Gość: basen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.07, 23:56 To jakiś dowcip. Odwiedzają. Chyba ich wybranki? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: 1spag Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.cable.ubr09.croy.blueyonder.co.uk 23.01.07, 07:44 a moze tak adres url podac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lemur_78 Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.chello.pl 23.01.07, 08:33 przecież jest adres - wystarczy czytać... fakt, że nie klikalny, ale jest: www.mfiles.ae.krakow.pl a sama encyklopedia to lipa, 2 pierwsze podstawowe hasła z ekonomii (CPI i PPI) i w obu przypadkach zero trafień Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakus Średniak... IP: *.chello.pl 23.01.07, 08:38 Technicznie i organizacyjnie to średniak, wygląd strony i jej intuicyjność leżą. jakość haseł też taka-sobie: piszą to studenci, by dostać dodatkowe punkty, ale piszą szybko i niekoniecznie dobrze. Brakuje odnośników między artykułami, brakuje ilustracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Średniak... IP: *.cbmm.lodz.pl 23.01.07, 10:35 Do tego dochodzą masowe naruszenia praw autorskich - ci studenci pewnie aby odwalić robotę często kopiują z książek i internetowych poradników dla ekonomistów i księgowych, a także cytują jak leci teksty ustaw i rozporządzeń bez podania źródła. W Wikipedii spory odstetek tych haseł zostałby od razu skasowany za naruszenie praw autorskich - a reszta zostałaby opatrzona szablonem "dopracować" :-) Ten artykuł w gazecie.pl powinen być chyba też opatrzony szablonem "uwaga tekst sponsorowany, skrajne naruszenie neutralnego punktu widzenia" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikifan Re: Średniak... IP: 213.25.190.* 25.01.07, 23:20 No funkcjonalność żadna, jeszcze jak wiadać trochę zmian w składni w stosunku do platform takich jak WikiMedia, UseMode, czy inne. Gdzie jest strona ostatnich zmian?! Co to znaczy: UWAGA! TEN MODUŁ NIE JEST JUŻ ROZWIJANY. AKTUALNIE PRACUJEMY TYLKO NAD BAZĄ WIEDZY. PONIŻSZE ARTYKUŁY ZOSTAŁY ZACHOWANE JAKO ARCHIWUM. AKTUALNOŚCI SZUKAJ W BLOGACH TEMATYCZNYCH. Blogi tematyczne? Po co blogi tematyczne, skoro można pisać artykuły, a o nowościach dowiadywać się ze strony ostatnich zmian? Ano tak, nei ma tej strony. Na cholerę wymagane jest podanie hasła przy logowaniu, jeśli wraz z linkiem aktywacyjnym na maila otrzymuje się zupełnie inne hasło z systemu? żeby trudniej było się zalogować? A do tego wszystkiego, jak piorun w szczypiorek, wstrzelone bloki reklamowe googla w środek artykułów. Ech, no i to jest njus na pierwszą stronę Gazety Wyborczej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dasds Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.bie.lama.net.pl 23.01.07, 14:32 Bo to encyklopedia ZARZĄDZANIA, a nie ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Słoniu Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczną .. IP: *.ists.pl 23.01.07, 09:16 A gdzie link? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NOWE HASłA Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 09:45 Borowiecki - rektor AE wybrany po skandalu i oszustwie wyborczym Odorowicz i Wilczyński - aferzyści z AE zwiazani z Instytutem Sztuki proponujcie nowe hasła do Wikipedii AE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pedro Typowo po polsku IP: *.esilco.pl 23.01.07, 10:13 Zamiast właczyć się w nbajwiekszy projek encyklopedyczny w Polsce tworzy sie separatystyczny portalik bez wiekszych szans na przyszłość. A większość haseł z tego portalu i yak już jest od dawna w Wikipedii. No i uczestnictwo w projekcie zależy od czyjegoś widzimisię, a więc z góry wyklucza neutralny punkt widzenia. No i na koniec choć sama Wikipedia jest encyklopedią na otwartej licencji, to jej nazwa jest chroniiona prawem. Nie można więc mówić ze studenci stworzyli własna Wikipedię, tak nie można pisać ze studenci wybudowali swojego własnego mercedesa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LEX Re: Typowo po polsku IP: *.c-d.kolornet.pl 23.01.07, 10:22 Polecam też lexopedie. Trochę inne podejscie do WPiA UJ ;) www.lexopedia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
koliro Re: Typowo po polsku 24.01.07, 22:24 A tos panie pojechal. Az sam nie wiem od czego zaczac.. Encyklopedia Zarzadzania nie wlacza sie do Wikipedii (bo rozumiem, ze o niej wlasnie mowa) z takich samych przyczyn, jak (przykladowa) Encyklopedia Lotnictwa nie wlacza sie do Powszechnej Encyklopedii PWN. EZ jest portalem specjalistycznym, a nie ogolnym. Ma pewne dodatkowe zalety, ktorych w W nie dalo by sie zrealizowac (forum, prezentacje). Przy logo widnieje napis "od 1995r.", wiec stwierdzenie, ze jest to portalik bez szans na przyszlosc jest dosyc nieprzemyslane. Wiekszosc hasel jest na Wiki? OK, ale porownanie ich z EZ przewaznie wypada juz gorzej. Czasem tez hasel po prostu nie ma. Dodatkowo na M-files przewaznie podawana jest bibliografia - na wiki juz rzadziej. Uczestnictwo w projekcie nie zalezy od "widzimisie", a gdybys raczyl przeczytac, wpisy sa weryfikowane przez _fachowca_ czym W pochwalic sie nie moze. Daje to jakas gwarancje poprawnosci tekstow. Nie wyklucza to neutralnego punktu widzenia chyba, ze na sile chcesz sie doszukiwac jakiejs polityki w zwyklych haslach encyklopedycznych. No i na koniec choć sama Wikipedia jest encyklopedią na otwartej licencji, to jej nazwa jest chroniiona prawem, ale jej silnik, o czym pewnie nie wiesz, jest dostepny na licencji GNU GPL, wiec uzycie go pozwala mowic, ze "stworzono wlasna wikipedie", co ocyzwiscie nie powinno byc traktowane doslownie. Dodatkowo EZ oparta jest na licencji identycznej jak Wikipedia i dziala na takiej samej (niemalze) zasadzie. Reklamacje prosze skladac po uprzednim przemysleniu swoich slow (podobnie jak jakiekolwiek oskarzenia, zeby nie robic tego "typowo po polsku"). Odpowiedz Link Zgłoś
roar Re: Typowo po polsku 25.01.07, 19:33 > Encyklopedia Zarzadzania nie wlacza sie do Wikipedii (bo rozumiem, ze o niej > wlasnie mowa) z takich samych przyczyn, jak (przykladowa) Encyklopedia > Lotnictwa nie wlacza sie do Powszechnej Encyklopedii PWN. Ach, cóż to za bzdura. Wikipedia is not a paper encyklopedia. Jest w niej miejsce na wszystko (co można zweryfikować). > wpisy sa weryfikowane przez _fachowca_ czym W pochwalic sie nie moze. Patrz niżej. > pozwala mowic, ze "stworzono wlasna wikipedie" Nie Wikipedię, a wiki. Wikipedia jest jedna, wiki to ogólna nazwa na strony tego typu... ...no właśnie, tego typu? Mam wątpliwości. Już sam fakt moderowania wpisów zaprzecza idei wiki. Niepokoi mnie też jedno zdanie w artykule, cytuję: "znani są autorzy notek". Autorzy notek na wiki też są znani, więc jeśli to ma być przedstawione jako różnica, to obawiam się, że zdanie to jest zakamuflowanym stwierdzeniem faktu, że notki mają przypisanych autorów, a więc z zasady NIE powstają w wyniku kolaboracji. Skoro tak, to projekt ów nie jest wiki i nie może za taką uchodzić, a cały artykuł jest, delikatnie mówiąc, biciem piany. "Zrobiliśmy wiki, tylko lepszą, bo każdy artykuł jest dziełem jednej osoby, a wpisy kontrolowane przez moderatorów." to coś jakby "Nagraliśmy słuchowisko, tylko lepsze, bo na papierze i z tekstem pisanym zamiast lektorów." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukakkksz5609 bo to nie jest dla wszystkich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 19:38 Ta encyklopedia ma jakas specjalizacje, ni jest o wszystkim i niczym. Na wiki jest mnostwo hasel pokopiowanych z malo wiarygodnych stron www, jak potrzeba czegos powaznego z zakresu ekonomiczno-prawno-finansowego nie ma nic. Popieram inicjatywe i zycze autorom wiele sukcesow, projekt juz odniosl wielki sukces kto by sie spodziewal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AA Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 18:16 > Odorowicz na czym polega aferalność w tym przypadku? "Rz" poświęciła tej pani kilka numerów; szczerze mówiąc z tego co napisano była to lipa, z której nic nie wynika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west ham a prawda jest taka: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 11:55 katedra zarządzania wymyśliła sobie że muszą jakoś zaistnieć w internecie (na punkcie którego mają tam hopla - konsultacje z prowadzącymi przez net, oddawanie projektów TYLKO przez net itd.). Wymyślili zatem ekonomiczną encyklopedię. Wspomniani w artykle asystenci katedry przygotowali listę haseł do opracowania po czym NAKAZALI każdemu ze swoich studentów opisanie co najmniej 5 (chętni mogli więcej za dodatkowe plusy). Studenci wykonali zadanie byle tylko spełnić to jedne z kryteriów otrzymania zaliczenia i teraz poziom owej encyklopedii jest jaki jest. Śmieszne że o czymś takim piszą artykuły w gazetach. To już ciekawszym tematem z AE są metody nachalnego i maksymalnego wyciągania kasy od studentów. Tak z własnej inwencji to proponuje jeszcze jakieś znaczki skarbowe przy każdej wizycie w dziekanatach albo podatek od oddychania powietrzem na kampusie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: east ham Re: a prawda jest taka: IP: *.bie.lama.net.pl 23.01.07, 15:00 To jak wytłumaczysz, że ja mam zwolnienie z egzaminu, a nie złożyłam żadnego hasła? Coś chyba przesadziłeś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jorge Re: a prawa autorskie IP: 212.87.229.* 23.01.07, 15:19 Przesadzone jest, bo 900 haseł/5, to niewielu studentów tworzyło hasła jak na tak duży wydział (od 2003 roku to chyba tylko jeden rok) Z drugiej strony w życiu był nie dał na zaliczenie studentowi opracowania czegoś czy w sieci, czy w postaci referatu. Chyba, żebym stał nad studentem, albo zrobił spęd w sali komputerowej. Jedne zajęcia x 30 studentów po trzy hasła na każdego i mam 10% tego, co osiągnięto na AE. Poza tym takie odgórne narzucanie jest bez sensu. Gdyby to wyszło od studentów, którzy chcieli ułatwić sobie przygotowanie do egzaminu... mniej więcej tak działa przynajmniej Wikipedia - wszystko dzieje się od dołu, choć względnie późno dostrzeżono, jak ważne jest dodawanie bibliografii ;) przy takich opracowaniach "zleconych" jest jeszcze jeden problem - kupę treści wklepuje się na zasadzie ctrl+C ctrl+V Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: west ham Re: a prawda jest taka: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:09 my to robiliśmy jako dodatkowe kryterium zaliczenia na systemach informacji managerskiej. egzaminu z tego nie mamy, widocznie studiujesz coś innego i nie wszystkich swoich studentów uznali za potrzebnych do operacji copy-paste... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 997 Re: a prawda jest taka: IP: *.bie.lama.net.pl 24.01.07, 17:28 W trzeciej grupie simu wszyscy olali hasła, a piątki są. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: a prawda jest taka: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 12:01 system informacji menedzerskiej :) A tak poza w odpowiedzi na ktorys z postow w tym to ze mozna projekty oddawac poprzez mail'a to raczej udogodnienie a nie utrudnienie i kwestia hopla prowadzacego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AE Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 15:28 Frankiewicz - najwieksza wazelina na AE Garścia-kurdupel i błazen rektora Odpowiedz Link Zgłoś
shieldofhope Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczną .. 24.01.07, 01:41 Jak zwykle w artykułach "Gazety"... a gdzie link do encyklopedii? Po diabła o tym pisać, a zainteresowanych zmuszać potem do grzebania w Googlach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda jaki adres tej strony??? IP: *.hc.com.pl 24.01.07, 12:34 Fajna sprawa taka encyklopedia.Ale zamiast rozpisywać się na temat jej zalet- lepiej podać adres strony i każdy oceni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aa Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczną .. IP: 212.122.223.* 25.01.07, 17:33 piekna strona piekna ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolega.maynard Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.wiso.uni-erlangen.de 25.01.07, 18:40 bez jaj, takie rzeczy robi co druga kazda uczelnia na zachodzie. Co w tym takego wspanialego, ze az najwieksza gazeta w polsce o tym pisac musi? Odpowiedz Link Zgłoś
dozobaczenia.pl Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn 25.01.07, 20:25 Ale w Polsce na pewno nie robi tego co druga uczelnia, wiec moze dlatego warto bylo o tym napisac, zeby rozpropagowac podobne inicjatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gigahertz borowiecki - przekret? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 19:47 >>Borowiecki - rektor AE wybrany po skandalu i oszustwie wyborczym >>Odorowicz i Wilczyński - aferzyści z AE zwiazani z Instytutem Sztuki >>proponujcie nowe hasła do Wikipedii AE tak jest, niech sie do tego ustosunkuja Odpowiedz Link Zgłoś
i.palka Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn 25.01.07, 20:25 Katedra Zarządzania słynna jest z fanaberii. Jako, że zaczynamy sesje, postanowiłam po powrocie z zagranicy poszukać pracownika naukowego, który zrozumiałby to, ze na piątym roku lepiej jest szlifować język obcy, niż siedzieć na teoretycznych wykładach raz na dwa tygodnie. Oto odpowiedź profesora z ww katedry na proste pytanie "Szanowny Panie, profesorze, uprzejmie proszę o inf. na temat zaliczenia przedmiotu "Techniki negocjacji". Dodam, iż Pan Profesor miał czas, ochote i siłę odpisywać mi o godzinie 3.14 AM. >>Sz. Pani! To jest dobry zart. To ja mam teraz siedziec godzinami i pisac indywidualne listy. To ja mam byc karany za uprzjmosc, ze zgadzam sie na Pani wyjazd. Moj czas wedlug Pani jest nieograniczony. Jesli wszyscy studenci by wyjechali na stypendia, to ja musialbym z kazdym kontaktwoac sie indywidualnie. To Panstwo uwazacie, ze my mamy byc absolutnie dyspozycyjni. Pisalbym wiecej, ale moja konkluzja jest prosta. Moge Pani pomoc w przerwaniu studiow, czyli doprowadzic do SKRESLENIA Pani z listy studentow za lekcewazenie swoich obowiazkow. Bardzo popieram wyjazdy na stypendia, ale nie moge dopuscic do lekcewazenia Akademii Ekonomicznej. Pani obowiazkiem jest dowiedziec sie od KOlezanek i Kolegow o zasadach zaliczania. Albo teraz przyjsc na wyklady. Ja nie mam na to czasu w mym zakresie obowiazkow, aby kazdemu studentowi powtarzac. Jesli Pani sie ze mna nie skontaktuje, to nie ma Pani szans na zaliczenie. Wiecej na Pani listy nie odpowiadam. <<< Imię i nazwisko JW Pana Profesora do wiadomości redakcji. Prof. dr hab., który podobnym tonem i treścią potraktował kilka studentek i studentów w podobnej jak moja sytuacji. Po takim powitaniu mnie przez przedstawiciela ciała pedagogicznego: ja mam w głebokim poważaniu tytuł magistra ekonomii, a w jeszcze głebszym - dydaktykę i negocjacje oferowane na tej uczelni. Oczywiście na wydziale Finansów i Rachunkowości znaleźli się mniej czuli na punkcie honoru Alma Mater AE i pozwolili mi bez żadnego problemu zaliczać materiał z semestru. Niech mnie ręka boża strzeże przed procesem zarządzania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jemasrott to nie profesor to gnida <tfu!> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 21:47 i niech gnida sie dowie ze profesor jest dla ludzi i dostaje za to pieniadze, jest szanowany. Smierdzaca gnida (cytowany profesor z ae) zasluguje na oplucie Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Odpowiedz Sz. Pani! 25.01.07, 23:03 Jeśli to już stało się przedmiotem publicznej dyskusji internetowej to odpowiadam otwartym tekstem. Nie chcę i nie muszę się ukrywać. Podstawowym problemem, z jakim borykają się obecnie wszystkie wyższe uczelnie w Polsce jest zanik dyscypliny studiowania. Praca w kraju, za granica, wyjazdy, itp. Dla niektórych studentów, chyba jeszcze mniejszości, dyplom staje się papierkiem, a nie dowodem edukacji. Tak, Bardzo popieram starania o pracę, wyjazdy za granicę i staram się dawać wszelkie możliwe udogodnienia. Ale gdzieś są granice indywidualizacji. Uczelnie muszą mieć przynajmniej jakieś MINIMUM REGUŁ. Ale młodzi ludzie chcą abyśmy byli tylko dla nich nieskończenie dyspozycyjni. Tylko, że my mamy jeden problem. Chcąc być nieskończenie dyspozycyjnym dla KAŻDEGO nie możemy być nieskończenie dyspozycyjni dla WSZYSTKICH. CZYLI ROZRÓŻNIENIE POMIĘDZY MAŁYM A DUŻYM KWANTYFIKATOREM! Musimy znaleźć równowagę. Dla tejże równowagi dwa przykłady z mojej korespondencji internetowej. List od studenta otrzymany w POŁOWIE LISTOPADA 2006. Mogę załączyć. Panie profesorze, jaką ocenę dostałem z egzaminu (studia dzienne), czerwiec. A jeśli dostałem ndst., to co mam robić????!!! Czyli regulamin studiów na nic, hulaj dusza. Nieświadomie młoda osoba szczerze pokazuje, co myśli o Uczelni. Nawet nie zgłosiła się po wpis w terminie. Nie poprosiła innych studentów. Macierzysta Uczelnia jest na ostatnim planie. Więc po co ten dyplom? Przykład drugi. Koniec listopada. Telefon. „Panie profesorze, pracuję w Warszawie i chciałem się do pana zapisać na wykład do wyboru. Pracuję, więc nie mogłem dotychczas uczęszczać. Ale też jest jeden problem, ponieważ pracuję, więc, chyba też nie będę mógł uczęszczać”. Myślę, że takie przykłady można mnożyć. To jest obecnie ogromny i powszechny problem nie dla AE w Krakowie, ale dla wszystkich polskich szkół wyższych. To nie jest oskarzanie studentów. To jest opis problemu - i studentów i pracowników. Tylko proszę mi nie dawać przykładów z drogich i bogatych uczelni na świecie. Tam to wygląda inaczej. Wiem, ze dotyczy to całego środowiska akademickiego w Polsce. Nie tłumacze się, ale staram się utrzymywać ze studentami kontakty przez Internet. Nawet o dziwnych godzinach. Ale muszę też pilnować wartości dyplomu mojej Uczelni i (pośrednio) innych polskich Uczelni, który dla (niektórych) studentów jest na ostatnim planie. Na szczęście dotyczy to mniejszości studentów. Większość doskonale to rozumie. Wie jak się zachować. Ceni sobie dyplomy. Dla nich trzeba pilnować rangi polskich Uczelni. Czasami nawet kosztem drobnych sprzeczek z tymi, którzy tego nie rozumieją. Pani, która przesłała mój list na ten wątek na swój sposób bardzo dziękuje. Zachęcam do pomocy w tworzeniu Encyklopedii Zarządzania!!! Czesław Mesjasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyebac glupka [...] IP: *.hsd1.or.comcast.net 25.01.07, 23:20 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bleee Teraz to pojechałeś po całości:/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 23:31 A czy możesz powtórzyć swoje słowa? Publicznie? Przy wszystkich? Dokładnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rija Re: ty glupi trepie IP: *.ghnet.pl 25.01.07, 23:55 He he...niech zgadne...Ty zadnego dylomu pewnie nie masz :> Kompleksiki??, raczej nie studiowales niczego skoro uwazasz, ze opiera sie to tylko na "klepaniu tekstow na pamiec" Coż, doswiadcznie jest wazne, ale zdobywa sie je w czasie krotszym po studiach niz bez zadnego merytorycznego przygotowania. Osobisie uwazam (i chyba wiele osob mnie poprze), że lepiej jest miec praktyke i teorie, niz sama praktyke. PS. jak czytam takie posty o zenujaca niskim poziomie, to jestem za obowiazkowa rejestracja wszystkich osob na foum, bo robi sie z tego pastwisko jak na onecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylwwia6767 jako studentka Panu wyjaśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 23:51 Otóż ma Pan zupełną rację, ale zastanówmy się z czego to wynika? Moim zdaniem główna przyczyna jest jedna: degradacja statusu uczelni. W polsce to norma być magistrem, na każdej uczelni PCHAJĄ jak mogą (widzę po znajomych) ludzi byle dopchać do obrony, no bo jak można tak zostawić. Dawniej można było, prestiż był większy, wiedza wynoszona z uczelni większa i jakieś ... nie wiem zainteresowanie, ciekawość stała za tym wszystkim. Teraz studia są normą, cokolwiek żeby przepchnąć. Kadra akademicka nie jest tu bez winy, poszła bowiem całkowicie na ilość nie jakość. Jako absolwentka KSW i prawie absolwentka AE mam doskonały obraz jak nauczyciele dorabiają i na prywatnych uczelniach stosują zupełnie inne kryteria niż na rodzimych, chociaż i tak poziom obecnie jest taki ze przy minimum chęci mozna zdać wszystko na AE (naprawdę kadra jest ugodowa). Choć i tu zdarzają się 'cyrki' typu p. Kaczor nie puszczająca nikogo w 1 szym terminie i mająca pełne ławy na poprawkach - wtedy jednak oddając kartkę z tą samą zawartością jest się przepuszczonym z oceną dst. Dorabianie na poprawkach czy zbieg okolicznosći? Mimo wszystko współczuję Panu że musi pełnić rolę niańki, dorosłych ludzi, tudzueż tłumaczyć się dlaczego w takiej roli nie wystąpi. serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Teoria i praktyka - coś na wesoło 26.01.07, 00:14 Nie ma czegoś bardziej praktycznego, niż dobra teoria. A jeśli to się tyczy AE w Krakowie, a chyba i wielu uczelni w Polsce, to MIMO WSZYSTKO, jakoś ludzie się starają. Chociaż wszyscy chyba wiemy, jakie są problemy polskiego szkolnictwa wyższego. A teraz, nsa koniec, coś na wesoło o teorii i praktyce. Teoria to jest przecież język opisu i analizy świata. Czym bardziej precyzyjny, tym lepszy. A teraz historyjka, którą opowiadam niektórym praktykom, którzy widzą sprzeczność pomiędzy każdą teorią a tzw. praktyką. Dawno temu zdając egzamin na prawo jazdy trzeba było podać opis pracy silnika. Komisja pyta się więc takiego X (to dla poprawności politycznej) jak działa silnik samochodu. X się pyta komisji: Czy mogę opisać pracę silnika tak prosto i praktycznie, bez teorii, własnymi słowami. Komisja odpowiada oczywiście, że tak. O to właśnie chodzi! A wtedy X zaczyna: bbbbrmmmm, bbbbbrrrrrrrrrmmm, bbbbrrrrrmmmmmmmmm! Uważam tę gdzieś zasłyszaną historyjkę za najlepszy sposób na udowodnienie praktyczności dobrej teorii. Oczywiście nie będę się wdawał w polemiki z bezsensownymi głosami. A zrozumienie cieszy. Teraz sesja, więc chyba szkoda czasu na dalsze dyskusje. Zachęcam do współpracy przy tworzeniu Encyklopedii Zarządzania! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student AE Re: Teoria i praktyka - coś na wesoło IP: *.net.autocom.pl 26.01.07, 18:29 Drogi Panie Profesorze. W pelni popieram kolezanke. Mozemy sobie darowac dyskusje na temat studentow, ich podejscia i obowiazkow. Kazdy bowiem ma zakres obowiazkow ma swoj. To wlasnie do Pana obowiazkow nalezy bycie milym i uprzejmym (w koncu pracuje Pan za panstwowe pieniadze!). Nie musi sie Panu podobac zachowanie studentow piszacych do Pana podobne e-maile, ale sposob w jaki Pan odpowiedzial jest po prostu czysto ZENUJACY. Moze by Pan tak sam SKRESLIL siebie z listy wykladowcow AE Krakow ? Prowadzi Pan przedmiot "Techniki negocjacji" a wlasnie udowodnil Pan w praktyce, ze nie ma Pan ZADNEGO POJECIA o prowadzonym przedmiocie. Jesli wymaga Pan kultury od studentow, to w pierwszym rzedzie to wlasnie Pan powinien dawac przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Skończmy pisać - podyskutujmy tam, gdzie trzeba 26.01.07, 23:01 Szanowny Panie! Dziekuję za spokojny i rzeczowy głos. Co do tej sympatyczności za państwowe pieniądze. W pełni to popieram - początek semestru, zachowania zgodne z regułami, wszystko można uzgodnić. Nawet najtrudniejsze sprawy i skomplikowane prośby. To naprawdę jest możliwe - proszę zapytać innych studentów naszej Akademii. Ale troche mnie zastanawia, że Państwo oczekujecie, że komuś kto nie spełnia swych podstawowych obowiązków studenckich (nie chodzi tutaj o Pana Koleżankę, od której listu się zaczęło), to nie możemy przypominać o konsekwencjach. Czy to jest nietakt? Czy ktoś zwracający nam stanowczo uwagę na nasz błąd to już jest niedobry? Czy ma być hipokrytą i mówić, że wszystko jest w porządku? Trochę chyba za dużo Pan oczekuje, aby np. z uśmiechem życzliwości tłumaczyć kolejnej DOROSŁEJ osobie, że powinna spełniać MINIMUM WYMAGAŃ niezbędne w każdej instytucji - to nie jest biurokracja. To w takiej sytuacji przypomnienie o regułach jest czymś niewłaściwym? Na moim pierwszym kierunku studiów (fizyka UJ) z 200 osób, które zaczeły na I roku, do dyplomu w terminie doszło chyba 34, czy 36 (nie pamiętam dokładnie). Czy było to nietaktem ze strony kadry akademickiej? Zapraszam, może zrobimy jakieś publiczne spotkanie w AE. Bardzo chętnie z Panem i z Pana Koleżankami i Kolegami podyskutuję o zasadach współżycia w środowisku akademickim. Uważam, że warto. Natomiast nie ma co wtrącać tego do wątku na inny temat. Dlatego też już nie będę więcej pisał. Jeśli jest problem, to rozwiążmy go razem. A zainteresowanych zapraszam do współpracy przy Encyklopedii Zarządzania. Warto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwek Logika i zarządzanie IP: *.aster.pl 26.01.07, 00:11 Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że Pan Profesor dał w powyższym poście dowód kompletnej ignorancji w kwestiach logicznych. Otóż chciałbym przypomnieć, że klasyczny rachunek kwantyfikatorów tak samo interpretuje wyrażenie "każdy" i "wszyscy". Obie frazy zapisuje się w klasycznym rachunku predykatów jednym i tym samym DUŻYM KWANTYFIKATOREM. Mały kwantyfikator odczytuje się jako "istnieje przynajmniej jeden". Również w innym miejscu powyższego postu można zauważyć brak kultury logicznej, przejawiający się w stosowaniu nieuczciwych chwytów erystycznych. Fakt, że wykładowca otrzymuje jakieś absurdalne e-maile od niektórych obijających się studentów, albo od tych, co stałą pracę chcą na siłę pogodzić ze studiami, nie musi wcale prowadzić do tego, że w dość arogancki sposób (straszenie skreśleniem z listy) odmawia udzielenia informacji o zaliczeniu stypendystce. Jest bowiem powszechnie stosowaną na uczelniach praktyką, aby stypendystom ułatwiać formalności, gdyż w stypendium zagranicznym upatruje się szansę dla studenta, nie zaś jego fanaberię. Chciałem również zauważyć, że nauczyciel akademicki powinien dysponować czasem dla studentów. To też należy do jego obowiązków. Obowiązkiem nauczyciela (nie zaś kolegów i koleżanek) jest przedstawić program nauczania i wymagania. Program taki można przesłać każdemu zainteresowanemu w załączniku. To tylko parę kliknięć! Niektórzy jednak uważają jak widać, że lepiej napisać wiadomość na parę akapitów i postraszyć studenta przy okazji - niech student wie, gdzie jego miejsce! Ciekawe tylko jak takie podejście ma się do pięknej tradycji, głoszącej że uczelnia to WSPÓLNOTA uczących się i nauczających. Niestety dziś niektóre uczelnie przypominają raczej jakieś urzędy, nauczyciele - dbających wyłącznie o swoją wygodę urzędników, a studenci - petentów. magister z Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Re: Logika i zarządzanie - nie ma sprzeczności! 26.01.07, 01:15 Oczywiście nie możemy mieć problemów z kwantyfikatorami. To jest zbyt proste. Sprzeczność leży głębiej. W tym przypadku kwantyfikator dotyczy cech wyróżniających, o które dla siebie starają się studenci, a nie dotyczy studentów. "Istnieje cecha studenta", a nie "istnieje student". Otóż jeśli każdy chce być uprzywilejowany (wyróżniony), czyli, ze istnieje TYLKO dla niego jedna specyficzna cecha wyróżniająca jego/ją od innych (mały kwantyfikator), to wszyscy (każdy) nie mogą być ta cechą wyróżnieni (duży kwantyfikator). Innymi słowy. Jeśli istnieje jakiś przywilej, którzy mają wszyscy, to przestaje on być przywilejem, bo ma go każdy. To jest tak samo jak dziecko mówi. Po co wszyscy się tak pchają do wyjścia, nie mógłby każdy poczekać, aż wszyscy wyjdą . Ot i tyle. A o dyspozycyjności i klikaniu. Jak można klikać do studenta pytającego się w listopadzie o wynik z czerwca, albo o studenta chcącego w połowie semestru zapisać się na wykład telefonicznie, albo przez e-mail. A takich przypadków jest coraz więcej. Na początku roku akademickiego to wykładowca MUSI być uprzejmy i kooperatywny - i klikać. Mechanizm jest taki, ze niektórzy studenci uważają, że semestr można zaczynać w każdym momencie. Eh, gdzie te czasy, ze na uczelniach istniało pojecie terminu! Szacunek dla Pana Magistra za dociekliwość. A erystyki, to nie stosuje się w sytuacjach, gdy chodzi o rozwiązywanie REALNYCH problemów. Jakoś tak włączyłem się do dyskusji w tym ubocznym wątku, ale ten przypadek, to jest to duży problem polskich studentów i uczelni. Może inni też zaczną się zastanawiać, co z tym robić. Ale już chyba wszystko zostało powiedziane. Kończmy te poboczne wątki. Zachęcam do współpracy przy Encyklopedii Zarządzania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: la fey Re: Odpowiedz Sz. Pani! IP: *.resetnet.pl 26.01.07, 00:15 Dziękuje Panu Bogu, że ustrzegł mnie przed taką kadrą, jak Pan profesor, który się wypowiedział! Na mojej uczelni zawsze nas motywowano do podejmowania dodatkowego wysiłku i rozwijania skrzydeł zamiast dbać tylko o "zalkę" w indeksie. To jest chyba kryterium po którym można odróżnić profa-buraka od wykładowcy z misją. Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Re: Odpowiedz Sz. Pani - otwierajmy skrzydla! 26.01.07, 00:59 Gdzie Pan zauważył, ze ktoś tutaj chce podcinać skrzydła talentom. Wręcz przeciwnie. Problem polega na tym, ze talenty musza się stosować do MINIMUM reguł swych Uczelni. Terminy i prawdziwe wymagania - to gdzie indziej. A w kraju - uczelnie i wszystko inne - a la carte. Wtedy kiedy ja chce! Wszyscy musza mi służyć. Tutaj jest problem, a skrzydła to studenci MUSZA ROZWIJAC, nie uderzając nimi boleśnie swych kolegów i instytucji, z którymi są związani. Dalej nie będziemy chyba dyskutować. Zabrałem glos, gdyż może przyczyni się to do jakiejś szerszej dyskusji o tym problemie polskich uczelni. A nie chodzi o wzajemne żale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent AE Minimum zasad? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 20:02 Szanowny Pan Doktor Mesjasz ma w zwyczaju spóźniać się na egzaminy. Powiedzmy, że egzamin ustalono na 16:00, zaś już o godzinie 16:50 pojawia się w odpowiedniej sali, ze świeżo wydrukowanymi jeszcze cieplutkimi kartkami z testem. Nie jeden raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentAE:))))) no widzisz chlopie na AE formalnosci so no1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 10:58 najwezniejsze to nie zawracac d.. kadrze nauczajacej, sa wpisy 1 czerwca to lepiej badz na nich, kazda pozniejsza proba otrzymania wpisu to grymas rozpaczy na twarzy wykladowcy ze musi on nosic ze soba karty wynikow czy tez stawiac sie na konsultacje. Co do konsultacji - nie wiem ile osob mialo okazje doswiadczyc konsultacji na AE. Norlamlna sytucja jest ze stoi grupa osob przed drzwiami chcacych otrzymac wpis/ zdawac/ wyjasnic jakies zagadnienie i 2 minuty przed formalnym rozpoczeciem przyjmowania interesantow przychodzi sekretarka i przykleja kartke 'w dniu dzisiejszym konsultacje odwolane z powodu choroby' i tak 3 razy pod rzad. Z-e-n-a-d-a !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: no widzisz chlopie na AE formalnosci so no1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 12:23 Częstą rzeczą jets także to że po prostu wykąłdowcy nie pojawiają się na konsultacjach, albo przychodzą na 15 minut przed ich końcem. Być może dobrym sposobem, byłoby publikowanie jasno sprecyzowanych wymagań na stronie internetowej katedry, bo niekiedy zdarzało się tak, ze wykładowca wpierw mówił jedno a potem robił drugie. Jeśli chodzi o katedrę procesu zarządzania nie jest jeszcze tak źle, w porównaniu z innymi jednostkami na tej uczelni. Warto wspomnieć często o niskim poziomie kadry... ostatnio prosiliśmy o wytłumaczenie nam pewnego zagadnienia przez prowadzącego ćwiczenia (wchodzącego w skład prowadzonego przedmiotu), a ten odpowiedział, ze właściwie to on się na tym nie zna i żebyśmy sobie zapytali kogoś innego. Porażka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student mówił jedno a potem robił drugie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.07, 17:26 > Być może dobrym sposobem, byłoby publikowanie jasno sprecyzowanych > wymagań na stronie internetowej katedry, bo niekiedy zdarzało się > tak, ze wykładowca wpierw mówił jedno a potem robił drugie. o! a w tym to celuje pan mgr TM. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista ? 27.01.07, 14:03 Szanowna Pani - co w odpowiedzi Profesora Mesjasza jest nieuprzejmego? Z kontekstu listu wynika przy okazji, że inaczej ustalała Pani warunki współpracy wcześniej - a korespondencja trwała długo i wcale z Pani strony nie miała ona uprzejmego charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista szalenie ciekawy ten wątek 27.01.07, 14:21 Casus prof. Mesjasza i to, jak został on odebrany na tym forum świadczy tylko o tym, że dobroć wobec studentów (na ogół) nie popłaca. Gdyby prof. Mesjasz zgodnie z literą prawa (i stosując się stricte do swoich obowiązków) zaprosił panią Pałkę na konsultacje nie udzielając ŻADNEJ informacji - najwyraźniej nie było by problemu. Pracownik akademicki nie ma obowiązku udzielać konsultacji przez internet. Jego obowiązki z tytułu pracy dydatkycznej są wyraźnie określone. Ma odbywać zajęcia i konsultacje (2 godziny w tygodniu). O odpowiadaniu na maile nie ma tam wogóle mowy. Tymczasem profesor licząc na wyrzuty sumienia i poczucie obowiązku u studentki napisał maila o przesłaniu edukacyjno-moralnym. BŁĄD! Studenci przecież są dorośli i pouczać ich nie wolno. Sami lepiej wiedzą, co im jest potrzebne (kurs językowy, nie studia), mało tego - chcą by reguły naginać do swoich indywidualnych potrzeb. Ideałem było by, gdyby rektor Szromnik lub rektor Borowiecki indywidualnie z każdym studentem AE rozmawiali. Rozmowa powinna wyglądać następująco: - Szanowna Pani, na jakie zajęcia na V roku może Pani chodzić? - na żadne - mam kurs jezykowy i domagam się dyplomu. Natychmiast! Mam ważniejsze rzeczy do robienia, niż studiowanie na waszej uczelni! - w takim razie załatwione. Proszę - to Pani dyplom magistra i dziękuję, że poświęciła nam Pani swój cenny czas. Najwyższa pora zrozumieć, że studia to nie tylko prawa, ale i obowiązki. Regulamin studiów jest powszechnie dostępny, czasem warto do niego zaglądnąć. Mało tego - studia nie są obowiązkowe. Obowiązek edukacyjny kończy się na szkole średniej. Nikt nie zmusza młodych ludzi siłą do wybierania polskich uczelni... Może niektórzy też nie rozumieją, że pracownik akademicki nie zajmuje się sprawami studenckimi 24 h na dobę. Ma również, a może przede wszystkim obowiązki NAUKOWE. Robienie doktoratu, habilitacji, pisanie książki profesorskiej etc. Nie wspominając już o takich drobnostkach jak życie prywatne. Sprawa jest prosta, drodzy studenci. Szanujcie swoją uczelnię i jej pracowników, to spotkacie się z podobnym szacunkiem z ich strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent AE Re: szalenie ciekawy ten wątek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:36 > Sprawa jest prosta, drodzy studenci. Szanujcie swoją uczelnię i jej pracowników, > to spotkacie się z podobnym szacunkiem z ich strony. Absolutna bzdura. Żaden z pracowników Akademii Ekonomicznej nie może powiedzieć, że kiedykolwiek zwróciłem się do niego w sposób, który mógłby sugerować, że go nie szanuję. Ile razy zostałem potraktowany jak petent, pędrak, który przyplątał się i w zasadzie nie wiadomo czego chce Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista :) 28.01.07, 10:13 Dziękuję za rzeczową odpowiedź. Oczywiście mój post był złośliwy, stronniczy i prowokacyjny;) Przecież nie każdy student zachowuje się tak, jak Pani powyżej. Całkiem spora część - pewnie większość - zachowuje się w sposób kulturalny. I chwała Bogu - bo na uczelni obowiązują pewne podstawowe standardy zachowania. Bardzo ubolewam nad tym, co Pan napisał o kulturze osobistej niektórych prowadzących. Zdaje sobie Pan jednak sprawę, że nawet Rektor niewiele jest w stanie z tym problemem zrobić, a co dopiero zwykły pracownik. Można tylko apelować o uprzejmość, dowodząc że to sie zwyczajnie opłaca. Studentom i wykładowcom. > Proszę nie traktować studentów z góry i wpadać w protekcjonalny ton słowami, że > oto bycie dobrym dla studentów nie popłaca. No, ton był bardzo ironiczny - za to przepraszam;) Ale liczyłem że ta ironia zostanie zauważona. > I jeszcze o jednym musicie państwo pamiętać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babicz Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.chello.pl 12.02.07, 00:23 Poczuwam się do obowiązku obrony pana prof. Znalazłem się w podobnej sytuacji jak forumowiczka, której odpowiadam: nie widziałem się z panem profesorem nigdy wcześniej (przez cały semestr ani razu na zajęciach), ale z braku S2 postanowiłem zapytać o możliwość zaliczenia. Przyszedłem do niego na konsultacje, powiedziałem grzecznie: dzień dobry, to sem ja, chce punkta za S2. Nie dziwie mu się, że się trochę zdenerwował, że na początku kazał mi wyjść za drzwi, a później zaczął moralizować o bezczelności studentów. Pan profesor wolałby nigdy nie znaleźć się w podobnej sytuacji. Jest człowiekiem trochę staromodnym i chociaż taki jak ja delikwent trafia się mu nie pierwszy raz, ciągle nie może zrozumieć, że można zawalić na całej linii, przez pół roku mieć w dupie pana profesora a potem mieć tupet przyjść i jeszcze o coś prosić. Jest mu pewnie dość ciężko, bo ma się za poważnego profesora i chce żeby go poważnie traktować. Trochę się w życiu namęczył i napracował na swoją pozycję. A przyszło mu pracować na trzeciorzędnej uczelni, gdzie studenci dokładnie wiedzą, że studiują na trzeciorzędnej uczelni i mają w związku z tym w głębokim poważaniu zasady, regulaminy i statuty ich obowiązujące. Pomoc takim osobom oznacza czynny udział w tym kiepskim przedsięwzięciu. Jednak pan profesor wie, że życie dalekie jest od ideału, a on jest tam gdzie jest po to żeby uczyć studentów i wpisywać im zaliczenia. Wydaje mi się, że nawet wiele nie wymaga. Wystarczy parę razy się do niego pofatygować i przeczytać, co się tam skopiowało z internetu. Dodam jeszcze, że pan profesor zgodził się zaliczyć mi ten przedmiot pod warunkiem spełnienia niewielkiej formalności. Nie może się godzić BEZKRYTYCZNE na wszystkie prośby studentów gdyż zalali by go swoją liczbą i masą. Skończył by jak pewien inny, popularny wśród studentów bo ślepy "pracownik naukowy" z katedry bankowości. A że czasem odpisze ostrzejszym tonem na maila studentce, wyrabia sobie odpowiednią opinię i ma święty spokój od niepoważnych osób (mój przypadek świadczy o tym, że jednak nie do końca święty spokój). Niepoważni, ale wytrwali i pokorni mogą liczyć na "łaskę" lub jak kto woli "wielkoduszność". Mam tylko nadzieję że nie na darmo go bronię bo pisząc ten tekst jeszcze nie mam pracy zaliczeniowej ani wpisu w indeksie.. hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 00:55 A > przyszło mu pracować na trzeciorzędnej uczelni, gdzie studenci dokładnie wiedzą > , > że studiują na trzeciorzędnej uczelni i mają w związku z tym w głębokim > poważaniu zasady, regulaminy i statuty ich obowiązujące. Pomoc takim osobom > oznacza czynny udział w tym kiepskim przedsięwzięciu sam jesteś TRZECIORZĘDNY Odpowiedz Link Zgłoś
cmesjasz Re: Do Pana Babicza w sprawie "trzeciorzędu" 13.02.07, 00:10 Sz. Panie! Miałem się nie odzywać w tej dyskusji, gdyż nie mam czasu. Ale ten trzeciorzęd mnie jakoś poruszył. Jeśli chodzi o miejsce AE w Krakowie na mapie edukacji w zakresie ekonomii i zarządzania, to tak się składa, że trochę znam światową naukę i mogę powiedzieć tylko jedno. Jeśli chodzi o edukację w zakresie ekonmii i zarządzania w Polsce to jesteśmy w niezłej drugiej lidze na tle Europy i reszty świata. W USA nie każdy studiuje w Harvard Business School, czy Kellog Graduate. A czasami spotykany „trzeciorzęd” to cena jaką płacimy za masowość studiów wyższych w całej Polsce, nie tylko w AE w Krakowie. Wie Pan, ilu jest na AE studentów i studentek, którzy mnie zachwycają swoją pracowitością, innowacyjnością i ogładą. Wie Pan, ilu z nich świetnie sobie daje radę potem w życiu. Za nic nie powiedziałbym o nich "trzeciorzęd"! Ponieważ dużo uczę za granicą, a zagranicznych uczelni to poznałem dobrze ponad setkę, to widzę, że nasi najlepsi i średni niczym nie różnią się od swych zagranicznych koleżanek i kolegów. Zresztą w AE mamy też IBS i MBA – to dla porównania. Gdyby nie było tych najlepszych, to ja bym na pewno tutaj nie pracował. Mógłbym długo pisać, jakie są koszty masowości edukacji akademickiej w Polsce. Problem polega na tym, że część studentów sama stawia się na trzeciorzędnej pozycji. Wtedy ja zadaję takim studentom pytanie. Po co Panu/Pani taki „trzeciorzędny” dyplom? Może brak odwagi, aby rzucić wszystko i robić karierę w światowym biznesie bez dyplomu traktowanego jak świstek. Bill Gates też nie ukończył studiów. I tylko tyle. Nie będę się już więcej odzywał, muszę mieć czas dla tych co nie stawiają się sami w trzecim rzędzie. Paru takich, co to „wybrali” przedmiot pod sam koniec semestru jakoś mnie przekonało – praca, jakieś trudności życiowe, stypendia. Na pewno nie deklarowana otwarcie trzeciorzędność. Pan chyba też do nich należy. Proszę się tylko dobrze przygotować. Takim samozwańczym trzeciorzędowcom czasami daję szansę. A może się ockną i z czasem zrozumieją, że nie warto skazywać się dobrowolnie na egzystencję trzeciego gatunku. Nawet jak deklarujemy się, ze jesteśmy od tego wolni, lepsi, to przyznanie się do studiowania w trzeciorzędnej uczelni, oznacza, że część własnego, przecież niepowtarzalnego życia, traktuje się też trzeciorzędnie. Zapraszam Pana do zaliczenia przedmiotu, tylko proszę się w miarę dobrze przygotować. Proszę mi dać szansę. Chcę dać lepszą ocenę. Czesław Mesjasz P.S. Proszę wybaczyć, ale nie będę dalej uczestniczył w tej, skądinąd ciekawej dyskusji na tym forum. Nie będę odpowiadał na polemiki. Brak czasu. A chyba już i wszystko powiedziałem. A może zrobimy sobie kiedyś jakieś otwarte spotkanie w AE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikifan Re: NO, NO IP: 213.25.190.* 25.01.07, 23:30 Pomysł może i niezły, ale jeśli chodzi o wykonanie, to akurat wręcz przeciwnie. (no i tak zupełnie na marginesie, wiki nie równa się pedia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rija Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.ghnet.pl 25.01.07, 23:47 Uwazam, ze sie czepiacie. Moze encyklopedii mozna wiele zarzucic, ale na pewno nie ma niczego lepszego w polskim internecie. Studiuje na AE w Krakowie dwa kierunki i jestem zadowolona z tej uczelni, a moglam wybrac kazda inna w Polsce. Oczywiscie ze nie jest idealna, ale nie bez powodu jest w czolowce i nei rowna sie z innymi Wyzszymi Szkolami Bezrobocia. Co do prof. Borowieckiego niczego mu nie udowodnili i zdania sa podzielone wiec nie wiem jak mozna sie wypowiadac tak radykalnie nie majac dowodow, a bazujac tylo na pogloskach. Nie pasuje wam?? to sie przeniescie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikifan Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: 213.25.190.* 26.01.07, 00:33 W zakresie haseł okołoprawnych, polecam raczej zajrzeć do książki lub kodeksu niż korzystać z tej encyklopedii, gdzie w tym akurat zakresie jest błąd na błędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: veronique764 kiedy lustracja profesorow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 23:56 niesmaczne zeby tacy ludzie czegokolwiek uczyli kogokolwiek :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent AE Zlustruj sobie mózg pod kątem występowania próżni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:49 Że też można wszystko sprowadzić do poziomu teczek! Toż to jest tak samo zwichrowane podejście jak prezentowane na tym forum przez pracowników Katedry Procesu Zarządzania. Problem leży gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dsa A moze by tak podac link ? IP: *.multicon.pl 26.01.07, 05:39 Jak bezsens. Pisac o czyms i nie podac linku. Na h***j wiec ta wiadomosc skoro nie wiadomo jak to zobaczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Absolwent2005 Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczną .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 07:41 Jeśli wiedza, którą przelewają na "karty" tej elektronicznej encyklopedii odpowiada poziomowi z wykładów i ogólnemu stanowi wiedzy z zarządzania pracowników naukowych AE (ciekawe co znajdziemy pod hasłami: "Basen na AE", "Hala sportowa na AE", "Poziom wykształcenia profesorów na AE") to nazwanie tego Wikipedią myślę, że mocno obraża Wiki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: Studenci i pracownicy AE stworzyli ekonomiczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 17:37 i jeszcze wprowadzili platne przedlużanie sesji-dla mnie to skandal Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista pytanie - dlaczego? 27.01.07, 14:28 Otóż dlatego, Szanowny Studencie - że obecnie 70-90% studentów chce sobie tą sesję przedłużyć. Jeszcze kilka lat temu było to 10-30%. Przedużenie sesji wymaga decyzji administracyjnych, nie jest automatyczne. Zajmują sie tym dziekani, prodziekani i sekretarki w ich dziekanatach. Słowem - wymaga to poświecenia przez te osoby większej ilości czasu na kolejną sprawę papierkową. A czas - jak powszechnie wiadomo - to pieniądz. Logicznym więc rozwiązaniem było wprowadzenie odpłatności za przedłużanie sesji. Z jednej strony pozwala to sfinansować rosnące koszty obsługi administracyjnej studentów, z drugiej - odstrasza część potencjalnych "wiecznych studentów" i mobilizuje ich do zdawania egzaminów w terminie. Wydawało by się, że ekonomista powinien takie rzeczy rozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: pytanie - dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 19:07 wiec ja ci odpowiem szanowny panie doktorancie -ekonomisto ,studiuje dwa kierunki ( dzieki Bogu koncze juz tąAE) i znam przypadki ,ze nie mozna sie dogadac z szanownym doktorkiem itp.bo nie uwzgeldnia on ITS-u itd.Przepraszam bardzo jak nakładaja mi sie terminy egzaminow ( o czym doskonale powinnienes wiedziec ,bo sam tak studiowales) to logiczne jest chyba ,ze ide w jakims innym ,dogodnieszym terminie no nie? ale skad im to jest nie na reke ,wiec musze leciec z przedluzeniem sesji ,ktore bedzie kosztowac notabene jak warunek.Dla mnie to skandal i tyle ,a z ekonomicznym wykszt.mi tu nie wyjezdzaj. PPza tym przedluzanie sesji-heh ktora normalna uczleni ma tyle egzaminow w sesji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: pytanie - dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 19:09 a i jeszcze jedne ,studia chyba są teoretycznie bezplatne? to dlaczego wprowadzaja cos co nomrlanie obowiazuje na prywatnych? a koszty administracyjnej obslugi rosna bo sie przyjmuje tabuny zaocznych i wieczorowych wec nic dziwnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent AE Re: pytanie - dlaczego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:45 akurat jest odwrotnie Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Re: 28.01.07, 09:59 > wiec ja ci odpowiem szanowny panie doktorancie -ekonomisto ,studiuje dwa > kierunki ( dzieki Bogu koncze juz tąAE) i znam przypadki ,ze nie mozna sie > dogadac z szanownym doktorkiem itp.bo nie uwzgeldnia on ITS-u itd. Jakie itd.:/ Jejku, dorosły człowiek a nie zna swoich praw. Przecież w regulaminie studiów jest wyraźnie napisane o ITSie. Jeśli "szanowny doktorek" nie chce się zgodzić, to idzie się w tej kwestii do dziekana. W tym przypadku prawo jest po Pańskiej stronie, trzeba tylko z niego skorzystać. > Przepraszam > bardzo jak nakładaja mi sie terminy egzaminow ( o czym doskonale powinnienes > wiedziec ,bo sam tak studiowales) to logiczne jest chyba ,ze ide w jakims > innym ,dogodnieszym terminie no nie? Studiowałem dwa kierunki, oba ukończyłem i nigdy nie potrzebowałem przedłużenia sesji. Mimo że wtedy egzaminów było więcej niż teraz. Owszem, udawało mi się ustalić z prowadzącymi inne terminy, jeśli egzaminy się pokrywały. Ale ze wszystkim mieściłem się w sesji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 17:16 > sesji. Mimo że wtedy egzaminów było więcej niż teraz na naszej uczelni? tzn.ile ? poza tym ostatnimi czasy nie bylo czegos takiego jak okres do sesji poprawkowej,wolny od nauki...no bo po co.. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Re: 29.01.07, 20:44 Tzn. kilkanaście na AE (mówię o egzaminach, nie zaliczeniach na prawach egzaminu) + 7-8 na drugim kierunku. Razem 20 i więcej. Dało się;) A przerwy międzysemestralnej na AE wogóle nie pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: pytanie - dlaczego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:08 > Jeszcze kilka lat temu było to 10-30%. Przedużenie sesji wymaga decyzji > administracyjnych, nie jest automatyczne. Zajmują sie tym dziekani, prodziekani > i sekretarki w ich dziekanatach. Słowem - wymaga to poświecenia przez te osoby > większej ilości czasu na kolejną sprawę papierkową. Szanowny Pan pisze o sprawach o których wnioskuje jedynie teoretycznie. Zapewniam, że 90% podań o przedłużenie sesji nie opuszcza nawet dziekanatów. Jak to wygląda? Pani w dziekanacie na poczekaniu wbija pieczątkę "sesję przedłużono do dnia", wpisuje datę i od razu zwraca indeks. Tyle. 3 minutki. Z kolei dywagowanie o odpłatności za czas pracy administracji uczelnianej zapędza nas w dwa niebezpiecznie rejony. Po pierwsze: administracja pełni funkcję pomocniczą przy procesie kształcenia oraz jest pewną służbą na rzecz naukowców i studentów. Moment, w którym zaczyna grać pierwsze skrzypce przybliża nas do świata rodem z Kafki, co już powinno być sygnałem ostrzegawczym. Skoro jednak administracja musi istnieć (chyba tylko oderwany od rzeczywistości anarchista mógłby próbować udowadniać tezę przeciwną), to trzeba zadać pytanie o granicę do której sprawy przez nią rozpatrywane mieszczą się jeszcze w ramach jej zwyczajnych zadań (tym samym nie powinno to być płatne), a za którą znajdujemy się w sferze jakiś dodatkowych usług tejże administracji, które powinny być płatne. Umiejscowienie tej granicy nie jest zadaniem trywialnym i nonszalancja z jaką mój adwersarz pozwolił sobie to zrobić jest Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Re: 28.01.07, 09:54 > Szanowny Pan pisze o sprawach o których wnioskuje jedynie teoretycznie. > Zapewniam, że 90% podań o przedłużenie sesji nie opuszcza nawet dziekanatów. Ja > k > to wygląda? Pani w dziekanacie na poczekaniu wbija pieczątkę "sesję przedłużono > do dnia", wpisuje datę i od razu zwraca indeks. Tyle. 3 minutki. Może i tak się dzieje. Niemniej gdy pomnożymy te "3 minutki" przez liczbę wniosków o przedłużenie sesji - dajmy na to 1000 na wydział - to mamy 3 tys minut. I to nawartstwione w czasie. Ktoś tych ludzi musi obsłużyć. > Z kolei dywagowanie o odpłatności za czas pracy administracji uczelnianej > zapędza nas w dwa niebezpiecznie rejony. > Po pierwsze: administracja pełni funkcję pomocniczą przy procesie kształcenia > oraz jest pewną służbą na rzecz naukowców i studentów. Moment, w którym zaczyna > grać pierwsze skrzypce przybliża nas do świata rodem z Kafki, co już powinno by > ć > sygnałem ostrzegawczym. Tu zgadzam się w 100%. > Skoro jednak administracja musi istnieć (chyba tylko > oderwany od rzeczywistości anarchista mógłby próbować udowadniać tezę > przeciwną), to trzeba zadać pytanie o granicę do której sprawy przez nią > rozpatrywane mieszczą się jeszcze w ramach jej zwyczajnych zadań (tym samym nie > powinno to być płatne), a za którą znajdujemy się w sferze jakiś dodatkowych > usług tejże administracji, które powinny być płatne. Umiejscowienie tej granicy > nie jest zadaniem trywialnym i nonszalancja z jaką mój adwersarz pozwolił sobie > to zrobić jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 17:13 > > na przykład wprowadzając opłaty stopniowo. > No - widzę że w tym aspekcie się zgadzamy. Btw - ile wynoszą te osławione > opłaty 1/8 z oplaty za studia zaoczne i wieczorowe-kasa niemal jka za warunek-to chyba nie jest normalne? > Szczerze to nie znam szczegółów, al z tego co mi wiadomo studia dzienne i > zaoczne to są dwie kieszenie, pomiędzy którymi nie wolno przenosić pieniędzy. moze za twoich czasow tak było ale te rożnice sie zacierają Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reaver247 40% kadry AE do zwonienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 20:02 Skoro mamy placic za te dodatkowa prace administracji i wlasna niefrasobliwosc (jestem za) to: - te ..... [nie chce przeklinac a inaczej sie o nich nie umiem wypowiedziec] z dziekanatow powinny byc ZWALNIANE za niedopelnie obowiazkow, ilez to razy czlowiek musi pare razy jechac do dziekanatu bo cos mialo byc na wt a bedzie na pt. Chyba ze to one beda koszty wracalay, bo tu tez ktos marnuje czas a jak sam mowisz czas to pieniadz?? - kadra poddawane ocenie i kontroli jednostki zwierzchniej ktora na podstawie swoich badan i opini studentow (klientow uczelni) i na tej podstawie weryfikowana ich nadawlnosc do zawodu w koncu biora za cos pieniadze, a z tego co widze wszystkie ich obowiazki sa wypelniane na naprawde niskim poziomie. Pana zdaniem student baran niech placi i dziekuje ze jest na uczelni? o nie, nie te czasy Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista czemu akurat 40%? 28.01.07, 22:20 Pytam się, bo może Szanowny Pan posiada jakieś wyliczenia na ten temat. Szczerze powiedziawszy nie ma pojęcia, jak dziekanaty AE traktują studentów. Jest jednak prosty sposób by to sprawdzić. UJ już dało przykład. Należy po prostu poprosić studentów o wypełnienie ankiet oceniającyh pracę administracji. Uważam że Pan jako student mógłby taki pomysł poddać władzom pod rozwagę. Znacznie to sensownijsze, niż wylewanie żalów na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sylwia Re: czemu akurat 40%? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:35 Z jednej strony płatne przedłużenie sesji to dobre posunięcie, ale pierwsze dwa tygodnie powinny być jednak bezpłatne. Chociażby z tego względu, że studenci studiujący dwa kierunki mogą mieć problemy z pogodzeniem terminów egzaminów (niestety IOS nie pozwala na ewentualne zdawanie u innego wykladowy, mozliwa jest jedynie zamiana cwiczeniowca, a juz najbardziej olewaja go lektorzy). Ponadto każdemy moze sie rozchorowac (nie mowie tu o lewych zwolnieniach) w czasie sesji i w tym momencie jeden termin przepada i nawet jak zdaje sie regulaminowo mozna nie zmiescic sie w sesji. Nie powinno sie karac wszystkich studentow,za paru pacanow ktorzy kazda sesje zdaja 2-3 miesiace po poprawkowej (niestety to ciagle te same osoby). Co do dziekanatow. Mam doczynienie z dwoma: Dziekanat zarzadzania potrafi dzialac bez zarzutu, natomiast na finansach jest jeden wielki bajzel, a kobiety ktore tam siedza nie wiedza nawet ze na stronie zamieszczone sa plany studiow, ani tego ze studia zawodowe a licencjackie czy tez I stopnia to to samo. Czemu nie mozna dopracowac Wirtualnego dziekanatu i tam umieszczac biezace informacje dotyczace studentow, mogloby to ulatwic obsluge zwlaszcza studentow zaocznych. W WD mozna byloby takze zamiescic linki do regulaminow, bo ten odnoszacy sie do oplat jest w piekny sposob ukryty... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reaver247 Re: czemu akurat 40%? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 11:25 po pierwsze nikt nie wylewa zadnych żalów tylko wydaje swoja opinie i mozliwe rozwiazania problemu, ale do tego potrzebna jest umiejetnosc rozumienia czytanego tekstu. Ankiety to jedna z metod ktora sugeruje, ale jest niewystarczajaca, jednostka weryfikujaca kadre powinna prowadzic rowniez wlasne obserwacje by miec peniejszy obraz rzeczywistosci moim zdaniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ascanias Re: czemu akurat 40%? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 20:38 Jest jednak prosty sposób by to sprawdzić. UJ już dało przykład. Należy po > prostu poprosić studentów o wypełnienie ankiet oceniającyh pracę administracji. i co? zmienilo to w jakis sposob ich prace? -odp.brzmi nie ,w kazdym razie ja na przykladzie swojego instytutu nie widze ( choc musze przyznac ,ze akurat tamtejsze pracownice sa w porzadku) Te ankiety sa po prostu wirtualne i tyle,obwawiam sie ,ze ida do kosza Uważam że Pan jako student mógłby taki pomysł poddać władzom pod rozwagę. > Znacznie to sensownijsze, niż wylewanie żalów na forum... a na forum juz nie mozna? mamy sobie tu wystawiac laurki? może wlasnie jkais wiekszy odzew osob ,ktore sa w podobnej sytuacji cos zmieni na lepsze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja półprawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:35 a ja mam bardzo dobre kontakty z paniami w dziekanacie. są uprzejme, radzę się ich w różnych kwestiach formalnych. tak się składa, że miałem uzyskać wpis na semestr 5. oddałem indeks w na początku grudnia, ale w moim przypadku sprawa jest skomplikowana, bo kilka ocen musiał mi przepisać dziekan. o okazało się w zeszłym tygodniu, że wciąż wpisu nie mam. a tu sesja idzie. i co? i okazuje się, że pani w dziekanacie starała się, ale dziekan jest ostatnio zajęty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja półprawda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:38 natomiast poruszany przez ciebie problem jest zupełnie innej natury Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista 3 egzemplarze 29.01.07, 20:41 > to dlaczego informacja o > każdej ocenie musi być uwzględniana w 3 egzemplarzach? protokoły, indeks, > karta... Otóż dlatego, że niestety istnieje możliwość fałszerstwa wpisu w indeksie i karcie. Dlatego te wpisy należy skonfrontować z protokołem egzaminacyjnym. Natomiast jedynym sensownym wyjściem z tej sytuacji jest wprowadzenie elektronicznego indeksu. Proszę mi wierzyć, nie tylko studenci mają dość wpisów. To koszmarne zajęcie. Nudne, monotonne, a wymagające maksymalnego skupienia i uwagi (przecież nie owlno się pomylić). W poprzedniej sesji wpisy robiłem przez 12 godzin, z ulczeni wyszedłem po 12tej w nocy. Gdyby przejść na wersję elektroniczną, oszczędności czasu - zarówno studentów, jak i egzaminatorów i pań w dziekanacie - były by ogromne. Odpowiedz Link Zgłoś