Dodaj do ulubionych

Gadatliwi fryzjerzy

04.10.02, 11:14
Przez lata chodziłem do tego samego zakładu fryzjerskiego. Ściany pomalowane
na zielono, Matka Boska Częstochowska na centralnym miejscu, radio nastawione
na Program Pierwszy PR, dla czekających do przeglądnięcia najnowsze
numery "Naj" "Życie na gorąco" ostatnio nawet pojawiły się "Dobre rady".
Starsza pani fryzjer zawsze wiedziała jak ścinać moje resztki włosów, dużo
nie gadała, nie wypytywała o nic, po prostu strzygła.
Wczoraj zachodzę a tu na drzwiach kłódka. Szyld wprawdzie wisi, ale ogólnie
podejrzanie posępnie. Jak niepyszny poszedłem do konkurencji. A tam pan
fryzjer od razu zaczyna mi gadać nad głową, opowiadać jakieś zabawne historie
z których sam się śmieje. No tak. Ostrzygł mnie jak trzeba. Ale może moja
pani fryzjer wróci? Może to tylko urlop? Nawet nie wiedziałem, że człowiek
tak się przywiązuje do swojego fryzjera - chyba jeszcze bardziej niż do
dentysty.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:22
      oboże, viking, jak ja nie znoszę "poprzyjaźniania się" rozmaitych
      usługodawców...

      ludzie mylą często uprzejmość ze spoufalaniem się, pomijając już fakt, że
      czasem klient to by sobie np. u fryzjera chętnie pospał :), a nie w dyskusje
      intelektualne się wdawał
      • viking73 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:26
        No właśnie! I za to tak lubiłem tę starszą panią!
        • Gość: picipolo Re: Gadatliwi fryzjerzy IP: *.nowa-huta.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 11:33
          w moim salonie gdzie chodze (nazwy nie wymienie) jest bardzo dobry fryzje tylko
          ze ten "inny". facet dobrze zna swój fach ale ma chyba problemy z "druga
          połówka" bo podczas scinania włosów podrywa potencjalnych "partnerów".
          Wiec musiałem sie udac do innego zakładu gdzie czekaja na mnie sliczne panie
          fryzjerki.
          • kathy38 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:51
            Żałuj picipolo. Nie wiesz co tracisz. Panuje powszechna opinia, ze ci "inni" są
            właśnie najlepsi w swoim fryzjerskim fachu. A że w trakcie swojej pracy taki
            trochę Cię popodrywa lub w nieco perwersyjny sposób popieści Twoją głowę – to
            co? Potraktuj to jak zabawę. Chyba, że się boisz, że Ci się spodoba i
            ulegniesz. Noo, to faktycznie masz problem. I w takim razie lepiej, że zwiałeś.
      • Gość: India Re: Gadatliwi fryzjerzy IP: *.wielkopole.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 11:30
        Tak przywiazujemy sie nie wiemy sami jak bardzo do niektórych ludzi, czasami
        zupełnie irracjonalnie. Ja mieszkam od dziecka w jednym miejscu, koło zakłady
        szewskiegi i sklepu papierniczego. Osoby które stale tam pracuja zawsze
        traktuja mnie w taki przemiły sposób, łacznie z tym ze jak zapomne wziąć
        portmonetki to pieniadze pozyczają. Kiedyś nie wzięłam kluczy do domu. Poszłam
        tam, wypiłam kawę i jeszcze miło pogadałam. Gdyby własciciele sie zmienili,
        tego by juz nie było. A ja teskniłabym za nimi.
        W pewnym sensie wyznaczaja rytm mojego dnia, i gdy widze usmiech na ich twrzach
        gdy wracam do domu, to wiem ze naprawde jestem u siebie

        Pozdrawiam

        India
    • adam.67 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:35
      Dawniej strzygła mnie moja mama, wprawdzie amatorka, ale bardzo utalentowana,
      gadanie więc było takie jak to z mamą.
      Teraz chodzę do strzyżenia u siebie na wsi (Michałowice), obsługują tam
      baaardzo miłe panie, które na dodatek są dobrymi psychologami - jak klient
      (częściej klientka) chce gadać, to z nim (nią) gadają. Ale jak nie chcę, to
      szanują moją wolę, i odzywają się wyłącznie w celach technicznych (co i jak
      podciąć itd.). I taki model fryzjera mi odpowiada. A już wogóle nie ma mowy o
      jakims spoufalaniu się - jak ktoś nie chce, to nie ma nic takiego, chyba że na
      własne żądanie klienta. Ale wtedy zero pretensji.
    • gph Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:48
      aj, był kiedyś taki film, że ona była fryzjerką i obcinała jego coraz krócej i
      krócej. piękny bardzo. tylko nie pamiętam żadnych imion ani nazw..
      a co do fryzjerów w tym mieście, to osobiście najbardziej lubiałem pewna
      fryzjerkę, która podczas strzyżenia grzywki czule opierała biust na moim
      karku.. ale już nie pracuje tam gdzie chodzę...
      pozdr,
      • kathy38 co do filmów... 04.10.02, 11:54
        Był taki film "Edward Nożycoręki". Boże, ale mi się ten film podobał.
        • gph Re: co do filmów... 04.10.02, 12:00
          Jasne że był nożycoręki. był... wzruszający. Ale mi chodzi o historię miłosną,
          by nie rzec erotyczną... ona i on. ona - fryzjerka.... łojezu. tera będę
          siedział i myślał zamiast rabotać...
          • viking73 Re: co do filmów... 04.10.02, 12:04
            Fryzjer pojawia się też w filmie "Człowiek, którego nie było"...
          • kathy38 Re: co do filmów... 04.10.02, 12:07
            Nożycoręki to było skojarzenie fryzjer-film. Jasne, że nie pasuje on do Twojego
            filmu. Ale historia też była miłosna.
            Nie podpowiem Ci tego Twojego filmu.

            pozdrawiam i życzę owocnego myślenia
            • gph Re: co do filmów... 04.10.02, 12:36
              juhuuu! to był "Mari de la coiffeuse" czyli po naszemu mąż fryzjerki z Jeanem
              Rochefortem i Anną Galieną w rolach głownych!!!!
              www.filmweb.pl/M%B1%BF,fryzjerki,film,opis,aa=34328,fbinfo.xml
    • pepperoni78 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 11:50
      Chodzę do różnych zakładów fryzjerskich, szukając tego właściwego. Jestem
      jeszcze "w drodze" ;)
      Poza tym jestem osobą małomówną, żeby nie powiedzieć - mrukiem. Nic dziwnego,
      że wolę fryzjerów, którzy odzywają się, gdy chodzi o jakieś sprawy techniczne.
      Jest tylko jedna osoba w sferze, nazwijmy to - usług, z którą bardzo chętnie
      rozmawiam - jeśli tylko jest to możliwe. Chodzi o moją dentystkę. Tak
      sympatycznej i wesołej kobiety nigdy nie widziałem. Z tego co wiem ma poważne
      problemy w życiu prywatnym, ale nigdy nie poruszaliśmy tego tematu. Zawsze
      ucinamy pogawędki na jakieś wesołe tematy.
      Napewno zastanawiacie się w jaki sposób roznawiam z dentystką. W końcu trudno
      powiedzieć cokolwiek mając otwarte usta a w nich masę żelastwa. Otóz po zabiegu
      zostają pół godzinki dłużej (chyba, że w kolejce czekają kolejni pacjenci) i
      rozmawiamy. ;)
      • reptar Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 14:27
        pepperoni78 napisał:

        > Chodzę do różnych zakładów fryzjerskich, szukając tego właściwego. Jestem
        > jeszcze "w drodze" ;)




        Uh, ależ to zabrzmiało! Coś jakby: "Życie jest szukaniem właściwego fryzjera".
        Podoba mi się.
        Pzdr ;)
        • gph Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 14:31
          ano, piękne. uważam, że pepperoni powinien to sobie w podpisie strzelić, jako
          własny aforyzm...
          • pepperoni78 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 18:41
            gph napisał:

            > ano, piękne. uważam, że pepperoni powinien to sobie w podpisie strzelić, jako
            > własny aforyzm...
            >
    • Gość: red_ford Re: Gadatliwi fryzjerzy IP: *.hor.net.pl 04.10.02, 15:28
      Nie czepiajcie się fryzjerów... Co taki fryzjer ma z życia? Każdy ma kolegów w
      pracy z którymi może pogadać... a fryzjer co? ma klienta. Zresztą tak samo jest
      z taksówkarzami. Dochodzą jeszcze kierowcy autobusów i tramwajów (nie rozmawiać
      z kierowcą!!!)nawet ich odgrodzili kabinami... To może hasło? Głuchoniemi -
      uczcie się zawodu fryzjera!!!
      • kuba203 Re: Gadatliwi fryzjerzy 04.10.02, 21:52
        Gość portalu: red_ford napisał(a):

        > Nie czepiajcie się fryzjerów... Co taki fryzjer ma z życia? Każdy ma kolegów
        w
        > pracy z którymi może pogadać... a fryzjer co? ma klienta. Zresztą tak samo
        jest
        >
        > z taksówkarzami.

        Często mnie to wnerwia, bo nie zawsze mam ochotę na taką pogawędkę, zależy od
        aktualnego nastroju :)))

        > Dochodzą jeszcze kierowcy autobusów i tramwajów

        Hmmmm, oni zwykle nie narzucają się pasażerom za bardzo z rozmową :)))
    • mtq Re: Gadatliwi fryzjerzy 07.10.02, 23:35
      A ja lubię Jean Louis David na Szewskiej :-))) Panie
      fryzjerki nic nie muszą do mie mówić (co też rzadko
      czynią). Wystarczy mi, że mogę sobie na nie popatrzeć w
      lustrze :-)))
    • gph Re: Gadatliwi fryzjerzy 08.10.02, 11:10
      sporo moich znajomych (kobiet) szaleje na punkcie jakiegoś fryzjera -
      homoseksualisty z okolic Zakopiańskiej bodajże, który za bajońskie sumy robi im
      na głowach jakieś paskudztwa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka