Gość: klaunemile
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
29.06.03, 10:04
Przy odrobinie dobrej woli można się przyzwyczaić do słabej akustyki naszej
filharmonii, do tramwajów wyczuwalnych pod stopami i trzeszczących foteli.
Rozumiem, że to z biedy i, chcąc nie chcąc, zgadzam się na słuchanie muzyki
w tak niesprzyjających warunkach. Protestuję, gdy szefowie filharmonii
wprowadzają na scenę WIATRAKI ELEKTRYCZNE, które mają zastąpić wentylację.
Zdarzyły się w tym roku upały, w czasie których trudno było grać bez
wymuszonej wentylacji. Upały minęły, wiatraki zostały. W czasie piano i pauz
mam wrażenie, że stoję pod wiatą przystanku w strugach deszczu. Jednostajny
szum niszczy ciszę, burzy kontakt z muzyką.