Dodaj do ulubionych

Węzeł drogowy Zakopiański

22.09.08, 00:00
Spośród wielu ciekawych inwestycji w naszym mieście postanowiłem opisać dwie,
wymienione akurat w tytule tego artykułu. Dlaczego akurat te a nie inne?
Przecież oba węzły powstały ponad 10 lat temu. Nie są nowe. No i w końcu; kogo
interesują jakieś węzły drogowe sprzed dekady? Piszcie dziennikarzu lepiej o
kampusie, o nowym mieście, inwestycjach dających prace naszym dzieciom i
zwiększające moje szanse na wygraną w przyszłych wyborach. Nie będę o tym
pisał po to, żeby schlebiać niskim gustom. Nie będę o tym mówił, kiedy oto
mogę przedstawić prawdziwe arcydzieło zrobione przez prawdziwych geniuszy.
Jakie arcydzieło, jakich geniuszy? O czym dziennikarzu bredzisz? Tak! Mówię o
arcydziele myśli technicznej, które stanowi odpowiedź na dawno już stawiane
pytanie: Czy można spieprzyć tak projekt i stworzyć tak niebezpieczne
skrzyżowanie, że już bardziej nie można? Te dwie komunikacyjne zbrodnie
udowadniają, że można.
Węzeł Zakopianka – nazywany dla zmylenia przeciwnika autostradowym. Ślicznie
wygląda na fotografiach, istne dzieło abstrakcyjnego rzeźbiarstwa. Patrząc z
góry można by powiedzieć, że to twór szalonego artysty. Rzeczywiście przejazd
przez ten „junction” w pełni potwierdza moją tezę, że coś takiego mógł
stworzyć tylko umysł szalony. Przykład: jedziemy od strony Katowic i chcemy
skręcić w kierunku centrum. No więc jedziemy 130 km/h i redukujemy prędkość do
90 km/h z następującą myślą: „ po co bardziej redukować? Przecież to
skrzyżowanie autostrady z ważną drogą międzynarodową. Na pewno zjazd jest
profilowany i łagodny. Ciekawe po co dali ograniczenia do 50?”. Niestety jest
to duży błąd w myśleniu. Można się o tym przekonać jeżdżąc często tamtędy i
obserwując stan barierek. Zauważmy, że albo wręcz błyszczą nowością albo są
zniszczone. Dziwne, prawda? Odpowiedź jest prosta: jakiś głu… przepraszam
niedouczony inżynier, zbudował zjazd, który delikatnie mówiąc nie spełnia
żadnych standardów, stanowi olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa. Błąd
polega na tym, że od razu przy zjeździe z głównej autostrady mamy ostry,
niewyprofilowany skręt. Jeśli mamy szczęście i nie jeździliśmy po świecie to
przejedziemy. Gdy jednak jesteśmy z Niemiec czy nie daj Boże z Ameryki, to
zgnuśniali od komfortu jeżdżenia po szerokich drogach i super-skrzyżowaniach,
wjedziemy w zjazd z prędkością 110 km/h. Skutek jest wiadomy.
Ale nie bądźmy tacy sknerowaci jak Bóg! Powiedzmy, że mamy 9 żyć. Jedno już
straciliśmy. Jedziemy dalej próbujemy wjechać w ulice Zakopiańską. Tu możemy
popełnić drugi błąd: „Nie zauważyć znaków STOP”. Niestety większość ludzi
cierpi na nadmiar wyobraźni i uroiło sobie, że każdy zjazd z autostrady ma
długi pas włączania się do ruchu. I tu leży pies pogrzebany. Zostało 7 żyć.
Teraz spróbujmy wjechać na autostradę w kierunku Katowic jadąc od centrum. No
i to ci dopiero jest zabawa. Najpierw wjeżdżamy do góry a potem musimy wjechać
na pas dla jadących też w stronę Katowic ale od strony Zakopanego. Oczywiście
zwykły inżynier zbudował by dwa pasy ruchu po jednym dla każdego kierunku.
Niezwykły inżynier jednak postanowił zrobić jeden pas ruchu. Także jeśli mamy
pecha i nie zauważymy takich dużych czerwonych znaków to wjedziemy na ten pas
prosto pod maskę turysty jadącego z Zakopanego. Jeszcze bardziej ułatwia
sprawę fakt, że połączenie jest zbudowane ostro pod górę. Więc jadąc nie
widzimy czy coś nadjeżdża od strony stolicy zimy czy nie.
Zostało więc nam 6 żyć. Teraz spróbujmy pojechać od strony Rzeszowa w kierunku
Zakopanego. Pierwszą niespodzianką jest zakręt o 180o, bardzo ciasny.
Oczywiście zbyt szybka jazda nie spowoduje od razu śmierci (dopiero ciężkie
obrażenia ciała mogą ją spowodować), ale z taką ilością żyć. Dobra niech
będzie, zostało 5 żyć. No a teraz kolejna niespodzianka. Ten zjazd ma to do
siebie, że łączy się ze zjazdem dla relacji Katowice-Zakopane jednak nie jako
jedna jezdnia z dwoma oddzielnymi pasami, ale zbudowano ją zgodnie z zasadą
jedna jezdnia-jeden pas (podobnie jak ten poprzedni: patrzcie Państwo jednak
jest tu jakaś wyższa ale jednak logika!). Tak więc no cóż. 4 Życia.
A teraz jedziemy z Katowic do Zakopanego, aby trochę sobie poszusować po
górach. Poszusujemy sobie ale w korkach. Zjazd bowiem łagodny ale cóż z tego
jeśli wjazd na siódemkę… Nie posiada długiego pasa do włączania się do ruchu?
Bingo! Wygrywasz zapas szprotek w konserwach na rok z terminem ważności na 3
miesiące. Uff.. Nie straciliśmy życia. Czyżby? Hola hola. Pierwszą rzeczą o
której trzeba nadmienić to fakt, że tworzą się korki. No i…? Natomiast ten
odcinek jest autostrady od skrzyżowania Skawina do węzła Zakopiańska jest
prosty i dlatego wszyscy prują jak szaleni. Pamiętacie Państwo ten mega
karambol pod Krakowem sprzed kilku lat? Mgła ludzie jadą ostrożnie ale jednak
szybko, bo i odcinek prosty, dojeżdżając do skrzyżowania Zakopiańskiego. A tam
już jest korek bo inteligentny inżynier nie zbudował dodatkowych pasów dla
wjeżdżających na siódemkę. Korek był już tak długi, że kończył się na
autostradzie. W końcu jeden kierowca nie zauważył i TRACH! 40 aut w jednym
wypadku. 3 życia. No i w końcu przecież ten zjazd łączy się z zjazdem dla tych
jadących od Rzeszowa. 2 życia.
Teraz już skupienie następny zjazd pokonamy bez utraty życia sprężamy się.
Jedziemy od strony Zakopanego w stronę Katowic. Łagodny wjazd szeroki
wyprofilowany. Już się rozluźniamy, bowiem przeżyliśmy! Hej zawoła
najbystrzejszy z nas a co ze zjazdem relacji Kraków- Katowice, przecież…
Trach. Za późno. Ostatnie życie.
Człowieku odpręż się przeżyłeś. Więcej zjazdów nie ma! Owszem jest zjazd
Zakopane-Rzeszów, ale to naprawdę łagodny skręt.
Przeżyliśmy! Jeśli dodamy do tego jeszcze fatalny stan nawierzchni i kilka
innych drobnostek to w pełni uświadomimy sobie genialność tego skrzyżowania.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka