longwehicle
04.11.06, 23:24
Pamiętnik Matki Polki
Poniedziałek
Poszłam do doktora ażeby mi co dał, bo na więcej dzieci nas z Zenusiem nie
stać. Najpierw spytał jak mi się układa współżycie. Ja powiedziałam, że
normalnie: ja się układam, a Zenuś se współżyje. Doktor dał mi rożne takie
tabletki i gumkę dla Zenusia. Potem polecił kalendarzyk małżeński. Chciałam
kupić w kiosku, ale mieli tylko orbisowski. Aha! Doktor załozył mi taką
fikuśną spiralkę...
Wtorek
Zenuś se pofolgował. Tylko z roboty wrócił, od razu się za folgę chwycił.
Śmiechu miałam co niemiara, bo przy folgowaniu spirala puściła i tak
zasprężynowała, że Zenusiem o tapetę cisnęło. A cała pościel do prania...
Środa
Dziś, jak się Zenuś zabrał do folgowania, to sięgnęłam po prezerwatywę. Nie
spodobała mu się ona. Może trzeba było wyjąć ze sreberka? Teraz mnie uwiera i
przy chodzeniu zgrzyta.
Czwartek
Doktor kazał mi dokładnie liczyć do 28 względem dni płodnych. No to jak
wieczorem Zenuś folgę wyjął i zległ na mnie, zaczęłam liczyć... Doliczyłam do
7 i zasnęłam, bo jak człowiek z trzeciej zmiany wróci to jest taki utyrany,
że tylko by spał.
Piątek
Wzięłam tabletkę. Zleciała mi po ciemku na dywan. Zaczęłam szukać, a że się
przy tym szukaniu wypięłam, Zenuś na nic już nie czekał. Zaszedł mnie
znienacka od tyłu, skorzystał z wypięcia i pofolgował se do woli. Co te
chłopy w tym widzą?
Sobota
Wetknęłam sobie takie dwie śmieszne pianki. Dwie - na wszelki wypadek. Ale
się Zenuś przeląkł! Jak się spieniły to pomyślał, że to jaka choroba, albo,
że tymi piwami pryska co ich wcześniej osiem wypił, bo go po wódce suszyło.
Niedziela
W telewizji jakaś pani poseł mówiła o minionym okresie. Szczęściara! A mnie
się spóźnia...
Poniedziałek
Doktorzy znają swój fach! Ten mój mówił, żebym względem kontroli zaszła do
niego za tydzień. Tydzień minął no i zaszłam, tylko, że nie do doktora, ale
jak zwykle. Co ja teraz pocznę? Zenuś mówi, że pewnie chłopaka...