Gość: Hamster
IP: 195.117.18.*
07.01.02, 14:43
To dopiero zlodzieje. Cztery dni temu wpadlem przejazdem z Zakopanego do
Krakowa. byl pic jak cholera. Po prawie 3 godzinnej podrózy z Zakopanego
nieogrzewanym busem prywatnego przedsiebiorstwa przewozowego które miesci sie
na przeciwko dworca PKS w Zakopanym, który to samochód przerobiony zostal
tandetnie z samochodu dostawczego. Szyby wewnatrz samochodu byly
zamarzniete !!!! i siedz tak bez ruchu przez 3 godziny. Ale to inna historia.
Tak wiec prawie nieczujac nóg zlapalem takse spod dworca PKP w Krakowie
zapakowalem manele do bagaznika i poprosilem o kurs na ul. Lea., zaznacze
jeszcze ze byla godzina 18.00 i dzien roboczy. Po skontrolowaniu licznika
wszystko wydawalo mi sie ok. taryfa-1, na drzwiach kartka z oplatami za
odpowiednie taryfy, 1km = 2PLN. Tymczasem moja dziewczyna wykazala sie
czujnoscia i okazalo sie ze taksówkarz zrobil niezle kóleczko kolo dworca przy
czym licznik stukal jak szalony. Po paru minutach bylismy na miejscu a na
liczniku bylo 25 PLN !!!! Skubany kapnal sie ze nie bylismy z Krakowa i chcial
nas wydymac. Po zwrócenu mu uwagi ze nawet w nocy podczas 2-iej taryfy placimy
za dojazd w to miejsce 12 PLN gosciu zrobil sie w dupe uprzejmy i powiedzial ze
policzy nam jak by kurs byl zamawiany z telefonu i krzyknal 20 PLN. Bylem na
tyle zmarzniety i zmeczony podróza ze pomyslalem Chuj ci w dupe ty stary
oszuscie nie mam sily sie z toba dochodzic i beknalem. Ale przestrzegam przez
tymi oszustami. Nie biezcie taxy z dworca a zwlaszcza starszego audika
metalika.