mariwa55
14.09.08, 10:38
jestem w zwiazku z fantastycznym facetem,mam dziecko z poprzedniego "zwiazku"
a on je uznaje jak swoje z czego bardzo sie ciesze i najbardzije kocham za to
go.wczoraj w pracy ze znajoma rozmawialysmy na temat tego ze nie jest on ojcem
biologicznym dziecka. znajoma wrecz byla zaskoczona mowila ze corka jest do
niego strasznie podobna i widac ze nas bardzo kocha i mala traktuje jak swoje
i ze bardzo dobrze ze tak jest i ze zadko znnajduej sie takich facetow. po
poqrocie z pracy powiedzialam mu ze powiedizalam znajomej ze to niejest jego
dziecko-ale mialam na mysli ze niejst to jego dzeicko w sensie bilogicznym.a
on zrozumial to opacznie i odwrotnie ze niejest ojcem (widocznie) w kazdym
calu?.. i chodiz teraz wscielky niepozwoli sie dotknac ani nic ani sie nie
odezwie. chcialam go dzisiaij obudzic to wstal ubral sie wzial mape
samochodowa naszego miasta i pojechal godzine temu. niechcialam ani go urazic
ani nic.mam go za wspanialego czlowieka i faceta i jestem dumna ze mam
takiego ojca dl amalej ale widocznie mam za dlugi jezyk. a mamy wolny zien
razem w tygodniu i mielismy go spedzic razem i z tego chyba nici wyjda... :(