longwehicle
08.07.06, 14:17
"Le Monde": Kaczyński zapomniał o swojej obietnicy
"W żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój brat Lech wygra wybory
prezydenckie. Byłaby to sytuacja nie do zaakceptowania przez polskie
społeczeństwo" – mówił w październiku zeszłego roku Jarosław Kaczyński.
Polski premier Kazimierz Marcinkiewicz odwołał nagle zaplanowaną od dawna
wizytę w Chorwacji i wczoraj wieczorem nieoczekiwanie podał się do dymisji.
Późnym popołudniem rzecznik Prawa i Sprawiedliwości ogłosił lakoniczny
komunikat: "Komitet polityczny PIS-u jednogłośnie rekomendował Jarosława
Kaczyńskiego na stanowisko premiera rządu". Politycy Prawa i Sprawiedliwości
nie chcieli jednak skomentować tej decyzji.
Powołanie przewodniczącego PIS-u, Jarosława Kaczyńskiego na szefa rządu nie
powinno napotkać żadnych trudności, jako że zgodnie z konstytucją nominacja
na to stanowisko leży w gestii jego brata bliźniaka, prezydenta Lecha
Kaczyńskiego. Wydaje się, że Jarosław Kaczyński zapomniał już o swojej
obietnicy złożonej tuż przed wyborami prezydenckimi, że on i jego brat nie
zamierzają piastować dwóch kluczowych stanowisk w państwie. "Zapowiedziałem,
że w żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój brat Lech wygra wybory
prezydenckie. Byłaby to bowiem sytuacja nie do zaakceptowania przez polskie
społeczeństwo" – ogłosił pod koniec października zeszłego roku.