Dodaj do ulubionych

przyjezdni w krakowie są niepotrzebni

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 12:29
Mam dość przyjezdnych , kończą tutaj studia i osiedlają się.Zabieraja nam
rodowitym krakowiakom pracę. Niech jadą do siebie na wschód. Ja tu ich nie
zapraszałam , a teraz chce by jak najszybciej stąd wyjechali.
Obserwuj wątek
    • peteen podobnie durnych wątków pełno wszędzie... 28.09.05, 12:32
      a panienka to kiedy przyjechała do Krakowa? na czym polega nowohucka rodowitość
      krakowska panny?

      ps. ale głupi ci rzymianie...
      • Gość: Pan Janek [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 14:41
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • gph a obrazy Picassa słabo wyglądają 28.09.05, 12:53
      w naturalnym świetle.
      w przeciwieństwie do van Gogha
    • rodowity75 Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 28.09.05, 14:42
      jak ktos jest burakiem, to i urodzenie w Krakowie mu nie pomoze
      Powodzenia Kasiu, zasilek juz czeka
      • Gość: Helenka No a Herabia von Burak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 23:25
        ...galicyjski oczywiście?
    • Gość: asdf Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.05, 14:46
      buuuhahahhah
    • independent-girl Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 28.09.05, 15:17
      Twoim problemem widzę jest to,że się urodziłaś w pięknym mieście, z historią,
      tradycją,kulturą, z uczelniami o wielkiej renomie...całe szczęście,że nie
      wszyscy generalizują,bo ładną wizytkówkę Krakowianom wystawiłaś Kasiu... ;/ Ja
      na szczęście wiem,że nie wszyscy mieszkańcy Krakowa są tacy...

      Pozdrawiam - studiująca i zamierzająca się w Krakowie osiedlić [sic!]
      Kasia (też!)
      • Gość: kasia [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 16:36
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • peteen znowu coś durnego musiałaś napisać... 29.09.05, 10:47
          to u ciebie rodzinne, rdzenne, rodowite?
    • Gość: norek tubylcy też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 18:49
      wyobrażacie sobie, jak by było pięknie?!
      • secesja2005 Re: tubylcy też 28.09.05, 20:11
        A kto by sprzątał po gołębiach?
        • carmen_80 Re: tubylcy też 28.09.05, 20:15
          A czy gołębie traktujemy jako tubylców, czy jako przyjezdnych na studia??
          • secesja2005 Re: tubylcy też 28.09.05, 20:19
            To zależy od dzielnicy.
            • carmen_80 Re: tubylcy też 28.09.05, 20:22
              Czyli jednak...
              wyjadają pokarm naszym tubylcznym...
      • qoobaq Re: tubylcy też 28.09.05, 20:23
        tak jest - przede wszystkim tutysci, przyjezdzaja, wydaja forse budzac niezdrowa
        zazdrosc a na dodatek nic po polsku zazwyczaj nie kumaja. Skandal. I obcy
        kapital tez paszol won. Nie bedzie niemiec plul nam w twarz! I synogarlice
        tureckie tez - do turcji a sio! Tam se srajcie. I lajkonik tez. I jagielle
        wykopac z wawelu! Uff zmachalem sie
        • skks Re: tubylcy też 28.09.05, 20:28
          no a ruskie pierogi?
          • qoobaq Re: tubylcy też 28.09.05, 20:38
            ruskim przezyznaje honorowe dozgonne obywatelstwo. Podobnie dla barszczu
            ukrainskiego - nie mozna przeciez popadac w przesade
    • czesiekkk Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 28.09.05, 20:15
      Ja podobne wpisy już czytałem, ale związane były z Warszawą a nie Krakowem.
      Jest coś takiego jak mobilność geograficzna i to jest fakt, który trzeba
      przyjąć do wiadomości niezależnie czy to się komuś podoba czy nie, a miasto na
      tym korzysta, bo się rozwija.
      Podobne uwagi usłyszał mój brat w mieście o zbliżonej wielkości do Krakowa. Nie
      wymienię nazwy, bo nie chcę antagonizować.
    • Gość: observer Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.itelekom.pl 28.09.05, 20:38
      Kasiu przyklasnąć Ci nie można bo mówisz o sprawach zupełnie naturalnych i
      takie zjawisko nie powinno nikogo dziwić.

      Można to tylko rozwinąć, ja wraz ze znajomymi też to widzimy, no ale co zrobić
      zmknąć miasto czesto przed zdolnymi ludźmi jakich mało:)

      To zjawisko narasta i jest tu kilka ciekawych elementów. Po pierwsze miażdząca
      większość studentów UJ, ktory studiowali ze mną i ze znajomymi jak mówią,
      skończyłem 5 lat temu, to przyjezdni głównie podhale i nowosądeckie. Z tego co
      pamiętam uczyli się lepiej od krakusów, mieli większe ambicje i większą wole
      walki o przyszłą karierę zawodową. Krkusi sie bawili. Z tego co pamiętam to
      ich wyrózniało.

      Ale największy szok można przezyć w pracy, a trafaiłem do dość dobrej firmy
      medialnej tu nie chcę ze zrozumiałych wzgledów mówić więcej. I tam szok
      miadżaca większość osób to osoby z wyżsym wykształceniem z poza Krakowa. Na
      wszystkich szczeblach.

      Wystrzelać ich nie można, należy z nimi żyć.

      Mogę Cię tylko zapewnić, że taki bunt przeciw rzeczywistości przeszło większość
      moich znajomych z Krakowa łącznie ze mną-cóż wolny rynek i psychologia.

      Chyba bardziej starają się ludzie, którzy chcą się wyrwać ze swojego środowiska-
      i nie mówię tego złośliwie.
    • Gość: behemot Trzeba byloto powiedziec... IP: 149.156.166.* 28.09.05, 21:08
      ...Karolowi Wojtyle
      Tez przyjezdny, prawda?
      • Gość: Anna Re: Trzeba byloto powiedziec... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 22:26
        A z dzielnicy do drugiej dzielnicy tez lepiej nie jezdzic , obco jakos.
    • tempe następna kwestia do rozważenia 28.09.05, 23:52
      • tempe następna kwestia do rozważenia 28.09.05, 23:53
        czy przejezdni są potrzebni w Krakowie?
        taki tłok
        • Gość: Ooooo! Re: następna kwestia do rozważenia IP: *.w83-201.abo.wanadoo.fr 29.09.05, 07:49
          To pociesze cie rodowita krakowianko,ze w ostatnim czasie ubyly 2 osoby z
          Krakowa,dobrze wyksztalcone,kulturalne.Zamieszkalismy na prowincji francuskiej
          i jestesmy tu b.mile przyjmowani.Zamierzasz zajmowac sie "sprzataniem" Krakowa
          czy tylko ozywiasz forum?
          • qoobaq Re: następna kwestia do rozważenia 29.09.05, 08:14
            wlasnie, ja tez zwolnilem jedno miejsce. Halo! Miejscowka do wziecia jest
    • Gość: Rafal Kasiu!!! Przybywam!! Wlasnie kupilem bilet do Krak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 10:42
      owa!!! ;)
    • Gość: takisobiebolo Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.cna.at 29.09.05, 12:08
      Niestety masz rację. Jak swiadczy ilośc komentarzy, wiekszość forumowiczów jast
      z prowincji. Nie wolno ich krytykować. Kiedyś Kraków byl miastem zamkniętym.
      Malo kto to pamięta. Wyobrażmy sobie taką sytuację. Do domu, w którym mieszkasz
      od wielu wielu lat nagle zaczynają się pchać drzwiami i oknami różne ( nie wiem
      jak to nazwać ) "coś" nie zważając na twoje protesty i prawo do twojej racji
      bytu w tym domu. Malo tego, zamiast zrozumienia uslyszysz "jak się niepodoba to
      się wyprowdż"! Nie wyobrażam sobie odwrotnej sytuacji żebym to ja z innymi
      miastowymi nagle ulokowal się wbrew woli tubylców w np. Boncejkoninie a na
      wyrażne niezadowolenie tychże odpowiedzial "to wy sie wynoście"
      Moja mama jak uslyszala od mojej bratowej, która nb. jest ze Stalowej Woli i
      studiowala w Krakowie "ja też jestem Krakowianka" omalo co nie spadla z krzesla
      ze śmiechu.
      Ty też się uśmiechnij :-)
      Kaśka glowa do góry. Nie jesteś sama. Kiedyś sie to musi zmienić!

      Pozdrowienia z Salwatora.
    • Gość: goesha Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 13:15
      a w ogole to nalezaloby pozostawic w krakowie tylko krakusow z dziada pradziada
      oraz z baby prababy i to z obojga stron (matki i ojca) a reszcie ewentualnie
      wdawac wizy pobytu czasowego, no w wyjatkowych przypadkach (od docenta wzwyz)
      mozna wydawac zielona karte!!!
      • Gość: norek a może by tak wizy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 13:18
        a co!
        • Gość: goesha Re: a może by tak wizy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 13:19
          toz to wlasnie zaproponowalam:)
          • tempe Re: a może by tak wizy? 29.09.05, 13:30
            niekrakusy - czerwona kartka!
            niech gra kusy!
            • Gość: goesha Re: a może by tak wizy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 13:40
              najlepiej nie za dlugi
              • tempe Re: a może by tak wizy? 29.09.05, 15:36
                i nie za krótki
                owsa zraz
      • Gość: takisobiebolo Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.cna.at 29.09.05, 13:31
        Pozwolę sobie zacytować:
        "z nazwiska wnoszę iż Waść jesteś z gminu, a cham honoru nie ma"
        /T.Dołęga-Mostowicz/
        Tja. T.Dołęga-Mostowicz dość dawno żyl i nie byl jakoś specjalnie związany z
        Krakowem :-)więc nie można go posądzić o jakieś Krakowskie fobie a jednak coś w
        tym cytacie jest.
        Pozdrawiam tych z honorem.
        • trudny2002 Zupełnie są niepotrzebni 29.09.05, 13:40
          Podobnie jak idioci, brudasy, chamy, Lepper i jeszcze parę osób , a takze
          nieświeże potrawy nawet jeśli z wykwintnych surowców.
          trudny
          Niektórzy tez uważają, ze do kożucha nie idą kwiaty...
          • rodowity75 Re: Zupełnie są niepotrzebni 29.09.05, 14:22
            do kożucha nie idą kwiaty...


            hehe ale wioskową mową zaleciało.
            Łoj!
        • Gość: oooO! Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.w81-251.abo.wanadoo.fr 29.09.05, 13:41
          Nick adekwatny do wypowiedzi.
          • Gość: oooO! Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.w81-251.abo.wanadoo.fr 29.09.05, 13:55
            Oczywiscie nick z Salwatora)))
            • mikolajek_i_inne_chlopaki Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 29.09.05, 14:14
              Koleżanka Kasia biedna jest.Skończyła jakąś szkołę a z racji wrodzonego tudzież
              nabytego kretyznizmu nie jest w stanie znaleźć pracy.Oczywiście winny może być
              tylko jeden.Z racji braku odpowiedniej ilości żydów(oj jak by to było by
              dobrze mały pogromik...),murzynów i innych kolorowych nie wspominając o
              masonach winny może być tylko jeden a mianowicie motłoch z Rabki,Kielc czy
              Tychów(wyliczać można bez końca).To on winien jest temu że Kasia jest głupia,
              choć ze światem bardzo obyta bo toć przecież Kraków to centrum uniwersum, świat
              w pigułce, stolica, perła kosmosu-poza Krakowem tylko chamy i barbarium.
              Barbarzyńcy owi są Krakowowi wogóle niepotrzebni.To oni bowiem zaśmiecają nasze
              wspaniałe miasto, to oni urządzają regularne bitwy i terroryzująspokojnych
              mieszkańców osiedli,to oni kradną,oddychają naszym powietrzem, ośmielają się
              organizowac, kupowac,wydawać pieniądze a co już najohydniejsze zabierac nam
              miejsca na studiach i uczyć się.Po cóż chamom nauka.Toć oni przeznaczeni do
              usługiwania-nam oczywiście, więc wara chamom od Naszego Miasta!
              • Gość: takisobiebolo Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.cna.at 29.09.05, 14:39
                W Krakowie można pyskować ile dusza zapragnie na Krakósów.
                Ja nie wyobrażam sobie żebym na wsi pyskowal na wieśniaków.
                Dlaczego? Brakuje wam czegoś w mózgach?
                Pozdrawiam wszystkich co się jeszcze "nie dają"
                Reszta D O D O M U !!!!!!!
                • Gość: Pan Janek Najgorsi są z maołpolski. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 14:44
                  to najgorsze psy, przyjezdni z innych regionów Polski są spoko.To ludzie
                  uczciwi. A wsioki to yełopty dają sie okradac deweloperom kupjąc kołchozy na
                  ruczaju.
                • peteen Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 29.09.05, 15:14
                  "Krakósów"?
                  no, na nich to na pewno...

                  a kolega, to pewnie z san salvador?
    • 3heretyk Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 29.09.05, 21:01
      w sumie racja - przyjedzie toto , pouczy sie a potem zamiast wracac na tą swoja pipidowe to zostaje .
      • Gość: Anna Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 21:24
        I dzieciakow tez nie trzeba miec z obcemi.
        Co to w Krolowa Bone Wam sie zachcialo bawic.
        Do domu.
        Ale co to bedzie jak Kasi mezuchna zabraknie?
        • Gość: Helenka Jakt to "co będzie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 07:53
          ...będzie tak, jak w Wielkiej Brytanii: jeśli wszystkie "Importy", tak jak o
          tym marzą co głupsi Brytyjczycy, udałyby się do krajów pochodzenia, to wyspy
          opustoszeją w ciągu dwóch pokoleń. Któż bowiem chciałby przedłużać gatunek z
          Anglikami, że o Angielkach taktownie nie wspomnę?
          W Krakowie sytuacja wygląda podobnie.

          PS: "Tuszę Milady, że poczęliśmy potomka,
          nie chciałbym bowiem już NIGDY WIĘCEJ
          wykonywać tych idiotycznych ruchów..."
          • peteen jak zwykle celnie, helenko... 30.09.05, 07:59
            w barbarzyński sposób, ale nasz ukochany gród kraka został ocalony przez
            ludność napływową, inaczej byłby to już tylko raczej grób kraka...

            a teraz wszyscy, którzy mogą się pochwalić, że ich przodkowie mieli kontakt z
            cyrylem i metodym oraz ibrahimem ibn jakubem - wystąp! bo jeśli takowych nie
            znajdziemy, to psu na budę ta cała gadka o napływowej ludności ropoczęta przez
            napływową frustratkę (pardon, frustracie)kasię...
            • Gość: dratewka niezbyt celnie, helenko... IP: 195.116.22.* 30.09.05, 09:46
              ...bo na wyspach (zreszta we francji, niderlandach i niemczech tez) jest troche
              tak, ze ludnosc naplywowa (z watpliwa radoscia ale za to z pokora) wykonuje
              prace, ktorych niewielu rodowityh by sie chwycilo (sprzatanie ulic, zielencow,
              sprzedaz biletow ichniejszego "mpk", prace rolne, plakatowanie, "powozenie"
              autobusem i inne malo lukratywne i malo wymagajace zajecia). Faktycznie, jesli
              nagle oni wszyscy rzucili by tym o ziemie i powrocili do rodzinnych landow, to
              moglo by byc kiepsko... i moglo by sie okazac, ze nie ma komu "gowna" wywozic...

              W Krakowie (skoro o nim juz mowa) jest ciut inaczej aby nie powiedziec
              odwrotnie. Tutaj na wstepie (pozornie) jest "zdrowa" konkurencja w ktorej
              i "tubylcy" i "naplywowi" maja "kompetyszyn" na podobnych zasadach. Czesto
              wystepuje jednak pewna drobna roznica, ktora mnie osobiscie rzuca sie w oczy
              (poza wspomnianym juz wczesniej faktycznie widocznym uporem, determinacja i
              ambicja przyjezdnych) a mianowicie, ze migranci maja czesto powazne zaplecze
              finansowe od dumnej rodziny, ktora "saportuje" swojego zioma, aby skoro juz
              zaczal w miescie mieszkac, mogl takze godnie zyc, po zakonczeniu studiow
              pracowac, no a jesli zamierza takze osiasc (co jest w 99,9% oczekiwanym
              nastepstwem edukacji w miescie) aby z klasa zasial tam takze nasienie dla
              przedluzenia swojego "rodu"... I tu "kompetyszyn" sie zalamuje.
              Sam moge opowiadac o takich przykladach. O ludziach daleko "zza Krakowa",
              ktorzy w tej chwili maja w tym miescie kupionych po kilka mieszkan, ktore
              wynajmuja Krakusom (!) i maja dzialalnosci gospodarcze (za pieniadze "ojców"),
              w ktorych za smieszne pieniadze zatrudniaja Krakusow (!) jasno dajac im do
              zrozumienia, kto jest teraz "przy pilce".
              Szczerze? Ja rozumiem zlosc tutaj urodzonych, ktorzy pamietaja Krakow "sprzed"
              masowej ekspansji "bogaczy z prowincji", ktorzy sztucznie podbijaja poprzeczke,
              wykupuja miejsca do zycia, zajmuja miejsca pracy, zaszczepiaja wiejskie i
              malomiasteczkowe wzorce zycia: TV, hipermarket, demonstracja posiadania, nowy
              wzmiar estetyki...

              Ktos moze mi zarzucic: to nie tak! Nie wszyscy sraja kasa jak golebie! Ludzie
              tu przyjezdzaja takze za chlebem, za lepszym bytem...! Miasto im daje taka
              szanse: na edykacje, na rozwoj...

              tak...?

              A co z duzymi osiedlami peryferyjnymi? Kto mieszka, ten wie jak wyglada
              sytuacja. Getto. Przyjechali z niczym i dalej sa z niczym. Bo nie
              mieli "saportu". Nie mieli woli walki. Ale jak miec wole walki, kiedy ojce jak
              pili tak pija, matka rodzi kolejne geby do wykarmienia, roboty nie ma, roli nie
              ma... Ksiadz jest ale na nowy kosciol kazal dawac...

              Tylko obyczaje i tradycje przywiezli ze soba... Kto w przedwojennym Krakowie w
              smigus-dyngus biegal z emaliowanym wiadrem? Kto w dawnym Krakowie czerpal
              radosc z huliganskich antagonizmow pomiedzy np. osiedlami? Oczywiscie, ze
              dzielnice rywalizowaly, ale nie na polu: "za kim jestes?" czy "skad jestes?" To
              tradyja wsi. A Nowa Huta? Z calym szacunkiem dla jej mieszkancow - przeciez to
              sztuczny twor. Nowy twor. Nowotwor. Nie ma "tam urodzonych". To wszystko
              migracje i przesiedlenia". A skad...? No skad...?

              Nie mowie NIE migracjom. Krakus tez zle wyglada i zle jest traktowany w
              Warszawie. Jak naplywowy, ktorym w istocie jest. Ale mowie NIE sk....synom
              (niezaleznie skad sa), ktorzy tendenycyjnie mieszaja stada. Bo jesli jestesmy
              ssakami, to mieszanie sie stad jest wynaturzeniem prowadzacym do destrukcji
              gatunku. Ja nie szermuje Nietzsche'm ani Darwinem. Uwazam tylko, ze (choc
              jednym jestesmy gatunkiem) powinnismy zyc w przynaleznosci do stad. Do
              terytorium. I w tych ramach egzystowac. Tam, gdzie sie urodzilismy, gdzie
              zyjemy. Gdzie jest nasz korzen.

              Jestem w Krakowa od 6 pokolen. Dziadowie tez kiedys "naplyneli". Jeden nawet
              spoza Polski. Wiem, ze kazdy z nas kiedys, z jakis stron i jakis stad sie
              wzial. Ale ja juz w Krakowie sie urodzilem i tu jest moj dom. Tu dorastale,
              studiowalem. Tu pracy szukam. Nie pojechalem do Warszawy do roboty. Nie
              pojade "na zachod". Nie wyjade z Krakowa bo tu jestem u siebie, tu mam korzen,
              tu jest moje miejsce. Znam miejsca w tym miescie, ktorych nigdy nie znajda
              przyjezdni. Mam wspomnienia z dziecinstwa zwiazane z podworkiem, ulica,
              dzielnica, parkiem, mostem, rynkiem... Wyznaczono mi takie miejsce i takie
              miejsce bede pielegnowal. Goscia z daleka ugoszcze. Z as szacunek szacunkiem
              odplace. Ale stane przeciw niemu, kiedy na podloge mojego domu napluje.
              Niewazne skad bedzie.
              • trudny2002 Rany boskie... 30.09.05, 09:49
                jak nudno...
                jak nudno, rany boskie...
                trudny
                • mikolajek_i_inne_chlopaki Re: Rany boskie... 30.09.05, 10:07
                  A ja do Krakowa przyjechalem 7 lat temu na studia.I tak mi sie spodobalo ze
                  zostalem, zreszta wczesniej marzylem o mieszkaniu i zyciu w krakowie i marzenie
                  stalo sie rzeczywistoscia.Jak obywatel Polski mam prawo mieszkac gdzie chce-
                  poki co zadna Kasia i inni postrzelency nie moga zabronic mi przyjazdu do
                  mojego miasta Krakowa, tak samo jak do mojego miasta Gdanska,Warszawy czy
                  Katowic-bo historia tych miast to takze moje dziedzictwo jako Polaka.I nie po
                  to madrzejsi od Kasi, mlodsi od Kasi, i bardziej honorowi od Kasi gineli za
                  Ojczyzne zeby pozniej takie indywiduum moglo zabraniac czy tworzyc jakies
                  sztuczne granice w kraju w ktorym mieszkamy obydwoje.
                  Dlatego Kasiu-z calym szacunkiem dla Ciebie-jestes jak mucha ktora przenosi
                  zarazki siadajac na g...e ale tez jests potrzebna jako lokalna atrakcja.
                  Co do szans przyjezdnych w starciu z mijescowymi to zdaje sie ze juz na starcie
                  mieszkancy Krakowa dysponuja chociazby czyms takim jak mieszkanie i codzienne
                  wsparcie rodziny.To fakt ze przyjezdza do Krakowa wiele osob ktorym rodzce
                  zapewniaja mieszkania i samochody, ale wiekszosc z przyjezdnych studentow nie
                  moze naqwet marzyc o zakupie mieszkania i osiedleniu sie tutaj na stale.A
                  dlaczego?Bo jak zapewne drogi przedmowca wie w Krakowie licza sie znajmosci.A
                  jakiez znajomosci moze miec bidak z Rabki?Wieksze chyba taki ktory od pokolen
                  na Salwatorze pomieszkuje?I to nazywasz konkurencja?Ja osobiscie znam przypadki
                  gdzie to wlasnie rodowici Krakowianie dostaja prace do ktorych zwyczajnie sie
                  nie nadaja, no ale w koncu do swojacy.
                  A poza tym kto jest prawdziwym Krakowianinem?Ten ktory tutaj od 2 pokolen, 3
                  czy moze 13?Dla mnie prawdziwy Krakowianin to czlowiek ktory kocha to miasto,
                  dba o nie i pozwala na jego rozwoj.A rozwoj to takze przyjmowanie nowych
                  obywateli dla chwaly Grodu Kraka!
                  pozdr
                  • skks Re: Rany boskie... 30.09.05, 10:17
                    mikolajek_i_inne_chlopaki napisał:

                    > A ja do Krakowa przyjechalem 7 lat temu na studia.
                    I bardzo dobrze zrobiłes:))

                    > I tak mi sie spodobalo ze zostalem,
                    Zdziwiłbym sie gdyby było inaczej:))

                    Kraków jest i bedzie i musi być Miastem otwartym.
                    A słowami Kaś nalezy sie przejmować jak tymi muchami co siadają:)
                    Wielki i bogate Stany Zjednoczone są bogate TYLKO dlatego, że co mądrzejsi ze
                    Starej Europy wyjechali, wyjechali ludzie przebojowi, odważni.
                    Bidusie i mało mobilni bedą siedzieć "u siebie" i narzekać, że ktoś mądry im
                    zabiera, przeszkadza:))
                    Ehh!!
                    • trudny2002 Re: Rany boskie... 30.09.05, 10:21
                      Eee tam musi być otwarty...
                      Uważam, ze nalezałoby zlikwidować dworce wszystkie ( budów zwyczajnie nie
                      kończyć, a obiekty oodać bedomnym na samorządowe noclegownie i domy schadzek).
                      Drogi dojazdowe zwęzic i oszlabanować. Wewnętrznie zamienić niemal wszystkie
                      ulice na deptaki zlikwidować parkingi i szalety publiczne, wprowadzić czas
                      krakowski i krakowski kalendarz oraz ustanowić zatrzymanie biegu rzeki głównej .
                      A wogóle postawić na stanie w czasie i w przestrzeni.
                      trudny
                  • Gość: dratewka Re: Rany boskie... IP: 195.116.22.* 30.09.05, 10:20
                    Ladnie powiedziane (zwlaszcza koncowka).
                    Bynajmniej nie mam w zamiarze wojny na slowa zaczynac, chcialbym sie tylko
                    dowiedzec jesli wolno spytac: dlaczego nie zostales w Rabce?
                    Dlaczego nie chciales tam zyc i tam lepszego zycia budowac?
                    • trudny2002 Re: Rany boskie... 30.09.05, 10:24
                      Odpowiedź jest prosta. Akurat był w tym rabce przy dworcu, a ze szedł pekaes do
                      Krakowa to siadł i dojechał. Tu wypadki potoczyły się już klasycznie. Został,
                      bo powrotny autobus moze i szedł ale on dworca nie znalazł, a przecież nie
                      będzie na butach to tego rabce...bo głupi nie jest...
                      trudny
                      • skks Re: Rany boskie... 30.09.05, 10:34
                        No i nie po to Jalu Kurek zaraził grypą Naprawe by teraz przenosić ją tam i
                        tu... te grype oczywiście - kto wie czy nie ptasią?
                        A ile ludziska się nabudowali zakopianki... I też ten Jalu, tę budowę opisywał -
                        kurna w cztery lata zbudowali:)) a od Myślenic do Lubnie 10 lat się grzebią:((
                      • Gość: dratewka Re: Rany boskie... IP: 195.116.22.* 30.09.05, 10:35
                        Coz...
                        to chyba wyczerpuje temat

                        Rozsadnie
                        • hermina5 Re: Rany boskie - chory wątek, chory... 30.09.05, 10:51
                          W życiu bym nie wpadła na to, że ktoś moze takie rzeczy wypisywać...o nie
                          mieszaniu (niemieszaniu?) stad i o tym, że kazdy powinien siedzieć, gdzie sie
                          urodził i stamtąd nie ruszać....Matko jedyna, jakby wszyscy tak myśleli, to nie
                          wylezlibysmy z epoki wczesnego neolitu!!! Co więcej , bylibyśmy już od dawna
                          gatunkiem tak genetycznie stabilnym, że wykończyłyby nas choroby genetyczne
                          właśnie- jak wielkie rody żeniace sie we własnym obrebie...Mieszanie się jest
                          żródłem POSTĘPU i ROZWOJU - jakby Kolumb siedział ,gdzie jego kozreń to nikt
                          nie miałby pojęcia o Ameryce.
                          • Gość: dratewka Re: Rany boskie - chory wątek, chory... IP: 195.116.22.* 30.09.05, 11:57
                            > Mieszanie się jest żródłem POSTĘPU i ROZWOJU - jakby Kolumb siedział ,gdzie
                            > jego kozreń to nikt nie miałby pojęcia o Ameryce.

                            co zapewne pozwolilo by indianom na przezycie (niekoniecznie w rezerwacie)...
                            a efekt POSTEPU i ROZWOJU proponuje obejrzec na wlasne oczy na blokowiskach
                            • hermina5 Re: Rany boskie - chory wątek, chory... 30.09.05, 12:10
                              Jasne, identycznie można powiedziec, że jakby Hunowie nie najechali Rzymu, to
                              do dziś Słowianie byliby szczęsliwym ludkiem nie znającym pisma i chwalącym
                              Światowida. A tak to mamy Polskę i widać, jak to wygląda.
                              • trudny2002 Wątek jest w pełni władz fizycznych 30.09.05, 12:25
                                i umysłowych co wskazuje na zdrowie.
                                Trudno natomiast podobną diagnozę postawic niektórym
                                watkowiczom....dyskutantom...
                                Postawy w których dominuje zamknięcie na świat zewnetrzny są znane naukom
                                medycznym jako jednostki chorobowe , a osobnicy którzy je przejawiają w różnym
                                zakresie podlegac powinni terapii właściwej do zaawansowania objawów.
                                ja na ten przykład lecze się w tym zakresie uzdrowiskowo oraz przyjmuję
                                okreslone syropy i wyciągi oraz destylaty, co pozwala na skuteczne osłabianie
                                objawów.
                                Szcególną troską nalezy objąć a można i ramieniem osoby najbliższe lub te co do
                                których chorzy wykazują zamiary przyjacielskie lub bardziej niz przyjacielskie.
                                Można tez szukac ukojenia skołatanego zdrowia w ramionach specjalistycznie
                                przygotowanych i wcale nie jest wymogiem deegzotyzacja ramion. Pragnę tą drogą
                                szczególnie pozdrwić ciocię felicję z ul Felicjanek oraz szewca Szymona z
                                Szewskiej.
                                Pozostałym i wobec pozostałych pozostaję z szacunkiem naleznym i stosownym.
                                trudny
              • Gość: Helenka tak nisko nie gram... IP: *.pnet.com.pl 30.09.05, 21:30
                musisz sobie doczytać to i owo.
    • Gość: esencja krakowa Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.ipaper.com 30.09.05, 13:32
      Jakie to szczęście, że KRAKÓW to nie Kasia. I nic niestety na to nie wskazuje,
      żeby ta sytuacja miała się nagle odmienic.

      Rzekłem.

      ps. pomimo niesłychanej zaściankowości tzw. "rdzennych" mieszkańców, ludnośc
      Polski wierzy, iż jest ono wciąż do odratowania. Tylko jakoś martwo tu bez
      napływowych...
      • Gość: krakauer Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.g.pppool.de 30.09.05, 13:59
        Kasiu popieram !!!Proporcje zostaly zachwiane.W tym miescie zaczynaja przewazac
        przyjezdni.Ja nie poznaje mojego rodzinnego miasta.Jakas dziwna zaczyna panowac
        tu atmosfera,obce zwyczaje...A ludnosc naplywowa powinna sie dostosowac do
        rdzennych mieszkancow Krakowa,a nie odwrotnie...Swoje prowincjonalne nawyki
        powinni zostawic w domu rodzinnym.Tu jest stoleczne miasto Krakow!
        • mikolajek_i_inne_chlopaki Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 30.09.05, 14:26
          Z punktu widzenia pragi,warszawy czy londynu krakow to prowincja.Ja tez jestem
          z prowincji, wiec jesli szanowny krakauer z niemiec zechce objawic mi jakie to
          prowincjonalne nawyki posiadam to bardzo chetnie poslucham.
          Poza tym jak rozumiem kolega juz zniemczony calkowicie i do tego z kompleksami
          bo tam w reichu pewnie mu na kazdym kroku przypominaja ze jest obcy i do tego
          gorszy.
    • secesja2005 Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni 30.09.05, 18:58
      Kto by tu pracował jakby nie przyjezdni. Im to się przynajmniej chce. Niekiedy.
      • Gość: Anna Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 20:23
        Dobrze i tak, ze Kasiunia nie zamierza robic ekshumacji z Rakowickiego, tym
        ktorzy sie w Krakowie nie urodzili.
        Tam przeciez dopiero jest ciasno.
    • Gość: tg7 Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: 195.150.72.* 30.09.05, 21:09
      INTELIGENCJE W KRAKOWIE WYMORDOWALI NIEMCY , POTEM CAŁA POLSKA BUDOWAŁA NOWA
      HUTĘ , A CZYIM TY JESTEŚ POTOMKIEM , JAKIE MASZ KORZENIE I ILE FAKULTETÓW
      SKOŃCZYŁAŚ , I KTO JEST CI WSTANIE ZABRAC PRACĘ .RODOWITA KRAKOWIANKO OD ILU
      POKOLEN , HA,HA
      • Gość: booba Re: przyjezdni w krakowie są niepotrzebni IP: *.ae.krakow.pl 03.10.05, 09:11
        No cóź, całkowicie sie z Kasia zgadzam. Gdyby chociaż mieli troche pokory, ale
        nie... Najbardziej mnie śmieszy jak słysze, ze jedna z druga sa "z Krakowa"
        (nie dodajac od roku, dwoch itd.) Zenada, a kompleksy wychodza na kazdym kroku.
        Nie chce mie sie pisac, bo i tak zostane zlinczowana przez "Krakusów". Mam
        tzlko jedna prosbe, mieszkajcie, pracujcie w Krakowie ale nie mowcie, ze
        jestescie z Krakowa!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka