Dodaj do ulubionych

Można bezkarnie uchylać się od przepisów ustawy...

30.03.05, 08:59
No coż, mieszkańcy takie wójta wybrali, wiec konsekwencje ponoszą. I bedą
ponosili, aż się nie zastanowią nad swoimi sprawami. Samorządność jak nazwa
wskazuje to nie tylko prawa, ale także odpowiedzialność.
Skutki bedą takie, że przedsiębiorcy się stamtąd wyniosą, podatków nie będzie
i ... trudno! I niech sie tu żadni urzędnicy nie wtrącają! Wyrażnie widać w
takich przypadkach, że tacy wójtowie sie naszuym rodakom podobają, sa odbiciem
swoich wyborców.
Za kilkadziesiąt lat, jak Gminy Czernichów już nie będzie, sąsiedzi, którzy
przejmą interesy Czernichowian, badą się w kułak śmiać z tej historii.
I tylko nie mówcie, że jest złe prawo, albo urzędnicy wojewody. To
Czernichowianie tak chcą!
Obserwuj wątek
    • Gość: Paweł Gienek i Jego figle . IP: *.kompania.net 30.03.05, 09:49
      Kocioł w policjiŚroda, 30 marca 2005r.Kolejna afera w śląskiej policji.
      Katowicka Prokuratura Apelacyjna zleciła przeszukanie domu naczelnika wydziału
      do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w
      Katowicach. Jak ustaliliśmy mieszkanie inspektora Adama Gryty przeszukano w
      związku ze sprawą „wycieku” z wydziału ściśle tajnych dokumentów. Od pół roku
      prokuratura bada kto i w jaki sposób wyniósł stamtąd rejestr tajnych
      informatorów policyjnych. Dokument trafił w ręce dziennikarzy, którzy o
      wszystkim poinformowali prokuraturę. Nieoficjalnie wiadomo, że rejestr został
      wyniesiony przed lipcem 2001 roku, kiedy naczelnikiem wspomnianego wydziału był
      poprzednik Gryty, Michał Terlega – obecnie komendant policji w Chorzowie. –
      Jestem w tej sprawie niewinny – zapewnia Terlega. Kiedy sprawa ujrzała światło
      dzienne twierdził on, że za jego kadencji w wydziale do walki z przestępczością
      gospodarczą wszystkie dokumenty były tam, gdzie być powinny. Kiedy z wydziału
      odchodził przekazanie stanowiska nowemu naczelnikowi odbyło się komisyjnie –
      badano i inwentaryzowano również dokumentację wydziału. Wiadomo jednak, że
      dokument z informacjami ściśle tajnymi „wyparował”.Dlaczego zlecono przeszukanie
      domu człowieka, który przejął schedę po Terledze? Prokuratura nabiera w tej
      sprawie wody w usta. Podobnie sam zainteresowany. – Jestem stroną, nie chcę
      zabierać głosu – mówił nam inspektor Gryta. Nieoficjalnie mówi się, że w trakcie
      postępowania okazało się, że tajny rejestr mógł być nie jedynym dokumentem,
      który „ulotnił” się z wydziału. Inna nieoficjalna informacja w tej sprawie
      dotyczy przeszukań, które wcześniej prokuratura zleciła w mieszkaniach dwóch
      innych funkcjonariuszy. Jeden z nich miał pracować w wydziale, kiedy jego
      naczelnikiem był Terlega.Kulisy znikania dokumentów w Komendzie Wojewódzkiej
      PolicjiRejestr informatorów, który został wyniesiony z wydziału do walki z
      przestępczością gospodarczą katowickiej Komendy Wojewódzkiej Policji
      prawdopodobnie nie jest jedynym tajnym dokumentem, który dostał się w
      niepowołane ręce. Prokuratura Apelacyjna w Katowicach, która prowadzi w tej
      sprawie postępowanie zleciła ostatnio przeszukanie domu naczelnika wydziału,
      inspektora Adama Gryty. Nieoficjalnie mówi się, że to już trzeci funkcjonariusz,
      którego mieszkanie zostało sprawdzone. — Obecnie nie możemy w tej sprawie
      udzielić jakichkolwiek informacji — ucina rzecznik prokuratury, Leszek Goławski.
      Tymczasem funkcjonariusze z Komendy nie zaangażowani w postępowanie wynoszenie
      dokumentów tłumaczą jako efekt... rozgrywek personalnych. — Część policjantów
      walczy o stołki i jeden na drugiego szuka haka, podkopuje dołki — mówili nam.We
      wrześniu ubiegłego roku wypłynęła sprawa tajnego rejestru, który został
      wyniesiony z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. Dokument został
      dostarczony dziennikarzom tygodnika „Polityka”, którzy o wszystkim powiadomili
      prokuraturę. Dzięki temu okazało się, że papiery opatrzone klauzulą tajności
      pracownicy Komendy mogą bez problemu wynosić i udostępniać. Wyniesiony rejestr
      zawierał rubryki: pseudonim informatora, dane policjanta, który z nim
      współpracował i wstępne, hasłowe informacje ze sprawy, która była rozpracowywana
      – często związanej z konkretną firmą czy instytucją. Takie informacje nigdy nie
      podlegają odtajnieniu. Policjanci w rozmowach z nami podkreślali jednak, że w
      „wycieku” najważniejsze było jednak pokazanie jak pracuje policja i
      skompromitowanie kilku nazwisk. Z naszych informacji wynika, że rejestr
      informatorów nie był przechowywany w jednym, określonym miejscu. Dostęp do niego
      miała ograniczona, co nie znaczy, że mała grupa osób – kierownictwo i
      funkcjonariusze operacyjni. Każda z nich korzystając z rejestru, była wpisywana
      do odpowiedniego dziennika. Dokument przechodził z rąk do rąk. Żadna z
      upoważnionych osób nie powinna również mieć większego problemu ze skopiowaniem
      dokumentu. Nieoficjalnie wiadomo, że rejestr został wyniesiony za kadencji
      poprzedniego szefa wydziału, inspektora Michała Terlegi. W 2001 roku Terlega
      został przeniesiony na stanowisko naczelnika wydziału ochrony informacji
      niejawnych i inspekcji. Później inspektor został oddelegowany na stanowisko
      komendanta policji w Chorzowie. Kilka miesięcy później wybuchła afera z
      rejestrem. O całej sprawie Terlega mówi zdawkowo: — Jestem niewinny. Kiedy
      odchodziłem komisja badała i inwentaryzowała wydział. Również stan dokumentów
      niejawnych. Wszystko się zgadzało.Rejestr jednak „wypłynął”. I być może nie
      tylko on. — Przeszukanie mojego domu nie oznacza, że zniknęły inne dokumenty —
      zapewnia inspektor Gryta, którego mieszkanie w przeciwieństwie do domu
      komendanta Terlegi zostało przeszukane. — Nic więcej nie powiem, bo nie mogę —
      dodaje inspektor.Nieoficjalnie mówi się, że wcześniej przeszukano domy dwóch
      innych funkcjonariuszy. Jeden z nich pracował w wydziale, kiedy jego
      naczelnikiem był Terlega. — Ktoś wyniósł dokument, którego ktoś nie dopilnował —
      komentują inni funkcjonariusze. — Tak na prawdę to pokazuje jaki panuje bałagan
      i jakie między ludźmi są prowadzone gierki. Szkoda tylko, że nikt nie pomyśli,
      że w czasie takiej prywatnej wojenki tajne informacje mogą na prawdę przedostać
      się w niepowołane ręce, nie tylko do dziennikarzy. Komentarz DZOczywiście za
      wpadki, gierki kilku policjantów nie odpowiadają wszyscy funkcjonariusze.
      Niemniej, działalność tych kilku kładzie się cieniem na wszystkich. Dlatego w
      tym resorcie nie może być pobłażania dla gorszących postaw.Anna Malinowska
    • Gość: Paweł Gienek i Jego figle IP: *.kompania.net 30.03.05, 09:51
      Dokumenty CBŚ w rękach gangsterów Marcin Kącki 25-03-2005, ostatnia
      aktualizacja 24-03-2005 21:02Z Centralnego Biura Śledczego w Poznaniu wyciekły
      ściśle tajne wiadomości o informatorach Biura w środowiskach przestępczych.
      Trafiły do gangsterówDwa tygodnie temu Urząd Kontroli Skarbowej robił rewizję w
      poznańskim mieszkaniu gangstera Norberta S. znanego jako Drewniak. Wcześniej
      "Gazeta" pisała o bezkarności Drewniaka i jego brata, m.in. o tym, że jeżdżą
      drogim bmw, a twierdzą, że są na utrzymaniu matki. Inspektorzy chcieli
      sprawdzić, skąd mają pieniądze, ale znaleźli coś ciekawszego: dokumenty
      sygnowane nazwiskami policjantów CBŚ. Są w nich informacje wprost bezcenne dla
      gangsterów, bo opisują od wewnątrz pracę Biura zwanego polskim FBI.Jak
      dowiadujemy się z kilku źródeł, znalezione dokumenty to kserokopie notatek
      służbowych podpisanych przez policjanta CBŚ i naczelnika poznańskiego oddziału
      Biura. Jest na nich pieczątka Biura. Policjant opisuje w notatce rolę tajnych
      współpracowników CBŚ, których wymienia z nazwiska, oraz podaje informacje, które
      przekazali oni policji, m.in. o przestępczości samochodowej.Jaką wartość mają
      takie informacje dla gangstera? Policjant zwalczający zorganizowane grupy
      przestępcze: - Dla gangstera to może być wiedza bezcenna. A nazwiska z notatki
      mogą się wkrótce znaleźć na nagrobkach.Prokuratura ustaliła, że papiery
      zawierają prawdziwe nazwiska "wtyk", które działają w środowisku przestępczym.
      Szef poznańskiego CBŚ Jerzy Jakubowski, który powiedział nam, że nic nie wie o
      sprawie, nie wykluczył, że "dokumenty mogły zostać sfałszowane przez
      gangsterów". Po co by to mieli robić? A nawet jeśli sami by je sprokurowali, by
      użyć w porachunkach, to skąd mieli nazwiska "wtyk" i inne ściśle tajne
      informacje?Jakubowski: - Nie widziałem tych dokumentów. Nie wiem. Drewniak i
      jego brat wielokrotnie przewijali się w śledztwach dotyczących handlu
      narkotykami i wymuszeń. Od kilku lat są jednak nietykalni. Obaj są członkami
      klubu strzeleckiego prowadzonego przez byłych policjantów. Mają zarejestrowane
      kilka sztuk broni palnej, choć dwa lata temu byli podejrzani o próbę
      zastrzelenia złodzieja samochodowego. Przy okazji rewizji skarbowej okazało się,
      że mają także zarejestrowany karabin kałasznikow z... lunetą i tłumikiem. To
      właśnie trop strzelnicy dodatkowo wskazuje na ich powiązania z CBŚ. Działa ona
      tuż przy siłowni, na której bracia ćwiczyli razem z wysokim rangą policjantem
      CBŚ w Poznaniu, odjeżdżali tym samym autem. Widzieli to policjanci, którzy
      śledzili Drewniaka. Śledztwo w sprawie dokumentów prowadzi prokuratura
      szczecińska: - Ponieważ jest podejrzenie, że dokumenty mogły wyciec z CBŚ, to
      nadaliśmy sprawie klauzulę ściśle tajne - wyjaśnia Kazimierz Olejnik, zastępca
      prokuratora krajowego. Dla prokuratury szczecińskiej to już drugie śledztwo
      dotyczące ewentualnej korupcji w poznańskim CBŚ. Od trzech miesięcy bada ona
      powiązania między policjantami a osobami podejrzanymi o sprzedawanie lewych
      faktur. Marcin Kącki

      Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA



      Czy Tomasz Markiewicz pseudonim Abdul zamieszkały Kraków ul.
      Radziwiłłowska 17 m 3 , policyjny ( CBŚ lub ABW ) kapuś , też
      posiada kopie akt dochodzeń
      prowadzonych w sprawie wydarzeń na Radziwiłłowskiej - podpalenie mieszkania
      w budynku pełnym ludzi , próba zabójstwa .
      W sierpniu 2003 r. Markiewicz kierował gangiem z Radziwiłłowskiej .
    • Gość: Maciej Re: Można bezkarnie uchylać się od przepisów usta IP: 217.153.194.* / 217.153.194.* 30.03.05, 11:55
      Jeśli taka jest treść wypowiedzi prokuratury to gratuluję, jeśli nie
      wypelnienie obligatoryjnych zapisów to nie zatajenie prawdy, to też gratuluję.
      Wychodzi na to, że wystarczy zlożyć oświadczenie majątkowe z danymi: imie
      nazwisko, data urodzenia, podpisać, oswiadczyć że reszty nie wypełniamy,
      bo "żona/mąż się nie zgadza" i jesteśmy czysci....gratulacje!!!! Ja znam te
      przepisy, ale nigdy nie oczytalem ich tak jak pani prokurator!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Obserwator Re: Można bezkarnie uchylać się od przepisów usta IP: 217.153.194.* / 217.153.194.* 30.03.05, 12:08
      to jest porażajace. Pakiet przepisów, i kpina, gość kpi od dwóch lat, a wszyscy
      są bezradni, czernchów, w którym nigdy nie bylem, nagle stal się "sławny"; tak
      to ludzie wybrali, ale w normalnym kraju za łamanie prawa się dziękuje takim
      typom, widze że kolejny przyklad że daleko nam do normalności
      • Gość: cepero Ludzie nie dajcie się zwariować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 07:38
        Widać od razu że wujt jest nietuzinkowy i ma odwagę cywilna. Nie wiem gdzie
        jest ten Czernichów ale śmierdzi mi tu ostrą polityką bo niewygodnego gościa
        chca wykończyć a facet się nie daje.Wszystko napisane jest bez konkretnych
        faktów i demagogicznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka