ruczajka1
28.02.05, 14:39
PROBLEM TYPOWO KRAKOWSKI
Nawiązując do relacji prasowych z obrad rady miasta Krakowa do
nierozwiązywalnego od lat problemu polityki mieszkaniowej, ośmielamy się
zaprotestować przeciwko manipulowaniu opinią publiczną. Otóż czytelnik
nieznający przebiegu nad problemem - budować mieszkania komunalne czy nie? —
mógłby odnieść wrażenie, że wszyscy radni mają w tej sprawie jednolite zdanie
i
wszyscy są przeciwni działaniom prezydenta miasta w tej kwestii. Przypominamy
więc, że część radnych, a w tej liczbie liczbie klub radnych SLD, wyrażała
zdecydowanie odmienne opinie i próbowała przekonać pozostałych, aby w się z
niefortunnego pomysłu rezygnacji z budowy mieszkań komunalnych, który może
przynieść tylko szkodę oczekując na pomoc mieszkaniową. Poniżej prezentujemy
nasze poglądy w tej sprawie, wyrażane w trakcie sesji miejskiej rady.
Bezpośrednią przesłanką zmiany polityki mieszkaniowej stał się, mocno
nagłośniony, protest mieszkańców Ruczaju przeciwko zamierzonej budowie
budynków
komunalnych. W naszej ocenie mieszkańcy Ruczaju protestują tak naprawdę
przeciwko budowie tam nowego osiedla mieszkaniowego, bez względu na to, czy
będzie komunalne, czy inne. Ich zdaniem należałoby należałoby tam urządzić
plac
zabaw czy tereny zielone. Problem typowo krakowski – jeżeli ja zbudowałem
dom –
to w okolicy chciałbym mieć raczej piękne widoki niż nowe domy sąsiadów. Jako
podstawowy argument protestu używano twierdzenia, że zamierza się tam budować
mieszkania socjalne, do których sprowadzą się „patologiczne” rodziny.
Twierdzenia fałszywego, bowiem mieszania komunalne to głównie lokale
przeznaczone dla osób o niewysokich dochodach, w większości młodych małżeństw
a
w części osób starszych — emerytów i rencistów, tych, których nie stać na
dalsze wynajmowanie mieszkań w prywatnych kamienicach Chyba że dla niektórych
jest to równoznaczne z patologią.
Podejrzewać można, że protest ten, a także pomysł rezygnacji z budownictwa
komunalnego, jest mocno inspirowany przez lobby deweloperów. Pojawienie się
wmieście większej liczby nowych mieszkań niewątpliwie spowodowałby spadek cen
lokali na rynku. Stąd gmina, jako inwestor, stanowi realne zagrożenie dla
interesów tej grupy. Jednak dlaczego niektórzy radni stoją po niewłaściwej
stronie tego konfliktu interesów? Podnoszony argument, że gmina jest złym
inwestorem, wydaje się byc chybiony. Bo jeżeli tak, to dlaczego miałaby d
dobrym kupcem mieszkań od deweloperów? A właśnie do tego część radnych
zachęca
prezydenta i chce, by te zakupy stary się głównym źródłem pozyskiwania
mieszkań
komunalnych. A jak do tej pory krakowski samorząd pomagał obywatelom w
zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych? Przez ostatnie dziesięć lat nie
wypracował żadnej skutecznej metody. Dopiero ta kadencja - wydawało się –
będzie w stanie zlikwidować albo przynajmniej znacznie zmiejszyć
czterotysieczną kolejkę po mieszkania komunalne. Uchwalona w grudniu 2003
roku
polityka mieszkaniowa przyniosła efekt w postaci tysiąca przydzielonych
mieszkań w roku 2004. Więcej niż w ostatnim dziesięcioleciu. jednak jej
znaczacym elelmentem jest budownictwo komunalne, do którego w bieżącym roku
miasto właśnie miasto przystępowało. Nagle jednak poglądy na ten temat u
części
radnych uległy zmianie. Chcą zatrzymania programuj powrotu do jałowych debat
nad stosowanieniem metod, które już dawno przetestowano z miernym skutkiem,
głównie ze względów kosztowych. Dlaczego? Przecież, podobnie jak prezydent,
również składali przedwyborcze obietnice w tym zakresie.
Nie chcą ich zrealizować czy może widowiskowe poparcie grupy protestujących
mieszkańców jest
cenniejsze w roku wyborów parlamentarnych? A może cenniejsze jest poparcie
starań określonego lobby biznesmenów?...."