Dodaj do ulubionych

Prawo, prawo i co dalej ???

IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 10:44
Narobiło się ostatnio prawniczych wątków na forum, ale dołożę jeszcze jeden
od siebie. Temat rzeka, nadający się na rozprawę doktorską, albo
habilitacyjną z socjologii:

1.Przez ostatnie lata prawników namnożyło się – niestety – ponad potrzebę.
Skromnie licząc: Kraków co roku wypuszcza jakieś 300 dziennych + 200
zaocznych, Rzeszów niech dokłada (powiedzmy) 200 + 100; do tego Katowice
plus śmieszne prywatne szkółki i rok w rok na rynku (w samej Małopolsce !)
przybywa około 1000 absolwentów. A tego żaden rynek nie wchłonie. Ile jest
miejsc na aplikacjach ??? A prawnik bez aplikacji to pół prawnika, co
oznacza że jeśli taki człowiek się uprze pracować w zawodzie wyuczonym, to
przez długie lata skazany jest w firmie na „lizanie papierków” jako
samodzielny referent ds. prawnych, czy coś równie ambitnego.
2. Sprawa dostępu do aplikacji (zwłaszcza tych lepszych) – na temat tej
patologii wylano już morze atramentu i wytłuczono setki klawiatur. I co ? I
nic. Zero zmian, bo „Lobby Leśnych Dziadków” zainteresowane jest
utrzymaniem status quo. Swoją drogą to się nawet nie dziwię – im więcej
radców/adwokatów/notariuszy, tym mniej kasy z rynku do podziału. A taki
młody jak go przez pomyłkę się przyjmie to jeszcze pewnie nadambitny będzie,
wiedzę ma świeżutką i coś może wygra nie daj Boże ze mną i wstyd będzie.....
Jasne że uogólniam i zdarzają się świetni radcy czy adwokaci, ale ogólnie
rzecz biorąc – poziom jest w „dolnej strefie stanów średnich”. Wniosek taki
wyciągam na podstawie własnych obserwacji niereprezentatywnej grupy radców –
nieraz byłem przy tym i słuchałem jak „doradzali” klientom i włos mi się na
głowie jeżył. Naprawdę. A że klient nie miał możliwości weryfikacji czy
porada/opinia była fachowa czy nie – to potem fakturka, albo kasa do rączki
i koniec z końcem zawsze się jakoś zwiąże... Zresztą tak samo wygląda
jak „nie-lekarz” idzie do lekarza. Nie znam się na medycynie i ufam gościowi
który bierze kasę za moje leczenie. A że przypadkiem taki ktoś może mi duby
smalone wciskać, to już mój problem. Nie mam takiej wiedzy i jego porady nie
zweryfikuję. (gdybym miał to sam bym się wyleczył...)
Cała ta sytuacja przypomina system cechowy w średniowieczu – gdy czeladnik
chciał się dostać do cechu – to choćby był nie wiem jak dobry, to nie miał
innej możliwości jak tylko albo ożenić się z córką majstra, albo
oddziedziczyć warsztat po ojcu. No chyba że miał cholerne szczęście, albo
mistrza który go faworyzował z takich czy innych względów. Kto siedzi w
temacie ten wie o co chodzi. Słyszałem że ostatnio powstało
stowarzyszenie „Fair Play” czy tak jakoś, stawiające sobie za cel wywalczyć
dla wszystkich równy dostęp do aplikacji. Powodzenia, chłopaki, he he...
Stawiam w zakład własną nerkę że przez najbliższe pół wieku nic nie
zmienicie.... Lobby Leśnych Dziadków was utrąci.
3. Aplikacja sądowa/prokuratorska. Tu sprawy się mają nieco inaczej. Lepiej
lub gorzej, ale jednak działa prawidłowość pt. umiesz = zdajesz.
Przynajmniej o żadnych większych wałkach nie słychać. Problem leży gdzie
indziej. Taka aplikacja to 3 lata ciężkiej harówy za psi pieniądz (jak masz
etat), albo za friko (jak jest pozaetatowa). Oczywiście aplikant pozaetatowy
najczęściej pracy nie ma bo mieć nie może (co najmniej 2 dni w tygodniu jest
niedostępny bo zasuwa w sądzie i na zajęciach). Akurat mam brata na sądówce,
to widzę jak gość strasznie pracuje i jakie stosy akt zawsze piętrzą się u
niego w pokoju. No, ambitny to on jest i jeszcze sam się o te uzasadnienia
prosi, ale Caritas z siebie robi q...wa. Mówię mu że system go wykorzysta,
wyssie i wypluje de facto bez zawodu w wieku 27 lat. Moim zdaniem aplikanci
są dla polskich sądów darmową (choć wysoko kwalifikowaną) siłą roboczą,
pozwalając sędziom zdążyć z uzasadnieniami i odciążając od trudniejszej
papierkowej roboty, której nie da się powierzyć paniom z sekretariatu.
(na marginesie: gdzieś słyszałem że panienka z sekretariatu z maturą wyciąga
do 2000 na rękę. To prawda ?).
Ale do rzeczy: jest jeszcze druga strona medalu - Skarb Państwa rok po roku
wydaje ciężkie pieniądze na kształcenie aplikantów; potem przychodzi do
egzaminu sędziowskiego, który z uwagi na ogrom i stopień komplikacji
materiału jest – moim zdaniem – jednym z najcięższych egzaminów w Polsce
(porównywalny być może tylko z egz. maklerskim). Kosztem ogromnych wyrzeczeń
i wysiłku człowiek taki egzamin zdaje i..... do widzenia ! Nie ma etatu. A
dlaczego? „bo Ministerstwo nie dało”. (no, przesadzam, czasem jakiś etacik
z Ministerstwa skapnie). Ale nie zmienia to ogólnej prawidłowości, że
rozpoczynając aplikację sądową lub prokuratorską człowiek podejmuje OGROMNE
ryzyko że w wieku 27-28 lat, niesamowitą wiedzę, niezrealizowane marzenia i
ambicje zostanie przez system wypluty i pozostawiony na lodzie de facto bez
zawodu. Mnóstwo moich znajomych pokończyło jako – np. referent ds.
paszportowych w UW, czy na podobnych „eksponowanych” stanowiskach mając
niesamowity nadmiar kwalifikacji w stosunku do wykonywanej pracy. (a jak się
domyślacie - i taki stołek nie jest łatwo dostać) Frustrację człowieka
uprawnionego do orzekania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, a stosującego
w pracy „dwie ustawy na krzyż” można sobie wyobrazić.
Nie zdawałem zaraz po studiach na żadną aplikację, ale to raczej była
konieczność życiowa, a nie świadomy wybór (trzeba było iść do pracy i
zarobić na własne utrzymanie). Pamiętam że płakać mi się chciało jak
widziałem kumpli z akademika, przyjaciół z którymi niejeden egzamin oblałem
i niejeden świętowałem tak że Bydgoska się trzęsła (cywil, he, he) idących
na egzamin, a potem dyskutujących o tym „jak to fajnie na aplikacji”. Ale po
kilku nieudanych podejściach do radcowskiej (o dziwo - zawsze mnie oblewali
na ustnym), pomalutku oczy zaczęły mi się otwierać jak to z tym systemem
jest naprawdę. Uważam że decyzja którą wtedy podjąłem (w zasadzie w
ciemno !!!) była jedną z najmądrzejszych decyzji w moim życiu, choc myślę ze
po prostu miałem szczęście. Nie był to tak do końca świadomy wybór, ale
dałem sobie spokój jeśli chodzi o wszelakie aplikacje i się
przekwalifikowałem. Studia prawnicze dały mi znakomitą podstawę do tego co
robię teraz, niemniej jednak prawnikiem zupełnie się już nie czuję – zbyt
dużo się zmieniło, a ja wiedzy od dawna nie odświeżam.

Niemniej jednak warto było i absolutnie tych 5 lat nie żałuję. Naprawdę
Zapraszam (zwłaszcza absolwentów) do dyskusji.
Pzdr/absolvent UJ’96
Obserwuj wątek
    • Gość: OLO I Re: Prawo, prawo i co dalej ??? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 13:38
      Dobrze wiem o czym piszesz. Moje studiowanie prawa zajęło mi trochę :). Mam 28
      lat. Załóżmy, że dostane się na sędziowska. 3 lata aplikacji i nawet zdany
      egzamin. I co ? Won. W wieku 30 lat jesteś nikim. Żadnej stałej, porządnej pracy
      przez trzy lata, kwalifikacje na papierze: mgr. I start od nowa. Mam takich
      znajomych w pewnym wydawnictwie - do końca życia będą zdychać przy komputerze
      robiąc korektę orzeczeń SN i podchodzić co roku do aplikacji albo ją robiąc. I
      co dalej?: doświadczenie zawodowe - "poprawiałem błędy ortograficzne sędziów SN
      przez 3 lata" albo byłem "wynieś,przynieś,pozamiataj" w kancelarii za 500 zł na
      dzieło. A życie? Na garnuszku rodziców.
      Prawdę piszesz, że Prawo daje doskonałe podstawy... ale do robienia czego
      innego. Mój kumpel skończył prawo, ale w życiu zajmował się głównie sieciami i
      kompami. Teraz siedzi w dobrej firmie komputerowej, dobrze zarabia jako
      informatyk. Mówi,że prawo rozszerzyło mu horyzonty a w obecnej pracy ceni
      najbardziej to, że nie ma problemów z analizą jakiejkolwiek skomplikowanej
      instrukcji i dokumentacji. Prawo uczy szacunku do znaczenia słów.
      • krzych00 http://studenciuj.prv.pl 06.10.03, 19:12
    • Gość: Czaja, czaja Re: Prawo, prawo i co dalej ??? IP: *.pp.com.pl 03.10.03, 15:14
      Tu nadaje dr czaja z kpk, jeśli ty to ty to daj znać !
      • Gość: lolo Re: Prawo, prawo i co dalej ??? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 03.10.03, 15:42

        Nie ma takiego mistyfikatorze
        • Gość: Czaja Re: Prawo, prawo i co dalej ??? IP: *.pp.com.pl 03.10.03, 15:52
          To jest news do slavo, on wie o co chodzi
        • Gość: Slav Re: Prawo, prawo i co dalej ??? IP: *.is.net.pl 03.10.03, 15:53
          Gość portalu: lolo napisał(a):

          >
          > Nie ma takiego mistyfikatorze

          Lolo,
          Jest taki dr. Czaja, jest. (tylko nazywa sie troche inaczej)

          Doktorze - jesli doktor to "ten" doktor to 2 pytania kontrolne:
          1. czy text "szmaty zapalone" mowi Panu cos ???
          2. A kto z naszych kolegow o 2 w nocy chodzil po bloku "C" w przescieradle i
          udajac ducha krzyczal "UUUUUUUU UUUUUUUU UUUUUUUczcie sieeeeeeeee"

          Pzdr, Slav
          (od Izy tez)
          • Gość: lolo do Slava IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 03.10.03, 16:38

            Slav, nie pouczaj mnie. Dr Czaja jest i tak się nazywa, ale nie jest z kpk
            tylko z ktifp.
            Natomiast z kpk jest nasz wspólny znajomy, który rzeczywiście nazywa się trochę
            inaczej, no i nie jest dr tylko mgr (na razie).

            Pa
          • mn7 Re: Prawo, prawo i co dalej ??? 07.10.03, 09:17

            Naprawdę uważasz, że M.C. pomyliłby sie kilka razy we własnym nazwisku?

            mn

    • qwerty.tarnow Re: Prawo, prawo i co dalej ??? 03.10.03, 18:40
      Tu jest link do mojej wypowiedzi w tym temacie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=92&w=8236583&a=8317511
      Pozdrowienia dla wszystkich prawników (dla nie-prawnkiów oczywiście też).
      • forward Re: Prawo, prawo i co dalej ??? 03.10.03, 19:14
        No to ja wtrącę swoje trzy grosze. Perspektywy po studiach prawniczych są marne
        i z roku na rok coraz marniejsze, bo przecież wspomniany we wpisie referent ds.
        prawnych jest już cymesem na pogarszającym się z roku na rok rynku pracy w
        Małopolsce i Krakowie. Podaż (dwa wydziały prawa) zdecydowanie przewyższa popyt.
        Obecnie pracuję, oczywiście nie w zawodzie, marna kasa itd. I albo uda mi się
        za siódmym, dziesiątym razem dostać na jakąś aplikację albo w ogóle pójdę w
        innym kierunku, trochę tak jak teraz.
        Z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedynie tyle że nie było warto, mimo
        wszystko trzeba mieć odpowiedni genotyp.

        Forward

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka