Dodaj do ulubionych

Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej

IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.09.08, 05:03
Czyli popeliny ciąg dalszy...

Niech mi ktoś powie, ale tak szczerze, czy można jeszcze głupiej zarządzać
kulturą niż p. Nawara i spółka? O głupocie władz Małopolski już w całej
Europie ptaki ćwierkają i niedługo nawet małpy na Gibraltarze będą się z
powodu ich głupich pomysłów zanosić śmiechem. W ciągu trzech lat zrobiono z
Filharmonii instytucję śmierdzącą politycznymi układami i zaściankiem na setki
kilometrów.

Najpierw chybione konkursy, potem szukanie na stanowisko dyrektorskie
"gwiazdy" z wielkopolskiej prowincji, która do dziś skrzętnie ukrywa swoje
kolejne występy z Arizona Symphony Orchestra (a wręcz samą orkiestrę - a może
ktoś już na jednym ze słynnych amerykańskich koncertów p. AK jednak był?
czekamy z utęsknieniem na relacje z występów "wirtualnej orkiestry") czy
jakimkolwiek innym zespołem zagranicznym. Potem pozorowany i nieudolnie
przeprowadzony konkurs bezczelnie ustawiany pod tego samego, skompromitowanego
wcześniej kandydata.

A co na końcu? Żałosna "niby-rewolucja", gdzie znowu na czele instytucji
stawia się człowieka łączącego funkcję dyrektora naczelnego i pierwszego
dyrygenta (niech barany z Urz. Mar., bo inaczej się o tym towarzystwie nie
wyrażę, wskażą choć jedną liczącą się na świecie zagraniczną orkiestrę, w
której obie te funkcje się łączy; i proszę tu nie przywoływać przykładu FN,
która na tle międzynarodowego świata muycznego wygląda w tym względzie jak
przestarzały dziwoląg), w dodatku człowieka z zasługami, ale jednak już w
wieku, w którym myśli się nie o rewolucjach, ale o spokojnym zbieraniu owoców
swojej wieloletniej kariery. A teraz tego samego człowieka zostawiają na
lodzie i pokazują mu figę zamiast pieniędzy.

Ja wiem, że to woła o pomstę do nieba, że polscy muzycy potrzebują aż 5 dni na
tłuczenie tego samego programu, żeby potem go wykonać ledwo na poziomie
przeciętnym, a żądają za to pieniędzy, na które zachodnie orkiestry muszą
sobie ciężko zarobić grając kilkakrotnie więcej koncertów w roku, ale Panie
Marszałku - jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć też B. A nie zgrywać
teraz idiotę i zostawiać nowego dyrektora na lodzie. Jestem tym krakowskim,
dopychanym słomą, zaściankiem całkowicie zaszokowana. To przecież przebija
swoim idiotyzmem nawet urządasów z urzędu miejskiego, którzy właściwego adresu
do fundacji Guggenheima znaleźć nie potrafili.

Jedyne co widzę dookoła to urzędowe gęby, które po każdym kolejnym skandalu
dają do mediów coraz głupsze wypowiedzi zawierające coraz mniej konkretnych
pomysłów (jeszcze pamiętam wypowiedź Nawary sprzed roku, który "zabłysną" w
wywiadzie dla GW jednym jedynym pomysłem dla filharmonii - zatrudnienie
dyrygenta asystenta. Aż się za brzuch złapałam ze śmiechu.)

I ten żałosny teatr komediowy na K chce być stolicą polskiej kultury??!!
Obserwuj wątek
    • keyser.soze Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej 23.09.08, 05:07
      Pan Marszalek jest napewno wielkim znawca muzyki klasycznej. Np.
      zespolu Umpapa Umpapa. Ta wiedza pozwala mu na lepsze zrozumienie
      kompozycji Vivaldiego, Copland'a czy tez programu artystycznego La
      Scali. Cieszymy sie, ze decyzja p. Marszalka razem z zasciankowym
      zarzadem spowoduje, ze pijani turysci oddajacy mocz na srodku rynku
      beda jedyna rozrywka kulturalna z ktorej to miasto slynie.
    • gratiti Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej 23.09.08, 05:19
      Jest typowe dla ludzi ograniczonych i nie majacych pojecia o
      zarzadaniu: najpierw zgoda zeby po prostu faceta splawic (moze
      zapomni i nie przyjdzie), potem strach ze skala zmian jest wieksza
      niz jakakolwiek inna propozycja co sie wiaze ze slowem "zmiana",
      nastepnie lek ze jest to zagrozenie statusu wszechwladnego urzednika
      a na koniec panika, ze strace stolek bo ktos zarobi wiecej niz ktos
      inny i bede musial sie z tego gesto tlumaczyc. A przeciez dzisiaj,
      bez wiekszego wysilku, jestem Panem Marszalkiem.
      Wstyd bo my wszyscy jestesmy temu winni ze tacy ludzie sa za sterem.
    • Gość: Gość Nie zgadzam się na podwyżki w FK... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 08:57
      Nie zgadzam się na podwyżki dla wszystkich muzyków po równo, jak za
      komuny. Po pierwsze: Będą dobrze pracować przez pół roku, a potem
      znowu zechcą więcej. Po drugie, co z innymi instytucjami kultury.
      Poza tym pamiętajcie, że to jest ETAT, a przecież są jeszcze
      pieniądze za koncerty itd. Niech pokażą najpierw PITy, ile
      zarabiają w rzeczywistości!!!

      Podnoszenie jakości poprzez podniesienie wszystkim płac równo, bez
      restrukturyzacji to skandal. A co z innymi instytucjami kultury?
      Teatru nie powinny także mieć podwyzki, a muzea?
      • Gość: Hanka Re: Nie zgadzam się na podwyżki w FK... IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.09.08, 11:00
        Absolutnie zgadzam się z przedmówcą. Proponuję, żeby wreszcie ktoś wybrał się na
        krótką wycieczkę do Paryża, Londynu, Berlina i zobaczył ile tam naprawdę muzycy
        zarabiają rocznie, potem podzielił to przez ilość koncertów w sezonie, a potem
        zrobiłby to samo w Polsce. Myślę, że podatnicy złapaliby się za portfele, jakby
        zobaczyli jaką kasę płaci się przeciętnemu muzykowi filharmonicznemu w Polsce za
        copiątkowe odwalanie roboty w przeliczeniu na jeden koncert.

        Dlaczego ciągle słyszę, że muzycy chcą zarabiać tyle co ich zachodni koledzy,
        ale nic o tym, że chcieliby grać tyle samo koncertów co zachodnie orkiestry.
        Zwiększanie ilości występów zaraz spotyka się z protestami, że muzycy "nie mają
        na nie czasu", a zagranie 3 koncertów w tygodniu raz na pół roku (co wiele
        liczących się na świecie orkiestr robi niemal co tydzień) uważa się za nadludzki
        wysiłek. No, ale wtedy trzeba byłoby się pozbyć ciepłych szkolnych posadek i
        brać się do roboty od poniedziałku (a wtedy pewnie okazałoby się, że można
        byłoby z poniedziałkowych prób nawet zrezygnować), a nie obijać się 2-3 dni i
        nagle w czwartek lub piątek reflektować się (choć niestety niekoniecznie), że
        może warto byłoby trochę poćwiczyć zanim przyjdzie się na próbę.

        A o tym, że liczące się na światowym rynku nagrania płytowe, to coś co się
        właściwie już chyba nie pojawia w jakiejkolwiek filharmonii poza może FN, to
        chyba nawet szkoda gadać. Polska jest chyba jednym z niewielu krajów na świecie,
        gdzie na nagrywanie płyt wyciąga się ręcę po pieniądze publiczne, z urzędów
        wojewódzkich, centralnych, miejskich, bo niewiele wytwórni płytowych przy
        zdrowych zmysłach i odrobinie wyczucia rynkowego w nagranie naszego typowego
        filharmonicznego rzępolenia nie może zainwestować.
      • Gość: muzyk Re: Nie zgadzam się na podwyżki w FK... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 12:35
        Gratuluję poczucia humoru!
        Jestem muzykiem. Najpierw kształciłem się przez 17 lat w grze na
        instrumencie. Wspólnie z rodzicami zainwestowałem w instrument
        kilkanaście tysięcy złotych (bo orkiestra nie wyposaża większości
        muzyków w instrumenty w odróżnieniu od każdego innego stanowiska
        pracy w Polsce). Następnie zdałem egzamin konkursowy do orkiestry
        pokonując kilku konkurentów.
        Zarabiam 1600 zł BRUTTO miesięcznie i 60 zł za koncert (jest ich w
        miesiącu średnio 8). I nie jestem najmniej zarabiającym w
        orkiestrze! Bardzo chętnie zagram duuuużo więcej koncertów
        miesiącznie - ale to zależy od wysokości dotacji (na naszych
        koncertach jest ZAWSZE ponad 90% frekwencja, ale wpływy z biletów
        nie pokrywają kosztów).
        Pytasz o PIT - niecałe 24500zł czyli około 2000zł miesięcznie i to
        jest PRZYCHÓD.
        Naprawdę uważasz że orkiestry na zachodzie europy pracują za 625
        euro (około 2000zł)?
        • Gość: Hanka Re: Nie zgadzam się na podwyżki w FK... IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 23.09.08, 15:14
          Do Krakowa przyjeżdżają od czasu do czasu dobrzy i znani na świecie dyrygenci. O ile wiem na sali koncertowej pojawiają się też międzynarodowi agenci. Czy któryś ostatnio był na tyle powalony poziomem orkiestry, żeby zaprosić na jakiś ważny międzynarodowy festiwal? Czy pojawiła się jakaś płyta, która zdobyłaby nagrody międzynarodowej krytyki?

          Może po prostu wszyscy się musimy przyzwyczaić, że kultura też podlega prawom rynku. Tylko naprawdę dobry produkt sprzedaje się dobrze i za dobre pieniądze. A jeżeli z takim dyrygentem jak Chmura jedna orkiestra może robić wrażenie na międzynarodowej krytyce, a druga nie, to chyba daje to do myślenia. I chyba nie o geografię tu chodzi, bo po bałaganie urzędniczym w sprawie i filharmonii i opery i Cappelli Cracoviensis tu już nikt nie powinien chcieć zaglądać, a jednak Kennedy i Domingo nie omijali tego miejsca.

          Problem chyba nie w tym, że orkiestra za mało pracuje, ale że z tego pracowania są mierne efekty. 19 mln to naprawdę ogromne pieniądze, za które można byłoby zorganizować (z przelotami, hotelami etc.) w jednym sezonie 25-30 koncertów orkiestry naprawdę o najwyższym światowym poziomie. Też się w Polsce kształciłam muzycznie i tylko z ogromną troską patrzę na to, że niektórzy nie dostrzegają niebezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie zapatrzenie tylko w problemy finansowe. Większe pieniądze mogą oznaczać koniec kariery dla niektórych, bo na ich miejsce szybko pojawią się lepsi. Już teraz zaczynamy przegrywać poważnie na międzynarodowym rynku muzycznym z zachodnimi orkiestrami, które może każą sobie więcej płacić za godzinę pracy, ale nagranie płytowe potrafią przygotować w 3-4 godziny a nie w 20.

          A poraża niestety głupota urzędników, którzy nie widzą, że do wyprowadzenia orkiestry na prostą potrzeba kogoś, kto te zależności ekonomiczno-artystyczne dobrze zrozumie, a nie kogoś, kto przede wszystkim zna się na doskonałym przygotowywaniu partytur.
      • Gość: Gość Re: Nie zgadzam się na podwyżki w FK... IP: *.net-serwis.pl 23.09.08, 15:07
        Bardzo śmieszne!
        Pensja w chórze to ok. 1200 PLN na rękę a już widzę, jak wszyscy dostają równo
        po 1500 PLN ! Na pewno tyle samo dostanie p. dyrektor, chórmistrz,
        koncertmistrz, muzyk z orkiestry i chórzysta! Nie bądźcie śmieszni!Poza tym to
        kwota brutto i może jeszcze trzeba odjąć ZUS, zdrowotne i Bóg wie jeszcze co, to
        wychodzi...A pan Gienek z busa powiedział, że za te pieniądze, to on by dupy z
        domu nie ruszył i dziwi się, że tam jeszcze ktoś pracuje!!!
      • marslaw1 Re: Nie zgadzam się na podwyżki w FK... 28.09.08, 05:42
        ty krakowski, pisuarowski kapuściany łbie, do buraków!
    • Gość: jasny gwint Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 13:28
      Tak na marginesie. Czy ktoś z szanownych Państwa może poinformować o
      wysokości czynszu, jaki miesięcznie płaci Filharmonia Kurii.
      Permanentny kryzys w Krakowskim świecie muzycznym przeraża. Ciekaw
      jestem w jaki sposób w czasach terroru i opresji mianowano
      dyrektorów Filharmonii. A było ich wielu znakomitych, tych co
      pamiętam to Markowski, Czyż, Katlewicz, Skrowaczeweski, Wit, a bywał
      Paweł Klecki i wielu innych.
    • manfred211 Marszałek Nawara, to prymitywny Kmiotek! 23.09.08, 16:36
      Niech porówna swoją "pracę" jako wójta Zielonek, czy nawet marszałka. Nic sie
      nie robi, tylko dzieli w prymitywny sposób pieniądze, których nie trzeba
      wypracowywać (same płynął z budżetu, podatków, UE itd.) i bierze za to
      kilkanaście tysięcy miesięcznie kieszonkowego!!!.
      To potrafiłaby każda (nawet najbardziej prymitywna) gospodyni domowa. Założę,
      się o każde pieniądze, że gdyby tak Nawara miał prowadzić kiosk warzywny, to
      zbankrutowałby już po miesiącu!!!

      Nic dziwnego, że taki prymityw jak Nawara, nie rozumie muzyków i ich potrzeb.
      Jak można w ogóle porównywać "pracę" np. wójta z artyzmem, talentem i
      duchowością każdego muzyka.
      To tak , jak gdyby porównywać marszałka Nawarę np. z Beethovenem! - kupa śmiechu.

      Jak taki prymityw jak Nawara może kierować tak kulturalnym województwem jak
      Małopolska?

      Niech się przejdzie po mieszkaniach muzyków i zobaczy jak i za co żyją, jak
      ćwiczą, itd., to może się opamięta i przestanie się kompromitować.

      Wstyd mi za marszałka Nawarę!
      • Gość: Katarzyna Re: Marszałek Nawara, to prymitywny Kmiotek! IP: *.chello.pl 23.09.08, 18:33
        Ja też proponuję odwiedziny w domach muzyków - jestem żoną jednego z nich. Aby urozmaicić Panu Marszałkowi wizytę chętnie zaproponuję lekturę pełną dramatu:niezapłacone rachunki, ponaglenia, straszenia eksmisją i odcięciem prądu etc.Ta, pożal się Boże, instytucja kulturalna nie posiada nawet funduszu na zapomogi dla swoich pracowników, zresztą żadna zapomoga przy tych zarobkach nikogo nie uratuje.
        • Gość: Pracująca żona Załóż biznes Żono! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 08:41
          To miejcie pomysł na biznes skoro wam mało. Nie musicie pracować w
          zawodzie wyuczonym, jak wielu ludzi. Jak chcecie grać dla kasy, to
          miejcioe lepszy pomysł na życie. Znam zespoły bez etatów płaconych
          przez podatnika, które nieźle sobie radzą. Dlaczego wy trzymacie
          sie kurczowo publicznych posadek. A może gdzie indziej nikt by was
          nie chciał?
          A żony - niech tez idą do pracy i zarabiają pieniądze!
          • gratiti Ach...pracująca ziona 25.09.08, 03:47
            jaka ja jeśtem mądra, jak mądra - och, ach, ach. Wsiśtkie jozumy
            źjadłam.
        • Gość: Hanka Re: Marszałek Nawara, to prymitywny Kmiotek! IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 24.09.08, 15:11
          "Ta, pożal się Boże, instytucja kulturalna nie posiada nawet funduszu na zapomogi dla swoich pracowników, zresztą żadna zapomoga przy tych zarobkach nikogo nie uratuje."

          Niestety, smutna, ale i wiele mówiąca o jednym ze źródeł problemu wypowiedź. Prawie 20 lat po upadku komunizmu w środowisku artystycznym instytucję państwową traktuje się jak kasę zapomogową, a nie jako działającą na prawach rynkowych firmę. Bo dotacja państwowa to nie jałmużna, ale takie same wpływy instytucji jak wpływy z wynajmowania sali, intrumentów, ze sprzedaży płyt czy biletów. Urząd Marszałkowski tutaj jest po prostu jednym z klientów - płaci za prestiż posiadania takiej instytucji i za udostępnienie, po przystępnych cenach, inspirującej (oby!) rozrywki kulturalnej dla elit, które będą pchały miasto i województwo do przodu.

          Polska kultura nie potrzebuje wielu słabych orkiestr i słabych muzyków. Wystarczy mniej, ale grających lepiej i więcej koncertów. Może przyłączyć do Woj. Małopolskiego Częstochowę (po co Śląskiemu aż 3 filharmonie!), zainwestować w tamtejszą orkiestrę i jej rozwój (skoro nad Krakowem "wisi" jakieś "filharmoniczne fatum") i niech po 3 dniach prób grają 3-4 koncerty w województwie (także w Krakowie) a nie po pięciu tylko 1-2. Bez sensu? Czyżby?...:-)
      • marslaw1 Re: Marszałek Nawara, to prymitywny Kmiotek! 28.09.08, 05:48
        sami centusiowe ćwoki na takich gamoni głosowaliście! kraków to
        pisuar.....muzyczny.
    • Gość: Katarzyna Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.chello.pl 23.09.08, 18:25
      Jeśli ktokolwiek z Państwa, chce wesprzeć starania muzyków Filharmonii Krakowskiej, lub po prostu dowiedzieć się o tym, że wystosowali Oni petycję do Sejmiku Województwa Małopolskiego, proszę wejść na stronę, której nazwa mówi sama za siebie
      www.dziadyszymanowskiego.info
    • Gość: eeeee Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.wolfson.cam.ac.uk 23.09.08, 23:03
      cos pechowy ten nowy dyrektor - najpierw stracil pieniadze z Unii,
      teraz traci te z wojewodztwa;

      moze wartaloby pomyslec nad znalezieniem osoby majacej mniej pecha?


      • Gość: Ssanie z palca Re: Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.hsd1.mi.comcast.net 24.09.08, 01:42
        A Pan skad ma te informacje na temat pieniedzy z EU?
        • Gość: gość Re: Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.ghnet.pl 24.09.08, 06:36
          ach, ta polska podejrzkiwość...
          miasta.gazeta.pl/krakow/1,35796,5554769,Kasowy_falstart_w_Filharmonii.html
          • Gość: Hanka Re: Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 24.09.08, 11:03
            Ogromnie dziękuję za ten link. Przez okres wakacyjny nie mogłam czytać GW, a
            artykuł ten wiele tłumaczy.

            Sytuacja jest prosta jak "smyczkowe włosie". Nawara, w zupełnie nieprzemyślany
            sposób, zatrudnił na stanowisko dyrektorskie dyrygenta a nie menedżera -
            człowieka, który miał zobowiązania artystyczne, swoją dyrygencką karierę.
            Marszałek oczekiwał, że Strugała będzie się zajmował takimi administracyjnymi
            "duperelami" jak wnioski o dotacje. I to jeszcze przed objęciem stanowiska. Ja
            do Strugały pretensji nie mam. Ten człowiek jest przede wszystkim dyrygentem a
            nie administratorem.

            Od Berwaldta, ostatniego dyrektora instytucji w Europie, który jeszcze tkwił w
            epoce "kamienia łupanego i maszyny do pisania" (oj tak - usłyszeć o tym można
            było w różnych, zaskakujących nieraz, miejscach świata -"Cracow Phil? Ah, yeah,
            the "type-writer people"...:-))"), oczekiwać zdecydowanych akcji nie można było.
            Zresztą był on już (Bogu dzięki!) jedną nogą na emeryturze. Urzędasy ślą więc do
            Strugały monity, a on?... ma je gdzieś, bo ma swoje koncerty, karierę
            artystyczną, jest ciągle prywatną osobą a nie pełnoprawnym dyrektorem i w
            dodatku musi się skupić na partyturach a nie na wypełnianiu kilometrowych
            wniosków (do czego pewnie nawet nie ma odpowiedniego przygotowania, bo jako
            dyrygent dlaczego niby miałby je mieć?).

            Efekt jest taki, że filharmonia traci potencjalnie milion złotych. Więc co robią
            urzędole? Z miejsca "dowalają" Strugale, żeby pokazać mu gdzie jego miejsce.
            Obcinają milion z wojewódzkiej dotacji. I tak zaczynają się nasze polskie,
            płaskie, ambicjonalne "gierki". Strugała składa rezygnację, Nawara jej nie
            przyjmuje i tylko GW i inne media mogą dziękować Bogu, że mają o czym pisać.

            A wszystko byłoby zupełnie inaczej, gdyby wyborem dyrektora filharmonii kierował
            ktoś, komu przynajmniej dwie synapsy stykają się we łbie. O szopce z
            prowincjonalnym mitomanem już wspomniałam, gdzie nie znalazł się nikt w Urzędzie
            Marszałkowskim, kto umiałby chwycić za słuchawkę i jednym telefonem do Londynu
            lub USA sprawdzić jego referencje. Ale przecież konkurs na stanowisko dyrektora
            też zakrawał na kpinę. Nawara i spółka tak byli zauroczeni swoim idolem z
            wielkopolskiej prowincji, iż nie zauważyli, że w konkursie wzięły udział
            przynajmniej dwie osoby, które może były spoza "układu", ale miały przygotowanie
            artystyczne (łącznie ze studiami na zagranicznych uczelniach artystycznych!), a
            jednocześnie doświadczenie menedżerskie. Jedna w instytucji państwowej, a druga
            w prywatnym biznesie.

            Dlatego powiem jedno - jeszcze usłyszymy wiele głupich wypowiedzi krakowskich
            urzędasów, zobaczymy wiele idiotycznych posunięć z ich strony. Komentarzy
            sfrustrowanych muzyków jest tu już coraz mniej - chyba na szczęście szybciej
            uczą się na swoich błędach. Jednak znając aktorów tej tragikomedii myślę, że ten
            bałagan tak szybko się nie skończy. Ale jedno wiem. W tym wypadku uczestnicy tej
            szopki naprawdę dobrze się napracowali, żeby było dla niektórych coraz
            śmieszniej a dla innych coraz żałośniej, a tak naprawdę coraz bardziej
            prowincjonalnie i ponuro. Tylko, że teatr komediowy w Krakowie naprawdę można
            sobie zafundować za mniej niż 18-19 mln PLN rocznie. "Ridi, Pagliaccio!" jakby
            to napisał Leoncavallo. Amen.
            • Gość: Halka Rejs w FK IP: *.hsd1.mi.comcast.net 25.09.08, 01:46
              Hanka:
              Nie wiem dlaczego sie tak pienisz. Wydaje mi sie, ze bylas(les)
              jednym z kandydatow, ktory zostal odrzucony. Tak czy inaczej masz
              racje ale w jednym sie nie zgadzam: z tego co wiem, to p. Strugala
              ma za soba kariere podczas ktorej nie tylko ze byl dyrektorem
              artystycznym ale takze menadzerem. Na obu torach dobrze sobie
              radzil. Ta szopka o ktorej piszesz to rezultat zasciankowej polskiej
              biurokracji. Jak popatrzysz na tych durniow z "Zarzadu" to szybko
              dojdziesz do tego samego wniosku. Wlasnie obejrzalem ponownie "Rejs"
              i wyglada mi na to, ze p. Nawara i reszta pasuja tam jak ulal. Jesli
              chodzi o te pieniadze z EU, czy macie pojecia jaki to koszmar i ile
              trwa przygotowywanie do zlozenia takich wnioskow? Co najnmniej kilka
              miesiecy?

              How does one request a grant?

              Since grants cover a very diverse range of fields, the specific
              conditions that need to be fulfilled vary from one field to another.
              It is therefore important to consult carefully the rules of each
              grant programme. However, some basic principles apply in every case.
              Grants:

              are a form of complementary financing. The EU does not finance
              projects up to 100%; only projects taking place outside the European
              Union have the possibility to be financed in full;
              enable a given operation to break even financially and cannot lead
              to a profit for their beneficiaries;
              cannot be awarded retroactively for actions that are already
              completed.
              In addition, only one grant may be awarded for the same action.

              Grants are not awarded on a case-by-case basis. Instead, they are
              subject to annual programming. Before 31 March each year, those
              Departments of the Commission that manage grant programmes publish
              their annual work programme on their Internet site. The work
              programme fixes the broad outlines of the grants that are envisaged
              over the year (area of activity, objectives, timetable, available
              budget, award conditions, etc…). By consulting these work programmes
              you may thus already identify the fields which interest you.

              Subsequently, the Commission’s Departments publish calls for
              proposals on their Internet sites; the calls for proposals invite
              candidates to present, within a given deadline, a proposal for
              action that corresponds to the objectives pursued and fulfils the
              required conditions. These calls for proposals can also be published
              in the Official Journal of the European Union – C series.

              All applications are examined and evaluated on the basis of criteria
              that have clearly been announced in the calls for proposals, while
              ensuring equal treatment; candidates are individually informed of
              the final decision concerning their proposal.

              Some grants are exceptionally awarded directly to certain
              beneficiaries without a call for proposals. This may be due to their
              specific competences or characteristics which meant that they are
              the sole beneficiaries for certain actions (situations of monopoly),
              or to the emergency nature of the action (humanitarian aid in
              particular).

              As grants are made with public money, the European Commission
              applies the principle of transparency. Thus, by 30 June of each
              year, the Commission Departments publish on their Internet sites the
              list of the grants that they awarded during the previous year, with
              the exception of those awarded in the form of scholarships to
              individuals
          • gratiti Re: Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej 25.09.08, 04:00
            Kiepski z Ciebie Gosc. Raczej Ciul. Kompletna bzdura z tym EU. Po
            przeczytaniu wyglada na to, ze po prostu trzeba wypelnic formularz i
            pieniadze zostaja przeslane na podane konto. Istny idiota musial to
            napisac. Kto, przy zdrowych zmyslach chcialby zgodzic sie na
            podjecie tej odpowiedzialnosci w czasie gdy kontrakt o prace nie
            wszedl w zycie. Samobojstwo. W zwiazku z tym, ze Strugala slusznie
            sie nie zgodzil na partycypowanie, koziol ofiarny musial byc
            stworzony sztucznie. Blazenada. Im wiecej czytam na ten temat tym
            wiekszy mam szacunek dla Strugaly, ktory konsekwentnie trwa przy
            swoim i nie jest sklonny do zmiany stanowiska. Tylk ow ten sposob
            mozna pokonanc twardoglowych.
    • Gość: swiadek Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej IP: *.ramtel.pl 25.09.08, 09:41
      Pan Handzlik to uwikłany w lokalne polityczne układy dzinnikarzyna,
      któremu do warsztatu dziennikarskiego tyle co piernik do wiatraka,
      zadnych zsad, tylko opluwanie błotem za cene marnego artykuliku ...
    • marslaw1 Spór o pieniądze dla Filharmonii Krakowskiej 28.09.08, 05:38
      pisuarowskie miernoty "robią" w kulturze, ha, ha!
      • Gość: Rudi Podsumujmy IP: *.crowley.pl 28.09.08, 07:43
        1. Poziom krakowskiej filharmonii-jaki jest każdy widzi
        2. Liczba pracowników plus związków zawodowych - absolutna światowa
        czołówka.
        3. Nowy dyrektor na dzień dobry oprotestowany przez załogę
        4. Strugała nie składa wniosku o kasę unijną
        5. Za to żąda dodatkowej kasy 2,5 mln- na występy artystyczne czy
        podniesienie płac?
        6.Kto by za to zapłacił? Ja, pan, pani ci co płaca podatki i ciężko
        zasuwają żeby urzędy miały kasę na artystów.

        I jak nigdy nie przepadałem za Nawarą to tym razem pokazał jaja
        Filharmonie powinno się rozwiązać jako instytucje i założycnowy
        podmiot, do ktorego zatrudni się tych którzy naprawdę jej są
        potrzebni, a nie tych którzy mają mocne plecy.
        • Gość: GOŚĆ Re: Podsumujmy IP: *.net-serwis.pl 30.09.08, 00:07
          Tak Rudi ! Tacy jak Ty, nie powinni płacić składek na instytucje kultury, bo
          nigdy z nich nie korzystali i korzystać nie będą ! Takim kiepom wystarczy po 6
          browarów na łeba, 1 niezła dupa, siłownia, VW Golf II i dres.
          • Gość: Rudi Re: Podsumujmy IP: *.crowley.pl 01.10.08, 08:33
            A jakieś merytoryczne argumenty? Oprócz tego, że chcesz dużo
            zarabiać.
            • Gość: GOŚĆ Re: Podsumujmy IP: *.net-serwis.pl 02.10.08, 21:58
              Jeżeli 1250 PLN "na rękę" to nieźle, a 2000 na rękę to "dużo", to ja nie mam
              pytań. To stań i zagraj, czy zaśpiewaj, jeżeli to takie proste!
              • Gość: Rudi Re: Podsumujmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.08, 10:36
                A może napisz ile kosztuje utrzymanie całej instytucji i ile osób
                jest tam zatrudnionych.
    • tbarbasz Mity... 03.10.08, 15:52
      Przede wszystkim - nie słyszałem, aby instytucja typu Filharmonia utrzymywała
      się z własnych środków. Nawet Covent Garden nie da rady.
      Na całym Świecie instytucje tego typu są dotowane i w Krakowie też nie da się
      inaczej.
      Rozpieprzyć wszystko łatwo - złożyć trudniej.
      Kraków musi sobie zadać pytanie - czy chce mieć jakiekolwiek instytucje
      kulturalne czy zadowoli się festiwalami pierogowymi - czyli postawi na rozrywkę
      dla mas.
      Jeśli w filharmonii dalej będą takie warunki, jak są to zmienić się może tylko
      na gorsze! Jeśli muzyk grający w orkiestrze musi tak naprawdę zarabiać na życie
      jako elektronik, z Jarrouskim gra Sinfonietta (całkiem dobrze, choć w drugiej
      części nieco gorzej), absolwenci szkoły najpierw łapią się u Rubika, a potem
      uciekają na Zachód (kiedyś w "Octeto Iberico" grało 6 Polaków :) - czyli polscy
      muzycy nie są tacy beznadziejni...) to coś tu nie tak.
      Po pierwsze - Filharmonia musi być dotowana i to wysoko (jeśli poziom ma być
      wysoki),
      Po drugie - nie da się praktycznie niczego wymagać od muzyków zarabiających te
      1500 zł (z koncertami na rękę). Więcej płacą na Białorusi, nie mówiąc już o
      Wenezueli Chiaveza.
      Po trzecie - można wszystkich wyp... W końcu bez muzyki poważnej można żyć -
      wielu wystarczy Rubik z Dodą, pogryzą pierogami i popiją piwem na Heineken
      Festiwal lub Pepsi (na innym).
      Trzeba się zdecydować - albo "za friko" i chała upstrzona reklamami, albo "za
      kasę" i bez reklam. A kto płaci ten może wymagać. Innej możliwości nie ma. A
      Marszałek i wymaga i nie płaci...
      Nawet dzieci nie dają już się robić tak w konia.
      Melomani (a kto to taki?) mogą przecież jeździć na koncerty do Bydgoszczy,
      Wrocławia, Zabrza... A Kraków stanie się kulturalnym zadupiem Polski.
      A Filharmonię zburzyć, bo nawet już na Kino Świt sie nie nadaje, grunt z zyskiem
      sprzedać developerowi (Ho, ho, jaka kasa!) i za to zbudować nową siedzibę Urzędu
      Marszałkowskiego. W końcu Marszałkowie to Marszałkowie i w byle biurowcu
      siedzieć nie mogą! A i komputery nowe by się przydały i auta lepsze...
      • Gość: GOŚĆ Re: Mity... IP: *.net-serwis.pl 06.10.08, 14:10
        Przecież Kraków już stracił kolejną szansę dla kultury i nikt nikogo nie
        rozlicza! Przecież szanowni decydenci z Magistratu zaprzepaścili szansę budowy
        Centrum Kultury przy Rondzie Kotlarskim! Kto by to nie był, czy Penderecki, czy
        ktoś inny, ale taka inwestycja dla samego miasta, dla kultury polskiej, dla
        życia muzycznego w hermetycznym Krakówku, może by coś wniosła dobrego. A kto za
        to odpowiada? Może pani Gienia, która chodzi codziennie tam do lekarza choć jej
        nic nie dolega, ale "ma do tego prawo" ? A teraz będziemy jeździć do Lusławic.
        A może Filharmonię też gdzieś przenieść...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka