16.03.25, 16:58
Czytam sobie "Sezonową Miłość" i w związku z tym nasunął mi się temat "letników".
Letników przyjmują co najmniej trzy rodziny, dwie mają specjalnie dobudowane domki. W sumie Aniela też musi liczyć się z letnim najazdem.
I tak rozkminiam- czy wyjazdy do podmiejskich miejscowości są popularne?

Bardzo kojarzy mi się to z przedwojennym letniskowaniem, ale czy w Wielkopolsce to nadal popularny temat? Taki wyjazd 20 km od miasta?

U nas w Małopolsce turystów przyjeżdża sporo, ale zazwyczaj siedzą w agroturystykach. Czasem zdarza się, że właściciele turystycznych biznesów w wysokim sezonie polecają półoficjalne noclegi u znajomych, którym dzieci wyjechały z domu i dysponują wolną sypialnią (sami tak jeździliśmy do Zakopanego- starsza para przyjmowała po znajomości)- ale to w bardzo turystycznych okolicach.

Czy okolice Poznania są tak popularne, że ludzie gotowi są spać w pawilonie?
Obserwuj wątek
    • greta_herbst Re: Letnicy 16.03.25, 18:33
      Wydaje mi się że sporo ludzi jeździ do tzw "agroturystyk" w praktyce polegających na tym, że masz kwaterę w czyimś (sporawym) ogrodzie, być może blisko jakiegoś jeziora czy innego lasu. Nie wiem jak w poznańskiem, ale np Jura Krakowsko-Częstochowska ma bardzo dużo takich opcji gdzie jesteś takim "letnikiem" nawet w okolicy, gdzie nie ma kompletnie czego zwiedzać i jest tylko natura i już.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 16.03.25, 19:06
        greta_herbst napisała:

        > Wydaje mi się że sporo ludzi jeździ do tzw "agroturystyk" w praktyce polegający
        > ch na tym, że masz kwaterę w czyimś (sporawym) ogrodzie, być może blisko jakieg
        > oś jeziora czy innego lasu. Nie wiem jak w poznańskiem, ale np Jura Krakowsko-C
        > zęstochowska ma bardzo dużo takich opcji gdzie jesteś takim "letnikiem" nawet w
        > okolicy, gdzie nie ma kompletnie czego zwiedzać i jest tylko natura i już.

        Mogę zaświadczyć, bo byłam na mini-zjeździe forumnym tamże. mawka-yas też, a pi.asia tym bardziej, jako stała mieszkanka "serca Jury". Niestety pogoda utrudniła dalsze zwiedzanie okolicy, ale co się nacosplayowałyśmy i naśpiewałyśmy piosenek o wąsach, to nasze!
        • greta_herbst Re: Letnicy 17.03.25, 14:37
          > Mogę zaświadczyć, bo byłam na mini-zjeździe forumnym tamże. mawka-yas też, a pi.asia tym bardziej, jako stała mieszkanka "serca Jury". Niestety pogoda utrudniła dalsze zwiedzanie okolicy, ale co się nacosplayowałyśmy i naśpiewałyśmy piosenek o wąsach, to nasze!

          Dayum! To brzmi jak rewelacyjny weekend. Zazdro.
    • tt-tka Re: Letnicy 16.03.25, 19:15
      Okolice Poznania obfituja w atrakcje turystyczne, samych jednodniowych wycieczek naliczylam sie tam kolo piecdziesieciu - ale nie dla Poznaniakow, na bora ! poznaniacy to se moga z domu na taka wycieczke pojechac !

      Ogolnie baza wypadowa powinna miec cos wiecej niz cztery poslania w jednym pokoju i malusienka lazieneczke - po wycieczce, a chocby tylko plazowaniu czlowiek chcialby sie umyc, czasem cos przeprac i wyspac sie, a tez niekoniecznie po kazda szklanke herbaty latac do gospodyni. Sorry, ale lodowka, elektryczny czajnik i po filizance i talerzyku na twarz to jest absolutne minimum.
    • przymrozki Re: Letnicy 16.03.25, 19:40
      No, z podróży palcem po mapie, a konkretnie kursorem do gugielmapie, wynika, że branża turystyczna w okolicach Pobiedzisk uległa takiej samej profesjonalizacji jak w reszcie kraju. Czyli nawet tanie agroturystyki (np. biznes pani Doroty - zwróciłam na niego uwagę ze względu na imię właścicielki - noclegi w cenie 30-40 zł za osobę) oferują już turystom odrębny lokal z własną łazienką, a nie krępujące dla obu stron pomieszkiwanie kątem u obcej rodziny.

      A jakoś szczerze wątpię, żeby był aż taki popyt na wypoczynek akurat w tych okolicach, żeby ta profesjonalna baza turystyczna nie wystarczała i trzeba było szukać noclegów po chałupach lokalnych gospodarzy.
      • tt-tka Re: Letnicy 16.03.25, 22:54
        I slusznie watpisz. Co prawda ta przybudowka u Jankowiakow to NiN, 94 rok, lata transformacji i moze mozna sie bylo ludzic, ze zlapie sie letnikow na cos takiego, ale raczej watpie - prywatne kwatery juz dekade wczesniej to albo byl pokoj w mieszkaniu (praktykowane zwlaszcza nad morzem) z dostepem letnika do normalnej kuchni i lazienki, albo odrebne lokumy wyposazone, jak pisalam, w przynajmniej podstawowe akcesoria kuchenne i lazienkowe.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 16.03.25, 23:09
          tt-tka napisała:

          > I slusznie watpisz. Co prawda ta przybudowka u Jankowiakow to NiN, 94 rok, lata
          > transformacji i moze mozna sie bylo ludzic, ze zlapie sie letnikow na cos taki
          > ego, ale raczej watpie - prywatne kwatery juz dekade wczesniej to albo byl poko
          > j w mieszkaniu (praktykowane zwlaszcza nad morzem) z dostepem letnika do normal
          > nej kuchni i lazienki, albo odrebne lokumy wyposazone, jak pisalam, w przynajmn
          > iej podstawowe akcesoria kuchenne i lazienkowe.
          >

          Odrębne lokumy jak najbardziej powinny być i nawet nie trzeba mieć do tego nie wiem jak wielkiego domu. Pamiętam jedną agroturystykę, w której letnicy mieszkali w pokojach na piętrze domu gospodarzy, ale gotować i jeść chodzili do tzw. letniej kuchni poza domem. Łazienka (zarówno toaleta, jak i prysznic!) też była w podobnym, oddzielnym budynku i na siusiu się zasuwało przez pół podwórka, bez względu na sytuację. No bo sorkencja, kto nie odczuwałby minimalnego dyskomfortu na myśl o przepuszczaniu tłumu obcych ludzi przez swoją własną, osobistą łazienkę?
          • tt-tka Re: Letnicy 16.03.25, 23:48
            A u Marty Jedwabinskiej jeszcze w DP nie bylo nawet wlasnej osobistej lazienki, Orelka myla sie w miednicy... wiec sadze, ze ten przybytek czystosci w przybudowce to moze umywalke zawieral (i kibelek?), ale raczej nic wiecej
          • bupu Re: Letnicy 18.03.25, 11:36
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Łazienka (zarówno toaleta, jak i prysznic!) też była
            > w podobnym, oddzielnym budynku i na siusiu się zasuwało przez pół podwórka, bez
            > względu na sytuację. No bo sorkencja, kto nie odczuwałby minimalnego dyskomfor
            > tu na myśl o przepuszczaniu tłumu obcych ludzi przez swoją własną, osobistą łaz
            > ienkę?

            No jak kto? Rumianichy. W jeich chałupie jedna ino łazienka była, i dla letników i dla domowych.
            • ako17 Re: Letnicy 18.03.25, 21:00
              bupu napisała:

              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
              No bo sorkencja, kto nie odczuwałby minimalnego dys
              > komfor
              > > tu na myśl o przepuszczaniu tłumu obcych ludzi przez swoją własną, osobis
              > tą łaz
              > > ienkę?
              >
              > No jak kto? Rumianichy. W jeich chałupie jedna ino łazienka była, i dla letnikó
              > w i dla domowych.

              i dla gości weselnych, czyż nie?
              Co prawda, jednorazowo, ale za to w obfitości
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 18.03.25, 21:02
              bupu napisała:

              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
              >
              > > Łazienka (zarówno toaleta, jak i prysznic!) też była
              > > w podobnym, oddzielnym budynku i na siusiu się zasuwało przez pół podwórk
              > a, bez
              > > względu na sytuację. No bo sorkencja, kto nie odczuwałby minimalnego dys
              > komfor
              > > tu na myśl o przepuszczaniu tłumu obcych ludzi przez swoją własną, osobis
              > tą łaz
              > > ienkę?
              >
              > No jak kto? Rumianichy. W jeich chałupie jedna ino łazienka była, i dla letnikó
              > w i dla domowych.
              >
              >
              >
              >

              A one nie kazały załatwiać się pod krzakiem, bo się szambo przepełni? Czy to tylko forumny fanserwis był?
              • tt-tka Re: Letnicy 18.03.25, 21:34
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > bupu napisała:

                > > No jak kto? Rumianichy. W jeich chałupie jedna ino łazienka była, i dla l
                > etnikó
                > > w i dla domowych.
                > >
                > >
                > >
                > >
                >
                > A one nie kazały załatwiać się pod krzakiem, bo się szambo przepełni? Czy to ty
                > lko forumny fanserwis był?
                >
                >

                Kazaly sie myc w jeziorze, bo sie szambo przepelnia. O wydalaniu chyba z dobrze placaca letniczka nie mowily, albo nie pamietam.

                Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jest, i Ziutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                • bupu Re: Letnicy 19.03.25, 09:47
                  tt-tka napisała:


                  > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jest, i Z
                  > iutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.

                  I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saperki do celów s(t)rategicznych, więc najwyraźniej co uczynionym zostaje, faktycznie leży sobie na wierzchu w charakterze papierzaka.
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 20.03.25, 11:10
                    bupu napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    >
                    > > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jes
                    > t, i Z
                    > > iutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                    >
                    > I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saperki do celów
                    > s(t)rategicznych, więc najwyraźniej co uczynionym zostaje, faktycznie leży sobi
                    > e na wierzchu w charakterze papierzaka.
                    >
                    >
                    >
                    >

                    Ble. Już pomijając kto normalny czuje się komfortowo w takich warunkach... Dlaczego Nora miała tkwić na tej plantacji nawozu aż do pierwszego dnia szkoły?
                    Z tekstu wynikało, że gdyby nie akcja ze stodołą, to pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym. Czyli rano wykąpałaby się w jeziorze, umyła zęby w pompie, załatwiła się w krzakach, nastepnie przywdziała wygnieciony strój galowy z plecaka i ruszyła w drogę, podczas której upaprałaby się pyłem/błotem z wiejskich dróg, a w rajstopach może by oczko poszło, bo o coś w rowerze się zaczepiły... Cóż mogło pójść nie tak? Ja na jej miejscu czułabym się ciut nieświeżo.
                    • tt-tka Re: Letnicy 20.03.25, 13:46
                      Widocznie warunki w Ruince (lacznie z plantacja nawozu) byly dla Nory MNIEJ dolegliwe niz pobyt w jej wlasnym domu polaczony z obsluga dziada, baby i stada ciotek z potomstwem ...
                    • a_weasley Wielkie rzeczy, rower 21.03.25, 12:52
                      tt-tka napisała:

                      > > I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saperki do celów
                      > > s(t)rategicznych,

                      Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne, jeżeli autorka ogólnie kwestii defekacji nie porusza, to skąd by się miała wziąć wzmianka o sraperce? Nie wiem, jak dla autorki, ale dla mnie to jest tak oczywiste, że nie ma o czym mówić.

                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      > Ble. Już pomijając kto normalny czuje się komfortowo w takich warunkach...

                      Zatem przyjmijmy, że Nora jest nienormalna i jej to odpowiada. Wolno jej.

                      > pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym.

                      Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia, też nie mając w domu wody bieżącej.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wielkie rzeczy, rower 21.03.25, 13:54
                        a_weasley napisał:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > > I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saper
                        > ki do celów
                        > > > s(t)rategicznych,
                        >
                        > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne, jeżeli a
                        > utorka ogólnie kwestii defekacji nie porusza, to skąd by się miała wziąć wzmian
                        > ka o sraperce? Nie wiem, jak dla autorki, ale dla mnie to jest tak oczywiste, ż
                        > e nie ma o czym mówić.
                        >
                        > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                        >
                        > > Ble. Już pomijając kto normalny czuje się komfortowo w takich warunkach..
                        > .
                        >
                        > Zatem przyjmijmy, że Nora jest nienormalna i jej to odpowiada. Wolno jej.
                        >
                        > > pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym.
                        >
                        > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia
                        > , też nie mając w domu wody bieżącej.
                        >

                        I to właśnie byłoby dziwne, bo Nora MA wodę bieżącą w SWOIM domu. Więc to nie tak, że nie miała wyboru, gdyby chciała, mogłaby dzień wcześniej wrócić do siebie i ogarnąć się na to rozpoczęcie.
                      • bupu Re: Wielkie rzeczy, rower 21.03.25, 15:48
                        a_weasley napisał:

                        > tt-tka napisała:

                        To akurat ja, a nie tt-ka.


                        > > > I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saper
                        > ki do celów
                        > > > s(t)rategicznych,
                        >
                        > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne,

                        Moze ci się nie wydawać, żaden jednak z opisów Ruinki tego obiektu nie wymienia.


                        >
                        >
                        > > pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym.
                        >
                        > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia
                        > , też nie mając w domu wody bieżącej.
                        >


                        Z tą znaczącą różnicą, że Nora się wychowała w domu zaopatrzonym w wodę bieżącą, zimną i gorącą, to był zatem jej standard życiowy. Nie mycie w jeziorze i zęby pod pompą (ciekawe swoją drogą czy Ida zbadała wodę z tej pompy na okoliczność przydatności do spożycia).
                        • a_weasley Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 12:31
                          bupu napisała:

                          > > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne,

                          > Moze ci się nie wydawać, żaden jednak z opisów Ruinki tego obiektu nie wymienia

                          A wspomina o ogarnianiu problemu w inny sposób? Bo jeżeli nie, to znaczy, że z książki nic o tym nie wiemy ani w lewo, ani w prawo. Nie można więc powoływać się na to, że coś jest albo nie ma. Najwyżej można spekulować, co jest bardziej prawdopodobne zgodnie z doświadczeniem życiowym.

                          > > > pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym.

                          > > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia
                          > > , też nie mając w domu wody bieżącej.

                          > Z tą znaczącą różnicą, że Nora się wychowała w domu zaopatrzonym w wodę bieżącą
                          > zimną i gorącą, to był zatem jej standard życiowy. Nie mycie w jeziorze i zęby pod pompą

                          Ja też się wychowałem w domu zaopatrzonym w te udogodnienia, jestem od Nory trochę starszy, a z przyjemnością spędzam część lata bez nich i ubolewam, że parę lat temu w danym obiekcie zaprowadzono elektryczność.
                          • bupu Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 12:54
                            a_weasley napisał:

                            > bupu napisała:
                            >
                            > > > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodob
                            > ne,
                            >
                            > > Moze ci się nie wydawać, żaden jednak z opisów Ruinki tego obiektu nie wy
                            > mienia
                            >
                            > A wspomina o ogarnianiu problemu w inny sposób?

                            Owszem, wspomina, Kryjówka przed chwilą cytowała. Nora zaczynała dzień w Ruince od mkniecia w krzaczki. Ciekawe po co, panie tego...




                            >
                            > Ja też się wychowałem w domu zaopatrzonym w te udogodnienia, jestem od Nory tro
                            > chę starszy, a z przyjemnością spędzam część lata bez nich i ubolewam, że parę
                            > lat temu w danym obiekcie zaprowadzono elektryczność.
                            >

                            A pędzisz na ważne uroczystości zmięty, przybrudzony i nieświeży?
                            • a_weasley Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 14:38
                              bupu napisała:

                              > > A wspomina o ogarnianiu problemu w inny sposób?
                              >
                              > Owszem, wspomina, Kryjówka przed chwilą cytowała. Nora zaczynała dzień w Ruince
                              > od mkniecia w krzaczki. Ciekawe po co, panie tego...

                              A przed połową chwili ja się do tego odniosłem, przyznając, że mi coś było umknęło.

                              > A pędzisz na ważne uroczystości zmięty, przybrudzony i nieświeży?

                              W zasadzie nie, ale ja w ogóle raczej jeżdżę samochodem niż rowerem. Widuję jednakowoż ludzi jadących ewidentnie do biura na rowerze i wątpię, żeby do niego docierali w ciepły dzień idealnie świezi.
                      • ako17 Re: Wielkie rzeczy, rower 21.03.25, 20:40
                        a_weasley napisał:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > > I zdaje się że higieniczna doktor Ida nie ma tam nawet żadnej saper
                        > ki do celów
                        > > > s(t)rategicznych,
                        >
                        > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne, jeżeli a
                        > utorka ogólnie kwestii defekacji nie porusza,


                        Akurat autorka kwestię defekacji porusza, co najmniej raz (w JT). W NiN też było odrobinę na ten temat.

                        to skąd by się miała wziąć wzmian
                        > ka o sraperce? Nie wiem, jak dla autorki, ale dla mnie to jest tak oczywiste, ż
                        > e nie ma o czym mówić.
                        może i nie, ale ja bym jednak wolała jakiekolwiek wspomnienie o choćby cieniu łazienki w tym miejscu
                        >
                        > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        > > pojechałaby na rozpoczęcie roku od Idy, na rowerze. W stroju galowym.
                        >
                        > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia
                        > , też nie mając w domu wody bieżącej.
                        >
                        ale nie mówimy tutaj o anonimowej wiejskiej dziewczynie, nie mającej w domu wody bieżącej, ani o dziesięcioleciach bezpośrednio powojennych.
                        Mówimy tu o konkretnej dziewczynie imieniem Nora, która stawiła się na rozpoczęciu roku szkolnego w drugiej dekadzie XXI wieku w stroju wymiętym a pobrudzonym - mając przy tym, jak najbardziej, możliwość ogarnięcia wyżej wspomnianych niedociągnięć.
                        • tt-tka Re: Wielkie rzeczy, rower 21.03.25, 21:03

                          > > Gdyby nawet przyjąć brak sławojki, co nie wydaje mi się prawdopodobne,


                          > to skąd by się miała wziąć wzmian
                          > > ka o sraperce? Nie wiem, jak dla autorki, ale dla mnie to jest tak oczywi
                          > ste, ż
                          > > e nie ma o czym mówić.

                          Przyjmij jednak zalozenie oczywiste, ze borejki maja inne normy. Ktos, kto jest w stanie myc klepisko, malowac sciany przed rozprowadzeniem instalacji, nie potrafi za to wyjac baterii z telefonu raczej bedzie defekowac po krzakach niz pomysli o saperce. O slawojce nie pomysli wcale.
                      • przymrozki Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 11:29
                        a_weasley napisał:

                        > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięciolecia
                        > , też nie mając w domu wody bieżącej.

                        Akurat w historii Polski względnie krótki był czas, w którym zachodziły na siebie jednocześnie dwie okoliczności - po pierwsze, powszechny był widok (i zapach) ludzi, którzy kąpali się w jeziorze, a potrzeby fizjologiczne załatwiali za stodołą i po drugie, szesnastolatki z wiejskich chat wychodziły na rozpoczęcie roku szkolnego.

                        Że już nie wspomnę o tym, że Nora nie była "chłopką" w "chłopskiej" szkole, tylko mieszkanką miasta położonego na bliskim przedmieściu miasta wojewódzkiego uczącą się w miejskim liceum.
                        • tt-tka Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 12:10
                          przymrozki napisała:

                          > a_weasley napisał:
                          >
                          > > Czyli zrobiłaby to, co miliony wiejskich dziewczyn robiły przez dziesięci
                          > olecia
                          > > , też nie mając w domu wody bieżącej.
                          >
                          > Akurat w historii Polski względnie krótki był czas, w którym zachodziły na sieb
                          > ie jednocześnie dwie okoliczności - po pierwsze, powszechny był widok (i zapach
                          > ) ludzi, którzy kąpali się w jeziorze, a potrzeby fizjologiczne załatwiali za s
                          > todołą i po drugie, szesnastolatki z wiejskich chat wychodziły na rozpoczęcie r
                          > oku szkolnego.
                          >
                          > Że już nie wspomnę o tym, że Nora nie była "chłopką" w "chłopskiej" szkole, tyl
                          > ko mieszkanką miasta położonego na bliskim przedmieściu miasta wojewódzkiego uc
                          > zącą się w miejskim liceum.


                          A ja wspomne, ze te "dziewuchy" zwykle jednak stroj galowy na rozpoczecie roku czy inna uroczysta okazje mialy w szafie, a nie w plecaku i uzywaly zelazka, nawet gdy nie bylo elektrycznosci.
                          Tudziez miednica z ciepla woda, a bodaj choc cebrzyk, i mydlo tez nie byly rzeczami nieznanymi.
                        • bupu Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 12:17
                          przymrozki napisała:

                          >
                          > Że już nie wspomnę o tym, że Nora nie była "chłopką" w "chłopskiej" szkole, tyl
                          > ko mieszkanką miasta położonego na bliskim przedmieściu miasta wojewódzkiego uc
                          > zącą się w miejskim liceum.


                          Za pozwoleniem szanownej, Nora w Pobiedziskach uczęszczała do szkoły, ale tam nie mieszkała.
                          • przymrozki Re: Wielkie rzeczy, rower 22.03.25, 12:29
                            bupu napisała:

                            > Za pozwoleniem szanownej, Nora w Pobiedziskach uczęszczała do szkoły, ale tam n
                            > ie mieszkała.

                            No to mea culpa, myślałam, że Pulpetowie mieszkają w granicach administracyjnych Pobiedzisk. Ten fragment mojej wypowiedzi uroczyście zatem odszczekuję, ale przy reszcie obstaję - Nora mieszkała pod Pobiedziskami, ale to ciągle nie była wieś, w której licealistki w swej masie dziwują się na widok mydła, a po szkole chodzą akurat w tym, co im się udało wyszarpać z gardła przygodnemu psu (podejrzewam zresztą, że w 2017 r. w Polsce takich wsi w ogóle nie było).
                • a_weasley Sraperka czy sławojka 21.03.25, 12:38
                  tt-tka napisała:


                  > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jest, i Z
                  > iutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.

                  Jest to gdzieś napisane?
                  Bo jeśli nie, to fakt, że Ruinka jest nieskanalizowana, do takiego wniosku nie uprawnia. Jak Polska długa i szeroka jedną z pierwszych rzeczy, które robią ludzie instalujący się w nieskanalizowanym obiekcie na dłużej, jest postawienie sławojki (jeżeli jeszcze jej tam nie było).
                  • bupu Re: Sraperka czy sławojka 21.03.25, 15:58
                    a_weasley napisał:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    >
                    > > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jes
                    > t, i Z
                    > > iutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                    >
                    > Jest to gdzieś napisane?
                    > Bo jeśli nie, to fakt, że Ruinka jest nieskanalizowana, do takiego wniosku nie
                    > uprawnia. Jak Polska długa i szeroka jedną z pierwszych rzeczy, które robią lud
                    > zie instalujący się w nieskanalizowanym obiekcie na dłużej, jest postawienie sł
                    > awojki (jeżeli jeszcze jej tam nie było).
                    >

                    Ta sławojka to niewidzialna? Bo jako żywo nigdzie w tekście się nie pojawia. Tak na marginesie, normalni ludzie do podłączenia prądu wzywają legalnego fachowca, a nie znajomego pijaka, najpierw robią dach i komin, a potem ściany i podłogi, a robiąc podłogi usuwają klepisko i robią wylewkę.
                    • a_weasley Re: Sraperka czy sławojka 22.03.25, 12:37
                      bupu napisała:

                      > > > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida

                      > > > Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                      [ciach]
                      > Ta sławojka to niewidzialna? Bo jako żywo nigdzie w tekście się nie pojawia.

                      A wymienione przez Ciebie ślady defekacji w warunkach polowych przez ludzi niecywilizowanych się pojawiają czy też są niewidzialne?

                      > Tak na marginesie, normalni ludzie do podłączenia prądu wzywają legalnego fachowca
                      > a nie znajomego pijaka, najpierw robią dach i komin, a potem ściany i podłogi

                      ...ze swej strony dodam jeszcze, że nie powierzają mu w ciemno ogarnięcia naprawy rozbitego samochodu i nie holują samochodu bez kierowcy na połączeniu giętkim, wszystko to prawda, tylko niewiele wnosi do sprawy.
                      • bupu Re: Sraperka czy sławojka 22.03.25, 12:41
                        a_weasley napisał:

                        > bupu napisała:
                        >
                        > > > > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida
                        >
                        > > > > Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                        > [ciach]
                        > > Ta sławojka to niewidzialna? Bo jako żywo nigdzie w tekście się nie pojaw
                        > ia.
                        >
                        > A wymienione przez Ciebie ślady defekacji w warunkach polowych przez ludzi niec
                        > ywilizowanych się pojawiają czy też są niewidzialne?

                        Jakby ci to... Papierzaki są sporo mniejsze niż sławojka i łatwiej je ukryć.


                        > > Tak na marginesie, normalni ludzie do podłączenia prądu wzywają legalnego
                        > fachowca
                        > > a nie znajomego pijaka, najpierw robią dach i komin, a potem ściany i pod
                        > łogi
                        >
                        > ...ze swej strony dodam jeszcze, że nie powierzają mu w ciemno ogarnięcia napra
                        > wy rozbitego samochodu i nie holują samochodu bez kierowcy na połączeniu giętki
                        > m, wszystko to prawda, tylko niewiele wnosi do sprawy.
                        >


                        Ależ wnosi bardzo wiele. Ida nie zachowuje się jak człowiek nornalny tudzież racjonalny jeśli chodzi o inne aspekty remontu Ruinki. Dlaczegóż zatem miałaby wykazywać normalność akurat w tym?
                        • a_weasley Re: Sraperka czy sławojka 22.03.25, 12:46
                          bupu napisała:

                          > > m, wszystko to prawda, tylko niewiele wnosi do sprawy.


                          > Ależ wnosi bardzo wiele. Ida nie zachowuje się jak człowiek nornalny tudzież racjonalny
                          > jeśli chodzi o inne aspekty remontu Ruinki. Dlaczegóż zatem miałaby wykazywać
                          > normalność akurat w tym?

                          Idąc tym torem myślenia można przypisać Idzie dowolne zachowanie nieracjonalne lub nienormalne.
                          W przypadku fanfiktu byłby to argument uprawniony, ale na to, żeby upierać się że tak nie tylko być mogło, ale na pewno było, nie wystarczy.
                          • przymrozki Re: Sraperka czy sławojka 22.03.25, 12:57
                            a_weasley napisał:

                            > Idąc tym torem myślenia można przypisać Idzie dowolne zachowanie nieracjonalne
                            > lub nienormalne.
                            > W przypadku fanfiktu byłby to argument uprawniony, ale na to, żeby upierać się
                            > że tak nie tylko być mogło, ale na pewno było, nie wystarczy.

                            Jedna uwaga - twarde dane o szaleństwach Idy pochodzą nie ze złośliwych fanfików, ale z solennych ksiąg kanonicznych. Jeżeli zaś autorka nie chciała w nas rodzić podejrzeń w przedmiocie remontowej poczytalności Idy, czemu namalowała nam obraz kobiety kapiącej turkusową farbą z rozpadających się ścian na klepisko?

                            Podejrzewanie Idy o wariacki stosunek do remontu Ruinki wynika z zaufania, jakie mamy do autora i jego działa. To założenie, że Ida podchodziła do prac budowlanych racjonalnie jest fanfikopisarstwem.
                            • a_weasley Nawet stare wariatki mają przebłyski 22.03.25, 15:05
                              przymrozki napisała:

                              > Jedna uwaga - twarde dane o szaleństwach Idy pochodzą nie ze złośliwych
                              > fanfików, ale z solennych ksiąg kanonicznych.

                              Ida przeszła w swoim życiu ewolucję od szalonej dziewczyny do starej wariatki (okoliczność bezsporna), ale tu nie rozmawiamy o Idzie jako takiej, tylko o konkretnej sprawie. Której wadliwe rozwiązanie zemściłoby się w dodatku bardzo szybko.

                              > Jeżeli zaś autorka nie chciała w nas rodzić podejrzeń w przedmiocie remontowej poczytalności Idy,
                              > czemu namalowała nam obraz kobiety kapiącej turkusową farbą z rozpadających się ścian na klepisko?

                              Autorka w ogóle nabrała z czasem skłonności do przedstawiania zachowań niskosensownych jako zupełnie normalnych. Gdyby nie to, istotnie jedynym wyjaśnieniem byłoby umyślne przedstawienie Idy jako osoby kompletnie nie mającej pojęcia o tym, co robi.

                              > Podejrzewanie Idy o wariacki stosunek do remontu Ruinki

                              Tu nie ma co podejrzewać, widać gołym okiem.

                              > To założenie, że Ida podchodziła do prac budowlanych racjonalnie jest fanfikopisarstwem.

                              To nie jest kwestia podejścia do prac budowlanych, tylko do istotnych zagadnień higienicznych.
                              Kwestia bytu lub niebytu sławojki została wyjaśniona na gruncie kanonu, mianowicie na korzyść niebytu. Ja zresztą nigdy nie twierdziłem, że ona na pewno jest, a jedynie, że jej brak nie wydaje mi się prawdopodobnym. To ostatnie zresztą podtrzymuję - w tym miejscu autorka swoim zwyczajem rozminęła się z prawdopodobieństwem i żeby to stwierdzić, wystarczy policzyć, w ilu miejscach nadefekowałyby trzy osoby przez dwa miesiące (zwracam uwagę, że wzmianki o fetorze unoszącym się nad obiektem też nie ma). Bez sraperki obiekt zamieniłby się w gnojowisko, a ze sraperką byłby dość dokładnie przekopany.
                              Gdyby autorka, tak jak to pierwotnie błędnie twierdziłem, kwestię w ogóle była ominęła, fanfiktem byłoby zarówno twierdzenie, że sławojka jest, jak i to, że jej nie ma.
                              Tak, jak jest, można się spierać, czy bardziej prawdopodobny jest byt czy niebyt sraperki.
                              • przymrozki Re: Nawet stare wariatki mają przebłyski 22.03.25, 16:16
                                a_weasley napisał:

                                > Gdyby autorka, tak jak to pierwotnie błędnie twierdziłem, kwestię w ogóle była
                                > ominęła, fanfiktem byłoby zarówno twierdzenie, że sławojka jest, jak i to, że j
                                > ej nie ma.

                                Mam wrażenie, że mieliśmy już na forum szereg podobnych dyskusji, w każdym razie mój pogląd wciąż jest taki - Borejkowie nie mają życia innego niż to, które zostało opisane w książkach, gdyż nie istnieją i nigdy nie istnieli. Jeżeli odmawiamy uznania, że momenty opisane w Jeżycjadzie są ściśle reprezentatywne dla opisu zdarzeń, miejsc i charakterów, to cała nasza tutaj dyskusja nie ma sensu. Można by wtedy przyjąć, że Ignacy Borejko jest traszką, Roosevelta to piątek, a Patrycja jest rodzajem młynka elektrycznego, prawdziwy jest jedynie Pyziak i jego majaki spowodowane wbiciem packi głęboko w rejony mózgu odpowiedzialne za odbiór rzeczywistości.

                                Skoro dostajemy informacje, że Ida zachowywała się w sposób szalony, a jej remont był przedmiotem rodzinnych drwin, to bezpodstawne jest przyjmowanie, że w szaleństwie jest jakaś metoda. Skoro pokazano nam kobietę malującą ściany przed postawieniem dachu (wiemy, że w dachu była dziura przez którą pięła się brzoza samosiejka), to - jak rozumiem - po to, żebyśmy wiedzieli, że cały ten remont jest na wariackich papierach i nic tam nie ma sensu. Żebyśmy wiedzieli, że nie ma tam drugiego gniazdka, o którym zapomniano wspomnieć, wylewki podłogowej, którą Ida nazwała "klepiskiem" tylko przez przejęzyczenie, drogi dojazdowej, która ukryła się w opisie za wyjątkowo rozrośniętą jeżyną, a i sławojki, przemilczanej przez dyskrecję, też nie ma.
                                • a_weasley Re: Nawet stare wariatki mają przebłyski 22.03.25, 18:16
                                  przymrozki napisała:

                                  > Borejkowie nie mają życia innego niż to, które zostało opisane w książkach,
                                  > gdyż nie istnieją i nigdy nie istnieli.

                                  W związku z tym należy domniemywać, że w tych partiach ich życia, których w książkach nie opisano, funkcjonują stosownie do swojego wieku i stanu, chyba że konkretne przesłanki wskazują na co innego.


                                  > Skoro dostajemy informacje, że Ida zachowywała się w sposób szalony, a jej remont
                                  > był przedmiotem rodzinnych drwin, to bezpodstawne jest przyjmowanie, że
                                  > w szaleństwie jest jakaś metoda.

                                  Bardzo możliwe, ale po co polemizować z czymś, czego nie twierdziłem?

                                  > a i sławojki, przemilczanej przez dyskrecję, też nie ma.

                                  Bicie piany. Sławojki nie ma, bo jakby była, toby Nora nie szła w krzaczki. Chłopakowi z drobną potrzebą to jeszcze by się mogło nie chcieć iść do wychodka.
                                  Przy wszystkich jednak wariackich papierach pewnych rzeczy się nie przeskoczy, które już raz opisałem, więc nie będę się powtarzał.
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sraperka czy sławojka 22.03.25, 12:43
                    a_weasley napisał:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    >
                    > > Natomiast z cala pewnoscia pod krzak lata Ida w Ruince, Nora, gdy tam jes
                    > t, i Z
                    > > iutek. Caly teren wokol domku w podpapierczakach, brrr.
                    >
                    > Jest to gdzieś napisane?
                    > Bo jeśli nie, to fakt, że Ruinka jest nieskanalizowana, do takiego wniosku nie
                    > uprawnia. Jak Polska długa i szeroka jedną z pierwszych rzeczy, które robią lud
                    > zie instalujący się w nieskanalizowanym obiekcie na dłużej, jest postawienie sł
                    > awojki (jeżeli jeszcze jej tam nie było).
                    >

                    Owszem, jest opis, który uprawnia do takiego wniosku:
                    Ćwierkały ostro wróble, gdzieś za lasem zapiał zdezelowany wokalnie kogut: zaczynał się dzień, a więc należało opuścić rozgrzany kokon śpiwora i pomknąć w krzaczki, następnie udać się pod zardzewiałą, lecz wciąż działającą pompę i tam umyć zęby, a dalej - wskoczyć wprost do jeziora w celu dokonania ablucji totalnych.

                    W jakim innym celu Nora miałaby mknąć w krzaczki z rana?
                    • a_weasley Przyznaję, umknęło mi 22.03.25, 12:51
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      > > Jest to gdzieś napisane?

                      [ciach]
                      > Owszem, jest opis, który uprawnia do takiego wniosku:
                      > Ćwierkały ostro wróble, gdzieś za lasem zapiał zdezelowany wokalnie kogut: z
                      > aczynał się dzień, a więc należało opuścić rozgrzany kokon śpiwora i pomknąć
                      > w krzaczki
                      ,
                      [ciach]
                      > W jakim innym celu Nora miałaby mknąć w krzaczki z rana?

                      Istotnie, umknęło mi to (zdaje się, że także niektórym polemistkom). W tej sytuacji mam jeden więcej powód do zarzucania autorce nieprawdopodobieństwa życiowego, nawet gdyby Ida nie była lekarką.
                      Kwestia sraperki pozostaje otwartą (zwracam uwagę, że przy większości wizyt w krzaczkach takowa nie jest przydatna).
              • bupu Re: Letnicy 19.03.25, 09:57
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                > A one nie kazały załatwiać się pod krzakiem, bo się szambo przepełni? Czy to ty
                > lko forumny fanserwis był?

                One się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia. Żal im było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.
                • greta_herbst Re: Letnicy 19.03.25, 11:37
                  > [Rumianichy] się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia. Żal im było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.

                  No to nieźle musiały na tych letnikach zarabiać, skoro nawet szambo by im się nie zwracało. Dlaczego to wszystko aż tak bardzo nie ma sensu?
                  • bupu Re: Letnicy 19.03.25, 12:08
                    greta_herbst napisała:

                    > > [Rumianichy] się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia. Żal im
                    > było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.
                    >
                    > No to nieźle musiały na tych letnikach zarabiać, skoro nawet szambo by im się n
                    > ie zwracało. Dlaczego to wszystko aż tak bardzo nie ma sensu?


                    Zdziwiłabym się gdyby miały letników skoro nie ogłaszały się w necie (bo to wstydu trza nie mieć!). A te dwie stówy mogly z samych jajek uzbierać w... Założywszy że miały popularne u nas Rhode Islandy, które niosły trzy jaja tygodniowo, a było ich trzydzieści, przy cenach z 2013 w jakieś trzy tygodnie na szambelana by było. Wystarczyło takoż opylić ze cztery gęsi. Z oplaty za dzierżawę gruntu powinno im starczyć na szambelana i jeszcze zostać, a jeszcze mamy emerytury obu pań, plus to co Teresa słała z fiordów, plus to co Ida zapłaciła z góry za pobyt...
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 19.03.25, 12:59
                      bupu napisała:

                      > greta_herbst napisała:
                      >
                      > > > [Rumianichy] się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia.
                      > Żal im
                      > > było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.
                      > >
                      > > No to nieźle musiały na tych letnikach zarabiać, skoro nawet szambo by im
                      > się n
                      > > ie zwracało. Dlaczego to wszystko aż tak bardzo nie ma sensu?
                      >
                      >
                      > Zdziwiłabym się gdyby miały letników skoro nie ogłaszały się w necie (bo to wst
                      > ydu trza nie mieć!). A te dwie stówy mogly z samych jajek uzbierać w... Założyw
                      > szy że miały popularne u nas Rhode Islandy, które niosły trzy jaja tygodniowo,
                      > a było ich trzydzieści, przy cenach z 2013 w jakieś trzy tygodnie na szambelana
                      > by było. Wystarczyło takoż opylić ze cztery gęsi. Z oplaty za dzierżawę gruntu
                      > powinno im starczyć na szambelana i jeszcze zostać, a jeszcze mamy emerytury o
                      > bu pań, plus to co Teresa słała z fiordów, plus to co Ida zapłaciła z góry za p
                      > obyt...
                      >
                      >
                      >

                      I to jest najbardziej bez sensu, że one taaakie ubożuchne mając córkę/siostrzenicę w Norwegii. Jeśli nie wyjechała tam by zarobić na utrzymanie rodziny, to po co?
                      • tt-tka Re: Letnicy 19.03.25, 13:07
                        Rumianichy pieniadze maja, co wiemy, bo nam powiedziano, ze upychaja je za krokwia w stodole czy jakos tak.
                        A ze wydawac nie lubia ? - pieniadze nie sa po to, by je wydawac ! Pieniadze sa po to, by je miec. No.

                        Nie tylko babcie, Derota tez sie w ten trynd wpisuje.
                      • ako17 Re: Letnicy 19.03.25, 13:36
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                        > I to jest najbardziej bez sensu, że one taaakie ubożuchne mając córkę/siostrzen
                        > icę w Norwegii. Jeśli nie wyjechała tam by zarobić na utrzymanie rodziny, to po
                        > co?

                        po co, po co...? Żeby jej palcami nie wytykali we wsi!
                      • przymrozki Re: Letnicy 19.03.25, 18:28
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        > I to jest najbardziej bez sensu, że one taaakie ubożuchne mając córkę/siostrzen
                        > icę w Norwegii. Jeśli nie wyjechała tam by zarobić na utrzymanie rodziny, to po
                        > co?

                        Gdyby chodziło o rodzinę, Teresa wzięłaby Dorotę ze sobą, a nie zostawiała dziecko ze swoimi rodzicami i odwiedzała je raz na rok.
                    • greta_herbst Re: Letnicy 19.03.25, 15:46
                      > Zdziwiłabym się gdyby miały letników skoro nie ogłaszały się w necie

                      Zaraz, teraz jestem skonfundowaną. To komu kazały się myć w stawie, jak nie letnikom? Wyżej zostały przywołane właśnie jako przykład trzymania letników bez łazienki, a przynajmniej tak ja to zrozumiałam.
                      • bupu Re: Letnicy 19.03.25, 16:28
                        greta_herbst napisała:

                        > > Zdziwiłabym się gdyby miały letników skoro nie ogłaszały się w necie
                        >
                        > Zaraz, teraz jestem skonfundowaną. To komu kazały się myć w stawie, jak nie let
                        > nikom? Wyżej zostały przywołane właśnie jako przykład trzymania letników bez ła
                        > zienki, a przynajmniej tak ja to zrozumiałam.


                        Idzie, która była ich pierwszą letniczką, wyłącznie przez przypadek.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 19.03.25, 17:52
                          bupu napisała:

                          > greta_herbst napisała:
                          >
                          > > > Zdziwiłabym się gdyby miały letników skoro nie ogłaszały się w neci
                          > e
                          > >
                          > > Zaraz, teraz jestem skonfundowaną. To komu kazały się myć w stawie, jak n
                          > ie let
                          > > nikom? Wyżej zostały przywołane właśnie jako przykład trzymania letników
                          > bez ła
                          > > zienki, a przynajmniej tak ja to zrozumiałam.
                          >
                          >
                          > Idzie, która była ich pierwszą letniczką, wyłącznie przez przypadek.
                          >

                          A konkretnie dlatego, że miała wypadek niedaleko ich wsi i Dorota, która przypadkiem ją znalazła, zabrała ją do siebie do domu, zamiast zadzwonić po pogotowie. To babunie to perfidnie wykorzystały i nakłamały Idzie, że nocleg kosztuje dwa razy więcej niż w rzeczywistości. Znaczy jedna nakłamała, druga niby nie była tym zachwycona, ale jakoś się nie pofatygowała by wyprowadzić mimowolną(!) klientkę z błędu.

                          Gdyby Ida nie spadła z mostu, tylko np. zaplątała się we wnyki (w sensie uległa wypadkowi spowodowanemu raczej przez człowieka niż przypadek), pomyślałabym, że wszystkie trzy Rumianki od początku wszystko ukartowały. Mogłyby utrzymywać się z takiego byznesu - zastawiać "pułapki" na turystów, potem wysyłać Dorotkę na ratunek, by przyprowadziła ranne ofiary do domu, a tam ściągać z nich kasę za nocleg i wyżywienie.
                          • przymrozki Re: Letnicy 19.03.25, 18:24
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                            > Gdyby Ida nie spadła z mostu, tylko np. zaplątała się we wnyki (w sensie uległa
                            > wypadkowi spowodowanemu raczej przez człowieka niż przypadek), pomyślałabym, ż
                            > e wszystkie trzy Rumianki od początku wszystko ukartowały. Mogłyby utrzymywać s
                            > ię z takiego byznesu - zastawiać "pułapki" na turystów, potem wysyłać Dorotkę n
                            > a ratunek, by przyprowadziła ranne ofiary do domu, a tam ściągać z nich kasę za
                            > nocleg i wyżywienie.

                            Hmmm... a to nie było tak, że pod Idą pękł jakiś mostek? Bo jeżeli tak, to może ktoś tam podpiłował jakieś przęsło?
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 19.03.25, 23:23
                              przymrozki napisała:

                              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                              >
                              > > Gdyby Ida nie spadła z mostu, tylko np. zaplątała się we wnyki (w sensie
                              > uległa
                              > > wypadkowi spowodowanemu raczej przez człowieka niż przypadek), pomyślała
                              > bym, ż
                              > > e wszystkie trzy Rumianki od początku wszystko ukartowały. Mogłyby utrzym
                              > ywać s
                              > > ię z takiego byznesu - zastawiać "pułapki" na turystów, potem wysyłać Dor
                              > otkę n
                              > > a ratunek, by przyprowadziła ranne ofiary do domu, a tam ściągać z nich k
                              > asę za
                              > > nocleg i wyżywienie.
                              >
                              > Hmmm... a to nie było tak, że pod Idą pękł jakiś mostek? Bo jeżeli tak, to może
                              > ktoś tam podpiłował jakieś przęsło?

                              To też możliwe. Choć dość ryzykowne - jeśli mostek nie był miejscem czysto turystycznym, mógłby "zmarnować się" na miejscowego.
                              Szkoda, że akurat lekarka się babonom trafiła, bo inaczej mogłyby polecieć po bandzie i delikwentkę dodatkowo otruć, a potem niby magicznie uzdrowić jakimś jajowaniem czy czymś. To by im później ściągnęła tłum kolejnych "klientów".
                            • mircja Re: Letnicy 20.03.25, 01:03
                              przymrozki napisała:

                              > Hmmm... a to nie było tak, że pod Idą pękł jakiś mostek? Bo jeżeli tak, to może
                              > ktoś tam podpiłował jakieś przęsło?

                              Cytat z książki (trochę niejasny):
                              "Jedna z tych miejskich biegaczek niedzielnych. Biegła tak sobie, biegła, trafiła nogą w wyłom na mostku, poleciała w dół jak kamień, a kłoda spadła za nią, przygniatając jej nogi."

                              Może wszyscy miejscowi wiedzieli, że w mostku jest wyłom (cokolwiek to nie oznacza).
                              • a_weasley Re: Letnicy 22.03.25, 12:42
                                mircja napisała:

                                > Może wszyscy miejscowi wiedzieli, że w mostku jest wyłom (cokolwiek to nie oznacza).

                                To samo, co dziura w moście, tylko z brzegu. Proste jak schemat ideowy gwoździa.
                                Ludzie, już całkiem się nie macie czego czepiać?
                                • mircja Re: Letnicy 22.03.25, 14:41
                                  a_weasley napisał:

                                  > mircja napisała:
                                  >
                                  > > Może wszyscy miejscowi wiedzieli, że w mostku jest wyłom (cokolwiek to ni
                                  > e oznacza).
                                  >
                                  > To samo, co dziura w moście, tylko z brzegu. Proste jak schemat ideowy gwoździa
                                  > .
                                  > Ludzie, już całkiem się nie macie czego czepiać?
                                  >
                                  To wcale nie takie proste - dlaczego akurat taka definicja (już nie mówiąc o tym, że jak to by właściwie miało wyglądać)? I dlaczego ta belka spadła na Idę? To raczej Twój komentarz jest "czepliwy".
                                  • mircja Re: Letnicy 22.03.25, 14:51
                                    Dopisek - bo definicja słownikowa wcale nie jest taka, jak piszesz.
                                  • a_weasley Re: Letnicy 22.03.25, 15:15
                                    mircja napisała:

                                    > To wcale nie takie proste -

                                    Wszystko można skomplikować, tylko nie wiem, po co.

                                    > dlaczego akurat taka definicja

                                    Bo to jest jedyne sensowne wyjaśnienie. Takie coś zarówno miało prawo powstać i spowodować taki wypadek, jak i być tak nazywane przez ludność okoliczną.
                                    Która być może nie czyta słownika języka polskiego, zanim coś nazwie.

                                    > (już nie mówiąc o tym, że jak to by właściwie miało wyglądać)?

                                    Bardzo zwyczajnie. Kilka kolejnych dech kończy się wcześniej, nie sięgając pierwotnej skrajni mostu. Wypróchniały, złamały się (być może pod osobą lub pojazdem) i gotowe.

                                    > I dlaczego ta belka spadła na Idę?

                                    Bo Ida spadając złamała sobą kolejny element, też już wypróchniały.
                                    • mircja Re: Letnicy 22.03.25, 15:25
                                      a_weasley napisał:

                                      > mircja napisała:
                                      >
                                      > > To wcale nie takie proste -
                                      >
                                      > Wszystko można skomplikować, tylko nie wiem, po co.

                                      Nie przyjmuję takiego "wyjaśnienia", ani tonu "z góry", jakim został napisany.
                                      • mircja Re: Letnicy 22.03.25, 15:26
                                        mircja napisała:

                                        > a_weasley napisał:
                                        >
                                        > > mircja napisała:
                                        > >
                                        > > > To wcale nie takie proste -
                                        > >
                                        > > Wszystko można skomplikować, tylko nie wiem, po co.
                                        >
                                        > Nie przyjmuję takiego "wyjaśnienia", ani tonu "z góry", jakim został napisany.
                                        Poprawka: zostało napisane.
                          • ako17 Re: Letnicy 19.03.25, 21:00
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                            >
                            > Gdyby Ida nie spadła z mostu, tylko np. zaplątała się we wnyki (w sensie uległa
                            > wypadkowi spowodowanemu raczej przez człowieka niż przypadek), pomyślałabym, ż
                            > e wszystkie trzy Rumianki od początku wszystko ukartowały. Mogłyby utrzymywać s
                            > ię z takiego byznesu - zastawiać "pułapki" na turystów, potem wysyłać Dorotkę n
                            > a ratunek, by przyprowadziła ranne ofiary do domu, a tam ściągać z nich kasę za
                            > nocleg i wyżywienie.


                            LOVE!!!! 😍😍😘
                            >
                            >
                            >
                  • a_weasley Oszczędność a... 21.03.25, 12:56
                    greta_herbst napisała:

                    > > [Rumianichy] się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia. Żal im
                    > było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.
                    >
                    > No to nieźle musiały na tych letnikach zarabiać, skoro nawet szambo by im się n
                    > ie zwracało. Dlaczego to wszystko aż tak bardzo nie ma sensu?

                    Co znaczy nie zwracało? Wspominałem kiedyś o góralce, która marudziła o otwieranie okna zimą, bo jej więcej węgla wychodzi. Czy jej się ten węgiel nie zwracał? Jeszcze jak jej się zwracał, ale co szkodzi jeszcze przyoszczędzić?
                    Oczywiście, że gdzieś się kończy oszczędność, a zaczyna, nazwijmy to elegancko, koprofagia, ale tacy ludzie istnieją.
                    • ako17 Re: Oszczędność a... 21.03.25, 20:28
                      a_weasley napisał:

                      > greta_herbst napisała:
                      >
                      > > > [Rumianichy] się kazały kąpać w jeziorze bo się szambo przepełnia.
                      > Żal im
                      > > było tych dwóch stów na szambelana wysupłać, żeby im wypompował.
                      > >
                      > > No to nieźle musiały na tych letnikach zarabiać, skoro nawet szambo by im
                      > się n
                      > > ie zwracało. Dlaczego to wszystko aż tak bardzo nie ma sensu?
                      >
                      > Co znaczy nie zwracało? Wspominałem kiedyś o góralce, która marudziła o otwiera
                      > nie okna zimą, bo jej więcej węgla wychodzi. Czy jej się ten węgiel nie zwracał
                      > ? Jeszcze jak jej się zwracał, ale co szkodzi jeszcze przyoszczędzić?
                      > Oczywiście, że gdzieś się kończy oszczędność, a zaczyna, nazwijmy to elegancko,
                      > koprofagia, ale tacy ludzie istnieją.
                      >

                      no pewnie, że istnieją :) Jednak trochę inaczej może zdzierać (z praktycznego, nie moralnego punktu widzenia) góralka w Zakopcu, czy nawet Poroninie/ Rabce, a inaczej gospodynie z wielkopolskiej wioski - dokąd i tak się mało kto wybierze. Zatem traktowanie jedynej chyba od lat letniczki najpierw w prawy policzek podwójną ceną, a następnie w lewy - może nie zakazem, ale co najmniej upomnieniem o minimalizowaniu korzystania z wody bieżącej wybrzmiewa nieładnie. Nieelegancko.
    • tt-tka Re: Letnicy 17.03.25, 10:29
      A se zajrzalam do watku Wakacje Pyzy i Tygrysa w Pobiedziskach i mam ogrodek (opis z DP, jeszcze przed sklepikiem i dobudowka dla letnikow) "ogrodek byl trojkatny, nieduzy (...)rowniutkie zagonki, pracowicie obsadzonee warzywami, pysznily sie zwartymi glowami zielonej i modrej kapusty, kitami naci marchwi i pietruszki oraz wysokimi dorodnymi baldaszkami kopru. Przy rabatce z cyniami i aksamitkami stala smieszna drewniana laweczka wykonana z deski i dwoch grubych okraglych klocow" - miejsca do posiedzenia nie za duzo i niezbyt wygodne, do polezenia w ogole miejsca brak, a ile z tego zostalo po wykonaniu budowli dodatkowej/wych ? I skad, do diabla, zaopatrzenie tego sklepiku, gdy juz powstal ?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Letnicy 17.03.25, 10:44
        tt-tka napisała:

        > A se zajrzalam do watku Wakacje Pyzy i Tygrysa w Pobiedziskach i mam ogrodek (o
        > pis z DP, jeszcze przed sklepikiem i dobudowka dla letnikow) "ogrodek byl trojk
        > atny, nieduzy (...)rowniutkie zagonki, pracowicie obsadzonee warzywami,
        > pysznily sie zwartymi glowami zielonej i modrej kapusty, kitami naci marchwi i
        > pietruszki oraz wysokimi dorodnymi baldaszkami kopru. Przy rabatce z cyniami i
        > aksamitkami stala smieszna drewniana laweczka wykonana z deski i dwoch grubych
        > okraglych klocow" - miejsca do posiedzenia nie za duzo i niezbyt wygodne, do po
        > lezenia w ogole miejsca brak, a ile z tego zostalo po wykonaniu budowli dodatko
        > wej/wych ? I skad, do diabla, zaopatrzenie tego sklepiku, gdy juz powstal ?
        >

        I co te Pyziakówny tam robiły przez te dwa miesiące, i to co roku? Skoro ogród nie mógł służyć do zabawy, opalania się, wypoczywania, itd., a dom też się średnio nadawał do "eksploracji", to raczej nie spędzały tam całych dni, musiały coś robić na mieście albo na natury memłonie. Wie ktoś jakie atrakcje oferują Pobiedziska przyjezdnym?
        • minerwamcg Re: Letnicy 17.03.25, 11:49
          Ktoś już pisał - jezioro z cywilizowaną plażą.
        • ako17 Re: Letnicy 17.03.25, 12:06
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > A se zajrzalam do watku Wakacje Pyzy i Tygrysa w Pobiedziskach i mam ogro
          > dek (o
          > > pis z DP, jeszcze przed sklepikiem i dobudowka dla letnikow) "ogrodek byl
          > trojk
          > > atny, nieduzy (...)rowniutkie zagonki, pracowicie obsadzonee warzy
          > wami,
          > > pysznily sie zwartymi glowami zielonej i modrej kapusty, kitami naci marc
          > hwi i
          > > pietruszki oraz wysokimi dorodnymi baldaszkami kopru. Przy rabatce z cyni
          > ami i
          > > aksamitkami stala smieszna drewniana laweczka wykonana z deski i dwoch gr
          > ubych
          > > okraglych klocow" - miejsca do posiedzenia nie za duzo i niezbyt wygodne,
          > do po
          > > lezenia w ogole miejsca brak, a ile z tego zostalo po wykonaniu budowli d
          > odatko
          > > wej/wych ? I skad, do diabla, zaopatrzenie tego sklepiku, gdy juz powstal
          > ?
          > >
          >
          > I co te Pyziakówny tam robiły przez te dwa miesiące, i to co roku? Skoro ogród
          > nie mógł służyć do zabawy, opalania się, wypoczywania, itd., a dom też się śred
          > nio nadawał do "eksploracji", to raczej nie spędzały tam całych dni, musiały co
          > ś robić na mieście albo na natury memłonie. Wie ktoś jakie atrakcje oferują Pob
          > iedziska przyjezdnym?

          No przeca piszę uparcie w różnych wątkach, że JEZIORO! Z kąpieliskiem!
          Jeśli Pyziakówny lubią jezioro (a chyba tak, widać to z NiN), to zdecydowanie mają co robić :).
          ALE: na pewno nie co roku przez calusieńkie wakacje!
          Ewentualnie kupiłabym ten koncept, gdyby było wspomniane, że młodzież męska w Pobiedziskach oszalała na tle Laury i Róży i każdego lata to miejscowi, to panienki przyjezdne nie mogą się doczekać, by odnowić wakacyjne przyjaźnie. Ale wspomnienia takiego nie odnotowałam.
          Dla mnie domek z ogródkiem, jezioro, niewielkie miasteczko otoczone lasami, to idealne miejsce na wypoczynek.
          Ale to dla mnie. Moja córka, lat obecnie 15,5, ciągnięta rokrocznie przez rodziców na wczasy w mazurskich wiochach, nudzi się nam okropnie!* A jeździmy na 2 tygodnie, nie na 2 miesiące. Mimo że też lubi pływać w jeziorze. Przynajmniej ma internet. Czytać nie lubi, co ja mogę spokojnie robić cały dzień przed domkiem (jeśli nie leje) lub w domku (jeśli leje i jest zimno).
          ok, mogę przyjąć, że Pyza zajmuje się, po załatwieniu obowiązków wobec gospodarzy, wydłubywaniem mentosa z rolki.
          Ale Tygrys? No ludzie kochani, pewnie chętnie posiedzi u pp. Jankowiaków, popływa w jeziorze, trochę poczyta czy pogra w scrabble, ale przecież nie przez 2 miechy!!!

          *żeby nie było, ja też jej poświęcam uwagę - a to w bilarda pogramy, a to freesbee, piłka, badminton, pogadamy o głupotach albo rzeczach ważnych. Ale to są też i dla mnie wakacje (córka jeszcze z reguły jedzie na jakiś obóz, gdzie ma towarzystwo rówieśników) i ja potrzebuję również trochę czasu tylko dla siebie.
          • przymrozki Re: Letnicy 17.03.25, 14:19
            ako17 napisała:

            > No przeca piszę uparcie w różnych wątkach, że JEZIORO! Z kąpieliskiem!

            A to jest fajny pomysł obarczać starszych ludzi opieką nad narwaną siedmiolatką, która mimo zakazów wypływa sobie na środek jeziora, a szczytem jej marzeń jest spędzać czas w towarzystwie atrakcyjnych dorosłych mężczyzn.
            • tt-tka Re: Letnicy 17.03.25, 17:13
              Dziesieciolatka w NiN. Ale fakt, majac pod opieka dzieci w tym wieku nie puscilabym, jak i nie puszczalam, samych nad wode. Albo z kims doroslym (babcia Marta ? pan Broneczek ?), albo wcale.
              • ako17 Re: Letnicy 17.03.25, 17:57
                tt-tka napisała:

                > Dziesieciolatka w NiN. Ale fakt, majac pod opieka dzieci w tym wieku nie puscil
                > abym, jak i nie puszczalam, samych nad wode. Albo z kims doroslym (babcia Mart
                > a ? pan Broneczek ?), albo wcale.
                >
                A no fakt. Ja się tylko czepiłam tego wąteczku, że co niby Pyziakówny mogły w tych Pobiedziskach atrakcyjnego widzieć. Wg mnie - kąpielisko, ale przecież nie co roku przez całe wakacje. Po NiN, zresztą, obie dziewczynki były już nastolatkami.
                Ale rzeczywiście, już widzę, jak któreś z dwojga Jankowiaków, chce spędzać np. 3-5 godzin dziennie nad jeziorem, pilnując dziewczynek... Chyba że mamunia stwierdziła, że ich pilnować nad wodą nie trzeba, bo coś tam - byłaby do tego zdolna.
                Ale tak serio, to widzę to tak, że któreś ze starszych państwa mogło się, powiedzmy, ruszyć co drugi dzień na zmianę, z Pyziakównami nad jezioro, ale to tak na godzinę: wchodzimy, pływamy, wysychamy, wracamy do domu.
            • ako17 Re: Letnicy 17.03.25, 18:38
              przymrozki napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > No przeca piszę uparcie w różnych wątkach, że JEZIORO! Z kąpieliskiem!
              >
              > A to jest fajny pomysł obarczać starszych ludzi opieką nad narwaną siedmiolatką
              > , która mimo zakazów wypływa sobie na środek jeziora

              prawda?
              Chyba że Gąba uznała, iż skoro raz pan Broneczek wyciągnął Laurę spod jadącego autobusu, to znaczy że lubi to robić i będzie chętnie spędzał 2 letnie miesiące w roku w ten właśnie sposób.

              Dalej: myślę sobie, że skoro postawiono dobudówkę do domu dla letników, to wydano na to jakieś pieniądze. Jankowiakowie nie mieli chyba resztek po pawilonie różanym, który by załatwił sprawę materiałów budowlanych.
              Skoro zatem miał to być sposób na podreperowanie budżetu, to jednak rozsądny człowiek przeznaczyłby co najmniej pół sezonu na wynajem taki, który by pozwolił na zwrot z inwestycji.
              Owszem, można było brać od Gabrieli Borejko jakąś symboliczną kwotę, ale tym bardziej - nie ma sensu trzymać w tym pokoju dziewczynek przez całe wakacje.

              Załóżmy, że przybudówka kosztowała "na nasze czasy" ok. 30-40 tys. zł. (przyznaję, że nie mam pojęcia o kosztach budowy, tak rzucam dla przykładu).
              Jeśli starsi państwo braliby Pyziakówny na 3-4 tygodnie i naprawdę niewiele na tym zarabiali, lub wychodzili na 0, to tym bardziej należało pozostałe 4-5 tygodni przeznaczyć na wynajem komercyjny.
              Dokwaterowanie Pyziakównom kogoś do zajętego przez nie pokoju totalnie nie mieści mi się w głowie, z różnych względów, zatem załóżmy, że taka opcja nie miała miejsca.
              Jeśli braliby np. 150 zł za dobę, a za okres pełnego tygodnia np. 800 zł, to po sezonie mieliby jakieś 4000-5000 zł, o ile, oczywiście, byliby chętni przez cały czas.
              Czyli po jakichś co najmniej 6 latach dopiero zwróciłaby im się inwestycja... cały czas przy założeniu, że co najmniej połowę wakacji dobudówka pracowałaby na siebie.

              Tymczasem Jankowiakowie ponoszą koszty inwestycji, po czym puszczają to niezbyt bliskim znajomym pewnie za jakąś symboliczną opłatę. I celem tego przedsięwzięcia było dorobienie do budżetu?
              No chyba, że koszt budowy wyniósł nie 30-40 a 10-15 koła, ale nie wiem czy jest możliwe postawienie i wyposażenie takiego czegoś za tę kwotę... tak, w DP Aurelia myła się w misce, a tu proszęjawas, w części dla letników łazienka z wodą bieżącą, czyli trzeba było instalacje podciągnąć.
              Oraz, jak też już podnoszone było, letnicy teraz chcieliby mieć nie tylko łazienkę, choćby niewielką, ale własną, lecz także i jakiś aneks kuchenny.
              Powiedzmy, że obiady/ obiadokolacje mogli jeść przygotowane przez panią Martę, ale pozostałe posiłki woleliby raczej robić u siebie, a nie w kuchni domu głównego.
              Czyli potrzebna by była nawet niewielka lodówka (sklepy w Pobiedziskach są, można uzupełniać codzienne), czajnik, kawałek blatu, a w wersji bardziej sensownej - kuchenka dwupalnikowa lub mikrofalowa, jakiś choćby jeden garnek, patelnia, zestaw naczyń i sztućców. Do tego albo zlewozmywak, albo, w ostateczności, na tyle szeroka i głęboka umywalka w tej malutkiej łazience, żeby dało się tam umyć naczynia po śniadaniu czy przygotowaniu kanapek na plażę czy wycieczkę.
              Chociaż osobiście nie wyobrażam sobie teraz posiadania bieżącej wody wyłącznie w łazience i latania do niej z każdą brudną szklanką i z czajnikiem do napełnienia (oraz, ogółem mycia naczyń w umywalce). Byłam kiedyś w kilkudniowym wypoczynku nad jeziorem w okolicach Łącka, faktycznie rozwiązanie było właśnie takie - ale to było tylko 4-5 dni, ośrodek nad samiuteńkim jeziorem (położenie nieco równoważyło skromną infrastrukturę domków), no i było naprawdę bardzo tanio.

              Kolejna sprawa: ogródek, jak już słusznie napomykałyście, był niewielki - i trójkątny.
              Trójkąt jest bodaj najbardziej niewdzięcznym kształtem do zagospodarowania dla działki, tym bardziej niewielkiej.

              I jeszcze ten sklep, jeszcze sklep.
              • tt-tka Re: Letnicy 17.03.25, 19:21
                Powiedzmy, ze ci mityczni letnicy mogliby jesc u pani Marty wszystkie posilki (i niewykluczone, ze na ich stolowaniu zarobillaby lepiej niz na nocowaniu), pytanie tylko, GDZIE ?
                Przeciez ta paradna, wczesniej stolowo-goscinna izba robi teraz za sklepik, to co, w sypialni, w kuchni ? Bo nie w przybudowce, tam ani stolu, ani krzesel, ani miejsca na takie luksusy, dobrze, jesli jest gdzie walizke postawic. Chyba ze przybudowka takich rozmiarow, ze ogrodka calkiem juz nie ma...

                PS w Rokicinach, gdzie miesiac (ale jeden !) wakacji spedzalismy rodzinnie dlugie lata sasiadka naszej gospodyni stolowala letnikow - baba jak dwa piece, i gotowala bajecznie ! ale ona miala dosc miejsca na dwa stoly z lawami wokol, miala meza/synow/zieciow zdolnych te stoly z lawami ozdobnie zadaszyc w goralskim stylu (taka polotwarta duza altana sie z tego zrobila), no i to byly lata 60-te, nie 90-te
                • greta_herbst Re: Letnicy 17.03.25, 19:26
                  > Powiedzmy, ze ci mityczni letnicy mogliby jesc u pani Marty wszystkie posilki (i niewykluczone, ze na ich stolowaniu zarobillaby lepiej niz na nocowaniu), pytanie tylko, GDZIE ?
                  Przeciez ta paradna, wczesniej stolowo-goscinna izba robi teraz za sklepik

                  Może to nie był sklep? Może "Owoce Warzywa" to nazwa jadłodajni pani Marty, która serwuje wyłącznie rzeczone, w duchu zdrowego żywienia, i wydało jej się że to będzie dobry dowcip, powiesić taki szyld?
                  • tt-tka Re: Letnicy 17.03.25, 21:27
                    greta_herbst napisała:


                    > Może to nie był sklep? Może "Owoce Warzywa" to nazwa jadłodajni pani Marty, któ
                    > ra serwuje wyłącznie rzeczone, w duchu zdrowego żywienia, i wydało jej się że t
                    > o będzie dobry dowcip, powiesić taki szyld?


                    Mowa o sklepie, z witryna. Ale moze to rzeczywiscie zmylka, a pani Marta, ktora Pyziakowien nie lubi lub przestala je lubic zneca sie nad pasionymi cukrem i tluszczem na Rusfelta dziewczynkami serwujac im rzeczywiscie chude obiadki.
                    PS ukochana wnuczke podkarmia jednakowoz smaloszkiem :)
                • ako17 Re: Letnicy 18.03.25, 11:14
                  tt-tka napisała:

                  > Powiedzmy, ze ci mityczni letnicy mogliby jesc u pani Marty wszystkie posilki (
                  > i niewykluczone, ze na ich stolowaniu zarobillaby lepiej niz na nocowaniu), pyt
                  > anie tylko, GDZIE ?
                  > Przeciez ta paradna, wczesniej stolowo-goscinna izba robi teraz za sklepik, to
                  > co, w sypialni, w kuchni ? Bo nie w przybudowce, tam ani stolu, ani krzesel, a
                  > ni miejsca na takie luksusy, dobrze, jesli jest gdzie walizke postawic. Chyba z
                  > e przybudowka takich rozmiarow, ze ogrodka calkiem juz nie ma...
                  >
                  ja to sobie wyobrażałam tak, że jest jakiś ganek, czy coś w tym stylu, albo stół stoi po prostu na zewnątrz i tam się ewentualnie je. Fakt - niezbyt praktyczne w czasie letniej burzy czy ulewy, a i miejsca na zewnątrz nie za dużo.

                  No to nie wiem, może w tym pokoju dla letników każdy miał taką podstawkę pod talerz (sztywną - drewnianą lub plastikową) i jedli każdy na swoim łóżku, trzymając podstawkę na kolanach, a na niej obiad?
                  • tt-tka Re: Letnicy 18.03.25, 11:40
                    Chyba ze wlasnie tak :), bo ganku to tam nie ma (nigdy i nigdzie nie jest wspomniany), a stol na zewnatrz to gdzie mozna by postawic, na grzadkach z marchwia czy z kapusta ?

                    PS zachwycilam sie kiedys, tu, gdzie mieszkam, jest rzeczek i rzeczulek od zboja i widzialam upalnym latem obrazek nastepujacy - domek, za domkiem w strone rzeczki ogrodek, z ogrodka prowadza kamienne schodki do tejze rzeczki, na schodkach kilka par obuwia, a w wodzie stoi stol, wokol niego krzesla i mieszkancy wsuwaja podwieczorek moczac stopy w wodzie :)
                    • ako17 Re: Letnicy 18.03.25, 21:14
                      tt-tka napisała:

                      > PS zachwycilam sie kiedys, tu, gdzie mieszkam, jest rzeczek i rzeczulek od zboj
                      > a i widzialam upalnym latem obrazek nastepujacy - domek, za domkiem w strone rz
                      > eczki ogrodek, z ogrodka prowadza kamienne schodki do tejze rzeczki, na schodka
                      > ch kilka par obuwia, a w wodzie stoi stol, wokol niego krzesla i mieszkancy wsu
                      > waja podwieczorek moczac stopy w wodzie :)
                      >

                      a to śliczne :)

                      U Jankowiaków strumyka nie było, teren był ograniczony. Możemy ewentualnie wymyślić miejsce na posiłki letników przed bramą posesji. No, na chodniku.
                      Z tym, że stolik musi być składany - krzesełka takoż - i w razie przemarszu przed posesją Jankowiaków, stołujący zbierają dania, stół i krzesła składają, wchodzą do ogródka i przeczekują przemarsz np. wiernych po wieczornym nabożeństwie.
                      Następnie rozstawiają tabor z powrotem i kończą gołąbki/ placki ziemniaczane/ pierogi/ schabowe + kompot, czy co tam im pani Marta zaserwowała na obiad lub kolację.
                      Wiecie, jak ten bazar w Tajlandii - pociąg nadjeżdża, kupcy się zwijają, jak odjeżdża to ani minuta nie minęła, jak są z powrotem ze swoimi towarami, ułożonymi dokładnie tak jak wcześniej.
                      Szybciutko się nauczą rutyny! I jeszcze chętniej płacić będą, bo czegoś takiego to pewnie w całej Europie nie ma!
                      Jak zjedzą, to, oczywiście, zbierają naczynia, składają meble, i przenoszą wewnątrz posesji.
              • przymrozki Re: Letnicy 17.03.25, 19:50
                ako17 napisała:

                > Dalej: myślę sobie, że skoro postawiono dobudówkę do domu dla letników, to wyda
                > no na to jakieś pieniądze. Jankowiakowie nie mieli chyba resztek po pawilonie r
                > óżanym, który by załatwił sprawę materiałów budowlanych.

                Nawet weźmy pod uwagę, że to były inne czasy - turyści mniej wymagający, przepisy budowlane bardziej otwarte na domorosłe samowolki i znacznie większa podaż szwagrów sąsiada, którzy za flaszkę i pół świniaka gotowi są popodłączać elektrykę wraz z hydrauliką.

                To ciągle była inwestycja, która miała przychodzić dochód i to nie w perspektywie dwóch dekad, wszak inwestorami było dwoje emerytów, którzy wcale nie mogli mieć pewności, że za dziesięć lat będą mieć jeszcze siły sprzątać po obcych.




    • subskrybcja Re: Letnicy 19.03.25, 14:15
      Możliwa jest taka agroturystyka, nieraz ktoś chce po prostu pomieszkac na wsi, konie, kury, grill, blisko lasy i pola, po prostu odpocząć od zgiełku miasta.
      • ako17 Re: Letnicy 19.03.25, 14:27
        subskrybcja napisała:

        > Możliwa jest taka agroturystyka, nieraz ktoś chce po prostu pomieszkac na wsi,
        > konie, kury, grill, blisko lasy i pola, po prostu odpocząć od zgiełku miasta.

        akurat Pobiedziska są jak najbardziej miastem
    • kocynder Re: Letnicy 20.03.25, 07:17
      Tytuł wątku mnie doprowadzić do obłędu. Za każdym razem czytam "lOtnicy" i się zastanawiam kto tam był asem przestworzy... :D
      • greta_herbst Re: Letnicy 20.03.25, 10:37
        > Tytuł wątku mnie doprowadzić do obłędu. Za każdym razem czytam "lOtnicy" i się zastanawiam kto tam był asem przestworzy... :D

        Ty się opanować, ty czytać uważnie :P

        A asami przestworzy byli, oczywiście, angielscy lotnicy, którzy wrócili w końcu z Nouvion i potrzebowali zakwaterowania w małym domku w Oksfordzie. I dlatego Róży się umowa skończyła potajemnie i nieodwołalnie. Bo ruch oporu to załatwiał.
        • kocynder Re: Letnicy 20.03.25, 10:50
          Ja czytać uważnie tylko ją mieć w telefonie tego takiego głupka co wiedzieć lepiej niż ja co ja chcieć napisać... :> Miało być, oczywiście doprowadzi a nie doprowadzić.
          Angielscy lotnicy z ruchu oporu mnie przekonują... I teraz mnie zabiłaś na śmierć. Nie ma opcji, Robofryce wynajmowali domek od Renee z "Allo Allo".
          • bupu Re: Letnicy 20.03.25, 20:45
            kocynder napisała:

            > Ja czytać uważnie tylko ją mieć w telefonie tego takiego głupka co wiedzieć lep
            > iej niż ja co ja chcieć napisać... :> Miało być, oczywiście doprowadzi a ni
            > e doprowadzić.
            > Angielscy lotnicy z ruchu oporu mnie przekonują... I teraz mnie zabiłaś na śmie
            > rć. Nie ma opcji, Robofryce wynajmowali domek od Renee z "Allo Allo".
            >

            A Gaba rąbneła stamtąd "Upadłą Madonnę z Wielkim Cycem" pędzla, oczywiście, van Klompa i przeszmuglowala w kociej transporterce pod Kanałem La Manche. Kota oddała komu bądź, Madonnę wyjęła z transporterki i spyliła do Soplicowa (z celebracyjnym objazdem przez Sopot), gdzie miał przybyć paser dzieł sztuki, ksywa "Profesor od koni". Nie wiedziała, że Herr Flick w przebraniu wiejskiej dzieweczki zaręczył się z jej siostrzeńcem, po czym poślubiwszy go, storpedował plany podróży poślubnej w góry i pod pozorem chuci przywarował w najbliższym zajeździe, by pilnować czy nie jedzie Profesor, uwagę Jozina rozpraszając swym czerwonym gorsetem...
            • greta_herbst Re: Letnicy 20.03.25, 21:18
              bupu napisała:

              > kocynder napisała:
              >
              >> Ja czytać uważnie tylko ją mieć w telefonie tego takiego głupka co wiedzieć lepiej
              >> niż ja co ja chcieć napisać... :> Miało być, oczywiście doprowadzi a nie doprowadzić.
              >> Angielscy lotnicy z ruchu oporu mnie przekonują... I teraz mnie zabiłaś na śmierć.
              >> Nie ma opcji, Robofryce wynajmowali domek od Renee z "Allo Allo".
              >
              >
              > A Gaba rąbneła stamtąd "Upadłą Madonnę z Wielkim Cycem" pędzla, oczywiście, van
              > Klompa i przeszmuglowala w kociej transporterce pod Kanałem La Manche. Kota
              > oddała komu bądź, Madonnę wyjęła z transporterki i spyliła do Soplicowa (z celebracyjnym
              > objazdem przez Sopot), gdzie miał przybyć paser dzieł sztuki, ksywa "Profesor od koni".
              > Nie wiedziała, że Herr Flick w przebraniu wiejskiej dzieweczki
              > zaręczył się z jej siostrzeńcem, po czym poślubiwszy go, storpedował plany podróży
              > poślubnej w góry i pod pozorem chuci przywarował w najbliższym zajeździe,
              > by pilnować czy nie jedzie Profesor, uwagę Jozina rozpraszając swym czerwonym gorsetem...
              >

              Myślę, że Herr Flick to się ożenił ale z córką Gaby. Nie jestem pewna czy starszą czy młodszą, można by argumentować w obu przypadkach. A za Józina w przebraniu wiejskiej dzieweczki wydał się von Smallhausen, ponieważ Pałys Józef sądził, że się żeni z Mimi LaBonque, też w przebraniu wiejskiej dzieweczki, żeby rodzina się nie zorientowała, że to kelnerka i nie tylko. Dlatego państwo młodzi nie zamienili ze sobą prawie ani słowa, żeby się przypadkiem nie zdekonspirować.Tym łatwiej było von Smallhausenowi zająć miejsce Mimi, bo ona też pożyczyła na noc poślubną gorset od Helgi.
              • minerwamcg Re: Letnicy 20.03.25, 22:31
                A teściowa Rene kazała Leclercowi porwać Milę Borejko i sama zajęła jej miejsce. Nikt się nie zorientował, bo obie takie same jędze.
                • greta_herbst Re: Letnicy 20.03.25, 23:34
                  > A teściowa Rene kazała Leclercowi porwać Milę Borejko i sama zajęła jej miejsce. Nikt się nie zorientował, bo obie takie same jędze.

                  Seniorowie wspólnie podmienili seniorów. Leclerc w przebraniu Ygnaca raz na jakiś czas unosił okulary (Praszczur Boreyko na starość w końcu nosił czy nie? Mam sprzeczne wspomnienia) i mówił "to ja, Seneka," przez który to genialny fortel udało im się całkowicie wejść w buty Borejów, chociaż Patrycję trochę zdziwiła decyzja o zmianie łóżek na jedno duże, ze świecącymi gałami. Wreszcie uniezależniwszy się w ten sposób od Renego i Edith, Fanny i Leclerc wiedli przyjemny żywot, tarzając się w rozpuście, a kiedy ktoś wchodził do ich pokoju, dla niepoznaki zasłaniali się książkami i mówili "po łacinie:" "akwen lamus wygibus, Mauritius filet."

                  Leclerc co prawda za grosz nie pamiętał imienia Janusza Pyziaka, ale to w niczym nie przeszkadzało, ponieważ Fanny nie pamiętała niczego, poza tekstami z wodewilu, w którym występowała jako młoda latawica, i na których teraz mogła zbijać fortunę.
              • bupu Re: Letnicy 20.03.25, 23:09
                greta_herbst napisała:

                >
                > >>

                > >
                >
                > Myślę, że Herr Flick to się ożenił ale z córką Gaby. Nie jestem pewna czy stars
                > zą czy młodszą, można by argumentować w obu przypadkach.

                Flick byl okularnikiem. Starszą. Ale nie wytrzymał pytań o to jakie miał włoski jako dzidziuś i uciekł. Helga zaś, przebrana za Maszpana poślubiła Laurę, nieswiadoma, że prawdziwa Laura Pyziak już dawno wyjechała do Brazylii, natomiast osoba mieszkająca na Roosevelta to w istocie przebrana Mme Edith, stąd nagły pęd "Laury" do kariery śpiewaczej. Zdesperowany Rene, od dawna żyjący w przebraniu Bernarda, ukradł jej pompadure od krawcowej operowej by nie dopuścić do ślubu, jednak fałszywa Mila znalazła zastępcza, acz ciut zetlałą, szmatę.

                A za Józina w przebran
                > iu wiejskiej dzieweczki wydał się von Smallhausen, ponieważ Pałys Józef sądził,
                > że się żeni z Mimi LaBonque, też w przebraniu wiejskiej dzieweczki, żeby rodzi
                > na się nie zorientowała, że to kelnerka i nie tylko. Dlatego państwo młodzi nie
                > zamienili ze sobą prawie ani słowa, żeby się przypadkiem nie zdekonspirować.Ty
                > m łatwiej było von Smallhausenowi zająć miejsce Mimi, bo ona też pożyczyła na n
                > oc poślubną gorset od Helgi.


                Świadkiem był sierżant Tanaka, który oznajmił co następuje:

                - Dziń dybry. Nyzywam sie Tynaka i jestem prywdziwym Jupończykiem.
                • greta_herbst Re: Letnicy 20.03.25, 23:42
                  >> Myślę, że Herr Flick to się ożenił ale z córką Gaby. Nie jestem pewna czy starszą czy młodszą, można by argumentować w obu przypadkach.

                  > Flick był okularnikiem. Starszą.

                  Kurde, no twardy argument, ale to szorowanie twarzy i zaplatanie kabelka w dzień ślubu bardzo mi do herr Flicka pasuje. Widzę jak Otto Fidelis oznajmia Laurze, że wolno jej go pocałować, a potem zaprowadza ją do tego szaletu miłości i mówi "od dziś będziesz tu mieszkała. Żona oficera gesta- ee, nauczyciela musi świecić przykładem. Wchodząc wystawiaj swój fortepian za drzwi, wtedy z łatwością dojdziesz do łóżka." A Laura na to "tak, herr Fidelis."

                  > osoba mieszkająca na Roosevelta to w istocie przebrana Mme Edith, stąd nagły pęd "Laury" do kariery śpiewaczej.

                  Wreszcie! Wreszcie się wyjaśniło! A ja od dawna układam w głowie cały fik jak to Janusz latami potajemnie zabiera Laurę do opery!

                  > Zdesperowany Rene, od dawna żyjący w przebraniu Bernarda

                  Leżę i kwiczę. Ale jeśli Rene żyje jako Bernard, to jako kto żyje Gruber?
                  • tt-tka Re: Letnicy 21.03.25, 07:53
                    Podpowiedz jest w tekscie, nawet niezawoalowana - Gruber zyje jako pan Gr.... no ?
                    • greta_herbst Re: Letnicy 21.03.25, 23:56
                      > Podpowiedz jest w tekscie, nawet niezawoalowana - Gruber zyje jako pan Gr.... no?

                      Ale że ma mały furgonik (z napisem "Daglezja") zamiast małego czołgu?
                      • tt-tka Re: Letnicy 22.03.25, 09:22
                        A tam, maly, maly... trzy tysiace roz w nim upchnal, a to sie wozi w pojemnikach, ktore troche miejsca zabieraja :)
                        w ogole furgon-cudo, i worki z nawozem mozna nim wozic, i Larwe w olsniewajacej bieli, a i nie przysiegne, czy pan Gru... czolgu gdzies nie ukrywa, troskliwie ogaconego sloma na tzw wszelki wypadek - Agafia, obecnie Agrafka wspominala w ktoryms watku o takich faktach :P
                    • ako17 Re: Letnicy 22.03.25, 10:24
                      tt-tka napisała:

                      > Podpowiedz jest w tekscie, nawet niezawoalowana - Gruber zyje jako pan Gr.... n
                      > o ?
                      >
                      Czyli Gąba miała rację!!! Gru to UZURPATOR!!!
                      I co, łyso Wam?
                  • bupu Re: Letnicy 21.03.25, 10:01
                    greta_herbst napisała:

                    > >> Myślę, że Herr Flick to się ożenił ale z córką Gaby. Nie jestem pewn
                    > a czy starszą czy młodszą, można by argumentować w obu przypadkach.
                    >
                    > > Flick był okularnikiem. Starszą.
                    >
                    > Kurde, no twardy argument, ale to szorowanie twarzy i zaplatanie kabelka w dzie
                    > ń ślubu bardzo mi do herr Flicka pasuje. Widzę jak Otto Fidelis oznajmia Laurze
                    > , że wolno jej go pocałować, a potem zaprowadza ją do tego szaletu miłości i mó
                    > wi "od dziś będziesz tu mieszkała. Żona oficera gesta- ee, nauczyciela musi świ
                    > ecić przykładem. Wchodząc wystawiaj swój fortepian za drzwi, wtedy z łatwością
                    > dojdziesz do łóżka." A Laura na to "tak, herr Fidelis."

                    Leżę i płaczę jak Gaba za Pyziakiem, tyle że ze śmiechu. Masz rację, przekonałaś mnie! Herr Fidelis, absolutnie tak!
                    • ako17 Re: Letnicy 21.03.25, 11:12
                      bupu napisała:

                      > greta_herbst napisała:
                      >
                      > > >> Myślę, że Herr Flick to się ożenił ale z córką Gaby. Nie jeste
                      > m pewn
                      > > a czy starszą czy młodszą, można by argumentować w obu przypadkach.
                      > >
                      > > > Flick był okularnikiem. Starszą.
                      > >
                      > > Kurde, no twardy argument, ale to szorowanie twarzy i zaplatanie kabelka
                      > w dzie
                      > > ń ślubu bardzo mi do herr Flicka pasuje. Widzę jak Otto Fidelis oznajmia
                      > Laurze
                      > > , że wolno jej go pocałować, a potem zaprowadza ją do tego szaletu miłośc
                      > i i mó
                      > > wi "od dziś będziesz tu mieszkała. Żona oficera gesta- ee, nauczyciela mu
                      > si świ
                      > > ecić przykładem. Wchodząc wystawiaj swój fortepian za drzwi, wtedy z łatw
                      > ością
                      > > dojdziesz do łóżka." A Laura na to "tak, herr Fidelis."
                      >
                      > Leżę i płaczę jak Gaba za Pyziakiem, tyle że ze śmiechu. Masz rację, przekonała
                      > ś mnie! Herr Fidelis, absolutnie tak!
                      >

                      no i patrzcie, koleżanko Kocynder, co żeście narobili?
                      • kocynder Re: Letnicy 21.03.25, 11:21
                        Właśnie nie mogę patrzeć przez łzy. Śmiechu. :D A serio nie miałam nic złego na myśli!
          • czekamnawiatr Re: Letnicy 24.03.25, 08:02
            Nie lubię Was😆 bardzo Was nie lubię 😃😃😃. Poczytuje tu od dawna, ale pierwszy raz odbył się zamach na moje życie. Otóż właśnie zażywam relaksującej kąpieli i o mało co się nie utopilam. Ze śmiechu. Powiązać absurdy z "Allo, Allo" z absurdami borejkowmi to potrafi tylko Kochane Forum😄
            • greta_herbst Re: Letnicy 24.03.25, 13:03
              Cytując klasyka, "Pani będzie uprzejma zawsze do nas w takich razach."
              • tt-tka Re: Letnicy 29.03.25, 10:10
                Wydawalo mie siem, zem obeznana z klasykami, ale wlasnie wyprowadzilas mnie z bledu... skaad to ?
                • greta_herbst Re: Letnicy 29.03.25, 17:38
                  > Wydawalo mie siem, zem obeznana z klasykami, ale wlasnie wyprowadzilas mnie z bledu... skaad to ?

                  To jest taki klasyk ale w moim życiu, niekoniecznie w historii literatury. Szczególnie że nie do końca jest literaturą.

                  W Kabarecie Starszych Panów była taka sytuacja, że Włamywacz im się włamał bo kulturalne wnętrze, fotel, fortepian, to się włamał i usiadł żeby poczytać. I jak już Panom wyjaśnił powyższe, to Panowie odparli że pan Włamywacz będzie uprzejmy czy też łaskaw zawsze do nich w takich razach czy też wypadkach.
                  • tt-tka Re: Letnicy 29.03.25, 19:48
                    Och, jakie to piekne jest :)

                    u Bulhakowa tez jest taka scena, wlamywacz sie wlamal, obrobil chalupe, po czym zasiadl w fotelu z ksiazka i rozkoszuje sie poematem "ucztuje Iwan Grozny ze slawna swa druzyna, pol setki potraw dymi, sto stolow sie ugina, rozsiadla sie za nimi hulaszcza oprycznina, geslarze opiewaja batalie te pamietna, gdy zdobywano Kazn i gdy Astrachan wzieto" - sto lat temu to czytalam, a pamietam ! Oto potega literatury :)
                    • greta_herbst Re: Letnicy 29.03.25, 21:02
                      > sto lat temu to czytalam, a pamietam ! Oto potega literatury :)

                      Potęga literatury istotnie wielką jest. Ilekroć gdziekolwiek widzę kogokolwiek, kto usadawia się na leżaku, ale owija przy tym kocem (zdarza się - opalający się ludzie zimą w górach, jesień na działce itp) natychmiast przypomina mi się kluczowy moment, w którym Hans Castorp sam fachowo i sprawnie owinął się kocem na leżaku tak, jak "etatowi" pacjenci sanatorium.
                      Zawsze, bez wyjątku, 100%. Mann po prostu wrył mi na zawsze kombinację koc + leżak = melancholia wyroku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka