Dodaj do ulubionych

Wojna napisowa

IP: *.net.autocom.pl 01.06.07, 20:05
Swietny tekst! Gratuluje. Oby tylko to przesłanie trafiło na podatny grunt, sądze że ziarno świadomości społecznej zostało zasiane...

Obserwuj wątek
        • Gość: mała poprawka Re: Wojna napisowa IP: *.chello.pl 04.06.07, 16:07
          Tutaj masz. Nazywa się to "dozwolonym użytkiem osobistym". Dalej w ustawie
          wyłączone są z niego programy komputerowe. Możesz sobie ściągać i posiadać
          dowolny już rozpowszechniony utwór. Rozpowszechniony = np. raz puszczony w radiu
          w Hongkongu.

          Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

          Oddział 3: Dozwolony użytek chronionych utworów

          Art. 23.
          1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego
          utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do
          budowania według cudzego utworu architektonicznego i
          architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych
          spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego
          niezwiązanego z celem zarobkowym.
          2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych
          egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w
          szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

          Art. 23 1 .
          Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie
          utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące
          integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu
          wyłącznie umożliwienie:

          1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi
          przez pośrednika lub
          2) zgodnego z prawem korzystania z utworu.

          Art. 24.
          1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory
          nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo
          naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i
          nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i
          przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym
          budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych.
          2. Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego
          mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były
          umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie
          korzyści majątkowych.
          ust. 3 w art. 24 skreślony
          ust. 4 w art. 24 utracił moc

          Art. 25.
          1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:

          1) już rozpowszechnione:

          a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
          b) aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne,
          chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest
          zabronione,
          c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie,

          2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a)
          i b),
          3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych,
          4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to
          jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby,
          5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.

          2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b) i c), twórcy
          przysługuje prawo do wynagrodzenia.
          3. Rozpowszechnianie utworów na podstawie ust. 1 jest dozwolone zarówno w
          oryginale, jak i w tłumaczeniu.
          4. Przepisy ust. 1-3 stosuje się odpowiednio do publicznego udostępniania
          utworów w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie
          przez siebie wybranym, z tym że jeżeli wypłata wynagrodzenia, o którym mowa w
          ust. 2, nie nastąpiła na podstawie umowy z uprawnionym, wynagrodzenie jest
          wypłacane za pośrednictwem właściwej organizacji zbiorowego zarządzania prawami
          autorskimi lub prawami pokrewnymi.

          Art. 26.
          Wolno w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach przytaczać utwory udostępniane
          podczas tych wydarzeń, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji.

          Art. 27.
          Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia
          własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w
          tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego
          utworu.

          Art. 28.
          Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:

          1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych,
          egzemplarze utworów rozpowszechnionych,
          2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów
          w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów,
          3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem
          końcówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących się na terenie tych
          jednostek.

          Art. 29.
          1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki
          rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym
          wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
          2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne
          utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
          2 1 . Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione
          drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.
          3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2 1 , twórcy przysługuje prawo do
          wynagrodzenia.

          Art. 30.
          1. Ośrodki informacji lub dokumentacji mogą sporządzać i rozpowszechniać własne
          opracowania dokumentacyjne oraz pojedyncze egzemplarze, nie większych niż jeden
          arkusz wydawniczy, fragmentów opublikowanych utworów.
          2. Twórca albo właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi
          lub prawami pokrewnymi jest uprawniona do pobierania od ośrodków, o których mowa
          w ust. 1, wynagrodzenia za odpłatne udostępnianie egzemplarzy fragmentów utworów.

          Art. 30 1 .
          Do baz danych spełniających cechy utworu nie stosuje się art. 28, art. 29 ust. 2
          i 3 i art. 30.

          Art. 31.
          Wolno nieodpłatnie wykonywać publicznie rozpowszechnione utwory podczas
          ceremonii religijnych, imprez szkolnych i akademickich lub oficjalnych
          uroczystości państwowych, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie pośrednio lub
          bezpośrednio korzyści majątkowych i artyści wykonawcy nie otrzymują
          wynagrodzenia, z wyłączeniem imprez reklamowych, promocyjnych lub wyborczych.

          Art. 32.
          1. Właściciel egzemplarza utworu plastycznego może go wystawiać publicznie,
          jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.
          2. W razie podjęcia decyzji o zniszczeniu oryginalnego egzemplarza utworu
          plastycznego znajdującego się w miejscu publicznie dostępnym, właściciel jest
          obowiązany złożyć twórcy utworu lub jego bliskim ofertę sprzedaży, jeżeli
          porozumienie się z nim, celem złożenia oferty, jest możliwe. Górną granicę ceny
          określa wartość materiałów. Jeżeli sprzedaż nie jest możliwa, właściciel jest
          obowiązany umożliwić twórcy sporządzenie kopii bądź - zależnie od rodzaju utworu
          - stosownej dokumentacji.

          Art. 33.
          Wolno rozpowszechniać:

          1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach,
          placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku,
          2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea,
          galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych
          dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w
          prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji,
          3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i
          fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego
          zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje
          wówczas prawo do wynagrodzenia.

          Art. 33 1 .
          Wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób
          niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich
          upośledzenia, nie ma zarobkowego charakteru i jest podejmowane w rozmiarze
          wynikającym z natury upośledzenia.

          Art. 33. 2
          Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby
          postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych
          postępowań.

          Art. 33. 3
          Wolno w celu reklamy wystawy publicznej lub publicznej sprzedaży utworó
          • Gość: QBY Re: Wojna napisowa IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 17:39
            Wreszcie napisano coś sensownego w tym serwisie. Dość zamordyzmu, dość
            wpieprzania się UE w sprawy Polski- chcą się ścigać, zamykać- proszę bardzo, ale
            niech robią to w GB, DE, FR etc... I ludzie się dziwią, że w UE wzrost
            gospodarczy na poziomie 4% to wielki sukces- przy tworzeniu tysięcy dyrektyw,
            przy mającej się coraz lepiej biurokracji brukselskiej- dusi się coraz bardziej
            firmy i zwykłych ludzi. Metodą małych kroczków powtarza się coś, co już dawno
            określono błędem- socjalizm. Permanentna inwigilacja, nieuzasadniona retencja
            danych, rozdawnictwo i limity handlowe, narzucanie zakazów i nakazów
            poszczególnym członkom UE na połów/wydobycie/produkcję coraz to kolejnych
            rzeczy... Nie wyczuwacie analogii?

            Teraz jeszcze na UE korzystamy- w ramach funduszy wyrównawczych więcej nam dają
            niż biorą, ale za 5-10 dopiero poczujemy jak nam przykręcono śrubę. Ból będzie
            tym większy, że u nas w kraju nie zanosi się na wprowadzenie liberalizmu w
            gospodarce- żre na ZUS i masa podatków, których jest tyle że praktycznie na
            każdym kroku mamy do czynienia z wielokrotnym opodatkowaniem. Czego się
            spodziewać po kraju w którym tych którzy się dorobili, mieli pomysł na życie,
            pracę karze się wyższymi progami podatkowymi? W imię czego?

            Podobne tendencje mamy w prawie autorskim- ZAIKS nawet się nie zająknie, że od
            każdego pustego nośnika i urządzenia nagrywającego są odprowadzane opłaty
            wyrównawcze, celem pokrycia ewentualnych strat twórców związanych z dozwolonym
            użytkiem osobistym- nie dość że się nie zająknie to jeszcze będzie grzmieć i
            fundować nam mniej lub bardziej bezpośrednie przekazy, że i takie korzystanie z
            utworów jest moralnie naganne. Ta i inne organizacje zbiorowego zarządu prawami
            autorskimi nawet same często nie zauważają, że łamią prawo, że korzystają z
            technologii, na które same nie mają pozwolenia, że same wpadają w sidła
            niejasnego prawa zamieszczając komentarze, zdjęcia bądź to inne utwory bez zgody
            twórców...

            Hipokryzja i ograniczanie wolności celem maksymalizacji zysków... Problem w tym,
            że nikt dzisiaj tam nie zauważa, że rozpowszechnianie w sieci darmowych utworów
            jest niejednokrotnie jedyną szansą na wypromowanie jakiegoś artysty czy pisarza.
            Nie od dzisiaj wiadomo że tam gdzie jest wiele zakazów bogacą się tylko
            nieliczni a reszta może się całować w... Im więcej prawa tym gospodarka bardziej
            dyszy z wysiłku, cóż dopiero kiedy masa zakazów zaczyna dotykać ludzkiej
            twórczości, czegoś co jest najczęściej tworzone spontanicznie, niejednokrotnie
            nie z chęci zysku ale z zwykłej chęci podkolorowania naszego świata?

            Zdusicie tymi zakazami ludzką ciekawość, zabijecie chęć szukania i poznawania
            nowego, zabijecie w zarodku niejedną inspirację, sprowadzicie kulturę wyłącznie
            do rarytasu dla dzianego kolesiostwa, wypromujecie lenistwo i artystów którzy
            będą zamiast tworzyć będą osiadać na laurach bo będą mieli nieograniczone niczym
            prawa autorskie, państwo które ścigać każdego za byle co i durną publikę, która
            nie będzie ani "czytata ani słuchata" (bo kto sobie pozwoli na takie eksploracje
            sieci i ludzkiej myśli, pomysłowości skoro za każdy krok w sieci będzie trzeba
            płacić? Kto komu coś poleci jeśli będzie musiał się liczyć z tym że następnego
            ranka zamiast rozradowanego kumpla wychwalającego np jakąś płytę i odliczającego
            kasę na oryginał "bo tego całe życie szukał" zapuka policja?)

            Moje zdanie jest takie: jeśli coś jest naprawdę dobrego to się na tym zarobi-
            jak na przykład nie wyobrażam sobie nazywania siebie fanem Floydów czy Anathemy
            nie posiadając oryginałów ich płyt- pytanie tylko ile musiałbym kasy przelać na
            konta innych, bardzo często miernych wykonawców zanim trafiłem na gatunek w
            muzyce który mnie poruszył. Kasy miałbym tyle samo- płyty zdecydowanie nie te co
            dzisiaj, być może nawet nie doszedłym do Floydów bo na nich już by mi nie
            wystarczyło... (przykład może zbyt jaskrawy bo kto dzisiaj nie słyszał o
            Floydach... ale wyobraźcie sobie mniej znane zespoły- kto w ciemno kupiłby płytę
            jakieś niszowej kapeli, której nie zna, nie wie jak grają i na to wszystko
            musiałby wydać 60-80zł bo producent taniej nie chciał tego puścić?). Podobnie z
            filmami. Powtarzam- jeśli coś jest dobre to się sprzeda i się na tym zarobi- sęk
            w tym, że aby stwierdzić że coś jest dobre trzeba się wcześniej sporo nasłuchać,
            naoglądać czy oczytać- nikt się z dobrym gustem nie rodzi- gust się wyrabia.

            Ograniczanie dostępu do dóbr kultury w sieci jest złym pomysłem- na dłuższą metę
            nawet dla samych twórców, producentów.
            • tetlian Dlaczego piractwo jest złe? 04.06.07, 18:21
              Proszę spojrzeć. Widzicie płaczącą Britney Spears? Wiecie dlaczego płacze? Otóż
              chciała sobie kupić nowy luksusowy samolot. Niestety przez piratów musi
              zadowolić się starszym model i nim podróżować po świecie.

              A widzicie tutaj Snoop Doga? Jest załamany. Dlaczego? Otóż przez piratów stać go
              tylko na trzy wyspy, a on zawsze marzył o czterech.

              Takie oto zło czynią właśnie piraci.
                  • maruda.r Re: Dlaczego piractwo jest złe? 05.06.07, 05:00
                    tetlian napisał:

                    > Nie, ja nie bronię piractwa. I to nie jest moja logika. Po prostu przypomniał m
                    > i
                    > się pewien odcinek South Parku, i przytoczyłem tutaj zapamiętane przeze mnie
                    > teksty z owego odcinka.

                    ******************************************

                    Dlaczego się wstydzisz obrony piractwa? Postęp cywilizacyjny osiągnęliśmy nie
                    tylko dzięki zleconym badaniom komercyjnym, a przede wszystkim dzięki badaniom
                    podstawowym i dzieleniu się wiedzą.

                    Prawa autorskie to pewne gwarancje dla twórców. Z tym się wszyscy zgadzają. Czy
                    jednak ochrona praw autorskich determinuje monopolizację niektórych informacji?
                    Bo przecież w tym kierunku dążą organizacje chroniące nie tyle prawa, co nowsze
                    samoloty Britney Spears. Tu jest pies pogrzebany. Na wolnym niezmonopolizowanym
                    rynku panna Spears mogłaby co najwyżej rzępolić na jarmarku w Końskowoli. I jest
                    mało prawdopodobne, by ktokolwiek zapłaciłby jej samolotem.

                    Ochrona praw wcale nie ma na celu ochrony praw, a jedynie zmonopolizowanie
                    części informacji. A monopol nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, poza tym, że
                    się na nim tworzy jak nowotwór.

              • Gość: QBY Re: Wojna napisowa IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 19:02
                Jeśli UE przegłosuje dyrektywę IPRED 2, to jako członkowie UE zostaniemy
                zobowiązani, w ramach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, do ujednolicenia
                naszego prawa krajowego z przepisami unijnymi... oczywiście możemy się z tym nie
                zgodzić (choć po tendencjach jakie się daje zauważyć w próbach zmieniania
                naszego prawa autorskiego nie wydaje mi się to realne) ale dobrze wiemy, że
                takie wychylanie się nie jest tolerowane w szeregach UE i że Unia może nagiąć
                nas choćby przez różnorakie sankcje ekonomiczne
            • mienszewik Re: Wojna napisowa 04.06.07, 18:57
              1.UE rozwija sie szybciej niz USA,ktore maja mniej regulacji wgospodarce,wiec
              argument o dlawieniu sie Europy jest nonsensem.Tacy jak ty zreszta
              przekonywali,ze europa nie dlugo zbankrutuje,atu jakby na zlosc rozwija sie
              znakomicie.No a tacy jak ty,znowu wieszcza koniec Europy,tylko,ze troche
              pozniej...
              2.To nie socjalizm ani UE,lecz KAPITALISTYCZNE firmy fonograficzne ograniczaja
              nasze prawa,powolujac sie na prawo autorskie.Prawica znowu probuje odebrac nam
              wolnosc!
              3.Permanentna inwigilacja to jest chlopie w USA.Patriot act i wiele innych
              rozwiazan wprowadzonych po 11 wrzesnia.Kapitalizm odbiera kolejne przyczolki
              wolnosci amerykanom.
              4.Autor tego artykulu jest lewicowcem,wiec ciesze sie,ze ci sie spodobal :)

              Wszystko co dobre jest lewicowe :)
        • Gość: prawnik Re: Wojna napisowa IP: *.as.kn.pl 04.06.07, 18:32
          Gość portalu: p2p napisał(a):

          > > Tylko mała poprawka co do treści - można ściągać filmy i
          > > muzykę. Ale już pirackich wersji oprogramowania nie
          >
          > Mylisz sie. Pokaz mi przepis, ktory na to nie pozwala?

          Nie masz pojęcia ? To się nie wypowiadaj, bo narażasz się na śmieszność. Proszę
          bardzo - art. 278 par. 2 kk (kradzieżprogramu komputerowego) i art. 293 par. 1
          kk (paserstwo ww.) Prosze, sa nawet 2 przepisy !
      • zbig76 anty antygłupol :( 04.06.07, 15:29
        "autoryzowane tłumaczenie"????? co to za bzdura - tzn. że twórca powinien
        tłumaczyć jeszcze raz po tłumaczu, żeby sprawdzic czy ten się gdzieś nie kopnął?

        autoryzuje to np. osoba udzielająca wywiadu, czy redaktor czegoś nie pokręcił

        jak sobie wyobrażasz autoryzowanie przekładu np. Tolkiena :))))))))))))))
      • Gość: d Potłuczony to jest właśnie zakaz rozpowszechniania IP: *.iimcb.gov.pl 04.06.07, 15:35
        W tym tkwi istota tego tekstu.
        Pamiętajmy, że prawo stanowią ludzie: zgodnie z "obowiązująceym prawem" ściga
        się zarówno złodziei samochodów jak i delegalizowało "Solidarość" za PRLu. W
        społeczeńtwie obywatelskim każdy obywatel musi mieć możliwość krytykować i
        wypływać na obowiązujące przepisy, jesli sprzyjają np. subiektywnie absurdalnym
        sytuacjom.
        Dlatego mam nadzieję że za ~20 lat będziemy wszyscy mogli dobrowolnie płacić
        np. 5% mieśięcznej opłaty za sieć na wszelkie prawa autorskie i wymieniać się
        czym popadnie. A z obecnego podejścia FOTY i innych ważniaków utrudniających
        DOSTĘP (tak, tak to nie o kasę coraz częsciej chodzi...) do dóbr
        niematerialnych śmiać się będziemy jak z niewolnictwa w XIX w. czy zakazów dla
        czarnoskórych studentów w USA w latach 50 (które to regulacje - przypomnijmy -
        też były często przez dziesiątki lat "zgodne z prawem" i to w
        najbardziej "cywilizowanych" krajach świata).
    • Gość: Gall Anonim Trzeba bedzie zlozyc do prokuratury... IP: *.ipt.aol.com 02.06.07, 18:27
      Moze zlozyc do prokuratury zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa, o zlamanie
      prawa, wg ktorego zabezpieczaniem dowodow mieliby sie zajmowac bezstronni
      biegli, a nie przedstawiciele koncernow.

      Cos mi sie zdaje, ze koncerny medialne sa jak flisacy, dla ktorych wlasnie
      nadeszla epoka pary. Tylko probuja sie bronic. Czy kwestia czasu jest, kiedy ich
      orez okaze sie niewystarczajacy i/lub peknie?

      Czasami tez kalumnie wydaja sie nie byc kalumniami. Nie naklaniam tu do uzywania
      niedozwolonego slownictwa (to ciekawe, ze w Wielkiej Brytanii jest prawdziwa
      wolnosc slowa, wiec szowinisci glosza poglady). Ten maly ulamek zlych wsrod
      dobrych psuje tej ogromnej wiekszosci opinie.
    • Gość: pan jerza Wojna napisowa IP: *.zab.nat.hnet.pl 02.06.07, 22:25
      Pan Lipszyc jest wysoce nieobiektywny, jego wypowiedź to typowa populistyczna
      propaganda, świadomie (bo nie wierzę by można nieświadomie popełnić aż tyle
      błędów) zniekształacjąca rzeczywistość. Po pierwsze - nikt nie został
      aresztowany za tłumaczenia, tłumaczenia są legalne. Aresztowano za
      ROZPOWSZECHNIANIE tłumaczeń. Po drugie - owi tłumacze nie są "twórcami", bo nie
      tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy. Po trzecie - wcale nie
      jest tak że ściąganie czegokolwiek z sieci jest jak najbardziej legalne. Z
      pewnością korzystanie z kradzionego oprogramowania jest nielegalne i karalne, a
      co do innych treści - nawet jeśli samo ich ściąganie nie jest karalne, to
      rozpowszechnianie - jak najbardziej, a tak wykształcony człowiek (członek
      zarządu Internet-czegośtam...) powinien wiedzieć że dominujące obecnie sieci
      P23P skonstruowane są na zasadzie równoczesnego udostępniania pliku, który się
      aktualnie ściąga. Po czwarte, żaden prawdziwy miłośnik filmu nie będzie
      przyczyniał się do procederu rozpowszechniania kradzionych kopii (np. poprzez
      upowszechnianie nielegalnych tłumaczeń), gdyż wie że w ten sposób okrada
      wszystkich, którzy je tworzą, produkują i rozpowszechniają.
      Wygląda na to że pan Lipszyc w imię szerzenia jakiejś mętnej ideologii
      świadomie wprowadza czytelników w błąd, metodą przemilczeń i nowomowy. Albo też
      sam zaczadział tą ideologią tak bardzo, iż stracił kontakt z realnym światem.
      Ta ideologia bardzo brzydko pachnie - w skrócie chodzi przecież o to jak się
      nakraść i pozostać bezkarnym i dobrze się z tym czuć. Temu służą te wielke acz
      fałszywe słowa o tłumieniu "twórczości". To są dylematy konsumentów (w dodatku
      nieuczciwych), a nie twórców. Tłumieniem twórczości jest właśnie okradanie
      twórców z praw do ich własnych utworów, z należnej im za nie zapłaty.
      Jeśli pan Lipszyc chce wyprodukować film za kilkadziesiąt milionów dolarów, a
      następnie wrzucić go "za free" do sieci, to obecne prawo mu to w pełni
      umożliwia i nikt nie będzie go w żaden sposób ścigał. Zatem - powodzenia drogi
      panie! Proszę dać dobry przykład i potwierdzić czynem idee które pan głosi :)
      Bardzo łatwo i przyjemnie jest domagać się cudzej własności - przekonajmy się
      czy równie łatwo i przyjemnie wyrzeknie się pan własnej.
      Stare lewackie brednie - zabierać "bogatym" (oczywiście byle nie mnie), i
      rozdawać "biednym"... Boże, kiedyż to w końcu wyginie...
      • Gość: Poqelin Re: Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.07, 00:41
        > Jeśli pan Lipszyc chce wyprodukować film za kilkadziesiąt milionów dolarów, a
        > następnie wrzucić go "za free" do sieci, to obecne prawo mu to w pełni
        > umożliwia i nikt nie będzie go w żaden sposób ścigał.

        W obronie Lipszyca niejako - tak, robimy to :). Wikipedia tego najlepszym
        przykładem :).
      • i.tak.wszyscy.klamia Re: Wojna napisowa 03.06.07, 13:24
        Pierwsze zdanie można by przepisać zmieniając tylko "Lipszyc" na "jerza".

        Po pierwsze - czy widziałeś akt oskarżenia? Za co tak naprawdę ich aresztowano?

        Po drugie - ciekawe. Co w takim razie powiesz o tłumaczach książek, którzy mają
        prawa autorskie do swoich tłumaczeń? Co z różnymi wersjami tłumaczeń, które
        powstają.

        Po trzecie - tu akurat się zgodzę. Większość sciąga właśnie przez p2p (z tym, że
        nie dotyczy to napisów) jednocześnie łamiąc prawo poprzez udostępnianie. Ja
        widzę tutaj problem w czym innym, o czym włąściwie pisze pan Lipszyc. Internet
        tworzy społeczeństwo informatyczne, z możliwością błyskawicznej wymiany
        informacji. Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć
        legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p?
        I zaznaczam, że z całej dyskusji trzeba wyłączam oprogramowanie.

        Po czwarte - prawdziwego miłośnika filmu krew zalewa, gdy widzi oficjalne
        tłumaczenia. I dla takich ludzi też są serwisy typu napisy.org, gdy nie chcesz
        oficjalnego tłumaczenia, a dobre tłumaczenie. Dlaczego nie mogę sobie kupić
        filmu orginalnego, a napisy do niego sciągnąć z internetu (od tłumacza, który
        oddaje swoją pracę za darmo). Mamy wolny rynek, to ja decysuje gdzie kupię ten
        film - nie kupuje od polskiej wytwórni, tylko za granicą i nic im do tego skąd
        będe miał napisy, chyba że wykorzystam tłumaczenie wytwórni (do którego będą
        mieli prawa).
        I dodatkowo tłumaczenie nie jest okradaniem twórców z ich praw. Twórcy już
        zapłaciłeś za film. Za tłumaczenie płacisz wytwórni i ich tłumaczą, a według
        Ciebie nie są oni twórcami ;).

        Co do wrzucania filmów za 50mln do sieci, to odpowiedz już znasz - Wikipedia i
        inne otwarte projekty.

        "lewackie brednie" - nie to nie o to tu chodzi. Chodzi o dostosowanie prawa do
        rzeczywistości.

        Kiedy w końcu wyginą wytwórnie wydające kasę na wszystko a nie na artystów.
        • Gość: pan jerza Re: Wojna napisowa IP: *.zab.nat.hnet.pl 04.06.07, 08:53
          > Po pierwsze - czy widziałeś akt oskarżenia? Za co tak naprawdę ich
          aresztowano?

          Oczywiście nie widziałem aktu oskarżenia, podobnie zapewne jak pan Lipszyc,
          opieram się na relacjach prasowych. Nie sadzę aby swoje twierdzenie o sadzaniu
          do więzień za tłumaczenia oparł on na lekturze aktu oskarżenia. Jest na tyle
          wykształcony iż wie, że podobne oskarżenie byłoby absurdalne w świetle prawa i
          zdrowego rozsądku. Jest natomiast populistycznym ideologiem, dlatego stawia
          zarzuty, o których sam doskonale wie że są wyssane z palca, aby zyskać poklask
          i poparcie niezorientowanych. Gdyby faktycznie kogoś oskarżono o to, że coś
          sobie przetłumaczył, pierwszy przyłączyłbym się do protestów. Jednak nic
          takiego nie ma miejsca.

          > Po drugie - ciekawe. Co w takim razie powiesz o tłumaczach książek, którzy
          mają
          > prawa autorskie do swoich tłumaczeń? Co z różnymi wersjami tłumaczeń, które
          > powstają.

          Wszelkie oficjalne, legalne tłumaczenia powstają oczywiście za zgodą
          właścicieli praw do oryginałów. Owszem, tłumacze posiadają prawa autorskie do
          swojej pracy, tylko nie rozumiem co miałoby z tego wynikać?

          > Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć
          > legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p?

          Przekazanie najbliższej rodzinie i przyjaciołom jest tzw. dozwolonym użytkiem
          posiadacza legalnej kopii. Jednakże przez P2P przekazujemy pliki nie tylko
          wybranym osobom, ale wszystkim którzy mają ochotę je ściągnąć, i tym to się
          różni od pożyczenia fizycznego nośnika konkretnej osobie.

          > Po czwarte - prawdziwego miłośnika filmu krew zalewa, gdy widzi oficjalne
          > tłumaczenia. I dla takich ludzi też są serwisy typu napisy.org, gdy nie chcesz
          > oficjalnego tłumaczenia, a dobre tłumaczenie. Dlaczego nie mogę sobie kupić
          > filmu orginalnego, a napisy do niego sciągnąć z internetu (od tłumacza, który
          > oddaje swoją pracę za darmo). Mamy wolny rynek, to ja decysuje gdzie kupię ten
          > film - nie kupuje od polskiej wytwórni, tylko za granicą i nic im do tego skąd
          > będe miał napisy, chyba że wykorzystam tłumaczenie wytwórni (do którego będą
          > mieli prawa).
          > I dodatkowo tłumaczenie nie jest okradaniem twórców z ich praw. Twórcy już
          > zapłaciłeś za film. Za tłumaczenie płacisz wytwórni i ich tłumaczą, a według
          > Ciebie nie są oni twórcami ;).

          Owszem, tłumaczenia oficjalne bywają niedoskonałe, ale takich koszmarków jakie
          zdarzają się w pracach domorosłych "tłumaczy" przenigdy w nich nie
          uświadczyłem. Większośc z nich ma problemy z poprawnym formułowaniem zdań w
          języku ojczystym, a bierze się za tłumaczenia... Poza tym, bądźmy poważni,
          naprawdę... Szczerze twierdzisz, że nielegalne tłumaczenia są używane przez
          nabywców legalnych filmów, niezadowolonych z jakości oficjalnych tłumaczeń,
          którzy ściągają sobie te potworki językowe i wówczas dopiero doznają pełnej
          satysfakcji? Jeśli nawet, to przecież nie da się w prosty sposób "podmienić"
          napisów w filmie na płytce DVD. Trzebaby go pierwej przekonwertować. Naprawdę
          znasz kogoś kto tak robi? A jeśli nawet, to odsetek takich osób oscyluje
          zapewne około jednego promila. Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do
          oglądania kradzionych filmów. I na tym polega przestępstwo udostępniania
          nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży. Gdyby nie mieli
          nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z
          powodu nieznajomości języka. Czyli zapłaciłaby twórcom za ich pracę zamiast ich
          okradać.

          > Co do wrzucania filmów za 50mln do sieci, to odpowiedz już znasz - Wikipedia i
          > inne otwarte projekty.

          To są dwie zupełnie różne sytuacje - gdy ktoś dobrowolnie zrzeka sie praw
          autorskich w ramach hobby, a gdy ktoś żąda żeby tych praw pozbawić innych (dla
          których są one żródłem utrzymania), lub ich najzwyczajniej okrada.

          > Kiedy w końcu wyginą wytwórnie wydające kasę na wszystko a nie na artystów.

          Nie znam takich. Gdyby taka istniała, żaden artysta by się w niej nie
          zatrudnił. W warunkach wolnego rynku artysta sam decyduje z jaką wytwórnią
          podpisuje kontrakt i sam negocjuje warunki. A na co według ciebie wydaja kasę
          wytwórnie oprócz artystów i co w tym niewłaściwego?
          "Wydający kasę na wszystko a nie na artystów" to są właśnie te miliony
          internetowych złodziei, którzy wydają pieniądze na najróżniejsze przedmioty i
          przyjemności, ale "nie stać" ich raz na parę tygodni wydać kilkanaście zeta na
          bilet do kina czy wypożyczalnię DVD.
          • Gość: Liga Re: Wojna napisowa IP: *.devs.futuro.pl 04.06.07, 15:44
            Panie Jerza, zarzucasz autorowi populizm?
            Poczytaj cos napisal (tym bardziej ze z twoich wypowiedzi wnioskuje ze
            orientujesz sie w temacie, a mimo to piszesz nieprawde)

            > Szczerze twierdzisz, że nielegalne tłumaczenia są używane przez
            > nabywców legalnych filmów
            Nie istnieja nielegalne napisy - istnieje ich nielegalne rozpowszechnianie
            (moze skrot myslowy, jednkaze wymowe jest jednoznaczna)

            > Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do
            > oglądania kradzionych filmów.
            Teraz juz calkiem pojechales po bandzie. Jezeli sciagam film z internetu, to
            jestem zlodziejem? Rozumiem ze mozesz uwazac to za nieetyczne, zle i bla bla
            bla, jednakze w mysl polskiego prawa robie to jak najbardziej LEGALNIE, wiec
            tegoz filmu nie kradne.Nie nazywaj mnie wiec zlodziejem prosze

            A teraz cos ci powiem. Jak bym chcial obejrzec wszystkoco ogladalem na kompie,
            i kupic wszystkie plyty jakie mam w mp3 (zwlaszcza ze polowa jest w Polsce
            niedostepna) to bym dawno zbankrutowal. I obwiniam o to wszystko wytwornie. Bo
            to ich wina ze plyty i filmy na DVD sa takie drogie. I niech nie twierdza ze to
            z powodu "sciagaczy" bo ludzie sciagaja wszedzie na swiecie. A mimo to w UK
            film kosztuje tyle co u nas, mimo ze koszty pracy sa tam o wiele wyzsze.
            A co plyt to Michal Wisniewski (ktorego nie znosze) potrafil wydac plyte za 10
            zl i sprzedawac w kiosku ruchu, czemu inni tak nie moga??
            • Gość: Paf Nucy Re: Wojna napisowa IP: *.aster.pl 04.06.07, 18:47
              > A teraz cos ci powiem. Jak bym chcial obejrzec wszystkoco ogladalem na kompie,
              > i kupic wszystkie plyty jakie mam w mp3 (zwlaszcza ze polowa jest w Polsce
              > niedostepna) to bym dawno zbankrutowal.

              Komunikat jest prosty: nie stac mnie, wiec mam prawo krasc (nie, przepraszam:
              cznic zlo, bo "w swietle polskiego prawa bla, bla, bla"). Wszystko przez te
              brzydkie wytwornie. No po prostu gratuluje dobrego samopoczucia.
              • unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 21:53
                Gość portalu: Paf Nucy napisał(a):

                > Komunikat jest prosty: nie stac mnie, wiec mam prawo krasc (nie, przepraszam:
                > cznic zlo, bo "w swietle polskiego prawa bla, bla, bla"). Wszystko przez te
                > brzydkie wytwornie. No po prostu gratuluje dobrego samopoczucia.

                No zobacz. Jednak nie zrozumiałeś co kolega napisał.

                WOLNO ŚCIĄGAĆ Z INTERNETU MUZYKĘ I FILMY

                NIE WOLNO UDOSTĘPNIAĆ

                Zaraz jak tylko założysz zielony golf to nazwę cię ZŁODZIEJEM bo DLA MNIE
                wszyscy, którzy noszą zielone golfy to złodzieje.
          • Gość: Wstrętny Anomim Re: Wojna napisowa IP: *.nottingham.ac.uk 04.06.07, 15:56
            > Jest natomiast populistycznym ideologiem, dlatego stawia
            > zarzuty, o których sam doskonale wie że są wyssane z palca, aby zyskać poklask
            > i poparcie niezorientowanych. Gdyby faktycznie kogoś oskarżono o to, że coś
            > sobie przetłumaczył, pierwszy przyłączyłbym się do protestów. Jednak nic
            > takiego nie ma miejsca.

            Dlaczego więc aresztowano tłumaczy a nie jedynie właściciela strony? Właściciel
            strony udostępniał tłumaczenia, a tłumacze, tłumaczyli. Skoro zatrzymano i ich,
            zatrzymano ich za tłumaczenie.

            > Owszem, tłumacze posiadają prawa autorskie do
            > swojej pracy, tylko nie rozumiem co miałoby z tego wynikać?

            Głównie to, że pisząc wcześniej "owi tłumacze nie są 'twórcami', bo nie
            tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy" zwyczajnie kłamałeś.
            Tłumaczenie jest w rozumieniu prawa autorskiego utworem, tak samo jak utwór
            stworzony od podstaw. Cow ięcej, niektóre tłumaczenia sa nawet sztuką (patrz
            "Giaur" Adama Mickiewicza).

            > Jednakże przez P2P przekazujemy pliki nie tylko
            > wybranym osobom, ale wszystkim którzy mają ochotę je ściągnąć.

            Potencjalnie są to wszyscy, ale fizycznie ograniczony grupa. Moża powiedzieć, że
            internetowy krąg towarzyski. Czy jest jakiś zapis prawny ograniczający dozwoloną
            liczbę znajomych?

            > Pozostałe 99,9% używa nielegalnych tłumaczeń do oglądania kradzionych filmów.

            Przypomnę Ci samego siebie, bo widzę, że się już pogubiłeś: "nikt nie został
            aresztowany za tłumaczenia, tłumaczenia są legalne". A filmy nie są "kradzione"
            (chyba, że ktoś faktycznie wynosi płytki ze sklepów), a jedynie nielegalnie
            rozpowszechniane. Nie można bowiem ukraść rzeczy niematerialnej. Stworzenie
            kopii, nie pozbawia oryginału właściciela, więc jest to mniej więcej taka sama
            kradzież, jak przechodzenie na czerwonym świetle...

            > To są dwie zupełnie różne sytuacje - gdy ktoś dobrowolnie zrzeka sie praw
            > autorskich w ramach hobby, a gdy ktoś żąda żeby tych praw pozbawić innych

            Prawa autorskie są niezbywalne. Można się zrzec co najwyżej praw majątkowych.
            Zwykle jednak wolne licencje gwarantują jedynie swobodny dostęp do utworów,
            możliwość modyfikacji i rozpowszechniania oryginału lub zmian. Autor nadal może
            czerpać zyski ze swojej pracy sprzedając utwór.

            Zauważ też, że tłumacze napisów, z racji działalności non-profit nie stanowią
            konkurencji dla autorów oryginalnej ścieżki dialogowej lub konkurencyjnych
            tłumaczeń. Wręcz przeciwnie, ich napisy można zwyczajnie wziąć i zamieścić na
            płycie DVD z filmem. Nikt tu zatem nikogo żadnych praw nie pozbawia.

            > A na co według ciebie wydaja kasę wytwórnie oprócz artystów
            > i co w tym niewłaściwego?

            Np. na zabezpieczenia dostępu typu DRM, na wspieranie organizacji typu FOTA, na
            ściganie użytkowników P2P. Niby nic niewłaściwego, ale artyści pewnie woleliby,
            żeby wytwórnia wydała te same pieniądze na ich wynagrodzenia...
          • Gość: bojkot prawa Re: pan jerza - nie pie..głupot. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:11
            Złe prawo trzeba zmienić, bo to prawo jest dla ludzi a nie ludzie dla prawa!!!
            Tego wymaga dzisiejsza rzeczywistość pacanie!!! Nie można przecież uznać
            wszystkich ludzi posiadających dostęp do internetu za przestępców. Prawo ma się
            zmieniać wraz z cywilizacją inaczej nadal było by (zgodne z prawem)
            niewolnictwo, musiałbyś oddawać żonę w noc poślubną swemu panu itp...

            Z jakiej racji jakieś ch..e za pieniądze koncernów łażą razem z policją i
            aresztują ludzi? Ja się nie zgadzam na dyktat firm fonograficznych. Jeśli im się
            nie podoba to niech z Polski wypie..ją!!!
            • xaliemorph Re: pan jerza - nie pie..głupot. 04.06.07, 19:40
              Dokładnie. Pięknie powiedziane. Skoro kiedyś porywanie kobiet, czy śmierć rytualna w różnych kulturach była ogólnie przyjętą normą to też prawo tego nie zakazywało. Prawo normuje ogólną moralność społeczeństwa a nie interesy wybranej wąskiej grupy bo inaczej większość społeczeństwa okazuje się być w niezgodzie z prawem, dzięki czemu można szykanować. A to raczej poparcia nie sprzyja.
          • Gość: Qlfon Re: Wojna napisowa IP: *.range86-152.btcentralplus.com 04.06.07, 16:15
            Pan Jerza napisal, ze "I na tym polega przestępstwo udostępniania
            > nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży. Gdyby nie mieli
            > nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z
            > powodu nieznajomości języka."

            Probujesz sugerowac,ze jezeli zaczne rozstawiac benyzne w wiadrach wzdluz drog
            to umozliwie/zachece ludzi do kradzenia samochodow?
            • lesew Re: Wojna napisowa 04.06.07, 19:31
              Gość portalu: Qlfon napisał(a):
              (...)

              > Probujesz sugerowac,ze jezeli zaczne rozstawiac benyzne w wiadrach wzdluz drog
              > to umozliwie/zachece ludzi do kradzenia samochodow?

              I tak poszedłbyś siedzieć: za sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru! :)))
          • hoppke Re: Wojna napisowa 04.06.07, 16:28
            > I na tym polega przestępstwo udostępniania
            > nielegalnych tłumaczeń - na umożliwianiu tym ludziom kradzieży.

            To co następne? Delegalizacja nagrywarek CD, bo umożliwiają tworzenie duplikatów
            danych, których nie wolno rozpowszechniać?

            A może zdelegalizować ipody i inne przenośne odtwarzacze? W końcu pozwalają
            odtwarzać pirackie mp3...

            > Gdyby nie mieli
            > nielegalnych napisów, to znaczna częśc z nich poszłaby do kin i wypożyczalni z
            > powodu nieznajomości języka.

            Gdyby nie było nagrywarek, to znaczna część ludzi kupowałaby oryginalne CD.
            Gdyby nie było ipodów, to mniej ludzi ściągałoby pirackie mp3.

            > Czyli zapłaciłaby twórcom za ich pracę zamiast ich okradać.

            Żeby coś ukraść, to ktoś musi to coś posiadać. Jak mi odbijesz dziewczynę, to
            mam mówić, że mi ukradłeś żonę (potencjalną) i zabiłeś dwójkę dzieci (które
            miałbym z nią w przyszłości)?

            Nie można ukraść czegoś, co jeszcze nie znajduje się w czyimś posiadaniu.

            Nie można powstrzymywać rozwoju technicznego i ewolucji społeczeństwa tylko
            dlatego, że ktoś traci na tym pieniądze. Wprowadzenie maszyn wyparło
            manufaktury, ale ludzie znaleźli sobie nowe nisze i nowe zawody - np. zaczęli
            konstruować i konserwować maszyny, które zajęły ich stanowiska, zarabiać na
            logistyce i transporcie zwiększonej liczby dóbr. Branża medialna musi ewoluować
            wraz ze swoimi odbiorcami. Najwidoczniej model zarobkowania musi się zmienić.
        • zbig76 Re: Wojna napisowa 04.06.07, 15:35
          > Po trzecie - tu akurat się zgodzę. Większość sciąga właśnie przez p2p (z tym,
          ż
          > e
          > nie dotyczy to napisów) jednocześnie łamiąc prawo poprzez udostępnianie. Ja
          > widzę tutaj problem w czym innym, o czym włąściwie pisze pan Lipszyc. Internet
          > tworzy społeczeństwo informatyczne, z możliwością błyskawicznej wymiany
          > informacji. Czy tak bardzo różni się pożyczenie płytki z filmem bratu (ponoć
          > legalne) z przekazaniem koledze przez p2p? A jak bratu wyślę przez p2p?

          nigdy jednej osobie nie udostępniasz całego pliku udostępniasz wycinki, które
          same w sobie są niczym i do niczego się nie przydają a już na perwno nie
          podlegają prawu autorskiemu

          załóżmy że ochronie podlega nazwa "i tak wszyscy klamia"

          czy jeśli od kolejnych użytkowników ściągnę po jednej literce, najpierw od
          jednego "i", potem od drugiego samo "t" i tak dalej, a na koniec mój program
          p2p złoży z tego uwór, to gdzie naruszyłem prawo autorskie????????
          • unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:57
            zbig76 napisał:

            > załóżmy że ochronie podlega nazwa "i tak wszyscy klamia"
            >
            > czy jeśli od kolejnych użytkowników ściągnę po jednej literce, najpierw od
            > jednego "i", potem od drugiego samo "t" i tak dalej, a na koniec mój program
            > p2p złoży z tego uwór, to gdzie naruszyłem prawo autorskie????????

            Nigdzie. Nie napisałeś czym w twoim przykładzie jest owo zdanie. Filmem? Muzyką?
            Programem komputerowym? Jeśli pierwsze i drugie to masz pełne prawo ściągać co
            chcesz i rozdawać kolegom i znajomym (nie przez P2P). Jeśli trzecie to zdaje
            się, że masz kłopot :D

        • rrj sprawa jest prosta 04.06.07, 15:55
          W samych Stanach przemysł "własności intelektualnej" to sto kilkadziesiąt
          miliardów dolarów. Ponieważ przemysły twarde, takie jak produkcja uciekają z
          Ameryki starają się oni walczyć o utrzymanie monopolu w tej dziedzinie.
          Ale to przegrana sprawa, po prostu świat się znów zmienił.

          Kiedyś grajek, czy aktor aby zarobić musiał fizycznie wystąpić przed
          publicznością. Nikomu nie śniło się aby zarejestrować jego przedstawienie i je
          sprzedawać. Potem nastały czasy dystrybucji kontrolowanej - książki, płyty. Ale
          obecnie dystrybucji już się nie da kontrolować. Więc to walka z wiatrakami.

          Zarówno w rozrywce, jak i w technice "własność intelektualna" nie ma racji bytu
          a tylk wstrzymuje postęp.
      • Gość: adi Re: Wojna napisowa IP: *.de.ibm.com 04.06.07, 03:23
        "Ta ideologia bardzo brzydko pachnie - w skrócie chodzi przecież o to jak się
        nakraść i pozostać bezkarnym i dobrze się z tym czuć."

        Czyzby mowa byla o naszych politykach ? :]
        Tyle ze ich jakos za to nie sadza...

        Anyway... stallman.helion.pl - polecam przeczytac, pomaga spojrzec
        trzezwiej na kilka problemow (patenty, prawa autorskie, wolnosc informacji itp)
        i lepiej zrozumiec niektore rzeczy. Milej lektury.
      • dean08 Re: Wojna napisowa 04.06.07, 15:45
        Dla mało obeznanego z prawem autorskim - tłumacz jest jak najbardziej twórcą w
        rozumieniu prawa autorskiego. Polecam lekturę odpowiednich przepisów.
      • Gość: cumulus Re: Wojna napisowa IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 16:02
        >Po drugie - owi tłumacze nie są "twórcami", bo nie
        > tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy.

        Tłumaczenie tekstu z jednego języka na drugi jest jak najbardziej pracą
        twórczą.

        Ochrona praw autorskich jest regulowana w Polsce Ustawą z 4 lutego 1994 r. o
        prawie autorskim i prawach pokrewnych wraz z późniejszymi zmianami.
        Art. 2 tej ustawy mówi:
        "1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka,
        adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do
        utworu pierwotnego."

        Tłumaczenie jest jedną z form opracowań cudzego utworu i stanowi przedmiot
        prawa autorskiego.

        Warto się douczyć zanim się coś napisze.
      • Gość: cipciuś Re: Wojna napisowa IP: *.pienista.net 04.06.07, 17:40
        a powiedz no facio, co to jest "nielegalne tłumaczenie"? jeśli ja, sam sobie
        przetłmacze jakies dzieło, nawet dialogii z "gwiezdnych wojen", bo te, które
        są, uważam za kiepskie, i pozwolę swoim znajomym zapoznać sie z nimi, choćby w
        celu ich oceny, to czy to jest nielegalne? nielegalnie przetłumaczyłem dialogii
        dla siebie? nielegalnie skonfrontowałem to tłumaczenie ze znajomymi? a może
        także nielegalnie pogwizduję jakis utwór podczas golenia? nawet jeśli ciut
        fałszuję, to przecież "rozpowszechniam", bo golę się np na polu namiotowym albo
        na balkonie (bo mam taki kaprys)!
        wnioskując z twoich wypowiedzi, sa "jedynie słuszne racje", "jedyne słuszne
        wypowiedzi", "jedyne słuszne tłumaczenia", 'JEDYNA SŁUSZNA CENZURA'!!!
        pie.... jak potłuczony! mam wrażenie, że jesteś działaczem FOTA-y i bronisz
        swojej doopy, bo tak prawde powiedziawszy, to cała ta instytucja przegięła pałe!
          • unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:58
            Gość portalu: Paf Nucy napisał(a):

            > Jezeli uparcie piszesz "dialogii", to mam juz pewne pojecie o jakosci twoich
            > "dialogiow". I tacy jak ty biora sie za "tlumaczenie"... Oczywiscie w dobrej wi
            > erze.
            > Zenada.

            Żenujące jest to, że nie odpowiedziałeś na pytanie zakrywając swoją niewiedzę
            atakiem na ortografię przedpiścy.
      • Gość: Gość Re: Wojna napisowa IP: *.inet.pl 04.06.07, 17:52
        > tworzą nic własnego, jedynie żerują na cudzej pracy. Po trzecie - wcale nie
        > jest tak że ściąganie czegokolwiek z sieci jest jak najbardziej legalne. Z
        > pewnością korzystanie z kradzionego oprogramowania jest nielegalne i karalne, a
        >

        Całkowita brednia, jak coś przetłumaczysz to jest twoja praca i nikogo więcej,
        jeżeli coś jest publicznie dostępne (nie ważne w jaki sposób) i można to
        przeczytać, usłyszeć, obejrzeć to mam takie prawo znając język PRZETŁUMACZYĆ co
        mi sie podoba - a jak mój kolega jest polskojęzyczny i mu przetłumaczę
        instrukcję do tostera to co mam zapłacić może firmie co go wyprodukowała.

    • Gość: kiru Wolność słowa - wolność informacji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 10:09
      To z czym mamy do czynienia to walka tego co stare i skostniale z tym co nowe i
      świeze. Co za roznica czy chodzi o tlumaczenie czy o rozpowszechnianie, po co
      mam cos tworzyc skoro nie moge sie tym podzielic? TAK tworzyc, kazdy kto choc
      raz tlumaczyl film wie ze to jest akt TWORCZY, poniewaz stworzenie tlumaczenia
      ktore mimo roznicy jezykowej oddaje klimat jezyk i przekaz filmu, jego tlo, jest
      wielka sztuka! Smiac mi sie chce jak widze (lub slysze) tzw "profesjonalne
      tlumaczenia" w KAZDYM jakie widzialem byly kardynalne bledy! To powinno byc
      karalne, kaleczenie dziel i ich tytulow przez ludzi ktorzy nie maja bladego
      pojecia o co w filmie chodzi. Najlepszym chyba przykladem jest Matrix, przeciez
      to qr** porazka i żal.pl...
      Korporacyjne myslenie o prawach autorskich i patentach WYGINIE, kwestia czasu,
      teraz nadchodzi EON INFORMACJI! TAK! Wolnosc Slowa - Wolnosc Informacji!
      Nie da sie zatrzymac ewolucji, a informacja podlega ewolucji tak jak wszystko,
      kazda proba "obrony" i walki z lawina ewolucji jest daremna i skazana na
      porazke, oj bardzo bolesna porazke! Tak! To sa lewackie brednie! Mimo iz w
      niektorych betonoglowych mozdzkach nie mieszcza sie takie koncepcje i myslenie
      globalne, wspolczuje tymze, ponieaz sa skazani na wymarcie, jako nie dostosowani
      do stale zmieniajacego srodowiska i juz zaczynaja cierpiec. Pieknym przykladem
      tego cierpienia jest daremna proba delegalizacji informacji jaka jest
      tlumaczenie. Kazdy inteligentny czlowiek zdaje sobie sprawe ze eskalacja
      represji powoduje w prostej lini eskalacje CHAOSU! Tak moi drodzy IO XAOS!
      • Gość: QBY Re: Wolność słowa - wolność informacji! IP: *.ramtel.pl 04.06.07, 17:46
        Wreszcie napisano coś sensownego w tym serwisie. Dość zamordyzmu, dość
        wpieprzania się UE w sprawy Polski- chcą się ścigać, zamykać- proszę bardzo, ale
        niech robią to w GB, DE, FR etc... I ludzie się dziwią, że w UE wzrost
        gospodarczy na poziomie 4% to wielki sukces- przy tworzeniu tysięcy dyrektyw,
        przy mającej się coraz lepiej biurokracji brukselskiej- dusi się coraz bardziej
        firmy i zwykłych ludzi. Metodą małych kroczków powtarza się coś, co już dawno
        określono błędem- socjalizm. Permanentna inwigilacja, nieuzasadniona retencja
        danych, rozdawnictwo i limity handlowe, narzucanie zakazów i nakazów
        poszczególnym członkom UE na połów/wydobycie/produkcję coraz to kolejnych
        rzeczy... Nie wyczuwacie analogii?

        Teraz jeszcze na UE korzystamy- w ramach funduszy wyrównawczych więcej nam dają
        niż biorą, ale za 5-10 dopiero poczujemy jak nam przykręcono śrubę. Ból będzie
        tym większy, że u nas w kraju nie zanosi się na wprowadzenie liberalizmu w
        gospodarce- żre na ZUS i masa podatków, których jest tyle że praktycznie na
        każdym kroku mamy do czynienia z wielokrotnym opodatkowaniem. Czego się
        spodziewać po kraju w którym tych którzy się dorobili, mieli pomysł na życie,
        pracę karze się wyższymi progami podatkowymi? W imię czego?

        Podobne tendencje mamy w prawie autorskim- ZAIKS nawet się nie zająknie, że od
        każdego pustego nośnika i urządzenia nagrywającego są odprowadzane opłaty
        wyrównawcze, celem pokrycia ewentualnych strat twórców związanych z dozwolonym
        użytkiem osobistym- nie dość że się nie zająknie to jeszcze będzie grzmieć i
        fundować nam mniej lub bardziej bezpośrednie przekazy, że i takie korzystanie z
        utworów jest moralnie naganne. Ta i inne organizacje zbiorowego zarządu prawami
        autorskimi nawet same często nie zauważają, że łamią prawo, że korzystają z
        technologii, na które same nie mają pozwolenia, że same wpadają w sidła
        niejasnego prawa zamieszczając komentarze, zdjęcia bądź to inne utwory bez zgody
        twórców...

        Hipokryzja i ograniczanie wolności celem maksymalizacji zysków... Problem w tym,
        że nikt dzisiaj tam nie zauważa, że rozpowszechnianie w sieci darmowych utworów
        jest niejednokrotnie jedyną szansą na wypromowanie jakiegoś artysty czy pisarza.
        Nie od dzisiaj wiadomo że tam gdzie jest wiele zakazów bogacą się tylko
        nieliczni a reszta może się całować w... Im więcej prawa tym gospodarka bardziej
        dyszy z wysiłku, cóż dopiero kiedy masa zakazów zaczyna dotykać ludzkiej
        twórczości, czegoś co jest najczęściej tworzone spontanicznie, niejednokrotnie
        nie z chęci zysku ale z zwykłej chęci podkolorowania naszego świata?

        Zdusicie tymi zakazami ludzką ciekawość, zabijecie chęć szukania i poznawania
        nowego, zabijecie w zarodku niejedną inspirację, sprowadzicie kulturę wyłącznie
        do rarytasu dla dzianego kolesiostwa, wypromujecie lenistwo i artystów którzy
        będą zamiast tworzyć będą osiadać na laurach bo będą mieli nieograniczone niczym
        prawa autorskie, państwo które ścigać każdego za byle co i durną publikę, która
        nie będzie ani "czytata ani słuchata" (bo kto sobie pozwoli na takie eksploracje
        sieci i ludzkiej myśli, pomysłowości skoro za każdy krok w sieci będzie trzeba
        płacić? Kto komu coś poleci jeśli będzie musiał się liczyć z tym że następnego
        ranka zamiast rozradowanego kumpla wychwalającego np jakąś płytę i odliczającego
        kasę na oryginał "bo tego całe życie szukał" zapuka policja?)

        Moje zdanie jest takie: jeśli coś jest naprawdę dobrego to się na tym zarobi-
        jak na przykład nie wyobrażam sobie nazywania siebie fanem Floydów czy Anathemy
        nie posiadając oryginałów ich płyt- pytanie tylko ile musiałbym kasy przelać na
        konta innych, bardzo często miernych wykonawców zanim trafiłem na gatunek w
        muzyce który mnie poruszył. Kasy miałbym tyle samo- płyty zdecydowanie nie te co
        dzisiaj, być może nawet nie doszedłym do Floydów bo na nich już by mi nie
        wystarczyło... (przykład może zbyt jaskrawy bo kto dzisiaj nie słyszał o
        Floydach... ale wyobraźcie sobie mniej znane zespoły- kto w ciemno kupiłby płytę
        jakieś niszowej kapeli, której nie zna, nie wie jak grają i na to wszystko
        musiałby wydać 60-80zł bo producent taniej nie chciał tego puścić?). Podobnie z
        filmami. Powtarzam- jeśli coś jest dobre to się sprzeda i się na tym zarobi- sęk
        w tym, że aby stwierdzić że coś jest dobre trzeba się wcześniej sporo nasłuchać,
        naoglądać czy oczytać- nikt się z dobrym gustem nie rodzi- gust się wyrabia.

        Ograniczanie dostępu do dóbr kultury w sieci jest złym pomysłem- na dłuższą metę
        nawet dla samych twórców, producentów.
        • lesew Re: Wolność słowa - wolność informacji! 04.06.07, 19:25
          Odtalantaj się od Unii! Ona tylko próbuje zająć sensowne stanowisko wobec żądań
          lobby producenckiego i wspierającego to lobby rządu USA. Jeżeli Ci się to nie
          podoba, to działaj w tym kierunku, ale umiej swoje pretensje zaadresować właściwie.
    • i.tak.wszyscy.klamia Wojna napisowa 03.06.07, 13:35
      Koncepcja nielegalności dostosowana do społeczeństwa informatycznego.

      Co sądzice o takiej idei:

      Konsument nabywa prawa do otwarzania utworu (płyty/zespołu/wytwórni). W bliżej
      nieokreślony sposób jesteśmy w stanie stwierdzić czy ktoś ma prawa do posiadania
      danego utworu.
      Analogicznie jak do oprogramowania - masz licencje (m.in. "wolnościowe"), wiesz
      czy ktoś ma legalnie czy nie, problemem jest skala - oproramowania na kompie
      masz kilkadziesiąt, muzyki możesz mieć klika tysięcy i więcej.

      Mając prawa sam decydujesz, czy sciągasz z P2P (strata na jakości), czy idziesz
      do sklepu i kupujesz płytę audio (dobra jakość), z ksązeczką z tekstami i
      możliwością zripowania tej płyty do mp3, ogg czy czegokolwiek sobie życzysz.
    • Gość: ostry_jak_źobro bronicie_zlodziei IP: *.adsl.green.ch 04.06.07, 15:15
      czego wy do diabla bronicie? tlumaczenia wg prawa sa nielegalne? i juz! sprawa
      jest jasna! komu wmówicie, ze handlarze narkotyków są jednak dobrymi ludzmi, bo
      sprzedaja takie fajne substancje, dzieki ktorym studenci szybciej sie ucza a
      nastolatkowie lepiej się bawią na imprezach!! skończeni z was hipokryci -
      ciekawy jestem, jak zareagujecie, gdy ktos zacznie podrabiac waszą strone albo
      ukradnie logo! to będzie dopiero - a przeciez zlodziej chcial to tylko
      popularyzowac w imie społeczeństwa informacyjnego!
      • Gość: druga strona medal Re: bronicie_zlodziei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:08
        Wrzawa jest, bo zabrano wielu tysiącom ludzi dobre źródełko do piratów.

        Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki,
        filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili
        społeczeństwa informacyjnego?

        Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej
        tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała trafić
        na rynek angielski ... to też?

        i tak dalej srele pele.

        filozofia kalego, ot
        • Gość: cumulus Re: bronicie_zlodziei IP: *.ceramika.agh.edu.pl 04.06.07, 16:27
          Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki,
          > filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili
          > społeczeństwa informacyjnego?
          > Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej
          > tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała
          trafić
          > na rynek angielski ... to też?

          Troche naciągana argumentacja. Z tego co mi wiadomo tłumacze nie podszywali się
          pod autorstwo oryginalnych prac.
          Natomiast tłumaczenie samo w sobie jest pracą twórczą.

          PS. Jeśli nagram własne wykonanie piosenki np Budki Suflera (choc ze słuchem u
          mnie nie najlepiej) i udostępnię w Internecie - to czy złamię prawo autorskie?
        • Gość: mała poprawka Re: bronicie_zlodziei IP: *.chello.pl 04.06.07, 16:30
          >źródełko do piratów.
          następna ofiara propagandy... Zdefiniuj pojęcie "pirat".

          > Dobre pytanie. Gdyby Wam zaczęto kraść Wasze loga, artykuły, teksty, piosenki,
          > filmiki... rozpowszechniać jako własne dzieła to byście tak bronili
          > społeczeństwa informacyjnego?

          a kto tu rozpowszechnia filmy twierdząc, że są jego??? Trzeba dostrzegać różnicę
          - rozpowszechniane jest tłumaczenie ścieżki dźwiękowej filmu. Nie film.

          > Gdybyście napisali książkę i żyli z jej sprzedaży, a tu nagle ktoś jej
          > tłumaczenie w internecie umieszcza jako własny tekst, a ów książka miała trafić
          > na rynek angielski ... to też?

          Bzdurna analogia. Książka to książka - jej tekst to 100% jej zawartości,
          rozpowszechniając tłumaczanie książki rozpowszechniasz książkę.

          Podpisy do filmu do zaledwie jego część. Jakieś 20%. Nie mają sensu bez samego
          filmu. A skoro już mam legalnie (naprawdę trudno jest mieć film nielegalnie!!!)
          film, to czemu mam nie mieć tłumaczenia do tego co mówią?
      • unhappy Re: bronicie_zlodziei 04.06.07, 21:58
        Gość portalu: ostry_jak_źobro napisał(a):

        > czego wy do diabla bronicie? tlumaczenia wg prawa sa nielegalne? i juz! sprawa
        > jest jasna!

        Tłumaczenia w/g prawa są LEGALNE. Nielegalne podobno jest ich rozpowszechnianie.

        > komu wmówicie, ze handlarze narkotyków są jednak dobrymi ludzmi, bo
        > sprzedaja takie fajne substancje, dzieki ktorym studenci szybciej sie ucza a
        > nastolatkowie lepiej się bawią na imprezach!!

        Czytaj uważnie. Z dyskusji o prawach autorskich przeleciałeś na dilerów
        narkotyków. Jeśli poza tym nie masz żadnych problemów to da się przeżyć ale
        uważnie się obserwuj.

        > skończeni z was hipokryci -
        > ciekawy jestem, jak zareagujecie, gdy ktos zacznie podrabiac waszą strone albo
        > ukradnie logo! to będzie dopiero - a przeciez zlodziej chcial to tylko
        > popularyzowac w imie społeczeństwa informacyjnego!

        Jak zareagujemy? Pójdziemy na policję. Proste? To dlaczego na to nie wpadłeś?
      • Gość: gość portalu Re: bronicie_zlodziei IP: 75.126.169.* 05.06.07, 00:19
        Sam jesteś hipokryta. Państwo też sprzedaje narkotyki. Alkohol pod względem
        fizjologicznym to typowy narkotyk, tyle że państwu on nie przeszkadza bo samo na
        nim zarabia. W handlu narkotykami nie widzę niczego złego (dobrego też nic nie
        widzę), bo sądzę że każdy ma prawo decydować o swoim życiu. Także popełnić
        samobójstwo.
        Podrabianie loga czy strony jest szerzeniem dezinformacji czyli zupełnym
        zaprzeczeniem działań na rzecz społeczeństwa informacyjnego. Natomiast jeżeli
        ktoś chciałby popularyzować moje logo nie wprowadzając nikogo w błąd to byłbym
        szczęśliwy z powodu takiej darmowej reklamy!
      • unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 22:43
        Gość portalu: Piotr z Wrocławia napisał(a):

        > Tak... czy ktoś z "Wielkich tego Świata" to przeczyta?? Oto jest pytanie....

        Ależ nie musi. Dowcip polega na tym, że rewolucja medialna dokonuje się
        ODDOLNIE. Wielcy tego świata mogą sobie na głowie stawać, potupywać etc. a i tak
        jedyne co mogą zrobić to przystosować się :)

    • Gość: Magda Wojna napisowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.07, 15:26
      Genialny tekst!!! Wspaniale napisane, a w dodatku logicznie, co jest raczej
      niespotykane ostatnimi czasy. Tym niżej kłaniam się przed autorem tekstu.
      Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że przesłanie artykułu dotrze do świadomości
      społecznej i obudzi Polaków wreszcie. Na litość boską, zobaczmy w końcu, co
      dzieje się w naszym państwie i przestańmy się na to godzić.
      • zbig76 czemu społeczeństwo daje sobie narzucić reguły 04.06.07, 15:39
        wąskiej grupie interesów??? to podobno nasz kraj, więc uchwalajmy prawa we
        własnym interesie a nie w interesie kilku włascicieli firm dysponujących
        prawami autorskimi

        uchwalić że prawa autorskie obowiązuja w polsce powiedzmy 5 lat - a opotem
        każdy utwór jest całkowicie free :)

        i wytwórnie będą się musiały do tego zastosowac albo zamknąć u nas
        działalność... czy ktoś się obrazi i zamknie działalnośc - nie!, bo nikt nie
        pozwoli sobie na nieobecność na 40 milionowym rynku - więc zacisną zęby i będą
        musieli odpier się od p2p

        trzeba tylko posłów z jajami
          • unhappy Re: czemu społeczeństwo daje sobie narzucić reguł 04.06.07, 22:03
            Gość portalu: tfurca napisał(a):

            > ja akurat jestem twórcą i nie życzę sobie, by prawa autorskie majątkowe byly
            > przy mnie tylko 5 lat. wolę 55. a najlepiej 555 - zeby i moje wnuki coś z tego
            > miały.
            > odwalcie sie wszyscy od moich praw!!!

            W związku z tym potrzebny jest consensus bo ja chcę, żeby twoje prawa wygasły po
            roku. To jest coś co się USTALA i zapisuje w prawie. I to jest małe piwko.

            Internet i coraz więcej ludzkiej, wartościowej pracy zamienionej w łatwo
            kopiowalne bity stawia przed cywilizacją nowe wyzwania. Koncerny z epoki winyla,
            kompaktu i ośmiobitowych komputerów nie są w stanie przystosować się do
            REWOLUCJI. Zmienia się MODEL tworzenia i dystrybucji ludzkiej twórczości.
            Spokojnie można powiedzieć, że już jest prawie zaorane tylko gigantyczne firmy
            dystrybuujące twórczość jeszcze o tym nie wiedzą. Na zaoranym polu wyrośnie coś
            nowego. Coś co spowoduje, że wilk będzie syty i owca cała. Co to będzie? Pojęcia
            nie mam :D

    • Gość: x Re: Wojna napisowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 15:47
      dwie ważne kwestie dotyczące praw:
      1. jak dlugo trwa ochrona? nowe leki - 10 lat, a byle film czy muzyka...?
      2. jakich praw nabywa konsument kupujący licencjonowy utwór... do czego zobowiązują się koncerny?
      sądzę, że "walka" z koncernami powinna sie odbywać na tym polu...
    • Gość: druga strona medal Druga strona medalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:01
      Dziwie się tej nagonce na fota i zapv.

      Gdyby w Polsce zamiast grupy tłumaczy napisów do filmów pojawiła się grupa
      tłumaczy książek to też była by wrzawa?

      Nie wyobrażam sobie obrony ludzi, którzy np. przetłumaczyli nową część Harry'ego
      Potter'a i umieścili ją w internecie twierdząc, że to ich własność.

      Każdy z nas może być w każdej chwili twórcą i na pewno chciałby, aby jego prawa
      były respektowane. Chyba że utrzymuje go mamusia i tatuś i robi co robi za darmo.

      • unhappy Re: Druga strona medalu 04.06.07, 22:05
        Gość portalu: druga strona medal napisał(a):

        > Nie wyobrażam sobie obrony ludzi, którzy np. przetłumaczyli nową część Harry'eg
        > o
        > Potter'a i umieścili ją w internecie twierdząc, że to ich własność.

        To jest ICH własność. Wolno tłumaczyć co się chce. Problem jest tylko z
        rozpowszechnianiem tej pracy.

      • Gość: -- Re: To ku.. zabroncie nam jeszcze dostepu do inte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.07, 16:44
        policjant jak widzi 1 lobuza to wyciaga czarna pale i bije ale jak widzi 5
        lobuzow, wyciaga biala pale i udaje niewidomego.

        tak tu bylo jest i bedzie.
        mi na mandacie napisali "karolina, syn bogana"
        jak tu w dowcipy nie wierzyc!

        siedza przed monitorami, pornole sciagaja (bo to ten poziom), ale napisy.org
        dawaj blokowac. do pornoli tekstu nie potrzeba. nie nadarmo belki na czapce
        policyjnej oznaczaja poziom wody w mozgu.
    • nessie-jp Wojna napisowa 04.06.07, 16:24
      Warto jeszcze dodać, że koncerny wydawnicze żerujące na twórczości innych to
      stosunkowo nowa grupa lobbystów - ale niezwykle silna. Czy Mickiewicz zapłacił
      Byronowi za prawa do publikacji Giaura, opartego wszak silnie na byronowskich
      wątkach? Czy Słowacki płacił tantiemy stowarzyszeniom "chroniącym prawa
      autorskie" Szekspira?

      W ubiegłym wieku dokonała się pewna, zgrabnie sterowana, ewolucja w postrzeganiu
      twórczości i praw do niej. "Wartości niematerialne" stały się nagle jak
      najbardziej namacalnym przedmiotem tysięcy przestępstw dziennie. Codziennie
      wmawia się nam, że - na przykład - opowiadając znajomemu treść obejrzanego filmu
      popełniamy przestępstwo, bo kradniemy cudzą 'wartość intelektualną'. Na
      okładkach popularnych romansideł można znaleźć informację, że pożyczanie tej
      książki koleżance to KRADZIEZ, a przeczytaną książkę należy obedrzeć z okładki i
      wyrzucić do kosza na śmieci.

      Prawa koncernów wydawniczych - bo nawet nie twórców - chronione są kosztem praw
      klientów, czyli nas. Dlaczego kupując film w oryginale popełniam przestępstwo,
      korzystając z napisów do niego? Przecież ja już zapłaciłam za tę treść! Tyle, że
      w innym języku.

      Potrzebna jest dogłębna zmiana modelu wynagradzania za korzystanie z dorobku
      intelektualnego innych osób. A przede wszystkim, dogłębna analiza działań
      stowarzyszeń czerpiących swoje zyski z cudzej twórczości, a nazywających się
      'obrońcami prawa'.
      • unhappy Re: Wojna napisowa 04.06.07, 23:03
        nessie-jp napisała:

        > W ubiegłym wieku dokonała się pewna, zgrabnie sterowana, ewolucja w postrzegani
        > u
        > twórczości i praw do niej. "Wartości niematerialne" stały się nagle jak
        > najbardziej namacalnym przedmiotem tysięcy przestępstw dziennie.

        Tysięcy? Oj chyba mocno zaniżyłeś tą wartość.

        > Codziennie
        > wmawia się nam, że - na przykład - opowiadając znajomemu treść obejrzanego film
        > u
        > popełniamy przestępstwo, bo kradniemy cudzą 'wartość intelektualną'.

        Dozwolony użytek własny ;) Poza tym opowiedzenie filmu jest interpretacją i nie
        ma się do tematu.

        > Na
        > okładkach popularnych romansideł można znaleźć informację, że pożyczanie tej
        > książki koleżance to KRADZIEZ,

        Rany, podaj przykład z tytułem, autorem i wydawcą bo MUSZĘ mieć taki debilizm w
        swojej kolekcji.

        > Prawa koncernów wydawniczych - bo nawet nie twórców - chronione są kosztem praw
        > klientów, czyli nas. Dlaczego kupując film w oryginale popełniam przestępstwo,
        > korzystając z napisów do niego? Przecież ja już zapłaciłam za tę treść! Tyle, ż
        > e
        > w innym języku.

        Ścigając napisy nie popełniasz żadnego przestępstwa. Sugeruje się jedynie, że
        naruszeniem prawa jest udostępnianie tych napisów szerokiej publiczności.

        > Potrzebna jest dogłębna zmiana modelu wynagradzania za korzystanie z dorobku
        > intelektualnego innych osób.

        OCZYWIŚCIE

        > A przede wszystkim, dogłębna analiza działań
        > stowarzyszeń czerpiących swoje zyski z cudzej twórczości, a nazywających się
        > 'obrońcami prawa'.

        Są zaorani ale jeszcze tego nie wiedzą. Oni i koncerny medialne, których praw
        bronią. To nawóz na którym wyrośnie coś sensownego, bardziej dostosowanego do
        rzeczywistości.
    • Gość: tedeg przydałoby się jeszcze dodać.... IP: 83.238.13.* 04.06.07, 16:28
      o tym, o czym często wspominają ludzie związani z serwisami typu napisy.org:

      Pomimo nagonki ze strony przemysłu filmowego obroty kin wcale nie maleją.
      Podobnie wytwórnie filmowe - radzą sobie coraz lepiej.
      Tak naprawdę łatwa dostepność dobrych filmów (gorszych też) sprawia, że ludzie
      często oglądają filmy i edukują się (filmowo) w bardzo szybkim tempie.
      A telewizyjna sieczka tym bardziej sprawia, że ogladamy to, na co mamy ochotę.
      A po jakimś czasie i tak przychodzi ochota, żeby wejście pewnych filmów na
      ekrany poświetować i obejrzeć je w kinie.
      Po trudnych latach 90-tych kina w Polsce prosperują coraz lepiej.

      Nasze społeczeństwo, bogacąc się, przechodzi na używanie legalnych kopii filmów
      i np. legalnego oprogramowania. A to, że wcześniej miało kontakt z filmami i
      programami pirackimi sprawiło tylko, że bardziej ich potrzebuje.

      Oczywiście nadal będą ludzie, którzy będą woleli (lub tylko mogli) ściągnąć
      nielegalną kopię, ale chyba każdy z nas widzi, że jednak jakiś postęp się dokonuje.
      Sam na studiach nie mogłem sobie pozwolic na regularne wizyty w kinie i licencje
      programów, których musiałem używać, żeby te studia skończyć.
      Ale teraz, gdy już mogę sobie na to pozwolić, kupuję legalne i sądzę, że
      przemysł filmowy i informatyczny w sumie i tak na tym skorzysta.
    • comrade Brak logiki! 04.06.07, 16:32
      Zdanie z artykułu:

      W kinach przed każdym seansem wyświetlane są propagandowe filmy: "Ściąganie to
      kradzież". To kłamstwo - ściąganie z sieci czegokolwiek jest jak najbardziej
      legalne i można to robić bez ograniczeń. Bez zgody posiadaczy praw autorskich
      nie wolno tylko publikować.

      Ciekawe jak w takim razie można ściągnąć coś co nie zostało opublikowane? To jak
      z narkotykami: wolno "posiadac na wlasny uzytek", ale nie wolno uprawiac ani
      handlować. Tzn posiadający najwidocznie zmaterializował sobie towar w cudowny
      sposób, z niczego, hehe... Podobne przepisy sprawiają że prawo jest ośmieszane.
      Albo ban na ściąganie/posiadanie albo w ogóle bez bana.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka