lesolej
08.05.07, 12:03
W obronie basenu
dziś
Mieszkańcy Borku Fałęckiego walczą o zachowanie terenów zielonych w swojej
dzielnicy. Jest niebezpieczeństwo, że zamiast istniejących ośrodka
rekreacyjno-sportowego i parku powstaną... bloki. Jeżeli tak się stanie,
zniknie jedyny otwarty basen w Podgórzu, a system komunikacyjny osiedla
zostanie sparaliżowany.
Właściciel w likwidacji
Tereny w okolicy ul. Żywieckiej mają skomplikowaną sytuację prawną. Walczy o
nie przedwojenny właściciel - firma Liban, obecnie w likwidacji, która jednak
widnieje w księgach wieczystych. Miasto stara się o przejęcie gruntów na
drodze sądowej, a tymczasem Liban odsprzedał deweloperowi część terenu
zielonego, użytkowanego przez mieszkańców jako park. W magistrackim wydziale
architektury i urbanistyki procedowanych jest też kilka wniosków o ustalenie
warunków zabudowy terenu między ul. Żywiecką, Jagodową a Goryczkową.
Wnioskodawcy chcą tam postawić kilkunastopiętrowe bloki.
Korytarz ekologiczny
Według Krystyny Kollbek-Myszki, dyrektorki magistrackiego wydziału spraw
społecznych, likwidacja basenu przy Żywieckiej byłaby katastrofą. - To jedyny
otwarty basen wtej części miasta -argumentuje dyrektor Kollbek-Myszka. -
Spośród wszystkich basenów miejskich cieszy się największą popularnością.
Gdyby sytuacja prawna została wyjaśniona, można by zainwestować w nowoczesną
infrastrukturę. To również dobre miejsce na budowę ogólnodostępnego
sztucznego lodowiska, którego brakuje w mieście, odkąd taflę przy ul.
Siedleckiego przekazano Cracovii - dodaje dyrektorka. W zeszłym roku z basenu
w Borku skorzystało prawie 24 tys. osób. Obok znajduje się ośrodek
kempingowy, las w części urządzony jako park i osiedle domków. W obronie tych
terenów występują też mieszkańcy, którzy założyli w tym celu stowarzyszenie.
Napisali do prezydenta miasta pismo, w którym wnioskują o sporządzenie planu
ochronnego dla terenu między ulicami Zawiłą, Zakopiańską, Zbrojarzy,
Montwiłła-Mireckiego, Rynkiem Fałęckim i Zdunów. - Nie zgodzimy się nigdy na
zabudowę wysoką na tym terenie - mówi Wanda Bazior, przewodnicząca
stowarzyszenia. - To korytarz ekologiczny, który wietrzy Kraków. 100 hektarów
lasu rosnącego w pobliżu to południowe płuca Krakowa. Jeżeli zbudujemy w
Borku ąska droga dojazdowa - podkreśla Bartłomiej Grabowski z Rady Dzielnicy
IX. - Jeżeli bloki powstaną, będziemy do naszych mieszkań latać helikopterami.
Sądowe spory
Radni miejscy częściowo podzielają argumentację mieszkańców. Podczas
wczorajszego posiedzenia komisji planowania przestrzennego i ochrony
środowiska wystosowali do prezydenta wniosek o sporządzenie analizy, która
rozstrzygnie, czy rzeczywiście Borek powinien zostać objęty planem ochronnym.
Urbaniści miejscy na ten pomysł patrzą jednak sceptycznie. Magdalena
Jaśkiewicz, dyrektorka magistrackiego biura planowania przestrzennego,
zauważa, że właściciele tego terenu - prywatne firmy - nie zrezygnują z walki
o swoje interesy. - Będzie bardzo trudno przeprowadzić w tym miejscu plan
ochronny - twierdzi dyrektor Jaśkiewicz. - A nawet jeżeli uda się go
uchwalić, z pewnością zostanie zaskarżony w sądzie. Pozostaje nadzieja, że
spór sądowy o prawo własności terenu zostanie rozstrzygnięty na korzyść
gminy. Jest na to szansa, bowiem pierwotny wyrok, przyznający rację Libanowi,
został uchylony przez sąd apelacyjny i przekazany do ponownego rozpatrzenia.
Równocześnie władze miasta wniosły o uznanie właścicielem terenu Skarbu
Państwa, na mocy zasiedzenia. Jak poinformowała Marta Witkowicz, dyrektorka
magistrackiego wydziału skarbu, z deweloperem, który wykupił już od Libanu
część parku, prowadzone są rozmowy na temat wymiany gruntów.
ANNA KAJTOCH - Gazeta Krakowska