Gość: Nexuss
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
16.05.05, 16:35
Jadąc dzisiaj do Tyńca rowerem miałem okazję przetestować nowy odcinek drogi
rowerowej na odcinku Most Dębnicki –Tyniec. Rzeczywiście trasa jest
rewelacyjna, dobrze oznaczona i bardzo malownicza. Rzeczywiście jak na
polskie warunki zakres wykonanych prac jest ogromny. Niestety na trasie tej
występują pewne niedoróbki w postaci małych przerw w ciągłości szlaku. Co
prawda patrząc na ogrom prac wykonanych na całej długości są do drobne braki
ale skutecznie utrudniające życie rowerzystą a co chyba najważniejsze
pogarsza bezpieczeństwo. I tak jadąc od Krakowa:
a) w okolicach Skałek Twardowskiego trzeba zjechać na ulicę Tyniecką i jechać
nią ok. 800m, przy czym ulica ta jest dość wąska i ruchliwa.
2b) w Pychowicach nagle kończy się super droga i trzeba dalej jechać ulicą
Tyniecką lub zjechać w kierunku koryta Wisły (brakuje około 120m!)
c) w okolicach ulicy Widłakowe znowu super droga urywa się i objeżdżamy
brakujący kawałek równoległą ulicą (brak około 80m!) Czy naprawdę przy takim
rozmachu prac nie można było wyciąć paru samosiejek i chwastów aby
poprowadzić przyzwoity szlak rowerowy?
d) i ostatni defekt, czyli brak połączenia obydwu dróg pod stopniem wodnym
Kościuszko pomimo że jest już wykonana droga łącząca pod samym wiaduktem
autostradowym!
Patrząc globalnie zastanawiam się dlaczego przy tak dużej inwestycji nie
można by zrobić coś dobrze do końca, zwłaszcza że jest już wykonane ponad
90% I czy znowu przyjdzie nam czekać na kolejne przetargi i nierzetelnych
wykonawców jak choćby szybki tramwaj czy nowy dworzec PKS ?