Dodaj do ulubionych

Zabiegi Rudolfa K.

IP: 62.233.214.* 29.11.06, 13:08
Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Zabiegi Rudolfa K. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 15:27
      To ze byc moze ma zaslugi na polu naukowym nie uprwania go do lapowkarstwa,
      ktore w przypadku zdrowia jest szczegolym skurw....twem. Licze ze skonczy w
      pierdlu i z konfiskata majatku.
      • Gość: Teddy Re: Zabiegi Rudolfa K. IP: *.dip.t-dialin.net 29.11.06, 21:34
        On mawiial zawsze, ze lubi kase a jak nie ma kasy to do piachu.
        Jest to brutalne bardzo stwierdzenie ,ale tak to jest czesto w
        medycynie "tej stosowanej".Jego najwiekszym osiagnieciem bylo
        odkrycie ze plemnik ma dusze.
        • Gość: Jacek Re: Zabiegi Rudolfa K. IP: *.pul.tke.pl 02.12.06, 12:18
          O laboga!!!
          Toz to nasza "profesura"
          Zostal tylko UJ, a r4eszta to dno!!!
    • Gość: była pacjentka Byłam pacjentką profesora w 2001 roku, dramat!!!!! IP: *.autocom.pl 29.11.06, 20:01
      Leczyłam się u profesora w 2001 roku,na pierwszej wizycie zapłaciłam mu 500zł.
      tyle kosztowały badania. Na drugiej 300zł. potem 300 i kazał mi się położyć na
      klinice, ponieważ źle obliczył i miałam tam leżeć w trakcie miesiączki, wziął
      100 złotych by przepisać mnie tydzień później, potem wziął jeszcze 300 i 200
      jak wychodziłam z kliniki:) wtedy powiedział mi ,że mi nic nie jest, to ,że nie
      mamy dzieci to wina męża, on jest bezpłodny ale jak wezme odd niego magiczną
      tabletkę to w ciąże zajdę wystarczy tylko współżyć...pytanie z kim? wziął 1700
      i zmieniłam lekarza......


    • Gość: Katarzyna Profesor "Mirena" IP: *.pool.mediaWays.net 29.11.06, 20:56
      Zima 1999 roku: podczas urlopu bozonarodzeniowego w Krakowie pojawilam sie u
      profesora w klinice na Placu Szczepanskim w celu skonsultowania wynikow badan
      jakie przywiozlam z Niemiec gdzie mieszkam od wielu lat i do ktorego trafilam
      tylko dlatego, ze lekarka u ktorej mialam umowiona wizyte ulegla wypadkowi i
      przebywala na leczeniu. W porownaniu z klasycznymi i najczestszymi przypadkami
      pojawiajacymi sie w klinice – mam tu na mysli przypadki leczenia nieplodnosci –
      moj problem mozna dzisiaj okreslic z perspektywy minionego czasu nie jako
      chorobe ale slabosc organizmu, ktora jednak wtedy dla mnie, poniewaz nowa
      i „nieoswojona” a laczaca sie poczatkowo z wypadaniem wlosow, stanowila duzy
      problem.

      Rozmow z profesorem byly dwie. Przy pierwszej bylam sama – na druga zabralam
      juz meza. Powodem tego bylo niedowierzanie mojej rodziny dotyczace opisywanych
      przeze wrazen po pierwszej wizycie. W trakcie drugiej wizyty – moj maz, ktoremu
      zwykle komentarze same cisna sie na jezyk – slyszac i widzac zachowanie
      profesora zaniemowil a mowe odzyskal dopiero na ulicy.

      Obie rozmowy mialy podobny przebieg. Profesor koncentrowal sie przede wszystkim
      na krytykowaniu niemieckiej sluzby zdrowia, straszeniu nas kompetencjami i
      moralnoscia lub tez raczej ich brakiem u niemieckich kolegow i traktowania nas
      jako „gastarbeiterow” czego dowodem mialy byc przedlozone przeze mnie wyniki
      badan z Niemiec i zaproponowane tam leczenie. Jedynie leczenie sie u profesora
      uratuje mnie od kompletnego zrujnowania sobie zdrowia i byc moze smierci –
      jezeli nie jest juz za pozno – grzmial profesor. Do profesora – wedlug jego
      wypowiedzi – ciagna z tego powodu tlumy rodakow z zagranicy. To byl wogole cud,
      ze znalazl dla nas czas w okresie swiateczno-noworocznym.

      Badana bylam przez asystenta profesora, ktory - podobnie jak jego mistrz - z
      poblazaniem i lekcewazeniem wypowiadal sie o niemieckich kolegach po fachu.
      Musze przyznac, ze nigdy nie spotkalam sie z taka reakcja niemieckich lekarzy
      na wiadomosc o konsultacjach ich diagnoz w Polsce.

      W pamieci pozostaly mi poza tym nieogrzewane pomieszczenia (pani w laboratorium
      siedziala ubrana w kozuch) i koniecznosc rozbierania sie do badania w
      pomieszczeniu daleko oddalonym od gabinetu gdzie odbywalo sie samo badanie co
      wiazalo sie z watpliwa przyjemnoscia paradowania w stanie rozebranym od pasa w
      dol pomiedzy jednym a drugim pokojem.

      Omowienie zalecanego przez profesora leczenia odbylo sie w blyskawicznym tempie
      i nieznoszacym sprzeciwu tonie. Nie rozumiejac zalecanego dawkowania lekow
      poprosilam o powtorzenie co spotkalo sie z oburzeniem i nagana, ze nalezy
      uwaznie sluchac, bo profesor nie ma czasu na powtarzanie. Oprocz tabletek
      profesor zalecil mi udanie sie nastepnego dnia do kliniki na Kopernika, do jego
      asystenta w celu kupienia i zalozenia mi mireny, tlumaczac, ze u asystenta
      dostane owa mirene taniej jak w aptece. Pojecie „mirena” bylo nam zupelnie obce
      a na objasnianie mi i mezowi co to takiego jest owa mirena profesor nie mial
      ani czasu ani ochoty. Wywiady w aptekach, poszukiwania w internecie oraz fakt,
      ze za dwa dni czekala nas podroz powrotna do Niemiec samochodem spowodowala, ze
      nie zastosowalam sie do zalecen profesora i nie udalam sie na Kopernika w celu
      zalozenia sobie owej tajemniczej mi wtedy mireny. Notabene profesor wiedzial,
      ze czeka nas dluga podroz powrotna.

      Nie pamietam dokladnie wysokosci rachunkow (wizyt i laboratorium) – pamietam
      jednak dobrze, ze byly jak na warunki polskie bardzo wysokie. Nie bylo mowy o
      przekroczeniu progu gabinetu bez wczesniejszego uregulowania rachunku co do
      ostatniego grosza.

      Polecanej goraco przez profesora a dostepnej w rejestracji jego autorstwa
      ksiazki o funkcjonowaniu sluzby zdrowia nie kupilismy – tytulu nie pamietam.
      Pamietam, ze cenowa nie byla to najtansza pozycja ale panu profesorowi bardzo
      na tym zalezalo, zebysmy ja kupili.

      Nie sprawdzily sie czarne proroctwa profesora – mimo pozostania w Niemczech,
      niestosowania zalecanego przez profesora leczenia i powierzenia swojego zdrowia
      niemieckiej sluzbie zdrowia nadal zyje i ciesze sie – poza parymi slabosciami
      typowymi dla kazdego przecietnego smiertelnika – nienajgorszym zdrowiem i
      samopoczuciem. Potrzeba bylo jednak intensywnej pracy – tej zarowno medycznej
      jak i psychologicznej – i to zarowno ze strony tych niedobrych niemieckich
      lekarzy jak i znanego krakowskiego homeopaty, ktorego i ja i moja rodzina do
      dzisiejszego dnia jestesmy wiernymi pacjentami zeby mnie do tego stanu
      doprowadzic.

      Dzisiaj smieje sie z tamtych chwil spedzonych na Placu Szczepanskim ale nie
      zapomnialam potwornego strachu i niepewnosci jakie profesor wtedy w nas
      zaszczepil. Nie zapomnialam tez kobiet czy tez par, ktore w wiekszosci jak
      podejrzewam byly tam z powodu leczenia nieplodnosci i dramatow z tym zwiazanych
      i z jakim strachem na twarzy osoby te siedzialy w poczekalni. Na temat
      osiagniec profesora w tej dziedzinie nie chce sie wypowiadac, poniewaz brak mi
      jest w tym przypadku koniecznych doswiadczen i komptetencji. Ale wiem, ze dla
      nadziei czlowiek zrobi bardzo duzo – przyjedzie z ostatniego skrawka Polski i
      wyda ostatni grosz.

      Do dzisiaj pamietam tez chec podzielenia sie juz wowczas z innymi chwilami
      przezytymi wtedy w klinice i strach naszej rodziny krakowskiej przed tego
      konsekwencjami – wplywami profesora w Krakowie itp. – co w efekcie zawazylo nad
      tym, ze zadnych krokow w tym kierunku nie podjelismy. Tym wieksza byla moja
      radosc i uczucie satysfakcji po przeczytaniu artykulu Iwony Hajnosz i Jaroslawa
      Sidorowicza w „Gazecie”. Tym razem chec podzielania sie doswiadczeniami
      zwyciezyla.
    • Gość: magdaj Zabiegi Rudolf Klimek IP: *.chello.pl 29.11.06, 22:44
      To jeszcze raz chcialam wam wszystkim powiedziec ze ja ze swoim problemem jakim bylo to ze niemoglam zajsc w ciaze bylam nieprzesadzajac u okolo20 lekarzy i tylko prof. mi pomogl. Kazdy medal ma dwie strony tak samo ta sytulacja ,owszem to byly duze pieniadze ale czy dla dziecka nie warto poswiecic wszystkiego? A tak pozatym to niech odezwa sie wszystkie mamy ktorym pomogl zaloze sie ze bedzie duza przewag i niech powiedza czy zrobily by to jeszcze raz (zaplacily)bo ja tak .Wierze ze jest duzo zawiedzionych par bo sie nie udalo wspolczuje ale to nie znaczy ze powino sie przekreslac lekarza .Nie powinien brac ale dzis biora wszyscy.
      • Gość: żenada Re: Zabiegi Rudolf Klimek IP: *.chello.pl 30.11.06, 18:25
        Rudolfiku podobno nie znasz się na internecie... nie pisz więcej takich bzdur
    • Gość: magdaj zabiegi R.klimka IP: *.chello.pl 29.11.06, 22:56
      bylam pacjetka kliniki na placu szczepanskim to fakt placilo sie tam duze pieniadze ale wiedzialo sie za co pozatym nikt nikogo nie zmuszal do placenia kazdy z nas mogl poszukac innego lekarza .Ale fakt jest taki ze nie pochwalam ale tak jest na kopernika malo kto nie bral .Od pielegniarki po profesorow .Bylam rownierz pacjetka obecnie profesora Krzyska (nic nie wartego naciagacza ktory jak pojawial sie problem to znikal byl nie osiagalny ) i on praktykowal wszystkie te same chwyty co pr.Klimek .Przyjmowal w mieszkanku na al. pokoju i sciagal kase a pacjetki na usg umawialy sie na kopernika po obchodzie 1 dniowe przyjecia do szpitala badania i do domu . Bylam pacjetka prof.Klimka i nigdy nie placilam na kopernika tylko na placu szczepanskim a chodzilam do niego 2000-2003r wiec przez 3 lata i wiele moich kolerzanek i uwarzam ze niektore rzeczy sa wyssane z palca .Owszem byl cenikk w moim przypatku laparaskopia 1800zl placilam w klinice i porod 1800 cesarka a pielegniarki wolaly prosto z mostu 100 za dzien 150 noc i to jawnie tego nikt nie ukrywal
      Ja nie zaluje ze zaplacilam ,naprawde dzisaj malo co mozna cos zalatwic bez znajomosci i kasy czy ja niemam racji? Ja jestem prof.Klimkowi dozgonnie wdzieczna
      • Gość: żenada2 Re: zabiegi R.klimka IP: *.chello.pl 30.11.06, 18:26
        Rudolfiku podobno nie znasz się na internecie... nie pisz więcej takich bzdur
    • Gość: Ktosiek Przeczytajcie jeszcze te jego ksiazeczki IP: *.chello.pl 29.11.06, 23:53
      Jak mi zona pokazala fragmenty o "nieeuklidesowym zakrecie zycia", to od razu
      wiedzialem, ze cos jest z facetem nie tak. Potem jeszcze probowalem przebrnac
      przez jedna kartke, ale niestety moje podstawowa wiedza z zakresu fizyki i
      matematyki uniemozliwila mi to ;)
    • Gość: janek Zabiegi Rudolfa K. IP: 138.233.49.* 30.11.06, 00:03
      Alez mi "rewelacyjny" artykul. To, ze p. Profesor bral za wizyty w szpitalu
      spore pieniadze wiedzialo chyba pol Krakowa juz ponad 30 lat temu.
      • gagul Re: Zabiegi Rudolfa K. 30.11.06, 10:14
        nawet jakby "godziwie" zarabiali to i tak będą nienasyceni i będą zgarniać w
        swoją stronę ile się da......uwierzcie mi......
    • Gość: Nowojorczyk A gdzie nazwisko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:07
      A gdzie nazwisko Pana Profesora? Gazeta Wyborcza znow w czolowce autocenzury...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka