naturella
19.07.12, 13:23
Nasza kotka ma 4 miesiące, mimo, że jest w połowie maincoonem, to jest drobna i niewielka. Od początku niewiele jadła, nie jest z gatunku kotów, które zjedzą wszystko - jadła suchą karmę Royal Canin Babycat, saszetki może pół na raz (w sumie jedną dziennie). Niestety zupełnie nie chce jeść saszetek lepszych niż Whiskas i Felix - chyba była tym karmiona, bo masę kasy wydałam na różne dobre saszetki i w ogóle ich nie tknęła.
Na ostatni weeekend została przeniesiona do siostry męża, są tam dwa psy i koty, odrobaczone, szczepione i lubiące inne zwierzęta, Fretka z pozoru dobrze się u nich czuła, nie było żadnej agresji i objawów tęsknoty.
Ale po weekendzie je dramatycznie mało. Skubnie trochę suchego, kęsek kurczaka, odrobinę chudej szynki, saszetek nie je prawie wcale - z połowy saszetki zostawia 2/3. Nie wiem, czy odreagowuje weekend? Jest zaszczepiona, odrobaczona. Pomyślałam sobie, że może się zakłaczyła - nie widziałam nigdy, żeby wymiotowała; dałam jej więc parafiny ciekłej, ale nie zwymiotowała, ani nic. Kupka normalna.
Czy iść do weta? wcześniej zgłaszałam, że kot mało je, że szaszetkę dziennie i może 50-70 g suchego, ale wet stwierdził, że widać taka uroda i nie ma co się przejmować. No ale teraz je jeszcze mniej. Tyle, że przy tym jest wesoła, żwawa, może więcej śpi wieczorem i w nocy, ale to pewnie dlatego, że dzieci są w domu i w ciągu dnia się nie wysypia.