Dodaj do ulubionych

Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 20:19
Hyła to kupa cwaniaka -pseudoekolog.. udaje rowerzyste -niech zrezygnuje z
samochodu ..ponadto cwaniak,ktory dobrze sie pod szyldem ekologa ustawił..
pieniadze z Unii,granty itp..wystarczy pseudodemonstarcje rowerowa zrobic,
sfotografowac i od Zielonych z Brukseli wyciagac kase.
Obserwuj wątek
    • Gość: kostek hmm C-13 a B-9 IP: *.chello.pl 15.08.08, 21:03
      C-13 to znak INFORMUJĄCY

      B-9 to znaku ZAKAZU


      nizastosowanie sie do pierwszego nie niesie za sobą żadnych
      konsekwencji!! chyba, że pojawi się B-9...
      • Gość: rowerzysta Re: hmm C-13 a B-9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 21:10
        C-13 to znak NAKAZU. Kłania się lektura rozporządzenia MI oraz MSWiA o znakach i
        sygnałach drogowych z 2002, zwłaszcza art. 35.

        Reszta jest w art. 33 ustawy prawo o ruchu drogowym (oraz w art. 2 wspomnianego
        rozporządzenia).
    • Gość: balusz Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.kolornet.pl 15.08.08, 21:36
      Jako kierowca nie zgadzam sie z tylko z dwoma punktami: pkt.3 Nie jestem
      przekonany ale chyba przepis mówi że rowerzysta ma sie trzymać prawego skraja
      jezdni, a już na pewno nie środka torowiska. To dopiero irytuje kierowce gdy
      przed nim się wlecze rower srodkiem jezdni. No i pkt 6, a może tak żeby Pana
      nie kusiło przejezdzanie na zielonym swietle przez pasy, wprowadzimy nakaz
      przeprowadzania rowerów nawet przez ścieżki rowerowe. W koncu ja z samochodem
      ważę półtory tony, a Pan z rowerem zaledwie 100 kg. To tak zdrowo rozsądkowo.
      Reszta punktów jest OK.
      • Gość: kasia Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.chello.pl 15.08.08, 21:58
        zgodnie z przepisami rowerzysta powinien jechać 1m od prawej
        krawędzi jezdni, też nie wierzyłam, do czasu kiedy pokazano mi to w
        kodeksie:-)
        • Gość: rowerzysta ktoś Cie strasznie okłamał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 22:07
          Poszukaj tego ktosia i poproś żeby Ci pokazał jeszcze raz. Ten "jeden metr" żeby
          Ci pokazał :-)

          Wątpię, żeby oprócz art. 16 ust. 4 coś się dało w ustawie znaleźć. A tam nie ma
          mowy o żadnych metrach ani centymetrach.

          Metr jest w artykule dotyczącym wyprzedzania - a to zupełnie co innego ;-)
      • Gość: hjehje Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.eranet.pl 15.08.08, 22:21
        pudło. marcin hyła wraz z rowerem waży grubo ponad 100 kilo, proszę Pana. gdyż marcin hyła sam waży grubo ponad 100 kilo. nie żeby był gruby. jest WIELKI. fizycznie. co do wielkości mentalnej, to czasem jest zbyt zarozumiały, ale ze wszystkimi punktami muszę się zgodzić.
      • marcin.ha Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie 16.08.08, 14:27
        Gość portalu: balusz napisał(a):

        > Jako kierowca nie zgadzam sie z tylko z dwoma punktami: pkt.3 Nie
        > jestem przekonany ale chyba przepis mówi że rowerzysta ma sie
        > trzymać prawego skraja jezdni, a już na pewno nie środka torowiska.

        Jako kierowca powinien Pan nieco lepiej znać przepisy. Kierujący
        pojazdem (każdym, nie tylko rowerem) jest obowiązany jechać MOŻLIWIE
        blisko prawej krawędzi jezdni (art. 16 ust. 4 prawa o ruchu
        drogowym).

        W tym konkretnym przypadku MOŻLIWIE blisko znaczy środkiem torowiska
        i proszę mi nie opowiadać, że mam obowiązek narażania się na
        wywalenie przed maską samochodu bo Panu się wydaje inaczej. Jest
        paru rowerzystów co na Długiej wyryło jeżdżąc tak jak Panu się
        wydaje żeby byłoby lepiej. Już się oduczyli.

        Z opowieści słyszę, że rozpłaszczony na jezdni kierowca 10 metrów
        przed maską to niezrównane przeżycie dla kierownika, które
        zapamiętuje na całe życie.

        > No i pkt 6, a może tak żeby Pana nie kusiło przejezdzanie na
        > zielonym swietle przez pasy, wprowadzimy nakaz
        > przeprowadzania rowerów nawet przez ścieżki rowerowe.

        Byli już tacy co próbowali czegoś podobnego. Musiałby szanowny Pan
        zmienić Konwencję Wiedeńską o Ruchu Drogowym albo co najmniej ją
        wypowiedzieć skutecznie w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Choć
        ciekawe na przykład na jakich dokumentach ZAMIAST polskiego
        czy "międzynarodowego" prawa jazdy by Pan wtedy jeździł samochodem
        po reszcie świata, która twardo pozostaje przy Konwencji.

        I na koniec proponuję, żeby "półtory tony" jeszcze raz dokładnie
        przejrzało obowiązujące przepisy. Zdroworosądkowo: lepiej znać niż
        nie znać :-)

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
        • Gość: gość Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 00:31
          Marcin H. naskrobał:

          "W tym konkretnym przypadku MOŻLIWIE blisko znaczy środkiem
          torowiska
          i proszę mi nie opowiadać, że mam obowiązek narażania się na
          wywalenie przed maską samochodu bo Panu się wydaje inaczej."

          KPISZ WAŚĆ czy o drogę pytasz?

          A skoro szyna tramwajowa jest taką straszną pułapką na cyklistów, to
          jak w nią wpaść łatwiej: czy jadąc ok 1 m. od krawężnika (co przy
          średniej szerokości ulicy równej 8 m oznacza ok. 1,70 od szyny), czy
          jadąc środkiem torowiska (co oznacza zbliżenie się do tej strasznej
          pułapki na odległość o metr mniejszą - dokładnie na 0,7175 m)?
          • Gość: xtr cyclist Na drzewo! Na drzewo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 00:39
            Chłopie! Ty Krakowie nigdy nie byłeś! Na wsi się pasłeś, nigdy tych ulic na oczy
            nie widziałeś. W związku z czym proponuję: na drzewo!
          • Gość: te Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.ghnet.pl 07.09.08, 14:41
            xtr cyclist: Nie bij, wytłumacz! :)

            Problemem w tym przypadku są zwężenia jezdni przy przystankach tramwajowych.
            Krawężnik w tych miejscach zbliża sie do torów na kilkanaście centymetrów.
            Ułatwia to wychodzenie pieszym, niestety jest ŚMIERTELNIE NIEBEZPIECZNE dla
            rowerzystów. TRZEBA wtedy (nie da sie inaczej) wjechać pomiędzy tory pod bardzo
            ostrym kontem co grozi wpadnięciem koła roweru w szczelinę szyny. Sam bylem
            świadkiem takiego wypadku:
            Dziewczyna, chcąc ominąć takie zwężenie wpadła przednim kołem w szczelinę
            szyny, spadła z roweru i poleciała rozpędem na przeciwny pas prosto pod maskę
            nadjeżdżającego samochodu. Wypadek miał miejsce na Karmelickiej. Na szczęście
            samochody z naprzeciwka zdążyły wyhamować (dzięki Bogu jechali wolno, tam jest
            chyba ograniczenie do 30) i tym razem nic wielkiego sie nie stało ale... Gdyby
            nie cholerne szczęście mielibyśmy tragedię, któremu winna jest źle
            zaprojektowana droga.
            Na długiej sytuacja jest analogiczna. Zaparkowane samochody zmuszają do
            ciągłego wjeżdżania pomiędzy szyny.
            To o czym pisze Hyła jest zdroworozsądkową i jedtną bezpieczną solucją dla
            rowerzysty! Wjechać między tory raz i bezpiecznie przejecheć całą ul. Długą,
            Karmelicką, Rakowickią.
          • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:13
            > A skoro szyna tramwajowa jest taką straszną pułapką na cyklistów, to
            > jak w nią wpaść łatwiej: czy jadąc ok 1 m. od krawężnika (co przy
            > średniej szerokości ulicy równej 8 m oznacza ok. 1,70 od szyny), czy
            > jadąc środkiem torowiska (co oznacza zbliżenie się do tej strasznej
            > pułapki na odległość o metr mniejszą - dokładnie na 0,7175 m)?

            Widać parcie na klawiaturę ale chyba nie jeździsz rowerem bo nie rozumiesz
            dlaczego Marcin proponuje jazdę środkiem torowiska.
            Nie chodzi o torowisko biegnące środkiem jezdni tylko takie, które biegnie przy
            prawym krawężniku np na mostach.
            Wtedy szyna od krawężnika biegnie 30-40 cm i to tam pseudokierowcy chcieliby
            przegonić rowerzystę ze środka torowiska.

          • Gość: Macenty jeżdzenie między torami na świecie to normalka IP: 150.254.93.* 24.02.10, 15:00
            Witam!
            W Berlinie gdzie ulice są miejscami węższe niż w dużych Polskich miastach
            ścieżki rowerowe prowadzi się właśnie miedzy torami tramwajowymi i uważam
            obserwując jako "kierowiec" auta (i rowerzysta miejski), że jest to niezłe
            rozwiązanie.
            Bardzo rozsądne punkty, ogólnie wychodzi na to, niestety, żeby jeździć rowerem
            po mieście, trzeba mieć lepszą wyobraźnie i znać kodeks lepiej niż kierowcy aut.
            :(
      • Gość: k.mil Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 20:41
        > Jako kierowca nie zgadzam sie z tylko z dwoma punktami: pkt.3 Nie jestem
        > przekonany ale chyba przepis mówi że rowerzysta ma sie trzymać prawego skraja
        > jezdni, a już na pewno nie środka torowiska. To dopiero irytuje kierowce gdy
        > przed nim się wlecze rower srodkiem jezdni.


        Polecam przejazdzke rowerem ulica Zwierzyniecka. Jezdze tamtedy niemal
        codziennie i NIE DA sie jechac inaczej niz wlasnie srodkiem torowiska. Przy
        krawedziach jezdni jest kostka brukowa a jazda po niej nie nalezy do
        najprzyjemniejszych ani tym bardziej bezpiecznych,zwlaszcza gdy nawierzchnia
        jest mokra.Na calej dlugosci ulicy obowiazuje ogranicznie predkosci do 30 km/h
        wiec gdy jade w miare szybko taki "zirytowany kierowca", ktory chce mnie
        wyprzedzic MUSI przekroczyc dozwolona predkosc czyli zlamie przepisy.
        Czesto wole przepuscic takiego narwanego kierowce bo wiem ze i tak bede pierwszy
        na nastepnym skrzyzowaniu...zarowno pod Filharmonia jak i Jubilatem zwykle jest
        dluga kolejka samohcodow obok ktorej spokojnie sobie przemykam usmiechem
        pozdrawiajac wszytskich rajdowcow z ul. Zwierzynieckiej ;-)
        • Gość: vvv Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.08, 07:45
          Gość portalu: k.mil napisał(a):
          > Czesto wole przepuscic takiego narwanego kierowce bo wiem ze i tak
          bede pierwsz
          > y
          > na nastepnym skrzyzowaniu...zarowno pod Filharmonia jak i
          Jubilatem zwykle jest
          > dluga kolejka samohcodow obok ktorej spokojnie sobie przemykam

          Z prawej czy z lewej strony?
        • Gość: ORMOwiec Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.pl.hurra.com 03.09.08, 15:52
          > Czesto wole przepuscic takiego narwanego kierowce bo wiem ze i tak bede pierwsz
          > y
          > na nastepnym skrzyzowaniu...zarowno pod Filharmonia jak i Jubilatem zwykle jest
          > dluga kolejka samohcodow obok ktorej spokojnie sobie przemykam usmiechem
          > pozdrawiajac wszytskich rajdowcow z ul. Zwierzynieckiej ;-)

          Chyba że my, rajdowcy ze Zwierzynieckiej, staniemy tak, żebyś nie miał się gdzie
          przecisnąć, prawda? Wtedy jestes - o zgrozo - zmuszony do nieprzepisowego
          zachowania i np. wjechania na wysepkę z przystankiem tramwajowym (pod
          Filharmonią), przejechania jej wzdłuż, wjechania na przejście dla pieszych i
          ustawienia się przed samochodami. Tak? Bo coś takiego widziałem wczoraj. Tęsknię
          za ORMO...
          • Gość: sluzy_rowerowe Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.gprs.plus.pl 29.03.09, 23:51
            widocznie brakuje tam śluzy dla rowerzystów - powszechnego rozwiązania na tzw.
            zachodzie, aby rowerzyści mogli wyminąć auta i ruszać na światłach przed
            samochodami i bezpiecznie wykonać skręt w lewo.

            Czy bardzo zabolało ego, że ktoś inny wyminął Ciebie? I po ch. pchać się autem
            pod Filharmonię???
      • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:06
        > Jako kierowca nie zgadzam sie z tylko z dwoma punktami:
        A co to ma znaczyć .Logika kierowcy to coś innego niż logika zdroworozsądkowa ?
        Czy kierowcę obowiązują inne przepisy ?

        >Nie jestem
        > przekonany ale chyba przepis mówi że rowerzysta ma sie trzymać prawego skraja
        > jezdni, a już na pewno nie środka torowiska
        Czy ty jadąc samochodem trzymasz się prawego pasa jezdni i to prawej strony tego
        pasa ?
        Rowerzysta jedzie ta częścią drogi która pozwoli mu wykonać bezpiecznie manewr
        np skrętu w lewo.
        Rowerzysta może na swoim pasie omijać przeszkody np dziury.
        Jeśli przeszkoda jest duża np szyna przy prawek krawędzi to nie będzie on jechał
        wzdłuż niej bo w ten sposób stwarza zagrożenie dla ruchu. szerokośc roweru to
        jakieś 60 cm plus 1 m rezerwy na wyprzedzanie powoduje że pas ruchu
        zarezerwowany dla rowerzysty to co najmniej 160 cm bowiem rowerzysta nie jedzie
        po linii.Zatem ten pas ma prawie 2 metry.
        Pozostaje dla auta 120-150 cm więc prawie wszystkie auta łamią przepisy
        wyprzedzając rowerzystę tym samym pasem.
        Skoro chcesz łamać przepisy to nie dziwi ze chciałbyś aby rowerzysta jechał
        miedzy szyna a krawężnikiem.
        Wykazujesz ewidentny brak wyobraźni. Sam zmieszasz odległość wyprzedzania i
        żądasz aby rowerzysta pozostawił sobie minimalny margines. Gdzie uciekniesz jak
        rowerzysta się wywróci ?
        Uważasz ze zasługujesz na miano kierowcy łamiąc prawo i głosząc rasistowkie
        poglądy oraz wykazując brak zdolności przewidywania skutków niebezpiecznej jazdy
        kierowcy i rowerzysty?

        >..a już na pewno nie środka torowiska
        A co to znaczy nie środkiem torowiska/
        Chyba nie masz na myśli że ma jechac z lewej strony torowiska skoro między
        szynami jest 143 cm czy wystarczająco aby rowerzysta bezpiecznie się poruszał .
        A może czepiasz się że mógłby jechać troche blizej szyny a nie zajmować całe
        torowisko?
        Zaproponuj jak blisko szyny powinien jechać.


        >To dopiero irytuje kierowce gdy
        > przed nim się wlecze rower środkiem jezdni
        Kierowcę to irytuje sam fakt jazdy autem.
        Kierowca chciałby aby zgonić z drug wszystkich pełnoprawnych uczestników ruchu.
        Nie irytuje cię np że po autostradzi można jeździć 130km/h a po miescie tylko 50
        i to tylko teoretycznie?
        Może korki cie denerwują i uważasz ze powinno się je zlikwidowac i dac prawo do
        jazdy tylko "podirytiowanym kierowcom"?

        > ...przed nim się wlecze rower srodkiem jezdni
        Znów brak wyobraźni.
        Rowerzysta jadący środkiem torowiska jedzie duzo szybciej niz gdyby jechał
        między szyną a krawężnikiem.
        Trudno mówić że rowerzysta w miescie się wlecze skoro jedzie prawie zawsze z
        80-100% sredniej prędkości podróżnej.
        To raczej ty się wleczesz skoro jedziesz za rowerzystą.
        Powinieneś zmienić pas i go wyprzedzić niedołęgo ;P

        >..a może tak żeby Pana
        > nie kusiło przejezdzanie na zielonym swietle przez pasy, wprowadzimy nakaz
        > przeprowadzania rowerów nawet przez ścieżki rowerowe.
        Po pierwsze nie widzę związku między kuszeniem do przejechania pasów i
        likwidacją prawa do korzystania z przejazdu dla rowerów.
        To jakis obłęd z Twojej strony skoro chciałbys aby przeprowadzać rower przez
        sciezki rowerowe.
        Widocznie masz z tym jakiś problem , prawdopodobnie wymuszasz pierwszeństwo na
        przejazdach rowerowych i boisz się ze kiedys kogos zabijesz i pójdziesz siedzieć.
        Może sam przepychaj auto porzez pasy dla ogólnego bezpieczeństwa?
        Kup lżejsze auto aby ci było łatwiej przepychac.




        > W koncu ja z samochodem
        > ważę półtory tony,
        >
        No mówię kup malucha to bedziesz mógł łatwiej przepychac przez pasy.
        A moze masz malucha a mimo to Ty i Twoj blachosmród ważycie prawie 1500 kg ?
        Po przeczytaniu Twoich propozycji wcale bym sie nie zdziwił

        > a Pan z rowerem zaledwie 100 kg. To tak zdrowo rozsądkowo.
        >
        Błąd w rozumowaniu.
        Liczy się nie masa a pęd :)
        Za kilka lat prędkość podróżna auta będzie kilka razy mniejsza od prędkości
        rowerzysty. A pęd to masa razy prędkość.



        > Reszta punktów jest OK.
        Lipny z Ciebie kierowca skoro nie rozumiesz ze wszystkie rady są też z korzyścią
        dla kierowców.
        Na szczęście co roku 7000 kierowców nie mających predyspozycji trafia na
        cmentarze a 70 000 zostaje kalekami.
        I nie są to wypadki z rowerzystami.
        Dzięki takiemu "doborowi naturalnemu" systematycznie ubywa zabójców za
        kierownicą, co zwiększa szanse przeżycia rowerzystów na drogach.
        Wiążę spore nadzieje z rozbudową sieci autostrad co jeszcze bardziej
        "odfiltruje" kierowców bez wyobraźni.

    • Gość: rowerzysta Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 21:37
      Widac ze Hyła to kompletny ignorant a nie rowerzysta.. maly cwaniaczek ktory
      potrafi sie zakrecic. a nie ekolog z przekonania.. guru dla rowerzystow jest
      Tadeusz Kopta z Polskiego Klubu Ekologicznego.Hyla mu do pięt nawet nie dorasta.
      • Gość: autor Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 21:45
        dużoo prawdy w tych 12 punktach, jeżdżę po krk rowerem i patrzę z przerażeniem
        co wyprawiają niektórzy rowerzyści, meleksy, samochody i inne, kłania się
        znajomośc przepisów i nie tylko !
      • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:20
        > Widac ze Hyła to kompletny ignorant a nie rowerzysta.. maly cwaniaczek ktory
        > potrafi sie zakrecic. a nie ekolog z przekonania..
        Ignorantem to jestes raczej ty bo żadnych argumentów nie przedstawiasz.

        >guru dla rowerzystow jest
        > Tadeusz Kopta z Polskiego Klubu Ekologicznego.Hyla mu do pięt >nawet nie dorasta
        A to ciekawe , dużo czytam na temat bezpieczeństwa i promocji rowerów w Polsce
        ale jakoś nie moge zajarzyć kto to jest pan Kopta.
        Natomiast wielu mich kolegów rowerzystów z Wrocławia zna Marcina i to nawet ci
        co sporadycznie z rowerów korzystają.
        Jeden swój idiotyzm przebiłes następnym.
        Nie pojmujesz ze dla promowania rowerów należy łączyć siły a nie dzielic tak jka
        Ty robisz.
        Jesli jestes rowerzystą to lepiej przesiądź się na samochód.
        My nie szukamy guru ekologicznego, my potrzebujemy ludzi którzy głośno i
        donośnie mówią o potrzebach rowerzystów.




    • Gość: autor Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 21:50
      ale z drugiej strony patrząc, kraków nie nadaje się do jazdy na rowerze, w tym
      mieście nie ma infrastruktury dla rowerów, ignorancja króluje - niestety brak
      odpowiedniego poziomu edukacji u wszystkich użytkowników dróg, ścieżek, chodników.
    • Gość: autor Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 21:51
      kraków jest miastem niebezpiecznym dla rowerzystów
    • Gość: autor Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 21:55
      11. Stosuj się do znaków drogowych.

      niestety na kopernika jadąc prawidłowo spotyka się z dziwnymi reakcjami, to
      samo na grodzkiej - meleksiarze twierdzą, że ich znaki drogowe nie obowiązują !
      • Gość: kasia Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.chello.pl 15.08.08, 22:00
        fakt, na Kopernika bez wzgldu na to, czy jadę zgodnie z przepisami,
        czy nie, zawsze mnie ktoś opieprza, że jadę źle:/
      • Gość: dżej-kej Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.08, 15:56
        > meleksiarze twierdzą, że ich znaki drogowe nie obowiązują !

        O, czegoś takiego jeszcze od nich nie słyszałem. Natychmiast bym odpowiedział,
        że wobec tego mnie nie obowiązuje zakaz okaleczania ludzi w kodeksie karnym, i
        wyjąłbym z plecaka jakiś szpej typu wiertarka, lutownica albo obcęgi, który z
        reguły mam przy sobie :>
    • Gość: ? Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.chello.pl 15.08.08, 22:00
      hmmmmmmmm.....

      nie wiem jak z tym sygnalizowaniem skrętu....

      W Krakowie przecież nie wolno sygnalizować zamiaru skrętu
      /bo wtedy trzeba jedną rękę z kierownicy zdjąć i mandacik
      się dostanie / :-)


      miasta.gazeta.pl/krakow/1,47375,5578903,Straznik_miejski_a_rowerzysci_i_kierowcy.html
      • Gość: autor Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 22:05
        tak, tak ale mnie się wydaje,że ktoś w artykule wyciągnął słowa z kontekstu,
        albo ten Pan Strażnik się nie zna - cóż.
        • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:28
          > tak, tak ale mnie się wydaje,że ktoś w artykule wyciągnął słowa z kontekstu,
          > albo ten Pan Strażnik się nie zna - cóż.

          Przepis mowi że nie nalezy puszczć kierownicy oburaćz co błędnie bywa tłumaczone
          że trzeba oburacz ją trzymac.
          Cóż mam w palmtopie PoRD i zdarzało mi się edukować Strażnika Miejskiego.
          Tu nie sadzę aby było coś wyrwane z kontekstu.
          Strażnikowi pomyliły się przepisy o nogach i rękach i nie dziwi ze takie
          przepisy są niepamiętane przez nastolatków skoro SM ma problemy ze zrozumieniem.
          Ciekawa jest ta dyskryminacja rowerzystów że Sm nie ma prawa kontrolować
          kierowców ale uzurpuje sobie prawo do kontrolowania rowerzystów.

    • Gość: autor Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 15.08.08, 22:01
      no i proponuję zobaczyć skrzyżowanie bratysławska wybickiego twardego, zgodnie
      z przepisami rowerzysta ma jechać alejką rowerową - która w tym przypadku z
      każdej strony skrzyżowania zaczyna się na chodniku, nie ma zjazdów z ulicy, a
      ulica ma ograniczenie prędkości jak w mieści do 50km/h poprostu paranoja !
    • Gość: cyklista Hyła to cynik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 22:21
      widac z fotki ze ten facet to cynik a nie rowerzysta.. falszywy usmiech.
      • Gość: autor Re: Hyła to cynik IP: 82.160.205.* 15.08.08, 22:24
        nie przesadzaj ! jego działania idą w dobrym kierunku, zwraca uwagę na nas
        rowerzystów !
        • Gość: gość Re: Hyła to cynik IP: *.chello.pl 15.08.08, 22:36
          Facet przesadza i to zdrowo.Zauważ że pod różnymi nicami atakuje H.
          osobiście (i kłamliwie - co stwierdzam znając H. osobiście od lat,
          choć nie zawsze się z nim we wszystkim zgadzam). Po prostu to są
          jakieś osobiste animozje faceta który dodatkowo próbuje się
          podszywać pod ekologa (a to z FZ, a to z PKE)
          • Gość: autor Re: Hyła to cynik IP: 82.160.205.* 15.08.08, 22:48
            masz rację, szkoda że w podpisie nie pokazuje się pełen adres ip domena
    • Gość: hmmm Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.eranet.pl 15.08.08, 22:32
      ale, ale, ALE... HYŁA NIE MA SAMOCHODU... nawet mu się nie śni. nawet pomimo nawoływań swoich (niektórych) bliskich - stanowczo zaprotestował przeciwko jego posiadaniu. hyła nie MUSI udawać rowerzysty. on jest z rowerem ZROŚNIĘTY, on o niczym innym nie myśli. jak wyciąga kasę z unii, to nie na ulubiony sos sojowy czy musli, przysięgam.
      hyła, nie obraź się :)
    • doktor_hiszpan Federacjo "ZY" 15.08.08, 22:57
      Bardzo to wszystko rzeczowe, coś Federacjo napisała. Po prostu parada polactwa.
      Gratuluję.
      Zaś co do 12 punktów, to krótkie credo lepsze od grubej książki.
      Ale niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego ta durna telewizja uwaliła jego program
      rowerowy?
      Od czasu Ś.P. "Sondy" nie przypominam sobie programu tak dobrze przygotowanego i
      robionego z takim biglem.
      I to na dodatek przez faceta, który wie, o czym mówi.
      No i potrafi się zachować przed kamerą, a to już doprawdy rzadkość.

      DH
      ----------------------------------------------------------

      Gość portalu: Federacja Z napisał(a):

      > Hyła to kupa cwaniaka -pseudoekolog.. udaje rowerzyste -niech zrezygnuje z
      > samochodu ..ponadto cwaniak,ktory dobrze sie pod szyldem ekologa ustawił..
      > pieniadze z Unii,granty itp..wystarczy pseudodemonstarcje rowerowa zrobic,
      > sfotografowac i od Zielonych z Brukseli wyciagac kase.
      • Gość: cx Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie... IP: *.betanet.pl 15.08.08, 23:15
        uderza w kierowcow.
        • Gość: autor Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: 82.160.205.* 15.08.08, 23:27
          w jakich kierowców ? - najwyższy czas wyrównać szanse rowerzystów na drogach, bo
          są wiele bardziej narażeni niż kierowcy pojazdów mechanicznych - którzy są
          zamknięci w stalowej klatce, a skoro nie da się tego zrobić na poziome
          wzajemnego szacunku i kultury, to należy to zrobić na poziomie rygorystycznych
          przepisów !
          • Gość: sb Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: *.ghnet.pl 16.08.08, 00:08
            Pan Hyła ma przepisy i niuanse rowerowe w malym palcu, co widac po tym tekscie.
            Gdyby tylko choc polowa nas - rowerzystow - sie do tego zastosowala....
            A brednie o braku sciezek (i tym podobne) to, drodzy forumowicze, nic innego jak
            glos kogos kto nie powinien jezdzic na rowerze po miescie. Jak ktos potrzebuje
            drogi rowerowej od progu domu do pracy to niech wskakuje spowrotem do auta albo
            tramwaju. Jak ktos po prostu jezdzi na rowerze i zna (w miare) przepisy, nie
            potrzeba mu ani milimetra zadnej glupiej sciezki.
            • Gość: piokuk Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: 82.160.57.* 16.08.08, 00:24
              Popieram. Wpieprza mnie już to rowerowe biadolenie w koszercajtung. Od lat
              jeżdżę codziennie na rowerze po Krakowie (min. 15 km dziennie) i jakoś żyję.
              Zgadzam się tylko z tym, że niektóre fragmenty ścieżek rowerowych jakiś debil
              projektował (np. tę koło Politechniki - JAK mam na nią wjechać zjeżdżając
              rogalem od 29 Listopada w stronę centrum). Po cholerę takie udawanie (zwłaszcza,
              że ni z gruchy ni z pietruchy rzeczona ścieżka kończy się przed skrzyżowaniem ze
              Szlakiem).
              • Gość: wroclawjacek ścieżek brak i to rodzi konflikty IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:55
                > Popieram. Wpieprza mnie już to rowerowe biadolenie w koszercajtung. Od lat
                > jeżdżę codziennie na rowerze po Krakowie (min. 15 km dziennie) i jakoś żyję.
                Pogadamy jak zginiesz. Może wtedy przestaniesz się wkurzać i myśleć tylko o sobie.
                Znałem wiele osob jeżdżacych latami aż do czasu gdy nie potrącił ich samochód.
                Np kolega kolarza zawodowy.
                Widzialem niejednego trupa rowerzystę a potrąconych to nawet trudno zliczyć.
                Moze watpisz ale niewiele jest dni w roku gdy nie jeżdżę rowerem a jeżdże 39 lat .


                > Zgadzam się tylko z tym, że niektóre fragmenty ścieżek rowerowych jakiś debil
                > projektował (np. tę koło Politechniki - JAK mam na nią wjechać zjeżdżając
                > rogalem od 29 Listopada w stronę centrum). Po cholerę takie udawanie (zwłaszcza
                > ,
                > że ni z gruchy ni z pietruchy rzeczona ścieżka kończy się przed skrzyżowaniem z
                > e
                > Szlakiem).
                A zdołasz wykrzesać trochę wyobraźni że istnieje związek między biadoleniem o
                braku ścieżek i ich niskim standardzie a czasem w którym skończy się odwalanie
                fuszerki przez projektantów?

              • Gość: Pil Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: 195.33.129.* 28.05.09, 13:38
                Jakoś może żyjesz, ale co to za życie :P Dobrze przemyślany system ścieżek
                rowerowych to błogosławieństwo. Jestem w tej chwili w Szwecji i nie mogę wyjść z
                podziwu dla tutejszych dróg dla rowerów. To prawdziwa bajka - ruch prawie
                całkowicie bezkolizyjny (ścieżki rowerowe na skrzyżowaniach puszczane są pod
                ulicą), każda ścieżka to na oko 3m pas gładkiego asfaltu oddzielony 3m pasem
                trawy od jezdni. Jeśli w centrum nie ma możliwości puszczenia ścieżki pod
                jezdnią, czujniki zmieniają światło na zielone jak tylko rowerzysta zbliży się
                do skrzyżowania. Tak więc nie generalizujmy i nie wrzucajmy śmieszek i
                prawdziwych dróg dla rowerów do jednego worka.
            • Gość: wroclawjacek ściężki są dla tych co uczą się jeździć IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 13:49
              > A brednie o braku sciezek (i tym podobne) to, drodzy forumowicze, nic innego ja
              > k
              > glos kogos kto nie powinien jezdzic na rowerze po miescie.
              Z takim tekstami nadajesz się na egoistę kierowcę.
              Tak trudno ci pojąć że nie każdy rowerzysta jeździ tak jak Ty?
              Masz 13 latnia cóke kóra chce jeździć rowerem po mięscie ?
              Ona też ma się przesiasc do auta skoro się boi jak sie o nią ocierają ciężarówki ?



              Jak ktos potrzebuje
              > drogi rowerowej od progu domu do pracy to niech wskakuje spowrotem do auta albo
              > tramwaju.
              Nie musi byc z domu do pracy ale niech będzie gdziekolwiek .
              Mieszkam we Wrocławiu który szczyci się że ma najwięcej ścieżek rowerowych w
              Polsce ok 140 km.
              Mieszkam zaledwie 2 km od centrum w dzielnicy gdzie jest wiele blokowisk i z tej
              dzielnicy nie ma jedne ścieżki rowerowej którą można by dojechać do centrum.
              Nie ma jednej ścieżki rowerowej aby pokonać miasto z południa na północ.Mógłbym
              tak długo.
              Policyjne akcje polujące na podpitych wiejskich rowerzystów są nagłaśniane w
              mediach choć nie mają żadnego prewencyjnego oddziaływania a obniżają prestiż
              rowerzysty.
              Obowiązek jazdy po lipnej ścieżce gdy obok jest wyasfaltowana jednia powinien
              być zniesiony przynajmniej do czasu gdy ścieżki będą połączone w całość.Dziś ten
              przepis spowalnia tylko jazdę rowerem i budzi agresję u kierowców.
              Ale zrozum że ścieżki służą nie do ułatwienia i przyśpieszenia jazdy rowerem
              tylko do poprawienia bezpieczeństwa rowerzystów.
              Inaczej jeździsz Ty a inaczej dziecko czy babcia jadąca na działkę.







              Jak ktos po prostu jezdzi na rowerze i zna (w miare) przepisy, nie
              > potrzeba mu ani milimetra zadnej glupiej sciezki.
              potrzeba mu ani milimetra zadnej glupiej sciezki.
          • Gość: gość Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 00:25
            tak tak "autorze" - najlepiej zakazać ruchu samochodów w Krakowie i
            puścić nieznające przepisów rowerowe towarzystwo. Jakie to będzie
            ekologiczne, nieprawdaż? Tylko wtedy szybko znajdzie się jakiś
            obrońca praw pieszych i będzie chciał "wyrównać szanse".

            Tow. "autor" podszywając się pod ekologów chce rządzić zakazami i
            nakazami - jak nie przymierzając były premier. Gratuluję taktyki.

            • Gość: wroclawjacek Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 14:03
              > tak tak "autorze" - najlepiej zakazać ruchu samochodów w Krakowie i
              > puścić nieznające przepisów rowerowe towarzystwo.
              Nie jestem z Krakowa ale ty chyba bardziej nie jesteś skoro nie widzisz ze tak
              się dzieje.
              A dzieje się tak bo taka jest potrzeba.
              Powodem jest nadmiar aut. Gdyby nie to nie trzeba by było zamykać centrum ani
              budować ścieżek.


              >Jakie to będzie
              > ekologiczne, nieprawdaż?
              Masz wątpliwości co do konieczności?
              Kup se mini samochodzik abyś z pokoju do kibla jeździł .


              > Tylko wtedy szybko znajdzie się jakiś
              > obrońca praw pieszych i będzie chciał "wyrównać szanse".
              >
              O wreszcie cos mądrego napisałeś.
              Właśnie obecne działania mają "wyrównać szanse"


              > Tow. "autor" podszywając się pod ekologów chce rządzić zakazami i
              > nakazami - jak nie przymierzając były premier.
              Były premier jeszcze wróci jak obecny się skompromituje.
              Normalne wahadło jak w Ameryce.


              Gratuluję taktyki.
              >
              Tu chodzi o zycie i powrót miasta do funkcji do jakiej zostało przeznaczone.
              Miasto nie moze zamienić sie w wielki parking gdzie kierowcy walczyliby o lepsze
              (bliższe) miejsca parkingowe.
              Za kilka lat auto będzie przekleństwem dla ich posiadaczy , dzis jest oznaką
              prestiżu i często głupoty.
              Kraków jako pierwsze miasto zozumiało, ze szukany prawdziwe i pozorne mogą
              uratowac ludzi przed kupowaniem aut.
        • Gość: autor Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.08, 16:02
          > uderza w kierowcow.

          Nie w kierowców, tylko w rowerzystów. Bo jak kierowcy wkurzą się na rowerzystów,
          to ci ostatni nie będą mieli życia na drogach (choć już teraz nie mają łatwego).
          W 95% przypadków samochód wygra, i tyle. Ciekawe, czy pro-rowerowi publicyści
          piszący czasem rekordowe bzdury mają świadomość budowania coraz to silniejszej
          anty-rowerowej opozycji wśród kierowców samochodów...
          • Gość: wroclawjacek Re: Hyla troche przesadza ten tekscik agresywnie. IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 14:14
            Bo jak kierowcy wkurzą się na rowerzystów
            > ,
            > to ci ostatni nie będą mieli życia na drogach (choć już teraz nie mają łatwego)

            No to się zdecyduj.Już teraz rowerzyści nie mają łatwego życia ( z winy
            kierowców) a Ty straszysz ze się kierowcy wkurzą.


            > .
            > W 95% przypadków samochód wygra, i tyle.
            Wygra znaczy przegra. Czy naprawdę jesteś taki ograniczony że nie rozumiesz że
            jak ci "łamiacy przepisy' rowerzysci zostaną "przegrani" to przesiąda się do aut
            przez co wcale miejsca na jezdni nie przybędzie?
            A wiesz co cię spotka od "takiego zniszconego" rowerzysty gdy zacznie się mścić
            w swoim autku :)




            Ciekawe, czy pro-rowerowi publicyści
            > piszący czasem rekordowe bzdury mają świadomość budowania coraz to silniejszej
            > anty-rowerowej opozycji wśród kierowców samochodów...
            >
            Mają i dlatego piszą te artykuły.
            Podobnie psycholodzy nastawiają się na leczenie fobii motoryzacyjnych.
            Kierowca samochodu jako grupa społeczna ha ha aleś mnie rozbawił.
            Całe szczęście ze Ty nie dojrzałeś do miana kierowcy.
            Kierowca to człowiek z wyobraźnią w przeciwieństwie do kierującego.
            Kierowca to człowiek który potrafi uniknąć wypadku gdy ktoś inny popełni błą d .
            Ale do tego potrzebna jest wyobraźnia a Tobie jej wyraźnie brakuje.
            Ty widzisz "przyszłość w wojnie między kierowcami i rowerzystami.
            Jesteś jak tchórz który chowa się za zbroję i che walczyć z 'nieuzbrojonym".
            Życzę ci wielu TIRów na drodze.
            Statystyka mówi że im więcej ich tym szybciej wylądujesz na drzewie.
            Założę się że zawodowy kierowca TIR-a jest "lepszym kierowcą " od ciebie.
            Szerokiego rowu życzę.

    • Gość: mr_smok Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 01:52
      Mnie się artykuł M. Hyły podoba (jako w 99% kierowcy samochodu i w 1%
      rowerzyście).

      Mam tylko wątpliwości dotyczące punktu 8. W zasadzie Autor ma rację - jest to
      omijanie, ale dla kierowcy strasznie drażniące jest wielokrotne wyprzedzanie
      tego samego roweru przy pokonywaniu kolejnych skrzyżowań. W sumie w takiej
      sytuacji jadąc na rowerze wolę ustawić się za oczekującym samochodem.

      Przydałaby się jeszcze porada dotycząca jazdy rowerem obok pasa dla autobusów.
      Nigdy nie zapuszczam się rowerem na takie ulice, w ostatecznoście wolałbym
      jechać chodnikiem, ale czasem z przerażeniem obserwuję rowerzystę jadącego
      wąskim tunelem pomiędzy autobusem i ciężarówką.

      Sygnalizacja wzbudzana na przejazdach rowerowych to prawdziwe nieszczęscie, a
      szczytem absurdu jest jej organizacja na rondzie Barei. Zielonemu światłu dla
      rowerzystów i pieszych nie towarzyszy czerwone dla skrętu dla samochodów. Po
      prostu takiego sygnalizatora brak. Zielone zielonym, ale obracamy głowę o 180
      stopni i nawiązujemy kontakt wzrokowy z kierowcą. Zgroza.
      • Gość: ? Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.chello.pl 16.08.08, 06:46
        Mr_Smoku

        nie każdy tak jak ty /szczególnie ludzie/

        mogą obrócić głowę o 180 stopni :-)
        • Gość: mr_smok Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 02:16
          Jak się ma trzy głowy, to się jedną obróci, ale jak tylko jedną to można
          zapomnieć i wylądować pod samochodem, który też ma zielone światło.
      • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 14:20
        > Mam tylko wątpliwości dotyczące punktu 8. W zasadzie Autor ma rację - jest to
        > omijanie, ale dla kierowcy strasznie drażniące jest wielokrotne wyprzedzanie
        > tego samego roweru przy pokonywaniu kolejnych skrzyżowań.

        1) i właśnie dlatego kierowcy powinni gorąco popierać budowę ścieżek
        2) skoro wielokrotnie wyprzedzasz tego samego rowerzystę to dobitnie swiadczy ze
        głupota jest korzystanie z auta skoro ono nie jedzie szybciej od roweru.
        Rowerzysta jedzie za friko, chroni naturę i na dodatek nie frustruje się jak ten
        rozdrażniony kierowca.
        Z tego co piszesz kierowcy byliby zdrowsi gdyby dalej tak samo wolno podróżowali
        ale nie musieli się ścigać z rowerzystami.
        To wygląda na początki choroby samochodowej :/
    • Gość: vvv pkt. 8 - brak konsekwencji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.08, 07:20
      Wg pkt 2 omijamy parkujące samochody w odległości 1 m a wg pkt 8
      omijając je przed skrzyżowaniem mamy ocierać się o nie?
      Gdzie tu logika i konsekwencja? Dziury przy krawędzi już nie będą
      przeszkadzać?
      • Gość: ? Re: pkt. 8 - brak konsekwencji IP: *.chello.pl 16.08.08, 07:56
        bo to jest logika rowerzysty :-) nie taka normalna...

        logika - jak mi pasuje...

        jadę po chodniku...jak mi pasuje

        jadę po jezdni... jak mi pasuje

        itd...
        • Gość: Stary Zgred moje kilka groszy o marnowaniu publicznego grosza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 10:26
          Ponieważ musiałem poczekać czyli zredukować czas siadłem sobie na ławeczce przy ulicy Szwedzkiej koło skrzyżowania z dwupasmową Monte Casino
          Wzdłuż tej ostatniej ciągnie sie ścieżka rowerowa bardzo ważna bo łącząca ścisłe centrum z osiedlami na ruczaju.
          Samochody w zwartych kolumnach przewalały sie z jednej i drugiej strony Tramwaje i autobusy wypełnione po brzegi rączo posuwały sie po wydzielonych pasach tylko ścieżka rowerowa świeciła pustkami
          W ciągu 2 godzin latem przy pięknej pogodzie przejechał jeden rower Ponieważ dla kilku rowerzystów na dobę i to tylko w kilku miesiąch letnich zrobiono inwestycję za kilkaset tysięcy sugeruje przekręty i marnowanie pubkicznych pieniędzy którymi to sprawami powinna się zainteresowac prokuratura.

          Sam zaczynam akcje żeby poprowadzić w Krakowie siec wydzielonych ścieżek dla rolkarzy Sam używam rolek a nie mogę dojechać do pracy bo nie mam specjalnych dróg Moje rolki są bardziej ekologiczne niż rowery Zajmują mniej miejsca i nie potrzebują stanowisk do parkowania Postuluje wyodrębnienie na ważniejszych ulicach Krakowa dróg dla rolek Specjalnie oznakowane i o absolutne karanie rowerzystów na złomach próbujących bezprawnie z nich korzystać

          Jak paranoja to paranoja

          • Gość: xtr sny antyrowerowych trolli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 10:47
            ... a jak się obudziłeś, to miałeś mokro w gaciach.

            Rowerzystów jest tam znacznie więcej niż trolle widzą :-)

            A sama ścieżka wzdłuż Monte Cassino nie kosztowała "kilkaset tysięcy" jak ci się
            wydaje, bo to jest stara asfaltowa alejka z lat 70-tych, wyremontowana w kilku
            miejscach (i w kilku miejscach popsuta).
            • Gość: Stary Zgred Re: sny antyrowerowych trolli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 12:56
              Znacznie wiecej ?????
              Bywam tam często bo zawoże starszą Panią na zabiegi do ośrodka przy ulicy Szwedzkiej i nikogo tam na tej sciezce nie wdziałem na rowerze poza tym jednym razem. Jest lato świetna pogoda a co dopiero bedzie jak spadnie temperatura i zaczna sie deszcze i śniegi.
              Na innych ścieżkach rowerowych jest tak samo. Z chęcia dowiem się gdzie to rowerzyści się przemieszczają Pojadę sprawdze i jak bedzie inaczej to odszczekam
              Do innych części Twej wypowiedzi się nie odniosę bo musiałbym zniżyć się do Twojego chamstwa. Jeżeli jestes typowym "rowerzystą" to gratuluję poziomu
              • Gość: xtr Re: sny antyrowerowych trolli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 13:10
                Sam się zawieź na zabieg - bardzo tego potrzebujesz :-)

                Zabieg naprawy oczków i tego co pod zrytym berecikiem.

                Szczekać nie musisz, trollu - każdy widzi sam. Każdy sobie może sprawdzić jakie
                masz problemy z wzrokiem i ztym co pod beretką :-)
              • Gość: wroclawjacek ścieżka musi dokąś prowadzić IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 19:52
                Bywam tam często bo zawoże starszą Panią na zabiegi do ośrodka przy ulicy
                Szwedzkiej i nikogo tam na tej sciezce nie wdziałem na rowerze poza tym jednym
                razem. Jest lato świetna pogoda a co dopiero bedzie jak spadnie temperatura i
                zaczną się deszcze i śniegi.
                Na innych ścieżkach rowerowych jest tak samo.

                ***
                Jak spadnie temperatura i spadną śniegi to ja przestaje jeździć po ulicach bo
                można się pośliznąć i przechodzę na ścieżki.
                Wiesz jak budowano autostrady 100 lat temu to też były puste.
                Jak budowano koleje to zdarzało się że jeździł jeden pociąg na dzień a mimo to
                kolej była potrzebna.Wróciłem z Czech i pokazywałem jedno miasteczko gdy o
                godzinie 19:30 zamykano sklepy zamierał ruch a na ulicach w centrum pozostało
                kilka samochodów. Podobnie na Słowacji.
                W Niemczech przejechałem 2 km w jednej miejscowości zanim zorientowałem się że
                na ulicach nie ma aut bo są pochowane w garażach.
                Ty trollujesz skoro twierdzisz że ludzie nie jeżdżą po ścieżkach.
                Ja i moja zona , ojciec i sublokatorka jeździmy codziennie. W mojej rodzinie
                wiele osób jeździ. W mojej bramie kilka osób korzysta z roweru.
                Znam też wiele osób co jeździ od wielkiego święta. Po co mają jechać ścieżka
                skoro ona kończy się daleko przed celem a oni boją się jeździć po ulicach.
                Może uważasz ze ścieżka to miejsce do jeżdżenia tam i z powrotem ?
                Często ścieżki budowane są kawałkami po 100-200 metrów tam gdzie akurat był
                remont drogi.
                Często są budowane tam gdzie wygodnie i bezpiecznie jeździ się jezdnią a brak
                ich tam gdzie strach jezdnia jechać.
                Po ścieżkach chodzą piesi, rowerzyści jeżdżą po jezdniach i chodnikach ,
                kierowcy stoją w korkach na jezdniach lub parkują na ścieżkach i chodnikach.
                Już pisałem w innym poście że sam się zdziwiłem jak u nas zmierzono że w miejscu
                gdzie ktoś uznał ze ścieżka jest niepotrzebna (Most Grunwaldzki) przez ok 5
                godzin przejechało chyba 1300 rowerzystów.
                Często widzę jak na jednych światłach potrafi przejechać 7-10 rowerzystów.






            • Gość: wroclawjacek Re: sny antyrowerowych trolli IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 19:31
              > A sama ścieżka wzdłuż Monte Cassino nie kosztowała "kilkaset tysięcy" jak ci si
              > ę
              > wydaje, bo to jest stara asfaltowa alejka z lat 70-tych, wyremontowana w kilku
              > miejscach (i w kilku miejscach popsuta).
              Zgadza się , kilka lat temu położenie metra asfaltu na ścieżce kosztowało ok 30 zł.
              Jeśli jeden strażnik wlepi dziennie 100 mandatów za złe parkowanie to zarobi na
              kilkadziesiąt metrów ścieżki.
              Ścieżki powinny być budowane tak aby po nich karetka mogła ominąć korek.

          • Gość: wroclawjacek Re: moje kilka groszy o marnowaniu publicznego gr IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 19:24

            > Samochody w zwartych kolumnach przewalały sie z jednej i drugiej strony Tramwaj
            > e i autobusy wypełnione po brzegi rączo posuwały sie po wydzielonych pasach ty
            > lko ścieżka rowerowa świeciła pustkami

            Wyraźnie to świadczy o błędach miasta w promowaniu ruchu rowerowego.
            Pytanie pierwsze :od ilu lat jest tam ta ścieżka?
            2) czy ta ścieżka łączy się z pozostałymi?
            3) Czy Krakowianie są durniami że wolą jeździć wypełnionymi po brzegi autobusami
            niż jechać rowerkiem bezpieczną sensowną ścieżką.
            Pytam bo nie jestem z Wrocławia ale gdyby było tak jak piszesz to by znaczyło że
            macie tam nie po kolei w głowach.
            U nas zrobiono pomiar ilości rowerzystów w centru gdzie z braku miejsca niby
            jest ścieżka ale nieoznakowana czyli nieformalna.
            W około 5 godzin naliczono 1300 rowerzystów.

            > W ciągu 2 godzin latem przy pięknej pogodzie przejechał jeden rower.
            Jeśli ty jesteś normalny to ktoś koło ciebie jest nienormalny.
            Lepiej zastanów się dlaczego tak się dzieje.


            Ponieważ d
            > la kilku rowerzystów na dobę i to tylko w kilku miesiąch letnich zrobiono inwes
            > tycję za kilkaset tysięcy sugeruje przekręty i marnowanie pubkicznych pieniędzy
            > którymi to sprawami powinna się zainteresowac prokuratura.
            Aha a już myślałem ze to krakowianie mają coś z głową.
            W rozmowie z prezydentem Wrocławia usłyszałem ze szacuje on ruch rowerów na 6-7
            % ogółu.Nie znam liczb ale koszt budowy ścieżki wzdłuż właśnie remontowanej
            ulicy to są nie procenty a promile kosztów inwestycji.
            Nawet gdyby koszt ścieżki stanowił 10-15 % to tak jest to potrzeba bo gdy za
            kilka lat auta staną w korkach to będzie za późno na budowanie ścieżek.
            Zresztą ścieżki są tak naprawdę nie potrzebne. Dużo bardziej potrzebne są pasy
            dla skuterów, autobusów , karetek, taksówek rowerów.Malowanie ścieżek na
            jezdniach jest dużo tańsze , pozwala ominąć słupy i zmniejszyć koszty
            oznakowania i sygnalizacji oraz poprawia widoczność i daje się wykonać od ręki a
            nie przez dziesiątki lat czekać na połączenie ścieżek w całość.

            > Sam zaczynam akcje żeby poprowadzić w Krakowie siec wydzielonych ścieżek dla ro
            > lkarzy Sam używam rolek a nie mogę dojechać do pracy bo nie mam specjalnych dróg.
            To jeździj po jezdni tak jak to robią rowerzyści.
            Tylko cymbał może porównać jazdę rolkami z jazda rowerem.
            Rower ludzie poruszali się po miastach zanim wymyślono samochody.
            Jeździli tak 200 lat dopóki na ulicach nie stało się niebezpiecznie od nadmiaru aut.
            Każde dziecko dostaje na komunię rower. Z roweru korzysta się całe życie.Rower
            służy do wyjazdów rekreacyjnych poza miasto i do jazdy na zakupy do pracy i do
            wożenia dziecka do przedszkola.
            Rowerem dojeżdża się tam gdzie nie wolno zaparkować auta. Rowerem jazda 2-3 km
            zabiera o wiele mniej czasu niż jazda autem.
            Wiele osób jeździ rowerem oszczędzając na biletach miesięcznych czy utrzymaniu auta.
            Model rodziny to 2+2 więc jest zazwyczaj 2 rowery jeśli nie więcej. Oczywiście w
            wieżowcach bywa problem ale i tam pełno rowerów na balkonach i piwnicach.
            W mieście 700 000 jest 100-200 tys rowerów.
            Dlaczego na co dzień jeździ 10-15 tys osób?
            Przecież za jazdę po chodniku można dostać mandat a jazda po jezdni to proszenie
            się o śmierć.
            Dlatego coraz więcej osób rezygnuje z roweru.


            > Sam zaczynam akcje żeby poprowadzić w Krakowie siec wydzielonych ścieżek dla ro
            > lkarzy Sam używam rolek a nie mogę dojechać do pracy bo nie mam specjalnych dró
            > g Moje rolki są bardziej ekologiczne niż rowery Zajmują mniej miejsca i nie po
            > trzebują stanowisk do parkowania Postuluje wyodrębnienie na ważniejszych ulica
            > ch Krakowa dróg dla rolek Specjalnie oznakowane i o absolutne karanie rowerzys
            > tów na złomach próbujących bezprawnie z nich korzystać
            >
            > Jak paranoja to paranoja
            Zgadzam się z Tobą . To co robisz to paranoja.
            Wrocław jest porównywany do Amsterdamu ok 700 000 mieszkańcow i podobny układ
            rzek i kanałów. Tam jest 600-700 tys rowerów przejmujących 35% ruchu. Zdjęcie
            takiej ilości aut z ulic powoduje że pozostali nie muszą z nich rezygnować.
            Ile rowerów jest u nas trudno ocenić ale można zastanowić się kto jest winny że
            tak mało ludzi jeździ.
            Jednym z powodów jest głupie myślenie podobne do tego co reprezentujesz.
            Jeśli podobnie myślą urzędnicy to mamy co mamy.
            Ale to się zmieni gdy ulice się zakorkują.
            Gdy sąsiad sąsiadowi będzie rysował lakier i dziurawił opony to wtedy ktoś
            zacznie myśleć.
            Chińczycy zaczynają kupować auta co przy kurczących się zasobach ropy wywinduje
            cenę benzyny np do 20 zł za litr.
            Koszt metra ścieżki która tak naprawdę jest chodnikiem w innym kolorze jest
            znikomy w porównaniu z metrem bieżącym drogi.
            Czekają nas potworne nakłady na budowę metra i ruchomych pasów drogowych, kamer itd.
            Za kilka lat cały złom samochodowy trafi do Polski. Polacy nie zrezygnują z aut
            nawet jak piesi będą je wyprzedać. Przyszłość jest w małych skuterach i rowerach
            elektrycznych które będą potrzebowały wydzielonych pasów.Dziś pobudowane drogi
            za 10 lat będą przebudowywane. Dziś rower elektryczny na jednym ładowaniu 5h
            jedzie 25-30km ale są już prace nad akumulatorem na którym przejedzie się 600 km.
            Równolegle prowadzone są prace nad akumulatorami o małej pojemności ale dzięki
            nanotechnologii ładowanymi w minutę.
            W Los Angeles jest sporo miejsc parkingowych gdzie ładuje się samochody energią.
            Rozwój elektroniki zaskutkuje flotą malutkich bezobsługowych busów dla których
            trzeba będzie wydzielić pasy.
            Aby zniechęcić do korzystania z auta w mieście będą zamykane centra i
            wprowadzane opłaty za wjazd i za parkowanie nawet z dala od centrum.Zbliżający
            się tramwaj do skrzyżowania będzie dostawał zielone światło.Posiadanie auta
            będzie coraz bardziej kłopotliwe a obecnie budowane drogi za 20 lat będą musiały
            być przebudowane.Dziś wiele dróg buduje się bez ścieżek co okaże się kosztowne
            gdy ulice zostaną zakorkowane.
            Istambuł wyrzucił kiedys tramwaje aby poszerzać ulice a dziś tramwaje z powrotem
            wprowadza się w miejsce samochodów.
            Czy my nie moglibysmy się uczyć na błędach innych?









      • marcin.ha Logika i konsekwencja jest 16.08.08, 13:39
        witam,

        Zwracam uwagę, że w punkcie 2 jest mowa o pojazdach W RUCHU.

        Czyli jedzie i rower (powiedzmy 15-20 km/godz, niekiedy szybciej) i
        samochod (zazwyczaj ponad 30 km/godz, a często DUŻO szybciej). Tu
        każda nieoczekiwana zmiana pozycji roweru względem osi jezdni jest
        potencjalnie niebezpieczna - samochód musi się albo zatrzymać, albo
        wyprzedzić rowerzystę zjeżdżając na inny pas ruchu.

        Natomiast punkt 8 w którym jest mowa o OMIJANIU które oznacza, że
        jeden z pojazdów stoi w miejscu (samochód) i tylko drugi jedzie. Ot
        i cała filozofia.

        W praktyce jest tak, że jak między samochodami stojącymi a krawędzią
        jezdni nie ma dość miejsca, to rowerzysta nie omija, tylko grzecznie
        stoi - albo omija "na hulajnogę" odbijając się nogą, pomału - no bo
        właśnie nie ma miejsca na nic innego.

        Przy okazji - np. kodeks drogowy Niemiec pozwala rowerzystom nie
        tylko na omijanie pojazdów, ale także na WYPRZEDZANIE ich z prawej
        strony, podobnie kodeks holenderski. Ten manewr jest bezpieczny,
        przetestowany w wielu krajach i od 2006 roku jest również
        dopuszczony międzynarodową Konwencją Wiedeńską o ruchu drogowym.

        pozdrawiam,

        marcin ha
        • Gość: vvv Re: Logika i konsekwencja jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.08, 17:47
          marcin.ha napisał:

          > witam,
          >
          > Zwracam uwagę, że w punkcie 2 jest mowa o pojazdach W RUCHU.
          >

          Już nie pamiętasz co napisałeś? Cytuję:"Parkujące przy jezdni
          samochody mogą na przykład nagle otworzyć drzwi."

          Zasada ograniczonego zaufania nakazuje mi podejrzewać że może się to
          wydarzyć także przed skrzyżowaniem, kiedy ktoś z pasażerów samochodu
          będzie chciał opuścić pojazd.

          >
          > W praktyce jest tak, że jak między samochodami stojącymi a
          krawędzią
          > jezdni nie ma dość miejsca, to rowerzysta nie omija, tylko
          grzecznie
          > stoi - albo omija "na hulajnogę" odbijając się nogą, pomału - no
          bo
          > właśnie nie ma miejsca na nic innego.
          >

          Praktyka, jak pokazują moje obserwacje, bywa bardzo różna.

          > Przy okazji - np. kodeks drogowy Niemiec pozwala rowerzystom nie
          > tylko na omijanie pojazdów, ale także na WYPRZEDZANIE ich z prawej
          > strony, podobnie kodeks holenderski. Ten manewr jest bezpieczny,
          > przetestowany w wielu krajach i od 2006 roku jest również
          > dopuszczony międzynarodową Konwencją Wiedeńską o ruchu drogowym.
          >

          Tutaj przypomina mi się taki staaaary żart rysunkowy A.Mleczki na
          którym napis brzmiał mniej więcej tak: "są kraje gdzie ludzie sobie
          jaja malują".
          Uważam że zachęcanie do takich manewrów w naszych warunkach (dopiero
          rozwijający się ruch rowerowy, wzajemne nieszanowanie się
          uczestników ruchu, itp) jest co najmniej niepolityczne?
          • Gość: wroclawjacek Re: Logika i konsekwencja jest IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 11:12
            > Już nie pamiętasz co napisałeś? Cytuję:"Parkujące przy jezdni
            > samochody mogą na przykład nagle otworzyć drzwi."
            >
            > Zasada ograniczonego zaufania nakazuje mi podejrzewać że może się to
            > wydarzyć także przed skrzyżowaniem, kiedy ktoś z pasażerów samochodu
            > będzie chciał opuścić pojazd.
            Czy Ty czytasz co ci Marcin tłumaczy ponieważ za pierwszym razem nie zrozumiałeś?
            Omijanie przed skrzyżowaniem odbywa się często na zasadzie hulajnogi czyli z
            prędkością pieszego. Przed skrzyżowaniami są często łańcuchy i pasażer rzadko
            opuszcza pojazd.Jeśli opuści i nastąpi upadek rowerzysty to na krawężnik a nie
            na sąsiedni pas szybkiego ruchu.

            > Tutaj przypomina mi się taki staaaary żart rysunkowy A.Mleczki na
            > którym napis brzmiał mniej więcej tak: "są kraje gdzie ludzie sobie
            > jaja malują".
            Nie rozumiem TWej wypowiedzi.Nie odnosisz się do wypowiedzi Marcina ze w krajach
            "bardziej rozwiniętych" manewr wyprzedzania z prawej strony jest dopuszczony
            jako bezpieczny.
            Tak jak 'malowanie jaj" w różnych kulturach rożne rzeczy znaczy tak u nas
            rowerzysta postrzegany jest inaczej czyli jako uczestnik ruchu drugiej kategorii.
            Nie możesz pojąc że w Polsce robi się dodatkowe pasy przed skrzyżowaniami aby je
            udrożnić dla samochodów a na zachodzie podobne rozwiązania robi się dla
            rowerzystów tzw śluzy.
            Dziwi Cię że rowerzysta wykorzystuje minutę na czas trwania czerwonego światła
            aby przesunąć się na czoło kolumny.
            Po prostu nie rozumiesz że jaja są też do malowania a rower do szybszej
            komunikacji niż samochodem.
            Inny powód do ustawiania się na początku kolumny to niechęć do stania pod czyjąś
            rurą wydechową.


            > Uważam że zachęcanie do takich manewrów w naszych warunkach (dopiero
            > rozwijający się ruch rowerowy, wzajemne nieszanowanie się
            > uczestników ruchu, itp) jest co najmniej niepolityczne?
            Bzdury waść piszesz. Od 150 lat ruch rowerowy się nie rozwija a co najwyżej
            zanika.Rowerzystów jest zawsze tyle samo tylko są marginalizowani wobec
            gwałtownego wzrostu ilości aut.
            Zachowania takie jak omijanie aut z prawej strony od stu lat się nie zmieniły
            tylko sznur samochodów się wydłużył i częściej trzeba tak omijać.
            CO do niepolityczności nawoływań do takich manewrów to chyba jakiś żart.Przeciez
            tak wszyscy rowerzysći robia i bez rad.
            Tu chodzi o zalegalizowanie tego i wprowadzenie ułatwień typu śluzy.
            "Niepolityczne" jeśli nie chamskie jest zachowanie kierowców którzy wyprzedzając
            rowerzystę przed skrzyżowaniem ustawiają się tak blisko krawężnika aby zajechać
            rowerzyście drogę.
            Tymczasem pas drogowy ma najczęściej 350 cm a auto ok 170 cm czyli można
            zostawić 150-180 cm dla rowerzysty.
            W praktyce wystarczy 90-100 cm.

      • Gość: wroclawjacek Rowerzysci mogą wyprzedzać ślamazarne auta IP: *.e-wro.net.pl 09.09.08, 14:28
        > Wg pkt 2 omijamy parkujące samochody w odległości 1 m a wg pkt 8
        > omijając je przed skrzyżowaniem mamy ocierać się o nie?
        > Gdzie tu logika i konsekwencja? Dziury przy krawędzi już nie będą
        > przeszkadzać?
        Następny który nie splamił się jazdą rowerem (pewnie ze strachu przed kierowcami
        bez wyobraźni).
        Otóż jak wyprzedzasz auto to jedziesz z maksymalną prędkością i jak odbijesz się
        od drzwi to odrzuci cię pod kola auta na sąsiednim pasie. Gdy zaś wyprzedzasz
        auta z z ich prawej strony (przy krawężniku) to one zapewne stoją w korku więc
        pod koła nie wpadniesz a sam z powodu braku miejsca jedziesz tak wolno że łatwo
        zahamujesz gdy ktoś będzie wysiadał lub zobaczysz dziurę w jezdni.
        Proponuję zamiast pisać wsiąść na rower i popróbować. Naprawdę nie potrzeba
        poradników a wystarczy włączyć zdrowy rozsądek.
        Wielu kierowców ma zdrowy rozsadek ale ponieważ różnica prędkości miedzy autem a
        rowerem bywa duża to brakuje czasu na właściwy manewr.
        Dziś na jedniach jest sporo wysokich aut i często następne auto zbyt późno
        dostrzega rowerzystę.

    • Gość: Niedoszły cyklista Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.chello.pl 16.08.08, 11:11
      Z tym omijaniem to ja bym taki pewny nie był. Np. nie mozna omijać pojazdów które zatrzymały się żeby ustąpić pierszeństwa pieszym.
      Z punktu widzenia jednak rowerzysty to jest trochę niebezpieczny manewr bo o ile jadący kierowca to jeszcze uważa i pilnuje gdzie ma rowerzystę to już taki stojący na czerwonym nie będzie swiadomy tego że w pobliżu czai się rowerzysta. Gdy dojdzie do tego problem z miejscem bo jest tłok to o wypadek nie trudno. Np sytuacja: samochody stoją bo na prawym pasie jest śmieciarka, powoli robi się korek i ludzie starają sie ominąć śmieciarkę do tego wszystkiego jeszcze rowerzysta omija wszystkich z prawej strony a na końcu wyskakuje gdzieś między smieciarką, stojąćym samochodem i jedzcze jednym samochodem na lewym pasie. Słowem:
      Kraków nie nadaje się dla rowerzystow. Rower albo zdrowie, wybór należy do Ciebie. Dodatkowo sie można zatruć spalinami.
      • pysz.michal Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie 16.08.08, 13:24
        > Z punktu widzenia jednak rowerzysty to jest trochę niebezpieczny manewr bo o il

        To nieistotne czy jest bezpieczny czy niebezpieczny. Jeśli jest dozwolony to
        można go wykonywać.
        Idea rowerów w mieście to ograniczenie liczby samochodów. Jeśli rowerzyści mają
        stać w korku z samochodami zamiast sobie 'myknąć' bokiem to wszystko bierze w łeb.
        > sta omija wszystkich z prawej strony a na końcu wyskakuje gdzieś między smiecia
        > rką, stojąćym samochodem i jedzcze jednym samochodem na lewym pasie. Słowem:
        > Kraków nie nadaje się dla rowerzystow. Rower albo zdrowie, wybór należy do Cieb
        > ie. Dodatkowo sie można zatruć spalinami.

        No cóż jeśli sobie nie radzisz z taką jazdą albo się boisz to zostaje CI samochód.
        W przeciwieństwie do samochodu rower jest całkowicie dobrowolny. Samochód
        teoretycznie też jest dobrowolny ale w praktyce wiele osób jest uzależnionych od
        samochodu i sobie nie radzi bez niego.. na rowerze nie umieją jeździć a z
        komunikacji miejskiej nie potrafią korzystać.

        mp.
      • marcin.ha Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie 16.08.08, 14:08
        Gość portalu: Niedoszły cyklista napisał(a):

        > Z tym omijaniem to ja bym taki pewny nie był. Np. nie mozna omijać
        > pojazdów które zatrzymały się żeby ustąpić pierszeństwa pieszym.

        Ale to zupełnie inna sytuacja. Tu mówimy o omijaniu pojazdów które
        zatrzymały się w celu przestrzegania czerwonego światła albo
        ustępowania pierwszeństwa na skrzyżowaniu.

        > Z punktu widzenia jednak rowerzysty to jest trochę niebezpieczny
        > manewr bo o ile jadący kierowca to jeszcze uważa i pilnuje gdzie
        > ma rowerzystę to już taki stojący na czerwonym nie będzie swiadomy
        > tego że w pobliżu czai się rowerzysta.

        Nie "gdzieś w pobliżu" tylko PRZED NIM, w polu widzenia kierowcy.
        Poza tym w jaki sposób STOJĄCY NA CZERWONYM kierowca ma być
        niebezpieczny dla rowerzysty? Wyjdzie i pogryzie go?

        Jak kierowca zamierza skręcić, to ma obowiązek to UPRZEDNIO
        sygnalizować kierunkowskazem.

        Ja jeżdżę na rowerze po Krakowie od ponad 15 lat, także w zimie i od
        15 lat kilka lub kilkanaście razy dziennie omijam stojące na
        czerwonym samochody.

        Wychodzi, jak teraz liczę, że omijałem w ten sposób samochody jakieś
        lekko licząc TRZYDZIEŚCI TYSIĘCY RAZY (5,5 tys. dni - codziennie z 6
        razy CO NAJMNIEJ wykonuje ten manewr, zapewne w rzeczywistości 15
        albo 20 razy czyli trzeba pomnożyć przez 4 ale niech będzie ostrożny
        ten szacunek) i RAZ zdarzyło mi się zaczepić o samochód bo
        zapomniałem że na bagażniku mam szeroką (miękką!) paczkę. I ani razu
        nie miałem sytuacji, która by niosła choćby ślad zagrożenia.

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
      • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 11:44
        Gość portalu: Niedoszły cyklista napisał(a):
        > Z tym omijaniem to ja bym taki pewny nie był. Np. nie mozna omijać pojazdów któ
        > re zatrzymały się żeby ustąpić pierszeństwa pieszym.
        Ale mieszasz. Piszemy o omijaniu pojazdów stojących na skrzyżowaniu na czerwonym
        lub w korku. Zatrzymać się aby przepuścic pieszego może tylko pierwszy
        pojazd.Ale najcześciej to przepuszczanie polega na puszczaniu pieszego gdy on ma
        zielone. Ominięcie wszystkich aut z tyłu jest legalne a rowerzysta przy omijaniu
        pierwszego auta nie wysuwa się przed niego wiec nie zagraża pieszemu.
        Inaczej mówiąc nigdy nie dochodzi do pełnego ominięcia pierwszego pojazdu tylko
        do "dogonienia".





        > Z punktu widzenia jednak rowerzysty to jest trochę niebezpieczny manewr bo o il
        > e jadący kierowca to jeszcze uważa i pilnuje gdzie ma rowerzystę to już taki st
        > ojący na czerwonym nie będzie swiadomy tego że w pobliżu czai się rowerzysta.
        Kpisz sobie chyba albo nigdy nie prowadziłeś auta.
        Jadący kierowca gapi się na sygnalizator próbując przeskoczyć.
        Stojący kierowca przed światłami może sobie nie uważać.
        Pisanie o czającym się rowerzyście w pobliżu jest śmieszne.
        Rower nie służy do czajenia się tylko do wyprzedzania i omijania aut stojących w
        korkach.



        > G
        > dy dojdzie do tego problem z miejscem bo jest tłok to o wypadek nie trudno.
        Łatwiej o wypadek gdy auta pędząc na koniec zielonego lub na żółtym przeskakują
        skrzyżowanie niż gdy rowerzysta podpierając się jedną noga przesuwa się na czoło
        kolumny stojących aut.
        Jak czytam takie wypowiedzi to wydaje mi się że ludzie nie tylko nie jeżdżą
        rowerami ale mają nikle pojęcie o prowadzeniu auta a tym samych są ślepi na
        typowe niebezpieczne zachowania kierowców.



        Np
        > sytuacja: samochody stoją bo na prawym pasie jest śmieciarka, powoli robi się k
        > orek i ludzie starają sie ominąć śmieciarkę do tego wszystkiego jeszcze rowerzy
        > sta omija wszystkich z prawej strony a na końcu wyskakuje gdzieś między smiecia
        > rką, stojąćym samochodem i jedzcze jednym samochodem na lewym pasie.
        Hehe
        A czy jak rowerzysta zmieni pas na lewy aby ominąć śmieciarkę kierowcy przestaną
        wyprzedzać rowerzystę?
        Ty nie rozumiesz że manewr omijania czy wyprzedzania z prawej może mięć tylko
        miejsce gdy samochód ma mniejsza prędkość niż rowerzysta.
        W takiej sytuacji auto praktycznie nie ma szans najechać na rowerzystę bo ten je
        zdystansuje w ułamku sekundy.


        Słowem:
        > Kraków nie nadaje się dla rowerzystow.
        Rasista ?
        Krakow nie nadaje sie dla samochodów.
        Ząłożenia urbanistyczne takie jak np szerokość ulic były robione dla
        wielokrotnie mniejszej ilości aut.
        Podobnie chodniki np ich szerokość nie była projektowana tak aby służyły za
        parkingi.
        Można sobie wyobrazić sytuację gdy wprowadzi się zakaz jazdy autem po mieście
        lub zakaz zatrzymywania się poza parkingami.
        Ale idiotyzmem jest mówienie że Kraków nie jest dla rowerzystów (czytaj ludzi)
        tylko dlatego że przybyło aut.
        Równie dobrze można by było wprowadzić przepis że chodniki służą teraz za
        parkingi a piesi mają się poruszać po trawnikach.
        Twoja wypowiedz świadczy o chorobie toczącej kierowców . To obłęd który nie
        pozwala dojrzeć sytuacji ze jak nawet wygoni się wszystkich ludzi z miasta to i
        tak jest kres pojemności aut na ulicach a jeszcze bardziej na miejscach
        parkingowych.



        Rower albo zdrowie, wybór należy do Cieb
        > ie.
        Etylina przeżarła ci korę.
        Rower to zdrowie. W ostatnich latach mniejsze bo trzeba wdychac więcej spalin.
        Pojmij ze aby rowerzyści byli zdrowsi nie będzie się im zakazywało jazdy tylko
        zmniejszy się ilość kierowców.
        Są na to sposoby stosowane na świecie.
        Wyłączenia centrów z ruchu. Zakaz jazdy w co drugi dzień.Zakaz jazdy w dni gdy
        smog jest duży.
        Wysokie opłaty parkingowe.Konsekwentne karanie za złe parkowanie itd.
        Jednym ze sposobów który będzie najpierw wprowadzony to pozostawienie kierowcom
        tylko jednego pasa na drodze co ma ich zachęcić do korzystania z KM która
        przyśpieszy dzięki odblokowaniu drugiego pasa.

        >Dodatkowo sie można zatruć spalinami.
        Normalnie zatruło cie ołowiem.
        A co kierowcy to wdychają inne powietrze?
        Stara zasada :wszystkiemu winni cykliści. Zatrucie spalinami to wina cyklistów
        bo mogliby nie jeździć.
        Aż żal z tak bezmyślnymi ludźmi polemizować.
        Rada Marcina aby omijać auta i wysuwać się na czoło kolumny ma służyć między
        innymi temu aby nie wąchać spalin stojąc za czyjąś rurą i to kilka świateł.
        Czy to tak trudno pojąć ?
        Czy fakt bycia kierowcą zwalnia od myślenia?
    • Gość: politolog Robota czerwonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 11:45
      komunisci stosowali roznych chwytow,zeby sie przefarbowac, ekolodzy i zieloni
      to ich robota i ich wtyczki. zieloni i ekolodzy aktualnie zaczynaja w
      Krakowie spolkowac z czerwonymi.. tylko patrzyc jak cyklista Hyła bedzie na
      liscie czerwonych do rady miasta z dwoma pedałami
      • Gość: gość Re: Robota czerwonych IP: *.chello.pl 16.08.08, 13:34
        To teraz juz nie jesteś ekologiem z FZ oraz PKE, tylko jestes
        antyekologicznym politologiem? Zalecam wizytę u psychoanalityka.
      • marcin.ha Re: Robota czerwonych 16.08.08, 13:54
        witam,

        drogi spamerze: czerwoni mieli parę okazji pokazać, co potrafią w
        temacie rowerów. Ostatnio pokazuje to bezpartyjny prezydent
        Majchrowski.

        Niniejszym informuję, że jako zdemaskowany (na tym forum i w tym
        wątku) wyrachowany cynik zamierzam popierać politycznie wyłącznie
        tych, którzy cokolwiek kiedykolwiek sensownie dla rowerów zrobili.

        Historycznie to byli (i są) w Krakowie: Zbyszek Fijak, Paweł Zorski,
        Paweł Klimowicz, Paweł Bystrowski, Łukasz Gibała. W Gdańsku -
        prezydent Paweł Adamowicz. Reszta nazwisk - w swoim czasie ;-)
        Wychodzi, że wszyscy to Platforma, LOL.

        A niech to zostanie jasno powiedziane - robią to trzeba ich
        pochwalić.

        Na żadne listy się nie piszę, z częściami rowerowymi lub bez. Ale
        chciałbym mieć w Krakowie za prezydenta kogoś takiego jak właśnie
        Adamowicz z Gdańska. Zamiast za przeproszeniem, "profesorów".

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
    • Gość: o-o Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.ists.pl 16.08.08, 13:17
      Bardzo mi się podoba, że zamiast komentować artykuł od razu znalazło się
      szerokie grono krytykujących autora...
      Jakie to POLSKIE...

      Pomóż mi, proszę: klikaj.bubb.pl
      • Gość: SB Spaliny?? IP: *.ghnet.pl 16.08.08, 14:57
        Co do wdychania spalin, to bardziej szkodliwe jest wdychanie tego co w
        samochodzie. Badania wykazuja, ze w samochodzie ilosc spalin jest zawsze wieksza
        niz na zewnatrz (tym bardziej podczas upalow, w dobie klimatyzacji.) Pojazdy KM
        moze sa pod tym wzgledem lepsze, ale nie daj Bog ktos Ci zakaszle i grypa jak
        sie patrzy. Tymczasem na rowerze w lecie owiewa Cie przyjemny wiatr i swiezsze
        powietrze a w zimie jazda sie rozgrzewasz i nie musisz czekac az sie w aucie
        nagrzeje ani pol godziny na przystanku.
        PS. Jak wszyscy zauwazyli dzis niezle leje. Wlasnie wrocilem z miasta na
        rowerze. Sie zmoklo, ale na prawde sa powazniejsze problemy, prawda?
        pozdrawiam Cinka. SB
        • Gość: wroclawjacek Re: Spaliny?? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 11:53
          > Co do wdychania spalin, to bardziej szkodliwe jest wdychanie tego co w
          > samochodzie. Badania wykazuja, ze w samochodzie ilosc spalin jest zawsze wieksz
          > a
          > niz na zewnatrz (tym bardziej podczas upalow, w dobie klimatyzacji.)

          Spaliny sa cięższe od powietrza.
          Jadąc rowerem mam głowe wyżej kilkadziesiąt centymetrow od kierowcy.
          Auto stojące na światłach za pomocą wentylatora upycha spaliny w e wnetrzu ktore
          wylatują dopiero podczas jazdy.
          Niemcy gazowlai ludzi spalinami.WYstarczyło 20 minut aby zabić wszystkich.Dziś
          kierowcy zatrzymują się 50 cm za czyjąś rurą wydechową i podczas całego dnia
          stoją tak co najmniej kilkadziesiąt minut.
          Uważają że to im nie szkodzi ale sądząc po poziomie wypowiedzi na forum wielu z
          nich ma problem z oceną zagrożeń na drodze co świadczy o zatruciu np ołowiem :P
          • bimota Re: Spaliny?? 02.10.10, 13:02
            A skad ten olow ? O ile wiem benzym olowiowych juz od dawna sie nie sprzedaje...
    • Gość: gość Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 00:20
      oczywiście o tym, aby przestrzegać przepisów (głównie zakaz jazdy
      pod prąd lub po jezdni, gdy obok jest ścieżka rowerowa [np. Rondo
      Mogilskie] oraz zakaz przejeżdżania przez przejścia dla pieszych]
      Wielki Guru krakowskich terrowerzystów nawet się nie zająknął.

      Nie ma zatem sensu dalej komentować.
      • Gość: wroclawjacek Re: Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 12:33
        > oczywiście o tym, aby przestrzegać przepisów (głównie zakaz jazdy
        > pod prąd lub po jezdni, gdy obok jest ścieżka rowerowa [np. Rondo
        > Mogilskie]

        Te przepisy są nieżyciowe i będą wkrótce zmienione.
        Nie po to buduje się autostrady aby zakazywać kierowcom jazdy po drogach lokalnych.
        Nie po to buduje się parkingi aby zakazywać kierowcom parkowania na chodniakch.
        Jak jest ściezka rowerowa to powinno się karac rowerzystów jadaccyh po chodniku.
        Ale dlaczego zmuszać do jazdy ścieżką po której np chodża piesi i pełno na niej
        słupów i i świateł skoro obok jest piękna równa jezdnia .
        Ścieżka powinna być dla tych co cenią bezpieczeństwo a ci rowerzyści którym
        zależy na czasie powinni jeździć jezdnią czyli mieć wybór.
        Nakaz korzystania ze ścieżki ma sens tylko wtedy gdy ścieżki są połączone i
        bezpieczne a nie są np tylko linią na chodniku pełnym krawężników.
        Co do jazdy pod prąd to tez trafiłeś jak kula w płot.
        CO za rożnica czy rowerzysta na jednokierunkowej jedzie zgodnie czy pod prąd ?
        I tak zajmuje miejsce a wyprzedzanie go jest niebezpiecznym manewrem.
        Tymczasem gdy jedzie pod prąd to jest widziany przez kierowców bo kierownica
        jest w autach po lewej stronie pojazdu.
        Kierowca takiego rowerzystę widzi ze 100-200 metrów. Tymczasem jak auto jedzie
        za busem to rowerzystę zauważa czasem na 2-3 metry gdy bus rowerzytę wyprzedzi.
        Dlatego normalną praktyka na świecie jest że jak się wyznacza ścieżki na jezdni
        to robi się tzw. kontrpasy czyli jazdę pod prąd.
        Znam wiele ulic gdzie rowerzyści mogą jeździc pod prąd choć nie ma kontrpasów.
        Kierowcy często nie rozumieją co oznacza tabliczka "nie dotyczy rowerów" pod
        znakiem informacyjnym że jest to ulica jednokierunkowa.

        >oraz zakaz przejeżdżania przez przejścia dla pieszych]
        > Wielki Guru krakowskich terrowerzystów nawet się nie zająknął.
        >
        A jesteś pewien że jest zakaz przejeżdżania rowerem przez przejście ?
        Np czy rodzic z dzieckiem do 12 lat nie może przejężdżąć przez przejście ?
        Albo czy jesli nie ma znaku przed przejściem D6a tylko D6 to na przejściu nie
        mają prawa pojawić się rowerzyści?
        Otóż znam wile przejazdów rowerowych oznaczonych znakami poziomymi jako legalny
        przejazd a nie są oznaczone znakami pionowymi D6A co moze sugerować że to tylko
        przejście dla pieszych.
        A co w zimie gdy te znaki poziome sa niewidoczne?
        Który kierowca umie rozpoznać przejazd po znakach poziomych?
        Co z przejściami przecinającymi ściezki jeśli na ścieżkach nie ma prze światłami
        znaków końca drogi dla rowerów?
        Czym się różni rowerzysta na przejściu od pieszego lub inwalidy na wózku.
        Czy na tych przejściach tylko rowerzyśći cię denerwują ?
        A czy gdy na wszystkich przejściach wymieni się znaki D6 na D6A to
        bezpieczeństwo się poprawi?
        Czy na psach powinni mieć pierwszeństwo kierowcy czy wszyscy inni przecinający
        jezdnię?
        Przejścia to rzeczywiście pewien problem ale sztucznie rozdmuchiwany.
        99% rowerzystów nie schodzi z roweru przed przejściem i nie powoduje to wypadkow.
        Pojmij że nie wolno jeżdić rowerem po chodniku ( z reguły) a mimo to SM nie każe
        , bo taka jest koniecznos wynikająca z zagrozenia od kierowców.
        Przez fakt że rowerzysci zostali zepchnięci z jedni na chodniki na ich torze
        jazdy pojawiły się przejścia.
        Skoro rowerzysta nie jest zagrożeniem na chodniku nie musi byc zagrożeniem na
        przejsciu.
        niestety czasem bywa ale to mozna poprawić likwidując zielone strzałki i karząc
        kierowców parkujących przed przejściami przez co ograniczają widoczność.
        Czy rowerzysta który przecina jezdnię jadąc 50 cm obok pasów łamie przepisy?
        Czy jadąc tak stwarza większe zagrożenie niż jak zmienia pas podczas jazdy po
        jezdni?
        Z praktyki wiem że kierowcy taranują rowerzystów na przejazdach bo myślą ze to
        zwykłe pasy. Kto im dał takie prawo "edukowania karoserią "?
        Dlaczego kierowcy przed pasami nie patrzą jaki tam znak stoi?
        Dlaczego zniekształcono brzmienie przepisu że nie wolno rowerzyście wjeżdżać pod
        samochód na przejeździe nawet jeśli auto ma czerwone plus strzałkę a rowerzysta
        zielone i oznakowany przejazd?
        Idiotyzmów w przepisach przybyło a kierowcy chłoną je jak gąbka i pamiętają
        tylko te które im dają pierwszeństwo co stwarza niebezpieczne sytuacje.

        > Nie ma zatem sensu dalej komentować.
        To nie komentuj bo niewiele wnosisz.
        Ubierz się w swoja klatkę bezpieczeństwa na 4 kółkach i udawaj że drogi są
        bezpieczne.
        Pasy bezpieczeństwa -zakazać używania ich w mieście .Strefy zgniotu , poduszki,
        ABS ? Zakazać a zaraz kierowcy zaczną się bać i zaczną myśleć o konsekwencjach.
        Na drogach widać jak szarżują kierowcy w bezpiecznych autach.
        Ktoś zapomniał tylko że zabezpieczony jest tylko jeden uczestnik wypadku .
        Cała nadzieja w korkach, za 3-5 lat nasze miasta staną i będzie bezpieczniej
        oraz zaczną się inwestycje nie tylko w ścieżki.
        Dziwne jest tylko to ze skoro jesteśmy spóźnieni z komunikacją 25-30 lat to
        moglibyśmy uczyć się na błędach innych.




    • Gość: krakus Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 08:49
      Zasadniczo jestem za rowerzystami, mimo ze nie czesto korzystam z roweru. Mam
      jedno pytanie: czy jezeli na poczatku sciezki miedzy Kopcem Kosciuszki a
      Sowincem stoi zakaz ruchu, to czy obowiazuje on rowniez rowerzystow? Jest to
      jedyny ciag spacerowy wsrod zieleni blisko Srodmiescia, a stale uniki przed
      pedzacymi cyklistami sa nuzace.
    • comrade A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? 17.08.08, 09:15
      Kiedy doda się zdroworozskądkowy przepis że przejścia dla pieszych w ciągu
      chodników spełniających kyterium dopusczające jazdę na rowerze będą traktowane
      jak przejazdy dla rowerów.

      Obecnie jest np coś takiego: ul. Wielicka - 3 pasy ruchu, 70kph, chodnik na 3
      metry. W świetle prawa można jechać po nim rowerem 'zachowując szcezgólną
      ostrożność'. No ale ten chodnik co jakiś czas przecinają przecznice z
      namalowanymi pasami... ale tylko dla pieszych: więc w świetle prawa trzeba przy
      każdej takiej małej przecznicy schodzić i rowerek przeprowadzać. Oczywiście nikt
      tego nie robi. Rowerzysta zwalnia, patrzy czy coś nie jedzie i przejeżdża przez
      pasy.

      Jeśli po chodniku warunkowo dopuszcza sie jazde na roewrze to tak samo po
      przejsciu w ciągu takiej drogi powinno sie dopuszczać przejazd. Zwłaszcza jak
      przejścia są z sygnalizacją!
      • doktor_hiszpan Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? 17.08.08, 10:19
        comrade napisał(a):


        > Obecnie jest np coś takiego: ul. Wielicka - 3 pasy ruchu, 70kph, chodnik na 3 metry. W świetle prawa można jechać po nim rowerem 'zachowując szczególną ostrożność'. No ale ten chodnik co jakiś czas przecinają przecznice z namalowanymi pasami... ale tylko dla pieszych: więc w świetle prawa trzeba przy każdej takiej małej przecznicy schodzić i rowerek przeprowadzać. Oczywiście nikt tego nie robi. Rowerzysta zwalnia, patrzy czy coś nie jedzie i przejeżdża przez pasy.

        Comrade? Zachęcam Cię byś tak dalej postępował, to może sprawić, że za wykroczenie popełnione z pełną świadomością ktoś nie wypłaci Ci odszkodowania. Z małej przecznicy wyjedzie - nie wiadomo skąd - wielka ciężarówa, a resztę Twego młodego życia spędzisz na wózku.
        Jeśli byłbyś moim synem, to bym się martwił.

        Kłopot z wjeżdżaniem na przejście dla pieszych na tym polega, że - podobnie jak to widać w ruchu miejskim - część kierowców, i to niemała, nie potrafi korzystać z samochodu. A już dopuszczenie przez nich do główek, że na przejście, przed którym PRZED CHWILĄ nikogo nie było NAGLE wjedzie ktoś 40-tką, to chyba zbyt wielki wymóg.

        Dodajmy, że:
        1. poza dużymi miastami ścieżki rowerowe nie są znane, i każdy, kto się z nimi na co dzień nie styka, nawet nie wie, że istnieją. Dla niego rowerzysta na jezdni - i to w poprzek - to ktoś, kto nie istnieje.
        2. ścieżki rowerowe w dużych miastach są przez większość rodaków uważane za nowomodny wymysł, o którym nawet nie wiadomo, czy się przyjmie, a "...na rowerach jeżdzom tylko guwniorze albo bidoki, co jich nie stać na ałto. Bo jakby jich było stać na ałto, to by przeesz nie jeździli na rewerach.
        Co nie?"

        Oczywiście, że wiele osób schodzi z rowerów i je przeprowadza, oglądam to w ciągu Al. 29.Listopada. Sam też przeprowadzam.

        DH
        • comrade Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? 17.08.08, 15:04
          > Comrade? Zachęcam Cię byś tak dalej postępował, to może sprawić, że za wykrocze
          > nie popełnione z pełną świadomością ktoś nie wypłaci Ci odszkodowania. Z małej
          > przecznicy wyjedzie - nie wiadomo skąd - wielka ciężarówa, a resztę Twego młode
          > go życia spędzisz na wózku.
          > Jeśli byłbyś moim synem, to bym się martwił.

          Ale jeśli twój syn jedzie na rowerze ścieżką, która krzyżuje się z ulicą i jest
          przejazd dla rowerów - to co - nie martwisz się? W czym niby przejazd dla
          rowerów jest lepszy niż przejście? Jedna kreska namalowana obok zebry nie czyni
          go w magiczny sposób bezpieczniejszym dla roweru! W dodatku, jeśli jest
          sygnalizacja to sprawa jest oczywista. Rowerzysta musi zachować szczególną
          ostrożność ZAWSZE, bo w starciu z samochodem jest bez szans - to jest absolutny
          truizm.

          > Kłopot z wjeżdżaniem na przejście dla pieszych na tym polega, że - podobnie jak
          > to widać w ruchu miejskim - część kierowców, i to niemała, nie potrafi korzyst
          > ać z samochodu. A już dopuszczenie przez nich do główek, że na przejście, przed
          > którym PRZED CHWILĄ nikogo nie było NAGLE wjedzie ktoś 40-tką, to chyba zbyt w
          > ielki wymóg.

          Ja się zgadzam, ale to nie jest argument przeciw temu co napisałem. Ustawami nie
          da się wprowadzić zdrowego rozsądku, równie dobrze mozna powiedzieć że pieszy
          może wbiec na przejście i też zginie. Idiotyzm zostanie idiotyzmem, i tego nie
          zmienisz, mi chodzi o unormowanie martwego przepisu którego i tak nikt nie
          przestrzega.
        • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 12:43
          > Comrade? Zachęcam Cię byś tak dalej postępował, to może sprawić, że za wykrocze
          > nie popełnione z pełną świadomością ktoś nie wypłaci Ci odszkodowania.
          Ty chyba nie zrozumiale co on napisał.
          On ma świadomość że obecne przepisy nie pozwalają na przejeżdzanie po pasach i
          nie zamierza żadać jakiś odszkodowań.
          On postuluje zmianę przepisów które nie przystają do obecnej sytuacji na drogach.
          Jeśli przepis się zmieni to odszkodowanie będzie mu należne, wiec proszę czytaj
          ze zrozumieniem.
        • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 13:10
          doktor_hiszpan napisał:
          >Z małej
          > przecznicy wyjedzie - nie wiadomo skąd - wielka ciężarówa, a resztę Twego młode
          > go życia spędzisz na wózku.
          > Jeśli byłbyś moim synem, to bym się martwił.

          A ja się martwię że piszesz w tym tonie jakbyś był zawodowym kierowca ciężarowki
          który wyjeżdżą z przecznicy tak jakby wyjechał nie wiadomo skąd (czyli co z
          bramy?) i wjeżdża na przejście z prędkością zagrażającą osobom na tym przejściu.
          Ciekawe że ta przecznica kończy się za przejściem i jazda z takim impetem
          zagraża również kierowcom na głównej.
          Ton Twej wypowiedzi sugeruje że ciężarówka ma większe prawo do pojawienia się na
          przejściu niż rowerzysta jadący wzdłuż głównej.
          Pytanie czy jak rowerzysta objedzie te pasy 50 cm obok to będzie to traktowane
          jak przejazd przez przejście ?
          Czy jak nie widac żadnej cięzarowki"czającej się za śmietnikiem:" aby wyskoczyć
          "nie wiadomo skad " to czy jest sens hamowac schodzic z roweru, przeprowadzać ,
          wsiadać i rozpędzac się co zajmuje kilkadziesiąt sekund zamiast 1-2-3 ?
          Czy na pustych drogach jest sens wykonywac manewry spowolniajace jazdę naszą i
          innych uczestników (np jadącego za nami rowerzysty).
          Czy takie hamowanie nie może spowodowac wypadku bo jadący za nami będzie
          zaskoczony że boimy się przejechać przez wąską przecznicę?
          Czy kierowcy też są tacy ostrożni i zatrzymuja się przed każda główna tak jakby
          tam stal znak stop?
          Drogi buduje się tak aby nie spowalniać po nich ruchu.
          To bezsens aby rowerzysta prowadził rower z boku przejścia skoro np na przejściu
          jest zielone światło albo przez przejście przechodzi wielu pieszych. Gwałtowne
          hamowania i pospieszne zsiadania i wskakiwania na rower (machanie nogami)
          również może prowadzić do kopnięcia kogoś lub do wywrotki.
          Zresztą każde nierozsądne i nietypowe zachowanie prowadzi do wypadku.
          Rowerzysta prowadzący rower przez przejście zajmuje dużo więcej miejsca i
          trudniej go wyminąć pieszym.
          Przejazd przez mało uczęszczane przejście niczym nie różni się od przejazdu
          przez przejście z przejazdem np przez przez przejazd przecinający wyjazd ze
          stacji benzynowej.
          Na żadnej stacji nie widziałem znaku D6A informującego że wyjazd przecina ścieżkę.
          A przecież skoro ścieżka wzdłuż głównej drogi ma pierwszeństwo na tym
          przejeździe to powinien tam być znak ostrzegawczy D6A o przejeździe dla rowerów,
          powinien stać znak ustąp pierwszeństwa lub nawet znak STOP. Tymczasem stoją
          tylko znaki nakazujące jazdę w prawo.
          Miasto zazwyczaj tego błędu nie może naprawić bo wyjazdy są na terenie prywatnym
          (stacji ) .
          To są prawdziwe zagrożenia bo kierowca wyjeżdżający ze stacji często się spieszy
          i odwraca głowę w lewo włączając się do ruchu nie mając pojęcia że przecina
          przejazd rowerowy.
          Tymczasem kierowca wjeżdżający na wprost na pasy powinien spodziewać się że na
          nie może wkroczyć pieszy lub rowerzysta i to wprost przed maskę.
          Przejazd przez pasy powinien być dozwolony na skrzyżowaniach ze światłami i na
          osiedlowych uliczkach. Na głównych drogach bez świateł powinien być stawiany
          znak końca ścieżki przed przejściem.
          Nie ma znaku znaczy ze jest przejazd i to z pierwszeństwem. Jest znak,
          pierwszeństwo ma samochód a wjazd roweru jest zakazany albo na takich warunkach
          jakby rower włączał się do ruchu po jezdni.
          Poco komplikować przepisy. Dzisiejszych przepisów o pierwszeństwie na
          przejeździe nie rozumieją ani rowerzyści ani kierowcy.
          Ba ostatnio pytała mnie Straż Miejska kto ma pierwszeństwo.







        • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 14:15
          doktor_hiszpan napisał:

          > Dodajmy, że:
          > 1. poza dużymi miastami ścieżki rowerowe nie są znane, i każdy, kto się z nimi
          > na co dzień nie styka, nawet nie wie, że istnieją. Dla niego rowerzysta na jezd
          > ni - i to w poprzek - to ktoś, kto nie istnieje.
          > 2. ścieżki rowerowe w dużych miastach są przez większość rodaków uważane za now
          > omodny wymysł, o którym nawet nie wiadomo, czy się przyjmie, a "...na rowerach
          > jeżdzom tylko guwniorze albo bidoki, co jich nie stać na ałto. Bo jakby jich by
          > ło stać na ałto, to by przeesz nie jeździli na rewerach.
          > Co nie?"
          A tu się w 101% zgadzam.
          Ten katechizm należałoby upowszechniac dla kierowców.
          Ja bym tu jeszcze dodał ze w dużych miastach są kierowcy co na swej drodze nigdy
          nie spotykają ściezek.
          Nawet jak spotykają to nie wiedza co to są takie jakieś kreski przerywane przed
          przejściem co niczym się nie różnią od takiej kreski oznaczającej ze dalej nie
          wolno stawać bo za 50 cm są pasy.
          Ci kierowcy nigdy nie patrzą jaki znak stoi przed przejściem.
          Można zaryzykować ze większość kierowców zapytana na jakich ulicach są ścieżki
          nie będzie umiała dać odpowiedzi.
          Jak mają małe dziecko lub psa to sobie przypomną ze na ich chodniku cos takiego
          jest.
          Jeden na 1000 kierowców wie kto ma pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów.
          Każdemu z nich można zamieszać zadając pytanie czy rowerzysta z prawej czy z
          lewej ma pierwszeństwo.
          Czy jak ścieżka jest wzdłuż podporządkowanej lub głównej to kto ma pierwszeństwo.
          Żaden kierowca nie wie czy jak przecina dwupasmówkę rozdzieloną torowiskiem i
          ścieżką rowerową to czy znak ustąp pierwszeństwa przed ta drogą dotyczy tylko
          jednej jezdni i co znak odwołuje.
          Jeszcze gorzej jest jeśli droga główna na tym skrzyżowaniu skręca.
          Policja też nie wie czy przejechanie jednej nitki i zatrzymanie się na ścieżce
          aby przepuścić tramwaj jest blokowaniem skrzyżowania czy nie.
          Nie ma przepisu którego by nie można podważyć.
          Nawet wtedy gdy przejechałem przejście na czerwonym wprost pod rozpędzony
          radiowóz oświadczyłem że ja się w tym miejscu włączałem do ruchu z chodnika i że
          zrobiłem to za przejściem a zagrożenie wynikło z tego ze radiowóz znaczenie
          przekroczył prędkość chcąc przeskoczyć na zielonym.
          Gdy przejeżdżam przez przejście zawsze staram się robić to obok pasów bo policja
          nie wie jak jest definicja przejścia (tzn gdzie się kończy).







          > Oczywiście, że wiele osób schodzi z rowerów i je przeprowadza, oglądam to w cią
          > gu Al. 29.Listopada. Sam też przeprowadzam.
          >
          Tu się nie zgodzę. Zależy od ulicy. Są ulice gdzie schodzi 30% i są takie gdzie
          schodzi mniej niż 1%.
          Ludzie myślą i rozpoznają zagrożenia. Oczywiście nie wszyscy.
          Ale to znaczy że jak rowerzysta będzie przeprowadzał rower to może być potracony
          przez samochód bo druga strona też często nie myśli a trudniej cofnąć się lub
          uskoczyć z rowerem niż pieszemu.

          Jak niebezpieczne jest przeprowadzanie roweru moze świadczyc eksperyment jaki
          przeprowadziłem. NA drodze 3 pasmowej pewnie i odpowiednio wcześnie wprowadziłem
          rower na przejście. Nie zatrzymywałem się na nim choć widziałem ze kobieta chce
          wykorzystać fakt, że są 3 pasy i próbowała depnąć aby przeskoczyć sąsiednim. Na
          to ja idę z tą samą prędkością . Gdy zrozumiała ze trudno mnie będzie ominąć bo
          nie chcę stanąć a rower zabiera więcej miejsca niż pieszy wpadła w panikę i
          próbowałem po raz kolejny zmienić pas na skrajny lewy choć już ją bokiem
          stawiało.W tej sytuacji mogłem się zatrzymać co byłoby wykroczeniem ale ponieważ
          auto postawiło pod katem 20-30 stopni to uznałem że jakby jej odbiło to wpadnie
          na rower a nie na mnie więc więc idę dalej uważając aby mieć czas uskoczyć. Ta
          nietypowa sytuacja( rowerzysta przeprowadzający rower:) tak ja zaskoczyła a
          wydarzenia sparaliżowały że najpierw wciskała pedał gazu a potem skręcała w lewo
          (w ta strone co ja szedłem) zamias ominąć mnie z plecami. Sytuacja komiczna gdy
          auto postawiło pod katem 45 stopni 2 metry przedemną ja pozwoliłem sobie wtedy
          stanąc i zapraszającym gestem pokazałem przerwę w krzakach gdzie mogłaby sobie
          po pasach wjechać na skwerek aby nie blokowąć 3 pasmowej miedzynarodowej drogi.
          Ten przykład pokazuje że lepiej w 1-2 sekundy przejechać rowerem przez pasy niż
          stwarzać nietypową sytuację . Gdyby mnie widziała na rowerze to by nie
          przyspieszała a tak nie uwzględniła że rower ma 2 metry długości i ze nie
          zawaham się pchać rower "pod koła" czyli zachowam się inaczej niż sterroryzowany
          pieszy.
          Inny świeży przykład z Wrocławia. Oficjany przejazd tylko brak znaków pionowych.
          Tam rzadko przejeżdam bo grożi to śmiercią. Tam kierowcy "edukuja karoserią" że
          przejazd przez pasy jest zakazany.
          Wystarczyło zamalowanie wściekle czerwona farbą przejazdu i nagle kierowcy
          zaczeli się zatrzymywać.
          Obok sa przejazdy niepomalowane ale prawidłowo oznakowane znakami pionowymi .Tam
          kierowcy dalej edukują albo blokują przejazd ustawiając się w kolejce na
          przejazd skrzyżowania.
          Zatem złudne bezpieczeństwo na przejeździe może być przyczyna wypadku bo
          kierowcy i tak tego nie respektują.
          Zatem konieczny jest rozsądek i przejazd po pasach czy przejeździe stwarza takie
          samo zagrożenie dla wszystkich uczestników.
          Dużo większym zagrożeniem są zielone strzałki i auta parkujące zbyt blisko
          przejścia.
          Obecny przepis o pierwszeństwie na przejeździe jest idiotyczny bo po wypadku
          nikt nie ustali kto zawinił.
          Dziś gdy nie można ustalić kto zawinił przy potrąceniu pieszego, wini się
          kierowcę. Jeśli potrącony zostanie rowerzysta na przejeździe wini się rowerzystę.
          Gdy zawini pieszy zazwyczaj ginie i łatwo ustalić jego winę, gdy zaś zawini
          kierowca to pieszy ma szansę uskoczyć.
          Zupełnie inaczej jest z rowerem. Tu ze względu na zbliżone prędkości powinna być
          stosowana ogólnoświatowa zasada ze winny jest ten co "wali w bok" .Można by
          zastosować zasadę pierwszeństwa z prawej co też znacznie zmniejszyłoby wypadkowość.
          Obecny przepis że rowerzysta ma na przejeździe pierwszeństwo ale nie wolno mu
          wjechać przed jadący samochód jest sam sobie zaprzeczeniem.
          Obecny przepis można by stosować tak że wolno by wjeżdżać rowerem na przejazd
          dopiero gdy auto stanie ale automatycznie należałoby karać każdego kierowcę,
          który nie zatrzyma się przed przejazdem gdy rowerzysta oczekuje na wjazd.
          Dzis ustawodawca doprowadził do sytuacji ze kierowca i rowerzysta ścigają się
          kto pierwszy dopadnie przejazdu bo ten uzyska pierwszeństwo.
          Przecież to jasne że taki wyścig zawsze wygrywa cięższy.
          Nawet jeśli wygra lżejszy a cięższy nie daje za wygraną , to lżejszy i wygrany
          musi stać się przegranym.
          Na dodatek staje się winnym.
          To chore i dawno powinno byc zmienione choćby do wersji sprzed nowelizacji.
          W tamtej wersji uczono kierowców na kursach ze na przejeździe rowerzysta ma
          pierwszeństwo.
          Jaki to miało wpływ na bezpieczeństwo nie muszę chyba dodawac.






      • Gość: do Comrade Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 11:23
        najpierw naucz się "zachowywać szczególną ostrożność" pędząc
        czterdziestką po chodniku (nagminne) i przeprowadzać rower przez
        przejścia (łamanie tego zakazu nagminne jeszcze bardziej), a potem
        pisz o zmianie przepisów.

        Na marginesie. Zastanawia mnie czemu pan Hyla nie poruszył tematu
        jazdy na rowerze w stanie nietrzeźwym (nagminne, bo w odróżnieniu od
        prowadzenia np. samochodu - praktycznie bezkarne). Pijąc kawę często
        widzę drinkujących osobników, obok których stoi (czasem wewnątrz
        knajpy!) rower. Już widzę jak grzecznie odprowadzają pojazd na
        których przyjechali
        • Gość: Tomasz Trystuła Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 12:06
          A dlaczego miał poruszać? Jazda pod wpływem alkoolu nie jest problemem,
          przynajmniej nikt tak nie twierdzi i nie ma żadnych statystyk potwierdzających
          tą tezę. A co do odprowadzania roweru to jest to akurat bardzo prawdopodobne. Ja
          na przykład jak jadę na imprezę, lub żeby się spotkać na piwo ze znajomymi to
          docieram na miejsce rowerem, a po spożyciu jakiegoś alkoholu spokojnie udaje się
          spacerem z rowerem u boku do domu.
          • Gość: gość Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 21:21
            ładna bajeczka. Gdyby było jak mówisz - to całe Śródmieście i
            Kazimierz byłyby pełne osobników prowadzących rowery. Jakoś ich nie
            widzę. Następnym razem wezmę ze sobą aparat i najpierw zrobię
            zdjęcie drinkującym, a potem tym samym osobom - odjeżdżającym na
            bicyklu.
            • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 15:13
              > ładna bajeczka. Gdyby było jak mówisz - to całe Śródmieście i
              > Kazimierz byłyby pełne osobników prowadzących rowery.
              >
              Gadasz jak pokręcony.
              Pijany rowerzysta może zostawić rower tak jak pijany kierowca .
              GDyby pijani rowerzyści jeżdzili ulicami zamiast chodnikami i i"kanałami" to byś
              ich widział.
              Lekko podchmielony rowerzysta jadach po chodniku jest mniej niebezpieczny niż
              lekko podchmielony kierowca.
              Mocno pijany rowerzysta nie może jechać rowerem bo nie jest w stanie zas
              kierowca mający 2-3 promile to częsty obrazek.
              Gdy policja robi akcję weekend to wpadają tysiące kierowców i dziesiątki
              pijanych rowerzystów.
              Jest oczywiste ze w ręce policji wpada co setny pijany kierowca.
              Alkoholik rowerzysta najczesciej rezygnuje z rowery i idzie piesz chlac. Nałóg
              kierowca nie zrezygnuje z auta bo auto to dziś proteza męskości a i przed
              policja można czmychnąć.
              Nie ma co gadać po próżnicy. W przyszłości każde aut będzie wyposażone w alkomat
              i bedzie po problemie.
              Wtedy policja rzuci wszystkie sily na łapanie pijnych rowerzystow :)
              A tak na marginesie to idiotyczna jest dyskusja kotrych idiotów jest więcej.
              Powinno się rozmawiać o skutkach a nie o statystykach. Idiota to idiota a
              dżentelmeni nie rozmawiają o fatach. Alkoholika nie wyedukujesz.
              Policja ma łapać tych co stwarzają zagrożenie np po pijaku taranują przystanki
              pełne ludzi.
              Pytanie czy w barach przydrożnych można kupić alkohol ?
              Czy widziałes aby jakiś twój znajomy po alkoholu wsiadł na rower lub do samochodu?
              Policzyłes te sytuacje?
              Wiem ze pijany rowerzysta i pijany kierowca potrafią wracać pojazdem do domu ale
              jednak każdy wybiera inną drogę.
              Natomiast widuję czesto pijanego kierowcę wybierającego się w trasę ale nie
              przypominam sobie aby piajny rowerzysta rozpoczął podróż.
              Bardzo mało piję ale jak wypiję to na rowerze szybko trzeźwieję. W aucie nie
              wiem bo nie wsiadam ale na pewno bym nie wytrzeźwiał.
              Jak widać jestem ten zły bo po "pijaku" nie wsiadam do auta tylko na rower przez
              co psuję ci statystyki i wprowadzam zamęt w Twym umyśle.
              W zasadzie przy Twych tezach nie powinno się zaczynać polemiki z tobą.
              Można by odpowiedzieć jednym zdaniem. Pijany rowerzysta i pijany kierowca
              pokonają inne dystanse i to nie tylko z powodu różnic prędkości ale z powodu
              "równowagi".
              Wolę jak rowerzysta jedzie na piwo niż kierowca.
              Jeden warunek , rowerzysta nie może korzystać z dróg jak to się dzieje na wsiach.
              Policja łapiąc pijanych rowerzystów na chodnikach psuje statystyki.














              Jakoś ich nie
              > widzę. Następnym razem wezmę ze sobą aparat i najpierw zrobię
              > zdjęcie drinkującym, a potem tym samym osobom - odjeżdżającym na
              > bicyklu.
        • doktor_hiszpan Życie pijanych rowerzystów 17.08.08, 12:07
          ...nie jest takie różowe, jak byś sądził. Znam przypadki utraty/odebrania prawa jazdy za jeżdżenie rowerem po pijanemu. Bo po co panu kierowcy karta rowerowa - wyciągnął prawo jazdy, dmuchnął ... i tyle swoje prawo jazdy widział.
          I później płacz/pretensje żony - bo nazajutrz wakacje/zakupy/dzieci do szkoły/praca, a tu mąż wyskoczył na jedno piweńko, i wrócił już bez prawa jazdy.

          DH
          • Gość: gość Re: Życie pijanych rowerzystów IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 21:19
            a jak nie wyciągnął prawka tylko dowód? Karta rowerowa nie jest
            obowiązkowa jak prawko - stąd tylu łamiprzepisów na dwóch kółkach
            (przedchwilowe: NIEOŚWIETLONE (godz 20.55) dwa rowery - facet i
            babka - w wieku ok. 25 lat przejeżdżają NA CZERWONYM przez przejście
            dla pieszych na Wieczystej (tam przejazdu dla rowerów nie ma). Na
            dodatek OBOK SIEBIE. Mieli szczęście, że mając zielone jechałem ok.
            50 / h i mam mocne światła.)

            ponadto może raz w ciągu ostatnich 10 lat widziałem kontrolowanego
            przez policję cyklistę. Kierowców - w tym samym czasie - setki
            zatrzymanych i badanych przez "panów waaaadzę"
        • Gość: Tomasz Trystuła Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 12:08
          I naturalnie mylisz się lub kłamiesz mówiąc że jest to bezkarne. Po kontroli
          takiego nietrzeźwego rowerzysty następują dokładnie takie same konsekwencje jak
          dla nietrzeźwego kierowcy.
          • Gość: Tomasz Trystuła Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 12:10
            Znaczy się grzywna może być stosunkowo mniejsza, ale jakbyś był łaskawy
            przeczytać Kodeks Wykroczeń i Kodeks Karny to byś wiedział, że prawo jazdy jest
            zabierane _obligatoryjnie_ na minimum rok.
            • doktor_hiszpan Gdybyś był tak uprzejmy 17.08.08, 12:18
              ...i odnalazł jakąkolwiek sprzeczność pomiędzy tym co napisałeś, a tym, co napisałem ja, to byłbym bardzo zobowiązany.
              Dziękuję za poradę dot. zapoznania się z ustawami.

              DH


              Gość portalu: Tomasz Trystuła napisał(a):

              > Znaczy się grzywna może być stosunkowo mniejsza, ale jakbyś był łaskawy
              > przeczytać Kodeks Wykroczeń i Kodeks Karny to byś wiedział, że prawo jazdy jest
              > zabierane _obligatoryjnie_ na minimum rok.
              • Gość: Tomasz Trystuła Re: Gdybyś był tak uprzejmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 12:41
                Nie pisałem do Ciebie tylko do gościa wyżej. Jak popatrzysz uważnie to
                zauważysz, że moje odpowiedzi są podporządkowane jego postowi, nie Twojemu.
        • comrade Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? 17.08.08, 15:15
          > najpierw naucz się "zachowywać szczególną ostrożność" pędząc
          > czterdziestką po chodniku (nagminne) i przeprowadzać rower przez
          > przejścia (łamanie tego zakazu nagminne jeszcze bardziej), a potem
          > pisz o zmianie przepisów.

          Co to za argumenty ad personam że niby ja jeżdżę 40kph i nie przestrzegam
          przepisów? Samochodem tez ludzie walą 90 km/h (nagminnie) na przelotówkach gdzie
          jest max 70 kmh i co? Tak można się przerzucać bez końca.

          To jest sedno sprawy: w Polsce są setki niesamowicie restrykcyjnych przepisów:
          Ustawodawca udaje że to dla naszego dobra, policja udaje że je egzekwuje, ludzie
          udają że je przestrzegają.

          Przepisów powinno być MAŁO, powinny być bardzo liberalne (dopuszczać bardzo dużo
          i zakładać istnienie tzw. zdrowego rozsądku) ale każde najdrobniejsze
          wykroczenie powinno być surowo i bezwzględnie karane.

          W taki sposób powstaje poczucie poszanowania dla prawa i praworządność. U nas
          mamy maksymalną restrykcje (i absurdy) w przepisach, ale w zamian liberalną
          egzekucję, przymykanie oczu itp. Powinno być dokładnie na odwrót: liberalne
          przepisy i bezlitosna i dolegliwa egzekucja.

          Ja jeżdżę i rowerem i samochodem, więc nie posądzajcie mnie o jakąś
          stronniczość. Dla samochodów też jest cała masa przepisów bez sensu których nikt
          nie przestrzega: np każdy wie że w mieście 70 kmh, a na głównych drogach 80 kmh
          byłoby OK, bo i tak tak się jeździ (przestzreganie 50km/h porównałbym właśnie do
          przeprowadzania roweru przez przejscie). Argumentuje w ten sam sposób: przepisy
          luźne ale surowe i bezwzględne kary, zero tolerancji. Istniejaca odwrotna
          sytuacja uczy OLEWANIA prawa, przymykania oka - już od najmłodszych lat.
          • Gość: fox Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 16:09
            comrade napisał(a):

            >Dla samochodów też jest cała masa przepisów bez sensu których nikt
            > nie przestrzega: np każdy wie że w mieście 70 kmh, a na głównych
            drogach 80 kmh
            > byłoby OK, bo i tak tak się jeździ (przestzreganie 50km/h
            porównałbym właśnie do
            > przeprowadzania roweru przez przejscie). Argumentuje w ten sam
            sposób: przepisy
            > luźne ale surowe i bezwzględne kary, zero tolerancji. Istniejaca
            odwrotna
            > sytuacja uczy OLEWANIA prawa, przymykania oka - już od
            najmłodszych lat.

            Tylko widzisz, 50 km/h obowiązuje w miastach dopiero od kilku lat.
            Wcześniej było 60, czyli bardziej "liberalnie", ale nikt tego nie
            przestrzegał, więc władze zmniejszyły limit do 50 km w nadziei, że
            jak ktoś wcześniej jeździł po mieście 80, to teraz zwolni do 70.

            W Polsce panuje kult oszustwa i złodziejstwa. Tu bandyci dyktują
            warunki normalnym ludziom, nie tylko zresztą na drogach. Nawet gdyby
            limit zwiększono z 50 do 80, to polskie bydlaki i tak będą go
            przekraczać, ponieważ przestrzeganie przepisów i szanowanie innych
            ludzi jest dla nich dyshonorem.

            Jedyną metodą na polskie bydło jest bat. Czyli fotoradary najnowszej
            generacji i mandaty. Dopiero gdy bydło nauczy się szacunku do prawa,
            będzie można zliberalizować przepisy. Inaczej to nie ma sensu.
            • comrade Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? 17.08.08, 16:59
              > Tylko widzisz, 50 km/h obowiązuje w miastach dopiero od kilku lat.
              > Wcześniej było 60, czyli bardziej "liberalnie", ale nikt tego nie
              > przestrzegał, więc władze zmniejszyły limit do 50 km w nadziei, że
              > jak ktoś wcześniej jeździł po mieście 80, to teraz zwolni do 70.

              I to było właśnie to co nazywam złym myśleniem i absurdem. Jeśli było 60 i
              ludzie nie przestrzegali, to powinno zrobić się tak: "OK, widzimy że to
              nierealne, więc PODWYŻSZAMY do 70-80 kmh, tylko w zamian zaostrzamy kary i
              zapowiadamy zero tolerancji, radary będą ustawione co do 1 kilometra na
              godzinę". Proste jasne i logiczne.

              Tymczasem idzie się w przeciwną stronę: nikt nie przestrzega, to OBNIŻAMY
              limity, wiemy że i tak TYM BARDZIEJ każdy będzie to olewał, ale PRZYMYKAMY OKO,
              bo uważamy że i tak przeciętnie ludzie może zaczną jeździć wolniej. To właśnie
              taki sposób myślenia tworzy brak poszanowania dla prawa, jak można tworzyć
              przepis w duchu "i tak ludzie go nie będą przestrzegać, my będziemy przymykać na
              to oko, ale może trochę ograniczymy prędkość"?? To jest szczyt głupoty, jak
              pisałem wcześniej: ustawodawcy udaje że zależy na dobru ludzi, policja udaje ze
              egzekwuje, a ludzie udają że przestrzegają.

        • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 14:51
          > najpierw naucz się "zachowywać szczególną ostrożność" pędząc
          > czterdziestką po chodniku (nagminne)
          Tym udowadniasz żeś Troll.
          Nie wiem czy w ciągu roku widziałem kogokolwiek kto by jechał rowerem po
          chodniku 40 km/h.
          Nie wiem czy widzialem kogokolwiek kto by jechał 30km/h no może parę osób ale
          tylko tam gdzie na chodniku wyznaczono ściezkę.
          Tylko idiota Ci uwierzy albo osoba która nie jeździ rowerem że ktoś kto potrafi
          jeździć 40km/h korzysta z chodnika.
          Każdy kto lubi szybka jazdę ok 30km/h rezygnuje nie tylko z chodnika ale i ze
          ścieżek pełnych ludzi, słupów, świateł i wolno jadących rowerzystów.
          Jeśli ktoś używa roweru do szybkiej jazdy to przejeżdża duże skrzyżowanie
          jezdnia na jednych światłach niż na 5-7 przeciskając się przez przejazdy i
          torowiska na ścieżce wokół skrzyżowania.
          Piszesz na tematy o których nie masz pojęcia.
          Jeśli nawet ktoś tak kiedyś jechał to co to ma do dziesiątków tysięcy
          rowerzystów jeżdżących po chodnikach najczęściej z prędkością 10 km/h i rzadko
          przekraczających 14-18km/h.






          i przeprowadzać rower przez
          > przejścia (łamanie tego zakazu nagminne jeszcze bardziej),
          >
          Łamanie zakazu przejeżdżania przez przejścia jest równie powszechne i stwarza
          podobne zagrożenie jak przechodzenie przez jezdnię poza pasami.
          Jeśli to się robi z głową to można 40 lat jeździć bez wypadku.



          a potem
          > pisz o zmianie przepisów.
          >
          Dlaczego mamy nie pisac o zmianie przepisów jak cąła Polska trabi że powinny byc
          zmienione.
          Poprzednia wersja PoRD miała czytelniejsze przepisy dotyczace rowerzystów.
          Przepis musi być czytelny i zrozumialy oraz łatwy do zapamiętaia aby byl stosowany.
          Najlepszy przepis ktorego większość z różnych powodów nie przestrzega jest
          durnym przepisem.
          Nadmiar przepisów czesto bywa szkodliwy np w działalności gospodarczej.
          Im więcej przepisów tym, więcej ich łamania i to nie zawsze świadomie.
          Jest przepis pozwalający rodzicom z dziećmi jedzic po chodnikach. logiczne ze ci
          ludzie majacy takie same prawa na chodniku co piesi uważają że moga przejeżdąc
          po przejściu.
          2) znasz definicje pieszego ?
          Otoż dziecko na rowrze do 12 roku to pieszy wiec chyba może przejeżdząć po
          przejściu dla peszych?
          3) Nie ma przepisu zabraniającego jazdy rowerzystom po przejściu ?
          4) Jeśli rodzić prowadzi dziecko na rowerze po chodniku to przy dojechaniu do
          przejazdu ma dziecko puścić przodem między auta a sam zejść z roweru i biec za
          dzieckiem ?
          Proponuję poczytać kodeks zanim zaczniesz się pieklić.
          Obecne PoRd wprowadził sporo zamieszania co powoduje konflikty a te mogą
          prowadzić do wypadków.
          Jednym z najgorszych zagrożeń jest taka znajomość PoRd jaką reprezentujesz.
          Część kierowców 'zarazą" się idiotyzmami wygłaszanymi przez tobie podobnych
          nieuków co w ostatnich latach przejawia się taranowaniem rowerzystów na
          przejściach i przejazdach aby ich "nauczyć przepisów".




          > Na marginesie. Zastanawia mnie czemu pan Hyla nie poruszył tematu
          > jazdy na rowerze w stanie nietrzeźwym (nagminne, bo w odróżnieniu od
          > prowadzenia np. samochodu - praktycznie bezkarne).

          Po raz kolejny wykazujesz ze albo jesteś idiotą ,albo trollem albo jesteś
          niedouczony i nie masz dostępu do mediów.
          Prawo jest jedno dla kierowców i rowerzystów.
          Rowerzyśći są dużo bardziej karani niż kierowcy. Pijany rowerzysta jest widoczny
          bo jedzie zygzakiem a kierowca jakoś się jadać wolniej do domu dowlecze.
          W kazdym centrum miasta są setki barów i z tych barów ludzie wracają do domu
          samochodami a nie rowerami.
          Sądy doraźne 24 h wprowadzone przez Ziobre zamiast karac huliganow to karzą
          tylko pijanych rowerzystów. WŁąsnie sedziowie cchca ich zniesienia bo one karża
          tylko rowerzystów.
          Znam rowerzystów ktorzy wracając z imienin o 23 zamiast wsiasc do auta wsiedli
          na rower i jadąć pustym chodnikiem o szerokosci 5-6 metrów jechali do domu.
          Otoż ci rowerzysći sa wylapywani przez patrole i skazywani na wyskokie np 3
          miesiacewięzienia w zawieszeniu na dwa lata.
          Te patrole nigdy nie zatrzymają pijanego kierowcy bo od tego jest drogówka.
          Jeden radiowóz na całe miasto i 20-50 tys ludzi pijących alkohol w knajpach do 3:00.
          Ty wiesz lepiej.
          W zesżłym tygodniu strażnik miejski obsługujący kamerę obserwował jak gościu
          wypił piwo na ławce po czym wsiadł na rower i pojechał chodnikiem do domu a
          raczej w objęcia zasadzki policyjnej .Oczywiście Strażnik musiał podkablować.
          Żaden strażnik nie widzi gdzie idą podpici bywalcy barów.
          Jakie zagrożenie spowodował rowerzysta wracający do domu osiedlowym chodnikiem?
          Czy pod każdą wiejską dyskoteką na parkingu stoi policjant z alkomatem?
          Nie wciskaj kitu bo nie kazdy ma przeżarty mózg etyliną.





          Pijąc kawę często
          > widzę drinkujących osobników, obok których stoi (czasem wewnątrz
          > knajpy!) rower.
          A reszta helikopterem przyjeżdża?

          Już widzę jak grzecznie odprowadzają pojazd na
          > których przyjechali
          Już udowodniłeś że masz słabą wyobraźnie.
          Wiedzę też masz słaba bo bazująca na wyobraźni.
          Wyobraź sobie jak ci pijani kierowcy pchają swoje autka do domu.
          Kolega we Wrocławiu wyciągnął kluczyki pijanemu policjantowi który był
          komendantem .Znam wiele przypadków prowadzenia samochodu po pijaku przez
          policjantów choć większość z tych spraw jest ukręcana.
          Postawię nocny patrol na parkingu w centrum miasta i okaże się ze 90% kierowców
          dostanie mandat.

      • Gość: wroclawjacek Re: A kiedy przepis ws przejść dla pieszych? IP: *.e-wro.net.pl 10.09.08, 12:38
        > Kiedy doda się zdroworozskądkowy przepis że przejścia dla pieszych w ciągu
        > chodników spełniających kyterium dopusczające jazdę na rowerze będą traktowane
        > jak przejazdy dla rowerów.
        >
        Trzeba dużo gadać na temat nonsensów ab ktoś uznał że przepisy trzeba zmienić.
        W sejmie jest spora grupa posłów która ma zamiar pewne przepisy zmienić no ale
        potrzebują wsparcia i wskazania właściwych rozwiązań.
        Powinno się opracować katalog rozwiązań stosowanych na zachodzie i zmuszać
        policję do wypowiadania się które byłyby do wprowadzenia w Polsce.
        Bez dyskusji nikt przestarzałych przepisów nie będzie zmieniał.

    • zaholec Już dawno nie czytałem tak 17.08.08, 12:48
      stronniczego tekstu.
      Taką retoryką to Pan nie naprawisz stosunków kierowcy samochodów-
      kierowcy rowerów.


      pozdrawiam

      Żaholec

      -
      • marcin.ha najwyższy czas 19.08.08, 00:02
        zaholec napisał:

        > stronniczego tekstu.

        Czasy wszechwładztwa Polskiej Zjednoczonej Partii Zmotoryzowanych,
        kiedy to Pan Kierowca wiedział lepiej od wszystkich innych co mu
        wolno i "co inni muszą" - mijają.

        Użytkownicy dróg to nie tylko kierowcy samochodów ale także właśnie
        rowerzyści (czy motocykliści, ale to już inna bajka). Trzeba się do
        tego przyzwyczaić.

        > Taką retoryką to Pan nie naprawisz stosunków kierowcy samochodów-
        > kierowcy rowerów.

        Dziękuję za radę, pozostaję przy swoim zdaniu. W "real life"
        stosunki te są znacznie lepsze niż tu na forum. Choć na przykład w
        Austrii przeżyłem szok kiedy kierowcy hamowali żeby mi ustąpić
        pierwszeństwa w sytuacji w której ja odruchowo zatrzymywałem rower -
        bo tego mnie nauczyło życie w Polsce.

        Rower jest takim papierkiem lakmusowym, który pokazuje gdzie
        jesteśmy jako społeczeństwo. Bismarck twierdził że Europa się dzieli
        na tę, gdzie koszule nosi się wpuszczone do spodni i tę, gdzie
        koszule się nosi na zewnątrz.

        Teraz o linii podziału decydują rowery i stosunek do rowerzystów :-)

        marcin ha
        • zaholec Re: najwyższy czas 19.08.08, 06:53
          marcin.ha napisał:

          > Czasy wszechwładztwa Polskiej Zjednoczonej Partii Zmotoryzowanych,
          > kiedy to Pan Kierowca wiedział lepiej od wszystkich innych co mu
          > wolno i "co inni muszą" - mijają.

          Nie twierdzę, że nie. Co nadal nie oznacza, że kierowcy rowerów
          posiadli wszelki rozum. Swoimi słowami potwierdza Pan powszechną,
          niestety, opinię o arogancji rowerzystów.


          > > Taką retoryką to Pan nie naprawisz stosunków kierowcy samochodów-
          > > kierowcy rowerów.
          >
          > Dziękuję za radę, pozostaję przy swoim zdaniu. W "real life"
          > stosunki te są znacznie lepsze niż tu na forum. (...) Teraz o
          linii podziału decydują rowery i stosunek do rowerzystów :-)


          Proszę bardzo, niech Pan zostaje gdzie Pan zechce. W tym właśnie
          sedno by te wzajemne relacje łagodzić i poprawiać. Pan zostaje przy
          swoim zdaniu? OK, ale jaki to daje efekt? Głosi się Pan Trybunem
          rowerzystów. Odnoszę wrażenie, że winien Pan dbać o nich, a nie
          eskalować konflikty.

          Pańskie opinie podawane są w sposób nieco agresywny. W jakim celu
          używa Pan Bismarcka? Żeby stawiać linię podziałów między
          rowerzystami, a kierowcami samochodów? Gratuluję poczucia humoru.
          Matołki, a tych nie brak nigdzie, dowiedzą się; wojna Panie,
          wojna !! Po co?


          pozdrawiam

          Żaholec
          • Gość: ohucki r. Argumenty, panie Żaholec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.08, 10:01
            Argumenty! Bo na razie argumentów pan nie masz żadnych - jak typowy kierowca. Z
            wąsikiem i w kapeluszu, co ma zawsze rację!
            • zaholec Re: Argumenty, panie Żaholec 19.08.08, 19:39
              Są zawarte w poście Pana Marcina. Odnoszę się do jego wypowiedzi, do
              jej charakteru. Wystarczy czytać ze zrozumieniem bez silenia się na
              obrażanie rozmówcy.

              Żaholec
    • Gość: cyklista do 20 lat Hyla lepiej daj sobie siana.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 14:56
      Czy Hyła zostal juz zlustrowany.. czy ktos zna jego dzialalnosc
      poprzednia..ponoc dlatego zerwali z nim wspolprace w tv..maly prowokator..
      dlaczego tak wiele projektow pada przez niego.. dlaczego wielu ze srodowiska
      rowerzystow nie chce sie z nim identyfikowac...
    • Gość: el comendante Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 17:48
      Mam jedno pytanie do tych wszystkich pesymistów i "narzekaczy", którym cały czas coś nie pasuje:

      Co WY takiego zrobiliście dla rozwoju turystyki rowerowej w Krakowie?

      Trzeba jasno zaznaczyć, że w naszym mieście rowery zawsze były traktowane po macoszemu. Gigantyczna maszyna biurokratyczna zasysa wszystkie dobre rowerowe projekty i nic z nimi nie robi. Jest kilku ludzi w tym mieście, którzy oprócz krążenia po forach i narzekania jak to jest źle, jak to jest nie dobrze i jak w Holandii jest dobrze coś robią dla tego miasta.

      Niewątpliwie do tego grona niemożna zaliczyć Prezydenta Wiesława Starowicza, który tylko pozoruje swoje zaangażowanie w rozwój turystyki rowerowej w królewskim mieście m.in. audyt rowerowy).
      Na pewno na tej liście powinny znaleźć się takie osoby:
      1. Marcin Hyła - który poświęca ogrom czasu na działalność pro rowerową w tym mieście oraz ma ogromną wiedzę i doświadczenie. najważniejsze jest to że wykorzystuje je do działania - konkretnego, a nie biadolenia na forach.
      2. Łukasz Gibałą - Poseł, który wykazał ogromne zaangażowanie w rozwój "rowerowy" w Krakowie oraz na szczeblu centralnym (polecam lekturę na: www.gibala.pl) i przysporzył nie jednej zmarszczki na czole Starowicza ;-)
      3. Paweł Bystrowski - Radny, który pokazuje się na spotkaniach grup rowerowych i stara się "nam" pomóc. Będąc radnym niejednokrotnie udowodnił, że rowery kocha i dlatego duża nadzieje również w nim.

      Teraz pomyślcie jakie możliwości otwierają się przed nami? W końcu coś się powoli rusza: Gazeta Wyborcza, Zaangażowanie specjalistów (takich jak Marcin Hyła) oraz ludzi mających bezpośredni wpływ na stanowione prawo Radny Bystrowski i Poseł Gibała... czy to nie dobra oznaka?

      Odstawmy na chwilę na bok tę naszą polską cechę, to psioczenie na innych którzy coś robią... popatrzy na to i dostrzeżmy ogromny potencjał i ogromne zaangażowanie tych ludzi. Zdaje sobie sprawę, że lepiej krytykować niż działać (choć konstruktywna krytyka jest bardzo pomocna!).

      Na koniec, dobrze że się dzieje i nie można powiedzieć, że "coś" się dzieje bo w końcu zaczyna to wyglądać coraz bardziej profesjonalnie, dlatego kibicujmy wszyscy przemianom, których jesteśmy świadkami.
    • Gość: autor Marcina Hyły 12 groszy w rowerowej sprawie IP: 82.160.205.* 17.08.08, 21:49
      Prawda jest taka, że krzywdę rowerzystom wyrządzili Ci co przyjęli taki wygląd
      przepisów drogowych wobec rowerów, wobec braku odpowiedniej infrastruktury
      zmusza się rowerzystów do jeżdżenia po drogach które nie są dostosowane do ruchu
      rowerowego a nawet jak mają kilka pasów jak aleje czy podobne to poruszanie się
      po nich żeby nikt z tyłu nie zatrąbił graniczy z cudem a zdarzają się i takie
      sytuacje że dwa autobusy wezmą rowerzystę między siebie tylko krok do tragedii,
      niestety prawda jest taka, że większość kierowców pojazdów mechanicznych nie wie
      co to jest rower !
    • Gość: autor Kraków nie jest miastem dla rowerzystów IP: 82.160.205.* 17.08.08, 23:51
      Z przykrością muszę to napisać, miasto kraków nie ma należytej infrastruktury
      dla rowerów, przepisy które obowiązują tylko pogarszają sytuację rowerzystów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka