Gość: muzyk IP: *.ed.shawcable.net 07.08.03, 17:43 no i dobrze! nareszcie bedzie cos dla ludzi i o wiele taniej! Trzeba to poprzec, pojsc na koncerty, zachecic turystow. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: muzyk2 Re: Nie będzie Festiwalu Pendereckiego, będzie IP: *.wieliczka.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 18:20 Swięta racja-wolność od dyktatu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skrzypek_ na_ dachu Re: Nie będzie Festiwalu Pendereckiego, będzie IP: 80.72.65.* 07.08.03, 20:27 I bardzo dobrze! Szczegolnie intryguje mnie ta "Carmina Burana". Musze sie wybrac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Nie będzie Festiwalu Pendereckiego, będzie ... IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.08.03, 20:36 Najwyższy czas powstrzymać to rozbuchanie Pendereckich. Brawo ! W sumie więcej straci (moralnie) Penderecki niż Kraków. Odpowiedz Link Zgłoś
damakierowa Re: Nie będzie Festiwalu Pendereckiego, będzie 'S 07.08.03, 21:34 Chwileczke, moze sie nie znam ale co to znaczy, ze zabronil grania swojej muzyki w Filharmonii? Czy ktos sie pytal Mozarta albo Bacha czy mozna ich grac? Rozumiem, a moze to jest zemsta na poziomie przedszkolaka... DK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: free mind zone KTO SŁUCHA PENDERECKIEGO? KOGO JEGO MUZYKA WZRUSZYŁA? IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.5.* 08.08.03, 08:00 Ten facet naprawdę zdaje się żyć w iluzji, że jest wspołczenym Bachem. Tymczasem już za życia jego muzyka ma wartość co najwyżej muzealną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yurek Re: KTO SŁUCHA PENDERECKIEGO? KOGO JEGO MUZYKA WZ IP: *.dsl.support.nl 08.08.03, 08:18 Rzygac sie chce jak sie tego slucha. Motto Polakow : daj Boze wszystkiego najgorszego temu z nas, ktoremu cos sie udalo i ktory zdobyl uznanie na swiecie. Miech bedzie swojsko, niewysoko, przytulnie i z Najswietsza Maryja Krolowa Korony Polskiej i patronka Zakonu Najswietszej Maryi Panny czyli Krzyzackiego. Gowno w Galicji i priwislanskim kraju bylo zawsze i bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franek Re: KTO SŁUCHA PENDERECKIEGO? KOGO JEGO MUZYKA WZ IP: 217.113.230.* 08.08.03, 08:30 To spieprzaj eurofilu słuchać tego za granicę... Jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś, to na temat gustów się nie dyskutuje... Te jego wypociny mogą naprawdę się nie wpadać w ucho... Bach się obronił, Mozart także... Zobaczymy czy nasz "artysta" będzie pamiętany za kilkadziesiąt lat przez kogoś innego niż tylko historyka sztuki... Ja uważam się za klasyka: lubie starych mistrzów pędzla (rzygać mi się chce na wypociny dzisiejszych pseudoartystów, którzy braki w talencie kompensują tutpetem)oraz starych kompozytorów (w muzyce klasycznej)... Pozdrowienia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawnik Droga Pani Kierowa! IP: proxy 08.08.03, 08:01 Proszę przeczytać sobie ustawę o ochronie praw autorskich a potem ewentualnie komentować decyzje kompozytora. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Prawniku 08.08.03, 08:05 Owszem ustawa wyraźnie wskazuje....jednak równie wyraźnie mówi o tym co zostało już sprzedane. Niezbywalne są okeslone prawa autorskie, zaś co do tej części która jest już zbyta decydować może właściciel. Więc co do tych wykonań... Pozdrawiam trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Florian Nieuważny Re: Nie będzie Festiwalu Pendereckiego, będzie IP: *.zoo.ar.krakow.pl 08.08.03, 08:03 No wreszcie!. Kraków uwolnił się od Pana na Lusławicach i sam zorganizuje festiwal prawdziwie wielkiej muzyki. Dość już mam bufondy i arogancji PP. Pendereckich. Ja wiem, że występowanie w roli mecenasa festiwalu beethowenowskiego to wielki splendor dla kolegi Beethovena. Bo od dłuższego czasu można odnieść wrażenie, że wszystkie te zabiegi i działania slużyć mają wykreowaniu drugiego co wielkości (a może równorzędnego Beethovenowi) kompozytora za jakiego uważa się pan. Penderecki. Ale tym razem Państwo Pendereccy "zaprzęgneli i się konie urwały i poniosły". To dobrze dla muzyki, to dobrze dla Krakowa i dobrze dla PT. Pendereckich, bo chrześcijański grzech pychy królestwa doprowadzał do upadku i tego oszczędził pp. Pendereckim krakowski magistrat swoją decyzją. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Nie wiem czy to prawda... 08.08.03, 08:23 jednak Twoje wskazanie na fakt podobieństw wielkości kompozytorów nakazał mi dostrzec iż ten nieżyjący pod koniec żywota był jak pień głuchy. Czy głuchota, też na argumenty, to przypadłość analogiczna i dająca rzeczywiście posadzić ich obok siebie? trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meloman BURAK IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 08:37 Jeżeli ma się żonę "blondynkę" trzeba używać wlasnego rozumu. Napompowano Pendereckiego jak 1-majowy balon, a to poprostu zwykły burak Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 To nieładnie... 08.08.03, 08:44 tak zwykły burak o tak wyjątkowym kompozytorze. A a propos tej żony...wszak wiesz, że miłość bywa ślepa. A kompozytorzy głusi. Głownie ci wilcy. Choc tak naprawdę to jeden... trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nikt Re: To nieładnie... IP: *.uwoj.wroc.pl 08.08.03, 08:55 ach tam nieładnie, nieładnie. Niech Filhramonia częsciej gra młodego Marcela Chyrzyńskiego, kłaść lachę na Pendereckim i jego żonie. Niech do spółki z Preisnerem, którego też tak starsznie męczy przebywanie w ojczystym kraju i z Ewą Demarczyk, której miasto Kraków tez powiedziało "nie" - niechże oni założą sobie tercet czyli kwartet i niech sobie urządzają festiwale z własnych pensji i honorariów. Jakoś były w Krakowie Festiwale Miłosza, Szymborskiej, Wajdy i takich kwasów nie było, a pamiętam juz wówczas, przed rokiem 2000 były problemy z Pendereckim z powodu gigantomanii i megalomanii pani Penedereckiej, która zreszta skrajnym buractwem wykazała się powielokroć. Wsadzić ja do mercedesa, wrzucić granat i wstrząsnąć, ćwikła na zime jak marzenie Mnie tam nikogo nie żal. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Re: To nieładnie... 08.08.03, 09:13 No to naprawde nieładnie, zeby tak do jednago wora i państwa P. kompozytorostwa i Preisnera i Demarczyk...Preisner wspominał o wyjeździe lae po pierwsze przyczyna była diametralnie różna i jakby na to nie spojrzeć tybet mu pomaga... Demarczyk zostanie kim jest i to bez względu na krętość loków pani kompozytorowej i twoje szanowne zdanie, a Miłosz, Szymborska...??? To jeszcze skarbie Mrożek, Zagajewski i wiele innych osób, tylko po co mieszać ich do jakiegoś sporu o kasę???? A prpos, a rozliczyła już Pani Penderecka te nieścisłości o które upomionało się Ministerstwo kultury a dotyczace minionego Festiwalu Bethowena??? trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: regalica Re: To nieładnie... IP: *.comnet.krakow.pl 08.08.03, 09:11 Penderecki to relikt PRL-u ,trzeba iść z duchem czasu i dać szansę młodym twórcom. Muzyka powinna być dla wszystkich ogólnie dostępna.Penderecki może dla wąskiego grona swoich wielbicieli wynajmować sale koncertowe,jest tak słynny,że napewno sale będą pełne. Ciekawe czy napisane i sprzedane przez niego utwory mogą być odtwarzane bez zgody właściciela. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiuta Re: To nieładnie... IP: *.rtk.net.pl 09.08.03, 00:23 ależ Wy macie szczęście w tym krakówku! nie dość że was penderecja od siebie uwolniła, to jeszcze w zamian dostajecie Arvo Paerta i Orffa! możecie sobie tez narzekać na tę Waszą p.Gilarską - ale pomysł imprezy "Sacrum Profanum" jest za dychę! Odpowiedz Link Zgłoś
yalung Re: To ładnie... to pieknie... 09.08.03, 13:30 Tak pieknie, wszyscy zachwyceni! Zadowolona Pani Elzbieta, zadowolony Mistrz Zadowoleni sluchacze i mieszkancy Krolewskiego grodu Zadowoleni urzednicy i pracownicy wydzialu promocji Bez zartow, ja tez zachwycony! Nigdy, ale to przenigdy nie moglem odnalezc nic w muzyce Pendereckiego! Bardzo mnie ciesza jego sukcesy na miedzynarodowa skale, bardzo cieszy slawa nazwiska Mistrza i jego zony (moze zla kolejnosc?) Sa swietni wspolczesni: jest Gorecki, jest Kilar, jest wspomniany Marcel Chyrzynski. To nieprawda ze muzyka ma cieszyc masy; ma byc sztuka, ma przenosic w swiat uniwersalnych albo calkiem subiektywnych przezyc, odczuc zmyslowych. ale niech znam wreszcie kogos kogo zachwyca muzyka Pendereckiego! Niemniej, Pani Elzbieto, Panie Krzysiu: dziekujemy! Bardzo nam milo ze slawe Krakowa tak Panstwo roznosili po swiecie jak umieli, ze cieszylo Panstwa miasto ile potrafilo, bylo natchnieniem do dzialania. Zreszta: przez rece Mistrza (zartuje troche) przeszedl konkurs z ktorego znamy lepiej takich Mistrzow jak Motion Trio (!!!), Muzykow ktorzy poruszaja naprawde do glebi, ktorych z koncertu w katedrze wiedenskiej nie chca wypuscic oklaski. A moze ktoregos dnia, gdy juz Panstwo zatesknia za starymi smieciami: zapraszamy, moze zechca wrocic, wypic kawe na Krakowskim rynku! My tymczasem - do dziela! Muzycy - szukajcie muzyki, wrazliwosci, dzielcie sie nia najczysciej jak potraficie. Mieszkancy miast i wsi - na sale koncertowe, do Nowej Huty, kupowac bilety, zachwycac sie lub krytykowac! Pozdrowienia dla wszystkich Y Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: To ładnie... to pieknie... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 17:17 Kilar od lat uprawia kicz. Nic dziwnego, że kocha go masowa publiczność. Od Góreckiego wolę zdecydowanie Szymańskiego, o którym, nie wiedzić czemu, się zapomina. Koncert w hali fabrycznej pokazał w filmie "Dyrygent" Wajda. Tam też chodziło o TV i udawany melanż kultury wysokiej i robotników. Pomysł Gilarskiej, to tandeta. Od jak dawna Carmina Burana i Bolero RAvela kojarzy się muzycznej publiczności z kiczem, a nie ze sztuką wysoką?.. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Czyliż to spotyka sie grono 09.08.03, 19:58 miłośników muzyki...muzyki wysokiej? Czy was przygięło, słuchacze o wysublimowanym smaku? Orff... Ravel...do tego Kilar i Penderecki i ta koncepcja o rzekomym podobieństwie, że Wajda w Dyrygencie, i że to masy i sztuka? Czy Was , słuchacze subtelni gnie i prostuje naprzemian? Wysoka muzyka, wysokie malarstwo i rzeźba...wysoka sztuka... to przegaduchy akademickie i wymysły podobnych dzisiejszym krytykom teatru, filmu, muzyki i sztuk plastycznych... A taki Vicek van Gogh co to nikt mu złamanego szeląga za życia za bodaj płócienko nie dał, to było wysokie malarstwo? A Schiele? A Balthus? To samouk czy wysoka sztuką zajmujący się pacykarz? A jakby tak zagrać w Holandii to niżej będzie niż w Nepalu? Jak okładeczka złota i jak nazwisko wypisane to łatwo opowieści snuć, ale jak zapis słabo czytelny, a autor między kielichami mamrota płatnikowi, ze jeszcze chce coś napisać...to upadek, to niziuchno... Harfy Papuszy albo Ludźmierskie Nieszpory jak zagrane w gorach i w szerokim polu i dla wyfraczonych , a górale zostają w chałupach...to wysoka sztuka? A jak do tego po ziemi wlec hasiorowe sztandary, a wyświetlić na scianie remizy Almodovara, Felliniego, Antonioniego... A nawet jak ten Nigel K. wpół gęby poziomki żuje , a drugą połową sie uśmiecha grając na ulicy? A Urbaniak... Nie chce mi się ...więcej pisać, ale piwa się nie napiję. Idę na spacer...i potem na bal z bardzo zimną wódą... trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 do trudnego2002 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 23:44 Nie mieszajmy czekolady z cebulą, ani sztuki wysokiej z Nieszporami Ludźmierskimi. Trzymajmy się też muzyki, bo rozmowa i o sztukach plastycznych i o teatrze, literaturze i muzyce wyrzuci nas bardzo daleko w kosmos. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Mozna selektywnie, 11.08.03, 23:49 jednak dlaczego ograniczać wrażliwość człowieka jedynie do mozliwośći jego uszu i takiej transmisji? Dlaczego życzysz sobie rozważać jakikolwiek kawałek sztuki w oderwaniu? Czy zmysł funkcjonuje choć jeden samodzielnie? A harmonia...??? To nie jest mieszanie czekolady i warzyw, choć i takie zdaje sie być twórcze i wcale nieabstrakcyjne, a jeśli tak sadzisz, to rzeczywiście dopuszczasz jedynie ograniczoną sztukę...tylko czy to wtedy sztuka? trudny Nie myślę wieść sporu, ale żyć bedę raz i dlatego pozwól niechże sobie pełną piersią odbieram niczego nikomu nie odbierajac... :-))trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: Mozna selektywnie, IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.03, 00:14 Z Orffa, Ravela, Kilara, Pendereckiego (przyprawiając Wajdą) oraz z van Gogha, Schielego i Balthusa zrobiłeś koktail muzyczno-malarski, poczym dosypałeś do niego okruchów filmowych w postaci Almodovara, Antonioniego i Felliniego. Doprawiłeś wszystko miejscową przyprawą, tj. Pawluśkiewiczem i Hasiorem, i tak oto, podałeś w jednym tyglu zbyt nabrzmiałą mieszankę. A prywatnie, słucham namiętnie muzyki, gruntownie studiuję sztuki plastyczne posuwając się do licznych podróży, często odwiedzam kino i nadal wydaję pieniądze na książki. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Ja ich nie mieszam 12.08.03, 00:29 nie śmiałbym, a i czułbym się zmieszany... Tylko wyrzuciłem kilka nazwisk, kilka dyscyplin i jeden przecież cel. Różnie pojmowany także przez autorów. Mało tego, to przecież tak samo otrzymujesz propozycje od życia na bieżąco. Nawet w mniejszym porządku... Jak to prywatnie? Czy znaczy, ześ dotąd rozmawiał ze mną nie prywatnie? Ja też książkę gromadzę, czynniej zajmują mnie sztuki dla oka jako pierwszego odbiorcy sygnału, ale rad słucham...I nie jedynie muzyki, ale drugiego człowieka. Tygiel...powiedziałeś tygiel. To nie może być tygiel, tygiel jest uproszczeniem i stąd potem takie Penderecko ludyczne konfrontacje. pozdrawiam trudny;-) Odpowiedz Link Zgłoś
garg_ul trudny.. 12.08.03, 00:25 Ty to czasem naprawdę trudny jesteś ;)) ___________________________ Czarnowidzę, bo jasnowidzę. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 garg...ul 12.08.03, 00:34 a co narozrabiałem gdzieś? trudny Ty masz na imię Urszula? Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 No to biorę psa 12.08.03, 00:55 i idę na spacer... trudny A raczej to pies mnie wyciąga... dobranoc wszystkim, lodożercom, melomanom i ekspertowi od okien, a także facetowi i łebskiej ekipie... do miłego dnia trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: No to biorę psa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.03, 09:22 Ciekawi mnie bardzo, jakiej rasy masz psa... Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 A czemu? 12.08.03, 09:24 To żadna tajemnica. Setera. Pozdrawiam trudny Odpowiedz Link Zgłoś
garg_ul Re: garg...ul 12.08.03, 11:41 > Ty masz na imię Urszula? Już kiedyś kwestię płci swojej wyjaśniałEm. I nie, nie mam ;P ___________________________ Czarnowidzę, bo jasnowidzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monty Re: BURAK(i) IP: *.ipartners.pl 12.08.03, 09:30 > Jeżeli ma się żonę "blondynkę" trzeba używać wlasnego rozumu. > Napompowano Pendereckiego jak 1-majowy balon, a to poprostu > zwykły burak Przyznać muszę szczerze, iż poziom dyskusji na niniejszym forum, wyraźnie wskazuje na wyjątkowo wysoki stopień zaawansowania wypowiadających się. Zebrała się tu, jak mniemam, śmietanka naszej narodowej inteligencji, ludzi oczytanych, potrafiących w sposób rzeczowy wymieniać argumenty. Bezstronność, rzeczowość, brak uprzedzeń, umiejętność oceny rzeczywistości w sposób realistyczny, niezależny od osobistych upodobań i emocji, to codzienność dla forumowiczów. W kwestiach roztrzygania o wielkości muzyki są jak "muzyczni mecenasi". Profanując tradycyjny repertuar, zachwalając go jako świętość i ożywiając go jak trupa, potwierdzają tym samym tylko swój stan świadomości, bo dla nich ofiarnie wywalczona harmonia klasycyzmu wiedeńskiego i wybuchowa tęsknota romantyzmu stały się równie popularne jak kolejna dekoracja mieszkania. Chciałoby się niemal za najlepszych w tej materii uznać tych "kulturalnych słuchaczy", którzy na Lutosławskiego czy Bouleza reagują gładkim: "tego nie rozumiem". Rzekoma skromność i rzekome znawstwo tej wypowiedzi służą tylko pseudoracjonalnemu zamaskowaniu wściekłości. Tymczasem muzyka uczestniczy w tym, co nazywam rozszczepieniem sztuki na banał i awangardę. Banał to kicz (huta - fajerweki - Orff), dyktatura zysku nad kulturą, który dawno zawładnął muzyką mimo jej elitarności. Dlatego słuchacz dążący do wykrycia prawdy w rzeczywistości estetycznej jest zdany na samą tylko awangardę, wygnaną z kultury oficjalnej. I na koniec: każda muzykę, nam współczesną, widzimy przez pryzmat muzyki dawnej, przez pryzmat dawnych (a właściwie dziś nieużytecznych czy zgoła szkodliwych) nawyków słuchowych, przez "stare" też pojmowanie wyrazu muzyki. Nowa muzyka oglądana i słuchana, a co więcej — wartościowana na podstawie tych zużytych doświadczeń — będzie zawsze trudna, niedostępna, abstrakcyjna, nie mająca nic wspólnego z "prawdziwą" muzyką, a może zgoła niedobra, jak to stwierdzają z reguły autorzy myśli o kryzysie współczesnej sztuki. Mówi się: w tej muzyce nie mogą powstać arcydzieła, dalej udowadnia się niemal, że nie mogą, po czym — po kilkudziesięciu latach — jeszcze ci sami ludzie często stwierdzają, że okres poprzedni był bogaty w dzieła wartościowe, tyle tylko, że trzeba je było odkryć... Pozdrawiam serdecznie monty Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Wtorkowy aspirant 12.08.03, 09:46 Monty, nie wiem czy wtorek sierpniowy, jak zresztą każdy inny poranek powinien jak głęboka studnia , być ciemniejszy z wyciszonym i posępnym lustrem. Nie wiem czy deklaracja o tym iż jeśli dobre to musi być w odbiorze nawet złe takiemu wtorkowi odpowiada. Jednak z drugiej strony jedynie temu zawdzieczać moze każde kolejne pokolenie bodaj coś któremuś z reprezentantów popredniego. tyle, ze reprezentacja pojawia się post factum, a bieżący czas jest trochę jak melanżowa tkanina. Nie zatyka nikt uszu innym, jednak sprowadzenie wszystkiego do uszu jedynie, a resztę do koktailowego mieszalnictwa z pominięciem sfer odczuwania , które subiektywne, to naprawdę nie mogą być aspiracje sierpniowego wtorku. Najlepiej, bo najspokojniej mają pewnie ci którym wystarcza odróżnianie stanu grają od nie grają. Najlepiej , bo bez emocji mają ci którzy odróżniają widać od nie widać. Tylko czy właśnie tak ? I tak i nie. Szansa kazdemu dana, a jeśliby każdy korzystał niektórym byłoby zbyt gęsto. Pozdrawiam i nie zżymam się ale i nie planuję się golić... trudny;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monty Re: Wtorkowy aspirant IP: *.ipartners.pl 12.08.03, 09:52 > Szansa kazdemu dana, a jeśliby każdy korzystał niektórym byłoby > zbyt gęsto. A że zbyt mało korzysta, to - nie po raz pierwszy w historii - lansuje się dyletantów jako wielkich kompozytorów, wymuszając dla nich uznanie społeczne, w hutach z fajerwerkami grając, przy pieśniach żałosnych tkliwiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Gust dyskusji jednak nie podlega... 12.08.03, 09:56 trwałość i przetrwanie też nie wystarcza jako dostateczne świadevtwo prawdziwości. Prawdziwość niekiedy jest nieodbieralna. Złuda więc? Może , a zręczne manipulowanie na bieżąco wystarcza. Tak jak chleb, wielu lubi kiedy świeży i skórka na nim chrupiąca, zaś czerstwy i świnie bez szemrania papusiają...jeśli z mlekiem ;-))) trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monty Re: Gust dyskusji jednak (nie) podlega... IP: *.ipartners.pl 12.08.03, 10:05 Ale warto sobie zdać sprawę z faktu, że to, co kiedyś było piękne, może dziś stać się przedmiotem oceny negatywnej z punktu widzenia wartości. Muzyka minionych stuleci obfituje w arcydzieła, lecz są to arcydzieła określonego czasu. Gdyby IX Symfonię napisano nie przed 180 laty, lecz dziś — byłby to niewątpliwie smaczny kąsek dla krytyki muzycznej. Dziełu nie pomogłaby nawet "Oda do radości" (w zastępstwie hejnału grana), a jego autor byłby przedmiotem drwin, o ile — jako grafoman — byłby w ogóle przedmiotem czegokolwiek. Tyle — aby rozwiać złudzenia co do niezniszczalności arcydzieł i ich "wiecznej aktualności". Ale też na odwrót: to, co dziś pojmowane bywa jako piękne, wartościowe i dowodzące doskonałego smaku artystycznego autora, stanie się z biegiem lat odległe od nowych ideałów piękna. Czy tzw. nowa muzyka może być zatem ...piękna? Twórca buduje kryteria porównawcze na tych rezultatach estetycznych, które traktowane osobno możemy nazwać mianem piękna. W sumie są one tym, co nazywamy smakiem artystycznym. W muzyce (choć nie tylko) oznacza to świadomość konieczności poszukiwań i wyjścia poza krąg martwych środków. Słuchając zatem nowych kompozycji, posądzajmy niektóre z nich o piękno. Będzie to rozsądne, i korzystne. Dla nas samych. Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 I własnie dlatego 12.08.03, 10:21 dyskusja o gustach staje się bezprzedmiotowa. Dyskusja w kręgu pojęć dobre , a ładne jest też poza moimi możliwościami zajęcia stanowiska . Nie wogóle, ale takiego aby można było prowadzić kiedykolwiek i jakąkolwiek rozmowę. I to z każdym... Poza tym , ze cenię niektóre zjawiska bez względu na ich pochodzenie i wiek, cenię sobie możliwość spotykania innych ludzi, innych zdań innych postaw. Nie można zadać obowiązku prawnego aby perfekcyjny piekarz czy telefonistka wzruszai się wtedy kiedy "trzeba"... Trwałość? Bez trwałości nie ma szansy na późniejsze poznanie. Zobacz egipskie architektoniczne osiągnięcie w budowie grobowców; dziś niewykonalne, a i dziś osnute tajemnicą jak wykonane. czy jeśliby nie materiał i solidność realizacji, wiedziałbyś i Ty i ktokolwiek, cokolwiek na ten temat? Czy krzyżyk królowej Tamar, jubilerski kunszt Gruzji, jeśliby był drewniany , ktokolwiek miałby szansę spotkac go dziś? Czy jeśliby nie jakość farb Pompei....czy jeśliby nie należyta staranność w doborze tartych minerałów, ktokolwiek poznałby fascybnacje barwą niektórych Mistrzów pędzla... czy jeśliby nie dbano rzemieślniczo o szansę przekazu... Dlatego nie spierałbym się o to czy wykonania kompozycji takich lub innych czy to na tafli jeziora czy to na hali starej huty czy w górach są czy mogą być wydarzeniem. Ale rezygnować z nich? Dlaczego? Pewnie, ze dziewięćdziesiąt kiolka na sto takich koncepcji to bzdura...ale o tym dopiero po, można powiedzieć. Szkoda, ze muszę brać się do zajec, szkoda, bo zgadnienie jest szerokie i niewątpliwie zajmujące. Ma też i aspekt - potrzeba nie potrzeba i element aspektu...komu??? trudny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Brawo monty!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.03, 18:23 Moja żona, która czasem zagląda mi przez ramię na monitor komputera, jakiś czas temu zaczęła się martwić, czy ze mną wszystko w porządku. Nie wiedzieć czemu, tkwiłem na różnych forach internetowych i wymieniałem uwagi z gówniarzami na tematy, o których nie mieli oni pojęcia. "Dyskutuję z głosem ludu" - mówiłem na usprawiedliwienie. Dzisiaj spotkałem montego, bratnią duszę, kogoś, kogo się czyta z radością, z kim zgadzam się w zupełności. Dotąd myślałem, że jedynym sensem pisania w internecie, będzie powolne sączenie sensu w bełkot, dziś widzę, że można tu spotkać innego błędnego rycerza. Przy okazji pozdrawiam trudnego2002. Twój seter jest rudy? Odpowiedz Link Zgłoś
trudny2002 Irlandzki 12.08.03, 18:52 to i rudy. Do tego suka... trudny pozdrowienia... A z ludem pogadać czemu nie? czasem przecież i wielość pokornieje;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
yalung monty, 15.08.03, 18:31 a co to znaczy, ze "Twórca buduje kryteria porównawcze na tych rezultatach estetycznych, które traktowane osobno możemy nazwać mianem piękna"? dla mnie to chyba za madre.. nie posadzam siebie o tworzenie sztuki, ale kiedy juz zdarza mi sie cos tworzyc, to nie siegam do zadnych kryteriow porownawczych, nie zastanawiam sie co o tym co pisze pomyslalby Rilke, Hrabal. cos gdzies w jakims zaulku swiata zdarzy mi sie przezyc, niekiedy calkiem niespodziewanie, i gdzies sie to w srodku kolacze az potem sie wyleje na przyklad z fiolki z atramentem. czy to piekne? piekne jest dla mnie to co mi sie przydaza, swiat w swoim drobnym moze niezauwazalnym dla kogokolwiek detalu nagle pokazuje swoj ksztalt, harmonie ktora potem pozostawia swoj slad jak slonce na skorze. pozniej tak jakby znika, a jednak ludzie ktorzy mieszkaja na poludniu Europy (jak ja na ten przyklad, od pewnego czasu) roznia sie znacznie od tych ktorzy mniej tego slonca doswiadczaja. a przeciez nie chodzi tylko i wylacznie o kwestie roznic klimatycznych. muzyka muzyka jest szczegolnie trudna do oceny. wczesniej w troche ironicznym poscie probowalem powiedziec ze uwazam za pewna wartosc to ze ludzie chodza w rozne miejsca sluchac muzyki. to czy sie spotykaja buraki schlebiac swojemu snobizmowi, czy wrazliwcy napieci jak struny skrzypiec uczestnicza w uczcie zmyslow - to mnie nie obchodzi. mozna siedziec w polu pelnym burakow i obcowac z muzyka ktora zapisze ci gdzies w srodku nastroj ktory odzywac sie bedzie do konca zycia. pewnie jesli te buraki to beda wyfraczone snoby to taki scenariusz bedzie mniej prawdopodobny, ale to malo wazne. moze potem trudniej sie wybrac do Kosciola Mariackiego posluchac Garbarka z Hilliard Ensemble - bo "wszyscy" ida. ale wazne jest spotkanie Twoje, kazdej pojedynczej osoby. a ja sie jakos nie moge spotkac z rzeczonym Pendereckim. wcale nie dlatego ze jest nowy, awangardowy. dla mnie te nutki po prostu nic nie znacza. no to sie troche nagmatwalo. milego popoludnia. wyglada na to ze idzie ochlodzenie, wiec szanse na powyzsze rosna. Y Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Piękna Muzyka Pendereckiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.03, 20:02 Posłuchaj choćby I koncertu skrzypcowego Pendereckiego albo Passacaglii and Rondo for orchestra. Oba utwory wystarczająco piękne, by się obronić nawet przed niewyrobionym uchem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warszawiak Re: Piękna Muzyka Pendereckiego IP: 195.136.7.* 16.08.03, 12:01 Gość portalu: rupert23 napisał(a): > Posłuchaj choćby I koncertu skrzypcowego Pendereckiego albo Passacaglii and > Rondo for orchestra. Oba są utwory wystarczająco piękne, by się obronić nawet > przed niewyrobionym uchem. Pozdrawiam. O gustach się nie dyskutuje - głosi starożytna maksyma, a więc spierać się o to czy wymienione utwory "są wystarczająco piękne, by się obronić nawet przed niewyrobionym uchem" (nota bene gratuluję protekcjonalizmu godnego Mistrza P.). Warto jednak wspomnieć, że od powstania tych utworów minęło trohę czasu (I koncert to bodajże 1977, a Passacaglia koniec lat 80-tych). Może Kolega Admirator Twórczości Mistrza Pendereckiego wyłowił by jakąś perłę w zalewie komercji powiedzmy ostatnich 10ciu lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: Piękna Muzyka Pendereckiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.03, 18:59 piszesz:"Kolega Admirator Twórczości Mistrza Pendereckiego wyłowił by jakąś perłę w zalewie komercji powiedzmy ostatnich 10ciu lat ?" A po co mam wyławiać? Większość potępia całą(!) twórczość Pendereckiego, a nie tylko ostatnie kompozycje Mistrza. Ja natomiast dzielę jego spuściznę na dwie części. Nie lubię późnych kompozycji Pendereckiego i do nich nie wracam. Słucham tego, co mi się podoba, czyli muzyki z pierwszych 20 - 30 lat twórczości. Polecam z łatwiejszych w odbiorze, niezwykle pięknych, jeszcze Cello Concerto. "Niewyrobione ucho" - to nie obraza wypowiedziana z wyżyn wtajemniczenia, ale goły fakt, że trzeba spędzić setki godzin na słuchaniu muzyki, by pojąć wielkość Bacha i mizerię, choćby, większości kompozycji Mozarta... Podobnie z muzyką współczesną. Nie cenię Kilara, (choć lubię od czasu do czasu "Kościelec"), a uwielbiam Pawła Szymańskiego. Najbardziej "Partity III i IV" i "Lux aeterna". Takich zestawień mógłbym zrobić więcej. Pamiętam swoje początki słuchania muzyki. Zaczynałem od "Arii na strunie G" Bacha i kanonu Pachelbela, które nagrał mi znajomy. Potem Vivaldi i "Koncerty Brandenburskie" Bacha. W międzyczasie "Kościelec" usłyszany w radio w 1984, w czasie którego oniemiałem. I pomału, pomału budowałem własną kulturę odbioru muzyki. Zacząłem słuchać świadomie 10 lat temu, a dopiero niedawno dojrzałem na tyle, żeby smakować Chopina. Wcześniej mnie drażnił sam dźwięk fortepianu. Setki razy wysłuchałem Bacha "Wariacji Goldbergowskich" w nagraniu Goulda, zanim pojawiła się miłość do fortepianu. Potem zrozumiałem istotę klawesynu, a w tym roku otworzyłem się na organy. Tzn. szukam nagrań, chodzę na koncerty i smakuję niesamowitą muzykę organową. "Wyrabiam ucho" - tak nazwałbym swoją pasję. Oczywiście, pozostaję amatorem, tj. miłośnikiem muzyki. Nie aspiruję do bycia znawcą. Chadzam na koncerty do filharmonii nie sprawdzając, co będzie w programie. Lubię zaskoczenie. Zamykam oczy i czekam na pierwsze dźwięki. Niezwykłe uczycie, kiedy nagle pojawia się piękna muzyka. I rozczarowanie, kiedy to nie nastąpi. Moje poszukiwania oscylują wokół dwóch epok. Uwielbiam barok, szczególnie Monteverdiego i Bacha(nie znoszę Haendla i Purcella) oraz muzykę XX wieku. Moje zainteresowanie Pendereckiem wiąże się z namiętnym słuchaniem takiej właśnie muzyki. Uważam go za wielkiego kompozytora i lubię słuchać. O "niewyrobionym uchu" wspomniałem między innymi dlatego, że sam zaczynałem od I koncertu skrzypcowego Pendereckiego. I byłem pod wielkim wrażeniem. Słucham muzyki od lat, często kupuję płyty, a zacząłem nazywać siebie melomanem dopiero niedawno, bodaj w zeszłym roku, kiedy zrozumiałem, że nie mogę żyć bez wizyt w filharmonii. Chodzę na koncerty już nawet nie po to, by poznawać nowe kompozycje, albo nowe interpretacje. Chodzę tam, żeby posłuchać brzmienia klawesynu, barwy kontrabasu, energii kotła. Pewne kompozycje mnie nudzą, ale wystarczy dźwięk puzonu, oboju, albo trąbki, bym doznał najwyższej przyjemności. TACY ZBOCZEŃCY JAK JA, SŁUCHAJĄ PENDERECKIEGO. Napisałem aż tyle, żeby wszystko było jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monty Re: Piękna Muzyka Pendereckiego IP: *.ipartners.pl 18.08.03, 09:25 Gość portalu: rupert23 napisał(a): > trzeba spędzić setki godzin na słuchaniu muzyki, by pojąć > wielkość Bacha i mizerię, choćby, większości kompozycji Mozarta Aż tyle ?! :-) Mozart to rzeczywiście kompozytor, któy zmarnował swój talent. Szkoda nań czasu. Rozpoczyna długi, bezowocny okres w muzyce, który kończy się wraz z nastaniem minionego stulecia. > Wcześniej mnie drażnił sam dźwięk fortepianu. Setki razy > wysłuchałem Bacha "Wariacji Goldbergowskich" w nagraniu Goulda, zanim pojawiła się miłość do fortepianu. Można by rzec nic dziwnego, skoro katowałeś się niejakim Gouldem :-) > Moje poszukiwania oscylują wokół dwóch epok. Uwielbiam barok, szczególnie > Monteverdiego i Bacha(nie znoszę Haendla i Purcella) Co do Purcell'a, trudno się zgodzić. Polecam Fantazje na Viole, w nagraniu Hesperionu Jordi Savall'a. (Label: Astree, Catalogue Number: AUE8536, Released: 1 August, 1995; wznowione w 1999) P.S. Co do klawesynu: Pierre Hantai, Das Wohltemperierte Klavier (na razie cżęść I), ukazało się w kwietniu tego roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: Piękna Muzyka Pendereckiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.03, 11:08 Zganiłem innych za uogólnianie, a sam popełniam ten sam grzech. "Nie znoszę Haendla i Purcella", to nadużycie. Znajduję wiele ciekawych, pięknych, wspaniałych utworów obu panów. Np. Haendla wiele arii uważam za arcydzieła: Eternal source of light divine, Lascia chi'o pianga, albo Penna tiranna. Purcella "Fantazje na viole" mam w swoich zbiorach, jak większość nagrań Savalla, i często ich słucham. Kiedy nie wiadomo, z kim się rozmawia, czy z ignorantem, czy z miłośnikiem, trudno znaleźć jeden sposób, aby przekazać swoje racje. Stąd uproszczenia i uogólnienia, których bym nie zrobił w innym wypadku. "Wariacje Goldbergowskie" w nagraniu Goulda to muzyka, przy której kiedyś udawało mi się poskromić zbyt wielkie namiętności. Lepsze to, niż upijanie się do nieprzytomności... Pisałem o fortepianie i trudności otwarcia się na jego brzmienie, by pokazać, co rozumiem przez "niewyrobione ucho". Cały poprzedni list kierowałem do mniej osłuchanych forumowiczów. Dzięki za info o Hantai. Polecam klawesynistkę Ruzickovą z Czech. Dostępna na czarnych płytach. Gra fenomenalnie. Z największą kulturą muzyczną... Słyszałeś Anderszewskiego w FK na wiosnę? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
yalung Re: Piękna Muzyka Pendereckiego? 19.08.03, 11:22 No, Rupert, to przepraszam, chapeaux bas! widocznie 10 lat nauki gry na wiolonczeli, kilka lat wolnego uprawiania muzyki, nawet jesli od przypadku do przypadku to trudno, juz nie wspomne o sluchaniu, to za malo zeby sobie wyrobic ucho :) uwazaj z klasyfikowaniem podzielam zachwyt Bachem, rozczarowanie Mozartem (chociaz niektorzy moi ulubieni pisarze twierdzili ze jego muzyka jest genialna), a co do Pendereckiego - wybacz pozostane przy swoim. Sonaty i Partity w wykonaniu Yehudi Menuhina, w niedzielny sloneczny poranek. Mnie wystarcza zeby szczesliwie zyc. Zachwyca mnie tez muzyka mojej zony. Zarowno gra jak kompozycje. Miedzy innymi dlatego ze nikt prawie ich nie zna, i ze nie ma nagran. Jedno z wykonan publicznych odbylo sie w kosciele Najswietszego Salwatora, 4 lata temu. Skrzypce + wiolonczela. Piekne. Pozdrowienia. Y Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: Piękna Muzyka Pendereckiego? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.03, 18:49 Piszesz: "Zachwyca mnie tez muzyka mojej zony. Zarowno gra jak kompozycje. Miedzy innymi dlatego ze nikt prawie ich nie zna, i ze nie ma nagran." Ale masz szczęście! Mieszkasz, jak napisałeś wcześniej, na południu Europy, więc masz pod ręką dobre wino, świetne sery i z pewnością niezłe krajobrazy. Grywasz na wiolonczeli, twoja żona na skrzypcach - tak sobie wyobrażam idealny związek muzyczny. Bo skrzypce i fortepian, trochę trąciłoby wyrachowaniem... Cieszę się, że lubisz Bacha. Bacholuby, łączcie się! Którzy pisarze są twoi ulubieni i na dodatek twierdzą, że muzyka Mozarta jest genialna? Pytam z ciekawości. "Niewyrobione ucho" może mieć absolwent szkoły muzycznej, który jako mamisynek albo ktoś do bólu obowiązkowy, uczył się co mu kazano, ćwiczył w określonych godzinach zadane lekcje, a w sercu miał pustkę. I wykształcił się muzyk bez właściwości, kurwa do grania. System kształcenia muzycznego przyjęty powszechnie w Polsce sprzyja tworzeniu takich pustych lalek. Podobnie zresztą bywa na uczelniach plastycznych. Stawiam tezę, że aby zostać dojrzałym odbiorcą sztuki, trzeba poświęcić nie mniejsze środki i nie mniej czasu, co na wykształcenie twórcy danej dyscypliny. I trzeba mieć jakiś dar, choć nie nazwę go talentem. Odpowiedz Link Zgłoś
yalung Re: Piękna Muzyka Pendereckiego i inne opowiadania 22.08.03, 19:04 Pytasz o pisarzy: pierwszy ktory przyszedl mi do glowy to Soren Kirkegaard, moze w tym przypadku bardziej filozof niz pisarz, chociaz nie calkiem. Rainer Maria Rilke rowniez bardzo cenil Mozarta. jest tez takie piekne opowiadanie Bohomila Hrabala "Czarodziejski Flet". Przepiekne. Kiedy sobie je przypomnialem, przeszly mi ciarki po plecach. Przeczytaj KONIECZNIE - jest miedzy innymi w tomiku "Legenda o Pieknej Julci i inne opowiadania". A moja zona jest teraz 6000 km stad. Moje ksiazki 3000km stad. Wiolonczela tez. Ale staram sie nie tracic animuszu. To co piszesz o ksztalceniu muzycznym - to rzeczywiscie prawda. Ja na szczescie jestem ekonomista :) Pozdrawiam serdecznie Y Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rupert23 Re: Piękna Muzyka Pendereckiego i inne opowiadani IP: *.nandu / 10.102.0.* 25.08.03, 09:55 Przeczytam te opowiadanie Hrabala! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś