ewawpk
11.04.06, 14:56
Nie znam Urszuli Barmuty, prawie nikogo nie znam spośród Agaty "krakowskich"
znajomych. Nieznanej mi Urszuli zazdroszczę. Bo przeciwnie do niej, moje z
Agatką, ostatnie lata kontaktów były ciężkie, niespełnione, bolesne. Nie wiem
czy kogokolwiek tak kochałam w życiu jak Ją. Była pierwszą osobą, która
wiedziała o wszystkich moich sprawach; najważniejszych i zwykłych - śmiesznie
banalnych. Nie mogłam jednak w pewnym okresie zmusić się do myślenia tak jak
Ona. Inaczej rozumiałam, co innego widziałam, nawet inaczej czułam. A może
nie, nie wiem. Na dodatek inaczej oceniałam, Ona unikała ocen. Żyłam coraz
bardziej z dala od Niej cierpiąc i nieludzko tęskniąc. Jestem pewna, że Ona
też. Czytam prawie codziennie listy od Agatki. Wiele lat temu pisywałyśmy do
siebie bardzo często. Jutro minie dwa miesiące od śmierci mojej Jedynej,
Ukochanej Siostry. Zawsze już będę zasiadać z Nią w cieniu drzewek, w słońcu
koło domku w Rozewiu, na ławce w Straszydlu, na której nigdy wcześniej nie
siedziałyśmy razem, pójdę z Nią plażą, pójdziemy też przez las o którym tylko
zdążyłam Jej powiedzieć. Teraz już zawsze będziemy razem. Nawet nie wyobrażam
sobie by mogło być inaczej.
Ewa, 11 kwietnia 2006 roku.