Dodaj do ulubionych

Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - p...

IP: 62.233.163.* 25.03.05, 10:11
Nie mogę uwierzyć że Gazeta wudrukowała taki artykuł!!!?? Brawo panie Jurku.
Może w końcu to będzie miasto ludzi a nie kilku historyków i redaktorów
szukających sensacji i tematów do pisania. Może w końcu zostanie
wyremontowane???? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Pio Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.05, 11:56
      A ja się z panem nie zgadzam. Zasada "Wolnoć Tomku w swoim domku", którą pan
      proponuje jest dobra, ale na wsi. Szczególną bzdurą jest opinia, że "jak komuś
      przeszkadzają ogródki na podwórkach to niech się wyprowadzi". Chciałbym też, aby
      pan napisał, gdzie na świecie w dzielnicach mieszkalnych kawiarnie otwarte są
      całą noc i grają muzykę na cały regulator (vide Kazimierz w lecie). Bo ja w
      takim kraju nie byłem - może za mało jeżdżę po świecie. Życzę panu, aby na
      pańskim podwórku otwarto ogródek kawiarniany z grillem, co miałem okazję przeżyć
      u siebie.
      Rozumiem również, że moim zdaniem obrzydliwa, nowoczesna szklano-metalowa
      zabudowa centrów niemieckich i austrackich miast jest dla pana szczytem
      estetyki. No to współczuję. W Krakowie są przykłady twórczych i bardzo udanych
      adaptacji starych kamienic (są też różne potwory). Za to większość nowych
      budynków w centrum jest kompletnie nieudana a niestety będziemy je oglądać do
      końca naszego życia. To, że inwestor jest bez gustu, albo się nie zna - to nie
      jego wina. Ale co na to środowisko krakowskich architektów i urzędników? Wstyd
      proszę państwa! Powinno się na każdym z tych budynków przykleić tabliczkę z
      nazwiskiem "tfórcy" oraz urzędnika, który na "to" pozwolił.
      • Gość: jurek Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: 62.233.213.* 25.03.05, 13:23
        Po takim artykule chyba znowu zacznę kupować Gazetę Wyborczą. I to nie ze
        względu na fakt unowocześniania miasta ale na obiektywizm. Bo ostatnio jak
        czytałem kilka artykulów jednego z Pańskich redakcyjnych kolegów/ Pewnie
        domyśla się Pan o kogo chodzi/ to płakać się chciało. Gość na siłę chciał
        zrobić sensację pozbawioną właśnie tego obiektywizmu.
        Pozdrawiam
      • Gość: Paweł Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.05, 09:58
        Również zupełnie nie zgadzam się z autorem artykułu. Miasto zabytkowe tym się
        różni od miasta, że nie można wybudować cokolwiek, gdziekolwiek. Każda
        inwestycja nie jest lepsza od braku inwestycji - jak twierdzi autor. O
        charakterze miasto decyduje, to z jaką troską podchodzi się do przeszłości, czy
        w świadomy i przemyślany sposób dba się o dziedzictwo również archtektoniczne.
        Czasy "jedynego, słusznego" sposobu działania istotnie minęły, ale
        pozostawienie spraw swojemu biegowi, przy obecnym poczuciu estetyki większości
        Polaków, prowadzi do tragicznej brzydoty, którą widać na każdej ulicy.
    • iwonp Ale Pan bzdury pisze !!!! 25.03.05, 14:50
      Jak nie umie Pan uszanowac Krakowa i jego zabytkow to moze niech sie Pan
      wyprowadzi, nie zgadzam sie z wiekszoscia Pana artykułu,
      napisalam Pan ten artykulu zeby zmusic ludzi do dyskusji ??? ale jesli tak to
      Pana rozumiem jesli jednak Pan tak mysli jak Pan pisze to niech Pan sie
      szybciutko pakuje i jazda z Krakowa !!!!!
      • Gość: Groszek Re: Ale Pan bzdury pisze !!!! IP: *.lag.ensieg.inpg.fr 29.03.05, 13:33
        Artykul jest bardzo trafny. Jeszcze troche takich osob jak Ty i za 10 lat ludzie
        nie beda mogli wejsc na Rynek , bo "beda niszczyc jego unikalny mikroklimat".
        Wzywam o troche zdrowego rozsadku. Zabytki trzeba chronic, ale nie popadajmy w
        paranoje.
    • Gość: Jovan Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 18:04
      Wyburzyć kwartał kamienic tylko dlatego, że instalacja elektryczna nadaje się
      do wymiany? Widzę, że głupota ludzka nie zna granic!
    • Gość: maro Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 21:16
      Panie Jerzy

      1. Rowniez mieszkam w starej kamienicy i zapewniam pana, ze stare instalacje
      elektryczne mozna spokojnie wymienic i nawet zwiekszyc sobie moc przylaczenia
      pradu tak zeby panu korki nie "wywalalo". No ale to wymaga troche pracy i
      zachodu!!!
      2. Zapewniam pana rowniez, ze na zachdzie nie do pomyslenia jest umieszczenie
      takiej ilosci reklam jak w Krakowie(pierwsze pytanie znajomych ktorzy
      przyjechali z Kanady!! do Krakowa -A dlaczego u was jest taka ogromna ilosc
      reklam? i to takich brzydkich). Prosze sobie pojechac chocby do Wloch, to
      zobaczy pan jak powinno wygladac miasto z reklamami!!!
      3. Idac i postepujac pana tokiem myslenia, przegonilibysmy Ameryke w ciagu 5
      lat w jej plastikowej kulturze i kiczu. Tam jednak kicz, czasami jest
      kontrolowany u nas natomiast nie!!!
      4. Mozna sie z pania Bogdanowska w wielu sprawach nie zgodzic. Natomiast nalezy
      przyznac jej racje ze wiekszosc Polakow, nie z ich winy, ma gust na poziomie
      PRLu. Tego jednak mozna sie nauczyc w szkole podstawowej, a jezeli ktos jest
      oporny, mozna przeciez wyegzekwowac to odpowiednimi przepisami.Np. wytyczne
      konserwatorskie odnosnie obiektow zabytkowych.
      5. Mam nieodparte wrazenie panie Jurku, ze poziom pana duskusji conajmniej
      dorownal poziomowi pani Bogdanowskie w swojej zajadlosci i subiektywizmie. Ale
      ona wydaje sie powiedziala to z bezsilnosci, patrzac na to co sie dookola nas
      dzieje, a pan z czystej bezinteresownej zlosliwosci(jakie to piekne i polskie).
      Przy okazji wyszedl z pana jakis ogromny kompleks. Dlaczego???... prosze sie go
      wyzbyc bedzie panu lzej!!!
      6. Do naszych konserwatorow mam prosbe. Zeby nie podniecali sie nad kazda
      nawet nad najmniej wartosciowa buda, a nie pozwalali budowac takich koszmarow
      jak podwawelski hotel!!!! Za to ktos powinien odpowiedziec!!!Mozna wybudowac
      supernowoczesna architekture rowniez w tkance zabytkowego miasta. Bo co my po
      sobie pozostawimy przyszlym pokoleniom..? Rekonstrukcje, nasladownictwo
      architektury z innych epok...?zgroza!!! Nikogo dzisiaj przeciez nie razi
      chociazby barokowy oltaz w gotyckim kosciele.

      Pozdrawiam - pewnie jak zawsze, na gadaniu sie skonczy? No ale u nas zawsze tak
      jest. Szkoda
    • Gość: Marcin_OŻÓG-krak Tak jest Panie Skoczylas zbudujmy markecik na rynk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 10:57
      ...na rynku bo ile miejsca tam wolnego a lepiej by na rynku stal market
      (najlepiej jakis lIDL) niz jakas tam plyta z przysiega Kościuszki. I po co
      Wawel na wzgórzu jak mogla by tam powstac skocznia narciarska. I Sukinnice;
      zbudujmy tam jeszcze dwa piętra- bo lepiej zbudawac niz nic nie budowac.
      Cieszmy sie wiec z archiszopy jaka jest hotel scheraton i niszczony Kazimierz.
      Wstydze sie być krakowianinem jak skysze takie opinie!!!!!!!1
      • Gość: Jerzy Skoczylas Re: Tak jest Panie Skoczylas zbudujmy markecik na IP: *.76.classcom.pl 26.03.05, 11:52
        Panie Marcinie,
        Markecik na rynku stoi od ładnych kilkuset lat. Nazywa się Sukiennice i pewnie
        ludzie pana pokroju psioczyli na niszczenie wyglądu miasta, gdy je budowano.
        • Gość: Marcin_OŻÓGkrk Ludzie mojego pokroju nie nazywają sukiennic marke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 17:22
          ...marketem lecz zabytkiem(mimo ich pierwotnego przeznaczeni). Nie zrozumial
          mnie Pan; w mieście takim jak Kraków trzeba szczególnie uważać na to co i gdzie
          się buduje!!! Wydając łatwo pozwolenia na budowe czegokolwiek można zniszczyć
          krajobraz i dobytek naszych przodkow, nie wazne jakiego pokroju. A co zlego
          jest w torach na ulicy Szewskiej? Tym sposobem myślenia można by zburzyć Bramę
          Floriańską bo auta dostawcze się w niej nie mieszczą.....
          Może więc jeszcze raz się Pan zastanowi nad tym artykułem
          • Gość: mil Re: Ludzie mojego pokroju nie nazywają sukiennic IP: *.science.uva.nl 29.03.05, 14:40
            > A co zlego
            > jest w torach na ulicy Szewskiej?

            Nie potrafisz czytac ze zrozumieniem? Przeciez autor napisal wyraznie:
            przeszkadzaja podczas jazdy na rowerze (ktory to jest jedynym srodkiem
            transportu ktorym szary czlowiek moze dojechac do Rynku). A tory te nie sa
            ZADNYM zabytkiem ani nie maja ZADNEJ uzytkowej funkcji. Te tory w tym miejscu
            to po prostu GLUPOTA!!!
            • Gość: Młodziutka Re: Ludzie mojego pokroju nie nazywają sukiennic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 22:36
              Sie Pan/Pani lepiej zedukuje, gdyż tory na ulicy Szewskiej jak najbardziej SĄ
              zabytkiem, i pozostałością torów, które zajdowały się tam przed I wojną. Funcji
              użytkowej może i nie mają, ale z takim podejściem moglibyśmy równie dobrze
              wyburzyć bądż jaki kościół znajdujący się w obrębie Rynku-mamy przecież
              WSPANIAŁE Sanktuarium Bożego Miłosirdzia w Łagiewnikach-po cholere nam
              Mariacki??!!!
              co do jazdy na rowerze- Primo--> nie przeszkadzają one w poruszaniu sie
              jednośladem o ile oczywiście potrafi sie jeżdzić...
    • Gość: gość Przerażająca ignorancja autora IP: *.waw.krakow.pl / 149.156.31.* 29.03.05, 12:01
      Przerażająca ignorancja autora, który próbuje wszystko sprowadzić do wyśmianego
      już hasła "róbta co chceta"
    • adrum1 Kraków - dla maluczkich 29.03.05, 12:37
      Dzięki CI Gazeto za artykuły na temat wyglądu Krakowa!!!
      Po przeczytaniu tekstów Moniki Bogdanowskiej i Jerzego Skoczylasa jestem za
      racjami przedstawionymi przez M. Bogdanowską. Pan Skoczylas słabo merytorycznie
      odnosi się do argumentów i problemów z poprzedniego artykułu. Skupia się na
      nienajważniejszych emocjonalnych wątkach wypowiedzi pani Bogdanowskiej (można
      ją zrozumieć, wobec poczucia bezsilności). Prowadzi polemikę w kierunku jałowej
      i niedojrzałej pyskówki, jakie często pojawiają się np. na forum, przy
      kontrowersyjnych tematach. Przedstawia pozorne dylematy i powiela stereotypowe
      podziały na "burzymurków" i "ochroniarzy-konserwatorów". Dobrze, że temat
      jakości architektury się pojawia, ale najwyższy czas, żeby próbować dochodzić
      do sedna sprawy, przedstawiać przyczyny i możliwości rozwiązań, prezentować też
      więcej wyważonych i wartościowych opinii. Pozytywną rolę może spełnić też
      prezentowanie pozytywnych przykładów z innych krajów.

      Oczekiwałbym od Gazety pogłębienia i rozwinięcia tematów poruszanych przez
      Monikę Bogdanowską.
      • lmalczewski Re: Kraków - dla maluczkich 29.03.05, 17:12
        W każdym mieście są tacy ludzie jak Pan Skoczylas. W Katowicach mamy Pana
        Smolorza. Obaj piszą w myśl zasady: "Nie ważne żeby pisać zbyt mądrze i z
        sensem, ważne żeby było kontrowersyjnie". Drogi Panie Skoczylas, Kraków jest
        dla turystów atrakcyjny, natomiast nie są zbyt atrakcyjne: Siedlce, Bydgoszcz,
        Małkinia i wiele innych miast w Polsce. Czy zadawał Pan sobie
        pytanie "dlaczego"? Nie dlatego, że wyburza się w Krakowie kamienice, bazgrze
        sprayem po ścianach, buduje szklane koszmarki w stylu hotelu Sheraton. Kraków
        jest atrakcyjny dlatego, że jest miastem starym, który właśnie dlatego ma
        to "coś" czego nie ma np. warszawskie Bródno. Nie jest Pan tego świadomy bo
        jest Pan ignorantem jak niestety wielka część polskiego społeczeństwa, której
        nie przeszkadza bezład architektoniczny jaki ma miejsce na terenie całej
        Polski. Właśnie przez takich ludzi jak Pan Skoczylas i jemu podobnych, Polska
        jest taka brzydka, ponieważ ich nie obchodzi jakość przestrzeni publicznej. Dla
        nich jest ważna knajpa (nieistotne gdzie umiejscowiono i w jakiej formie) i
        swoboda wypowiedzi graficiarza. Takie rzeczy jak dziedzictwo przeszłości, dobry
        gust, szacunek dla ludzi, którzy walczyli o zachowanie krakowskich zabytków są
        nieistotne.
        Panie Skoczylas, jeżeli tak Panu zależy na tej swobodzie to niech Pan się
        przeniesie do Nowej Huty lub jakiegoś blokowiska krakowskiego i da spokój
        Staremu Miastu! Proszę tam prowadzić swoje życie towarzyskie, umawiać się na
        randki, do restauracji, do knajpy. Proszę tam sobie jeździć na rowerze.
        Dlaczego Pana tak ciągnie na Starówkę? Jeżeli byłoby to dla Pana i Panu
        podobnych trudne, to niech Pan zada sobie pytanie "dlaczego"? Czy nie dlatego
        że są lepsze miejsca? A może gdzie indziej jest mało przyjemnie? Gdyby Pan
        zadał takie pytanie to bym Panu odpowiedział – dlatego, że o budowie takich
        miejsc decydowali ludzie o wrażliwości podobnej Pańskiej. Jeżeli Pani
        Bogdanowska swoim tonem wyraziła pogardę dla Panu podobnych to ja się do niej
        bez wahania przyłączam.
        • Gość: grzaniec Re: Kraków - dla maluczkich IP: *.chello.pl 29.03.05, 21:40
          Koles od Huty to wara nam takich "ulepszycieli" nie trzeba, moze zaproponujesz
          biezanow,kurdwanow,azory? W czym tamte dzielnice sa lepsza? No tak zabojstw
          mniej a to ze 3 razy mniejsze to juz nic?
          Widze ze jestes z tych co to mowia ze jak cos zlego to NH,jak zabojstwo w
          Krakowie to na 99% NH - gratuluje intelektu!
          A do pana Jerzego - tory na szewskiej sa uwarunkowane historycznie, wprawdzie
          krotka historia bo moze 100 letnia ale takiej dlugosci historia kilka miast
          chcialoby sie poszczycic. A jak panu kolko w tory wjezdza to zaloz pan szersze
          opony i po klopocie albo wybierz pan do jazdy szczepanska lub jana tam kolo nie
          wpada bo nie ma w co a i ladny "nowoczesny" asfalt jest polozony.
    • Gość: dungbeetle trzy grosze od fachowca IP: *.chello.pl 29.03.05, 22:00
      Przyznam iż tekst popełniony przez red. Skoczylasa mną wstrząsną. Wstrząsnął na
      tyle że "machnąłem" tekścik który wysłałem do Wyborczej ale zapewne i tak tego
      nie wydrukują więc pozostawiam go tutaj. Na początek jedna tylko dygresja -
      jestem konserwatorem zabytków (młodym 27 lat to chyba ważna informacja by nikt
      nie myślał iż jestem starym zgredem uczepionym swoich racji - umysł mam jeszcze
      chłonny). A oto tekst:

      „Gazetę” z piątku 25 marca, z racji przedświątecznych zajęć, odłożyłem na bok z
      myślą iż przeglądnę ją uważnie później. I dobrze się stało bo święta miałem
      dzięki temu spokojne, spędzone w radosnej atmosferze, która na pewno zaburzona
      zostałaby gdybym przeczytał artykuł red. Skoczylasa pt. „Więcej szacunku dla
      maluczkich” a będący polemiką z tekstem napisanym przez panią Monikę
      Bogdanowską – „Architektura tłem dla reklamy”. Była to jedna z tych chwil w
      której człowiekowi (a uchodzę za osobę spokojną, wręcz flegmatyczną)
      przysłowiowy nóż otwiera się w kieszeni. By była jasność – nie znam tekstu pani
      Bogdanowskiej ani samej autorki, nie wiem czy „bije z niego pogarda wobec
      ludzi” ani jakie ma podstawy by pisać artykuły o podobnej tematyce, natomiast w
      pełni rozumiem jej intencje z racji wykonywanego przeze mnie zawodu. Za to
      kompletnie nie rozumiem co skłoniło Pana redaktora do podjęcia się polemiki w
      temacie który, jak wynika z popełnionego przezeń tekstu, jest całkowicie poza
      jego sferą zainteresowań i wiedzy, a która to polemika, być może przysparzając
      mu sympatii wśród czytelników, powoduje więcej złego niż szanowny redaktor
      przypuszcza. Oto ze zdziwieniem czytam iż „na przykład jako namiętny rowerzysta
      za każdym razem przeklinam tego, który wymyślił, żeby na ulicy Szewskiej
      zostawić nikomu niepotrzebne tory tramwajowe. Wielki mi zabytek! A spróbuj,
      człowieku, podczas deszczu manewrować po tych cholernych torach wśród tłumu
      przechodniów”. Otóż panie redaktorze, pomijając fakt iż, jak rozumiem, posiadł
      pan wiedzę na temat teorii konserwacji i w związku z tym ma pan podstawy
      ferować wyroki co jest zabytkiem a co nim nie jest, wnioskuję iż równym
      utrapieniem co tory są dla pana piesi których również należałoby usunąć z ulicy
      Szewskiej. Apeluję do pana jako namiętny pieszy by w tłumie podobnych do mnie
      ostatnie kilkaset metrów do pracy pokonywał pan prowadząc rower w ręce,
      rezygnując z karkołomnych manewrów narażając nas na najechanie. Co się zaś
      tyczy samego torowiska to, śpieszę z wyjaśnieniem, popełnia pan częstą pomyłkę
      sprowadzając zabytek do tego co stare i cenne. Niestety zapomina pan, lub nie
      wie, iż istnieje coś takiego jak kontekst historyczny, tory tramwajowe na
      Szewskiej nie mają zapewne wielkiej wartości materialnej ale dużą wartość
      historyczną, tędy bowiem biegła pierwsza linia tramwajowa w Krakowie. Zachowany
      fragment jest tak zwanym „świadkiem” mówiącym o historycznym rozwoju miasta,
      pech że akurat pozostawionym na drodze prowadzącym do krakowskiego
      oddziału „Wyborczej”. Dalej czytamy coraz bardziej absurdalne tezy „Ciche zaś
      podwórka na pewno były przyjemne dla lokatorów ale fatalne dla całego kraju…”
      Genialne spostrzeżenie! A jakiż to fatalny wpływ na kraj ma nie urządzanie
      kawiarni na krakowskich podwórkach? I dalej „Na szczęście to się zmieniło. A
      jak się komuś nie podoba rejwach kawiarni to niech sobie założy dźwiękoszczelne
      okna lub wyprowadzi poza centrum”. Odwołuje się pan do filmów Barei
      parafrazując tekst pochodzący z jednego z kultowych filmów który to film i ja
      pozwolę sobie wykorzystać jako komentarz do powyższego stwierdzenia. Jest
      w „Misiu” taka scena kiedy kelnerka prosi by inna pani wytarła szminkę z
      szklanki bo klient będzie się awanturował na co słyszy odpowiedź „ trzeba dać
      wywieszkę – wejście tylko w krawatach. Klient w krawacie jest mniej
      awanturujący się.” Zatem to ta sama logika, jak się nie podoba, to wynocha! Pan
      redaktor zapewne założyłby sobie dźwiękoszczelne okna z plastiku zapominając że
      oryginalna drewniana stolarka robiona na indywidualne zamówienie dla
      konkretnego budynku i różniąca się między sobą w kształcie i sposobie wykonania
      a będąca nierzadko integralną częścią dekoracji budynku (by ująć to ogólnie),
      nijak ma się do zunifikowanych w formie współczesnych profili okiennych. I,
      panie redaktorze, „wszędzie na świecie (w normalnych krajach)” to właściciel
      kawiarni ma obowiązek zapewnić spokój ludziom mieszkającym w pobliżu. Jeszcze
      większą złość budzi we mnie „niepokój” pana Skoczylasa na wypowiedź pani
      Bogdanowskiej o „patroszeniu” budynków i pod płaszczem zabytkowej fasady
      stawiania kompletnie nowej konstrukcji – „Co złego jest w podwieszanych
      sufitach i halogenach?”. Jest to mniej więcej taka różnica, panie redaktorze,
      jak między oglądaniem np. żaby w naturze a pływającego w formalinie preparatu z
      tego zwierzątka. Przykłady kompletnego niezrozumienia pojawiające się w
      artykule można by mnożyć, jak chociażby teza że jak w kamienicy nie działa
      należycie instalacja elektryczna, infrastruktura jest przestarzała to należy ją
      zburzyć (nota bene, tak panie redaktorze, dokonuje się w
      Krakowie „bezpardonowych wyburzeń” i skandalicznych przebudów o których pisze
      czasami nawet pana gazeta). Jednak nie chodzi tu o walkę z poszczególnymi,
      bezsensownymi stwierdzeniami pojawiającymi się w tekście ale o ogólny kontekst.
      Mam wrażenie że pan redaktor życzyłby sobie by historyczną część miasta
      pozostawić samą sobie, by z chaosu, dzięki pieniądzom inwestorów wyrosło coś na
      kształt dobrze skrojonego disneylandu, porażającego ergonomią wprowadzoną na
      potrzeby klienta, swoistym parkiem rozrywki. A wszyscy niezadowoleni niech się
      wyniosą do diabła. Ciekawe co powiedzieliby na taki pomysł Skrzynecki, albo
      Kantor gdyby dożyli naszych zwariowanych czasów. Bo historia a co za tym idzie
      zabytek, panie redaktorze, to nie tylko kamienice i kościoły, ale także zwykli
      ludzie. I to nie ci którzy przyjadą do centrum na kawę, a o których się pan tak
      troszczy, tylko ci którzy mieszkają tam na co dzień. Ci którzy piszą dalszą
      część historii starego miasta. Żywa organiczna substancja. Zabytkowa kamienica
      nie jest tylko własnością kupującego ją inwestora, ale również dobrem narodowym
      i dziedzictwem kulturowym i z tym ów właściciel musi się pogodzić. Bo w
      zjednoczonej europie to owo dziedzictwo jest świadectwem naszej inności w myśl
      hasła „budując jedność, chwalmy odmienność”, a żaden podwieszony strop czy
      halogen choćby najbardziej estetyczny tej odmienności nie daje. Tu nasuwa mi
      się ciekawe spostrzeżenie zapewne bardziej przemawiające do wyobraźni pana
      redaktora. Kiedy kupuje się samochód w fabryce Ferrari to nie wystarczą same
      pieniądze ale prześwietlana jest osobowość nabywcy a w przypadku szczególnych
      modeli kupujący musi podpisać specjalną umowę zabraniającą np. sprzedaży auta
      bez zgody firmy. Bo chodzi o ochronę wizerunku, panie redaktorze. Bo może dojść
      do paradoksu który doprowadza obecnie do upadku Wenecję, gdzie niekontrolowana
      potrzeba zapewnienia maksymalnej rozrywki turystom doprowadziła do tego że
      rdzenni mieszkańcy musieli się wyprowadzić a miasto umiera stając się
      popadającym w ruinę skansenem. Inwestycje? Tak, jak najbardziej, powstają
      przecież jak choćby tzw. Nowe Miasto, czy Galeria Kazimierz. Handel i rozrywka?
      Proszę bardzo, ale wszystko to musi się odbywać pod kontrolą, w oparciu o plan
      stworzony przez fachowców, o którym wspomina pani Bogdanowska a który panu
      kojarzy się, co smutne, z reliktem minionej epoki (smutne bo od 16 lat żyjemy w
      innej rzeczywistości, a pan zdaje się nadal mentalnie tkwi w gettcie PRL’u). I
      słusznie pan zauważa że nie każdy sklepikarz jest wyra
      • Gość: antykonserwator Fahofcy i Skoczylas - do Huty i na Kurdwanów! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 10:23
        Gość portalu: dungbeetle napisał(a):

        > Przyznam iż tekst popełniony przez red. Skoczylasa mną wstrząsną.

        Mną natomiast "wstrząsną" tekst popełniony przez konserwatora zabytków.

        > Wstrząsnął na tyle że "machnąłem" tekścik który wysłałem do Wyborczej ale
        > zapewne i tak tego nie wydrukują

        Bo za długi. Ma jeszcze kilka innych wad, ale przede wszystkim jest za długi.

        > więc pozostawiam go tutaj.

        I fajnie - ale tym bardziej pewnie go nie wydrukują :-)

        > Na początek jedna tylko dygresja -
        > jestem konserwatorem zabytków (młodym 27 lat to chyba ważna informacja by nikt
        > nie myślał iż jestem starym zgredem uczepionym swoich racji - umysł mam
        > jeszcze chłonny).

        I to jest nieco przerażające.

        > Co się zaś
        > tyczy samego torowiska to, śpieszę z wyjaśnieniem, popełnia pan częstą pomyłkę
        > sprowadzając zabytek do tego co stare i cenne. Niestety zapomina pan, lub nie
        > wie, iż istnieje coś takiego jak kontekst historyczny, tory tramwajowe na
        > Szewskiej nie mają zapewne wielkiej wartości materialnej ale dużą wartość
        > historyczną, tędy bowiem biegła pierwsza linia tramwajowa w Krakowie.

        To jest zwyczajny kicz.

        Raz, że ulica Szewska jest "odrestaurowana" tylko w części, bo na "oryginalny"
        bruk kasy wystarczyło tylko na 1/3 długości ulicy. Dwa, że tory nie spełniają
        tutaj absolutnie żadnej funkcji - owszem, były w tym miejscu przez kilkadziesiąt
        lat. W tej chwili gromadzi się tam brud, smród i nikt tego nie czyści. Ponieważ
        nie ma zwrotnic a to, co zostało wstawione w jezdnię to tylko fragmenty, rzecz
        jest zupełnie nieczytelna dla kogokolwiek. Za to jest upierdliwa dla różnych
        uzytkowników (nie tylko rowerzystów) i jest zwyczajnie niefunkcjonalna i
        potencjalnie niebezpieczna.

        I uwaga dość podstawowa: ulica Szewska ma kontekst średniowieczny, a nie
        dziewiętnastowieczny czy dwudziestowieczny i tramwajowy. Tramwaj jest tutaj tak
        naprawdę AHISTORYCZNY, co każdy konserwator powinien wiedzieć. Niestety,
        krakowska szkoła konserwacji opiera się na zupełnie nieuzasadnionym a
        przynajmniej _zupełnie dowolnym_ założeniu, że konserwujemy Kraków w postaci XIX
        wiecznej. Równie dobrze można założyć, że konserwujemy w postaci XVII-wiecznej
        (i burzymy Feniksa na rogu Rynku i św. Jana) albo też że dopuszczamy budynki
        typu Bunkier Sztuki i hotel campanilla (też w obrębie Plant!) w stylu... no
        właśnie: jakim?

        W sytuacji, kiedy ŻADEN konserwator zabytków w Krakowie nie radzi sobie
        kompletnie z NICZYM (patrz na przykład skandal z hotelem Radisson kiedy
        poprzedni konserwator zabytków został zwyczajnie zrobiony w bambuko nie
        weryfikując liczb podanych przez inwestora - albo wziął łapówkę a potem wyleciał
        bo go warszawa, czytaj Ministerstwo Kultury wywaliło), a na całej Szewskiej wisi
        dwieście czy trzysta szpetnych reklam, których - uwaga - nie uświadczysz ani na
        warszawskiej starówce (atrapie!), ani w okolicach rynku we Wrocławiu ani
        Poznaniu, wyjeżdżanie z pochwałą jakichś ahistorycznych torowisk "w kontekście
        historycznym" jest żałosne.

        Murki na wylocie Szewskiej "symbolizujące" mury obronne i bramę Szewską, jakieś
        nieczytelne układy geometryczne różnokolorowej kostki "symbolizujące" dawny bieg
        Młynówki Królewskiej w ulicy Karmelickiej (tak!), kiczowate przystanki MPK na
        siłę stylizowane na XIX wiek - wraz z nierozwiązanym problemem reklam i
        przestrzeni ulicznej świadczą o impotencji środowiska konserwatorskiego w Krakowie.

        Dęte i oderwane od życia argumenty "konserwatorów" krakowskich są groźne, bo na
        przykład uniemożliwiają skuteczne rozwiązanie problemów logistycznych (a także
        przeciwpożarowych - dojazd Straży Pozarnej!) w centrum.

        Chodzi na przykład o ... chodniki i krawężniki. Z chodników i krawężników w
        centrum (w obrębie Plant) należy zrezygnować. Zupełnie! Bo są niebezpieczne i
        utrudniają: chodzenie, organizację miejsc postojowych dla samochodów, poruszanie
        się osób niepełnosprawnych itp. itd. Udało się z tego horroru zrezygnować na
        Rynku, ale na pozostałych ulicach dalej konserwatorzy wygrywają i mamy to co mamy.

        Drugi przykład: kostka kamienna w ulicach w centrum miasta. Co za cymbał
        wymyślił kostkę brukową w jezdni ulic św. Marka, Brackiej czy Piłsudskiego!!!!!
        Poziom hałasu w tych ulicach podskoczył kilkakrotnie - samochód jadąc po równym
        asfalcie może być niemal niesłyszalny, ale na kostce będzie budzi ludzi w nocy!
        Na rowerze jedzie się po tych ulicach jak po tarce, panie na wysokich obcasach
        klną szpetnie, rolkarze zniknęli z Starego Miasta niemal zupełnie.

        Jedyni zadowoleni to zdaje się mafia krakowskich konserwatorów.

        > kształt dobrze skrojonego disneylandu, porażającego ergonomią wprowadzoną na
        > potrzeby klienta, swoistym parkiem rozrywki. A wszyscy niezadowoleni niech się
        > wyniosą do diabła. Ciekawe co powiedzieliby na taki pomysł Skrzynecki, albo
        > Kantor gdyby dożyli naszych zwariowanych czasów.

        Skrzynecki by z postawy pana konserwatora zabytków Gaczoła (tego od Radissona)
        zapewne zrobił upiorną postać w jakiejś piosence typu "Marszałek Koniew".
        Konserwator Gaczoł wielki był. Inteligentny, z wizją Krakowa. No i na szynach
        akurat zdaje się znał bardzo dobrze.

        A do Skoczylasa też mam uwage: wypad z miasta, z tego co piszesz, to powinieneś
        prowadzić zycie towarzyskie w lokalach osiedlowych Nowej Huty, Kurdwanowa albo
        Prokocimia. Sio!
        • Gość: dungbeetle Re: Fahofcy i Skoczylas - do Huty i na Kurdwanów! IP: *.chello.pl 31.03.05, 21:34
          Nie spieram sie o realizacje bo jako szanujący siebie i swoją pracę działam
          poza Krakowem i trudno żeby całe środowisko konserwatorskie odpowiadało za to
          co robi pan były Gaczoł (choć to nie konserwator o czy poniżej) czy inni, bo to
          tak jakby błędy jednego lekarza dyskwalifikowały całe środowisko lekarskie.
          Swoją drogą ciekawe jaki waszmość uprawiasz zawód bo jak rozumiem wszyscy go
          wykonujący to wzory cnót wszelakich i to co robicie stoi zawsze na najwyższym
          poziomie.
          Spieram sie o generalny sens artykułu redaktora Skoczylasa.

          Ulica Szewska ma kontekst średniowieczny tylko w jednym aspekcie -
          urbanistycznym, bo idąc twoim tokiem rozumowania to nawet renesansowe kamienice
          są wtórne i do wyburzenia. Nie mówiąc o tym że stwierdzenie iż jak coś ma
          kilkadziesiąt lat to jest ahistoryczne jest totalną głupotą.

          Gdybyś zadał sobie odrobinę trudu by sprawdzić czym się zajmuje "krakowska
          szkoła konserwacji" to być może nie pisał byś bzdur w stylu "Konserwujemy
          kraków w stylu XIX" bo na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki na
          ASP jest tylko konserwacja rzeźby i malarstwa I z urzędu nie zajmujemy się
          architekturą wszelkiej maści (chyba że w wyjątkowych sytuacjach typu Mariacki
          czy Ratusz). Innymi słowy pretensje twoje nas nie dotyczą co najwyżej możesz
          swoje lamenty i żale kierować do architektów wychodzących spod ręki prof. Zina
          i innych jemu pokrewnych "wspaniałych odnowicieli". Nota bene wszyscy
          Ci "wielcy konserwatorzy" stojący na czele urzedów to też jakieś młotki po
          politechnice czy innej historii sztuki (przeprasza tych historyków których
          akurat bardzo cenię).

          Ponadto wrzucasz kolego sprzeczne argumenty do jednego worka robiąc z tego
          pasztet nie wiekszy niż sam pan Skoczylas. Bo jak rozumim wszystko co robią
          konserwatorzy jest ch... ale jak nic nie robią (vide stwierdzenie dotyczące
          reklam na Szewskiej) to też jest do d....to gdzie jest logika?

          Nie wiem, ale nie wydaje mi się by wysokość krawężników na jezdni zależała od
          jakiegokolwiek konserwatora, tylko raczej od dyrekcji dróg czy jakiejś innej
          instytucji

          pan Gaczoł nie jest żadnym konserwatorem - konserwatorem to jestem ja :), pan
          Gaczoł to jest jakiś inż. mgr. nota bene pałający do nas równą sympatią co
          waszmość.

          I nie masz mnie co wyganiać do Nowej Huty bo tu właśnie mieszkam i jest mi z
          tym dobrze.



          • Gość: antykonserwator Re: Fahofcy i Skoczylas - do Huty i na Kurdwanów! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 01.04.05, 10:37
            Gość portalu: dungbeetle napisał(a):

            > Ulica Szewska ma kontekst średniowieczny tylko w jednym aspekcie -
            > urbanistycznym, bo idąc twoim tokiem rozumowania to nawet renesansowe
            > kamienice są wtórne i do wyburzenia. Nie mówiąc o tym że stwierdzenie iż jak
            > coś ma kilkadziesiąt lat to jest ahistoryczne jest totalną głupotą.

            Tak, ulica Szewska ma kontekst średniowieczny w sensie urbanistycznym właśnie.
            Tylko tyle i AŻ tyle. Czyli chodzi o skalę ulicy, skalę zabudowy, linię dachów,
            lica kamienic itp. O "townscape".

            Ahistoryczność torowiska tramwajowego na ulicy Szewskiej nie wynika z tego, że
            ma ono kilkadziesiąt lat, tylko że na średniowiecznej (!) ulicy pojawiło się sto
            lat temu i potem dość szybko zniknęło. Z powodów funkcjonalnych, ekonomicznych
            itp. A przez z górą 700 lat go tam w ogóle nie było.

            Kraków jest miastem ŚREDNIOWIECZNYM, unikatowość Krakowa wynika z założenia
            urbanistycznego siegającego XIII w. i dawniej, niezmienionego do dzisiaj. To
            stąd jesteśmy znani na swiecie.

            XIX wiek to fortyfikacje austriackie, to obszar MIĘDZY Plantami a dawną linią
            kolejową w śladzie Al. Trzech Wieszczów, Ronda Mogilskiego, Grzegórzek,
            Podgórza. Nie mieszajmy tego.

            > Gdybyś zadał sobie odrobinę trudu by sprawdzić czym się zajmuje "krakowska
            > szkoła konserwacji" to być może nie pisał byś bzdur w stylu "Konserwujemy
            > kraków w stylu XIX" bo na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki na
            > ASP jest tylko konserwacja rzeźby i malarstwa

            Mylisz pojęcia. Konserwacja obrazów i rzeźb to nie jest to samo, co konserwacja
            zabytków jako służba państwowa, wydająca decyzje administracyjne o tym, co wolno
            wybudować, a czego nie.

            > Ponadto wrzucasz kolego sprzeczne argumenty do jednego worka robiąc z tego
            > pasztet nie wiekszy niż sam pan Skoczylas. Bo jak rozumim wszystko co robią
            > konserwatorzy jest ch... ale jak nic nie robią (vide stwierdzenie dotyczące
            > reklam na Szewskiej) to też jest do d....to gdzie jest logika?

            Logika jest tam, gdzie nie sięgasz.

            Oskarżam konserwatorów (urzędników, nie interesuje mnie ktoś, kto zajmuje się
            renowacją ikon i rzeźb drewnianych - o tym w ogóle nie ma tutaj mowy, ani w
            tekstach GW ani moich wypowiedziach) o niekompetencje i brak wiedzy i wizji
            zarówno rozwoju miasta jak i strategii konserwowania; o brak umiejętności
            podejmowania decyzji biorących pod uwage rzeczy tak oczywiste, jak "logistyka
            przeciwpożarowa" czy po prostu bezpieczeństwo i wygoda pieszych.

            Oskarżam ich o kurczowe trzymanie się jakichś urojonych zasad i o zły gust. Yhy.
            Zły gust. Albo brak gustu. Czyli o to samo, o co oskarża się wielu inwestorów.

            Bo - powtórzę - na przykład przystanki MPK stylizowane na XIX wiek przy Plantach
            to jest po prostu kicz, disneyland i ohyda. A one się tam wzięły z namaszczenia
            konserwatorskiego.

            Oskarzam ich równiez o to, że JEDNOCZESNIE nie potrafią pilnować rzeczy ważnych,
            takich jak "townscape" - linie zabudowy, wysokość dachów, parametry lica
            budynków czy słynne (złej sławy) reklamy wiszące wszędzie i szpecące ulice.

            Przypomnę, że W TYCH SAMYCH WARUNKACH PRAWNYCH (!!!) w Warszawie, Wrocławiu czy
            Poznaniu według moich obserwacji ten problem szyldów i reklam nie występuje.

            > Nie wiem, ale nie wydaje mi się by wysokość krawężników na jezdni zależała od
            > jakiegokolwiek konserwatora, tylko raczej od dyrekcji dróg czy jakiejś innej
            > instytucji

            Otóż w Krakowie występuje. I to jest problem poronionej ulicy Karmelickiej czy
            jeszcze bardziej poronionej ul. Zwierzynieckiej, gdzie po prostu jest
            niebezpiecznie. I to jest problem nieszczesnego bruku na Piłsudskiego, Brackiej
            czy św. Marka.

            > I nie masz mnie co wyganiać do Nowej Huty bo tu właśnie mieszkam i jest mi z
            > tym dobrze.

            Tak, to słychać ;-/

            Konserwator w tym sensie, w jakim dyskutuje GW i my tutaj na forum (a
            przynajmniej tak, jak to pisałem ja) to nie jest tytuł wynikający z ukończenia
            studiów, to jest urząd. Koniec i kropka.

            Natomiast Twoje uwagi dot. konserwacji jako kierunku, zarówno ASP jak i
            Politechniki oraz wykształcenia pana G. itp. wydają sie słuszne i tu
            rzeczywiscie pies jest pogrzebany. I tu właśnie by wypadało kiedys wreszcie
            zrobić porządek.
        • ar.co Re: Fahofcy i Skoczylas - do Huty i na Kurdwanów! 01.04.05, 17:34
          I kto tu ma za długi tekst?
      • Gość: antykonserwator Fahoffiec! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 10:35
        Gość portalu: dungbeetle napisał(a):

        > nie wydrukują więc pozostawiam go tutaj. Na początek jedna tylko dygresja -
        > jestem konserwatorem zabytków (młodym 27 lat to chyba ważna informacja
        <CUT>
        > sprowadzając zabytek do tego co stare i cenne. Niestety zapomina pan, lub nie
        > wie, iż istnieje coś takiego jak kontekst historyczny, tory tramwajowe na
        > Szewskiej nie mają zapewne wielkiej wartości materialnej ale dużą wartość
        > historyczną, tędy bowiem biegła pierwsza linia tramwajowa w Krakowie.

        Otóż DRUGA linia tramwajowa w Krakowie, panie konserwator. Druga, nie pierwsza -
        pierwsza łączyła Rynek przez ul. Floriańską z dworcem kolejowym.
        • Gość: dungbeetle Re: Fahoffiec! IP: *.chello.pl 31.03.05, 21:43
          może być nawet trzecia, jeśli odkopano oryginalne torowisko (i podkreślam słowo
          oryginalne) to i tak jest to puki co jedyny zachowany fragment z początku wieku
          (XX czyli ahistoryczny :))w obrębie starówki (bo już na rynku ich nie było),
          jak się odnajdą tory na Floriańskiej to wtedy możemy dyskutować czy nie lepiej
          byłoby eksponować tam itd. narazie nie ma oczym (i abstrahuje tu od sposobu
          realizacji bo nic na ten temat nie pisze i nie pisałem)
        • Gość: dungbeetle Re: Fahoffiec! IP: *.chello.pl 31.03.05, 21:58
          a oto co piszą o historii lini tamwajowych w krakowie:

          Historia krakowskich tramwajów rozpoczęła się w listopadzie 1881 roku, kiedy
          to Rada Miasta Krakowa stosowną uchwałą wydała pozwolenie na "urządzenie i
          utrzymanie ruchu kolei żelaznej zwanej tramwajem" dla belgijskiego
          towarzystwa "Compagnie Generale de Chemins de Fer Secondaires". Zgodnie z
          podjętą uchwałą, zgoda została wydana na 45 lat, do końca grudnia 1927 roku, a
          gmina zrezygnowała z opłat za „używanie ulic”.


          Do pierwszego uroczystego przejazdu konnego tramwaju doszło ostatniego dnia
          października następnego roku. Pojazd przejechał z Rynku Głównego do Dworca
          Kolei (ul. Wawrzyńca), a cały dochód ze sprzedanych biletów został przekazany
          na budowę pomnika Adama Mickiewicza. Druga (i ostatnia) linia konnego tramwaju
          powstała dopiero w 1886 roku i prowadziła z Rynku Głównego, przez ul. Szewską
          (gdzie historyczne tory zachowały się do dzisiaj) i ul. Karmelicką do Parku
          Krakowskiego. Do 1900 roku tramwaj konny przewiózł w Krakowie ponad 1,5 miliona
          pasażerów.


          W marcu 1901 roku w Krakowie ruszają pierwsze tramwaje elektryczne. Rok później
          powstają nowe linie: Rynek - ul.Szewska - Podwale - Park dr.Jordana,
          ul.Sławkowska - ul.Wiślna - ul.Zwierzyniecka, Rynek - ul.Sienna -
          ul.Starowiślna - ul.Dietla. Od tej pory do roku 1913, po Krakowie kursuje 30
          wagonów silnikowych i 14 doczepnych.

          Wiec nie zależnie od kolejności (pierwsza, druga) jest drogi panie tak czy siak
          HISTORYCZNA jednak
    • Gość: dungbeetle trzy grosze od fachowca cd. IP: *.chello.pl 29.03.05, 22:04
      nie zmieścił się cały, tu reszta.

      I słusznie pan zauważa że nie każdy sklepikarz jest wyrafinowanym estetą ale
      już twórca witryny jego sklepu powinien nim być, a jeśli nie on to ktoś kto
      jego pracę skontroluje. Najgorsze jest jednak iż tego rodzaju polemika jaką
      uprawia pan redaktor, oparta na kompletnej niewiedzy i niezrozumieniu,
      utwierdza ludzi w przekonaniu że tacy fachowcy jak historycy sztuki i
      konserwatorzy zabytków żerują na biednym społeczeństwie biorąc pieniądze na
      swoje nikomu niepotrzebne projekty. Że są „złem koniecznym” narzuconym odgórnie
      przez struktury samorządowe a ich działalność jest bezcelowa. Że jesteśmy
      jeszcze jedną grupą pseudofachowców od których trzeba wydobyć w ten czy inny
      sposób kolejną ekspertyzę. „Wszystko jest zabytkiem?” oto jeden z podtytułów
      artykułu pana Skoczylasa. Oczywiście że nie, ale nie pan został powołany do
      tego by na nie odpowiadać. „Wolę brak gustu od braku taktu” niestety mam
      wrażenie że w swojej ignorancji przestał pan owo stwierdzenie stosować wobec
      własnej osoby. I być może faktycznie z artykułu pani Bogdanowskiej „bije
      pogarda wobec ludzi” ale pewnie tylko wobec takich którzy nie potrafią spojrzeć
      dalej niż poza koło swojego roweru.
      • Gość: grzaniec Re: trzy grosze od fachowca cd. IP: *.chello.pl 29.03.05, 23:39
        hehe dobre
        zgadzam sie w 100% z Toba, nie mozna wszystkiego i wszedzie sprowadzac do
        parkietu i halogenu z praktikera. Ten koles co napisal ten artykol chyba jest z
        warszawy bo mam wrazenie ze Krakow mu sie codziennie czkawka odbija ;)
        A tekst z torami na szewskiej swiadczy najlepiej o jego wiedzy nt Krakowa....
      • o13y Re: trzy grosze od fachowca cd. 30.03.05, 20:13
        pocieszające, ze pisze to człowiek młody.Na ogół broniących zabytków
        od "skansenistów" i "dziadków" tutaj wyzywają.
        Zrównowazony rozwój do niewielu dociera, niestety, choć i w Wybiórczej są
        osoby, które zasługi dla ochrany przed destrukcyjną zabudową centrum mają.
        Poglądy redaktora Skoczylasa reprezentuje faktycznie sporo osób.Są to dwie
        grupy:
        1. ludzie młodzi wiekiem, dla których centrum jest wyłacznie miejscem rozrywki
        lub/i pracy. Ci nie zawracaja sobie głowy ani detalem, ani klimatem
        historycznym czy architektonicznym. Wiedza, że tu (w centrum) fajnie jest i
        tyle. Ale dlaczego jest fajnie, tego jakoś nie rozważają. Dlaczego w pewnych
        miejscach życie publiczne i towarzyskie jest w stanie rozkwitu, a w innych
        nawet ulgi inwestycyjne do takiego rozkwitu nie doprowadzą - nie są w stanie
        zanalizować.
        Ci sami bywalcy knajp w centrum są oczywiście zbulwersowani, gdy w miejscu
        zamieszkania sąsiad imprezę urządzi o drugiej nad ranem i czym prędzej po
        policję dzwonia, bo przecież spokój i sie należy
        2.ludzie bardziej zaawansowani wiekiem i portfelem. Ci widzą wszystko w
        kategoriach ekonomicznych, najczęściej zasługi dla ratowania ruin
        przedstawiają, twierdzą, że miejsca pracy dają (nieprawda) i sięgają po
        przebiegłych biegłych oraz konsultantów mających na pismie usankcjonować "nowe
        trendy w konserwacji zabytków".
        Obie grupy a także spora grupa naszych radnych i okołomagistrackich urzędników
        wiąże ożywienie życia publicznego w mieście wyłącznie z przebudową. W stylu-
        szybko, bylejak i prędko.
    • Gość: rafal Zgadzam sie z Bogdanowską IP: w3cache.* / *.2-0.pl 30.03.05, 11:08
      Zgadzam sie z Bogdanowską. Chodzę często po Krakowie, jak pewnie wielu z nas, i
      widzę to, czego Skoczylas nie widzi chyba. Coraz bardziej obrzydliwe
      architektury. Są budynki ładne, ale te, które zaśmiecają miasto rzucaja się w
      oczy na każdym niemal kroku. Ich listę chyba każdy już zna na pamięć Hotel
      Sheraton, ten obrzydliwy szklano-metalowy blaszak na rogu Zwierzynieckiej i
      Retoryka (choć Jubilat nie jest piękniejszy), nadbudówka nad hotelem przy
      Gertrudy. Zgroza. A przecież można budować - jestem za. Tylko troszkę choćby
      ładniej, z odwagą ale i szacunkiem dla historii. I nic więcej. A szyny na
      Szewskiej - to zupełamnie inna sprawa!
    • marp100 Re: Błazen 30.03.05, 12:54
      Skoczylas...
      największe atuty, jakie Kraków ma to jego uczelnie i zabytki. Z tego dużo
      krakowian żyje. Więc to właśnie powiniśmy chronić i to głównie przed
      "inwestorami", którym słoma z butów wyłazi oraz przed pomagającymi im Skoczylasami.
      Graffiti można zamalować. Wyburzonego budyku niczym, Panie Skoczylas, nie
      zastąpisz... Można zbudować atrapy jak w Gdańsku lub Warszawie, jak teraz robi
      to 'developer' na Karmelickiej, jak zrobił inny to na Kochanowskiego (tam gdzie
      był hate na godziny), na Krupniczej.
      Tylko, czy ktoś przyjedzie oglądać skoczylasowe atrapy? Już Kraków miał raz
      swoich burzymórków, stracił w imię idei bliskich Skoczylasowi mury obronne,
      Szpital Św. Ducha i parę gotyckich kościołów!

      A rowerzystom powinni zabronić wjazdu na I Obwodnicę. Za dużo tam pieszych, a
      rowerzyści traktują ich jako ekscytujące przeszkody do uprawiania slalomu na
      duże szybkości. Myślę, że już niedługo piesi będą 'ekologicznych' rowerzystów
      gonić z bejsbolami. Chętnie do nich dołączę.

      "Gazeta" zaczyna być bardziej głupia niż 'Fakt' i 'Super Ekspres' razem wzięte i
      bardziej socjalistyczna niż 'Trybuna'...

      O. Szpunar niszczy oświatę, Skoczylas wziął się za zabytki - a idzcież sobie
      socjalistyczne lewaki w cholere, do Nowej Huty!
      • Gość: grzaniec Re: Błazen IP: *.chello.pl 30.03.05, 23:28
        marp100
        napisz skad jestes bo sloma ci wystaje z butow nie mniej niz Skoczylasowi, od
        Huty wara (watpie czy tam wogle chociaz raz byles a taki znawca z ciebie), jak
        nie wiele od Krakowa dostaje tak osczedz jej takich dobroczyncow, moze
        zaprosisz go na swoje podworko, balwanie!
        • lmalczewski Re: Błazen 31.03.05, 09:14
          Proszę się tak nie ekscytować Panie grzaniec. Nikt nic nie ma do Nowej Huty ale
          z oczywistych powodów wielu osobom łatwo ją "a contrario" porównać do Starego
          Miasta. Jest to bardziej postawienie jej w opozycji niż wartościowanie jej
          charakteru.
          • Gość: grzaniec Re: Błazen IP: *.chello.pl 31.03.05, 10:03
            No wlasnie tylko dlaczego NH zawsze stawac musi w opozycji jako cos zlego, jako
            miejsce gdzie mozna cos postawic bez konsekwencji albo ulepszac w stylu Pana
            redaktora. Fakt NH to w duzej mierze blokowiska, ale "stara" NH to kamienice
            (nawet wysokosc mieszkan podobna do "rynkowej" 3-4m) tylko wyzsze o jedno, dwa
            pietra od tych w srodmiesciu. A tu co rusz ktos chce je ulepszac, dlatego
            dziekujemy bardzo ale nie!
            Efekt stawiania tylko NH w opozycji jest taki ze jak ktos w swiecie uslyszy
            cos "be" na Krakow to na 90% ludzie stawiaja ze jest to NH.
            ps. Nie piekle sie jakos specjalnie ale prosze oszczedz nam takich porownan.
            pozdro
      • Gość: Marcin OŻÓG_Krk Re: Błazen i prowokator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 14:40
        marp100 Zgadzam się z Tobą w 100%!!!!!; co do szkodliwości Skoczylasów jak i
        samej Gazety próbującej mieszać w głowach młodym ciekawym swojego otoczenia
        ludziom.
        Jednak Fakt i SE ze swymi zdieciami i "artykułami" przez małe znaczenie
        opisywanych treści wydaje mi się mniej szkodliwy
        Pozdrawiam
    • Gość: Andrzej Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.nll.se 01.04.05, 11:30
      - Zdecydowanie wole brak taktu niz brak gustu! To ostatnie kladlo i kladzie sie
      nadal ciezkim dziedzictwem na naszych dzieciach, wnukach i prawnukach!
      - Wole brak inwestycji niz zle inwestycje - z tych samych powodow!
      - Wole zdecydowanie pania Monike Bogdanowska niz pana Jerzego Skoczylasa. Pan
      Skoczylas, z racji swoich przekonan, jest czlowiekiem potencjalnie
      niebezpiecznym dla kazdego miasta oraz kazdego kraju i jego mieszkancow!
      - Wole Rzeczpospolita niz Gazete Wyborcza!
      • Gość: znajomy red. JS Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.plusgsm.pl 01.04.05, 12:54
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > - Zdecydowanie wole brak taktu niz brak gustu!

        O rany! Teraz zauważyłem! Skoczylas, który "woli brak gustu, niż brak taktu"

        Ale jaja. I wcale nie chodzi mi o jakiś wykwintny gust Skoczylasa :-)))))))))))

        > - Wole brak inwestycji niz zle inwestycje - z tych samych powodow!

        A Skoczylas najwyraźniej woli buty o trzy numery za małe, niż chodzenie na
        bosaka albo pozostanie z ww. powodu w domu. Normalni ludzie nie lubią, jak ich
        ociera. :-)

        • Gość: Andrzej Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.nll.se 01.04.05, 13:08
          I zapewne dlatego pan Skoczylas nigdy naprawde nie pojmie co wyraza powiedzenie
          mowiace, ze: lepiej byc madrym, bogatym i zdrowym, niz glupim, biednym i chorym.
          Pozdrowienia
    • Gość: Czaczor Pochwała głupoty i prostactwa IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 04.04.05, 14:09
      jest w Polsce niebezpieczna bardzo, bo mamy tego towaru nadmiar. Autor tego
      artykułu nie rozumie, że stare kamienice tworzą klimat miasta, jeśli nawet nie
      obchodzi go ich wartość historyczna niepotwierdzona urzędowym wpisem. A
      powstające w miejsce wyburzonych kwartałów kamienic nowe osiedla są żałośnie
      brzydkie, zrobione najtaniej i najgorzej, bo że zrobione bez dbałości o
      urbanistyczny kontekst miejsca i nie wyposażone w cechy przyjaznego habitatu to
      już nie będę Autorowi tłumaczył, on by tego nie skumał. A fakt, że Autorowi
      wywalało korki w domu i stąd wszystkie kamienice są be, po prostu mnie osłabia.
      Trzeba było nie sępić kasy i zrzucić się ze współlokatorami na speca i
      instalację, ale Polacy do takiej współpracy nie są zdolni. Biedne ofermy...
    • Gość: Z. K. W. -Barcelon Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: *.Red-83-36-223.dynamicIP.rima-tde.net 11.03.06, 11:49
      Czytając kakofonię opinii na temat krakowskiego starego miasta nasuwa się bardzo
      prosty wniosek: skutki i kontynuacja bolszewickiej polityki niszczenia historii
      i kultury Polski. Wszak pierwszy premier po 1990 r. stwierdził, że lepiej
      zachować zdobycze czterdziestu pięciui lat PRL aniżeli tradycję i ogromne
      osiągnięcia ponad tysiąca lat polskiej historii; nie baczył na przestrogę J. J.
      Rousseau, że naród z przerwanym rozwojem historycznym jest skazany na wyniszczenie.
      Według wzorów z krajów dbających o swoją historię i jednocześnie o korzyści
      materialne krakowskie stare miasto powinno pozostać zabytkiem pod maksymalną
      kontrolą i pieczołowitą konserwacją, jak Florencja i inne. Rozwój miasta musi
      się odbywać poza starym miastem. Tego wymaga interes narodowy i korzyści z
      turystyki. Tego wymaga też prosta logika, bowiem obszar dostępny nawet po
      całkowitym wyburzeniu starego miasta jest niewystarczający do budowy nowoczesnej
      stolicy Małopolski. I to powinno być zagwarantowane ustawą sejmu, gdyż Kraków
      jest własnością całej Polski, a nie tylko krakowiaków.
      Z. K. W., Barcelona
    • Gość: Krakus Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - p.. IP: *.man.bydgoszcz.pl 18.10.06, 00:16
      Panie Jerzy Skoczylas jak pan mógł pisać Pamiętniki Anastzji P. na zamówienie
      Urbana? :P
      • Gość: imd Re: Jaki Kraków? Więcej szacunku dla maluczkich - IP: 149.156.151.* 18.10.06, 09:49
        Ktoś chyba kręci pasa na Jerzego Skoczylasa..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka