Kto jest winien smierci

22.03.07, 11:18
tych osob , ktore mialy szanse dzieki przeszczepom organow...
No jasne ze nie wszystkie te osoby ale statystycznie jakas czesc
zylaby...dzis ich nie ma. czy jest zwiazek przyczynowo skutkowy miedzy
postepowaniem okreslonych i konkretnych osob a zejsciami smiertelnymi
ocekujacych na przeszczepienie organow?
Pytam powaznie bo bardzo powazne zarzuty padly z okreslonych ust wobec
okreslonych osob i rozpetala sie burza i trwa oczekiwanie na wyrok
sądu...ale czas nie zatrzymal sie dla oczekujacych i co do powiedzenia Im i
ich Rodzinom ma ten fanatyczny zwolennik slepego zacietrzewienia?
trudny
    • luckystrike Re: Kto jest winien smierci 22.03.07, 11:24
      Niestety, ale umierają za "lepsze jutro", za "solidarne państwo" wolne od
      wszelkich układów. Można rzec, że zostali wybrani...
      • trudny2002 Re: Kto jest winien smierci 22.03.07, 11:26
        taaaaa, wybor nalezal zapewne do kogos...czy myslimy o tym samym?
        No to ja prosilbym aby prokurator zbadal te sprawe...bo chyba zycie ludzkie
        jest wartoscią najwyzsza...
        trudny
        • krzychut Re: Kto jest winien smierci 22.03.07, 11:53
          Tych panów życie ludzkie interesuje tylko w takim okresie, kiedy poszukiwać go
          można w okolicach vaginy.
          Później mają człowieka i jego życie w życi.
          • kocinos Re: Kto jest winien smierci 22.03.07, 14:43
            Nie jestem pewny, które dokładnie miejsce masz na myśli, jak chodzi o miejsce
            przynależne ŻYCIU ludzkiemu (w mniemaniu "tych panów"), ale RZYĆ jest zazwyczaj
            dość pojemna...
            • trudny2002 Re: Kto jest winien smierci 22.03.07, 14:47
              nie wiem czy wspominć raczysz o tego typu sylwetce jaka jest osobliwym udziałem
              Edgara Perona?
              Zaiste wyjątkowo to rozklepane zadu połacie jakby gosc pod kafar wpadł...
              • kocinos Re: Kto jest winien smierci 23.03.07, 01:15
                Fakt. Niestety wielkość miejsca przechowywania narodu, w ujęciu 3 wymiarów,
                może zmylić. Czasem rzyć wydaje się malutka, a ileż w niej zmieścić się może...
                Widać, rzeczywistość jest nie tylko nie - czrno-biała, ale też n-wymiarowa...
    • xyz_xyz_xyz Re: Kto jest winien smierci 20.04.07, 13:22
      Skutki uboczne
      Autor informacji: Paweł Walewski
      fakty.interia.pl/prasa/polityka/news/skutki-uboczne,897425,3400
      Środa, 18 kwietnia (06:00)
      W Polskiej transplantologii zapaść, jakiej nie było od lat. Liczba przeszczepów
      spadła w niektórych szpitalach do zera. Kolejki oczekujących na nerkę, serce i
      wątrobę wydłużają się z tygodnia na tydzień. Czy ktoś za to odpowie?

      Będzie dramat. To pierwsza myśl, jaka przeszła przez głowę prof. Januszowi
      Wałaszewskiemu, szefowi Poltransplantu, gdy usłyszał ministra Zbigniewa Ziobrę
      na słynnej konferencji prasowej w połowie lutego. Oskarżenia pod adresem
      kardiochirurga, doktora G. z warszawskiego szpitala MSWiA, w tym największe - o
      umyślne dopuszczenie do śmierci pacjenta, rzuciły cień na całą polską
      transplantologię. Z napływających z całego kraju do Poltransplantu
      comiesięcznych raportów wynika, że liczba transplantacji spadła o ponad 60
      proc. Prof. Janusz Wałaszewski nie jest tym zdziwiony. Raczej zmartwiony, może
      nawet załamany, bo 10 lat mozolnego budowania dobrej atmosfery wokół
      przeszczepów zostało zniweczone jednym nieostrożnym oskarżeniem. - Zarzut
      korupcji i sugerowanie zabójstwa w powiązaniu z przeszczepianiem narządów
      wzbudzają oczywistą niechęć do tej metody leczenia, bo kto chce się leczyć w
      kryminale - retorycznie pyta profesor.

      Sytuację zaogniły dodatkowo dwie publikacje z przełomu marca i kwietnia
      w "Gazecie Polskiej" o nieprawidłowościach w białostockim szpitalu
      klinicznym. "Nerka na zamówienie", "Łowcy narządów" - takie tytuły nie
      przechodzą dzisiaj bez echa.
      "Gazety Polskiej" nie czyta zbyt wiele osób, ale tego dnia jej wstrząsające
      tytuły cytowały wszystkie telewizyjne dzienniki. To wystarczyło, by podkopać
      zaufanie do naszej specjalności i spłoszyć ludzi - mówi prof. Wojciech
      Rowiński, krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii. Już następnego dnia
      po opublikowaniu przez "Gazetę Polską" wstrząsających doniesień nasz rozmówca
      pracował w komisji, która sprawdzała prawdziwość oskarżeń wysuniętych pod
      adresem lekarzy posądzonych o uśmiercanie pacjentów lekiem thiopental, by
      zdobyć ich narządy. Na podstawie otrzymanych z prokuratury dokumentów nie
      dopatrzono się żadnych uchybień przy orzekaniu śmierci mózgowej. Stosowne
      procedury były nawet bardziej rygorystyczne, niż przewiduje prawo.
      • ciupazka Re: Kto jest winien smierci 20.04.07, 14:00
        Moze trza sie spytać ftory śpytol prywatny nie zarobiył z tego powodu i
        krzyk temu teroz oni podnosom. Strak zyć, strak umiyrać przy takik dochtorak.
        Syćko jedno , cy do niego pódzies, cy nie. Tak i tak pomrzes, aaa ze o jedyn
        dzień, miesiąć , no moze rok później, to ni ma roźnicy, haj.Nie sukojcie tyk
        winowatyk, bo i Wy pomrzecie, choć nad Wami bee stoł profesor dochtor i to
        habilitowany, bajako!
        • trudny2002 Proponuje Ci jednak tym razem refleksji nieco 20.04.07, 14:49
          ciupazka napisała:

          > Moze trza sie spytać ftory śpytol prywatny nie zarobiył z tego powodu i
          > krzyk temu teroz oni podnosom. Strak zyć, strak umiyrać przy takik
          dochtorak.
          > Syćko jedno , cy do niego pódzies, cy nie. Tak i tak pomrzes, aaa ze o jedyn
          > dzień, miesiąć , no moze rok później, to ni ma roźnicy, haj.Nie sukojcie
          tyk
          > winowatyk, bo i Wy pomrzecie, choć nad Wami bee stoł profesor dochtor i
          to
          > habilitowany, bajako!

          To że odejdzie kazdy to jasne i rzeczywiste...to ze kazdy ma prawo jednak,
          wobec tego ze medycyna nie jest w powijakach, liczyc na pomoc ze strony lekarza
          to tez jasne...
          Nie wiem dlaczego zajmujesz takie stanowisko?
          Czy bardzo Cie boli, ze w zasadny sposob dostaje sie bezmyślnie w tym wypadku (
          ale nie jedynie w tym) podejmujacemu decyzje ministrowi Ziobro?
          Owszem tak niestety jest, ze jego dzialnie w tym wypadku przynosi wiecej szkod
          niz watpliwego 'wyleczania" niektorych pracownikow szpitali, przychodni,
          klinik...
          trzeba byc dość tępawym aby w sposob nie znoszacy sprzeciwu oznajmiac o winie
          kogokolwiek be uprzedniej decyzji sadu łacznie z pelną analizą komnkretnego
          przypadku...trzeba byc idiotą zaiste by pokazywac publicznie to co pokazanow
          sprawie znanej i mowic to co zostalo powiedziane...
          To absurd.
          Jest , na co zwracałem uwage niezwlocznie po agresji ministra Ziobro na kolejne
          srodowisko,naganne by w taki sposob zaklocac zaufanie jakie jest konieczne
          miedzy lekarzem a pacjentem...trzeba byc naprawde kims o braku umiejetnosci
          myslenia zeby upierac sie ze to wszystko to nic a tylko uklad sie broni...
          No Ciupazko...sa zachowania jakie nie licuja aniz powaga stanowiska
          piastowanego ani z godnoscią...
          To jest nie warte uwagi, ze lekarz ten lub ow bierze łapówki w taki czy inny
          sposob...to marny najczesciej lekarz i jesliby byl rynek uslug medycznych to
          taki ktos z niego wypada...
          Ponadto nie jest to jedyny przypadek kidy zachowaniem swoim minister ten
          dowodzi ze o odpowiedzialnosci tak naprawde nie wie wiele...ale sądzę ze kiedys
          i on sie dowie...
          jeśłi jak mowie komukolwiek z bliskich mi osob stanie sie cokolwiek a znajdzie
          sie zwiazek przyczynowo skutkowy pomiedzy tym zdarzeniem a tym jak postapil
          minister sprawiedliwosci pan Ziobro, z pewnoscią wystapie przeciw niemu na
          wlasciwa drogę . I z pewnoscią nie odpuszcze ...nie wykluczam ze podobnie jak
          jego brat i on usilujac scigac lakarzy po smierci swego ojca...
          Ciupazko, zycie ludzkie jest wartoscia jaka sie nie igra, a kto to robi jest
          niebezpieczny i wedlug prawa jest przestepcą...
          i to tyle:)
          trudny
      • xyz_xyz_xyz c.d. 20.04.07, 19:09
        Dlaczego krewni odmawiają
        - Podaną, informację, ze pacjenci byli usmiercani poprzez wprowadzanie ich w
        stan śpiączki po to, aby pobrać nerki czy wątrobę, jest mi w ogóle trudno
        komentować ~ mówi prof. Walaszewski. - Procedura rozpoznani asmierci mózgowej
        właśnie wyklucza obecność jakichkolwiek środków farmakologicznych, które mogą
        spowodować śpiączkę. Olbrzymią fantazją popisali się dziennikarze albo ci,
        którzy ich do tego namówili.
        Ale już kilka dni po feralnym artykule do siedziby Poltransplantu przyjechali
        ludzie z Białegostoku, którzy przywieźli w imieniu swoich rodzin starannie
        wypisane sprzeciwy na pobranie po śmierci ich komórek i narządów (Centralny
        Rejestr Sprzeciwów istnieje przy Poltransplancie od 1996 r., do tej pory
        zarejestrowało się w nim blisko 24 tys. osób). Zażądali natychmiastowego
        potwierdzenia, ze ich oświadczenia zostały przyjęte. Jakby powrotną drogę do
        domu chcieli odbyć ze świadomością, ze w razie wypadku nikt nie dobierze się do
        ich serca i nerek. Czy ktoś próbował z nimi rozmawiać, obalić fałszywe mity? -
        Nigdy wcześniej się nie zdarzałobyśmy mieli tutaj takich gości - tłumaczy
        dyrektor. - Nie mamy prawa kogokolwiek odwodzić od decyzji, jeśli wyraża swój
        sprzeciw na pobranie narządów po śmierci, jak usłyszałem w sekretariacie
        wzburzonego mężczyznę, ze ,,nikt nie będzie handlował jego bebechami", nawet
        nie miałem ochoty wychodzić ze swojego gabinetu.
        W całym ubiegłym roku w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów swoje personalia
        zgłosiły 272 osoby. Od lutego do początku kwietnia tego roku - 340. Same liczby
        nie są tu jednak najważniejsze. W 38-milionowym społeczeństwie ułamek procenta,
        który nie zgadza się z ideą transplantacji, nie jest w stanie jej zaszkodzić.
        Ale martwi coraz brutalniej wyrażany opór i tempo, w jakim oponenci zwieraj^
        szyki. Choć jasno wyrażony sprzeciw wobec oddania narządu jest jedyną barierą
        uniemożliwiającą zaliczenie zmarłego do grona potencjalnych dawców (na tym
        polega obowiązująca w polskim prawie zasada zgody domniemanej:, jeśli nikt nie
        wie o twoim sprzeciwie, lekarz ma prawo po stwierdzeniu śmierci przypuszczać,
        ze zgadzasz się na oddanie organów), to praktyka wygląda zupełnie inaczej. -
        Dobry obyczaj nakazuje porozmawiać rodziną zmarłego i zawiadomić ją o zamiarze
        pobrania narządu - wyjaśnia dr Krzysztof Pabisiak ze Szczecina, koordynator
        przeszczepień w tym regionie, który najczęściej prowadzi tego typu rozmowy. – W
        Polsce lekarze zawsze liczą się z decyzją rodziny. Kiedy zgłosi sprzeciw, nie
        chcemy wywoływać konfliktów i potęgować bólu po stracie bliskiej osoby, więc
        odstępujemy od pobrania narządów.
        -Ale to jak wyrok śmierci dla sześciu innych osób, bo przecież ktoś czeka na
        nerki, wątrobę, płuca, serce, trzustkę - mówi prof. Jacek Szmidt z Kliniki
        Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej Akademii Medycznej w
        Warszawie. Jeszcze pamięta te lata, kiedy nowe nerki otrzymywało w jego klinice
        ponad stu chorych. W marcu tego roku nie było żadnej takiej operacji! Powód:
        brak narządów. Kilka dni temu otrzymał sygnał z innego oddziału, ze być może
        warto zwoływać zespół na salę operacyjną, bo są zwłoki 50-letniej samotnej
        kobiety, która w rejestrze nie zgłosiła sprzeciwu. W trakcie rozmowy jej matka
        nagle sobie przypomniała, ze córka z całą pewnością nie chciałaby zostać
        dawczynią - nie było to wiarygodne, ale lekarze uszanowali wole; matki i od
        pobrania nerek odstąpiono.
        -Z punktu widzenia przepisów w żadnym kraju, od czasów rzymskich, rodzina nie
        jest dysponentem zwłok - dobitnie stwierdza prof. Wojciech Rowinski. Przypomina
        sobie rozmowie dla ,,Polityki" sprzed pięciu lat (,,Z ciała do ciała"; POLITYKA
        7/02), w której żalił się na zły odbiór transplantologii: ,,Rodziny sądzą, że
        lekarze w poszukiwaniu dawcy nie zrobią wszystkiego, aby ratować ich
        najbliższych. Gdy kilka lat temu telewizja poinformowała, ze 18-
        letniBartekczeka w Zabrzu na dawce serca, następnego ranka z oddziałów
        neurochirurgicznych na własne zadanie wypisało się; wielu pacjentów".
        - Po ostatnich wydarzeniach jestem jeszcze bardziej wyczulony na punkcie doboru
        właściwych słów - mówi profesor. - Gubi nas nieostrożność. Mówimy: brak dawców,
        a powinniśmy: brak narządów.
        Po czyjej stronie jest minister
        Inne kraje Unii Europejskiej dawno przegoniły Polskę w liczbie wykonywanych
        przeszczepień. Obecny kryzys jeszcze powiększy ten dystans, choć już ubiegły
        rok okazał się trudny dla polskiej transplantologii. Przedłużające się strajki
        lekarzy i pielęgniarek sprawiły, ze w szpitalach nikt
        nie miał głowy do zajmowania się procedurą związaną z pobieraniem narządów.
        -1po raz pierwszy od 10 lat mieliśmy gorsze wskaźniki - mówią w Poltransplancie.
        - W2005 r. przeszczep otrzymało 1400 biorców, w ubiegłym roku 1257. Liczba
        wszystkich pobrań od zmarłych dawców w 2006 r. spadła o 11 proc.
        Najbliższe tygodnie zapowiadają się fatalnie. Prof. Paweł Kuna, dyrektor
        Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Barlickiego w Lodzi: - W styczniu
        mieliśmy dwa przeszczepy nerek, jeden serca i jeden wątroby. Od lutego nie było
        żadnych ze względu na brak zgody na pobranie organów. Przed aferami odmawiało
        60 proc. rodzin. Teraz wszystkie.
        Brak zabiegów ma swoje implikacje: wydłuża się kolejka osób oczekujących na
        nowa nerkę (czekają już 1184 osoby), serce (231) lub wątrobę (162; te liczby z
        tygodnia na tydzień są coraz większe), ale poszkodowane zaczynają być również
        szpitale, które tracą pieniądze, jakie mogłyby otrzymać z Ministerstwa Zdrowia
        za wykonane operacje (transplantologia finansowana jest z budżetu ministerstwa,
        a nie przez NFZ). A są to całkiem niemałe kwoty: za przeszczep nerki resort
        płaci w tym roku 35 tys. zł, serca - 90 tys., wątroby - 170 tys. Dyrektor Kuna,
        jak wielu innych szefów dużych szpitali, musi mimo to utrzymywać w gotowości
        dwa zespoły chirurgów, którzy w każdej chwili - gdy nadejdzie sygnał o
        narządach do pobrania - staną przy stole operacyjnym. Skąd ma brać na to
        pieniądze?
        Skoro Ministerstwo Zdrowia nie ma za co płacić ośrodkom transplantacyjnym, bo
        są bezczynne, może kogoś ucieszą takie oszczędności? W pierwszym kwartale tego
        roku przeszczepiono w kraju 162 nerki i 14 serc - to odpowiednio o 58 i 9 mniej
        niż w identycznym okresie ubiegłego roku (przypomnijmy: najgorszym ostatniej
        dekadzie). Pod adresem ministra padło ostatnio mnóstwo zarzutów, ze milcząco'
        toleruje poczynania kolegów z rządu, którzy dyskredytują polską
        transplantologię? (choć przecież prof. Zbigniew Religa sam należy do elitarnego
        grona jej twórców). Ale ostrożne podejście ministra, który nie odciął się
        jednoznacznie od absurdalnych oskarżeń wysuwanych pod adresem lekarzy,
        wytłumaczyć łatwo: nie chce stracić stanowiska w rządzie, ponieważ ma ambicję
        zrealizować jeszcze w tym roku swe sztandarowe pomysły - sieć szpitali i koszyk
        świadczeń. Może się obawiać, ze nie dostanie na nie zgody, jeśli wejdzie w
        konflikt z pupilem premiera i swoim imiennikiem, szefem prokuratury. A ten trzy-
        ma ministra zdrowia w szachu i zdaje się mówić: na temat postępowania pańskich
        kolegów wiem więcej niż pan; proszę się w moje śledztwa nie mieszać.
        Niedawno natomiast prof. Religa zganił lekarzy za uchylanie się od orzekania
        śmierci mózgowej i pobierania narządów. To wasz moralny obowiązek - przypomniał
        podniesionym głosem. Ale nie przysporzyło mu to popularności. - Chciałbym
        dopatrzyć się w tym stwierdzeniu czegoś dobrego, mimo ze było tak szorstkie -
        tłumaczy pojednawczo prof. Wojciech Rowinski. Bo jest to faktycznie moralna
        powinność lekarza, aby zwrócić uwagę, ze jak ktoś umarł, to inny człowiek może
        żyć.
        Według proszącego o niepodawanie swoich personaliów anestezjologa, który nieraz
        komisyjnie orzekał śmierć mózgu (robi to zawsze wspólnie trzech lekarzy:
        anestezjolog, neurolog lub neurochirurg oraz inny specjalista), ostatnie afery
        spłoszyły kolegów, czemu trudno się dziwić. -Jeśli
        • xyz_xyz_xyz Re: c.d. 20.04.07, 19:12
          nasze zajęcie ma być traktowane jako chęć łatwego zarobku, a nas nazywa się
          łowcami narządów, łowcami dawców i wreszcie skoro możemy być posądzeni o
          zabójstwo -kto będzie dobrowolnie ściągać prokuraturę na swoją głowę? Nie
          wierzę, by pan Religa tego nie rozumiał On po prostu nie jest już po naszej
          stronie.
          Co zrobiłeś dla bliźniego?
          Zanim w 1996 r. zaczęła w Polsce obowiązywać ustawa o przeszczepianiu narządów,
          transplantolodzy tworzyli zręby swojej - uważanej do dzisiaj za nowatorską -
          dziedziny już od 30 lat (pierwsza trans-plantacja nerki odbyła się w Warszawie
          w 1966 r.). Czuliśmy się niekomfortowo - to najczęściej powtarzane wspomnienia
          lekarzy z tamtego okresu, kiedy nie było żadnego prawa sankcjonującego ich
          działalność. Pobranie nerek od osób zmarłych traktowa-no jako wstępny etap
          badania sekcyjnego, a wykonujących te zabiegi chirurgów nawet koledzy z innych
          klinik nazywali złośliwie brygadą sępów.
          Śmierć bliskich jest najbardziej traumatycznym przeżyciem, a skomplikowanej
          definicji śmierci mózgowej - której rozpoznanie stanowi podstawę do
          stwierdzenia zgonu i umożliwia po-branie narządów- większość nie po-trafi
          zaakceptować (mózg nie funkcjonuje, nie ma reakcji źrenic na światło, ale serce
          bije!)
          Być może wszystkie kampanie społeczne, namawiające ludzi do zgody na oddawanie
          swych narządów po śmierci - organizowane pod hasłami ,,Podziel się
          życiem", ,,Nie wszystko można kupić", ,,Nauczmy się dawać najcenniejszy dar" -
          nie trafiają w ogóle tam, gdzie powinny: w sedno naszych lęków związanych ze
          śmiercią. Skoro większość rodzin nie zgadza się w Polsce na sekcję zwłok ich
          zmarłych bliskich, nawet za cenę poznania odpowiedzi na pytanie, z jakiego
          powodu nastąpił zgon
          - to opór przed pobraniem narządu nie wynika być może z kwestionowania samej
          idei transplantacji, (co akcentują wspomniane kampanie), lecz z głęboko
          zakorzenionej, niewzruszonej wiary, ze ciało człowieka po śmierci należy
          pozostawić w spokoju.
          Czy zatem górnolotne hasło, które w dużym uproszczeniu zawiera prostoduszna
          prośbę: oddawajcie narządy po śmierci, ma szansę na szerszą akceptację? -
          Trudno oczekiwać, by rodzina, która poniosła ciężką stratę (a potencjalnymi
          dawcami narządów są zwykle młodzi ludzie, którzy umierają niespodziewanie),
          była skłonna do takiej szczodrości -mówi Paweł Lukow, doktor etyki z Instytutu
          Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Tu daje o sobie znać nasza specyficznie
          pojęta polska religijność. Bo czy chrześcijanin po-winien bać się śmierci albo
          przesadnie troszczyć się o pośmiertny los ciała? Przeciwnie, wszak religia ta
          akcentuje duchowość. A już na pewno powinien respektować to, czego nauczał Jan
          Paweł II: ,,Człowiek wyrażający zgodę na pobranie narządów po swoim zgonie
          wykazuje świadectwo miłości chrześcijańskiej, która daje życie innym".
          Według Pawła Lukowa, jeśli chcemy skłonić ludzi do udostępniania swoich
          narządów, trzeba moralną edukację zindywidualizować. - Duchowny nie powinien
          nauczać w kościele, ze wierni maja być dobrymi chrześcijanami. Lepiej zapytać
          każdego z nich: a co ty zrobiłeś dla bliźniego? Zgodziłeś się na przykład, by
          twoje serce lub nerki po śmierci uratowały czyjeś życie?
          Robert Kąder codziennie budzi się ze świadomością, ze żyje dzięki takiemu
          altruizmowi. Nową wątrobę otrzymał w czerwcu 2000 r. - Nie mogę uwierzyć, ze
          ofiarowano mi do tej pory siedem lat- mówi. Poświęcił się działalności w
          Stowarzyszeniu Życie po Przeszczepie, niedawno został prezesem Polskiej
          Federacji Pacjentów Dial Trans plant. Dlatego doskonale rozumie, co czują
          dzisiaj chorzy czekając na przeszczep narządów.
          -Byłbym w nieustającej depresji, bo człowiek pozbawiony szansy i nadziei ginie.
          Sam czekał na swoją nowe wątrobę trzy miesiące.
          A dziś - jak piszą zdezorientowani pacjenci do Stowarzyszenia-znalezienie
          organu to jak wygrana w lotto.
          PAWEtWALEWSKI

    • czesiekkk Re: Kto jest winien smierci 20.04.07, 21:17
      A ja też złożyłem sprzeciw, bo nigdy nie zgadzałem się z zasadą tej ustawy
      mówiącą, że milczenie oznacza zgodę. Taka konstrukcja jest nie do przyjęcia dla
      mnie i dobrze że minister zdrowia chce zmienić ten przepis ustawy.
      Poza tym Konstytucja chroni prawo dziedziczenia, chroni własność wywłaszczyć
      można za słusznym odszkodowaniem, orzec przepadek na podstawie wyroku sądowego
      tymczasem moje organy może zabrać lekarz, jakim prawem? Konstytucja lekarzy nie
      obowiązuje?
      Do przeszczepów powinna być potrzebna zgoda rodziny, o ile zmarły sam wcześniej
      nie wyrazi zgody.
      • gosia.43 Re: Ludzie młodzi , czy wieku średniego .. 20.04.07, 22:30


        • gosia.43 Re: Ludzie młodzi , czy wieku średniego .. 20.04.07, 22:48
          nie myślą o śmierci i złożeniu stosownych zapisów .Jeżeli już to mocno
          schorowani czy w podeszłym wieku ... a i też nie zawsze....
          Rodzina po śmierci bliskiej osoby jest pogrążona w żalobie.... i nie myśli
          rozsądnie , a pytanie o organy zmarłego w tym okresie ... chyba jednak nie jest
          stosowne....
          Temat wrażliwy , bardzo delikatny , ale bardzo wazny ..

          A jednak niektórzy dostają szansę na życie ...i żyją......, dzieki tym , którzy
          odchodzą.....
          • czesiekkk Re: Ludzie młodzi , czy wieku średniego .. 20.04.07, 23:37
            Organy zmarłego należą się rodzinie albo osobom wskazanym przez zmarłego w
            testamencie. I tylko te podmioty mogą podjąć decyzję co do ich losu. Milczenia
            nigdy nie należy traktować jako zgody, zwłaszcza w takiej delikatnej sprawie.
            Brakiem wrażliwości jest doręczanie rodzinie po fakcie i bez rozmowy
            kwitu-wypisu z zaznaczeniem co pobrano a co nie.
            Ja się z tym nie zgadzam i przeciwko temu protestuję.


            • trudny2002 Jesli przyjdzie mi odejsc.. 20.04.07, 23:44
              a cokolwiek ze mnie komukolwiek sie moze przydac, to nichze to ma...ja mu daje
              i nie pytam kto to taki...
              trudny
              Owszem zastrzegam ze jesli ktos zechcialby uzyc tego co lubi moja Pani, to
              niechetnie a zreszta nie slyszalem aby wlasnie ten organ cieszyl sie
              popularnoscią...no chyba ze w miejsce nie jednego a kilku panow jakich
              wszystkim przychodzi znac,,,to prosze.... i nawet zupelnie zimny moze byc na
              zawsze..:)
              • sabbina [...] 20.04.07, 23:49
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • gosia.43 Re: Jesli przyjdzie mi odejsc.. 20.04.07, 23:50
                A cóż komu z takiego zimnego......??? ))
                Życiem się trzeba cieszyc .... zawsze ..., na umieranie przyjdzie czas.......
                w odpowiednim dla każdego momencie...
                • trudny2002 Re: Jesli przyjdzie mi odejsc.. 20.04.07, 23:52
                  kobiety podobno marzą o chłodnym...no tak jak Przybyszewski
                  sugerował ...szatanskim...:)))
                  trudny
              • xyz_xyz_xyz Re: Jesli przyjdzie mi odejsc.. 21.04.07, 10:08
                trudny2002 napisał:

                > a cokolwiek ze mnie komukolwiek sie moze przydac, to nichze to ma...ja mu
                daje
                > i nie pytam kto to taki...
                > trudny

                całkowicie się zgadzam. Bo jaka jest alternatywa? Nakarmienie robaków.
            • kocinos Re: Ludzie młodzi , czy wieku średniego .. 21.04.07, 23:03
              czesiekkk napisał:
              "Organy zmarłego należą się rodzinie albo osobom wskazanym przez zmarłego w
              testamencie. I tylko te podmioty mogą podjąć decyzję co do ich losu."

              Rozumiem, że rodzina powinna skarżyć też robaczki, bo one też się dobiorą do
              organów bez zgody właściciela ...?
              A poważnie, to trochę mnie zmroziło to sformułowanie :"Organy zmarłego należą
              się rodzinie albo osobom wskazanym przez zmarłego w testamencie". Jaki jest
              sens tego? Rodzina ma mieć możliwość "pochandlowania" tymi organami? Śwagier X
              ma ochotę zamienić moje nerki na nowy telewizor? A bratanek na nowy komputer?
              Bo po cóż innego rodzinie te organy? Włożą do formaliny? Tak widziany świat
              wydaje mi się jeszcze bardziej paskudny, niż zwykle...
    • peerelski Re: Kto jest winien smierci 21.04.07, 01:50
      smierc to dobrodziejstwo, trzeba tylko umiec umrzec... niestety ci co
      zgromadzili za duzo pieniedzy, nie umieja
      • kocinos Re: Kto jest winien smierci 21.04.07, 23:06
        Dobrodziejstwo??!! Raczej paskudna konieczność. A umiejętność "godnego"
        odejścia, to unikat. I posiadana kasa nie ma tu nic do rzeczy. Znam parę
        przykładów...
Pełna wersja