Gość: &POD
IP: *.nsw.bigpond.net.au
19.08.06, 02:50
Błoto, brak sikawki, latarni i trzeźwych policjantów. Wstrętne zdzierstwo
tutejszych górali. Ciężkie jest życie w Zakopanem.
Cennik jazdy furmankami w Zakopanem istnieje tylko na papierze. Jesto sprawa
tak dokuczliwa i piekąca dla gości, iż Komisya klimatyczna powinna się
poczuwać do obowiązku załatwienia jej przedewszystkiem, tem więcej, że nie
wymaga ona żadnego wydatku. Do ujęcia w karby dorożkarstwa trzeba się
coprędzej zabrać, gdyż grozi to odstraszeniem ludzi od przyjazdu do
Zakopanego.
Ale skoro zrobi się pogoda i mnóstwa gości pragnie wyruszyć na wycieczki, to
wtedy dopiero występuje na jaw wstrętne zdzierstwo tutejszych górali. Zamawia
sobie ktoś jazdę w tym lub owym kierunku, ściśle oznaczonym w cenniku jazdy
urzędownie zatwierdzonym, a furman zapytuje: „a kieloz docie?” Skoro gość mu
powie, iż mu zapłaci tyle, ile się należy według taksy, to otrzymuje
odpowiedź, iż nie pojedzie. Potrzebą przyciśnięty gość wchodzi wtedy umowę,
deklaruje się zapłacić dwa razy, a nawet więcej niż się należy, i wtedy
jeszcze nie jest pewnym furmanki, gdyż góral widząc korzystniejszy zysk dla
siebie w inną stronę, bez żadnego skrupułu zawodzi tego, który go zgodził na
swoją stronę.
„Przegląd Zakopiański”, 7 września 1899