Dodaj do ulubionych

Rzym się rozpada...

03.11.05, 11:26
Od pewnego czasu irytuje mnie odkrywanie na ścianach mojego mieszkania (blok
41a) kolejnych rys i pęknięć. Trochę żałuje wydanych pieniędzy na
szpachlowanie i malowanie - na szczęście malowałem tylko na biały kolor.
Zazdroszczę znajomym w "Paryżu", którzy z rezygnacją w głosie pokazali mi
jedną maleńską rysę w łaziencie. Z lekkim niepokojem odkrywam natomiast plagę
szczelin jakie pojawiają się na klatkach schodowych - wygląda to jakby każda
ściana i sufit postanowiła oddzielić się od całości.
Oczywiście całą sprawą zgłaszałem do NM, ale oni spokojnie twierdzą że tak
będzie... nawet chcą naprawiać - ale już z doświadczenia wiem, że nieskutecznie...
Nie znam się na budownictwie, ale czy rzeczywiście ilość peknięć może być aż
tak duża? Może należy poczynić jakieś kroki zbiorowe wyjaśniające taką
fuszerkę... Napiszcie proszę jak w Waszych mieszkaniach wygląd sytuacja ze
ścianami? Czy pęknięcia mogą być tak duże, że w niektórych miejscach można
szpilkę włożyć? Jak sobie radzicie z tym problemem?

Pozdrawiam

PT
Obserwuj wątek
    • paika Re: Rzym się rozpada... 03.11.05, 13:46
      tfu tfu zeby nie zapeszyc ;) u mnie w mieszkaniu (blok 39a) narazie bylo tylko
      jedno pekniecie naprawione zreszta przez novomaar. na klatce tez nie zauwazylem
      zadnych pekniec. oby tak dalej, choc pekniecia moga sie zdarzyc, bo blok osiada
      • gilu9986 Re: Rzym się rozpada... 03.11.05, 15:15
        u nas tylko trochu w kuchni....
      • pt123 Re: Rzym się rozpada... 04.11.05, 09:20
        Cześć!

        No to chyba coś nie tak z blokiem 41a - w środkowej klatce pęknięcia wyglądaja
        tak jakby powstały w trakcie trzęsienia ziemi (jak dla laika ;-) )

        Życzę jak najmniej pęknięć i pozdrawiam
        PT
    • kasiek27 Re: Rzym się rozpada... 03.11.05, 16:05
      My mieszkamy na 7 piętrze i właściwie w każdym pomieszczeniu mamy popękane
      ściany:( Jesli chodzi o naprawianie to peknięcia pojawiły sie dokładnie w
      miejscach już raz naprawianych przed odbiorem technicznym.....
      • pt123 Re: Rzym się rozpada... 04.11.05, 09:17
        Hej!
        A jak duże są te peknięcia? U mnie niestety są dobrze widoczne (chyba że zdejmę
        okulary ;-) ), szpilkę mozna włożyć?

        Pozdrawiam

        PT
    • dorotek_s Re: Rzym się rozpada... 03.11.05, 17:41
      Hmm.. to ze sciany będą pękać wiedzielismy "od zawsze" Przeciez to normalne w nowo budowanych blokach, budynki osiadaja i pekac beda. Poki co u nas pojawilo sie narazie jedno niewielkie pekniecie, wlasnie zbieram sie by to zglosić. Mam nadzieje ze pekniec bedzie jak najmniej:)
    • beebee3 Re: Rzym się rozpada... 03.11.05, 23:02
      W którymś z wcześniejszycg wątków już o tym pisałam, ale nie pamiętam gdzie...
      W każdym razie: pękanie tynku to sprawa jak najbardziej normalna i typowa.
      Będzie się to jeszcze działo przez rok lub półtora i nie należy się tym zbytnio
      stresować. Naprawiać oczywiście można na bieżąco, ale trzeba być świdomym tego,
      że za jakiś czas ryska znowu się pojawi. W naszym "londyńskim" mieszkaniu
      pękanie już się w zasadzie skończyło i myślę, że tak na wiosnę lub w lecie
      weźmiemy się za ostateczne szpachlowanie...

      Pozdrawiam
      • pt123 Re: Rzym się rozpada... 04.11.05, 09:15
        Hmm... a jak dużo jest u Ciebie tych pęknięć? I jak duże one są? U mnie niestety
        w każdym pomieszczeniu, w poblizu okien i drzwi i na łączeniach ścian i sufitu.
        Niestety na jednej ze ścian mam też potężne pęknięcie od sufitu do podłogi idące
        schodkami (pewnie wzdłuż łączeń bloczków), No i pęknięcia są dość grube -
        widoczne nawet z daleka.

        Pozdrawiam
        PT
    • magstu Re: Rzym się rozpada... 08.11.05, 13:34
      Zeby tylko szpilke!!

      Rowniez mieszkam w bloku 41A, srodkowa klatka. To jest istny koszmar!!
      Poczatkowo bylo tylko jedno pekniecie, dokladnie w miejscu "naprawianego" przed
      odbiorem, widac piekne "schodki" w miejscu laczenia bloczkow. I tak do chwili
      obecnej nie ma juz ani jednej sciany w mieszkaniu, ktora by nie pekala! Na
      jednych scianach sa to rysy, na pozostalych wrecz dziury takie na pol
      centymetra! To jest jakis koszmar! Biorac pod uwage efektywnosc pierwotnego
      naprawiania scian mam prawo watpic czy tym razem uda sie to naprawic. Od
      fachowca wiem, ze zwykla szpachla tu nie pomoze- potrzebna jest specjalna
      siatka, zeby naprawde naprawic a nie zamaskowac problem. Coz, my na razie
      czekamy, na wiosne, przed uplywem gwarancji bedziemy dopiero wytaczac dziala,
      na razie czekamy zeby juz popekalo wszystko co i tak popeka. Chociaz naprawde
      zastanawia mnie czy az tak wiele wielkich pekniec mialo prawo sie pojawic. Moze
      warto wspolnie postarac sie o jakas inspekcje budowlana?? Ja jestem za- dajcie
      znac.
      Pozdrawiam!
      • konkurs_pk Re: Rzym się rozpada... 08.11.05, 14:48
        na ktorym mieszkasz pietrze w srodkowej klatce?
      • pt123 Re: Rzym się rozpada... 08.11.05, 16:04
        Witam sąsiada!

        Współczuje i obawiam się, że najgorsze jeszcze przede mną. Niestety masz rację,
        naprawianie figę daje. Ja miałem potężne pęknięcie w kuchni i pokoju od sufity
        do podłogu. Warbud naprawiał je 2 razy przed odbiorem. Podziabałem w nie
        dłutkiem i młotkiem i okazało się, że pod tynkiem jest dziura - szczelina
        pomiędzy ścianą z prefabrykatu, a ścianą murowaną. Wymusiłem na Warbudzie
        trzecią naprawę tym razem polegającą na szerokim odkuciu tynku naokoło
        pęknięcia, nałożeniu podwójnej siatki podtynkowej na kleju. Ni to nie dało,
        ściana i tak pękła - chociaż na razie akurat szczelina jest bardzo cieniutka i
        prawie niewidoczna. Ale mam za to świetne duże szczeliny w innych miejscach -
        najfajniejsze są takie schodkowe... ;-)

        Podobno należy zacisnąc zęby i cierpliwie znieść wszystkie pęknięcia, aż do
        momentu kiedy blok osiądzie (~1.5-2 lat), potem naprawić szczeliny, a na wierzch
        położyć specjalną tapetę (nie wiem jak się to pisze, ale chyba "rawfaza"), którą
        można malować jak zwykłą ścianę.

        Pęknięcia miały się pojawiać, choć ich skala - szczególnie widoczna na klatce
        schodowej mnie poraża... Na razie skrzętnie zbieram zgłoszenia, usterek. Ale
        zastanawiam się czy nie dałoby się wymusić na Warbudzie zwrot kosztów usunięcia
        usterki na własny koszt... Chyba wolałbym za to zabrać się (w odpowiednim
        czasie) za tę pęknięcia sam - bo ich pracownicy odstawiają fuszerkę... W każdym
        razie w sprawie zoorganizowania się jestem za.

        Jak jakość wykonania będzie spadała w tym tempie to Pragę chyba czeka katastrofa
        budowlana...

        Pozdrawiam

        P.S.

        Tak przy okazji to gwarancja, gwarancją, ale ich obowiązuje też rękojmia czyli 3
        lata.
        • magstu Re: Rzym się rozpada... 10.11.05, 12:43
          Dzieki za konkretna odpowiedz. :))
          No to widze, ze szykuje sie powazniejsza naprawa niz zalozenie zwyklej siatki.
          Ja tez jestem za tym, zeby uzyskac zwrot kosztow i naprawiac te sciany na
          wlasna reke- nie wierze, ze tym razem uda im sie usunac usterke raz na zawsze.
          Ale i tak chyba jeszcze na takie kroki za wczesnie.
          Pozostaje starac sie nie patrzec na dziurawe sciany i czekac.
          Pozdrawiam!
          • paika Re: Rzym się rozpada... 10.11.05, 14:23
            a my wlasnie zauwazylismy ze sie nam zrobil delikatny pajeczek z tych pekniec w
            rogu sypialni ale powiem tak nie chceeee nam sie jak cholera grzebac znow w
            tych scianach i znow malowac i tak w kolko mozna. zobaczymy co dalej a jak
            bardzo nie bedzie widac, to sie za rok dwa gruntownie wszystko poprawi jak blok
            osiadzie i gitara:)
            • kasiek27 Re: Rzym się rozpada... 17.11.05, 11:04
              Pekające ściany to jeszcze nie problem, nam ostatnio pękła płytka w łazience i
              peknięcie idzie dalej:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka