longwehicle
12.09.06, 21:48
Atak na Ambasadę USA w Damaszku
Czterech uzbrojonych ludzi napadło dziś na ambasadę Stanów Zjednoczonych w
stolicy Syrii.
Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Syrii gen. Basam Abd el-
Madżid: "Syryjskie siły bezpieczeństwa opanowały sytuację". Stwierdził, że
atak na amerykańską placówkę dyplomatyczną był "aktem terroru". Mimo iż
doszło do wymiany ognia, podczas ataku nie ucierpiał nikt z dyplomatów.
Wcześniej w centrum Damaszku słyszano silne strzały i czarny dym unoszący się
w dzielnicy Rawda, w której znajdują się również ambasady innych krajów. Jak
podała agencja Xinhua, lekko ranny został chiński dyplomata, który został
postrzelony kiedy "stał na dachu budynku chińskiej ambasady", mieszczącej się
niedaleko ambasady USA.
Obecnie w relacjach na linii Waszyngton - Damaszek panuje silne napięcie, z
powodu niedawnej wojny Izraela z libańskim Hezbollahem. Syria prawdopodobnie
dostarczała uzbrojenie stronie libańskiej. Ciekawe czy ten incydent
sprowokuje USA do uderzenia na Syrię. Jest w końcu powód. Podobne przypadki
znamy z historii. Niemcy w 1939 r. tez mieli powód, bo przecież Polacy
rzekomo zaatakowali radiostacje w Gliwicach. Z powodami do rozpoczęcia wojny
różnie bywało i różnie bywa. Niedawno okazało się ze Saddam Husajn wcale nie
miał żadnych związków z Al-Kaidą. A przeciez te rzekome związki były głównym
powodem do inwazji na Irak.
no isms!