Gość: Analityk
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.09.06, 00:13
Moim zdaniem ceny mieszkań w przyszłym roku powinny zatrzymać się (poziomie
ok. 7-8.000 zł), a potem nawet lekko spadać.
Dlaczego? Bo przy tak wysokich cenach nawet łatwe uzyskanie kredytu nie
pozwala na zakup przyzwoitego mieszkania. Co z tego, że obecnie mogę wziąść
150.000 kredytu - 2 lata temu tylko 70000, kiedy nawet nie wystarczy mi to na
kawalerkę...
Druga rzecz, wejscie 19% podatku dochodowego zahamuje troche spekulacyjny
zakup mieszkań. Bo zakup juz nie bedzie tak opłacalny.
Trzecia: Ruscy nas nie wykupią, bo bedą kupowali tylko naprawde b.atrakcyjne
mieszkania w b.atrakcyjnej lokalizacji. To nie jest naród duzo bogatszy od
nas, a Ci którzy są bogaci, kupują domy na Lazurowym Wybrzezu. A Angole i
inni juz sie trochę nachapali i nagle stwierdzą, że mogą inwestować gdzie
indziej (rozszerzenie Unii daje możliwość zakupu tanich nieruchomości w
Bułgarii - Złote Piaski - czy Rumunii - tu juz gorzej...)
Czwarta: gdyby jeszcze udalo sie coś PISowi ruszyć z miejscowymi planami
zagospodarowania przestrzennego na rzecz uproszczenia ich uchwalania, to ceny
wręcz mogłyby zacząć pikować...
Piąta: część ludzi nie mając dużych pieniędzy na zakup nieruchomości (albo
też inne nadwyżki) inwestuje w fundusze, ktore tez przynoszą spore zyski. A
nie musisz bawić się w problemy z wynajmem, remontami, itp....
I ostatnia rzecz: pamietam spadek cen nieruchomosci w latach 1999-2001, gdzie
naprawde ceny zleciały w dół o jakies 30%. Ale inwestując długoterminowo (10-
20 lat) nawet Ci co wtedy stracili (?) z powrotem już odzyskali...
I co z tego, że obecnie mam mieszkanie, które jest warte 350.000 zł, skoro go
nie mogę sprzedać, bo muszę gdzies mieszkać. Gracze giełdowi mówią, że
wartość twojego portfela ocenia się na dzień jego sprzedaży, a ewentualne
zwyżki czy obniżki kursu nie powinny robić na graczu wrażenia, bo to tylko
liczby...
Zapraszam do dyskusji...