chorymi na AIDS i będzie (jak każda ludzka solidarność) dobra w
      swej naturze, a druga żądać będzie akceptacji społecznej dla homoseksualizmu i
      wolności seksualnej i też będzie dobra, bo dobre jest wszystko co akceptuje
      drugą osobę i co jest postępowe. Uczestnicy zamanifestują po czym odejdą w
      przekonaniu, że uczynili dobrze nie widząc, lub nie chcąc widzieć sprzeczności
      własnych działań.


      2. O pojęciu dobra ciąg dalszy.

      Widzę jakieś podobieństwo dzisiejszych czasów do czasów Izraela w epoce
      Sędziów. Wtedy też brakowało silnego, teokratycznego przywództwa (w czasach
      sędziów Mojżesz i Jozue stanowili już historię) a działania ludzkie najlepiej
      charakteryzowały następującą, powtarzającą się w w Księdze Sędziów
      sekwencja: "w owych czasach nie było króla w Izraelu i każdy czynił to, co było
      słuszne w jego oczach." (Sdz 17.6; 21.25)

      Zupełnie tak jak dzisiaj - każdy czyni to co jest słuszne w jego oczach przy
      czym ponieważ każdy czyni dobrze, to każdy ma swój przepis na to czym to dobro
      przez niego czynione jest. Nawiasem mówiąc kolejną ciekawostką jest to, że
      jednemu z laureatów Medalu Świętego Jerzego udało się doskonale przetłumaczył
      sekwencje z Księgi Sędziów na język współczesnej młodzieży. To co w Biblii
      Gdańskiej brzmi "każdy, co mu się dobrego zdało to czynił" dziś przedstawia się
      jako "róbta co chceta" przy czym nie jest to już opisem fatalnej sytuacji
      duchowej narodu, ale zachętą do (dobrego?) działania.


      3. Kto na świecie może czynić dobro?

      Kolejną ciekawostką dotyczącą medalu jest umieszczenie na nim fragmentu Psalmu
      37. "Powierz Panu swoją drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał. On sprawi,
      że Twoja sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a prawość Twoja, jak blask
      południa”. Fragment podkreśla aktywność Boga ("On sam będzie działał") w
      chwili, gdy aktywność człowieka ukierunkowana będzie na zawierzenie
      (dosłownie: "powierz Panu drogę, zaufaj mu"). Ciekawostką, którą zauważyłem
      jest sprzeczność w zapisie z medalu z charakterem osób będących laureatami.
      Spoglądam na listę i widzę ludzi aktywnych, ludzi mających cele i konsekwentnie
      podążających w celu ich osiągania, ludzi - działaczy.

      Osobiście nie jestem przekonany czy chrześcijańska aktywność w czynieniu dobra
      jest działaniem dobrym. To zdanie brzmi kontrowersyjne więc spieszę wyjaśnić.
      Po pierwsze uważam, że każdy chrześcijanin może mieć trudności, z określeniem
      dobra w świecie. Świat jest grzeszny w swej naturze i niemożliwe jest
      poprawienie go w jednym miejscu bez zepsucia w innym, kołderka jest za krótka a
      łatając jedną dziurę powodujemy, że za chwile gdzie indziej wypada następna.
      Przykłady na początku mojego przemyślenia są trywialne bo w życiu spotyka się z
      dużo trudniejsze, ot choćby dylemat czy dać pieniążek żebrzącemu na dworcu w
      Wielkim Mieście dziecku. Wiem, że wielu dobrych ludzi ma codziennie takie
      rozterki nie wiedząc jak czynić by było dobrze.

      Oczywiście obcowanie z Bogiem pozwala zrozumieć, zastanowić się, poznać ale
      właśnie to obcowanie powoduje, że człowiek dostrzeże swoją słabość przy
      jednoczesnym zachwycie nad wielkością Boga; to obcowanie spowoduje, że człowiek
      będzie chciał "powierzyć swoją drogę Panu" czego konsekwencją będzie, iż jak
      święty Paweł będzie mógł powiedzieć "już nie ja żyję, ale żyje we mnie
      Chrystus" (Gal 2.20). I to stwierdzenie jest drugą przyczyną dla której uważam,
      że chrześcijańska aktywność jest mało chrześcijańska - wszak chodzi o to aby
      móc, jak Jan Chrzciciel powiedzieć "potrzeba, by On wzrastał, a ja się
      umniejszał" (Jan3.30).



      4. Linki:

      - "Medal Świętego Jerzego" artykuł w Tygodniku Powszechnym stanowiący
      inspirację do tego przemyślenia.
      tygodnik.onet.pl/1197145,artykul.html

      - O stojących przy drodze (jedno z pierwszych spisanych przemyśleń, 24 czerwca
      2004 r.)
      w34.blog.pl/archiwum/index.php?nid=3826838

      - Teistyczne pojęcie dobra w notce "Zabawa w słowa: Dobro" (3 lipca 2003 r.)
      w34.blog.pl/archiwum/index.php?nid=3887306

      - Oryginał:
      www.w34.blog.pl/archiwum/index.php?nid=8366312


      Wojciech Apel (w34)
      www.w34.blog.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka