Gość: mouset
IP: *.ghnet.pl / 192.168.5.*
11.06.03, 18:49
Pociągi bez specjalnego nadzoru - Do Wiednia z duszą na ramieniu
(INF. WŁ.) Straż Ochrony Kolei i policja ostrzegają pasażerów podróżujących
pociągiem na trasie Kraków - Wiedeń przed napadami czeskich grup
przestępczych. Bandyci wyłamują drzwi lub okna, dostają się do przedziałów i
okradają podróżnych, nierzadko grożąc im przy tym bronią.
Konduktorzy i obsługa pociągu "Chopin" informują o tym już od kilku
miesięcy. Do rozbojów i kradzieży dochodzi na terenie Czech, najczęściej na
stacjach Stare Mesto, Prerov, Hodonin i Breclav. Uzbrojeni sprawcy w czasie
postoju wchodzą przez okna lub drzwi zewnętrze albo w czasie jazdy
przedostają się z sąsiednich wagonów. Ostatnio w Hodoninie obezwładnili
konduktora; jeden z nich pilnował go, a reszta próbowała wejść do
przedziałów. Pasażerowie na szczęście szybko pozamykali drzwi.
- Z reguły są to napady kilkuosobowych gangów złożonych najczęściej z
czeskich Cyganów - potwierdza Edward Wójcik, komendant małopolskiej i
podkarpackiej Straży Ochrony Kolei. - Konduktorzy zawsze o takim zajściu
informują tamtejsze służby, ale - niestety - bez efektów. W Czechach, w
przeciwieństwie do Słowacji, gdzie działa 1300 policjantów kolejowych, nie ma
takiej wyspecjalizowanej służby - pociągi międzynarodowe nie są tam objęte
specjalnym nadzorem.
Problem okradania pasażerów dotyczy także niektórych krajowych połączeń
kolejowych. Również w Małopolsce. Na liście najbardziej zagrożnych,
oprócz "Chopina", są wszystkie nocne pociągi dalekobieżne, m.in. z Zamościa,
Szczecina i Poznania. Do większości kradzieży dochodzi jednak w wagonach z
Berlina, którymi w nocy do Krakowa i innych miast południowej Polski wracają
nasi rodacy pracujący w Niemczech. Przestępcy wiedzą, że w każdy ostatni
piątek miesiąca Polacy wiozą do kraju prezenty i wypłaty. Najbardziej
niebezpieczny jest odcinek Katowice - Trzebinia.
- W ubiegłym roku zanotowaliśmy 66 kradzieży w pociągach, napadów
kolejowych jest mniej, ale też się, niestety, zdarzają - mówi nadkomisarz
Tomasz Zając, komendant komisariatu w Trzebini. - Niedawno trzej mieszkańcy
Nowej Huty w nocnym pociągu zaatakowali pasażerów. Jeden z pobitych
powiadomił o tym konduktora, obstawiliśmy pociąg na stacji i zatrzymaliśmy
przestępców. Decyzją sądu w Chrzanowie trafili do aresztu.
Niestety, nic nie zapowiada, abyśmy w okresie wzmożonych wyjazdów
wakacyjnych mieli podróżować bezpieczniej - wykrywalność takich przestępstw
nie przekracza 13 proc., a w 2000 roku zlikwidowano w kraju 123 komisariaty
kolejowe; obecnie działają jeszcze tylko cztery - na warszawskim Dworcu
Centralnym, we Wrocławiu, Poznaniu i Kostrzynie.
(MADE)