Dodaj do ulubionych

Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o za...

IP: 213.25.22.* 15.09.05, 09:33
Wzruszające - niech radni zadbają też o to, aby dopiero od 1 grudnia oni
otrzymali wynagrodzenie za pracę sprzed pół roku i nagrody, dodatki, diety
etc.
PRZEDWYBORCZE MYDLENIE OCZU.
A może wstąpiliby z wnioskiem o wypłacenie nauczycielom wynagrodzenia za
pracę przy maturach ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 16:12
      Nie chce nic mowic, ale ta kwota o która walczą to na rękę 30 zł za godzinę zegarową. I mówi się że nauczyciele mało zarabiają... sorry ja nie znam osoby która miałaby więcej niż 10 zł za godzinę...
      • Gość: Nauczycielka Re: Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:48
        jestes glupia jak but Anka, na jakim ty swiecie zyjesz ze myslisz ze
        nauczyciele duzo zarabiaja? POCZYTAJ SOBIE moze, dobrze? idiotka.
        • Gość: mirek Re: Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 23:44
          w tym kraju obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy. Obowiązuje on również
          nauczycieli. Czyli 176 godzin ( średnia liczba godzin pracy w miesiacu) razy
          27,5 zł daja kwotę ponad 4800 zł. Dla przypomnienia średnia płaca w Polsce wraz
          z nadgodzinami - czyli wiecej niż te 176 godz. wynosi ok. 2300 zł. Jednak to
          chyba ktos inny jest niespełna rozumu i nie umie liczyć.
          • Gość: bred Re: Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o IP: 213.25.22.* 18.09.05, 19:05
            To prawda, że w Polsce obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy, nauczycieli też.
            Problem w tym, że nauczyciele pracują 40 godzin, a płacone mają za 18 więc
            Twoje obliczenia są błędne.
            Czy Ty chciałbyś tak pracować ?
            • Gość: j. w. P.S.- wyjaśnienie IP: 213.25.22.* 18.09.05, 22:09
              Obliczenia:
              75 godz. w miesiącu * 27,5 zł = 2062,5 zł co daje kwotę wyraźnie niższą od
              średniej płacy w Polsce - 2300 zł.
              Mało tego, stawka 27,5 zł to stawka nauczyciela dyplomowanego tzn. takiego,
              który osiągnął najwyższy stopień awansu zawodowego. Nauczyciele o niższym
              stopniu awansu zarabiają daleko mniej.
              Niestety, najczęściej wiedza o zarobkach nauczycieli, tak jak w Twoim przypadku
              ma źródło w propagandzie gazet elity rządzącej.
              • Gość: krall Re: P.S.- wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 22:32
                a skąd ci sie wzięło 75 godzin? Jak doszedłeś do tej liczby -
                4 x 18 - rozumiem
                4 x 40 - też rozumiem...
                • Gość: bred cd. wyjaśnienia IP: 213.25.22.* 18.09.05, 23:11
                  75 godzin w mieiącu = 4 tygodnie w miesiącu * 18 godzin lekcyjnych w tygodniu =
                  72 godziny w miesiącu. Do tego dodaje się 3 godziny na ostatni, niepełny
                  tydzień miesiąca = 75 godzin lekcyjnych w miesiącu ( 75 godzin spisałem z
                  oryginalnego "paska" wypłaty pensji.
                  Tyle tytułem wyjaśnienia.

                  ALE IDŹMY DALEJ - WSZAK MATEMATYKA NIE KŁAMIE
                  Ile rzeczywiście za godzinę pracy zarabia nauczyciel ?

                  Ponieważ pracuje 40 godzin w tygodniu, 40 godzin w tygodniu * 4 tygodnie +
                  (cirka)10 godzin w ostatnim tygodniu miesiąca = 170 godzin w miesiącu.
                  Nauczyciel dyplomowany otrzymuje pensję (j. w.)= 2062,5 zł, więc 2062,5 zł /
                  170 wymaganych godzin = 12,13 zł za godzinę pracy nauczyciela dyplomowanego.

                  Ostatnio za 45 minut pracy hydraulika (regulacja piecyka gazowego zapłciłem 80
                  zł).
                  Bez komentarza !!!
                  • Gość: Betty Re: cd. wyjaśnienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 11:45
                    12 zł za godzinę to dość wysoka stawka.

                    Za wykonanie swojej pracy mam 3,5 za godzinę, i pracuje siedem dni w tygodniu. Za 240 godzin pracy dostaje trochę ponad 800 zł, więc niech mi nie mowi ktoś, że jest mu źle, bo dostaje za 170 godzin (przy czym prawie 100 spędzonych w domu) przeszło 2000!
                    Oburzacie się za to, ze przez miesiac kazali wam trochę cięzej popracować, ale nie bierzecie tego pod uwagę, że w wakcje macie jakiś półtora miesiąca wakacji, w dodatku płatnych...
                    Nie o to chodzi, żeby wam mneij dawać, ale zrozumcie, ze wcale nie macie tak źle, a wręcz można powiedzieć, ze macie bardzo dobrze.
        • Gość: Karolina Moja opinia o nauczycielach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 23:34
          Jestem matką dwóch uczniów (gimnazjum i liceum), mam też w rodzinie kilku
          nauczycieli. Zabieram głos na tym forum jako osoba, która system szkolny zna od
          strony rodzica.
          Proszę Państwa, są różni nauczyciele: dobrzy i źli, mądrzy i głupi. Tacy,
          którzy pracują bardzo dużo, i tacy, którzy nie robią nic, bo są praktycznie
          nieusuwalni, albo mają dobre układy z dyrektorem.
          Jedni zarabiają za mało, drudzy za dużo.
          Mam dwa fakultety, 40 lat i chciałabym pracowac tyle co nauczyciel.
          Mój czas pracy od 7.30-17.30, jak trzeba to nadgodziny - niepłatne!, często
          biorę pracę do domu, zero świadczeń socjalnych, tylko miesiąc urlopu (problem z
          wzięciem tygodnia w kupie) i świadomość, że w każdej chwili mogę wylecieć.
          Chociaż jestem pracowita, solidna i znam się na swojej robocie. Ale mnie nie
          chroni karta nauczyciela.
          Uważam, że nauczyciele w znacznej części to grupa zawodowa, która ma tylko
          roszczenia. Im się wszystko zawsze należy - zaznaczam, że nie wypowiadam się w
          tej konkretnej sprawie, tzn. matur, bo jej nie śledzę.
          Uważam też, że często działają na szkodę ucznów, bo nie wszyscy młodzi ludzie
          są tępi, głupi i nic im się nie chce. Że wielu z nich jest skutecznie
          zniechęcanych do pracy właśnie przez nauczycieli. Zauważyłam też z autopsji, że
          kolejne kursy kończone przez nauczycieli nie mają się nijak do ich pracy.
          Że przeświadczenie o ich roli dziejowej ma się nijak do faktycznych
          kwalifikacji, zdolności, chęci i efektów pracy.
          Do kopalni ich, niech zobaczą, jak wygląda ciężka praca.
          Z mojej klasy w liceum najgłupsi poszli na studia nauczycielskie.
          • Gość: Z Re: Moja opinia o nauczycielach IP: *.citynet.pl 21.10.05, 17:49
            Jestem matką dwóch uczniów (gimnazjum i liceum), mam też w rodzinie kilku
            > nauczycieli. Zabieram głos na tym forum jako osoba, która system szkolny zna
            od
            >
            > strony rodzica.
            > Proszę Państwa, są różni nauczyciele: dobrzy i źli, mądrzy i głupi. Tacy,
            > którzy pracują bardzo dużo, i tacy, którzy nie robią nic, bo są praktycznie
            > nieusuwalni, albo mają dobre układy z dyrektorem.
            > Jedni zarabiają za mało, drudzy za dużo.
            > Mam dwa fakultety, 40 lat i chciałabym pracowac tyle co nauczyciel.
            > Mój czas pracy od 7.30-17.30, jak trzeba to nadgodziny - niepłatne!, często
            > biorę pracę do domu, zero świadczeń socjalnych, tylko miesiąc urlopu (problem
            z
            >
            > wzięciem tygodnia w kupie) i świadomość, że w każdej chwili mogę wylecieć.
            > Chociaż jestem pracowita, solidna i znam się na swojej robocie. Ale mnie nie
            > chroni karta nauczyciela.
            Wydaje mi sie ze jednak jestes glupsza od tych nauczycieli, o ktorych sie
            wypowiadasz - wszak moglas isc do pracy w szkole. Mozliwe ze jestes jednak
            cwana tam nie pracujac, bo to jednak bardzo ciezka praca
      • Gość: wiem Re: Radni wstawiają się za walczącymi w sądzie o IP: *.ceti.pl 16.09.05, 22:29
        tak, ale oni pracują 18 godzin w tygodniu
        • Gość: l nic takiego IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 17.09.05, 00:07
          Nic podobnego. 18 godzin to tzw. pensum. Nauczycieli obowiązuje normalny
          czterdziestogodzinny tydzień pracy. Tu zaś chozi o godziny nadliczbowe.
          • Gość: katon Re: nic takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 12:18
            ludzie i nauczyciele,
            nauczyciel nie ma nadgodzin! ma tzw. ponadywmiarówki i płacenie ponadwymiarówek
            jest przywilejem nauczycielskim, bo pracuje nauczyciel 40 godzin
            (teoretycznie), a jeszcze w obrębie tych 40 godzin ma wszystkie godziny powyżej
            18/18 pensum płacone.

            Nie zmienia to faktu, że - są bardzo źle opłacani, gdyby nauczyciel miał dostać
            10 zł za godzine, to zarabiałby 400zł. Dajcie se ludzie na wstrzymanie, są
            opłacani najgorzej w Europie, za nami jest już tylko Słowacja i Albania.
            • Gość: l Re: nic takiego IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 17.09.05, 15:13
              Jak zwał tak zwał.
              O tym, że nauczyciele są opłacani fatalnie wiadomo powszechnie. Co najwyżej
              niektórzy są odporni na tę wiedzę.
              • Gość: katon Re: nic takiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 06:06
                niestety, nie jest to obojętne - rozróżnianie tych, dwóch kategorii powoduje
                mniejsze zacietrzewienie i zrozumienie drogi rozumowania organu prowadzącego,
                do czego ja się nie przychylam, a dyr. szkoły źle interpretuje przepisy i
                wprowadzania zamieszanie. Def. ponadywmiarówki definiuje Karta Nauczyciela
                (powyżej pensum - a są różne pensa), a nadliczbówki (powyżej 40) Kodeks Pracy.
                Inaczej sie płaci ponadywmiarówkę, a inaczej nadliczbówke w budżetówce. Za
                nadliczbówkę w budżetówce może beknąć dyrektor szkoły, gdyz jako kmierownik
                zakładu pracy dopuścił do czego takiego, mimo jednoznacznego zakazu.

                Czy miał szansę zrobić inaczej... nie - bo nieodpowiedzialność Ministerstwa
                jest po prostu skrajna, za matury tego roczne powinna odpowiedzieć przed
                Trybunałem Stanu owoczesna minister, zwana Łybą.
                • Gość: cytat z eduseeka Re: nic takieg IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.05, 22:19

                  ...Pod hasłem 18 godzin już tyle dodano, często "głupiej" roboty, że wiekszość z
                  nas w 40 godz/tydz ledwo się wyrabia. I chodzi mi o pracę, a nie o przebywanie w
                  miejscu pracy - budynku szkolnym.
                  Jeżeli czekanie na dostęp do komputera zaliczy się do czasu pracy... to OK. pod
                  warunkiem, że praca szkolna, którą mogę wykonać wyłącznie w domu będzie
                  zapłacona dodatkowo (jako nadgodziny) - ale nie bedzie, bo to niemożliwe.

                  Proszę też nie mówić, że mogę pracę, którą wykonuję w domu wykonać w szkole...
                  Nie mogę, bo w szkoła nie posiada książek, materiałów, swobodnego dostępu do
                  kompa ze skanerem i drukarką, tuszu brakuje, papieru też. To wszystko mam w
                  domu, za własne pieniądze.

                  Bo my pracujemy tak:
                  Wyobraźmy sobie urząd, w którym urzednik przez 4 godz dziennie przyjmuje
                  interesantów i przez 4 godz dziennie pracuje nad dokumentami, wpisuje dane,
                  przygotowuje odpowiedzi itp. Mamy 40 urzędników.
                  Organizujemy 20 stanowisk pracy: 20 pokoi, 20 biurek, 20 kompów itd. w 20
                  pokojach - tam przyjmuje się interesantów.
                  Po 4 godzinach pracy urzędnik musi odejść od biurka, bo przychodzi nastepny
                  pracować przy tym biurku.
                  Urzednik może następne 4 godziny pracować w pokoju urzędniczym - jednej sali,
                  gdzie są stoły, przy nich krzesła, w kącie 1 komp ... w sali jednoczesnie 20
                  urzędników, ciasno i nie ma gdzie rozłożyć wszystkich dokumentów, nad którymi
                  urzędnik musi popracować.
                  Łaskawie pozwalamy urzędnikowi zabrać dokumenty do domu i tam pracować pozostałe
                  4 godziny. Z pewnością wygodniej i efektywniej może urzędnik pracować w domu, a
                  nie w sali urzędniczej. Musi jednak kupić sobie biurko, komputer, drukarkę i
                  tusz do niej i papier, opłacić dostęp do internetu, kupić jakąś literaturę
                  fachową itd.

                  Jak widać urząd zaoszczędził na wyposażaniu 20 stanowisk pracy.
                  Kolejnym zyskiem jest możliwość dorzucania urzednikowi pracy, bo przecież
                  pracuje tylko 4 godz/ dziennie, a wszyscy po 8 ;-) Wszyscy widzą przecież, że po
                  4 godz urzędnik wychodzi z urzędu i idzie do domu ....
                  (...)
                  Pracuję 27 lat, cały czas modyfikuję swoje lekcje i chcę mieć czas na ich
                  przygotowanie. Czasem po kilka godzin mysle o jakimś uczniu lub rozmawiam z
                  innym n-lem siedząc 1-2 godz po lekcjach. Przygotowanie dobrego sprawdzianu
                  zajmuje ok 8 godz (możecie nie wierzyć, ale np. w USA n-l pracujący w firmie
                  przygotowujacej testy ma obowiązek sformułować 3 zadania dziennie - taka jest
                  norma).
                  Chcę mieć czas na analizy i opracowania, z których dowiem się, co muszę poprawić
                  w swojej pracy. Chcę mieć czas na zajęcia pozalekcyjne z uczniami.

                  Podwójne wisywanie ocen uważam za marnowanie mojego czasu na pracę, do jakiej -
                  jak chcecie - możecie wynająć odrębnych pracowników. Ale w budżecie nie ma na to
                  pieniedzy, niestety.
                  • Gość: cytat Re: nic takiego IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.05, 22:24
                    Cytat pochodził z dyskusji o wprowadzeniu dostępu do ocen i frekwencji przez
                    internet dla rodziców.
                    Naprawdę nauczyciele zbyt dużo zarabiają?
        • Gość: nie-nauczyciel 18 godzin? IP: *.chello.pl 21.10.05, 22:25
          A może wreszcie skończyć z tym mitem, że nauczyciele pracują 18 godzin w
          tygodniu?
          1) To są zwykle 20 - 23 godziny DYDAKTYCZNE (czyli same lekcje)
          2) Do tych lekcji każdy dobry nauczyciel musi się przygotować (im lepszy, tym
          zwykle poświęca temu więcej czasu...)
          3) Ktoś też musi sprawdzać prace domowe i klasówki
          4) Nie masz pojęcia ile dokumentacji wypełnia nauczyciel (tysiące statystyk w:
          dzienniku, arkuszach ocen, sprawozdania z pracy wychowawczej, plany pracy,
          wypisywanie świadectw itp., a z roku na rok tego jest coraz więcej!)
          5) Poza godzinami DYDAKTYCZNYMI istnieje też coś takiego jak praca wychowawcza
          i nie chodzi tu o tzw. godziny wychowawcze, ale o kontakt z dziećmi, które mają
          jakieś poważniejsze problemy (tego nie można załatwiać na forum klasy!) i z ich
          rodzinami, oraz z pedagogiem. To są często wielogodzinne rozmowy, bo rodzicowi
          łatwiej porozmawiać z nauczycielką, niż pójść do psychologa. Takiej pracy nikt
          nie widzi bo dotyczy zwykle 3-4 osób w klasie.
          6) Do tego dochodzą wywiadówki (do których też trzeba się przygotować, jeśli
          się traktuje rodziców poważnie), oraz tzw. "dni otwarte" (przynajmniej raz w
          miesiącu), plus kontakt telefoniczny z tymi z rodziców, którzy uważają, że na
          wywiadówki swojego dziecka nie mają czasu.
          7)Są jeszcze organizowane co jakiś czas,zwykle wielogodzinne rady pedagogiczne
          (szkoleniowe, organizacyjne, klasyfikacyjne i inne)
          8) Może się zdziwisz, ale to nie wszystko: bowiem w szkole ktoś musi się też
          zajmować samorządem szkolnym, przygotowywać wszelkie uroczystości,
          przedstawienia etc. (jeśli sądzisz, że dzieci robią to same, to jesteś w
          błędzie), ktoś też przygotowuje kilka razy w roku podział godzin (taka wielka
          łamigłówka: która klasa, kiedy, z kim i w jakiej sali będzie miał lekcje) itp.
          9)Do tego dochodzi cała instytucja wyjazdów klasowych (integracyjnych,
          zielonych szkół, obozów naukowych, sejmików samorządu etc. Jeśli myślisz, że
          pilnowanie (szczególnie po nocach) 40 osób, żeby zechciały w tym czasie spać
          jest takie zabawne, to się głęboko mylisz. Jak nauczyciel nie dopilnuje i
          wychowankowie się popiją to jest zwykle skandal na całą szkołę, a czasem i w
          gazetach się znajdzie...
          10)Ponadto, od nauczyciela wymaga się (i słusznie) żeby się kształcił, więc
          tłumy bardziej ambitnych nauczycieli oraz tych, którzy liczą na tzw. awans
          (czyli 100 - 200 zł. podwyżki) suną na studia podyplomowe, za które płacą z
          własnej kieszeni i uczą się w weekendy. A przecież nie chodzi tylko o studia,
          czy kursy dokształcające, ale przecież dobry nauczyciel musi też czytać na
          bieżąco literaturę swojego przedmiotu, bo przecież nauka nie zatrzymała się w
          miejscu, gdy nauczyciel kończył studia! Że nie wspomnę o polonistach, którzy
          powinni czytać nowości wydawnicze, chodzić do kin i teatrów, żeby nie być
          głupszymi od swoich uczniów i móc z nimi dyskutować o literaturze i sztuce.
          A teraz pytanie za sto punktów: jak myślisz ile godzin zajmuje wypełnienie
          obowiązków od 2 do 10? Pewnie to wszystko robi się samo???
          Wszystkie te obowiązki spełnia nauczyciel w tzw. SYSTEMIE ZADANIOWYM, tzn. że
          może pracować ile chce, a i tak zapłacą mu tylko za godziny dydaktyczne, czyli
          ewidencjonowane.
          Nie jestem nauczycielką, ale kilku znam i jakoś nie zazdroszczę, nawet tych
          dłuższych wakacji (choć jeśli ktoś sądzi, że trwają one dla nauczyciela tak
          długo jak dla uczniów to też popełnia spory błąd...).

          I jeszcze taka uwaga: oczywiście, że nie wszyscy nauczyciele są tacy dobrzy i
          zaangażowani w pracę (choć nawet słaby nauczyciel musi np. wypełniać
          dokumentację i spotykać się z rodzicami), ale takich trzeba eliminować, a nie
          zakładać, że wszyscy są beznadziejni, bo stanie się to samospełniającą
          przepowiednią. Od lat wielu dobrych nauczycieli odchodzi z zawodu, a szkoda.
          Jak tak dalej władze będą traktowały nauczycieli to niedługo nasze dzieci będą
          uczyły same miernoty i frustraci. Pomyślałabym o tym, zanim się okaże, że
          posyłanie dziecka do szkoły publicznej jest ryzykiem. Nie każdego stać na
          prywatną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka