Dodaj do ulubionych

prezydent Gołaś w 2002 :)

04.04.05, 14:33
- Przy budowie przeprawy łączącej Zwierzyniec z Dębnikami, pracowała codziennie, na trzy zmiany, 100-osobowa ekipa.
- Uwolniliśmy miasto nie tylko od korków i nerwów, ale też od niemocy twórczej. Ostatni most - most Grunwaldzki - był otwierany 30 lat temu. A my dziś oddajemy most Zwierzyniecki, na Mikołaja albo na Gwiazdkę - most Kotlarski, w niecały rok później - most Wandy - mówił prezydent Andrzej Gołaś. Przypomniał, że dla stworzenia całej trasy Zwierzynieckiej i połączenia z autostradą potrzeba jeszcze tunelu pod Wzgórzem św. Bronisławy i mostu Pychowickiego. - Prowadzone są rokowania w sprawie budowy tunelu oraz parkingów podziemnych i naziemnych. Ok. 30 firm jest zainteresowanych przedsięwzięciem. Na przełomie I i II kwartału 2002 r. inwestycja powinna ruszyć, budowa tunelu może trwać ok. 5 lat - powiedział nam wiceprezydent Krakowa Krzysztof Adamczyk.

Jakże miastu brakuje takich budowniczych.
www.komunikacja.krakow.pl/inwestycje/most_zwierzyniecki/index.php?art=20011031
Łezka w oku się kręci... i ta "niemoc twórcza", która niewiedzieć dlaczego znowu spłynęła na Kraków.
Obserwuj wątek
    • jazcur listopad 2001 sorki :) 04.04.05, 14:34
      • totem2 Re: listopad 2001 sorki :) 05.04.05, 13:01
        Wolne żarty. Gołaś przede wszystkim przeprowadził to co zostało zaplanowane za
        czasów Lasoty. Skutecznie przy tym przeprowadził głównie to, co dało się
        przedstawić jako swoją zasługę (mosty). A prawda jest taka, że np. Most
        Zwierzyniecki został zaplanowany, koncepcja architektoniczna zrobiona i przetarg
        na ostateczny projekt rozpisany do początków 1998 roku - czyli pół roku przed
        początkiem kadencji Gołasia. Z Kotlarskim było podobnie. Most faktycznie
        stworzony za Gołasia to Most Wandy czyli Lajkonik przestawiony w inne miejsce.
        Za to projekty, które jednoznacznie kojarzyły się z poprzednikiem skutecznie
        "ukatrupiono" (szybki tramwaj, Nowe Miasto). W 99 roku pisałem pracę o
        inwestycjach zagranicznych w Krakowie. Poważnych było kilkanaście, z Nowym
        Mistem na czele. Wszystkie z czasów prezydentury Lasoty. W czasie następnej
        kadencji, co do jednej zostały zaniechane a inwestorzy wycofali się i przenieśli
        w bardziej przyjazne okolice.
        Zamiast szybkiego tramwaju z wielkim szumem przedstawiano "autorską" koncepcję
        prezydenta Gołasia "systemu zintegrowanego" z tramwajem dwusystemowym w roli
        głównej. W przyponianym w tym wątku artykule mówi się o prwadzonych przez
        gołasiowy zarząd pracach nad realizacją tunelu pod wzgórzem Św.Bronisławy i
        rychłym rozpoczęciu budowy (coś o 2002 roku :). I co? I nic. Kończy się następna
        kadencja i śladów po tych przygotowaniach nie widać żadnych.
        Ale to i tak betka. Kompetencja planistyczna i inwestycyjna obecnego zarządu
        misata to jest dopiero coś.
        • jazcur Re: listopad 2001 sorki :) 06.04.05, 12:49
          Nie chodzi mi w tym momencie o planowanie (to oczywiście zasługa Lassoty), bardziej interesujące jest wykonanie mostu - 100 osób! na 3 zmiany!!
          chyba tak właśnie powinno wyglądać Rondo Mogilskie
          • Gość: znawca Re: listopad 2001 sorki :) IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 06.04.05, 17:34
            jazcur napisał:

            > Nie chodzi mi w tym momencie o planowanie (to oczywiście zasługa Lassoty),
            > bardziej interesujące jest wykonanie mostu - 100 osób! na 3 zmiany!!
            > chyba tak właśnie powinno wyglądać Rondo Mogilskie

            Owszem. Ale to prezydent Gołaś spowodował unieważnienie pierwszego przetargu na
            szybki tramwaj (tak, były w sumie DWA przetargi na rondo Mogilskie), który
            wygrali Włosi a przegrał m.in. polski Dromex. Gołaś zrobił awanture że znacznie
            tańszy Dromex przegrał i w rezultacie awantury cały przetarg trzeba było
            powtórzyć. No to powtórzono. Drugi przetarg wygrał Guris. Umowę z Gurisem
            podpisała Agencja Rozwoju Miasta. A przewodniczącym Rady Nadzorczej ARM jest...
            pan Gołaś.

            W ogóle majstrowanie przy Szybkim Tramwaju to straszne nieporozumienie. Gdyby
            trzymać się zaplanowanego pierwotnie harmonogramu, Rondo Mogilskie byloby gotowe.
        • Gość: JA czyli Nikt Re: listopad 2001 sorki :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:03
          Jak to sie ładnie mói enszuldigung. EEE.... zawsze byłem dyslektykiem ale mój
          drogi Lasotofilu: Lasota rządził lat 6 Gołaś 4. Lasota był prezydentem kiedy
          zrost gospodarczy wynosił 6-7%, Gołaś 2-3%. Lasota nie zrobił nic ale miał
          piękne plany. Gołaś rządził 4 lata i wybudoał 3 nowe mosty. Mówisz że Gołaś
          tylko realizoał plany Lasoty? Wiesz w tym pańwtie każdy ma plany. Gorzej z
          realizacją. Móisz że Lasota zostaił plany w 1998. To przeca był koniec jego
          urzedoania. Ma chłop przyspieszenie!!! A teraz inestycje Lasoty chodzi o
          supermarkety??? A ilu jego wiceprezydentó siedzi ięzieniu. Jeden na pewno. A
          pamiętasz skandal z ziemią prezy Geant? A teraz Motorola. Czemu zbudoano ją
          niedwno a nie za Lasoty. Ponoieaż Lasota zapomniał ybudoać drogi do Pychowic. Na
          szczęście Gołaś napraił jego błąd. A teraz Tichman. Dlaczego za Lasoty nie
          zbudoano Centrum komunikacyjnego regionie dworca. Nie chciało mu się. A teraz
          najarzniejsze. Nie trudno jest mówić że Lasota sproadził inestoró jeśli zrost
          gospodrczy był na poziomie 6-7 %. Gołaś natomiast dzialał czasach recesji
          gospodarczej. Lasotofile twierdzą że Gołaś tylkpo kontynuoał polityke Lasoty.
          Jaką politykę. Jakie nowe inwestycje powstały za Lasoty? Miał plany? Tak i 6 lat
          na ich realizacje a nic nie zrobił. ). A prawda jest taka, że np. Most
          > Zwierzyniecki został zaplanowany, koncepcja architektoniczna zrobiona i przetar
          > g
          > na ostateczny projekt rozpisany do początków 1998 roku - czyli pół roku przed
          > początkiem kadencji Gołasia. Z Kotlarskim było podobnie.
          TAK cóż za człoiek na pól roku przed końcem kadencji rozpisuje przetarg!!! A co
          robił przez pozostałe 5 lat??? Trasa Nowotarska to też jego pomysł? Autorski zapewne
          Kończąc chciałbym pozdrowić wszystkie latająco-śpiewające wątroby.
          • kuba203 Prośba 14.04.05, 12:09
            Przetłumacz na język polski swoją wypowiedź, bo nie rozumiem :) Co to jest
            zrost gospodarczy? Gospodarka się zrosła? Ale z czym? :D
        • Gość: ar Kolejna miejska legenda IP: *.chello.pl 15.04.05, 10:37
          Wanda co nie chciała Niemca, smok wawelski, rycerze księcia Probusa, Nowa Huta
          karą dla reakcyjnego Krakowa, inwestycje przygotowane przez Lassotę...
          Krakowskich legend wciąż przybywa i, choć w każdej jest ziarenko prawdy, trudno
          je traktować poważnie. Jeśli Lassota był tak wielkim i przewidującym planistą
          czemu nie pozostawił po sobie porządnego studium i planu zagospodarownia
          przestrzennego? To nam się odbija czkawką do dziś. Czemu budowa dworca PKS
          stanęła w pewnym momencie z powodu braku planów dróg dojazdowych? Przecież KCK,
          sztandarowa inwestycja Lassoty, była tak świetnie rozplanowana przez jego
          współpracowników. Czemu Lassota pozostawił po sobie groźny precedens budowania
          hipermarketów w obrębie miasta?
          Takie pytania można mnożyć, ale ja chciałbym zwrócić uwagę na co innego.
          Politycy nie są przez nas powoływani ani do kreowania wielkich wizji, ani nawet
          do podrzucania pomysłów (jak Lassota). Tworzenie wizji to domena artystów,
          naukowców, przedsiębiorców. Dobre pomysły ma każdy z nas, członków społeczności.
          Politycy, choć często o tym nie pamiętają, są wyłącznie wykonawcami woli
          społeczeństwa, a ich rola sprowadza się do tworzenia odpowiednich warunków dla
          naszej aktywności. Porównajcie w tym kontekście prezydentury Gołasia z
          prezydenturami Lassoty i Majchrowskiego.
          Nauczcie się rozliczać polityków wyłącznie z tego, jak realizują WASZE WŁASNE
          marzenia. W przeciwnym razie jedynym śladem działania następnej Rady Miasta
          będzie kolejna piękna strategia rozwoju Krakowa i potężny port lotniczy w
          Pyrzowicach.
          • jazcur Re: Kolejna miejska legenda 15.04.05, 11:52
            true, true

            Nowa Huta była karą dla reakcyjnego Krakowa, niestety taka jest prawda, swego czasu gród Kraka mógł być postrzegany przez komunistów za bombę z opóźnionym zapłonem, posyłając na ulice miasta "ochotnicze" zastępy robotników dosyć skutecznie można było spacyfikować każdy protest ("Studenci do nauki";).

            Co do Gołasia nie jestem jakimś jego wielkim wielbicielem, ale fakt jest faktem za jego kadenecji bardzo szybko wybudowano mosty, a teraz porównajmy to z mizerią dokonań takiego Majchrowskiego.

            POTRZEBUJEMY PREZYDENTA Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA
            Może Bogusław Kośmider, gość jest naprawdę skuteczny w tym co robi.

            O właśnie kogo widzielibyście w następnej kadencji na stanowisku prezydenta?
            • Gość: ar Re: Kolejna miejska legenda IP: *.chello.pl 15.04.05, 12:48
              jazcur napisał:
              > Nowa Huta była karą dla reakcyjnego Krakowa, niestety taka jest prawda

              To nie jest prawda historyczna. To jedna z dziwnie utrwalonych tez, która na
              szczęście coraz słabiej się broni. Poczytaj ostatni tom "Dziejów Krakowa"
              Chwalby. Wg niego Kraków był dla komunistów miastem rewolucji (miasto Lenina
              1912-14), a wyniki referendum nie były tu dla nich tak niekorzystne jak w
              reszcie Małopolski. To właśnie z reakcyjną prowincją, a nie z inteligenckim,
              "czerwonym" Krakowem postanowiono walczyć, a sama huta nabrała ideologicznego
              wymiaru dopiero za Gierka. Zaskakujące tezy, choć nie pozbawione podstaw i
              uzasadniające przesunięcie dywagacji nt. powstania Nowej Huty w sferę legend.
              Robotnicy sami z siebie mieli wylatywać na ulicę lać kogo popadnie? Bez
              partyjnej inspiracji? Nie myl narzędzia z ramieniem. W partyjnych władzach nie
              zasiadali raczej nowohucianie, tylko kwiat rodowitej inteligencji krakowskiej.
              Utrwalanie takich twierdzeń jest niesprawiedliwe, szczególnie gdy wiesz (tak
              zakładam) jaka była rola mieszkańców Nowej Huty w obaleniu komunizmu.

              Wracając do meritum: Gołaś broni sie także w porównaniu z Lassotą. Np. co się
              stało z tak nagłośnionym swego czasu zadłużeniem miasta? Natychmiast po wyborach
              problem zniknął, jakby ktoś pstryknął palcami.
              • jazcur Re: Kolejna miejska legenda 15.04.05, 14:28
                tutaj nieco mieszasz czasowo

                Być może w 1912 za element reakcyjny mogli być uznani chłopi, a inteligencja nie rozumiejąca wtedy do końca skutków jakie nieść może ze sobą rewolucja za sprzymierzeńców. Jednak już po kilkunastu latach a szczególnie po 1920 czy od września 39 podejście inteligencji do komunistów uległo diametralnej zmianie. Zauważ, że to nie chłopi byli wyniszczani czy wywozeni na Sybir, a właśnie intelignecja.

                tutaj skaczemy do r. 45 i dalej
                Jako, że komuniści nie mogli liczyć na inteligencje (czy studentów) oparli swoją władze na proletariacie. Nie chcesz mi chyba wmówić, że nie znasz przypadków kiedy robotnicy wysyłani byli do "tępienia" studenckich protestów. Oczywiście ich działanie inicjowane było przez partie. Typowy przykład dziel i rządz.

                i tu znowu skok kilkadziesiąt lat, (sprawa kościoła w NH), nie wiem czy bunt rozpoczął się wtedy, może wcześniej.
                Okazało się, że niestety również proletariat (w jednym miejscu wcześniej, w innym później) zorientował się czym tak naprawdę jest socjalizm i tutaj dochodzimy do:
                > szczególnie gdy wiesz (tak
                > zakładam) jaka była rola mieszkańców Nowej Huty w obaleniu komunizmu.
                Tak wiem, tyle że to było po kilkudziesięciu latach jego utrwalania. Nikogo tutaj nie obwiniam, takie były metody działania partii, takie społeczeństwo.

                A co do ulokowania takiego molocha jak Huta Sędzimira w mieście takim jak Kraków musisz przyznać, że to nie był przypadek, więc absolutnie nie widzę uzasadnienia, żeby cokolwiek wkładać między bajki, wręcz przeciwnie, intencje twórców na pewno nie były 'szczere'.
                • jazcur Re: Kolejna miejska legenda 15.04.05, 15:20
                  swoją drogą ciekawe, jakże władza pomyliła się co do ludu
                  miasta.gazeta.pl/krakow/1,42699,2656419.html
                • Gość: ar Nie zrozumieliśmy się IP: *.chello.pl 16.04.05, 09:38
                  Nic nie mieszam. Jeszcze raz: CHWALBA sugeruje, że KOMUNIŚCI uważali Kraków za
                  miasto rewolucyjne, choćby ze względu na ugoszczenie Lenina swego czasu. Jak
                  mniemania komunistów miały się do rzeczywistości to inna sprawa. Chwalba
                  twierdzi, że wyniki referendum w Krakowie były dużo lepsze niż w okolicznych
                  miejscowościach, i to też jest zrozumiałe, bo prowincja jest zwykle bardziej
                  konserwatywna niż postępowe miasta. Jak zauważyłeś miejskie elity przeciwne
                  komunizmowi zostały wyniszczone, ale zwolennicy przetrwali i nie było problemu z
                  tworzeniem struktur partyjnych. Pamiętaj, że to nie robotnicy, a inteligenci
                  wymyślili komunizm i tworzyli partie.
                  Cokolwiek lewacka inteligecja zaplanowałaby w Nowej Hucie nie mogło jej się
                  udać. Nie z tą społecznością: przecież do Nowej Huty przyjechali przede
                  wszystkim mocno zakorzenieni małopolanie i górale.

                  Lokalizacja molocha... Przede wszystkim w pierwszych projektach (ponoć
                  opracowanych jeszcze w ramach odrzuconego przez ZSRR Planu Marshalla dla Polski)
                  ta huta była dużo mniejsza. Rzeczywiście lokalizacja pod Krakowem nie była
                  przypadkowa, bo miała uzasadnienie ekonomiczne. Europa była wyniszczona po
                  długiej wojnie światowej, potrzeba było dużo stali do odbudowy (inna sprawa, że
                  polską stal wysyłano do ZSRR). Huty buduje się blisko surowców: rud żelaza
                  (Ukraina), węgla (Śląsk) i wody (Wisła). Pomyślano nawet o ochronie środowiska i
                  ulokowano ją nie w okolicach Skawiny, a na NE od Krakowa. Niestety budowa odbyła
                  się z naruszeniem prywatnej własności i tu była realna krzywda, często do
                  dzisiaj nie naprawiona. Dopiero w późniejszych latach zwiększano skalę
                  przedsięwzięcia (ach, ten radziecki przemysł zabawkarski) i ciężar ideologiczny.
                  Bezskutecznie jak pokazała historia.

                  Nie twierdzę, że nie masz racji. Nowa Huta miała równoważyć opozycyjny Kraków,
                  odkąd zdecydował się takim być. Ale to stało się poźniej. Prawda o jej powstaniu
                  jest bardziej złożona niż proste "kara za refendum".
                  • jazcur Re: Nie zrozumieliśmy się 16.04.05, 12:34
                    > Lokalizacja molocha... Przede wszystkim w pierwszych projektach (ponoć
                    > opracowanych jeszcze w ramach odrzuconego przez ZSRR Planu Marshalla dla Polski
                    > )
                    > ta huta była dużo mniejsza. Rzeczywiście lokalizacja pod Krakowem nie była
                    > przypadkowa, bo miała uzasadnienie ekonomiczne. Europa była wyniszczona po
                    > długiej wojnie światowej, potrzeba było dużo stali do odbudowy (inna sprawa, że
                    > polską stal wysyłano do ZSRR).
                    czy budowa huty miała uzasadnienie ekonomiczne? w świetle nauki zwanej ekonomia NIE MIAŁA, była potrzebna jako sukces propagandowy, była potrzebna sowietą jako źródło stali, była potrzebna żeby zagospodarować zasoby ludzkie.

                    > Huty buduje się blisko surowców: rud żelaza
                    > (Ukraina), węgla (Śląsk) i wody (Wisła).
                    nie no, nie no... spokojnie - takich miejsc w Polsce jest mnóstwo

                    Pytanie DLACZEGO kombinat umieszczono w takiej bliskości Krakowa, przecież jeśli taki zakład miałby istotnie znajdowac się blisko surowców to powinno się go wybudować o wiele bardziej na wschód, budowa huty miała ewidentny podtekst ideologiczny. To oczywiste mieszkański, inteligencki Kraków i proletariacka Nowa Huta...wymarzona symbioza, efekt jakiegoś chorych umysłów "technologów społeczeństwa".
                    Co najgorsze to pokutuje do dzisiaj, to właśnie głosami Nowej Huty na prezydenta wybrany został człowiek z SLD pan Majchrowski, dzisiaj skolei Pan Majchrowski wprowadza w życie swoje koncepcje na temat osiedli dla najbiedniejszy. Kółeczko się zamyka.

                    > Pomyślano nawet o ochronie środowiska i
                    > ulokowano ją nie w okolicach Skawiny, a na NE od Krakowa.
                    no umieszczenie huty w Skawinie było by już tyle głupotą, co zbrodnią na tym mieście i tak huta przez całe lata miała fatalne oddziaływanie na miasto

                    > Niestety budowa odbył
                    > a się z naruszeniem prywatnej własności i tu była realna krzywda, często do
                    > dzisiaj nie naprawiona.
                    no to akurat jest norma w działaniu komunistów

                    > Nie twierdzę, że nie masz racji. Nowa Huta miała równoważyć opozycyjny Kraków,
                    > odkąd zdecydował się takim być. Ale to stało się poźniej. Prawda o jej powstani
                    > u
                    > jest bardziej złożona niż proste "kara za refendum".
                    Za pewne temat jest bardzo złożony, jednak dzisiaj jednoznacznie można stwierdzić, że lokowanie taki wielkiego zakładu przemysłowego pod Krakowem było dużym błędem i pierwszym i nie ostatnim popełnionym za czasów poprzedniego systemu.
                    • Gość: ar Spokojnie IP: *.chello.pl 16.04.05, 20:02
                      jazcur napisał:

                      > Co najgorsze to pokutuje do dzisiaj, to właśnie głosami Nowej Huty na
                      > prezydenta wybrany został człowiek z SLD pan Majchrowski, dzisiaj skolei Pan
                      > Majchrowski wprowadza w życie swoje koncepcje na temat osiedli dla
                      > najbiedniejszy. Kołeczko się zamyka.

                      Moim zdaniem Majchrowskiego do władzy wyniosła Wyborcza - wszczynając
                      nieuzasadnioną nagonkę na Gołasia. Później na cel wzięto Rokitę. Z tej
                      klasycznej dla nich pyskówki wyłonił się spokojnie Jackie Majcher, stateczny
                      krakowski profesor i wielki wizjoner. No i mamy.
                      Po za tym po raz kolejny zawężasz przedział czasowy. Jedyne co pokutuje do
                      dzisiaj to pewne krakowskie mity na temat Nowej Huty. Wybierasz wyłącznie
                      wygodne dla twoich tez fakty. Poszperaj głębiej w archiwach to zobaczysz, że
                      swego czasu Lassota dostał mandat poselski właśnie z Nowej Huty. No i co z tym
                      zrobisz?
                      Nowohucianie są rozsądni, jak ktoś nie wie czy chce zostać radnym czy
                      prezydentem sami decydują za niego.
                      • Gość: ar Jeszcze jedno IP: *.chello.pl 16.04.05, 20:05
                        Tadeusz Sendzimir był wielkim innowatorem przemysłowym. Wypadałoby nie
                        przekręcać takiego nazwiska.
          • totem2 Re: Kolejna miejska legenda 15.04.05, 12:53
            > Czemu budowa dworca PKS
            > stanęła w pewnym momencie z powodu braku planów dróg dojazdowych? Przecież KCK,
            > sztandarowa inwestycja Lassoty, była tak świetnie rozplanowana przez jego
            > współpracowników.

            Budowa dworca PKS stanęła z powodu przepychanek czyj ten dworzec będzie czyli
            kto będzie zgarniał zarobione przezeń pieniądze. A cała koncepcja układu
            komunikacyjnego wokół KCK powstała głównie wysiłkiem i za pieniądze Tishmana,
            który zrobił to w ramach projektu Nowego Miasta, tak koncertowo spapranego przez
            kolejną ekipę przy wydatnym współudziale Marka Pola Pierwszego Psuja
            Rzeczypospolitej. Kiedy projekt Nowego Miasta upadł, automatycznie szlag trafił
            też projekty dróg koło KCK. Ocalała tylko główna arteria - Galicyjska vel Wita
            Stwosza no i nowa Pawia choć to też się jeszcze zobaczy. Pod dworcem i NM miał
            być jeszcze pomocniczy tunel drogowy do Pawiej, którego raczej nie będzie.
            Musiał więc pozmieniać się układ innych pomniejszych dróg w okolicy. Tishmana
            zabrakło to kto miał zaprojektować, ja się pytam? Może tajsterowy ZDiK co to
            potrafi tylko ruch tamować, przystanki mnożyć ponad potrzebę i ścieżki rowerowe
            w żywopłot wprowadzać (sic!).

            > Czemu Lassota pozostawił po sobie groźny precedens budowania
            > hipermarketów w obrębie miasta?

            Galeria Krakowska miała być częścią i to niewielką naprawdę wielkiego projektu,
            który był historyczną szansą dla Krakowa. Nieststy sprawny administrator Gołaś
            doprowadził do tego, że pozostała jedyną. Nawiasem mówiąc to nie jest
            hipermarket, tak samo jak nie jest nim Plaza i Galeria Kazimierz. Używanie tej
            nazwy w tym kontekście to demagogia. Hipermarkety to M1, Geant, Zakopianka etc.
            Za to udusiłbym tego kto dopuścił do zbudowania Galerii Kazimierz na lewym
            zamiast prawego brzegu Wisły. Na Zabłociu było dla niej idealne miejsce a teren
            po rzeźni to wymarzona lokalizacja na mieszkaniówkę. Sam bym tam chciał mieszkać.

            > Politycy nie są przez nas powoływani ani do kreowania wielkich wizji, ani nawet
            > do podrzucania pomysłów (jak Lassota). Tworzenie wizji to domena artystów,
            > naukowców, przedsiębiorców. Dobre pomysły ma każdy z nas, członków społeczności

            Wręcz przeciwnie. Politycy są od tworzenia wizji i wyznaczania kierunków
            rozwoju, tworzenia dla niego warunków i pilnowania uczciwych zasad gry. Artystów
            i architektów zatrudnia się żeby te wizje przekształcili w konkretne projekty a
            przedsiębiorców i naukowców żeby je wcielili w życie. Gdyby nie było porządnych
            prezydentów z wizją do dziś wokół Starego Miasta straszyłyby resztki murów
            obronnych zamieszkałe przez pijaczków i służące za publiczną toaletę a Wisła
            płynęła by zamiast ulicy Dietla w swojej pierwotnej, błotnistej postaci.

            > Nauczcie się rozliczać polityków wyłącznie z tego, jak realizują WASZE WŁASNE
            > marzenia.

            "Naszych własnych marzeń" jest w Krakowie lekko licząc pół miliona. Co najmniej
            połowa z nich się wzajemnie wyklucza.
            • Gość: ar Re: Kolejna miejska legenda IP: *.chello.pl 15.04.05, 13:22
              totem2 napisał:

              > Hipermarkety to M1, Geant.

              No właśnie. Czyżyński Carrefour chyba też? Przepraszam, ciągle zapominam, że
              Kraków kończy się na Plantach. W takim razie powstanie kolejnego hipermarketu
              koło dworca nie będzie wielkim problemem, bo to daleko za miastem.

              > Politycy są od tworzenia wizji i wyznaczania kierunków rozwoju

              Nie. W demokracji są wyłącznie od tworzenia warunków dla rozwoju i pilnowania
              uczciwych zasad gry (skorzystam, bo to trafne stwierdzenia). Jeśli chcielibyśmy
              władzy wizjonera upomnielibyśmy się o monarchię.

              > Gdyby nie było porządnych
              > prezydentów z wizją do dziś wokół Starego Miasta straszyłyby resztki murów
              > obronnych zamieszkałe przez pijaczków i służące za publiczną toaletę a Wisła
              > płynęła by zamiast ulicy Dietla w swojej pierwotnej, błotnistej postaci.

              Przywołujesz dawne czasy. A po których to planistach i wizjonerach u władzy
              pozostały dziewiętnastowieczne ruiny czy współczesne blokowiska? Po którym
              wizjonerze pozostanie dzielnica biedoty na Ruczaju?

              > "Naszych własnych marzeń" jest w Krakowie lekko licząc pół miliona. Co
              > najmniej połowa z nich się wzajemnie wyklucza.

              Dlatego wygrywają te, które pojawią się liczniej na wyborach. Nie wiń naszej
              młodej demokracji, że ludzie wciąż nie nauczyli się marzyć i wymagać.
              • totem2 Re: Kolejna miejska legenda 15.04.05, 14:02
                > Czyżyński Carrefour chyba też?

                Nie zapominam o nim. Właśnie tam robię główne zakupy. Do M1 mam bliżej, ale
                Niemcy nie mają pojęcia o handlowaniu żywnością :)

                > W takim razie powstanie kolejnego hipermarketu koło dworca...

                Powtarzam - koło dworca nie będzie hipermarketu. Galeria handlowa to co innego.
                Różnica nie jest tylko w nazewnictwie. Do hipermarketu musisz pojechać
                samochodem bo jedziesz tam po 20 kg zakupów na cały tydzień (dlatego właśnie
                buduje się je poza ścisłymi centrami miast), do galerii niekoniecznie. Tam się
                masowych zakupów nie robi. Często nie robi się żadnych (kino, knajpy albo tylko
                powłóczyć się po sklepach). Zauważ, że w żadnej galerii nie ma klasycznego
                sklepu spożywczo-przemysłowego. Tylko delikatesy.

                > Nie. W demokracji są wyłącznie od tworzenia warunków dla rozwoju i pilnowania
                > uczciwych zasad gry (skorzystam, bo to trafne stwierdzenia).

                Nie tylko. Nie w zakresie urbanistycznym. Tak się nie da stworzyć miasta jako
                logicznie działającego organizmu tylko chaos (przykład oświtlenia stadionu
                Cracovii jest aż nadto wymowny). W tym zakresie władze muszą tworzyć ramy, w
                które ten rozwój jest ujęty. Za to w makroekonomii podpisuję się obiema rękami.


                > Jeśli chcielibyśmy władzy wizjonera upomnielibyśmy się o monarchię.

                Dobra monarchia nie byłaby taka zła. Problem tylko jak zapewnić odpowiednią i
                _powtarzalną_ jakość monarchy :) Właśnie dlatego demokracja jest lepsza, choć to
                najgorszy z ustrojów jak powiedział Churchill.

                > A po których to planistach i wizjonerach u władzy
                > pozostały dziewiętnastowieczne ruiny czy współczesne blokowiska? Po którym
                > wizjonerze pozostanie dzielnica biedoty na Ruczaju?

                Blokowiska pozostały po władzach bardzo niskiej jakości, które z demokratycznym
                wyborem nie miały nic wspólnego. Dziewiętnastowieczne ruiny nie byłyby ruinami
                tylko bardzo porządnymi budynkami gdyby nie pół wieku tychże władz działalności.
                A wizjoner od dzielnicy biedoty na Ruczaju to spadkobierca tych bydlaków i jak
                widać niewiele się przez ostatnie 15 lat nauczył. W szczególności tego, że
                cywilizacja zachodnia opiera się na poszanowaniu własności prywatnej, którą jak
                każdy socjalista (fuj) ma głęboko w nosie.
                • Gość: ar Re: Kolejna miejska legenda IP: *.chello.pl 16.04.05, 10:45
                  totem2 napisał:

                  > Powtarzam - koło dworca nie będzie hipermarketu. Galeria handlowa to co innego.

                  Rozróżniam. Nie wiem, co tam powstanie - niespecjalnie mnie to już interesuje.
                  ECE wybuduje to, co im sie najbardziej będzie opłacało. Chciałem tylko
                  zaznaczyć, że Kraków nie kończy się na Plantach i pewne hipermarkety zbudowano w
                  środku miasta, a nie na jego obrzeżach. Np. OBI i Geanta w okolicy gdzie
                  powstaje powoli nasz Central Park i gdzie chyba mogłaby powstać również
                  klasyczna dzielnica biurowa: to miejsce ma dobrą komunikację do każdego punktu
                  Krakowa oraz z lotniskiem, autostradą i dużym zakładem przemysłowym, obok jest
                  SSE. O ile pamiętam w tym wypadku również nie brakowało wizji (obszar
                  strategiczny Olsza?), a właśnie realizacji. W przypływie wizjonerskiego
                  natchnienia zaplanowano w Krakowie kilka obszarów strategicznych, a nie
                  zrealizowano ani jednego od początku do końca. Mamy natomiast kolejną strategię
                  rozwoju miasta, potrzebną ponoć by móc korzystać ze środków unijnych. Czy nasi
                  radni nie przewidzieli wejścia Polski do UE, że nie ujeli takich możliwości we
                  wcześniejszych dokumentach? Czy to wymagało dużej wyobraźni?


                  > Tak się nie da stworzyć miasta jako logicznie działającego organizmu tylko chaos.
                  > W [zakresie urbanistycznym] władze muszą tworzyć ramy, w które ten rozwój jest
                  ujęty.

                  Urbanistyka i rozwój infrastruktury mieści się w tym co rozumiem jako tworzenie
                  warunków, ale miejski polityk wcale nie musi być urbanistą. Raczej powinien
                  znaleźć i zatrudnić zdolnego urbanistę-wizjonera. By to zrobić wystarczy
                  rzetelnie podchodzić do swoich obowiązków, nic więcej. Skoncentrować się na
                  realizacji i skuteczności działania.
                  Podam przykład jednego nowohuckiego radnego, który sypie pomysłami i
                  inicjatywami jak z rękawa, a jak dochodzi do ważnego dla niego głosownia to
                  przegrywa je czterema głosami. Nie znalazł czasu by dłużej porozmawiać ze swoimi
                  kolegami i ich przekonać? Tworzył kolejną wizję?


                  > Blokowiska pozostały po władzach bardzo niskiej jakości, które z demokratycznym
                  > wyborem nie miały nic wspólnego. Dziewiętnastowieczne ruiny nie byłyby ruinami
                  > tylko bardzo porządnymi budynkami gdyby nie pół wieku tychże władz działalności.
                  > A wizjoner od dzielnicy biedoty na Ruczaju to spadkobierca tych bydlaków.

                  Nieprzypadkowo przywołałem właśnie te przykłady. To był (jest) wyjątkowo płodny
                  okres politycznego wizjonerstwa i planowania.

                  Społeczeństwo ma juz dość wizjonerskich polityków (zauważyłeś, że w sondażach
                  rzadko wybijają się ponad 25% poparcia?). Wróżę wielką przyszłość organizacji,
                  która jako pierwsza to dostrzeże. Wyschłucha o czym mówią Polacy i po prostu to
                  zrealizuje. Bez narzucania swoich pomysłów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka