krzychut
11.04.07, 07:25
W okresie świątecznym przejechałem samochodem Polskę z Krakowa na Hel i z powrotem. Gdyby oceniać nasz kraj tylko po stanie dróg oraz umiejętnościach i kulturze jazdy kierowców to śmiało można stwierdzić, że mieszkamy w kraju dzikusów. Osiemnaście lat po zmianach ustrojowych nie wybudowano jeszcze nawet 50 kilometrów najaważniejszej autostrady – jedynki. Przejechanie przez Zgierz i Łódź (ok. 30 km) zajmuje w godzinach popołudniowych co najmniej dwie godziny.
Wczoraj na trasie Gdańsk – Kraków widziałem siedemnaście wypadków i kolizji.
Widziałem tirowców wyprzedzających sznur samochodów osobowych na podwójnej ciągłej linii, jadący z przeciwka uciekali na pobocza.
Na „gierkówce” kierowca eskorta rocznik 1980, któremu nie chciał zjechać matiz jadący lewym pasem, wyprzedził go z prawej po czym wracając na lewy pas zepchnął gościa na trawę rozgraniczającą jezdnię.
A w radio słyszę, że gdybyśmy mieli materiały budowlane to autostrady już dawno byłyby gotowe ale nie mamy fachowców bo wyjechali na wyspy.
W tej sytuacji przy życiu trzyma mnie raport Macierewicza, minister Fotyga, ustawa lustracyjna i światli bliźniacy.