Dodaj do ulubionych

Szpital wojskowy jak schron

IP: *.chello.pl 12.07.06, 23:25
10 lat temu właśnie w tym szpitalu lekarz Fortuna zszył mi kolano. Blizna
jest śliczna:) Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • Gość: kpt. Kulfon Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.06, 01:30
      Legitymację trzeba nosić przy sobie obywatelko redaktorko, by później nie
      tłumaczyć się niezdarnie na łamach z zapominalstwa.
      • gogermania Re: Szpital wojskowy jak schron 13.07.06, 15:43
        Wygląda na to, że przygotowuje się klimat pod zmianę kierownictwa szpitala i szuka wszystkiego, co
        może w tym pomóc. Też byłem w nim pacjentem i szczerze przyznam (choc mam - na szczeście - mało
        doświadczenia pod tym wzgldem), że byłem zaskoczony ofiarnością, chęcią pomocy, fachowością
        personelu (tak lekarskiego jak i pielęgniarskiego), a także jakby świadomością pełnienia misji pomocy
        ludziom. Ciekawy jestem ilu z lekarzy czy pielęgniarek z tego szpitala wyjechało za granicę? Warunki są
        takie, na jakie pozwalają otrzymywane pieniądze. Trudno aby komendant szpitala zdobywał je u
        sponsorów, boc to przecież wojsko.
    • Gość: Tomasz D Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 09:02
      witam wszystkich
      nie jestem żołnierzem, nie intersują mnie sprawy armii, jednak nie ma co mówic
      wszędzie na świecie wojsko ma swoją służbę zdrowia nie dla cywilów, a u nas
      wojskowe lecznice otwarte są dla wszystkich więc nie dziwię się facetom w
      mundurach, że nie chcą inwestować w nie swoje. A co do brudu, kiedyś sprzątali
      żołnierze a dzisiaj nalezy zatrudnić sprzątaczkę - hhahahahah, znowu nie u
      siebie i nie dla siebie. Jezli NFZ chce aby leczyli się cywile niech za to
      płaci i tyle!!!
    • Gość: chory Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 09:36
      Tak zgadzam się warunki w tej lecznicy uwłaczaja ludzkiej godności ale lekarze
      i obsługa są świetni jak w Mash-u. Sam się dziwie że tam jeszcze parcyuja!
    • Gość: Małgorzata T. Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.su.krakow.pl 13.07.06, 09:44
      Bardzo się cieszę, że pojawił się ten artykuł. Jakiś czas temu moja mama, na
      wniosek lekarza rodzinnego, z powodu migotania przedsionków oraz bardzo słabego
      tętna została przewieziona karetką pogotowia (na sygnale)- niestety właśnie do
      szpitala wojskowego. Lekarz z izby przyjęć kazał ją przewieźć do innego
      szpitala - bo to nie ten rejon. Moja interwencja spowodowała, że "łaskawie" ją
      zatrzymano na izbie przyjęć, przy czym pan doktor stwierdził, że mama musiała
      przedawkować lek o nazwie digoxin. Zrobiono jej jedno jedyne badanie, tj. krwi
      pod tym kątem. Dużo czasu upłynęło zanim wrócił wynik i okazało się, że poziom
      digoxinu jest w normie. Dlatego pan doktor stwierdził, że skoro nie digoxin, to
      inny lek. Badania już nie wykonywano. Nie zrobiono też ekg, ani żadnego innego
      badania. Przez 5 godzin mama (82 lata) siedziała na stołeczku w izbie przyjęć.
      Obok niej - chyba jeszcze starsza pani (bardzo potłuczona). Nikt nie zadbał o
      to, aby dać im coś do jedzenia (mama ma cukrzycę i jest insulinozależna). Ja
      siedziałam - a raczej stałam na korytarzu (bo przed izbą przyjęć nie ma żadnego
      krzesełka - dopiero dalej w korytarzu. Od czasu do czasu "wtargnęłam" do
      środka aby dać jej precla do zjedzenia.
      Przez te 5 godzin raz pan doktor mówił, że mama musi zostać w szpitalu, to
      znowu, że nie wie. W każdym razie kardiolog w ogóle się nie pojawił. To lekarz
      zabrał ten jeden jedyny wynik badania krwi i poszedł do niego. Wspólnie
      ustalili, że mamy nie zostawią i po tych 5 godzinach - całkowice wyczerpaną z
      kartką konsultacji, wypuścili ze szpitala. Nikt się też nie zainteresował jak
      wróci do domu.
      Dokładnie pamiętam, to był piątek. Kraków zakorkowany, na taksówkę musiałyśmy
      czekać kolejne 45 minut. Na szczęście pojawiła się taksówka, która przywiozła
      jakiegoś kolejnego nieszczęśnika do tego szpitala i udało nam się skrócić czas
      oczekiwania.
      Mama jest bardzo schorowaną osobą, ale teraz mam ogromny problem, gdy coś się
      jej dzieje, absolutnie odmawia interwencji lekarza.
      Uważam, że izba przyjęć w szpitalu wojskowym, to totalny bałagan, brak
      jakiejkolwiek organizacji i zupełne lekceważenie osób, które się tam pojawiają.
      • roland12 to wszystko wina Habsburgow i Wehrmachtu! 13.07.06, 10:54
        szpital pochodzi z czasow CK Austrii i Jasnie Nam Panujacego Cesarza Habsburga,
        w czasie wojny byli tam Niemcy, moze wine za brud i reszte spraw zrzucic na
        Habsburgow i Wehrmacht? A schron dlatego tak dobrze oznakowany bo oni sie tam w
        kazdej chwili nadal spodziewaja nalotu sil imperializmu, za dlugo na
        szkoleniach w PRL byli i tak im zostalo.
      • Gość: korekta Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 13:43
        To stek bzdur to co pani napisała. Pracuje w tym szpitalu i z tego co pani
        napisała wynika, że zupełnie pani nie wie o co chodzi. Po pierwsze skoro nie
        ten rejon to dlaczego karetka ją tam przywiozła. Obowiązkiem lekarza jeżdżacego
        w karetce jest wozić pacjentów zgodnie z określonym rejonem. Wyobraża sobie
        pani taką sytuację, że wszystkie karetki z Krakowa przywożą pacjentów tylko do
        jednego szpitala? A poza tym jest odgórny przykaz, że wszyscy pacjenci mają
        zostać przyjęci i nigdy się pacjentów nie odsyła. Oczywiście w innych
        krakowskich SORach takie praktyki są standardem. Tam gdzie pani była to nie
        izba przyjęć tylko SOR czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy część Intensywna. Tam
        się ma ratować życie jak sama nazwa wskazuje. Migotanie przedsionków jeśli nie
        ma innych niepokojących objawów nie jest stanem w którym należy działać z
        pośpiechem. Tak naprawde to pani matka powinna zostać "załatwiona" przez
        lekarza rodzinnego. Zresztą to, że matka wyszła do domu świadczy o tym że nie
        było konieczności hospitalizacji. Tam się leczy stany ostre, to nie jest
        przychodnia specjalistyczna ani kardiologiczna, ani żadna inna i to też nie
        lekarz rodzinny. Więc pani matka była w na tyle zadowalającym stanie że mogła
        pójść do lekarza rodzinnego a ten ewentualnie jeśli sam sobie może nie poradzić
        to kieruje do specjalisty np. kardiologa a nie na SOR. Skoro nie zrobiono EKG
        to skąd wiedziano że to migotanie przedsionków??? Proszę panią Oddział
        intensywnego nadzoru to również nie jest stołówka na której można coś zjeść.
        PRzepraszam bardzo ale czy pani zdaniem lekarz miał zamówić np. z KFC jakieś
        kurczaczki dla pani matki. Skoro pani z nią była to to pani obowiązek. Skoro
        była pod pani opieką, osoby odpowiedzialnej to chyba nie lekarz miał jej
        tłumaczyć jak ma dotrzeć do domu. On stwierdził, że jest w takim stanie że może
        się do niego udać. Ale przecież nie wsiądzie i nie zawiezie pań do domu. Poza
        tym 100 metrów od szpitala na Kleparzu jest postój taksówek i zawsze tam jakieś
        stoją. Sam nigdy w Krakowie nie spotkałem się z oczekiwaniem na taksówkę dłużej
        niż 15-20 min. Inna sprawa że warunki lokalowo-organizacyjne są słabe ale już
        niedługo ma się to zmienić bo ten nowy budynek obok którego pani przechodziła
        to nowy SOR który już niedługo bedzie służył pacjentom. Tam też niestety nie
        będzie restauracji ani samochodów które będą odwozić pacjentów, którzy mogą
        sobie poradzić sami bądź z pomocą najbliższych. Pozdrawiam
        • makabi Re: Szpital wojskowy jak schron 13.07.06, 14:50
          szkoda, że jako pracownik tego szpitala autor KOREKTA nie napisała nic na temat
          bałaganu, brudu i paskudnej organizacji. żenby wytłumaczyć na czym polega
          pocdiał miasta na rejony przypisane do SORów nie traba pracowac w szpitalu
          wojskowym. Prawda to może nie odpowiadać niektórym. Ale tak jest.

          Nie wyatrczy tylko powiedzieć, że pacjentka miała pecha. A kiedy p-oliklinika
          bezie wygladąłą jak trzeba? 4 lekarzy pierwszego kontaktu na kilkanascie
          tysięcy pacjentów? Jak wejśc z niedołęźniałym 8-latkiem na drugie piero
          przychodni? jak go doprowadzić np na urologie?

          Dlaczego szpitala wojskowego pilnuja cywilni ochroniarze? Dlaczego w szpitalu
          wojskowym na czołówym miejscu wisza brudne zniszczone flagi?
          • Gość: pacjent Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.ghnet.pl 19.10.06, 23:53
            jak ci sie tak nie podobało przy wejściu "cywilni ochraniarze, brudne flagi" to
            po jaką cholere szłaś dalej .Przecież szpital im.Narutowicza jest niedaleko i
            do tego po remoncie .
            • Gość: Ja Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.multi-play.net.pl 05.11.08, 01:03
              Tak się składa że ja jestem jednym z tych cywilnych ochroniarzy.I ja
              się sobie podobam. Wam nie muszę.
          • Gość: zuzia Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.autocom.pl 19.11.07, 17:46
            jak Ci nie pasuje to wyciagnij kase na remont i po sprawie nie widze problemu
          • Gość: guziczek Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.autocom.pl 19.11.07, 17:47
            jak sie nie podoba to do innego szpitala,to szpital dla wojskowych a nie 8latkow hehe
        • Gość: Małgorzata T. Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.06, 23:41
          Szanowny Panie korekta. Dopiero teraz przeczytałam Pana odpowiedź. Tak
          naprawdę, to szkoda każdego słowa. To, co opisałam jest prawdą i Pan o tym
          dobrze wie. Mama była w bardzo złym stanie, o czym świadczyły słowa lekarza,
          który się nia zajmował. Raz mówił, że mama zostanie, drugi raz, że nie (przez 5
          godzin. Tak jak powiedziałam - kardiolog się nie pojawił. Nie zrobiono nawet
          EKG. W każdym razie nie udzielno jej żadnej pomocy.
          Wiem jednak, że gdy pacjent znajdzie się już jakimś cudem na Oddziale Szpitala
          Wojskowego, to opiekę ma doskonałą. I to jest drugą stroną medalu.
          Nie można jednak czarnego nazywać białym. Gdy są takie sytuacje, należy
          wyciągać wnioski, a nie złościć się. Jako pracownik tego szpitala dobrze Pan
          wie, że w moim liście nie ma ani jednego słowa przesady, ani złośliwości.
          Opisałam tylko to, czego byłam sama świadkiem.
          Praca lekarzy jest ciężką pracą. Zdecydowana większość to (wbrew opinii
          niektórych osób) wspaniali ludzie i fachowcy, zupełnie nie doceniani.
          Proszę mi wierzyć - ja to wszystko wiem, ale to czego doświadczyłam na własne
          oczy musiało mnie oburzyć.
        • Gość: Małgorzata T. Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.06, 23:47
          I jeszcze jedno do Pana korekty. Skąd wiem, że to było migotanie przedsionków -
          bo z mamą byłam w innym szpitalu - konkretnie na Kopernika 17 - w Oddziale
          Klinicznym Kliniki Kardiologii.
          Mówi Pan, że moim obowiązkiem było zadbać o to, aby mama coś zjadła - a
          przecież Wy mnie do niej nawet wpuścić nie chcieliście. Poza tym tam była ta
          starsza pani, która miała obrażenie po jakimś upadku - ona nie miała nikogo,
          kto by o nią zadbał. Mówię o ludzkich odruchach, nie o literze prawa.
          Chciałabym, aby Pan to zrozumiał.
    • Gość: Kazik Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 13:00
      Wojo musi budzić grozę, nawet w szpitalu.Ja miło wspominam pobyt w szpitalu MW
      na Oksywiui doktora<Mengele>, On uratował mi ręke spapraną przez lekarza
      okrętowego ale to było w 1986r....
    • makabi Re: Szpital wojskowy jak schron 13.07.06, 14:43
      Ze szpitala wojskkowego korzystam regularnie. mo teść jest emrytowanym
      żolnierzem zawodowym, moja zona urodziła się w tym szpitalu, syn i zóńa mieli
      zabiegi dermatologiczne. regularnie korzystam z polikliniki. Można o tym
      miejscu powiedzieć wiele żlego i wiele dopbrego. Sa oddziały po remoncie, np.
      laryngologia i dermatologia czy urologia. Sale wygladaja nowocześnie jak na
      zabytkowy budynek.

      Ale sa tez miejsca skandaliczne, poliklinika np. Zwłąśzcz poliklinika. Nie ma
      podjazdu dla karetek, nie ma podestów monilnych dla niepełnosprawnych, nie ma
      wind. Nie ma też lekarzy, zwłąszcza pierwszego kontaktu.

      Do oddziału ratunkowego jest łątwo trafić. wystraczy isc w kierunku
      kaplicy... wejść do parterowej przewiązki i skręcic w prawo korytarzem...
      zreszta czemu nie zapytac ochroniarzy na bramie.

      A że w szpitalu jest źle to wystarczy popatrzeć co wisi na masztach przy bramie
      wjazdowej. trudno to nazwac flagami. ciekawe czy gen Bieniek miał w Iraku
      flagi tak samo zuzyte jak te w szpitalu wojskowym. Swego czasu wjechałem
      komendantowi szpitala na ambicje bo wisiały flagi w kolorze szmaty do podłogi.
      wyprał je, ale one nadal sa zniswzczone i wypłowiałe. jakoś żadnemu oficerowi
      to nie przeszkadza, a tak cię pisza jak cię widzą. nie wystraczy tylko
      narzekać. Żolnierz stał zawsze na strazy honoru, ale widać teraz honor i duma
      nie w modzie.
      • Gość: asia Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.ramtel.pl 13.07.06, 23:14
        Dodam tylko, ze urologie wlasnie przeniesli gdzies na chirurgie, a w tym
        wyremontowanym parterze bedzie neurochirurgia...
    • Gość: joanna Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.06, 15:14
      Tak sie sklada, ze bylam pacjentka tego szpitala od ostatniego piatku (7 lipca)
      po poludniu do tego wtorku (11 lipca).

      Trafilam tam, podobnie jak cytowany pan Wisniewski z naglym przypadkiem -
      potwornym bolem brzucha. Wystarczylo zapytac ochroniarza/wartownika przy samej
      bramie aby zyczliwie i wystarczajaco dokladnie wskazal droge na Szpitalny
      Oddzial Ratunkowy (jak rowniez na parking, gdzie moglismy zostawic samochod -
      natomiast do teraz nie wiem, gdzie w tym szpitalu jest schron).
      Sytuacja wiekszosci szpitali w Polsce nie jest w tej chwili latwa, mimo tego
      kiedy juz lekarz SOR mogl mnie przyjac (bylo w kolejce kilka osob) i z jego
      obserwacji wyniklo, ze prawdopodobnie bede wymagala hospitalizacji i zabiegu,
      nie bylo absolutnie zadnych trudnosci z uzyskaniem pomocy w zakresie wykonanych
      natychmiast badan pomocniczych. Na wszystkie badania trafilam z pomoca
      personelu szpitala - na wozku lub na piechote, zaleznie od mojej decyzji i sil,
      uzyskalam konsultacje chirurga i bez zadnych zbednych pytan - jak rowniez bez
      absolutnie zadnych argumentow w postaci koneksji itp. - przyjeto mnie na
      oddzial (Chirurgia Ogolna) i jeszcze tego samego wieczora operowano.
      To, ze korytarz, pokazany na zdjeciu wyglada zle, to prawda, ale jest to akurat
      jedynie kilkumetrowy fragment sciany w takim stanie, tendencyjnie moim zdaniem
      zaprezentowany przy artykule. Na oddziale (Chirugia Ogolna, 2 pietro) jak
      rowniez w innych miejscach gdzie jako pacjent sie przemieszczalam (radiologia,
      usg itp) bylo czysto i schludnie.
      Opieka prowadzacych mnie osob mimo koszmarnego upalu i bardzo ciezkich z tego
      powodu warunkow byla bardzo mila, szybka i kompetentna, natychmiast reagowano
      na wszelkie pytania, prosby, czyniono o w dodatku z usmiechem i zaangazowaniem.

      Jestem przekonana, ze szpital ten, tak jak wszytskie inne, boryka sie z
      trudnosciami, ale uwazam, ze zaprezentowany artykul nie wnosi niczego dobrego.

      Moze jedynie wywolac rozgoryczenie u osob, ktore w takich wlasnie warunkach
      ciagle jeszcze staraja sie swoja prace wykonywac jak nalezy i spowodowac, ze
      kolejnych kilku dobrych lekarzy i pielegniarek zdecyduje sie na wyjazd za
      granice.

      Chcialabym ta wypowiedzia jednoczesnie podziekowac personelowi Piatego
      Wojskowego Szpitala Klinicznego - w szczegolnosci Oddzialu Chirurgii Ogolnej -
      za dobra i serdeczna opieke podczas mojego tam pobytu i wyrazic uznanie dla
      pracujacych tam osob.

      Joanna Franczukowska
    • Gość: Rafał Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.06, 21:29
      Potwierdzam, wogóle nie wyglada to na szpital. Jeśli chodzi o opisanie budynków
      to nie najgorzej - są tabliczki na zewnątrz.
    • Gość: JG Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.chello.pl 13.07.06, 22:56
      Pani Iwono Hajnosz, pozostaje mi współczuć pożegnania się z rzetelnością i
      uczciwością dziennikarską. Mam tylko nadzieję, mierną ale zawsze, że jak to w
      życiu bywa jest to zwykłe dziennikarskie wyrachowanie i kalkulacja obliczona na
      poczytny, chwytliwy artykuł a nie brak inteligencji. Zawsze to lepsza perspektywa
      być okłamywanym przez inteligentnych... Tak przy okazji, na większość z tych
      "przytłaczających swoim brudem argumentków" można by odpowiedzieć w 5 minut.
    • Gość: kuternoga Szpital wojskowy jak schron IP: 82.160.10.* 10.10.06, 09:14
      Ha właśnie sie dowiedziałem że jedynie w tym szpitalu mnie przyjmie jakiś
      chirurg.Od niedzieli błąkam sie z bolacą nogą (stopa) i okazuje sie ze do
      chirurga u którego bywałem już kilka razy ze złamanymi "kopytami"trzeba mieć
      skierowanie.PARANOJA .A kur.. mać skąd ja mam wziąść to skierowanie???
      Miła pani z informacji medycznej poleciła mi wizytę domową chirurga -
      oczywisćie prywatnie i odpłatnie.oczywiście podziękowałem za taka pomoc lecz
      ciekawi mnie jedno czy owy chirurg przyjechałby do mnie ze sprzetem RTG i z
      gipsownią .
      Szok.
      • trudny2002 Re: Szpital wojskowy 20.10.06, 00:48
        To niknacy chyba gatunek podjscia do chorego i fakt, ze dotyczy to szczegolnie
        oddzialu chirurgii a wlasciwie oddzialu ratunkowego. Wpadnijcie tam wieczorem,
        a najlepiej w piatek, sobote...
        To absurdalne miejsce i stazysci, a nie lekarze specjalisci, i rzeczywiscie ich
        jakosc pozostawia wiele do zyczenia...
        Spotkalem sie wlasnie w tym miejscu z rzadkimi i wolnymi od wszelkich zasad
        sytucjami w ktorych holowany przeze mnie pacjent - polamany- wlasciwie bez
        pomocy moglby sobie kisnac w kacie albo skladac i szyc sie sam.
        Ale to dosc dluga opowiesc...
        natomiast wydaje sie , ze nie sa uzasadnione pretensje do obecnego dyrektora
        szefa tego szpitala..akurat ten czlowiek reaguje na uwagi sensownie. z tym ze
        ma chyba ogromny problem z personelem....ten personel to malo kulturalne
        przypadkowe spady medyczne...i to jest smutne
        trudny
    • Gość: *Z* swietni specjalisci IP: *.autocom.pl 19.11.07, 18:07
      Mimo tego ze szpital jest w takim stanie ,specjalisci sa dobrzy ,moj chłopak mial wysypke na calym ciele prawie (skrecal sie z bolu )byl u 5 dermatologow w Krakowie w tym prywatnych i kazdy z nich mowil co innego i w dodatku nietrafnie!!pomogl mu dopiero dermatolog z 5 szpitala wojskowego w Krakowie jako jedyny potrafil go wyleczyc i powiedziec co to jest ,dzis tam bylam ze swoim problemem u tego samego dermatologa ,mometalnie wiedział co i jak.
    • Gość: pacjętka Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.wzks.uj.edu.pl 11.07.08, 12:48
      2 miesiące temu przeszłam operacje kręgosłupa w Szpitalu Wojskowym w Krakowie,
      warunki jak na tak stare budynki dobre,opieka lekarska wspaniała,bezinteresowna
      ,blizna jak zadrapanie przez kota , opieka pielęgniarska miła i wspaniale
      pobierają krew do badań .Odczuwa się
      przyjazną atmosferę oddziału.Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów
    • Gość: IWONA Re: Szpital wojskowy jak schron IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 20:52
      przeszlam operacje kregoslupa w tym szpitalu.Mimo ciezkiej jak wszedzie sytuacji
      finansowej i mimo nie najlepszego wygladu szpitala goraco go
      polecam.Najwazniejsza jest fachowa pomoc jaka tu uzyskalam wspaniala
      bezinteresowna opieka, zarowno swietnych fachowych lekarzy jak i
      pielegniarek.Bardzo mila atmosfera na oddziale,bo chyba to jest wazniejsze niz
      piekne sciany.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka