kwakwarakwa
12.11.07, 20:53
Tak czytam o tym gostku z solarium, i pełen uznania jestem dla niego...
traktor gotów oddać za siebie, to jakby sobie kawał serca wyszarpał tępym
kozikiem. Wot, nastojaszczyj gieroj! Wolność jest bezcenna, za resztę
zapłacisz kartą (****). Baby nie oddał (a kto by chciał wziąć???), zresztą
baba będzie potrzebna do ciągnięcia pługa na wiosnę. Jeśli mąż wyjdzie z
mamra, bo jak nie, to syn przejmie gospodarkę. Łyżwiński - o, ten to będzie
orał, ale na pewno nie w polu ;) A potem baba będzie jojczała w finale:
"Jądruś... ran twoich nie godnam całować". Mawiają, że niektóre Andrzejki
odbędą się na Rakowieckiej. Do święcenia też pewnie pójdą całą celą, do
kaplicy więziennej. Codajbożeamen.
A skąd tytuł wątku? Ano tak mi się pewien doskonały tekst Kazia Grześkowiaka
przypomniał, to prawdziwa perełka kabaretowa. Uwaga dla Cenzora: "ziobro"
tutaj jest rzeczownikiem, i z pewny nazwiskiem łączy go tylko jedno: rodzaj
(bardzo) nijaki.
Uradziła gminna rada Wodociągi pozakładać.
Zaraz zmowa jest o wkładach – Chcą z człowieka zrobić dziada !
Myśleć – wiecie – trza na opak ! Dren ma iść przez mój ogródek !
Nie postanie łobca stopa, Na tym, com se zdobył z trudem !
Mnie tam żuraw rycht wystarco, Na co mi publiczne zdroje ?
Bo nieważne, czyje co je, Ważne to je, co je moje !
Mój stryjeczny szwagier Władek Taką dziwną ma zasadę:
Ciągiem chciałby łączyć spadek, Co nam ostawili dziadek.
Ja zaś, że przeciwny byłem, To żem wziął się i ośmielił,
Wyklepałem ostrą piłę i stodołę my przerżnęli!
Ja żem swoją część poskładał; Tak się zakończyły boje,
Bo nieważne, czyje co je, Ważne to je, co je moje !
Mój synalek, mówią zasię, Że najgorszy z wszystkich w klasie !
Do nauczycielam zaszedł – Co łod niego chcesz, głuptasie ?
Dziecku nudno tak za ławą, Chłopak – mówię – jest z mołojców,
W głowie wprawdzie nietęgawo, Ale wszystko ma – po ojcu !
W szkole pewnie takich wielu, Ale ja za swoim stoję,
Bo nieważne czyje co je, Ważne to je, co je moje !
Wieś w powiecie nie jest spodem I do czynów dzielnie rusza.
Nie inaczej, kiej w nagrodę, Przydzielili nam ursusa.
Choć to nie jest góra srebra, Pismom skrobnął: „Droga władzo !
Traktor warto by rozebrać, Niech mi chociaż dyferencjał dadzą !”
Jak trza będzie, to – jak w raju – Babie ziobro też wykroję,
Bo nieważne, czyje co je, Ważne to je, co je moje !