Dodaj do ulubionych

Kraków do białego rana

IP: *.uni.lodz.pl 18.08.03, 16:50
Podczas ostatniej wizyty w Krakowie zauważyłem że z "zabawą do
samego rana" nie jest wcale tak łatwo, szczególnie jeśli nie ma
się ochoty na dyskotekę...może szukałem niezbyt wytrwale:) a
poza tematem: gruzińskie chaczapuri to prawdziwa rewelacja, oby
kiedyś gruzińska knajpka pojawiła się w Łodzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: ed Re: Kraków do białego rana IP: 212.160.130.* 22.08.03, 16:52
      dla chcącego nic trudnego... można się bawić do rana, choć może
      w poniedziałki czy wtorki ciężko... :)
      • Gość: Toja... Ja z piątku na sobotę idę zaplanowaną drogą według IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 21:37
        przewodnika L. Łuczyna. Jak jestem w tym czasie w Krakowie.
        Recepta prosta, trochę piwka, trochę powietrza, tak z 500m.
    • Gość: Zbigniew Tak bzdurnego artykułu dawno nie czytałem:( IP: 80.48.20.* 09.09.03, 21:51
      Przepisane z www.knajpy.krakow.pl poparte cytatatem z Makłowicza (o
      kiełbaskach).

      Dennie naprawdę dennie:(
    • Gość: TanioPachnący Re: Kraków do białego rana IP: *.compower.pl 10.09.03, 21:35
      I znowu wyczuwalna jest tutaj "gazetowa" marginalizacja, uogólnianie robienie
      opinii, i próba tworzenia miejskich podziałów (tanie dezodoranty, pot itd. - ja
      się pytam - na której dyskotece w kraju nie ma tego typu rzeczy - i na którą
      dyskotekę nie przyjeżdżają naprawdę różni ludzie? Wszyscy mimo to zawsze bawią
      się wyśmienicie.

      A czy ktoś, kto pracuje ciężko, skończył studia, szkołę średnią, czy zawodową,
      jest normalnym przyzwoitym uczciwym i dobrym obywatelem i zarabia niewiele
      pieniędzy i stać go w tej polskiej trudnej rzeczywistości tylko na tani
      dezodorant ujmuje temu lokalowi w jakiś sposób chluby? ;) ).

      A czy ktoś, kto chce mieszkać w czystym nowym (np. 30 letnim i nowszym) bloku,
      w którym są starannie wykonane mieszkania (W przeciwieństwie do śródmiejskich
      kamienic), które to mieszkania są w okolicy bardziej przyjaznej życiu (nie ma
      korków, smrodu spalin, ciągłego trąbienia, przed budynkiem rosną drzewa a nie
      ulice (w przeciwieństwie do tego, jak to ma miejsce w śródmieściu), gdzie
      dzieci mają się gdzie bawić i mają blisko do szkoły (i nie musisz się martwić o
      to, że biegają np. po alei trzech wieszczów, czy po pierwszej obwodnicy, czy że
      za chwilę „porwie” je jakiś bandyta – bo nawet nie widzisz z okna gdzie
      chadzają), gdzie tak jak wszędzie w Polsce i w każdym mieście i każdej
      dzielnicy są i ludzie źli i dobrzy - czy taki mieszkaniec tego miejsca –
      (osiedla czy dzielnicy) także jest w jakiś sposób gorszy i nie warto z nim się
      pobawić na dyskotece czy w pubie - tylko niemalże nazwać lokal, do którego
      przychodzi "zapoconym"?

      Moim prywatnym zdaniem ludzie z „peryferyjnych osiedli” (tak często opisywanych
      przez gazetę w krzywym zwierciadle) mają i mieli zawsze lepsze warunki do
      utrzymywania higieny (w śródmieściu jeszcze do dzisiaj nie wszystkie kamienice
      są w pełni skanalizowane - a co było dawniej?) Naprawdę bardzo proszę -
      zatrudnijcie w gazecie redaktorów z Krakowa (rdzennych rodowitych jego
      mieszkańców)- którzy znają tutejsze zwyczaje, kochają miasto i nim żyją (całe
      miasto - takie, jakim jest CAŁE - np. podczas wyborów). Którzy pochodzą z
      różnych jego miejsc - przecież nie muszą być zatrudnieni na stałe - wystarczy
      im kazać napisać artykuł na umowę zlecenie - a taki tubylec - najlepiej będzie
      wiedział jak opisać sytuacyjnie całe zdarzenie (i nie napisze np. że nowa
      estakada ma biec ponad ulicą Tischnera).

      Dla mnie człowiek, który kieruje się w życiu podobnym myśleniem (podobnym do
      tego z artykułu), jest malutkim człowieczkiem, którego zjadają kompleksy i chce
      swoje prostackie myślenie przelać na ogół społeczeństwa. I nie piszę tego na
      pewno po to, by się w jakiś sposób bronić czy dlatego że poczułem się urażony –
      ale dlatego żeby ten ktoś wiedział, co o nim myślę. Ja nie musiałem wcale tego
      pisać – bo znam świat z innej strony (z innej niż tacy redaktorzy od
      niestworzonych rewelacji) (znam go chociażby z takiej, jaką przekazują nam
      wiersze – literatura – o prawdziwych wartościach ludzkich – kto czytał ten wie
      o czym piszę). Nie muszę wcale się bronić ani bronić innych, bo znam swoje
      wartości i wartości innych ludzi, którzy „perfumują się tanimi dezodorantami”
      (i niejednokrotnie są w życiu bardziej szczęśliwi niż Ci „niespoceni” – a
      dlaczego są szczęsliwsi? Bo widzą świat bardziej przyjaznym – świat, jakiego
      nie mogą zobaczyć ludzie, którzy mają tysiące problemów na głowie (chociażby
      takich jak „tani dezodorant – i wybór pomiędzy lokalami opisanymi przez prasę –
      których nawet na oczy nie widzieli – problemów, nad którymi trzeba jeszcze
      oczywiście poplotkować) (problemów takich - że w pewne miejsca przychodzą
      ludzie „lepsi” - nie spoceni - używający bardzo drogich perfum, a w innym
      miejscu są ludzie gorsi – którzy używają tanich perfum i się pocą, pocą się bo
      skaczą i się bawią wyczerpując w ten sposób swój nadmiar energii (którego inni
      albo nie posiadają albo wyładowują w sposób podobny dresiarzom [rozboje])

      Wszystkim normalnym ludziom polecam bawić się gdzie dusza zapragnie – samemu
      poznać lokale i nabrać własnej opinii.

      Hough

      A ten artykuł za chwilę zniknie wraz z postem (tak jak to się stało z
      poprzednim w którym pisałem swoje zdanie o gazecie).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka