Dodaj do ulubionych

ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy Kupa!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 20:29
Miłosnicy Kazimierza! Spółka GDK zamierza wybudować przy
ulicy Kupa, obok synagogi Izaaka nowe apartamentowce,
postawiła juz planszę reklamową. jak to ma wyglądać można
dodatkowo zobaczyć na ich stronie : www.gdkgroup.pl gdzie
oferują juz kupno mieszkań. Jak wynika z wizualizacji maja
to być 5-6 kondygnacyjne budynki z płaskimi dachami
przytłaczajace swoją skalą okoliczną zabudowę. Ciekawe
gdzie byl, konserwator zabytków i władze architektoniczne
Krakowa? Moze jeszcze można cos zrobic by uratowac ten
zakątek przed taką zabudową?!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: verte Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 20:36
      I bardzo dobrze.
    • o13y Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K 27.10.03, 22:10
      Konserwator ma to w de.Woli se nad parasolami na rynku mysleć (choć latem co
      innego mówił).Plany zagospodarowania w lesie. Oprotestować nie bardzo sie
      da.Ale zwracam uwage na nastepujace rzeczy:
      1. reklama nie znaczy, że jest już pozwolenie na budowę-nigdzie tego na stronie
      nie ma. A podejrzewam, że w takim miejscu firma by sie pochwaliła, że juz ma,
      aby wiarygodność zwiekszyc (swoją)
      2. guzik ryzykują finansowo - wszystko za pieniadze lokatora, płatne z góry
      3. administracje przez rok zastrzegają-w tym czasie moga lokatorom zrobić kuku,
      jak inni developerzy- ostatni bohaterowie tego forum
      4. założę się, że maja napisane , że sie nawiązują do budynku naprzeciwko
      (dawne studio filmowe)
      W kontexcie tego wszystkiegi-moim zdaniem lokatorzy ryzykują. Może sie
      wybiórcza nasza ulubiona ocknąć, przypomnieć se jak to latem kampanię rozpętała
      i konserwatoror dojdzie do wniosku, że jednak się trzeba wtrącić.
      A swoją drogą mnie też umknęło, że to ma aż sześć pięter. Az je jutro przeliczę
      na tej planszy z płotu.
      Jestem zwolennikiem napływu nowych lokatorów na Kazimierz. Ale nie w wielkich
      apartamentowcach.
      A wracając do władz miejskich to ich to wszystko guzik obchodzi. Projektów
      unijnych własnymi siłami dla Kazimierza nie byli w stanie stworzyć.Wola zajęcia
      się dzielnicą jest bliska zeru. Pogadać - o to chętnie, jak wybiórcza spotkanie
      zorganizuje i zdjęcia porobi.Ewentualnie gadka-szmatka na jakim seminarium z
      którego NIC konkretnego nie zostaje. A konserwator - jak widać. Zreszta i
      służby konserwatorskie i SARP mają pełną gębę deklaracji. Tylko
      deklaracji.Najlepiej w gazecie.
      • doc.teoretyk Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K 28.10.03, 08:20
        Ta sprawa ma dwa niezwykle proste klucze - jak sejfy we francuskich kryminałach:
        Klucz nr 1. Córka p. Marka Dunikowskiego(apartament przewidziany)
        Klucz nr 2. (niestety, obowiązuje mnie tajemnica adwokacka)

        oraz klucz zapasowy u dyrektora banku:
        3. Tajne związki Firmy GDK z z młodym Panem Prawnikiem o znanym nazwisku
        wydawniczym*(dziadek Pana Prawnika - mentor krakowskiego SLD) oraz z Firmą
        Znanego Restauratora z Barki pod Wawelem (w skrócie ZRzBpW)

        *)Mniej oczytanych informujemy, że chodzi o znaną przedwojenną firmę
        wydawniczą, czyli taką, która wydawała książki, a nawet miała księgarnię w
        Krakowie
        • doc.teoretyk Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K 28.10.03, 08:36
          doc.teoretyk napisał:

          > Ta sprawa ma dwa niezwykle proste klucze - jak sejfy we francuskich
          kryminałach
          > :
          > Klucz nr 1. Córka p. Marka Dunikowskiego(apartament przewidziany)
          > Klucz nr 2. (niestety, obowiązuje mnie tajemnica adwokacka)
          >
          > oraz klucz zapasowy u dyrektora banku:
          > 3. Tajne związki Firmy GDK z z młodym Panem Prawnikiem o znanym nazwisku
          > wydawniczym*(dziadek Pana Prawnika - mentor krakowskiego SLD) oraz z Firmą
          > Znanego Restauratora z Barki pod Wawelem (w skrócie ZRzBpW)
          >
          > *)Mniej oczytanych informujemy, że chodzi o znaną przedwojenną firmę
          > wydawniczą, czyli taką, która wydawała książki, a nawet miała księgarnię w
          > Krakowie

          TU WPROWADZA SIE MAŁĄ KOREKTĘ, MŁODY PRAWNIK MA ZNANE NAZWISKO, ALE NIE
          KSIĘGARSKIE TYLKO PIEŚNIARSKIE. ALE TEŻ NA "G", TYLKO SYLABĘ KRÓTSZE. RESZTA BZ.
          • e-toshi a jakie to ma znaczenie ? 29.10.03, 02:27
            a jakie to ma znaczenie dla architektury tego budynku? przecież ten prawnik
            tego nie projektował. Może wpłynął na wysokość budynku bo jest inwestorem, ale
            przed zawierzeniem w prowokacyjne wpisy proponuję obejrzeć gabaryt sąsiedztwa
            bo to będzie plomba.
            Nie przekonuje mnie ten budynek, ale nie dlatego że nie udaje że jest stary i
            dawno zbudowany. Skanseniści jak zwykle krytykuja i nic nie proponują.

            pozdr.
            e-toshi
        • o13y mnie interesuje tylko 28.10.03, 08:53
          czy mają pozwolenie na budowę .I co konserwator na to.
          Wobec powszechnej praktyki, że wszędzie jest coś-za-coś proszę się wpisywać pod
          szyfrem-pseudonimem-innymzakamuflowanym jak ktoś ma jakieś dane co z tym
          pozwoleniem. Nad informacją obywatelską się też zastanawiam.
          Może się który z urzędników stosownego Wydziału, co w nim taki okrutny bałagan
          jest odezwie, jak informację jaką ma, hę?
          Dla dobra sprawy, bo nam z pełną gębą sloganów i wystąpień,autoprezentacji,
          forum Kazimierz i reaktywacji , dzielnicę blokami zabudują :-(((
        • o13y a swoją drogą 28.10.03, 08:57
          gdzie sie człowiek nie obróci, to wszędzie ten restaurator z barki pod Wawelem
          lub jego rozgałęziona rodzina. Choć za mecenasa, to głównie On w rodzinie "robi"
    • e-toshi hmmm 27.10.03, 23:09
      chciałem napisać coś w obronie nowej zabudowy ale po obejrzeniu obrazków na
      stronie internetowej GDK moge napisać tylko ... będzie kupa na ul Kupa.
      Nie mam nic przeciwno płaskim dachom, nie mam nic przeciwko słowu - apartament
      na Kazimierzu, nie mam nic przeciwko nowym budynkom na Kazimierzu, wręcz
      przeciwnie - będę ich bronił, ale nie na przykładzie tego projektu. Chłopcom
      brakło wyczucia i powtarzają się.
      Nie martwcie się o klientów, kupią wszystko do maja a potem jeszcze na tym
      zarobią.

      pozdr. e-toshi
    • Gość: OLO I Ja pier... IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 08:44
      Ja pierd...., Qwa, co za wieśniactwo - rewitalizacja kazimierza, tfu co za ochyda
      Magistrat rulezz - Może na Szerokiej coś wybudują, albo nadbudują ogrąglak na
      pl.Żydowskim - szklaną galerię na 6 pięter.

      A GW milczy, bo sobie chce kandydatów do archiszopy naprodukować - co za szmatławiec
      • o13y na Szerokiej 28.10.03, 09:07
        już jest-"restauracja Nissenbaumów" - nie ma sześciu pieter, ale też piękna. I
        jeszcze piekniejszy płot przy cmentarzu.
        Nadbudować okraglak-tak, to jest dobry pomysł. W połaczeniu z innym pomysłem na
        bar go-go w okraglaku i sześciopietrowymi niedaleko :-)))
    • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 21:39
      Nie wiem, co Wam chodzi - nie jest takie złe. Widziałem na obrazku za płotem.
      Miejmy nadzieję na szlachetne materiały i dobry detal. Trzymam kciuki za
      chłopców...
      • Gość: Paweł Bytnar ocalcie Kazimierz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 01:19
        Cześć Piotrze!
        Mnie też wydaje się, że niezły. Może za duży - ale to muszę sprawdzić na
        miejscu. Jednak: płaski dach w takim miejscu (powinien być przynajmniej
        wykorzystany jako "zieloy taras")?
        • Gość: OLO I Re: ocalcie Kazimierz! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 08:18
          A Wy co? Polecenie służbowe od szefa dostaliście?: "Wice, rozumicie, pozytywnie
          wypowiedzieć się o inwestycji, pozorując dyskusję, bo jak nie to won z firmy!!"

          To ja się dołaczę: BARDZO PIĘKNY TEN BUDYNEK JEST I POWINIEN BYĆ JESZCZE
          WIĘKSZY, ŻEBY SOBIE MOŻNA BYŁO NA LUDZI POPATRZEĆ Z GÓRY. GDYBY BYŁ JESZCZE
          WIĘKSZY TO BY BYŁO WIDAĆ, ŻE STAĆ INWESTORA NA WIĘKSZĄ ŁAPÓWKĘ NIŻ INNYCH
          PROJEKTANTÓW ALBO ŻE PÓŁ MAGISTRATU TO JEGO RODZINA (SOPRANO).

          Panowie, jeżeli jesteście architektami to chyba takimi od projektowania
          supermarketów w Koziegłowach - zero smaku i wyczucia otoczenia. Wasze projekty
          nawet w pustym polu by wyglądały koszmarnie.
        • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.03, 11:06
          No cześć Paweł,
          Może trochę duży, ale obrazki najczęściej mylą. Mam nadzieję, że sprawdzimy w
          rzeczywistości. A propos - duży. Zauważyłeś, że w Krakowie panuje
          dogmat "mniejszy zawsze lepszy od większego" i drugi "najlepiej, żeby nie było
          nic widać". Oczywiście, że powstało dużo budynków większych niż sąsiednie -
          teraz i w przeszłości. Nie uważam, żeby to zawsze było źle.
          Uwaga: podaję przykłady. Biurowiec Tadaniera przy pl. Szczepańskim, kamienica
          Lamensdorfa przy ul. Dunajewskiego 6, kamienica przy ul. Kościuszki (pod
          koniec, po prawej stronie jadąc od miasta) itd. Na ul. Kalwaryjskiej vis-a-vis
          WAiU w pierzeji domów jest jedna kamienica wystająca o dwa piętra ponad
          sąsiednie. Nic z tego nie wynika.
          Na płaski dach pewnie przyjemnie jest wyjść. Ja mam lęk wysokości, to bym się
          bał. Ale zielony taras jest OK.
          Doszedłem do wniosku, że na listy podpisane nickami nie będę odpowiadał, bo to
          siłą rzeczy sprowadzi dyskusję do poziomu wymiany flamastrowych epitetów na
          wewnętrznej stronie drzwi toalety publicznej.
          • m.in Re: ocalcie Kazimierz! 29.10.03, 12:35
            a duzy i brzydki??

            z wizualizacji ewidentnie wynika, ze na wolnych parcelach przy Kupa powstaną
            TRZY, nudne, wysokie bloki

            PS przykro mi za nickowy podpis, ale przeciez i tak sie nie znamy...
          • o13y drodzy panowie Lewicki i Bytnar 29.10.03, 15:38
            rzecz nie idzie o to czy budynek jest ładny czy brzydki.Na razie to faktycznie
            tylko "mozna mieć nadzieję, że detal i materiał szlachetny".Takie obrazki jak
            ten z płotu przy Kupa są na tyle mylące, że przedstawiciele stosownych słuzb na
            Kazku mieszkający nie zwrócili uwagi na jego wysokość. Ujęcie jest takie, że
            wygląda na niewiele wyzszy budynek niż stojąca obok boznica.Niestety-sześć
            kondygnacji mówi samo za siebie. Oczywiście, że projekt nie jest taki zły, choć
            ocenić go można nie na wizualizacji, ale na etapie projektowym. Tu idzie o
            zachowanie dzielnicy-klimatu, miejsca, charakteru przestrzeni publicznej. Są na
            Kazimierzu budynki 20-letnie na przykład, wpisane w klimat. Ale co ja będę
            mówić panom. Lewicki, to mam nadzieję od Lewicki&Łatak, drugiego z panów nie
            zdarzyło mi sie spotkac na drodze zawodowej.
            Mozna oczywiście pokazywać na różne budynki w Krakowie-wyzsze i mało dopasowane
            (nad kwestią kontextu dyskutujemy tu zresztą dłuuuugo, czego nie wiecie a i
            czytać wątków sprzed roku czy półtorej Wam sie nie zechce), ale to tak jakby
            dawać przykład, że kiedyś ludzie kąpali sie raz na tydzień i od tego im nic nie
            było. Tak więc albo staramy się o zachowanie, przynajmniej w architekturze,
            tego co w klimacie dzielnicy zostało, albo idziemy na szmal i robimy City na
            Kazimierzu. Bo nie czarujmy się, o pieniądze głównie tu idzie i dlatego budynki
            takie wysokie.
            Ale sedno sprawy tkwi w czym innym. Latem powołano zespół d/s rewitalizacji
            Kazimierza. Wszyscy byli za- a decydenci miejscy i inni ważni mieli swoje
            recepty na (fuj!)REWITALIZACJĘ. Deklaracjami najwyzszych w mieście urzedników
            można by piekło wybrukować. I co? I w ordynarny sposób przeczą oni sami sobie.
            Dysertacje i opracowania naukowe na okoliczność dzielnicy popełniają. Następne
            z rozmachem wielkim planują. Tożsamośći kulturowej mają pełną gębę (bez tej
            tożsamości to juz żaden urzednik głosu o dzielnicy nie zabiera). Po czym
            rozkosznie graja publice na nosie. A owszem-co za cudo ta dzielnica. Niech
            wróci drobne rzemiosło, niech sie uliczki i domki remontują. Ale w międzyczasie
            pozwolenia na bloczki damy. O wiarygodność chodzi i o nie-robienie tzw.cholewy
            z gęby. I to publicznie.
            Jeśli chodzi o nazwiska, to należało przyjrzeć sie co to takiego to
            forum.Zasadą jest tu pisanie pod nickiem, choć są tacy co pod nazwiskiem piszą-
            przymusu nie ma.Taka uroda tej formy komunikacji.Tym niemniej witamy. I daję
            głowę, że i tak tu zajrzycie, aby przeczytać, jaka była reakcja na Wasze
            wpisy :-)))
            Jeżeli jednak uważacie, że forum to wymiana flamastrowych epitetów, to co tu
            robicie?
          • hm_tak Re: ocalcie Kazimierz! 31.10.03, 18:23
            Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

            > No cześć Paweł,
            > Może trochę duży, ale obrazki najczęściej mylą. Mam nadzieję, że sprawdzimy w
            > rzeczywistości. A propos - duży. Zauważyłeś, że w Krakowie panuje
            > dogmat "mniejszy zawsze lepszy od większego" i drugi "najlepiej, żeby nie
            było
            > nic widać". Oczywiście, że powstało dużo budynków większych niż sąsiednie -
            > teraz i w przeszłości. Nie uważam, żeby to zawsze było źle.
            > Uwaga: podaję przykłady. Biurowiec Tadaniera przy pl. Szczepańskim,

            Błogosławieni niech będą Ci, którzy wiedzą jako jedyni. Biurowiec projektu
            Tadaniera powstał jako oszustwo, za co inwestor został ukarany bardzo wysoką
            grzywną. Szczegóły w przedwojennych gazetach. Grzywna była tak wysoka, że
            starczyła miastu na wybudowanie surowego stanu Muzeum Narodowego. Nie pochwalam
            udowodnionych i ukaranuch oszustw.Budynek jest piękny, ale stanął niestety w
            miejscu zabronionym przez prawo.

            kamienica
            > Lamensdorfa przy ul. Dunajewskiego 6,

            Tak, tak. Typowa moda warszawska, z tylną oficyną, podwórzem-studnią i
            obywatelami II kategorii. Pysznie. To własnie tego unikały kamienice oficynowe,
            otwierające się na tylne ogrody kamieniczne. Ponadto dom Strenka (ten z
            Bisanzem/Rossmanem na dole, róg Karmelickiej) jest wyższy, i niczemu, ani
            nikomu nie zawadza, więc nie w wielkości kłopot. Drukarnia na Piłsudskiego jest
            wyższa, a jakoś nad nią tak nie płaczemy.

            kamienica przy ul. Kościuszki (pod
            > koniec, po prawej stronie jadąc od miasta)

            Tu różnimy się gustami, dla mnie to duże nieszczęście krajobrazowe, które
            upupiło na wiek całkiem ładny kawałek miasta. Przypominam, że Półwsie
            Zwierzynieckie to od 20 lat niepokonana prymuska w aspiracjach krakowian. Ale
            ta kamienica to - porządne budownictwo, ładne mieszkania i święty właściciel -
            a to w Krakowie bardzo ważne.

            itd. Na ul. Kalwaryjskiej vis-a-vis
            > WAiU w pierzeji domów jest jedna kamienica wystająca o dwa piętra ponad
            > sąsiednie. Nic z tego nie wynika.
            > Na płaski dach pewnie przyjemnie jest wyjść. Ja mam lęk wysokości, to bym się
            > bał. Ale zielony taras jest OK.
            > Doszedłem do wniosku, że na listy podpisane nickami nie będę odpowiadał, bo
            to
            > siłą rzeczy sprowadzi dyskusję do poziomu wymiany flamastrowych epitetów na
            > wewnętrznej stronie drzwi toalety publicznej.


            Jeśli tak wyobraża Pan sobie flamastrowe epitety na wewnętrznej stronie drzwi
            toalety publicznej, to zapewne chadzamy do innych toalet.
            • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 15:50
              Witam,
              Podałem kilka przykładów budynków wyższych niż sąsiednie (podkreślam, że nie
              uważam budowania wyżej jako pewnego sposobu na dobrą jakość). Oparłem się o
              znane mi przykłady historyczne, dlatego że wrosły one w tkankę tego miasta i
              funkcjonują nie budząc specjalnych kontrowersji. Oczywiście, że zawsze znajdą
              się jednostki, którym takie ewenementy wadzą, ale to ich prawo i chwała, że są
              tacy, którzy mają w tym swoją pasję. Nie zmienia to faktu, że ogół mieszkańców,
              jeśli ma na ten temat jakieś zdanie, to z pewnością wolałaby nie burzyć ani
              Tadaniera na pl. Szczepańskim, ani Lamensdorfa przy Dunajewskiego ani Strenka
              kawałek dalej (dzięki za informację, bo nie wiedziałem).
              Proszę tylko nie sięgać po argumenty o obywatelach II kategorii, bo rozmawiamy
              tu o architekturze i geometrii (wymiarach) a nie o nierównościach społecznych.
              Zwłaszcza, że w budynek GDK na Kazimierzu, jak przeczytałem tu jakiś czas temu
              ma więcej związków z creme de la societe niż II kategorią.
              Wracając do kwestii. Korzystając z ładnej pogody i wolnego dnia zrobiłem sobie
              spacer. Na Długiej, Krowoderskiej, Basztowej, Alejach znalazłem całe mnóstwo
              budynków znacznie wyższych od sąsiednich. Nie wydaje mi się, żeby przytaczanie
              kolejnych przykładów i adresów coś jeszcze wniosło, tym bardziej że z pewnością
              zna Pan lepiej to miasto, o czym świadczą ciekawostki podawane przez Pana. Tym
              bardziej, że pisze Pan "nie płaczemy nad drukarnią przy ul. Piłsudskiego". A
              czemu nie - spytam, bo pogubiłem się i nie wiem w takim razie, o co już chodzi
              w tym sporze, a może bardziej w tej dyskusji.
              Co do flamastrowych epitetów, to napisałem ten fragment po pierwszych
              odpowiedziach, które nie mają wiele wspólnego z dysputą, jaka później się
              rozwinęła i co mnie cieszy. A w toaletach różnych bywałem.
              Pozdrowienia.
              PL
              • hm_tak A wszystko to przez Kupa. Kto wie co to Kupa? 01.11.03, 20:23
                Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                > Witam,
                > Podałem kilka przykładów budynków wyższych niż sąsiednie (podkreślam, że nie
                > uważam budowania wyżej jako pewnego sposobu na dobrą jakość). Oparłem się o
                > znane mi przykłady historyczne, dlatego że wrosły one w tkankę tego miasta i
                > funkcjonują nie budząc specjalnych kontrowersji.

                Ano własnie, ale dlaczegomamy dozwalać na elementy, które dopiero
                muszą "wrastać" w tkankę? Nie mogły by być po prostu jego częścią od startu?
                ktoś tu(albo indziej) podał przykład Drobnerówki(Bunkier Szt). Dobrze jest otóż
                pamietac, że by wystawić to,co jest, i co podług mnie jest zgrzytem w stosunku
                do wnetrza Pl.Szczepańskiego,ale jest dobrą architekturą nowoczesną, zatem by
                to wystawiś WYBURZONO RESTAURACJĘ PAWILON, KRAKOWSKI CUD SECESJI, KAWAŁ
                HIOSTORII MIASTA, BO SIĘ WŁASCICIELOWI POOSESJI, CZYLI DROBNEROWI,ŹLE KOJARZYŁ.
                NIE CHCIALBYM WYJASNIAĆ, KTO TO BYŁ DROBNER I CO MÓGŁ W LATACH POWOJENNYCH.OK?
                Oczywiście, że zawsze znajdą
                > się jednostki, którym takie ewenementy wadzą, ale to ich prawo i chwała, że

                > tacy, którzy mają w tym swoją pasję. Nie zmienia to faktu, że ogół
                mieszkańców,
                >
                > jeśli ma na ten temat jakieś zdanie, to z pewnością wolałaby nie burzyć ani
                > Tadaniera na pl. Szczepańskim, ani Lamensdorfa przy Dunajewskiego ani Strenka

                Oczywiście,że obywatele mają mniej radykalny stosunek do burzenia, bo im się
                OPATRZYŁO. Ale na etapie projektu, szczególnie w przestrzeniach publicznych
                nikt ich, czyli SPOŁECZNOŚCI nie pyta o zdanie, nie ma takiej tradycji. Pytania
                pojawiają się, gdy powstanie projekt atrakcyjny intelektualnie, zgodny z
                prawem, ale całkowicie niepraktyczny. Co wtedy?

                > kawałek dalej (dzięki za informację, bo nie wiedziałem).
                > Proszę tylko nie sięgać po argumenty o obywatelach II kategorii, bo
                rozmawiamy
                >
                > tu o architekturze i geometrii (wymiarach) a nie o nierównościach społecznych.

                Przykład z Dunajewskiego to nie mój przykład i nie z tych czasów. Oczywiście,
                że ludziom lepiej się żyło i pracowało w kamienicach z widokiem na ogród, niż
                na 4-ścienne podwórze -studnię.Bez względu na czasy.

                > Zwłaszcza, że w budynek GDK na Kazimierzu, jak przeczytałem tu jakiś czas
                temu
                > ma więcej związków z creme de la societe niż II kategorią.
                > Wracając do kwestii. Korzystając z ładnej pogody i wolnego dnia zrobiłem
                sobie
                > spacer. Na Długiej, Krowoderskiej, Basztowej, Alejach znalazłem całe mnóstwo
                > budynków znacznie wyższych od sąsiednich. Nie wydaje mi się, żeby
                przytaczanie
                > kolejnych przykładów i adresów coś jeszcze wniosło, tym bardziej że z
                pewnością
                >
                > zna Pan lepiej to miasto, o czym świadczą ciekawostki podawane przez Pana.
                Tym
                > bardziej, że pisze Pan "nie płaczemy nad drukarnią przy ul. Piłsudskiego". A
                > czemu nie - spytam, bo pogubiłem się i nie wiem w takim razie, o co już
                chodzi
                > w tym sporze, a może bardziej w tej dyskusji.

                Chodzi równoczesnie o kilka rzeczy. O czytelne plany dla danych okolic i
                zawarte w nich nieprzekraczalne reguły. Takie jak w Niemczech, gdzie w planie
                ma Pan napisane także to, czego NIE WOLNO, a nie tylko to, co wolno. dzieki
                dobrym architektom i porzadnemu prawu mamy dziś takie kwartały, jak zachodnia
                pierzeja Alei Słowackiego na całej długości albo kwadrat
                Piłsudskiego/Retoryka/Krasińskiego/Smoleńsk. Przepisy predwojenne ustanawiały
                np policję budowlana, a materiały z rozbiórek samowoli budowlanych licytowano
                na placu budowy.To sprawiało,że poprzednicy dzisiejszych "Samowolek" po prostu
                się bali.
                > Co do flamastrowych epitetów, to napisałem ten fragment po pierwszych
                > odpowiedziach, które nie mają wiele wspólnego z dysputą, jaka później się
                > rozwinęła i co mnie cieszy. A w toaletach różnych bywałem.
                > Pozdrowienia.
                > PL
                • Gość: Piotr Lewicki Re: A wszystko to przez Kupa. Kto wie co to Kupa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 21:37
                  Hello,
                  Ja wiem. To nazwa synagogi postawionej z pieniędzy zebranych przez kahał (mi-
                  kupat ha-kahal.
                  Mam tu dwie kwestie oprócz chęci pochwalenia się znajomości hebrajskiego, czym
                  może zrehabilituje się za pomylenie Ohrensteina z Ohrenbergiem i Kościuszki ze
                  Zwierzyniecką.
                  Pierwsza kwestia to Drobnerówka vs. Bunkier Sztuki. Mam na ten temat podobne
                  zdanie jak na temat Szpital Duchaków / Teatr Miejski. Szpital stał od XIII wieku
                  (nie od zawsze!) do końcówki XIX, potem pojawił się tu Teatr Miejski. Nie wiem,
                  co tam będzie za pięć stuleci. Podejrzewam, że w XIVw. nikt nie myślał o tym,
                  że kiedyś tego szpitala nie będzie. Podobnie Drobnerówka - jak rozumiem
                  secesyjna - nie stała tam dłuzej niż pół wieku. Nie szkoda Panu fortyfikacji i
                  baszty, która tam stała, a którą rozebrano, żeby postawić drewniany pawilon? To
                  czemu szkoda Panu Drobnerówki? Bo ładniejsza niż Bunkier Sztuki? A jak to
                  ocenić? Czym zmierzyć? Wydrukujemy komputerową wizualizację Drobnerionu i
                  będziemy pytać przechodniów na Plantach, co wolą? A może za sto lat wyburzą
                  Bunkier Sztuki, bo im się będzie ten beton kojarzył gorzej niż secesja
                  Drobnerowi i wybudują arcydzieło nowej sztuki, której nazwy jeszcze nie znamy?
                  Druga sprawa: i tu pewnie Pana zaskoczę, bo się z panem zgadzam. Też jestem za
                  czytelnymi planami. Poradzimy sobie, niezależnie od ich treści, byleby była
                  jasno zapisana. Wtedy naprawdę zajmiemy się architekturą - a nie przepychaniem
                  przez urzędy, komisje i inne ciała.
                  Pozdrowienia.
                  PL
                • Gość: Realista Erystyka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 02:55
                  Sztuka prowadzenia dialogu, to erystyka; Piotr Lewicki nieco się podłożył (w
                  kontekście sposobu prowadzenia dyskursu na tym forum) przez wystąpienie z
                  imienia i nazwiska, ale generalnie to popieram.

                  Gośc portalu "hm_tak" podszedł Pana Piotra dodatkowo w ten sposób, iż
                  korzystając z jego "obnażenia", o którym wspomniałem wyżej, skorzystał z
                  argumentum ad hominem zmiast rzetelnego secundum veritatis.

                  O co chodzi - zdążyłem sprawdzić kwestię biurowca Tadeniera i nie znalazłem w
                  ogóle wątku kryminalnego, o którym hm_tak opowiedział. Biorąc pod uwagę czas,
                  w którym obiekt ten powstawał wywód hm_tak niestety się nie klei.

                  Przedwojenne prawo (co łatwo sprawdzić na www.sejm.gov.pl - przepisy od 1918
                  roku) nie zna "ustawy zabraniającej budowania wysokich budynków w centrach
                  miast historycznych".

                  Przejrzałem także "Spis systematyczny ustaw austryackich" prof. dr Stanisława
                  Wróblewskiego z 1916 r. (mam go w domu, mogłoby jeszcze obowiązywać prawo
                  dzielnicowe), też nie ma tam takiego nowoczesnego aktu.

                  Proszę o oświecenie ! Najwyższa kara grzywny jaką udało mi się ustalić
                  (obowiązującą przedwojną) to 20.000 zł i to nie w przepisach budowlanych.
                  Dałoby się z tej kwoty wybudować Muzeum Narodowe ? Nawet do stanu surowego ?

                  Więcej szczegółów hm_tak, proszę ...
                  • Gość: Realista Erystyka - ciąg dalszy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 03:07
                    Co więcej, hm_tak rozpływa się dalej nad przedwojenną policją budowlaną
                    licytującą materiały budowlane na miejscu (placu budowy)
                    rozbieranej "samowolki". Cudownie.

                    Pierwsza refleksja jest taka, iż ci wspaniali specjaliści zawiedli podczas
                    budowy biurowca Tadeniera, chyba że woleli za niebotyczną grzywnę wybudować
                    Muzeum Narodowe. Nie było jednak ani tak ani tak. Gloryfikacja przeszłości ...

                    Pisze hm_tak o idealnym (urbanistycznie) kwartale
                    Piłsudskiego/Retoryka/Krasińskiego/Smoleńsk. Też coś nie tak - przynajmniej
                    dwa lub trzy z budynków w tym kwartale były kontrowersyjne i to bardzo.

                    Zoobowiązuję się jutro odszukać w biurze (nie mam całej biblioteki w domu)
                    odpowiednie soczyste komentarze z epoki i zacytować je na tym forum. Mam też
                    coś odnośnie zachodniej pierzei Alei Słowackiego.

                    Gwoli słuszności - zgadzam się z hm_tak, iż planowanie przestrzenne było w
                    dawnych czasach doskonalsze (bardziej przewidujące). Nie można jednak
                    rozciągać obserwacji dotyczących kwartałów, w których budynki powstawały mniej
                    więcej w tym samym czasie na takie, w których ewolucja urbanistyczna trwa
                    dziesięciolecia ...

                    Pozdrawiam
                    • hm_tak Dziękuję za ten gos rozsądku 02.11.03, 22:35
                      ...i jednocześnie proszę o nie wkładanie mi w usta kwestii niewypowiedzianych
                      ("idelny urbanistycznie kwartał")

                      Gość portalu: Realista napisał(a):

                      > Co więcej, hm_tak rozpływa się dalej nad przedwojenną policją budowlaną
                      > licytującą materiały budowlane na miejscu (placu budowy)
                      > rozbieranej "samowolki". Cudownie.
                      >
                      > Pierwsza refleksja jest taka, iż ci wspaniali specjaliści zawiedli podczas
                      > budowy biurowca Tadeniera, chyba że woleli za niebotyczną grzywnę wybudować
                      > Muzeum Narodowe. Nie było jednak ani tak ani tak. Gloryfikacja przeszłości ...

                      Piszę o tym,czy zawiedli, czy też zostali rozmyslnie oszukani. Proszę o lekturę.
                      >
                      > Pisze hm_tak o idealnym (urbanistycznie) kwartale
                      > Piłsudskiego/Retoryka/Krasińskiego/Smoleńsk. Też coś nie tak - przynajmniej
                      > dwa lub trzy z budynków w tym kwartale były kontrowersyjne i to bardzo.
                      >
                      > Zoobowiązuję się jutro odszukać w biurze (nie mam całej biblioteki w domu)
                      > odpowiednie soczyste komentarze z epoki i zacytować je na tym forum.

                      Cytat odnalazłem - śliczny. Mała poprawka, dziś widzimy Eklelskiego
                      podwyższonego o jedną kondygnację, co dokonało się ze szkodą dla projektu,w
                      latach międzywojennych. O wadach swobodnych porównań międzyepokowych piszę przy
                      innej okazji. Podobnie jak i porównania między państwowe, tak swobodne
                      przenosiny argumentów między epokami są nieuczciwe intelektualnie, i łatwe do
                      obalenia. Proszę mi tego oszczędzić.
                      Mam też
                      > coś odnośnie zachodniej pierzei Alei Słowackiego.
                      >
                      > Gwoli słuszności - zgadzam się z hm_tak, iż planowanie przestrzenne było w
                      > dawnych czasach doskonalsze (bardziej przewidujące). Nie można jednak
                      > rozciągać obserwacji dotyczących kwartałów, w których budynki powstawały
                      mniej
                      > więcej w tym samym czasie na takie, w których ewolucja urbanistyczna trwa
                      > dziesięciolecia ...

                      To prawda, nie mozna. Chylę czoła. I proszę o dopuszczenie argumentacji, że
                      odnośnie do Kazimierza mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowo ocenionym
                      przez społeczność światową, i nakładającym na nas innego rozmiaru zobowiązania.
                      >
                      > Pozdrawiam

                      Ukłony
                    • hm_tak Re: Erystyka - ciąg dalszy 02.11.03, 22:39
                      Glossa - poza "Brzydkim Krakowem" polecam prace Kleina,Tomkowicza. To nie
                      zmienia mojego poglądu na porównania miedyepokowe. Ani Realista, ani ja, nie
                      wiemy, co pisalibysmy do prasy na temat ówzesnego Ekielskiego, gdybysmy mieli
                      ówczesny gust,ówczesną wiedzę i ówczesne przygotowanie - którego częścią nie
                      byłaby np wiedza o architekturze powstałej od Ekielskiego do dziś.
                  • Gość: Piotr Lewicki Re: Erystyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 12:43
                    Halo, halo,
                    Dzięki za merytoryczne wsparcie.
                    Pozdrowienia.
                    PL
                  • hm_tak E to sztuka prowadzenia sporów, a nie dialogu... 02.11.03, 21:15
                    Do rzeczy.
                    Obiecuję przytgotować się od stronby numeru dziennika i pozyji.Oczywiscie, że
                    wybudowanie gmachu Tadaniera było udowodnionym przestępstwem. Należał on
                    (budynek) do Kasy Oszczędności, jako inwestora. Ponieważ stan surowy
                    podciągnięty był do 5 pietra (szkielet zbrojony wypełniany cegłą), a inwestor
                    dowiedział się, że prawo zmienia się w poniedziałek, więc od piątkowego
                    popołudnia do poniedziałkowego świtu zazbrojono, zaszalowano i zalano szkielet
                    pozostałych kondygnacji - bez płyty. Po szczegóły odsyłałem do międzywojennej
                    prasy. Ponieważ tego rodzaju działanie zostało udowodnione,więc inwestor za
                    działanie w złej wierze i świadomie został ukarany kwotą 500.000 zł, która po
                    pierwsze różni się od 20.000, a po drugie została zasądzona, bo domagało się
                    jej miasto.Koniec kropka. Nie grzywna zatem, ale kwota zasądzona.
                    Nie atakuję p. Piotra argumentami ad hominem, bo te oznaczają coś innego,
                    posługuję się natomiast w dobrej wierze informacją o jego dokonaniach, chwaląc
                    je w większości a krytykując w mniejszości.
                    Ponadto p. Piotr jest osobą publiczną, która już z tej tylkoracji podlega
                    ocenie znacznie bardziej publicznej,niż np.ja.
                    • Gość: Realista Re: E to sztuka prowadzenia sporów, a nie dialogu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 22:47
                      Słowo erystyka rzeczywiście pochodzi od greckiego eristiké téchne, ale wymiana
                      spornych poglądów przy zastosowaniu tej techniki nie była określana jako éris
                      (dosłownie kłótnia), lecz jako dialog, więc dlatego powołałem się na to
                      pojęcie. Z powodów poniższych.

                      Nie zarzucałem też stosowania argumentów ad personam, to jest odnoszących się
                      do osoby Piotra Lewickiego, lecz zastosowanie argumentacji ad hominem -
                      wytknięcie Piotrowi kilku uchybień faktograficznych, a w ten sposób
                      zakwestionowanie jego cząstkowych twierdzenia, co nie stanowiło jednak dowodu
                      słuszności prezentowanego przez Pana/Panią twierdzenia. To "dozwolona" metoda.

                      Sprawa biurowca Tadaniera bardzo mnie zainteresowała, chętnie dowiem się na
                      ten temat jeszcze więcej - jeśli można prosić o wskazanie jakiejś literatury.
                      Ze swojej strony postaram się zrewanżować pomocą w poszukiwaniach przepisów
                      dotyczących ograniczenia budowy wysokich budynków.

                      Tyle co udało mi się dotąd ustalić - nie ma śladu takiej regulacji w
                      przepisach międzywojennych. Mogła to być jednak ustawa lub rozporządzenie
                      wcześniejsze. Otóż okazuje się bowiem (wspominałem, iż nie ma nic na ten temat
                      w spisie ustaw austriackich/krajowych), że w Austrii nie było ogólnie
                      obowiązującego prawa budowlanego, lecz przepisy dotyczące nawet wyłącznie
                      poszczególnych miejscowości, uchwalane na szczeblu lokalnym.

                      Ograniczenie wysokości budynków (a przynajmniej wysokości budynków wznoszonych
                      w określonej technologii) mogło wynikać w Krakowie z Ustawy Ogniowej dla
                      Krakowa z 1855 roku lub Ustawy Budowlanej z 1883 roku, nie wymienianych w
                      publikatorach austriackich. Rozpuściłem już wici w celu odszukania tekstu tych
                      aktów. Czytałem także ostatnio (w wydanym na Ukrainie przewodniku po Lwowie),
                      iż tamże istniało ograniczenie wysokości budynków zależne od szerokości ulicy
                      oraz w przypadku stosowania stropów drewnianych (prawdopodobnie później).
                      Wydaje się jednak, że rozwiązania przyjęte we Lwowie, jako mieście
                      namiestnikowskim, były inne, a w Krakowie mogła jeszcze obowiązywać
                      spuścizna "wolnomiejska".

                      Dyskusja staje się coraz ciekawsza ...
                      • hm_tak Re: E to sztuka prowadzenia sporów, a nie dialogu 02.11.03, 23:15
                        Ach - dla wsparcie poszukiwań dodam tylko , że chodziło :
                        1. o akt prawny zabraniajcy budowy wielokondygnacyjnych (?) budynków w centrach
                        miast historycznych
                        2. że budynek powstal w latach 30-tych i ówczesne przepisy go obowiązywały
                        3. że "musiało działac" skoro poza Wojtyczką i Tadanierem próżno szukać czegoś
                        wysokiego w obrębie Plant. A to był wówczas wolny kraj i sprawni
                        architekci&prawnicy.

                        Ach.

                        Pozdrawiam z nadzieją na plan miejscowy dla Kazimierza.
                        PS: odnośnie do inwestowania w budynki zbyt niskie,to proszę o działkę, już ja
                        sobie poradzę ze zbyt niskim budynkiem i jego opłacalnością. Spokojna głowa.
                  • hm_tak Re: Erystyka 02.11.03, 21:18
                    Ponadto p. Piotr się nie (ppardon) podłozył, ale stanał z otwartą przyłbicą, co
                    pochwalam w innym miejscu, bo przyniosło temu niekiedy kuchennemu miejscu
                    jakość rzadko spotykaną. A i nas samych wpadających tu niekiedy zmobilizowało
                    do dobrej pracy intelektualnej.
                    • Gość: Piotr Lewicki o osobach publicznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 21:48
                      Hello,
                      Usłyszałem przy okazji kilka ciepłych słów, co zawsze miło.
                      Co to znaczy "osoba publiczna"? Nie poczuwam się do przynależności do tego
                      grona. Ja rozumiem, że "osoba publiczna" to polityk, conajmniej działacz
                      samorządowy, radny itp. albo ulubieniec (ulubienica) plotkarskich czasopism -
                      że przywołam postać Anny Marii Jopek. Czy przez fakt, że występuję tu z imienia
                      i nazwiska stałem się "osobą publiczną"? Dlaczego zawód architekta miałby
                      implikować przynależnością jego wykonawcy do "osób publicznych"?
                      Drążę temat planu miejscowego dla Kazimierza, bo to chyba kluczowa sprawa dla
                      tej dyskusji.
                      Pozdrowienia.
                      PL
                      • hm_tak Re: o osobach publicznych 02.11.03, 22:25
                        Witam,
                        skromność nie jest złym nałogiem,ale przesadzać nie należy. Zapraszam na stronę
                        krakoskiego oddziału SARP, tam znajdzie Pan to i owo na swój temat,a np.ja na
                        swój - nie. Ponadto pańska praca podlega, podobnie jak praca Anny Marii Jopek-
                        Kydryńskiej i polityków - PUBLICZNEJ OCENIE. Stąd zasadne jest przypisanie pana
                        do grona osób publicznych. Howgh

                        Plan miejscowy dla Kazimierza? Musiałbym przejrzeć dokładniej nową ustawę, ale
                        obecne prawodawstwo nadal jedynie dozwala to i owo, a nie CZYTELNIE ZABRANIA.
                        Zaleceń zaś konserwatorskich nikt nie respektuje, ponieważ znaczna część
                        Pańskich kolegów uważa konserwatorów za nieszkodliwych wariatów, których nalezy
                        obejść. O stanie upadku morale niech świadczy fakt, że projektant Sheratona
                        uczył - zapewne także i Pana - jak i dlaczego NIE ROBIĆ czegoś, co następnie
                        sam zrobił. Taktownie pomija Pan watek obśmiewania panoram miejskich - czyżby
                        przez zapomnienie?

                        Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                        > Hello,
                        > Usłyszałem przy okazji kilka ciepłych słów, co zawsze miło.
                        > Co to znaczy "osoba publiczna"? Nie poczuwam się do przynależności do tego
                        > grona. Ja rozumiem, że "osoba publiczna" to polityk, conajmniej działacz
                        > samorządowy, radny itp. albo ulubieniec (ulubienica) plotkarskich czasopism -
                        > że przywołam postać Anny Marii Jopek. Czy przez fakt, że występuję tu z
                        imienia
                        >
                        > i nazwiska stałem się "osobą publiczną"? Dlaczego zawód architekta miałby
                        > implikować przynależnością jego wykonawcy do "osób publicznych"?
                        > Drążę temat planu miejscowego dla Kazimierza, bo to chyba kluczowa sprawa dla
                        > tej dyskusji.
                        > Pozdrowienia.
                        > PL
                        • Gość: Piotr Lewicki o obśmiewanych panoramach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 22:45
                          Witam,
                          Pomijam wątek panoram miejskich z kilku powodów:
                          a) nie ma on żadnego związku ze sprawą GDK przy ul. Kupa,
                          b) sam ich nie obśmiewam, ale też się nimi nie podpieram, bo wydaje mi się, że
                          to sięganie do subiektywnej argumentacji: ręczę, że przodownik pracy
                          socjalistycznej stojąc na Kopcu Kościuszki z radością wyciąga wskazujący palec
                          nad Wawelem, żeby pokazać kominy Łęgu; jak mu tego zabronić?
                          A na stronę krakowskiego SARP-u zajrzę z ciekawością.
                          Pozdrowienia.
                          PL
                  • hm_tak Re: Erystyka 15.12.03, 13:26
                    Drogi realisto, ponieważwezwałeś mnie do podania szczegółów, przywołując liczne
                    przepisy, i zarzucając mi ponadto argumentację "ad hominem" w
                    miejsce "rzetelnego secundum veritatis", więc - choć z pewnym opóźnieniem,
                    biorącym się z tego, że nie żyję z bywania tu - podaję to, o co byłem proszony
                    i oczekuję przeprosin, jak to między dobrze wychowanymi ludźmi. Szczegóły
                    umieściłem w stosownym miejscu tekstu poniżej:


                    Gość portalu: Realista napisał(a):

                    > Sztuka prowadzenia dialogu, to erystyka; Piotr Lewicki nieco się podłożył (w
                    > kontekście sposobu prowadzenia dyskursu na tym forum) przez wystąpienie z
                    > imienia i nazwiska, ale generalnie to popieram.
                    >
                    > Gośc portalu "hm_tak" podszedł Pana Piotra dodatkowo w ten sposób, iż
                    > korzystając z jego "obnażenia", o którym wspomniałem wyżej, skorzystał z
                    > argumentum ad hominem zmiast rzetelnego secundum veritatis.
                    >
                    > O co chodzi - zdążyłem sprawdzić kwestię biurowca Tadeniera i nie znalazłem w
                    > ogóle wątku kryminalnego, o którym hm_tak opowiedział. Biorąc pod uwagę czas,
                    > w którym obiekt ten powstawał wywód hm_tak niestety się nie klei.
                    >
                    > Przedwojenne prawo (co łatwo sprawdzić na www.sejm.gov.pl - przepisy od 1918
                    > roku) nie zna "ustawy zabraniającej budowania wysokich budynków w centrach
                    > miast historycznych".
                    >
                    > Przejrzałem także "Spis systematyczny ustaw austryackich" prof. dr Stanisława
                    > Wróblewskiego z 1916 r. (mam go w domu, mogłoby jeszcze obowiązywać prawo
                    > dzielnicowe), też nie ma tam takiego nowoczesnego aktu.
                    >
                    > Proszę o oświecenie ! Najwyższa kara grzywny jaką udało mi się ustalić
                    > (obowiązującą przedwojną) to 20.000 zł i to nie w przepisach budowlanych.
                    > Dałoby się z tej kwoty wybudować Muzeum Narodowe ? Nawet do stanu surowego ?
                    >
                    > Więcej szczegółów hm_tak, proszę ...

                    "(...)Próba wstrzymania nbudowy 6 i 7, kondygnacji nie powiodła się i na
                    budowniczych nałożono grzywnę, której astronomiczna wysokość, jak na owe czasy,
                    500 tys. zł oraz cel - budowę Muzeum Narodowego ustaliła sama KKO (Komunalna
                    Kasa Oszczędności, inwestor. Ptrzyp. mój)"

                    Za:Maria Jolanta Żychowska "MIĘDZY TRADYCJĄ A AWANGARDĄ - PROBLEM STYLU W
                    ARCHITEKTURZE KRAKOWA LAT MIĘDZYWOJENNYCH" wyd PK, Kraków 1991, s.63-64

                    Pozdrawiam najuniżeniej
              • hm_tak Re: ocalcie Kazimierz! 15.12.03, 13:32
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=412&w=8740172&a=9684606
                Witam,

                powyżej link do odpowiedzi,jakiej udzieliłem PT Realiście, zarzucającemu mi
                niegdyś brak rzetelności w argumentowaniu i skłonności do erystyki w potyczce z
                Panem. Zatem - dla porządku - polecam. Żychowska.
                • peteen Re: ocalcie Kazimierz! 15.12.03, 20:18
                  a ja ciebie też witam i przypominam o czwartkowym oplłatku w piwnicy og 18...
                  będę czekał na cię osobienno...
                  do nóżek padam
                  :c)
                  • hm_tak Niestety, będę w szkole. 15.12.03, 20:28
                    Nie byłem już w szkole w zeszły czwartek, a nie mogę się zaopuszczać (nadto).
                    • peteen żarty na bok 16.12.03, 11:19
                      wszelkie wykłady kończysz o przyzwoitej porze, a my nie zbieramy sie ku wyjściu
                      o 18:30...
                      liczę, mamy wiele tematów niedokończonych...
      • Gość: B17 Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 15:31
        Nie wiadomo czy to naprawde P.Lewicki arch. Ale jeżeli tak to wyznanie typowe
        dla zakompleksionych krakowskich architektów - hołdujących
        kierunkowi "żurnalizm". Tzn. nie wazne gdzie budujemy, nie wazne jakie
        sąsiedztwo, jaki genius loci, ważne dobry detal i dobre materiały- czyli zgodne
        z obowiazującą w żurnalach architektonicznych modą. Zgodnie z tym "tryndem"
        mamay coraz więcej obiektów, ktore nijak się mają do otoczenia, a jedyna ich
        zaleta jest dobry detal i dobre materiały. Przykładem niech będzie
        biurowiec "Lubicz" czy hotel "Sheraton", a teraz pewnie będzie ulica Kupa.
        Nawiasem mówiąc architekt P.Lewicki tez się zasłuzył budując zespół na Woli
        Justowskiej. Naprzód były filozoficzne dywagacje w Architekturze, a potem na
        życzenie inwestora hyc, i pojawiła się jedna kondygnacja więcej. Nie mam nic
        przeciw zabudowie w tym miejscu, ale ten projekt jest dużo za duży, przesłania
        zabytkowa synagogę i po prostu nie jest w klimacie tego miejsca i jestem
        pewien że P. Lewicki to rozumie tylko presja architektoniczna jest tak silna że
        niechce się do tego przyznać.
        • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 17:36
          Halo, halo...
          1. Piotr Lewicki to ja.
          2. Jestem architektem, mam poglądy na architekturę i nie mam z tego powodu
          kompleksów.
          3. Oczywiście, że to przesłanki ekonomiczne powodują, że inwestorzy starają sie
          wybudować jak najwięcej metrów kwadratowych.
          4. Dopóki nie będzie planów miejscowych, w których będzie napisane czarno na
          białym ile kondygnacji w danym miejscu można wybudować, dopóty nie można będzie
          wykluczyć, że ktoś wybuduje więcej niż można się spodziewać po danej dzielnicy.
          Im więcej konkretów w planie tym mniej możliwości interpretacji przez komisje i
          inne ciała opiniujące, gdzie rozmywa się odpowiedzialność i co bardziej
          wpływowe osoby więcej przepchną. Nie jestem zwolennikiem mętnej wody, wolę
          jasne kryteria, gdzie będę mógł powiedzieć klientowi: "w tym miejscu wolno panu
          postawić 3 kondygnacje" albo "w tym miejscu rzędna gzymsu powinna wynosić
          220mnpm". A tak to dziś jest rozmowa o tym co się uda albo i nie. A jak mnie
          się nie uda, to klient pójdzie do innego architekta, który jest szwagrem albo
          gra w brydża, bo tamtemu się uda.
          5. Niedaleko od dyskutowanej lokalizacji zaprojektowaliśmy przebudowę kamienicy
          (przy ul. Ciemnej 13). Mam nadzieję, że dojdzie do realizacji i w ten sposób
          będziemy mogli wyrazić najlepiej nasze poglądy na temat Kazimierza i jego
          charakteru. Na razie możemy udostępnić rysunki zainteresowanym, ale muszą się
          pojawić osobiście, nickom nie pokazujemy!
          Pozdrowienia.
          • olek60 Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K 29.10.03, 18:26
            Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

            >> 4. Dopóki nie będzie planów miejscowych, w których będzie napisane czarno na
            > białym ile kondygnacji w danym miejscu można wybudować, dopóty nie można
            będzie
            >
            > wykluczyć, że ktoś wybuduje więcej niż można się spodziewać po danej
            dzielnicy.
            >

            Pomyslec ze juz w XIX-wiecznym Paryzu dozwolona wysokosc budynkow uzalezniona
            byla od szerokosci ulicy...


            OM
            >
            • olek60 Re: Pomylka! W XVIII- wiecznym a nie XIXwiecznym 29.10.03, 18:30
              Paryzu.
          • Gość: OLO I Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.03, 18:49
            Po pierwsze, forum to taka instytucja internetowa gdzie uczestnicy używają nicków - tak było jest i bedzie. Tu się występuje incognito; ważne jest jak się zachowuje ktoś na forum, a nie jak podpisuje. To jest niezbywalne prawo internautów!

            Po drugie, widzę że Pan nie zrozumiał wypowiedzi forumowiczów - generalnie odbiór samego budynku jest OK. Chodzi o miejsce gdzie ma to coś powstać. To że niema przepisów, nie jest wytłumaczeniem, że należy taką piramidę wybudowac na Kupa. Pomimo wykształcenia architekta i zapewne własnej twórczości okazuje Pan szaloną ignorancję dla historycznego otoczenia i istniejącego charakteru zabudowy nowego budynku. Czy tego uczą architektów?? Nie neguję (zresztą nikt tego tutaj nie robi) nowoczesnej zabudowy w starym mieście. Skupia się Pan na zielonym dachu itd?? Zero komentarza (albo ograniczenie go tylko do stwierdzenia braku przepisów) na temat tej lokalizacji kontrastuje z Pana przechwałkami dotyczącymi Pańskiego Kazimierzowskiego projektu. Świadczy równierz o tym, że jest Pan złym architektem, nie znającym w pełni roli swojego fachu.

            Pozdrawiam

            OLO I - internauta
            • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 20:39
              Hello,
              Po pierwsze sprawa nicków. Ja uważam, że dyskutujemy o Kazimierzu, bo nam jego
              dobro leży na sercu, a nie po to żeby na siebie wylewać pomyje i mnożyć
              inwektywy. Mam nadzieję, że taki jest cel tego forum i że w takim celu tu się
              spotykamy. Mam też obawy, że pisanie pod pseudonimem - do którego prawa nikomu
              nie zamierzam odmawiać - prowadzi burzliwą dysputę w stronę magla, z którego
              nic prócz pomyj, pomówień i złośliwości nie zostaje. No bo co komu szkodzi za
              zasłoną nicka wypisywać różne bzdury. Oczywiście nie zawsze, ale mam wrażenie,
              że to nieuchronne, bo bezkarne... Nie czepiam się tego, że ktoś podpisuje się
              nickiem, tylko tego, że używa tego narzędzia jak Adam Michnik tajemnicy
              dziennikarskiej.
              Po drugie sprawa budynku przy ul. Kupa. Nie twierdzę, że ten budynek należy tam
              wybudować. Mówię tylko, że dopóki nie będzie planów i jasnych reguł zawsze będą
              się zdarzały kontrowersje i co bardziej wpływowi zbudują więcej pięter, a ci,
              którzy nie mają kuzynów albo restauratorów, jak to był ktoś łaskaw zauważyć,
              będą projektować garaże i remonty kominów dla spółdzielni mieszkaniowych. Nie
              ma co się obrażać na ekonomię, bo bez niej nie powstanie żaden budynek.
              Stwórzmy czyste reguły gry i nie będziemy musieli w atmosferze magla pyskować
              na ustosunkowanych architektów albo urzędników, na których można bezkarnie
              wieszać psy zasłaniając sie pseudonimem, bo takie jest prawo internetu.
              Po trzecie, nie miałem zamiaru chwalić się naszym budynkiem dwie ulice dalej.
              Chciałem tylko powiedzieć, że architekt wypowiada się swoimi projektami, czasem
              realizacjami. W tym ostatnim przypadku wypowiedź i poglądy architekta zostają
              skonfrontowane z możliwościami i oczekiwaniami inwestora, utemperowane
              przepisami i często urzędowym widzi-mi-się, potrzebami rynku, gustem sąsiada i
              wieloma innymi względami. Co do Pańskiego stwierdzenia, że jestem złym
              architektem, muszę odpowiedzieć, że nie mam tej pewności ani na temat własnej
              osoby ani innych architektów. Im dłużej uprawiam tę profesję, tym trudniej mi
              przychodzi zdefiniowanie "dobrego" architekta. Naprawdę.
              Pozdrowienia.
          • o13y oczywiście, że sie zjawię 29.10.03, 18:58
            z dowodem osobistym. Referencje na życzenie na piśmie mogę przynieść (ale po
            co, nie zamierzam stanowić konkurencji):-))) Tylko po Wszystkich Świętych
            poproszę, bo wczesniej niestety czasem nie dysponuję.
            Dziekuję za rzeczową odpowiedź.Oczywiście kluczowe są tu plany miejscowe.
            Wazne też, aby społeczność lokalna wiedziała czego sie może spodziewać,
            szczególnie w takiej dzielnicy jak Kazimierz.
            Gwoli sprawiedliwości: zgodził sie porozmawiać ze mną p. Duda z gdkgroup.
            Twierdzi, że uzyskali zgodę konserwatora i stosowne opinie urbanistyczne. Być
            może więc, że po jakimś czasie powiem : racja jest po stronie developera,
            papiery w porzadku, a budynek stosownej wielkości. Co uczciwie obiecuję na tym
            forum napisać, jak tylko osobiście sprawdzę
    • Gość: jak to gdzie Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.compower.pl 29.10.03, 18:37
      Zastanawiali się nad bardzo ważną sprawą. jakie kolory można używać w nowej
      hucie a jakich nie można. to bardzo ważna sprawa, bo nie można za nią nic wziąć
      w łapę. no ale za takie kamienice i pozwolenie......
      • Gość: B17 Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 21:59
        To własnie jest problem w tym mieście. Niby sa jakies, plany jakies MKUY,
        jakies decyzje WZiZT, konserwator zabytków etc, ale to dotyczy tylko
        maluczkich. Adaptację strychu będzie się uzgadniać miesiącami a kształt lukarn
        trzeba będzie poprzeć wizualizacją całej ulicy, i czekać na opinię MKUA. A tu
        nagle proszę, i konserwator się zgodził i wytyczne urbanistyczne OK. Pewnie i
        MKUA się odbyła, a moze i nie, bo to przecież niewazna lokalizacja? Jak się
        będziemy czuli gdy wyjdziemy w nocy z Singera czy Warsztatu i pierwsze co
        zobaczymy to te sześć pięter apartamentów, a obok bóznica Izaaka jak jakas
        psia buda? Po co ludzie przychodzą na Kazimierz? Czy będą tu przyjeżdzac zeby
        podziwiac wspaniałe budynki mieszkalne jakich setki na całym swiecie? Trzeba w
        koncu zadac fundamentalne pytania: czy tylko pieniądze? czy jako architekci nie
        powinnismy dbać o swoje otoczenie? czy jako artysci nie powinnismy chronic tej
        resztki poetyki naszego miasta?
        Wg mnie P.Lewicki jest dobrym architektem.
        Chętnie się spotkam ale czy to cos pomoze?
        • Gość: olo Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.compower.pl 29.10.03, 22:45
          nawet socrealizm miał jakiś styl, który bądź co bądź zawsze bedzie się
          wyróżniał na tle wszystkich epok (te obiekty w ważniejszych miejscach, jak
          chociażby pałac kultury).. i zaczyna się już podobać (jak wszystko po upływie
          czasu, w co wtłoczy się staranność ). Należy postawić sobie pytanie - jaki styl
          mamy obecnie? komu zależy na tym i czy zależy? Budynki jakie obecnie się
          stawia, będą tyle samo warte po czasie co socrealistyczne markety osiedlowe,
          przeszklone brązowym szkłem budynki itp.

          A wystarczy pomyśleć, że wiele zdobień, ekstrawaganckich uwypukleń, załamań i
          wszelkiej maści innych krztałtów możemy w dniu dzisiejszym wykonać szybko,
          tanio i bez wielkiego wysiłku (jaki wkładano w to samo dawniej). Powinniśmy
          zatem połączyć dawne, wkładane w budowę znamienitych rzeczy, siły z obecną
          technologią możliwościami i kosmicznymi pomysłami graniczącymi wykonalnością z
          cudem. Wtedy można będzie mówić o arcydziełach.
          Z poprzednich epok możemy jeszcze zapożyczyć stosuek wartości obiektu do jego
          użyteczności, jak również czas jego wykonania.

          Pozdrawiam
        • Gość: Piotr Lewicki Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 23:31
          Dziękuję za komplement: każdemu miło, jak go chwalą. Zgadzam się z większością
          Pańskich stwierdzeń, zwłaszcza, że argumentacja jest naprawdę rzeczowa. Nie do
          końca przekonuje mnie teza o wspaniałych budynkach, jakie można zobaczyć na
          całym świecie. To trochę tak jak z klasycznym porządkiem: można go znaleźć nie
          tylko w Grecji. Przechodzi się między nimi na Wall Street i idąc na premierę do
          Teatru Wielkiego w Warszawie, że nie wspomnę o Berlinie, Moskwie. Ani nie
          uważam projektu przy ul. Kupa za arcydzieło, ani nie jestem wyznawcą postępu az
          wszelką cenę, ale nie uwierzę w możliwość hibernacji miasta. Genius loci
          zmienia się - gdyby tak nie było, mieszkalibyśmy dalej w Biskupinie, a
          Bartolomeo Berecci nie zbudowałby rensansowej Kaplicy Zygmuntowskiej przy
          gotyckiej katedrze Władysława Hermana.
          Pozdrowienia.
          PL
          • m.in Re: ocalcie Kazimierz! 30.10.03, 11:53
            a mi nasunęła się jedna refleksja
            otóż kamienica przy Kupa 4 jest niska, dwupiętrowa
            po zbudowaniu kamienicy przy Kupa 6 ten niewielki budynek znajdzie sie
            niejako "w klesczach"
            czy wentylacja w nium będzie taka sama jak teraz??
            czy trzeba będzie zbudować takie kilkumetrowe, gustowne kominy, takie jak na
            św. teresy, kiedy zbudowano apartamentowiec na rogu św. teresy i krowoderskiej
            jak wtedy będziemy patrzyli na kazimierz?
            dlaczego na wizualizacji nie ma tych kominów???? czy ktoś zrobił badania zmian
            w wentylacji w kamienicy na Kupa 4??
            • Gość: OLO I Re: ocalcie Kazimierz! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 12:22
              dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/10.30/Krakow/01/01.html
            • o13y i spaliny 30.10.03, 16:39
              o ile jest doprowadzony gaz (ale tego nie wiem).
              Generalnie opiniuje to kominiarz oraz normy. Jak kominy przy ścianie nowego-to
              trzeba"wyciągnąć" i na dokumentacji powinny być. Jak w gdzieś w środku-to
              jeszcze ruch powietrza sie pod uwagę bierze. Tak czy tak osobny odbiór być
              musi.No, wyciągnięcie ileś tam nad kalenicę starego by koszmarne było, fakt
              • m.in Re: i spaliny 30.10.03, 17:06
                no ciekawe
                na św. teresy tez pewnie była opinia kominiarza a potem takie cudeńka postawili
                • o13y nooo 30.10.03, 18:00
                  bo pewnie jak przyszło do odbioru, to kominiarz nie miał czego odbierać:-)))
        • Gość: nsp Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 31.10.03, 22:13
          Jak rozumiem był Pan przy tym projekcie dlatego wypowiada sie ze nagle wszystko
          jest prawda? I wedle Panskiego mniemania deweloper powinien byl juz od momentu
          pomyslu informowac wszystkich co robi? No bo przeciez jzk on wogole mogl
          ankiety nie zrobic zy mu sie pijaczkowie z bramy w poblizu zgadzaja na ochrone
          i monitoring? Co za nietroskliwi ci kapitalisci ;-)
    • Gość: Henryk Gaertner Słowa autorów projektu przy ulicy Kupa 12 ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 13:31
      Szanowni Państwo !

      Chcielibyśmy się przedstawić. Autorami projektu, o którym mowa w dzisiejszym
      Dzienniku Polskim i na tym forum są architekci Szymon Duda
      (Szymon.Duda@gdkgroup.pl) oraz Leszek Kraus (Leszek.Kraus@gdkgroup.pl), zaś
      pełnomocnikiem GD&K Group jest adwokat Henryk Gaertner
      (Henryk.Gaertner@gdkgroup.pl).

      Wszystkie te informacje są zamieszczone zresztą na stronie internetowej
      www.gdkgroup.pl wraz ze szczegółowymi danymi dotyczącymi projektu przy ulicy
      Kupa 12. Z przyjemnością udzielimy także konkretnych odpowiedzi na pytania
      dotyczące tego projektu czy firmy GD&K Group. Nasz telefon (GD&K Group): +48
      (12) 428 10 60.

      Biorąc pod uwagę, iż w dotychczasowej dyskusji brało udział dotąd zaledwie
      kilka osób, z chęcią zorganizujemy także prezentację tego projektu w naszym
      biurze przy ulicy Asnyka 3 (w Krakowie). Przesłane ewentualnie przez Państwa e-
      maile również nie pozostaną bez reakcji.

      Jesteśmy zawsze radzi poznać poglądy inne niż reprezentowane przez nasz
      zespół, ponieważ pomaga to w pracy zarówno nad tym projektem i przyszłymi. Nie
      jest nam także obca troska o Kazimierz, ponieważ zaangażowaliśmy w to miejsce
      nie tylko nasze zainteresowania zawodowe, ale także wiele serca.
      • o13y Szanowni autorzy projektu 30.10.03, 18:31
        Jesteście Panowie chyba pierwszymi autorami , którzy podejmują się na tym forum
        dyskusji na temat swojego projektu.
        Owszem, jeśli są wszystkie stosowne opinie, to jesteście w zgodzie z prawem.
        Jednak jak tu jeden z dyskutantów napisał, od ekonomii się nie ucieknie. Bo
        rzeczone budynki mogłyby być niższe. Mylne jest mówienie o czterech piętrach,
        gdyż jak by nie patrzeć jest to sześć kondygnacji. Poziomem do którego się
        nawiązujemy jest tu kalenica stojącej obok bożnicy. I pewnie tak jest (ale nie
        mam rysunku przed nosem), że wysokości wzajemne gzymsu i linii kalenicy są z
        przepisami zgodne. Jednak przestrzeń inaczej jest kształtowana przy dwuspadowym
        dachu a inaczej przy płaskim. Ujmując rzecz obrazowo, przestrzeń zajęta przez
        dach bożnicy to trzecia część tego, co w Waszym budynku przy płaskim dachu
        (upraszczając, że rzuty są takiej samej powierzchni-choć nie są). Cofnięta
        kondygnacja dachowa to nic innego, tylko jeszcze jedna kondygnacja. Tak więc
        idzie o to, że ukształtowanie przestrzeni „zgrzyta” i Wasz budynek przytłacza
        otoczenie. Byłby na miejscu przy Skawińskiej, Paulińskiej czy Orzeszkowej, ale
        Kupa ma raczej małomiasteczkowy charakter.
        Prawdą jest, że dopóki nie będzie planów miejscowych, dopóty będzie pole do
        popisu dla interpretacji i lobbingu. I mnie osobiście najbardziej bulwersuje
        nie sprytne wykorzystanie przepisów (bo na czymże adwokaci i radcy zarabiają),
        ale gnuśność, bezruch i niemoc miejskich służb. I to , że co dla jednego rzeczo-
        znawcy czy innego obligatoryjnie opiniującego jest oczywiste, dla drugiego nie.
        I to, że lokalną społecznością nikt sobie głowy nie zawraca. Rozumiem
        inwestorską drogę przez mękę realizacji i cenię sobie tych, którzy podjęli się
        rewitalizacji historycznych budynków nie tylko kasę mając na uwadze.
        Wypowiedź prezesa Jakubowicza, jeśli nie przekręcił jej dziennikarz grzeszy
        naiwnością. Bo z jakiego tytułu mielibyście dbać o ulicę? Przecież ona nie
        Wasza.
        Co do przyszłych projektów, to mam nadzieję, że nie zabudujecie Miodowej
        (działka Nissenbaumów) podobnym pudełkiem :-)))
      • Gość: jans Re: Słowa autorów projektu przy ulicy Kupa 12 ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 19:07
        Dzięki moze i za to ze odezwał się deweloper, bo moze rodzi to jakąs nadzieje
        na dalszą dyskusję. Chociaż dzisiejszy artykuł w Dzienniku Polskim raczej
        sprawę przesądza, wszystko zgodnie z prawem i z prawem rynku pozornie również.
        Pozornie, bo dalsze takie podejście do Kazimierza spowoduje że straci on na
        atrakcyjności, równiez tej turystycznej. Zamiast dbac o kure przynoszącą
        korzyści my ją zarzynamy. Nie przypominam sobie takich przykładów np. w
        Wenecji. Nawet Haas House we Wiedniu jest dopasowany wysokością do sąsiednich
        budynków. Podobnie Centrum Pompidou. Widocznie w tych miastach są przepisy,
        które reguluja skutecznie wysokość zabudowy w zabytkowych centrach.
        Cieszy mnie przynajmniej kilka osób odpowiedziało na mój list i to z duzym
        zaangażowaniem, co świadczy przynajmniej o tym ze nie wszyskim sprawy naszego
        miasta są obojętne.
        Jan Skąpski, architekt - jans, janskap@poczta.onet.pl
        • Gość: ORLEN ZAPRASZAM na stronę WWW Inżyniera Skąpskiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 20:18
          republika.pl/janskap/architektura//cpn.htm
          lub lepsze ulica Barska na Dębnikach (Dębników/wam nie żal)

          republika.pl/janskap/architektura//barska.htm
          lub jesce lepsze

          republika.pl/janskap/architektura//czarodziejska.htm
          • renesans Zaproszenie przyjete, wrażenie niezapomniane 30.10.03, 20:35
            Architektura ,gustowna, stonowana, trzymajaca sie gabarytu, z nowoczesnych
            szlachetnych materiałów. Detal czerpiący z form regionalnych mansard
            krakowskich. Całość dobrze wpisuje sie w główną planistyczną ideę
            zrównoważonego rozwoju. Na podkreślenie zasługuje fakt ochrony wartości
            kulturowaych przed naporem kapitału wyrażony w lapidarnych i oszczędny sposób.
            Na koniec chciałem tylko dodać, że jest to bezwątpinia architektura podejmująca
            twórczy dialog z współczesną architekturą europejska i światową poszukująca
            własnego genius loci.

            Jednym słowem wszystko jasne.
            RE
            • Gość: Piotr Lewicki Re: Zaproszenie przyjete, wrażenie niezapomniane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 20:43
              Taką mamy profesję, że każdego można wyśmiać...
              Pozdrowienia.
              • renesans Re: Zaproszenie przyjete, wrażenie niezapomniane 31.10.03, 00:19
                Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                > Taką mamy profesję, że każdego można wyśmiać...
                > Pozdrowienia.

                Uwaga Szanownego Pana wskazuje, że w omawianym przypadku mamy doczynienia ze
                sztuką, ponieważ tylko sztuka powoduje emocje np śmiech.

                Czy cechą profesji architektów jest możliwość ich (dzieł) wyśmiewania ?
                Raczej jest to konstatacja fałszywa, trudno bowiem byłoby odebrać palmę
                pierszeństwa w tej dziedzinie politykom i blondynkom.

                Ukłony

                RE
          • Gość: verte Re: ZAPRASZAM na stronę WWW Inżyniera Skąpskiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 20:42
            I dobrze [mu tak]

            fayna jest alternativna koloristika

            republika.pl/janskap/architektura//szereg.htm
            a yak utrzcił mateyjkę w bogu ducha winnym zabierzowie !

            republika.pl/janskap/architektura//zabierzow.htm
            pozdrowienia inzynierze, wez się pan teraz za kazimierz, brawo ORLEN !
            • Gość: jans Re: ZAPRASZAM na stronę WWW Inżyniera Skąpskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 22:56
              Dzieki za konstruktywną krytykę i mimowolną reklamę, czy mowia zle, czy
              dobrze... Miało byc o Kazimierzu a tu taka dywersja, dobrze że mam
              zdystansowany stosunek do swojej działalności /dobrze sypiam mimo ze AB nie
              drukuje moich projektów/ bobym się chyba pochlastał.
              za Kazimierz się nie wezmę, stety/niestety?/ bo nie mam takich wejść.
              Pozdrawiam kolegów /jak sądzę /
              PS
              może mógłbym zobaczyć wasze realizacje, zawsze się człowiek czegoś nauczy?
              • e-toshi na naukę był czas 01.11.03, 20:21
                Gość portalu: jans napisał(a):

                > Dzieki za konstruktywną krytykę i mimowolną reklamę, czy mowia zle, czy
                > dobrze... Miało byc o Kazimierzu a tu taka dywersja, dobrze że mam
                > zdystansowany stosunek do swojej działalności /dobrze sypiam mimo ze AB nie
                > drukuje moich projektów/ bobym się chyba pochlastał.
                > za Kazimierz się nie wezmę, stety/niestety?/ bo nie mam takich wejść.
                > Pozdrawiam kolegów /jak sądzę /
                > PS
                > może mógłbym zobaczyć wasze realizacje, zawsze się człowiek czegoś nauczy?


                Szanowny Panie,
                Pańskie komentarze są zdumiewające. członek władz izby arch krytykuje
                działalność propogującą architekturę i zawód architekta ????

                e-toshi
            • Gość: verte Nie podszywaj się pode mnie złamasie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 01:22
              Gość portalu: verte napisał(a):

              > I dobrze [mu tak]
              >
              > fayna jest alternativna koloristika
              >
              > republika.pl/janskap/architektura//szereg.htm
              > a yak utrzcił mateyjkę w bogu ducha winnym zabierzowie !
              >
              > republika.pl/janskap/architektura//zabierzow.htm
              > pozdrowienia inzynierze, wez się pan teraz za kazimierz, brawo ORLEN !
          • Gość: Wlodek huzia na Juzia IP: *.z067105146.nyc-ny.dsl.cnc.net 30.10.03, 20:53
            No no no co za dyskusja. Jak tylko ktos chce cos nowego wybudowac w Krakowie to
            huzia na Juzia. Oczywiscie mazeniem sporej czesci sznownych dyskutantow byloby,
            zeby wszystkie nowe budynki nie przekraczaly 2 pieter, kopiowaly zywcem detal z
            XIX kamienic, mialy ladne spadziste daszki kryte karmazynowa albo amarantowa
            blacha falista, byly potynkowane na niesmiertelny kolor zolci cesarskiej i
            wtedy byloby cudnie i O.K.
            Tak sie sklada, ze obecnie pracuje w Nowym Jorku (jestem architektem) i
            obserwuje zgubne skutki myslenia, jakie prezentuje wyzej wymieniona czesc
            dyskutantow o pogladach zachowawczych. Te plastikowe kolumienki, detal neo-
            georgianski i temu podobne paskudztwa. Oni (Amerykanie) probuja sobie stworzyc
            historie, ktorej nie maja (albo maja jej w niedostatku). My w Krakowie nie
            musimy tworzyc sobie falszywych zabytkow- niech stare budynki wygladaja tak jak
            wygladaly, a nowe niech daja uczciwie swiadectwo swoim czasom. Prezentowany
            budynek przy Kupa ma moim zdaniem dobre proporcje fasady, szlachetne materialy
            wykonczenia daja nadzieje na dobry wyglad. A co do tych nieszczesnych 6 pieter,
            to wydaje mi sie, ze dzieki schodkowatemu uksztaltowaniu gornej partii budynku
            jego odbior z poziomu ulicy nie bedzie w niczym odbiegal od odbioru typowej
            kamienicy na Kazimierzu z konca XIX-ego wieku.
            Z wyrazami uszanowania: Wlodzimierz Jedruszak.
            • Gość: Piotr Lewicki Re: huzia na Juzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 21:04
              I tak najlepszy jest Domenikus Boehm w Zabrzu.
              • adrum1 Ale tu miło! 31.10.03, 03:08
                Narescie ożywiła się jakaś wymiana myśli na tym forum. Może jetst to
                spowodowane tematem, a może też podpisaniem się przez Piotra Lewickiego. A
                teraz jeszcze doszli sami TWÓRCY. Super - oby to był przykład dla innych. Ale
                do sprawy:

                Podpisy:
                Występowanie pod pseudonimami jest całkowicie zrozumiałe i nie świadczy o
                tchórzostwie. Nie obrażałbym się na nikogo, kto mnie krytykuje "anonimowo" na
                forum. Łatwiej podpisac się komuś niezależnemu w pracy i układach, ale z
                prozaicznych przyczyn ograniczyłoby to swobodę wypowiedzi. Sam też piszę pod
                nickiem i daje mi to poczucie pewnego komfortu. Minusy forów są też oczywiste,
                ale mam nadzieję, że tu przeważą merytoryczne i szczere teksty.

                Projektowane budynki przy ul. Krupa.
                Zrobiły na mnie dobre pierwsze wrażenie. Zwłaszcza udany jest budynek przy
                synagodze. Powściągliwy detal bardzo pasuje do charakteru miejsca. W masywnej,
                prostej konstrukcji czuje się materię. Nienachalna współczesność. Ale też
                utrzymuję zdanie, że skala obiektów jest problematyczna.

                Prawo lokalne i nadzór.
                Rację ma P. Lewicki, że dość szczegółowe (odpowiednio do miejsca) prawo powinno
                być na tyle jednoznaczne, aby nie było zbyt wiele miejsca do swobodnej, czy
                interesownej (nie twierdzę, że było w tak w tym przypadku ;-)) jego
                interpretacji przez urzędników. Po prostu: powinno być napisane, że w tym
                miejscu można budować do x wysokości, y kondygnacji, ze musi byc stromy,
                ceramiczny dach, zaleca (lub dopuszcza) się xxx materiały, a yyy są
                niedopuszczalne. I wtedy moglibyśmy rozmawiać o sztuce i współczesności w
                starych dzielnicach, a może też o złym prawie, które zaraz zmienimy. Inwestorzy
                (przepraszam architektów) nie szukaliby najwyższych bydynków w okolicy, żeby
                uzasadnić swój rozmach.

                Nowe i stare.
                W tym temacie nie zgadzam się z większością. Kapilca Zygmuntowska, Plac
                Szczepański i Biskupin, KONIECZNOŚĆ "zaznaczenia" naszych pięknych czasów - to
                zupełnie nietrafiona argumentacja, przestarzała. Kazimierz, stary Kraków i parę
                innych, urzczych miejsc w Polsce, powstawały przez wieki. Poprzez naturalny,
                ale z w odniesieniu do naszych czasów, powolny wzrost i uzupełnianie. Powstały
                miejsca o wartości historycznej, kulturowej i sentymentalnej. Wcale w Polsce
                nie mamy ich zbyt wiele. Wartość tych miejsc jest też wartością ekonomiczną.
                Naszym dziedzictwem i kapitałem. Na krakowski Kazimierz nie przyjadą turyści,
                by podziwiać współczesne plomby. Dla nich (i na szczęście) dla wielu krakowian
                najistotniejszy jest duch miejsca, jego historia i osobliwy urok. Coś, dla
                czego warto tu przyjechać, lub tu mieszkać. Dla jednego inwestora uzyskane
                kilkaset metrów więcej powierzchni jest zyskiem, ale dla miasta może być stratą.

                Paweł Bytnar
                • Gość: Piotr Lewicki Re: Ale tu miło! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 13:24
                  Hello, hello...
                  Zgadzam się z nawarstwianiem i wartością, której nie sposób osiągnąć w krótkim
                  czasie i spod ekierki jednego projektanta. Zgadzam się też, że turyści nie
                  przyjeżdżają na Kazimierz, żeby pooglądać współczesne plomby. Ale z tego
                  argumentu po pierwsze nie wynika, że współczesne plomby są złe ex definitione,
                  a po drugie - iluż to ludzi (turystów) jeździ po świecie, że obejrzeć
                  współczene plomby? Zainteresowanie nową architekturą to hobby wąskiej grupy
                  zawodowej i nie ma co się na to obrażać. Czy ludzie jeżdżą do Paryża, żeby
                  zwiedzić budynek Fundacji Cartier zaprojektowany przez Nouvela? Ci co w Pradze
                  pojechali obejrzeć "Tańczący Dom" Gehry'ego, to albo architekci albo ciekawscy,
                  których bawi maniera krzywych ścian, bo to z ich powodu ten dom (chyba go
                  nazywają Ginger i Fred) znajduje się w każdym przewodniku po Pradze.
                  Nawarstwianie wątków i stylów daje bogactwo. Historyczne centra miast mogą się
                  nim szczycić, właśnie dla tego, że ich dzisiejszy obraz tworzył się przez
                  wieki. Każda epoka dodawała coś swojego na miarę swoich gustów i ekonomicznych
                  możliwości. Ręczę, że Kaplica Zygmuntowska była większym szokiem dla
                  współczesnych niż Bunkier Sztuki przy Plantach. A śp. panią Tołłoczko-Różyską
                  za ten projekt zakrzyczeli. Nie uciekajmy od teraźniejszości w pastisze
                  dziewiętnastowiecznych kamieniczek, bo źle to świadczy o naszej kondycji jeśli
                  potrafimy tylko kopiować.
                  Pozdrowienia.
                  PL
                  • m.in Re: Ale tu miło! 31.10.03, 13:43
                    Panowie znowu o nowoczesności
                    (wiele takich dyskusji na tym forum już było)
                    o ile jednak umiem czytać to nikt nie mówi, ze plomby na Kupa sa złe, bo
                    nowoczesne
                    ale
                    że za wysokie
                    ew. mało urodziwe
                    nie wpisane w kontekst (gabarytami)
                    etc
                    byłem dzisiaj na Kupa
                    próbowałem sobie wyobrazić te budynki, patrząc zarówno z jednej jak i drugiej
                    strony
                    i jednak musze powiedzieć NIE
                    Nie pasują mi w tym miejscu TRZY, (na razie planowane dwie, no ale to przecież
                    nie koniec), wysokie, płaskodache kamienice
                    nie pasują i już
                    zarówno w kontekscie Kupa 4, synagogi Izaaka, biurowca naprzeciwko
                    patrzyłem tez na Astorię (Józefa 24)
                    wyobraziłem ją sobie wyciągniętą w górę o kolejne kondygnacje (dopasowane do
                    wysokości budynku przy Józefa 28
                    i to by żle wyglądało, po prostu
                    tam dało się powstrzymać parcie na wysokość

                    pozdrawiam
                    PS1 nie jestem architektem
                    po prostu lubie patrzeć
                    PS 2 czy budynek Ghery-ego w Pradze nie jest przypadkie dostosowany gabarytami
                    do otoczenia?? czy wspominana tu wysoka kamienica przy Kościuszki nie jest
                    jednak zgrzytem?
                    • Gość: Piotr Lewicki o wysokości, urodzie, wpisaniu w kontekst IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 17:13
                      Hello,
                      Na rogu ul. Kupa i Warszauera wybudowano kilka lat temu plombę (mam na myśli
                      ten zielony budynek). Nie słychać było protestów przeciw niemu.
                      A to budynek dosyć wysoki. Sprawdźmy jak się ma do wysokości dyskutowanych
                      projektów.
                      Ten sam budynek mnie nie wydaje się wcale urodziwy, ale nie wiem czym się
                      mierzy urodę. Jeżeli wynikami sondaży ulicznych, to przypomnę, że obrazy
                      impresjonistów zostały odrzucone z salonu paryskiego.
                      Gabaryt tego budynku (wysokość i zwłaszcza rozmiary rzutu, które dają duże
                      płaszczyzny elewacji) nie jest pewnie mniejszy niż domy, o których rozmawiamy.
                      Ten zielony budynek wpisał się za to w kontekst narożną kamienną przyporą,
                      która jest równie śmieszna co niepotrzebna.
                      Nie pamiętam Astorii przy ul. Józefa 24, wierzę jednak że wyciągnięcie każdego
                      budynku o kilka kondygnacji zmienia jego pierwotne proporcje i zmienia go
                      bardzo. Czy wyglądałoby źle, też nie wiem, ale myślę, że "to by wyglądało źle,
                      po prostu" zakrawa na pewnik, z którym nie sposób dyskutować - bo jedyny
                      kontrargument, jaki na to można mieć to "a mnie się podoba".
                      Plomba Gehry'ego ma chyba taką samą wysokość jak sąsiednie budynki. Ale
                      kamienica Ohrenberga na rogu Stradomia i Dietla, projektowana przez
                      Zawieyskiego - Feintucha jest wyższa niż budynki, które do niej przylegają.
                      Nie wiem, czy plomba na Zwierzynieckiej jest tzw. zgrzytem. Gdyby nie wojna i
                      socjalizm, wokół niej wyrosłyby pewnie inne kamienicy, kontynuując pierzeję
                      ulicy. A tak wyrósł tam nowy żółty blok, który mnie dziwi bardziej, chociaż ma
                      4 może 5 kondygnacji.
                      Pozdrowienia.
                      PL
                      • m.in Re: o wysokości, urodzie, wpisaniu w kontekst 31.10.03, 17:34
                        zielona buda dominuje nad sąsiadami
                        "na mojego nosa" wysokość budy i dyskutowanych projektów bedzie taka sama
                        znaczy formalnie kontekst jest
                        formalnie
                        a protesty... no cóż nie pamiętam jak było, bo mieszkałem wtedy w innym mieście
                        na mazowszu ale dyskusji na forach netowych nie było bo... forów nie było
                        dziennik napisał bo, jak sądzę, wrzuciłem im ten temat na maila
                        a z urodą jest tak, ze sie nie mierzy :))
                        myślę jednak, ze dyskusja na trym forum jest stąd własnie, ze jednemu sie
                        podoba a innemu nie
                        jeden widzi to inny tamto
                        inaczej byśmy rozmawiali tylko o prawei, problemach zawodowych architektów etc.
                        ja np widze problem z niską kamieniczką przy Kupa 4, ze zdominowaniem przez
                        nowe budynki synagogi
                        a także jeszce jedeną rzecz o której nie napisałem:
                        pozostają jeszcze parcele budowlane przy Jakuba, czyli na tyłach omawianych
                        budynków
                        po ich powstaniu oczywiscie będzie kontekst kalenicowy do zbudowania tam
                        kolejnych sześciokondygnacyjnych bloczków
                        rozrośniętych między dwupiętrową starą kamienicą (wentylacja!!, spaliny!!)
                        a nieweilkim budyneczkiem zajmowanym obecnie przez pewną okropną knajpę (znowu
                        kwestia gustu)
                        a propos kamienicy przy Kosciuszki: vis a vis powstaje apartametowiec
                        dostosowany do swojej pierzei
                        powinien nawiązać do tego przedwojennego wieżowca?
                        naprawdę?
                        również pozdrawiam
                        • Gość: Piotr Lewicki Re: o wysokości, urodzie, wpisaniu w kontekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 19:18
                          Czołem, czołem...
                          Powstającego apartamentowca na Zwierzynieckiej nie widziałem, ale pojadę z
                          ciekawości zobaczyć. Nie wiem, jakiej powinien byc wysokości. Jak zobaczę
                          lokalizację, pewnie coś sobie wyobrażę.
                          Ale mam parę krakowskich przykładów na pociechę wszystkim zmartwionym. Zaznaczę
                          tylko na wstępie, że nie uważam, że trzeba robić wysokie budynki - wyższe niż
                          sąsiednie, żeby było ładnie.
                          Na ul. Krowoderskiej 26 stoi kamienica z lat 30. ubiegłego wieku. Obok niej
                          druga, taka sama. Prawie identyczna, lustrzane odbicie. Wyglądają naprawdę
                          dobrze - według mnie podkreślam. Mają taki sam styl, wysokość, ten sam projekt
                          zrealizowany dwa razy.
                          Na al. Słowackiego 26 też stoi kamienica i podobnie pochodzi ona z lat 30. Obok
                          niej druga, taka sama. Właściwie identyczna, podobnie jak w poprzednim
                          przykładzie. Obie bardzo ładne, dla mnie przynajmniej.
                          Z kolei kamienica na al. Mickiewicza 55 na 6 (sześć) kondygnacji i podobnie jak
                          poprzednie pochodzi z lat 30. Bardzo ładny dom (to moja opinia), byłem też
                          wewnątrz nie jeden raz. Ale za to obok, na sąsiedniej działce stoi wcześniejszy
                          (tak) dwukondygnacyjny (parter i piętro) budynek. Ładny, ale według mnie
                          wartością architektoniczną ustępuje sąsiadowi.
                          Każdy z nas z pewnością często przejeżdża obok. Albo nie widzimy, albo nas nie
                          boli, że z tych dwu domów jeden jest trzykrotnie (w ilości kondygnacji) lub
                          dwukrotnie (w metrach) wyższy. Dodam, że stylistycznie są zupełnie odmienne:
                          mały typowo dziewiętnastowieczny (nawet jeśli młodszy), wyższy to podręcznikowy
                          przykład międzywojennej moderny. Modernizmu.
                          Podobny przykład za rogiem - na ul. Karmelickiej. Przypatrzcie się
                          kamienicy "Sony" (nie pamiętam numeru) i jej otoczeniu.
                          Pozdrowienia.
                          PL
                      • hm_tak O nauce topografii 31.10.03, 20:29
                        Hm-tak. Nie jest prawdą, że zielony budynek na rogu Kupa i Warszauera nie
                        wzbudzał protestów, polecam uwadze nominacje do pierszej "Archiszopy", Dalej:
                        kamienica na rogu Dietla i Stradomia (Ohrensteina, a nie Ohrenberga) wystawiona
                        została dopiero wtedy, kiedy pozwoliły na to zmiany przepisów twierdzy, a i tak
                        była największm budynkiem mieszkalnym w Krakowie przed I Wojną. Zawiejski był
                        wtedy architektem rządowym, autorem teatru i wielką międzynarodową sławą -
                        trudno to porównywać do sytuacji krakowskich architektów.Na dodatek zielona
                        wieża na narożnym bębnie miała na sobie 11-metrową iglicę, co zmieniało skalę
                        jeszcze bardziej. Po prostu udawała kościół na Kazimierzu i Wawel.
                        Plomba o której mowa nie stoi na Zwierzynieckiej ale na Kościuszki (ups), i jak
                        na krakusa przystało wie Pan zapewne, że mieścił się w niej kultowy lokal
                        zwierzyniecki, a mianowicie szynk Dawidsohna, co utrudnia znacznie pomylenie
                        Kościuszki i Zwierzynieckiej. Gdyby nie wojna i socjalizm...to może mielibyśmy
                        swoje Powstanie Warszawskie, i kłopot mógłby zniknąć. Co by było-gdyby było?
                        Hm.Było to -co było.
                        Żółty blok także mnie dziwi, ale skoro mowa o kontynuacji pierzei, to Pańscy
                        koledzy już zaprojektowali kamienicę sąsiednią. Będzie ładnie. I kontynuacja
                        też będzie. Oczywiście można i tak: centrum zdrowia budowlanych przy placu Na
                        Stawach a obok projekty typowe, czyli AGROBISP. Piękne , prawda?
                        • Gość: Piotr Lewicki Re: O nauce topografii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 20:42
                          Dobry wieczór,
                          Dałem się złapać na paru kiksach, to muszę odpowiedzieć.
                          Nie pamiętam nominacji do pierwszej Archiszopy. Faktem jest, że po kilku
                          latach, nikt o tym domu nie wspomina. Pewnie dlatego, że nie wzbudza żadnych
                          emocji...
                          Mogłem przekręcić nazwisko Ohrensteina, z pewnością przepisy austriackie
                          wpłynęły na formę domu, zapewne panom Duda i Krauss daleko do Zawiejskiego
                          (Zawieyskiego?), ale z tego nie wynika, że ten dom nie jest wyższy od
                          sąsiednich.
                          Pomyliłem Kościuszki ze Zwierzyniecką, też prawda. Szynku Davidsohna nie
                          znałem, ale poszukam informacji z przyjemnością.
                          Nie wiem co do tego mają projekty typowe z Agrobispu, wiem tylko, że znajdują
                          nabywców i wielu się podobają. Nie widziałem tu narzekania porównywalnego z tym
                          nt. plomby przy ul. Kupa.
                          Pozdrowienia.
                          PL
                          • hm_tak O sztuce dialogu 31.10.03, 21:04
                            No dobra. Jechałem na skróty dla pośpiechu.Porządkuję:
                            pal diabli kiksy, każdemu się zdarzają,nie o to chodzi ale o pretekst do
                            oświaty. Gdyby kakowscy dziennikarze mieli Pańskie przytgotowanie, to by im nie
                            zaszkodziło. Ja też nie pamiętam wszystkich nominacji, ale tę - tak. Nota bene
                            niepotrzebnie się tam znalazła (w nominacjach)by były do oceny gorsze rzeczy -
                            moim zdaniem.Archiszopa nie wzbudza być może emocji - Pańskich. Podobno
                            ustępujący zarząd SARP dostał absolutorium TYLKO pod warunkiem, że
                            coś "...zrobi z tą koszmarną archiszopą(...)" (najlepiej zabić - aż strach
                            pomyśleć, co może oznaczać zrobienie CZEGOŚ.

                            Zawiejski Jan (Zawieyski to Jerzy, literat). Czy dom Ohren... jest wyższy? Jest
                            i to dużo. Zawiejski sobie to po prostu załatwił, bo mógł. Nawet umotywował to
                            publicznie chęcią zrobienia czegoś wyższego. W Budapeszcie znajdziemy wiele
                            takich kamienic jak jego praca, ale był STOLICĄ, a Kraków nie. I Budapeszt/Lwów
                            miał na to forsę. (Na boku - nie wszystkie miasta rosną w górę, mimo ceny
                            gruntu. Są takie, które się pilnują, dbając o tak tu wyśmiewane panoramy.
                            Podług moich informacji baaardzo ostrożnie rośnie w górę np Graz - siedzisko
                            najlepszej austriackiej architektury. Kada wyrąbał w środku miasta halę na
                            70.000 m pod dachem, a patrząc z zamku nie sposób zobaczyć gdzie ona stoi.
                            Znam w Stanach przypadki rozburzania górnych pięter za wysokich wieżowców -
                            także w NY).
                            Wiem z dobrego źródła, że brzydzi się Pan projektami typowymi a przykładu
                            Agrobispu użyłem dla zobrazowania byle jakiego biurkowca wsadzonego na chama w
                            środek czegoś.To samo sąsiedni Biprokom, gdzie biuro prof. Ziobrowskiego(sic!).
                            Nikt na nie nie narzekał podczas budowy i projektowania, bo w czasach ich
                            budowy szło się za to do pudła, albo było pozbawianym pracy. Proszę tylko
                            przypomnieć sobie, co przeżył Pański starszy kolega, p. Bień, procesując się z
                            niejakim Pękalą prezydentem o sfałszowanie projektu os. Widok. A to był tylko
                            sąd.Czasem zapominamy, że opinie obywatelskie były w poprzedniej państwowości
                            przestępstwem.


                            Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                            > Dobry wieczór,
                            > Dałem się złapać na paru kiksach, to muszę odpowiedzieć.
                            > Nie pamiętam nominacji do pierwszej Archiszopy. Faktem jest, że po kilku
                            > latach, nikt o tym domu nie wspomina. Pewnie dlatego, że nie wzbudza żadnych
                            > emocji...
                            > Mogłem przekręcić nazwisko Ohrensteina, z pewnością przepisy austriackie
                            > wpłynęły na formę domu, zapewne panom Duda i Krauss daleko do Zawiejskiego
                            > (Zawieyskiego?), ale z tego nie wynika, że ten dom nie jest wyższy od
                            > sąsiednich.
                            > Pomyliłem Kościuszki ze Zwierzyniecką, też prawda. Szynku Davidsohna nie
                            > znałem, ale poszukam informacji z przyjemnością.
                            > Nie wiem co do tego mają projekty typowe z Agrobispu, wiem tylko, że znajdują
                            > nabywców i wielu się podobają. Nie widziałem tu narzekania porównywalnego z
                            tym
                            >
                            > nt. plomby przy ul. Kupa.
                            > Pozdrowienia.
                            > PL
                            • Gość: Piotr Lewicki Re: O sztuce dialogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:29
                              Hello,
                              Zawiejski sobie załatwił, może. Możliwe. Przypomniałbym, że w proteście
                              przeciwko budowie jego Teatru Miejskiego (dziś im. Słowackiego) Matejko zrzekł
                              się tytułu honorowego obywatela. Przypomniałbym, ale nie jestem pewien, czy ten
                              protest był przeciwko temu czyteż przeciwko czemu innemu, a już tu się ze dwa
                              razy skompromitowałem z moją powierzchowną znajomością historii Krakowa. Ale
                              wydaje mi się, że taki był powód. Widać w naszym mieście tak musi być. Nie
                              wiem, co znaczy Budapeszt / Lwów miał forsę na duże budynki a Kraków nie (jak
                              rozumiem). Przecież ten budynek - chyba - wybudowała wspomniana rodzina Ohren-
                              coś-tam. Co to znaczy, że Kraków nie był stolicą? A San Gimignano było? Dalej
                              nie rozumiem, jaki stąd wniosek. Zawiejski sobie "załatwił", mogli i inni
                              wcześniej i później. Nie słyszałem nawoływań, żeby rozebrać kopułę nad domem
                              Zawiejskiego.
                              Projektu Klausa Kady dla Grazu nie znam, ale parę dni temu w GW znalazłem
                              zdjęcie nowego muzeum w tym mieście, projektowane przez Petera Cook'a z jakimś
                              drugim architektem. Ręczę, że w Krakowie by nie przeszło, mimo całej naszej
                              miłości do Austrii. Przy okazji przypomniałem sobie wiadomość z Przekroju z
                              roku może 1990 o planowanej budowie Mangghi: "budynek będzie miał tradycyjną
                              formę japońskich domów" i od razu komentarze z gatunku "pagody nam tu będą pod
                              Wawelem stawiać...". Cieszyć się trzeba, że był Jasieński i Wajda, bo bez tych
                              autorytetów nic by nie wyszło. Gdzie dębnicki genius loci?
                              Muszę zdementować informację, że się brzydzę projektów typowych. Uważam, że
                              odpowiadają na potrzebę rynku. Nic na to nie poradzę, że odsetek klientów,
                              którzy przychodzą po indywidualnie wymyślony projekt domu do architekta. Mnie
                              też by nie było na to stać. Tak jak z modą: ilu ludzi kupuje haute couture, a
                              ile musi się zadowolić Magazzini Nico? A ile kupuje odzież prosto z Paryża na
                              kilogramy?
                              Ale tytuł "O sztuce dialogu" mi się bardzo podoba.
                              Pozdrowienia.
                              PL
                              • hm_tak Re: O sztuce dialogu 01.11.03, 01:23
                                Świetnie nam idzie,ale po pięciu przedłużonych dniówkach padam na nos.
                                Dokończenie jutro?
                                • Gość: Piotr Lewicki Re: O sztuce dialogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 19:05
                                  Hello,
                                  Nie zauważyłem wcześniej tego liściku. Możemy sobie gawędzić dziś, jutro i
                                  pojutrze.
                                  Pozdrowienia.
                                  PL
                              • adrum1 szpital duchacki 01.11.03, 14:42
                                Matejko (wśród innych) protestował przeciwko wyburzeniu w 1892r. zabudowań
                                najstarszego szpitala w Polsce (duchackiego, I poł XIII w.) wraz z kościołem
                                Świętego Ducha. Plac potrzebny był pod budowę teatru (Słowackiego).
                                • Gość: Piotr Lewicki Re: szpital duchacki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 16:09
                                  Tak mi się wydawało, dzięki. Szpitala nie ma, teatr stoi, a o sporze z 1892
                                  roku wiedzą nieliczni. Czy stało się dobrze, czy źle - nie wiem, ale miasto
                                  żyło, żyje i będzie żyć. Mieliśmy fortyfikacje, mamy Planty.
                                  Możemy też się umówić, że "zamrozimy" centrum i jeśli to Rada Miasta
                                  przegłosuje w postaci zapisów planu miejscowego, to tak będzie.
                                  Pozdrowienia.
                                  PL
                                  • hm_tak Re: szpital duchacki 01.11.03, 20:06
                                    Przepraszam, ale nie godzę się na argumentację ahistoryczną,bo rodzi to błąd
                                    zwany przez historyków prezentyzmem (mniejsza o szczegóły). To,że coś było
                                    kiedyś, a teraz nie ma, nie jest dobrą drogą, albowiem prztbyło nam w
                                    międzyczasie rozumu i to nie tylko w medycynie, matematyce, elektronice, ale i
                                    w urbanistyce - i w architekturze. Znacznie lepiej wiemy także o naturze
                                    ludzkiej i o tym, co użytkownikowi potrzebne jest do szczęścia. Wiemy np (to
                                    dla miłośników wieżowców), że w budynkach wyzszych niż 4 piętra agresja
                                    mieszkańców wzrasta dwukrotnie, a wyzszych niż 10 - w postepie geometrycznym.
                                    Zawracamy sobie też głowę takimi wynalazkami jak np prawa człowieka, które w
                                    czasach Matejki były czegóś mało znane.
                                    Z faktu, że wielu ludzi uważa tak samo powaznie rzecz biorąc nic nie wynika.
                                    Dlatego ostrożnie podchodzę do zdania Rady Miasta, (która dziś jest a jutro jej
                                    nie ma)w kwestiach, które ją najogólniej rzez biorąc przerastają. Czy w
                                    matematyce wyniki badań i dokonań podlegają ocenie przez głosowanie? Nie. A w
                                    urbanistyce? Tak. To ja się pytam dlaczego. Szefem ośrodka szkolenia urbanistów
                                    jest fascynat Nowej Huty - szczęśc mu Boże. Ja wolę Kraków.
                                    Pisze Pan "Mieliśmy fortyfikacje - mamy Planty". I owszem na burzenie murów w
                                    Europie nie stać było jedynie biednych miast. A dlaczego nikt nie podnosi
                                    koncepcji śp Bogdanowskiego, by na kanwie nastepnych fortyfikacji tworzyć
                                    następne planty? PONIEWAŻ TO ZATRZYMAŁOBY WIELE NIETRAFIONYCH REALIZACJI
                                    PAŃSKICH KOLEGÓW PO FACHU. To co zmajstrował pan na Rzecznej i Toruńskiej
                                    dowodzi, że w trudnej okolicy mozna odpowiedzialnie pracować. [A sąsiedztwa VD
                                    nigdy Panom nie daruję - ale to nie ten watek.]
                                    Co to znaczy "Zamrozimy"? Gmach Tadaniera (- super, mówimy o tym gdzie indziej)
                                    był przestepstwem przeciwko ustawie zabraniającej budowania wysokich budynków w
                                    centrach miast historycznych. Koniec kropka i kryminał. To dlatego Wojtyczko
                                    mógł wystawić Giełdę Zbożową - jeszcze - a Tadanier poszedł w kryminał - już.
                                    Bo pojawiło się zdroworozsądkowe prawo. Jego brak oglądałem kiedyś w Bułgarii:
                                    pośrodku Vidinu, konstantyńskiego cudu nad Dunajem, partyjny kacyk wywalił na
                                    środku rynku siedzibę partio/rady. Dziesięc pięter, po dwie osie z każdej
                                    strony na obrysie 10x10.Słowem ołówek, z okładziną z białego pirińskiego
                                    marmuru. Tak więc samo prawo nie wystarcza, potrzeba jeszcze rozumu. To rozum
                                    zabroni nam w czasach państwa Ojca Rydzyka postawić wielki kościół na Błoniach
                                    (może to państwo nie nadejdzie, ale jestem czujny),a jak sobie popuścimy, to
                                    uwalą nam nastepną Św. Opa. Boż. w formule skłaniającej do osiwienia.
                                    Zaś co do planu miejscowego, to można go ogrywać bez końca, co z powodzeniem
                                    można zauważyć i w Krakowie, gdzie lobby w znanym składzie gra na zwłokę w
                                    Planie Salwatora i Zwierzyńca.
                                    Ktoś(Butelski)publicznie zadał w Krakowie Pytanie dlaczego nie ma planu
                                    miejscowego dla Starego Miasta? Otóż dlatego nie ma, że on nadawałby sztywne
                                    reguły -in plus i in minus - okolicy, o której wiemy ciągle niezwykle mało. A
                                    wszelkie obostrzenia, nawet najświetsze, inwestorzy mają za nic, co mozna było
                                    zaobserwowac przy okazji inwestycji, z powodu której p. konserwator stracił
                                    pracę. To ta inwestycja obok Pańskiego projektu bulwarów Wisły.

                                    Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                                    > Tak mi się wydawało, dzięki. Szpitala nie ma, teatr stoi, a o sporze z 1892
                                    > roku wiedzą nieliczni. Czy stało się dobrze, czy źle - nie wiem, ale miasto
                                    > żyło, żyje i będzie żyć. Mieliśmy fortyfikacje, mamy Planty.
                                    > Możemy też się umówić, że "zamrozimy" centrum i jeśli to Rada Miasta
                                    > przegłosuje w postaci zapisów planu miejscowego, to tak będzie.
                                    > Pozdrowienia.
                                    > PL
                                    • Gość: Piotr Lewicki o skojarzeniach z ciuciubabką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 21:16
                                      Hello,
                                      Doszedłem do wniosku, że występowanie pod własnym imieniem i nazwiskiem to był
                                      kiepski pomysł. Generalnie wygląda to jak zabawa w ciuciubabkę, gdzie wszyscy
                                      cię widzą - ba, nawet znają twoją, z przeproszeniem, tworczość - a ty strzelasz
                                      na oślep. W ten sposób każdą twoją wypowiedź można zdyskredytować
                                      wcześniejszymi i bieżącymi osiągnięciami (i porażkami). Mogę tylko cieszyć się,
                                      że Pańskie zainteresowania obejmują nie tylko Tadaniera, Strenka, Lamensdorfa,
                                      ale również dzisiejszych projektantów - w tym nas (piszę w liczbie mnogiej, bo
                                      mam wspólnika, z którym dzielimy chwałę i pomyje).
                                      Z tego wszystkiego wynika, że coraz mniej pewnie się czuję. Jak już się nie
                                      popisałem faktograficznie, to jeszcze obnażono nasze poczynania zawodowe. Uaa!
                                      Spróbuję odpowiedzieć.
                                      Coś było, a teraz nie jest. To o szpitalu duchaków (Duchaków?) i
                                      fortyfikacjach. Nie wiem, czy używam argumentacji ahistorycznej. Miałem raczej
                                      na myśli fakt, że miasto - każde, z wyjątkiem specyficznych "rezerwatów", żyje
                                      i zmienia się. Przechodzi pożary i inne kataklizmy, po których coś tracimy (np.
                                      kościołu św. Marcina i św. Szczepana) a czasem przy okazji zyskujemy (pl.
                                      Szczepański). Nie jestem zwolennikiem postępu za wszelką cenę, ale płakanie nad
                                      rozlanym mlekiem i wyburzonym XIII-wiecznym szpitalem do niczego nie prowadzi.
                                      Wieżowce powstają z różnych przesłanek - czasem dlatego, że ziemia dużo
                                      kosztuje, czasem z powodów prestiżu, co najczęściej generuje koszty większe niż
                                      kupno sąsiedniej działki, ale z powodów marketingowych się opłaca.
                                      Do zdania Rady Miasta podchodzę z pewnością równie ostrożnie co Pan, ale taki
                                      mamy ustrój i jeśli oni uchwalą plan, to on nas będzie obowiązywał i po
                                      dyskusji. Chyba, że plan będzie napisany nieostrym językiem, co otworzy drogę
                                      do interpretacji, tzw. kreatywności i argumentom pozamerytorycznym. Zawiejski
                                      sobie załatwił, inni widocznie też mogą. Gdyby był plan dla Kazimierza, w
                                      którym było napisane, że budynki mają mieć 3 kondygnacje nadziemne i kropka,
                                      nie byłoby naszej debaty i załamywania rąk. Ja bym tak wolał, bo wolę wiedzieć,
                                      że mi wolno zbudować mało niż czytać, że mam przeanalizować, wykazać się
                                      kreacją i spytać o zdanie autorów planu w przypadkach spornych. Bo z tego wiem
                                      tylko tyle, że czeka nas walka na argumenty i tłumaczenie z gatunku "to będzie
                                      naprawdę dobrze siedziało". W urbanistyce o pewnych sprawach się głosuje, bo
                                      jest tzw. demokracja i społeczność może sobie uchwalić, że chce mieć parterowe
                                      miasto ze sztucznym jeziorem pośrodku.
                                      Co do koncepcji stworzenia następnych Plant na kanwie następnych fortyfikacji,
                                      to jestem bardzo za. Ponieważ nie widać prywatnych inwestorów, powinno to
                                      zrobić miasto, jeżeli dysponuje na to środkami. Jeżeli nie dysponuje, to nic z
                                      tego nie będzie, dopóki się nie znajdzie prywatny podmiot gotów do wyłożenia
                                      pieniędzy na zakup ziemi, projekty i realizację. Nie sądzę, żeby impas w tej
                                      sprawie wynikał to ze zmowy "moich kolegów po fachu".
                                      Historii Vidinu nie znałem, ale podejrzewam, że to jeden z przypadków "władza
                                      absolutna-architektura". To samo miało miejsce w Paryżu czasów prefekta
                                      Hausmanna, za Mussoliniego w Turynie, kiedy w rzymskiej tkance wycięto
                                      (poszerzono) Via Roma, to samo robił Ceaucescu (nie jestem pewien pisowni tego
                                      trudnego nazwiska) w Bukareszcie. Czasem takie zabiegi przynoszą efekt
                                      pozytywny (przynajmniej Paryżem się zachwycają), czasem katastrofalny, o ile
                                      rozumiem wypowiedź na temat Vidinu. Ale polecam realizację Rafaela Moneo w
                                      Murcii (nowy ratusz), bo mam wrażenie, że nie odrzuca Pan a priori nowej
                                      architektury.
                                      Zgadzam się z Kazikiem Butelskim na temat planu dla starego miasta. Znam
                                      (niestety pobieżnie) analogiczne plany dla takich miast historycznych jak
                                      Padwa, Turyn, Bologna. Jak nie będzie jasnych reguł, a nie wiem, gdzie możnaby
                                      je zapisać, jeżeli nie w planie, to będą pikiety "ocalmy Kazimierz" i próba
                                      sił / koneksji. Nie wiem, jakie były obostrzenia dla Sheratona i nie wiem, czy
                                      zostały złamane. Z własnego doświadczenie wiem, że mogły być tak sformułowane,
                                      że nie sposób tego rozstrzygnąć. Nie wiem, z jakiego powodu wojewódzki
                                      konserwator stracił pracę i czy na ten fakt miał bezpośredni wpływ wyglądu
                                      hotelu. Nasz szkic bulwarów wiślanych nie miał z tą sprawą związku,
                                      przynajmniej w moim przekonaniu.
                                      Pozdrowienia.
                                      PL
                                      • hm_tak Re: o skojarzeniach z ciuciubabką 01.11.03, 21:42
                                        Powolutku,bez niepotrzebnych emocji, cisnienie 120/80,głębokie wdechy i
                                        wydechy. Do rzeczy:

                                        Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                                        > Hello,
                                        > Doszedłem do wniosku, że występowanie pod własnym imieniem i nazwiskiem to
                                        był
                                        > kiepski pomysł. Generalnie wygląda to jak zabawa w ciuciubabkę, gdzie wszyscy
                                        > cię widzą - ba, nawet znają twoją, z przeproszeniem, tworczość - a ty
                                        strzelasz
                                        >
                                        > na oślep. W ten sposób każdą twoją wypowiedź można zdyskredytować
                                        > wcześniejszymi i bieżącymi osiągnięciami (i porażkami). Mogę tylko cieszyć
                                        się,
                                        >
                                        > że Pańskie zainteresowania obejmują nie tylko Tadaniera, Strenka,
                                        Lamensdorfa,
                                        > ale również dzisiejszych projektantów - w tym nas (piszę w liczbie mnogiej,
                                        bo
                                        > mam wspólnika, z którym dzielimy chwałę i pomyje).
                                        > Z tego wszystkiego wynika, że coraz mniej pewnie się czuję. Jak już się nie
                                        > popisałem faktograficznie, to jeszcze obnażono nasze poczynania zawodowe. Uaa!

                                        Jest Pan(owie)człowiekiem publicznym, z tego wynikają różne rzeczy, dobre i
                                        złe. Z tego,że w tym wątku podpisał się Pan imieniem i nazwiskiem wyniknęła
                                        niespotykana tu fachowość i bardzo wysoki poziom sporu, toczonego wyłacznie
                                        (powtarzam, wyłącznie) na kanwie merytorycznej. Proszę więc nie robić sobie
                                        wyrzutów. OK?


                                        > Spróbuję odpowiedzieć.
                                        > Coś było, a teraz nie jest. To o szpitalu duchaków (Duchaków?) i
                                        > fortyfikacjach. Nie wiem, czy używam argumentacji ahistorycznej. Miałem
                                        raczej
                                        > na myśli fakt, że miasto - każde, z wyjątkiem specyficznych "rezerwatów",
                                        żyje
                                        > i zmienia się. Przechodzi pożary i inne kataklizmy, po których coś tracimy
                                        (np.
                                        >
                                        > kościołu św. Marcina i św. Szczepana) a czasem przy okazji zyskujemy (pl.
                                        > Szczepański). Nie jestem zwolennikiem postępu za wszelką cenę, ale płakanie
                                        nad
                                        >
                                        > rozlanym mlekiem i wyburzonym XIII-wiecznym szpitalem do niczego nie prowadzi.
                                        > Wieżowce powstają z różnych przesłanek - czasem dlatego, że ziemia dużo
                                        > kosztuje, czasem z powodów prestiżu, co najczęściej generuje koszty większe
                                        niż
                                        >
                                        > kupno sąsiedniej działki, ale z powodów marketingowych się opłaca.
                                        > Do zdania Rady Miasta podchodzę z pewnością równie ostrożnie co Pan, ale taki
                                        > mamy ustrój i jeśli oni uchwalą plan, to on nas będzie obowiązywał i po
                                        > dyskusji. Chyba, że plan będzie napisany nieostrym językiem, co otworzy drogę
                                        > do interpretacji, tzw. kreatywności i argumentom pozamerytorycznym. Zawiejski
                                        > sobie załatwił, inni widocznie też mogą. Gdyby był plan dla Kazimierza, w
                                        > którym było napisane, że budynki mają mieć 3 kondygnacje nadziemne i kropka,
                                        > nie byłoby naszej debaty i załamywania rąk. Ja bym tak wolał, bo wolę
                                        wiedzieć,
                                        >
                                        > że mi wolno zbudować mało niż czytać, że mam przeanalizować, wykazać się
                                        > kreacją i spytać o zdanie autorów planu w przypadkach spornych. Bo z tego
                                        wiem
                                        > tylko tyle, że czeka nas walka na argumenty i tłumaczenie z gatunku "to
                                        będzie
                                        > naprawdę dobrze siedziało". W urbanistyce o pewnych sprawach się głosuje, bo
                                        > jest tzw. demokracja i społeczność może sobie uchwalić, że chce mieć
                                        parterowe
                                        > miasto ze sztucznym jeziorem pośrodku.
                                        > Co do koncepcji stworzenia następnych Plant na kanwie następnych
                                        fortyfikacji,
                                        > to jestem bardzo za. Ponieważ nie widać prywatnych inwestorów, powinno to
                                        > zrobić miasto, jeżeli dysponuje na to środkami. Jeżeli nie dysponuje, to nic
                                        z
                                        > tego nie będzie, dopóki się nie znajdzie prywatny podmiot gotów do wyłożenia
                                        > pieniędzy na zakup ziemi, projekty i realizację. Nie sądzę, żeby impas w tej
                                        > sprawie wynikał to ze zmowy "moich kolegów po fachu".
                                        > Historii Vidinu nie znałem, ale podejrzewam, że to jeden z przypadków "władza
                                        > absolutna-architektura". To samo miało miejsce w Paryżu czasów prefekta
                                        > Hausmanna, za Mussoliniego w Turynie, kiedy w rzymskiej tkance wycięto
                                        > (poszerzono) Via Roma, to samo robił Ceaucescu (nie jestem pewien pisowni
                                        tego
                                        > trudnego nazwiska) w Bukareszcie. Czasem takie zabiegi przynoszą efekt
                                        > pozytywny (przynajmniej Paryżem się zachwycają), czasem katastrofalny, o ile
                                        > rozumiem wypowiedź na temat Vidinu. Ale polecam realizację Rafaela Moneo w
                                        > Murcii (nowy ratusz), bo mam wrażenie, że nie odrzuca Pan a priori nowej
                                        > architektury.
                                        > Zgadzam się z Kazikiem Butelskim na temat planu dla starego miasta. Znam
                                        > (niestety pobieżnie) analogiczne plany dla takich miast historycznych jak
                                        > Padwa, Turyn, Bologna. Jak nie będzie jasnych reguł, a nie wiem, gdzie
                                        możnaby
                                        > je zapisać, jeżeli nie w planie, to będą pikiety "ocalmy Kazimierz" i próba
                                        > sił / koneksji. Nie wiem, jakie były obostrzenia dla Sheratona i nie wiem,
                                        czy
                                        > zostały złamane. Z własnego doświadczenie wiem, że mogły być tak
                                        sformułowane,
                                        > że nie sposób tego rozstrzygnąć. Nie wiem, z jakiego powodu wojewódzki
                                        > konserwator stracił pracę

                                        Podano,że z racji niedopilnowania reguł postepowania archeologicznego w pracach
                                        przygotowawczych w wykopach itd. Doprawdy mozna się było spodziewac,że w
                                        sąsiedztwie wzgórza o tradycji osiedleńczej sięgającej 6 wieku da się znaleźć
                                        to i owo, szczególnie kiedy się pokopie.


                                        i czy na ten fakt miał bezpośredni wpływ wyglądu
                                        > hotelu.

                                        Zatemnie o wygląd hotelu to chodzi ale o wykopy pod nim. Sam wygląd? No cóż.
                                        Jak na tak wymagającą parcelę, to przyzna Pan, że cudo to to nie jest.

                                        Nasz szkic bulwarów wiślanych nie miał z tą sprawą związku,
                                        > przynajmniej w moim przekonaniu.

                                        Oczywiście,że nie miał. Podałem go tylko dla opisu top/geogr, oraz po to,by
                                        nie podać nazwy SHERATON , bo to za łatwe.
                                        > Pozdrowienia.
                                        > PL
                                        • Gość: Piotr Lewicki o ciśnieniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 22:48
                                          Hello,
                                          U mnie zazwyczaj 80/60, ostatnio po dwutygodniowej kuracji podniosło się do
                                          90/60... Podpisałem się imieniem i nazwiskiem, bo jestem tu nowy i nie znam
                                          panujących obyczajów, mierzi mnie atmosfera pomówień, o którą łatwo w takiej
                                          maskaradzie. Jak to śpiewa Maleńczuk w piosence o Krakowie: "Można wszystko,
                                          byle cicho, byle w ciasnym gronie było".
                                          Pozdrowienia.
                                          PL
                                      • hm_tak Re: o skojarzeniach z ciuciubabką 03.11.03, 19:45
                                        (...)Ale polecam realizację Rafaela Moneo w
                                        Murcii (nowy ratusz), bo mam wrażenie, że nie odrzuca Pan a priori nowej
                                        architektury.(...)

                                        Dziękuję najuniżeniej, ratusz na oko śliczny, choć trzebaby zobaczyć osobiście,
                                        bo fotografie w sieci przeważnie życzliwe.
                                        Proszę zwrócić uwagę, że ma się do gzymsów, rzędnych, skali otaczających
                                        budynków. Jest znakomity w proporcjach. Zapewne długo utrzyma kolor fasady.
                                        Chętnie zajrzałbym do środka na rozwiązania funkcji i komunikacji. Niezwykle
                                        przemyślne te porządki na poziomach fasady. Ogólnie bardzo tak.
                                      • hm_tak Ach Moneo. Ach. 03.11.03, 20:04
                                        A do tego Moneo składa , jak się wydaje, dyskretny hołd poprzednikom z "wież
                                        Albuchary" i okazuje to, co nadeszło od strony Sahary, dobrze przystosowane do
                                        klimatu, piękne w proporcjach i NIEZWYKLE WPROST PRAKTYCZNE.

                                        Tu, dla podniesienia bałaganu do maksimum pragnąłbym odnieść się do jednego
                                        jeszcze drobiazgu: zarówno Zygmunt I Stary(kaplica),jak i ponury Alzatczyk
                                        Hausmann złączeni byli tym, ŻE NIE MUSIELI NIKOGO PYTAĆ O ZGODĘ. A od jakości
                                        ich pracy lub zlecenobiorców zależało to, co dziśoglądamy z zachwytem. Dlatego
                                        dopraszam się dzisiejszych Juliuszów II, Zygmuntów Starych i im podobnych.
                                        Hausmanna odłóżmy, bo pewnie Pan wie, dlaczgo kazano mu wybudować szerokie i
                                        proste arterie..., a to, że Paryż nam się podoba wsparte jest historią Le
                                        Capital du Monde, belle epoque , a nie tylko pięknem architektury. Podobnie
                                        zresztą, jak w Krakowie. Gdyby dziś miał Pan środki Cesarzowej Teresy,
                                        Hausmanna et consortes, to czy podjąłby się Pan skasowania Krakowa, bo stary i
                                        nienowoczesny, i wybudowania go od nowa? Ano nie przypuszczam... Więc ówczesny
                                        Paryż i Wiedeń sobie - a dzisiejszy Kazimierz - sobie. Porównania, jakkolwiek
                                        barwne, nie zaprowadzą mnie zbyt daleko.
                                        Niemcy (wyższa kultura niemiecka - Pan wie) zamierzali oprócz kilku innych
                                        nowości arch/urb zburzyć całe Dębniki i podnieść je o ok. 6 metrów. Byłoby
                                        bardzo praktycznie i "niepowodziowo". Ale nie wiem, gdzie wtedy podziałby się
                                        pański sarkazm z pytania o dębnicki genius loci? (wątek Manggha) Bo zostałby
                                        tylko genius. Loci - już nie.
                                        • Gość: Piotr Lewicki w tym czasie: drugi list jest gdzie indziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 20:31
                                          Hello,
                                          Cieszę się, że się Panu podoba Moneo i Isozaki. Wiem, że koledzy z GD&K nie
                                          spodziewali się takich porównań, ale moim zdaniem nie w tym jest rzecz. Myślę,
                                          że są tacy, którzy na ratusz w Murcii reagują inaczej niż Pan i ja. Mają do
                                          tego święte prawo, podobnie jak nie zamierzam odmawiam nikomu prawa do krytyki
                                          budynku przy ul. Kupa. Ale ciarki przechodzą mi po plecach na myśl, że każdy
                                          nowy budynek będzie publicznie głosowany: kto jest za budową - proszę podnieść
                                          rękę, ktto przeciw... kto się wstrzymał. I to nie dlatego, żebym uważał, że
                                          architekci wiedzą lepiej, tylko dlatego, że tak mamy wymyślone państwo.
                                          Wiem, że nie lubi Pan ani porównań - choć sam przytacza Pan przykładów więcej
                                          ode mnie - ani tego trybu, ale: a gdyby tak Zygmunt I Stary spytał podwładnych,
                                          czy im się podoba Kaplica Zygmuntowska? Poprawiałby Berecci pod dyktando
                                          wawelskiego genius loci?
                                          Sarkazmem proszę się nie przejmować, taki mam styl...
                                          Pozdrowienia.
                                          PL
                              • hm_tak Re: O sztuce dialogu 02.11.03, 23:01
                                Ano skoro (witam) tytuł "O sztuce dialogu" się podoba, to żeglujmy
                                dalej.Wielowątkowo.


                                Gość portalu: Piotr Lewicki napisał(a):

                                > Hello,
                                > Zawiejski sobie załatwił, może. Możliwe. Przypomniałbym, że w proteście
                                > przeciwko budowie jego Teatru Miejskiego (dziś im. Słowackiego) Matejko
                                zrzekł
                                > się tytułu honorowego obywatela. Przypomniałbym, ale nie jestem pewien, czy
                                ten
                                >
                                > protest był przeciwko temu czyteż przeciwko czemu innemu, a już tu się ze dwa
                                > razy skompromitowałem z moją powierzchowną znajomością historii Krakowa. Ale
                                > wydaje mi się, że taki był powód. Widać w naszym mieście tak musi być.

                                W istocie trudno pogodzić poglądy zachowawcze z postepowymi. Ale proszę
                                zauwazyc, że Zawiejski,to był KTOŚ, a bardzo często w Krakowie zmuszeni
                                jesteśmy krytykować projekty, lub usytuowanie, czegoś, co zaprojektowali
                                autorze o skali klasy nieporównywalnej z Zawiejskim. Nie mam na mysli
                                oczywiscie nikogo konkretnego.Dlatego jstem wielkim admiratorem projektu
                                Isozaki,bo czuje się, że to KTOŚ. Na moje usprawiedliwienie dodam, że kiedy
                                pojawiła się Manggha o o A.Isozaki wiedziałem akurat tyle, ile zawarto
                                w "Przygodach architektury XX wieku". I więcej nic.Nie poddany więc byłem
                                błogosławionym wpływom snobizmu, który tak znakomicie zmienia poglądy.
                                Nie
                                > wiem, co znaczy Budapeszt / Lwów miał forsę na duże budynki a Kraków nie (jak
                                > rozumiem). Przecież ten budynek - chyba - wybudowała wspomniana rodzina Ohren-
                                > coś-tam. Co to znaczy, że Kraków nie był stolicą?
                                To zę Kraków nie był stolicą, to znaczy, że nie był. W Monarchi O/U stolica
                                krajów koronnych były znacznie bogatsze. Lwów, Budapeszt i tak dalej. Wiadomo -
                                stolica. Inaczej płacono Zawiejskiemu za projekty wiedeńskie, czy w Meranie, a
                                inaczej za projekty krakowskie. Po prostu Budapeszt(dajmy na to) było na to
                                stać, bo się tam przesuwały znacznie większe pieniądze, niż w Krakowie.

                                A San Gimignano było? Dalej
                                > nie rozumiem, jaki stąd wniosek. Zawiejski sobie "załatwił", mogli i inni
                                > wcześniej i później. Nie słyszałem nawoływań, żeby rozebrać kopułę nad domem
                                > Zawiejskiego.

                                Przytpominam, ze był ARCHITEKTEM RZADOWYM, i mógł więcej. Ponadto był
                                ARCHITEKTEM UZNANYM W ŚWIECIE.(casus Isozaki).

                                > Projektu Klausa Kady dla Grazu nie znam, ale parę dni temu w GW znalazłem
                                > zdjęcie nowego muzeum w tym mieście, projektowane przez Petera Cook'a z
                                jakimś
                                > drugim architektem. Ręczę, że w Krakowie by nie przeszło, mimo całej naszej
                                > miłości do Austrii.

                                Rzeczywiście cudo. I mimo przepieknego grzbietu chrabąszcza trzyma proporcje
                                okolicy, na co pewnie także zwrócił Pan uwagę. Czy nie przeszło by w Krakowie?
                                Spokojnie by przeszło. Sam popierałbym z całej mocy. Jeden drobiazg: w Krakowie
                                nikt nie wyłozyłby kasy na takien cudo (technologie konieczne do wykończenia,
                                kształt pomieszczeń wewnątrz, funkcja, użytkownik na poziomie pozwalającym na
                                to co trzeba).
                                A Graz peni jak się zdaje rolę takiego austriackiego Bilbao: fajni goście dla
                                prestiżu skłoni są wystawić tam coś, nawet za troszkę mniejsze honorarium,nie
                                uważa Pan?

                                I jeszcze odnośnie do Mangghi: jestem stałym admiratorem tego projektu, uważam,
                                że reprezentuje wyżyny odpowiedzialnego postepowania z wymagającą działką,
                                że chwała Chemobudowie za to, że potrafiła
                                że jeśli pojawiłby się w Krakowie architekt, któremu nasze PT sławy mogłyby co
                                najwyżej podawać ołówek, to zostałby w pierwszej kolejności zjedzony przez
                                miejscowe lobby arch., a nie przez ogólną niemozność.Ale to oczywiście
                                futurystyka.

                                Przy okazji przypomniałem sobie wiadomość z Przekroju z
                                > roku może 1990 o planowanej budowie Mangghi: "budynek będzie miał tradycyjną
                                > formę japońskich domów" i od razu komentarze z gatunku "pagody nam tu będą
                                pod
                                > Wawelem stawiać...". Cieszyć się trzeba, że był Jasieński i Wajda, bo bez
                                tych
                                > autorytetów nic by nie wyszło. Gdzie dębnicki genius loci?
                                > Muszę zdementować informację, że się brzydzę projektów typowych. Uważam, że
                                > odpowiadają na potrzebę rynku. Nic na to nie poradzę, że odsetek klientów,
                                > którzy przychodzą po indywidualnie wymyślony projekt domu do architekta. Mnie
                                > też by nie było na to stać. Tak jak z modą: ilu ludzi kupuje haute couture, a
                                > ile musi się zadowolić Magazzini Nico? A ile kupuje odzież prosto z Paryża na
                                > kilogramy?
                                > Ale tytuł "O sztuce dialogu" mi się bardzo podoba.
                                > Pozdrowienia.
                                > PL
                  • adrum1 Re: Ale tu miło! 31.10.03, 16:15
                    Oczywiście. Zgadzam się. Z "m.in"em też. Jednak myslałem,że uda nam się uniknąć
                    dość oklepanego i przejrzałego "konfliktu": burzymurki vs. skanseniści. O
                    jakości dzieła architektonicznego decyduje ostatecznie twórca, działający w
                    określonych wrunkach. Nic nie pisałem (ani nawet nie myślalem) o pastszach, czy
                    kopiowaniu dziewiętnastowiecznych kamieniczek. Ale są takie miejsca (np. ulica
                    Krupa) gdzie mając do wyboru przeciętne dzieło nawiedzonego neomodernisty i
                    również przeciętną realizację prostej kamieniczki z dachem, wybieram
                    zdecydowanie kamieniczkę. Dla wielu współczesność to synonim ortodoksyjnego
                    modernizmu i każdy detal typu dach, czy gzyms traktują jako ciężkostawny
                    kompromis i dyshonor.
                    pb
                    • Gość: Piotr Lewicki o dachu i dyshonorze IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 16:33
                      Znam dobre budynki z dachem i dobre budynki bez dachu.
                      Znam dobre i złe budynki wysokie wśród niskich, dobre i złe budynki niskie
                      wśród wysokich. Znam dobre i złe budynki tradycyjne i takież same wśród tych
                      powszechnie uważanych za nowoczesne. Z biegiem lat i stuleci miasta rosną
                      wzwyż, co wynika z wartości gruntu. Nadbudowy pojawiają się wokół, nie
                      przychodzi mi na myśl żaden przypadek rozebrania pięter z budynku, który w
                      czyimś przekonaniu zgrzytałby.
                      Nie jestem za budową wieżowców na Kazimierzu. Nie znam też szczegółów i
                      rozmiarów planowanej (planowanych) plomb przy ul. Kupa. Nie wiem do czego
                      nawiązali - wysokością - architekci tego budynku (tych budynków). Znam
                      natomiast parę realizacji nowych tzw. idealnie wkomponowanych plomb z gzymsami
                      ze styropianu i dachem krytym czerwoną blachodachówką. Czy to jest nasza
                      odpowiedź na genius loci?
                      Pozdrowienia.
                      PL
                      • m.in Re: o dachu i dyshonorze 31.10.03, 17:01
                        Panie Piotrze
                        to Pan przywołał kamienicę z Kościuszki w kontekscie "jest OK"
                        ja uwazam ze nie jest
                        moim zdaniem żaden inny budynek nie szpeci tak widoku na Zwierzyniec
                        no ale róznic sie przecież możemy: de gustibus non est disputandum czy jakoś tak
                        tylko czy od razu musimy posługiwac się sarkazmem?
                        jakoś tak jest, ze wielu ludzim leży na sercu to, co powstanie nowego na
                        Kazimierzu,
                        obszarze wpisanym na listę dzidzictwa UNESCO zresztą
                        i jako zywo nie widze tu głosów: "proszę budować dwupiętrowe, stuletnie
                        kamieniczki" widze natomiast narzekania ludzi z branży, że są pod presją
                        inwestorów, ze inwestor pójdzie do kogo innego etc
                        niestety, dla ochrony mojego ukochanego Kazimierza nie zamierzam rozpaczac nad
                        kontraktami (lub ich brakiem) architektów
                        btw. chetnie poznam Pana projekt (Ciemna 13)
                        Pan Duda pokaże nam swój, chetnie razem z 013y zjawimy sie (z dowodami
                        osobistymi) u Pana :)
                        pozdrawiam
                        PS jesli Pan się zgodzi to mozemy też cos o tym napisać
                        PS 2 w porównaniu z innymi forami tutaj panuje bardzo dobra atmosfera
                        m.in
                        • Gość: Piotr Lewicki o dowodach osobistych non disputandum est IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 19:35
                          Dziękuję za zainteresowanie naszym projektem. Ani się go nie wstydzę, ani nie
                          chwalę, jak to ktoś sprytnie zasugerował. Mógłbym raczej opowiedzieć o
                          kompromisie i długich negocjacjach, jakie toczyły się między nami
                          (architektami, klientami, urzędnikami z architektury i konserwacji, sąsiadami).
                          Dowodów osobistych nie sprawdzam, bo sam nie mam.
                          Co do architektów narzekających na brak zleceń i tych którzy ich mają pod
                          dostatkiem (z jednej strony) i miłośnikach Kazimierza (z drugiej), to obawiam
                          się, że tzw. senna atmosfera tego ostatniego nie ma przed sobą długiej
                          przyszłości. Kazimierz jest - jak w piosence - atrakcyjny, wręcz modny. Za tą
                          modą idą pieniądze, a tym nie po drodze z poetycko wyglądającym menelem o 6
                          rano, którego suszy. Ten za kilka lat będzie się musiał stąd wynieść razem z
                          obłakaną dziewczyną, która śpiewa na ulicy (czy to nie jest przypadkiem ta
                          wariatka z getta, co krzyczała Sztykelebrooojt, sztykelebrooojt u
                          Polańskiego?). Zostaną cudzoziemcy, którzy kupią mieszkania za grube tysiące,
                          specjaliści od pijaru i czytelniczki Wysokich Obcasów. Nie ma się co na to
                          oburzać.
                          Pozdrowienia i zapraszam bez dowodów osobistych.
                          PL
                          Biuro Projektów Lewicki Łatak
                          ul. Dolnych Młynów 7/7
                          31-124 Kraków
                          tel. (012) 633 59 20, 633 86 93
                          • o13y Tamta z filmu 31.10.03, 21:59
                            dawno nie żyje. Ta jest zupełnie "nowa". Jak sie wyniosą "daj pan złotego", to
                            też coś zniknie. Ale:
                            -może nowi i bogaci bedą chodzić do galerii i te nie będą się z dzielnicy
                            wynosić, bo bedą sprzedawać
                            -może bedzie centrum sztuki nowoczesnej i jednoczesne multimedialne
                            międzypaństwowe (okropne słowo, ale jak nazwać "most transmisyjny") wystawy
                            -może wreszcie w dzielnicy przestaną straszyć na obrazach wiecznie ci sami
                            dziewietnastowieczni Żydzi - w rezultacie jak ktos mówi "sztuka żydowska", to
                            ma na myśli chałat i brode i zmartwienie na twarzy - to jest obraza boska w
                            sumie a nie sztuka żydowska.Razem z menorami i chanukami rodem ze straganów na
                            Żydzie
                            -może powoli słowo "żyd" przestanie mieć pejoratywny wydźwięk
                            Może.
                            Atmosfera Kazimierza nie jest senna. Jest małomiasteczkowa. Ale z tych
                            miasteczek od "Noc saksofonów".
                            Zielony dom jet takiej samej wysokości lub niewiele sie rózni. Zwraca uwagę
                            swoją zielonością własnie.Gdyby miał inny kolor, byłby niezauważalny.
                • doc.teoretyk Re: Ale tu miło! 31.10.03, 15:53
                  Choć nie imieniem i nazwiskiem, ale za to oboma (obiema) rękami chciałbym się
                  podpisać pod tym, co napisał p.Paweł Bytnar.
            • gregry Re: huzia na Juzia 30.10.03, 23:00
              Ja myślę, że nam „szanownym dyskutantom” nie chodzi o kopiowanie XIX wiecznych
              detali (czy innych), lecz o wypracowanie nowych form zdobnictwa, w wykonanie
              których trzeba byłoby włożyć tyle samo trudu ile wkładano w zdobnictwo dawniej -
              wykorzystując przy tym wszelkie dostępne dziś technologie (i realizować
              wszystkie, nawet najtrudniejsze, wizje).
              Tak podejmowano temat dawniej, i tak powinno się to również robić obecnie.

              Można uznać za wysoce prawdopodobne, że pomysł na jaki wpadli dzisiejsi
              projektanci budowli, (a mianowicie taki, że produkują budynki o gładkich
              elewacjach, jedynie bryłą nawiązujące do tych starych), przemknął przez myśl
              nie jednemu dziś św. pamięci mistrzowi. Ale to byłoby zbyt proste. Wszyscy
              którzy tego spróbowali ginęli wśród wielkich mistrzów, których deficytu nie
              było (jak dzisiaj). A przynajmniej się nie ukrywali. Starzy architekci zawsze
              odważnie uczestniczyli w tworzeniu nowych styli architektury, a te w swój
              unikalny sposób współgrały z poprzednimi. Modernizm - jest tylko i wyłącznie
              wyrazem braku stylu (jak również często smaku). Jest na pewno próbą uzyskania
              obiektu praktycznego.

              Jestem pewny, że współcześni polscy architekci potrafią, tak jak ich nieżyjący
              już koledzy, tworzyć formy, które będą lepiej koegzystować z budowlami
              poprzednich epok. Jestem również pewny, iż dopiero wtedy ujrzymy współczesny
              styl.
              Architekci powinni pracować nad takimi formami (oferując swojemu zleceniodawcy
              zawsze dwie wersje projektu [jedną stworzoną według własnego zamysłu,
              trzymającą się wytycznych narzuconych przez klienta, lecz charakteryzującą się
              włożoną weń pracą dla idei, pasją – pracą dla własnej architekckiej satysfakcji
              i samorealizacji ; drugą wykonaną ściśle według oszczędnościowych wizji
              klienta]. Następnie mogliby podrzucić projekty tutaj na forum, a my już
              postaramy się o to, by inwestor nie wybudował niczego szpetnego. Jeżeli
              wspomniany klient weźmie sobie do serca to, co napiszę jako następne, to jest
              wysoko prawdopodobnym, że wybierze pierwszy projekt. Projekt, na którym będzie
              zarabiać przez tysiąclecia. Piękno i włożony weń kapitał, będzie procentować
              (tak jak procentuje dziś). I nie mówię tylko o gratyfikacji w formie pieniędzy.
              Przykładowo wynajem lokalu biurowego w Nowej Hucie – kosztuje oczywiście mniej,
              ale każdy woli w Krakowie [przynajmniej narazie]. Teraz wystarczy zastanowić
              się dlaczego, i pomyśleć jak w przyszłości będzie procentować dla właścicieli
              posiadanie ładnych kamienic i dalsze !wzbogacanie! architekturą centrum Krakowa.

              Są pewne pętle zależności, które z biegiem cywilizacji przestajemy rozumieć lub
              szanować...
              (te w przyrodzie, społeczeństwie, na świecie. Liczy się tu i teraz, zatem
              ujrzymy tego wszystkiego koniec, również tu i teraz, mniemam).



              Pozdrawiam obecnych tu fachowców.
              • Gość: Piotr Lewicki Re: huzia na Juzia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 13:43
                Witam,
                Ma inny pogląd na modernizm i będę ich (poglądu i modernizmu) bronił. Zacznę od
                cytatu z Pańskiej wypowiedzi: Modernizm - jest tylko i wyłącznie wyrazem braku
                stylu (jak również często smaku). Jest na pewno próbą uzyskania obiektu
                praktycznego.
                Czy brak stylu jest wadą? Czy to, że nie potrafimy określić jakiegoś budynku
                stylistycznie jest wadą tego budynku? Czy warszawskie realizacje: siedziba
                Agory albo biurowie Focus są modernistyczne? Ja uważam, że jak najbardziej.
                Mało tego detalu mają naprawdę po dostatkiem, co Pan postuluje. To dobre
                budynki.
                Czy próby uzyskania obiektu praktycznego należy potępiać? Czy Partenon na
                Akropolu był niepraktyczny?
                Na koniec: nie uwierzę, że my dysukutując tutaj sobie na forum potrafimy zmusić
                inwestorów do budowania czegoś ładnego, co jak rozumiem, miałoby pójść wbrew
                programom "oszczędnościowym". Myślę, że w latach tłustych budowało się z
                rozmachem i bogato. Małe widzę szanse w dzisiejszym Krakowie dla mecenasów
                architektury. Radzę sobie przypomnieć słynną mapę "Geografia architektury"
                prof. Lisowskiego.
                Z pozdrowieniami.
                PL
                • gregry Re: huzia na Juzia 31.10.03, 15:37
                  Nie trudno ukryć, że bądź co bądź obaj ze sobą się zgadzamy. Należy tylko boleć
                  nad całą sytuacją w Polsce i mieście. Na pewno inwestorów można zmusić do
                  pewnego podniesienia standardów. Ale na pewno nie da się tego zrobić wśród
                  urzędników, którzy będą mieli kieszenie jak studnie. I na pewno nie da się tego
                  zrobić, nie stawiając inwestorowi wymagań. Kraków ma prawo wymagać.

                  Dobrze, że choć praktyczność nowemu stylowi się ostała.

                  PS.
                  Budynki, które oglądałem, idealnie nadawałyby się na nowe centrum F w Nowej
                  Hucie (jak zauważył pewien redaktor z Dziennika Polskiego). Z kolei te, które
                  wybudowano w centrum E, szpeciłyby nawet podrzędne osiedle. Jak widać urzędnicy
                  naciągają wszelkie dopuszczalne normy w dół, zamiast robić to w górę. Balansują
                  na bardzo lichej granicy, zasługując na taczki.
                • mecenas8 Re: huzia na Juzia 31.10.03, 20:29
                  Swołocz, niemając kasy, buduje swoje lepianki daleko od centrum miasta.
                • mecenas8 Re: huzia na Juzia 01.11.03, 17:10
                  Moim zdaniem nie wszystkie wznoszone dziś budynki są modernistyczne.

                  Te z dzisiejszych budynków, które podobają się niezależnym i nie mającym w tym
                  żadnego interesu koneserom i wyczulonemu na piękno i brak przemijania
                  społeczeństwu, można uznać za należące do nowego, nienazwanego dziś jeszcze XXI
                  wiecznego stylu. Jak każdy styl, nawiązuje on do poprzednich epok - również do
                  modernizmu. Biada, że modernizm uznano za styl, gdyż bądź co bądź istniał on od
                  początków zarania dziejów architektury. Biada, że podpina się pod słowo
                  modernizm zarówno budowle-pudełka, jak i okazałe skarbce. Modernizm był zawsze,
                  lecz nie zawsze rozpowszechniał się na taką skalę jak dziś. Nie zawsze
                  dziadostwo miało tak dobry grunt do rozwoju jak obecnie. Grunt, czyli brak
                  wymagań, łapownictwo, brak idealistów na stanowiskach urzędniczych. Brak tam
                  prawdziwych miłośników miasta. Modernizm, to wyraz upospolicenia narzędzia,
                  jakim jest deska kreślarska, nauka i komputer. Każdy, nawet najmniej wyczulony
                  na piękno człowiek, po zapoznaniu się z owymi narzędziami, jest w stanie
                  tworzyć takie domki z klocków. A technologia pozwala naprawdę na wiele, i wcale
                  nie trzeba się obecnie znać na siłach oddziaływujących na budowle. Można,
                  zaprojektować cokolwiek, do góry nogami, a później za pomocą wszechobecnego
                  narzędzia dostosować wytrzymałościowo.
                  Aż moja wyobraźnia sięga granic swej mocy, gdy pomyślę, jakie budynki
                  projektowaliby nieżyjący już dziś mistrzowie, dysponując takimi narzędziami jak
                  my.

                  Modernizm to dziecinada.
                  • doremifasolasido Budynek powinien być 01.11.03, 18:32
                    Budynek powinien być jak takt, w utworze jaki tworzy ich zespół. Powinien
                    płynąć z serca artysty trzymającego instrument, który mózg wykorzystuje jedynie
                    do tego, by nie pomylić melodii.
                  • Gość: Piotr Lewicki skąd ta alergia na modernizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 19:30
                    Hello,
                    Nie rozumiem tych stwierdzeń: "modernizm to dziecinada". Nie rozumiem
                    narzekania na dzisiejszych architektów w opozycji do dawnych mistrzów,
                    przypomina odwieczne biadanie na "dzisiejszą młodzież", znane conajmniej od
                    Arystotelesa. Dobra architektura wymaga (rzekomo cytat z Arata Isozaki): dużo
                    terenu, dużo czasu i dużo pieniędzy. Proszę spojrzeć (mój ulubiony przykład) na
                    budynek - siedzibę Agory S.A. w Warszawie. To naprawdę bardzo dobry budynek,
                    jak najbardziej modernistyczny, naładowany detalem a jednocześnie bardzo
                    syntetyczny. Pomijam jego rolę w najsłynniejszej aferze ostatniego roku, bo
                    jakby nie miał tarasu...
                    Wspomniane przez Pana "brak wymagań, łapownictwo, brak idealistów na
                    urzędniczych stanowiskach" nie są dobrym gruntem dla modernizmu tylko dla
                    tandety, która conajmniej równie często przybiera postać sentymentalnego niby-
                    klasycyzmu z żelbetowymi przyporami, że nie wspomnę o odlewaniu w betonie
                    nowych, jeszcze lepszych zabytków i remake'ach mansard (gdybyż Jules Hardouin
                    Mansart wiedział...) krytych blachodachówką powlekaną poliestrem, pod którymi
                    kryje się normalna kondygnacja wyrzeźbiona w betonie komórkowym. Replikach
                    pokręconych klatek schodowych, przy których Michał Anioł spuściłby oczy ze
                    wstydu, wykładanych wszędobylskim gresem lepszym od marmuru, bo trwalszym
                    (biedna matka-natura).
                    Z poważaniem.
                    PL
                    • mecenas8 Re: skąd ta alergia na modernizm 01.11.03, 19:40
                      Może zamiast Modernizm to dziecninada, winienem był napisać Modernizm to
                      tandeta. Budynki o jakiejkolwiek wartości, zawsze będą podpinane pod modernizm,
                      by temu dać swobodę rozprzestrzeniania a autorom siłę przekonywania.
                      • Gość: Piotr Lewicki Re: skąd ta alergia na modernizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 21:18
                        Hello,
                        Pozostaje mi mieć nadzieję, że może chodzi tylko o słowo - a nie o pojęcie.
                        Pozdrowienia.
                        PL
    • Gość: masza i ja mam swojego faworyta u inżyniera Janka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 22:52


      republika.pl/janskap/architektura//images/EXBUD%20ojcowska%20%201-256.jpg
      • Gość: Polish Architect inzynier janek OK. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 01:11
        jestem z pochodzenia z Krakowa i tez zaprojektowałem kilkadziesiąt stacyj
        paliwoych, tu i uwdzie na swiecie, przyznaję ze robilem to dla p;ieniaedzy,
        ale przciez architects musz tez zyc

        nie widze jednak powodu coby z kogokolwiek kiedys kpic z tego powodu,
        przeczytalem takze bowiem na tej stronie, ze to jest nie mile widziane w
        Polskce, ale czemu ?

        ale przeciez architekci z tego zyja i co w tym przeciez znowu zlego ze Pan
        Inzynier Janek taka jedna stacje jaka orlen mu wytyczy zaplanowal, co mu w tym
        zlego ? malo takich stacyj w Polskce ?

        moj kolega z US napissal taki komentarz bo przeciez nie wie ze ludzie lubia
        przeciez w takie calkiem sztucznech budynkach mieszkac a czmu tutaj indziej
        mieliby mieszkanie znalezc i mailoby czmuz byc inaczej w Polskce ?

        ja wiem dobrze jak to bywa to moglibyc prztargi na niejedna taka stacje w
        Polsce i Niemcy i niejedna tak stacje zrealizowali albo niezrealiowli w Polsce
        albo Niemcy a jak Niemcy albo inni wkrocza bedzie wiecyj

        to nie odbiera jednakoz im i mu prawa coby sie wypowiadali bo w tym miejscu w
        ogou;le stacji benzynowej byc moze nie mozna, posawic bo to w Central i po co,
        skoro nie mozna to zoning plan winien mu wzbraniac zawsze.

        taka architekture jak janke rysuje mozna planowac w Ameryce tak jak chodzi o
        gas/petrol station jak residential bo, takie projekty by sie tu i tam przyjely
        jak so on John's website, no comment

        nie ma przyczyny po temu zeby od razu rzucac od siebie takiego planera ktoren
        zrobil raz projekt komrecjialny on, bo zrawsze moze zerobic co psuje do
        miejsca do ktoregoz pretenduje bo czemuz by nie on planowal ?

        takie commentaries - so, in my opinion, much unfair, jam mam 56-lat wobec
        czego 30-lat planuje w Americe z succesem i my tu planujemy jak investor
        dozwoli bo, czestokroc inwestor nie jest developer bo, tak jest i czemu ?

        Good Luck Janke, planuj stacje and residential, bo w nowej Europe nie bedziesz
        mial limitation i bedzie miejsce i place na takie educational developments
        zaraz obok commercial i industrial/semi-industrial jak planujesz !

        Have my support, regards
        • Gość: jans dzięki za dobre słowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 18:53
          dzieki za dobre słowa, przykro mi tylko ze trafił Pan na przykład krakowskiego
          piekiełka.
          Pozdrowienia
          • e-toshi Re: dzięki za dobre słowo 01.11.03, 20:29
            Gość portalu: jans napisał(a):

            > dzieki za dobre słowa, przykro mi tylko ze trafił Pan na przykład
            krakowskiego
            > piekiełka.
            > Pozdrowienia

            Z przykrością przypominam, że to piekiełko otworzył waćpan własnymi rękami.
            Zgodzi się Pan chyba ze mną, że krytyka wymaga mocnej bazy. Niestety nie
            znalazłem jej na prezentowanych wyżej kolorowych projektach.

            e-toshi
      • o13y no, nie 31.10.03, 17:19
        chyba nie traktujecie tych wizualizacji dosłownie? - to jest pod wzgledem
        kolorystyki.Nie ma takim odcieni niebieskości w gotowych realizacjach, a blachy
        na dach tak intensywnej sie po prostu nie dostanie. Jakis grafik komputerowy
        miał palete ograniczoną, albo mu sie nie chciało.
        Co do stacji-to wybór chyba jest żaden. Łatwo zauważyć, że BP są takie same,
        Orlenu też. Taki wzorzec jednej sieci chyba.
        Wracając do dyskusji o Kazimierzu- duże czy małe, nowoczesne czy tradycyjne,
        modernizm czy postgaudi albo odniesienia do Ghery'ego - nie jest to istotne. To
        taka dzielnica z duchem . Dla tego ducha Kraków tu przychodzi. Czy w takim
        Pieknym Psie lub Pozytywce byłoby tyle ludzi, gdyby sie np. w hotelu Cracovia
        mieściły? Jak powiedział mi kiedyś jeden z właścicieli knajpy przy pl.Nowym -
        oni wszyscy tam siedzą, bo dzielnica jest jak małe miasteczko. O 7,30 manel z
        Józefa 17 poprosi o 2 zł , bo go suszy.O 10,00 lokatorka nad knajpą wróci z
        zakupów i bedzie z okna zwisać.O 13,30 pojawi sie upośledzona dziewczyna i
        zacznie śpiewać. I tak dalej. (adresy i czas zmyślone).Wszyscy tu wszystkich
        znają, siedzą w tych drzwiach, oknach i nawet z całego miasta po to przychodzą,
        aby sobie posiedzieć (choćby i na straganie). Tu nawet nie chodzi o zabytki i
        konserwatora. Tylko o tę swojskość (niekiedy nużącą), znajomość każdego kąta. I
        tę atmosferę trzeba zachować. Niechby już było , że to pseudortystyczne czy
        snobistyczne. Niechby były tylko te fifki na pół metra i mętny wzrok i prawie
        zero do powiedzenia. Ale gdzie wolimy iść? Do Singera, Mleczarni, Alchemii czy
        do Continentalu, Cracovii, Ibisa?
        Atmosfera owa ucieknie z dużymi budynkami. Tak więc byłoby dobrze trochę z
        ludźmi pogadać. Z mieszkańcami dzielnicy. Poperegrynować trochę. Odkryć swoje
        miejsca. I dopiero potem na deske .
        Na ewentualne zarzuty o chęć podtrzymania skansenów mogę tylko stwierdzić, że
        już kiedyś publicznie dane mi było popełnić oświadczenie o konieczności
        dopływu "świeżej krwi" do dzielnicy. Którą to widzę w postaci nowych
        mieszkańców. Bo to pomoże optyke "tubylców" trochę zmienić.A ze społecznościa
        lokalną akurat tu należy się liczyć.
        • Gość: Wlodek Re: no, nie IP: *.z067104137.phl-pa.dsl.cnc.net 31.10.03, 17:52
          Nie zgadzam sie, ze atmosfera ucieknie z nowymi budynkami- wrecz przeciwnie
          nowe budynki moga nadac swiezy impuls i dodac do genius loci o ktorym pisze moj
          poprzednik. Dobrym przykladem sa udane rewitalizacje dzielnic Docklands w
          Londynie, czy Temple Bar w Dublinie, gdzie w zabytkowa, acz podniszczona tkanke
          miejska wprowadzono budynki o dosc odwaznej, nowoczesnej stylistyce, zmieniajac
          te miejsca w mekke dla miejscowych artystow, knajp a takze turystow (tak jest
          napewno w wypadku Temple Bar).
          Co do budynkow projektowanych przez GD&K, to wcale nie uwazam by byly za
          wysokie- takie moga wydawac sie na elewacjach, ale w naturze nigdy takimi ich
          nie zobaczymy.
          pozdrawiam. Wlodzimierz Jedruszak
          • o13y nie piszę z nowymi 31.10.03, 21:39
            tylko z dużymi. To ta zasadnicza róznica o którą sie spieramy. Nowe budynki w
            dzielnicy to konieczność.
            • Gość: Realista Re: nie piszę z nowymi IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 22:21
              Cieszy mnie to, że przyznajesz potrzebę nowych budynków na Kazimierzu.
              Dlaczego jednak mają być małe ?

              W dużej mierze mój pogląd - tym razem osobisty i oderwany od zastanej
              rzeczywistości - ukształtował Jacek Purchla ("Jak powstawał nowoczesny
              Kraków") oraz - paradoksalnie - Krystian Seibert ("Plan wielkiego Krakowa").

              Myśl, iż Kazimierz - z czasem - ogarnie komercja, nie przeraża mnie. Tak jak
              bowiem to miłe, prowincjonalne życie ciasnego miasta najpierw rozkwitło w
              okolicach Rynku, a potem przeniosło się na Kazimierz, widzę szansę na
              rewitalizację Podgórza.

              Znów - przewrotnie - w naporze komercji widzę swe miasto ogromne,
              pochłaniające niedocenione dzielnice, przesuwające krakowski Mont Martre ku
              nowym terenom.

              Nowe mieszkania, nowe biura, nowe ulice. Udało się - na (krytykowany) kredyt
              uczynić Kraków najlepiej skomunikowanym miastem w Polsce, widzę nowe linie
              tramwajowe, także podziemne, a najchętniej metro.

              Tej wizji najlepiej służy utrzymanie zagęszczonej zabudowy miasta. Im
              ciaśniej, tym drożej, tym więcej pieniędzy, tym lepsze wykorzystanie
              infrastruktury.

              Ruch inwestycyjny spowoduje, iż architekci zajmą się pracą, a nie obroną
              zrealizowanych projektów, albo rozstrzyganiem spodu pomiędzy demolatorami i
              skansenistami.

              Marzę, żeby w Krakowie powstał pierwszy budynek o wyskości 30 pięter i jest mi
              w gruncie rzeczy obojętne gdzie. Chcę widzieć jednak ten potencjał pięciu
              tysięcy ludzi pracujących w takim obiekcie i aktywizujących okolice.

              Chcę widzieć hotele i parkingi podziemne. I pracę, jaką generują takie
              projekty. Przeciętnie 1.000.000 euro zainwestowany w realizacje inwestycji
              nieruchomościowej generuje pracę dla 30 - 50 ludzi. Tego potrzebujemy.

              Jak będzie brzydkie, to w następnej turze zburzymy, przebudujemy lub
              wkomponujemy. Chodzi o koniunkturę. Pomyśl o tym, ile pracy, nowego ducha,
              żcia tchnęłoby w miasto pozbycie się Hotelu Forum i reaktywizacja tego
              terenu ...
              • o13y A kto będzie płacił 31.10.03, 23:17
                za wznoszenie i burzenie?
                I te ciagnące sie latami sprawy sądowe. Z tym potencjałem ludzkim to Ci sie
                marzy chyba cos na kształt planu sześcioletniego.
                Z tego co piszesz wynika, że nie jestes przeciwnikiem planów miejscowych. One
                nie pozwolą stawiać wieżowców, gdzie się komu zamarzy, aby ruch był.
                Metro nalezy sobie z głowy wybić. Badźmy realistami. Już prędzej etakady w
                centrum.
                Ale jak to pójdzie tak prędko, to i Podgórze pochłonie. Tym bardziej, że tam
                budynki wyzsze, infrastruktura lepsza.
                Aby na Kazimierz "przypłynął" wiekszy kapitał potrzebne są: sale konferencyjne
                ze stosownym wyposażeniem o europejskim standardzie, hotel a nie hoteliki też
                stosownie wyposażone.Te wszystkie lokale to nie są jednak duże pieniadze,
                pozwalające dzielnicę "uczesać". I infrastruktura. Ale to nie nie znaczy, że
                skala tej zabudowy ma zniszczyc dzielnicę.Jest wpisana na listę UNESCO czy nie?
                To jak mamy chronić wlepiając tu wiezowce?
                I nie chcę Cię straszyć, ale nadchodzą sprzyjające czasy dla inicjatyw
                obywatelskich. Czyli:dzielnica dla mieszkańców-chcą mieszkać w miasteczku-będą
                mieszkać. Popatrz no trochę na Aleję Pokoju. Ile tam miejsca dla wieżowców jest-
                wymarzona okolica.
        • doc.teoretyk Dobrze, że ktoś pisze tu takie rzeczy 31.10.03, 18:01
          Ano właśnie. Należy
    • Gość: Simon dobra wola IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.10.03, 17:31
      wybaczcie naiwność, ale może deweloper obniżyłby te budnynki o jedno piętro z
      własnej woli? tak z deklarowanej miłości do Kazimierza. Przecież chyba im nie
      zależy, żeby stać przedmiotem niechęci. Tym bardziej, że projekt sam w sobie
      nie jest zły i tylko te gabaryty...
      • hm_tak Re: dobra wola 31.10.03, 21:08
        Bez urazy, ale spodziewam się, że wszystkie lokale są dawno sprzedane. Ich
        właściciele zjedliby obniżającego z kaszą. Na surowo.

        Gość portalu: Simon napisał(a):

        > wybaczcie naiwność, ale może deweloper obniżyłby te budnynki o jedno piętro z
        > własnej woli? tak z deklarowanej miłości do Kazimierza. Przecież chyba im nie
        > zależy, żeby stać przedmiotem niechęci. Tym bardziej, że projekt sam w sobie
        > nie jest zły i tylko te gabaryty...
    • Gość: B17 odszkodowania i nadbudowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 19:14
      Konserwator wojewodzki obawia się ze miasto musiałoby płacic developerowi za
      przerobke projektu, w przypadku uniewaznienia decyzji. A co będzie jezeli o
      odszkodowania wystąpią własciciele budynków, ktorzy wybudowali je
      przestrzegajac planu /np. Kupa 3 - 3-4 kondygnacje/ i mogli spodziewac się ze
      po drugiej stronie ulicy będzie podobna zabudowa?
      Dlaczego wybudowane dotychczas przy ul. Kupa plomby; Kupa 3/arch. P.Wrobel/ i
      Warszauera 3/arch. W. Ciepiela/, czy hotel Astoria /arch. G. Sajdak/pryz ul.
      Józefa musialy spelniac rygorystyczne wymagania konserwatora, a nowa zabudowa
      juz nie. Jak wynika z DP Konserwator był ten sam. Co się zmieniło?
      A co będzie gdy po zrealizowaniu tej inwestycji sąsiedzi zaczną wystepować o
      nadbudowy do wysokości 6 kondygnacji? Przecież nie można będzie im odmówić?
      Czy Miasto nie powinno jednak zbilansowac tych kosztow?
      • Gość: Realista Realistycznie o rewitalizacji Kazimierza IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 21:25
        Czytam polemikę na tym forum z rosnącym zdumieniem, dostrzegając tak poglądy
        rozsądne i bardzo trafne, jak i oderwane od rzeczywistości, by nie rzec
        niedorzeczne. Problem zdaje się wynikać po prostu z niezrozumienia naturalnych
        mechanizmów jakie kierują rozwojem miast oraz obowiązujących przepisów,
        zaskakującego o tyle, iż tak dużo i to w odniesieniu do samego Krakowa na ten
        temat napisano.

        GABARYT DOCELOWY

        W przypadku zabudowy zwartej, kwartałowej występuje przecież zawsze zjawisko
        jej zagęszczania i to zarówno poprzez proste wypełnianie ("zamykanie")
        rozwijających się kwartałów, ale także poprzez podwyższanie linii gabarytów aż
        osiągnie ona pewną specyficzną dla danego miasta wysokość w kondygnacjach.
        Zamykanie kwartałów następuje raczej poprzez podwyższanie budynków niższych do
        linii wyższych, a nie przez rozbiórkę kondygnacji w wyższych budowlach (o czym
        napisał wcześniej Piotr Lewicki).

        Miasta europejskie cechuje różny gabaryt docelowy, najwyższy chyba w Paryżu i
        Monachium, bo sięgający nawet siedmiu - ośmiu pięter (taki występuje także w
        niektórych zachowanych fragmentach starej tkanki miejskiej Warszawy - np. w
        okolicach Politechniki i kilku starannie odtworzonych alej lub ulic tamże).
        Nieco niższy jest we Wiedniu, potem w Berlinie, Lwowie i Wrocławiu. Kraków,
        Poznań, Gdańsk należy z pewnością do "średniej" kategorii, ale i tak w
        Krakowie taki przeciętny gabaryt zakończonej zabudowy jest bezsprzecznie
        wyższy niż w Tarnowie czy Rzeszowie. Wynika to ze złożonych zjawiska
        kulturowych, ekonomicznych i demograficznych, których wpływ na rozwój miast
        jest jednak ewidentny i może go z łatwością zaobserwować nawet laik, a co
        dopiero "branżysta".

        W wielu miastach w Polsce powołany wyżej proces bywał zaburzony w okresach
        zawieruch dziejowych, które szczególnie w Krakowie spowalniały jego przebieg i
        z uwagi na istotne zubożenie i powtarzające się recesje temu miastu
        oszczędzona została gwałtowna XIX wieczna urbanizacja i radykalne wybużenia.
        Poza tym zastrzeżeniem były przynajmniej dwa okresy względnego bumu
        budowlanego - pod koniec dziewiętnastego wieku (w zasadzie do I wojny
        światowej) oraz w pod koniec lat dwudziestych i w latach trzydzietych XX
        wieku. Te krótkie czasy inwestycyjnego prosperity nadały określony rytm
        zabudowy kwartałowej, który wobec zarzucenia tej koncepcji rozwoju miasta po
        II wojnie światowej (z wyjątkiem założenia planistycznego "starej" Nowej Huty)
        utrwalił się.

        Stanowczo podkreślam - nie prezentuję tutaj swoich poglądów, lecz po prostu
        staram się skonstatować obserwację otaczającej rzeczywistości. I tak, docelowy
        gabaryt dopełnionej/domkniętej zabudowy śródmiejskiej ukształtował się na
        poziomie czterech - pięciu pieter (choć budynki z lat trzydziestych o tej
        samej liczbie kondygnacji są nieco wyższe niż dojrzałe budynki
        dziewiętnastowieczne). Jedną z wielu przyczyn było umiarkowane zastosowanie
        wind, praktycznie niespotykane do lat trzydziestych XX wieku.

        Rewitalizacja Kazimierza, o której ciągle tutaj mowa polega w praktyce na
        dołączeniu tej dzielnicy do obszaru nowego/nowoczesnego śródmieścia, który
        dotąd kończył się w tej części Krakowa na linii ulicy Dietla (uzupełnianie
        zabudowy - plomby urbanistyczne i architektoniczne z lat trzydziestych XX
        wieku - zatrzymało się praktycznie na tejże granicy). Nalezy dobitnie
        zauważyć, iż do czasów nowożytnych Kazimierz nie wytworzył jednak własnego
        (odrębnego - i jak rozumiem - niższego gabarytu docelowego), więc czeka
        go "podciągnięcie" do gabarytu dominujacego w sąsiednich dzielnicach, których
        rozwój praktycznie zakończył się (może tam nastąpić tylko - jak to okreslają
        Niemcy - Sanierung).

        W mieście nie tyle nowoczesnym, co po prostu współczesnym, nie ma miejsca na
        sztuczne wstrzymywanie tych procesów i - co zdaje się sugerować konserwator
        Janszykowski - odgórnie sterowane zróżnicowanie wysokości zabudowy kwartałów.
        Nienaturalne i - o czym wspominali inni i pośrednio sam konserwator -
        nielegalne. Typowy zamknięty kwartał miejski w "zdrowym" mieście cechuje się
        jednolitą linią gabarytów z kosmetyczną (ale uroczą) różnorodnością wysokości
        kamienic w skali mniejszej niż jedna kondygnacja.

        FUNKCJONALNE JEDNOSTKI MIESZKALNE

        Istnieją elementy krajobrazu Kazimierza, które można uznać za ustabilizowane w
        sposób odmienny niż w innych dzielnicach. Należą do nich dwie podstawowe
        cechy: (i) nieodwracalnie znacznie mniejsza powierzchnia działek (scalenia i
        powiększenie przeciętnej powierzchni jest wykluczone - mamy tutaj 200 - 600 m
        kw. "per działka", wobec powiedzmy 600 - 1200 gdzieindziej) oraz (ii)
        dominacja lokali użytkowych w przyziemiu (rozwinięty drobny handel i usługi w
        przeszłości, niewiele mieszkań lub biur (~ kancelarii) na parterze.

        To powoduje, iż przy przeważającym przeznaczeniu budynków mieszkalnych na
        sprzedaż (nikłe lub żadne występowanie nowych kamienic czynszowych), sugestia
        wznoszenia budynków o wysokości dwóch lub trzech pięter na tak niewielkich
        działkach prowadziłaby do lokalizowania na Kazimierzu willi miejskich (niem.
        Stadtvilla) o powierzchni użytkowej 300 - 600 m kw. co byłoby dopiero
        sprzeczne z charakterem okolicy.

        Przede wszystkim teraźniejsze standardy mieszkaniowe i oczekiwania przyszłych
        mieszkańców wykluczają budowanie takich mieszkań jakie istnieją w tych niskich
        starych kamienicach, które niektórzy zacni interlokutorzy zdają się stawiać za
        przykład do naśladowania. To jest po części ekonomia (stały koszt działki i
        duży koszt małej budowy) prowadząca do niewspółmiernie wysokiej w porównaniu
        do oferowanej jakości ceny metra kwadratowego, ale także socjologia, bo to ona
        w przypadku mieszkań w przeważającej mierze determinuje popyt.

        Powstawałaby, zatem, w takich dwu- lub trzypiętrowych budynkach na Kazimierzu:
        (i) garaż podziemny (wymóg prawny), (ii) lokal użytkowy na parterze oraz dwa
        do czterech mieszkań. Obowiązujace przepisy (ustawa o własności lokali)
        powodują, iż wspólnota mieszkaniowa funkcjonuje prawidłowo w budynkach
        liczących od ośmiu (poniżej stosuje się niepraktyczne przepisy kodeksu
        cywilnego o współwłasności w częściach idealnych) do kilkunastu lokali, czyli
        przy powierzchni użytkowej od 700/800 do, przyjmijmy, 2000 m kw.. Tych reguł
        nie ustanawiają architekci lub deweloperzy, ale muszą je akceptować.

        Na powyższe okoliczności nakłada się tzw. bieżący koszt eksploatacyjny
        nieruchomości, który ma stosunkowo stałą wysokość (nie maleje istotnie w
        niwielkich budynkach i nie rośnie specjalnie w większych), co powoduje, iż
        koszt utrzymania mieszkania w niewielkim budyneczku staje się nie do
        przyjęcia. Można go jednak zaakceptowac w willi miejskiej (dwa, trzy
        mieszkania na Woli), ale nie na Kazimierzu. Każdy bierze to pod uwagę.

        ZAGOSPODAROWANIE PRZESTRZENNE

        Obecnie obowiązująca w tym względzie ustawa została uchwalona w 1994 roku. Od
        tego czasu gminy miały świadomość konieczności uchwalenia nowych planów
        zagospodarowania przestrzennego. Ich brak (pomimo dwukrotnego przedłużenia
        terminu dla ich sporządzenia) świadczy o niewiarygodnej wprost indolencji i
        nieodpowiedzialności władz samorządowych. Dlaczego konserwator wojewódzki,
        który teraz twierdzi, iż ma związane ręce nie biadał, nie pracował, nie
        apelował przez ostatnie dziewięć lat ?

        Jedyna czynność podjęta przez władze konserwatorskie, to wpis całego
        Kazimierza na listę zabytków. Problematyczny zresztą, bo (i) w postępowaniu
        nie brały udziału strony (właściciele nieruchomości) i to tylko kwestia czasu,
        kiedy ktoś wystąpi o wznowienie postępowania, oraz (ii) przepisy o ochronie
        zabytków(wówczas ustawa o ochronie dóbr kultury i muzeach) nie zezwalały na
        potraktowanie Kazimierza jako zespołu urbanistycznego (definicja ustawowa
        wymaga jednolitego założenia urbanistycznego - np. zespół fortyfikacyjny,
        zamkowy, pałacowy czy parkowy). W tej sytuacji respektowanie/tolerowanie przez
        • Gość: drapek Re: Realistycznie o rewitalizacji Kazimierza IP: *.crowley.pl 31.10.03, 21:53
          Najlepsze będą drapacze chmur. A czemu nie?
          • Gość: Realista Realista drapkowi o drapaczach IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 22:34
            Właśnie, czemu nie ?

            Nie ma ryzyka, że powstaną na Kazimierzu, bo miasto właśnie otworzyło się na
            tereny na Zabłociu.

            Nie ma jednak sensu wytyczać w mieście rejonów, gdzie jest dopuszczalna
            zabudowa parterowa ...

            Jeżeli kiedykolwiek byłeś we Frankfurcie, który - co do liczby mieszkańców -
            nie dorównuje Krakowowi, to musiałeś mieć chwilę refleksji.

            Przejdź się jednak ulicą Chocimską w Krakowie i zastanów się nad linią
            gabarytów, zaraz obok masz ulicę Lea.

            Okolice Lea, to krakowski nobel Bezirk, nie podwyższa się tam budynków, lecz
            jest spontan - adaptacje strychów.

            Przecudne owoce (jak się mówiło dawniej) systemu gospodarczego. Tu kafeleczki,
            tu boazeryjka, tu dachóweczka (ceramiczna lub blaszana tłoczona).

            Ot, taka mała przybudówka, adaptacyjka, dobudóweczka, bez windy, bez stylu,
            ludowy komentarz - najczęściej do modernizmu. Możemy całem miasto przksztłcić
            w estetyczne slumsy.

            Czy tego nam trzeba ?
            • Gość: Piotr Lewicki Re: Realista drapkowi o drapaczach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:40
              Blachodachóweczka i oszklona loggia to obraz naszych czasów i ekonomicznej
              kondycji Krakowa AD 2003. To niestety także często horyzont myślowy
              przeciętnego mieszkańca tego miasta.
        • Gość: Realista Realistycznie - kontynuacja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 21:56
          System obciął końcową część mojej wypowiedzi.

          Nie mam siły jej powtórzyć w całości. Pragnąłem jednak przekazać, że
          respektowanie/tolerowanie ingerencji konserwatorskich na Kazimierzu jest
          kwestią kurtuazji, oportunizmu lub nieznajomości prawa po stronie deweloperów.

          Zamieściłem także obszerny wywód o braku wymogu jakichkolwiek konsultacji
          społecznych. W razie potrzeby postaram się go odtworzyć. Podsumowałem go
          jednak cytatem z Karola Capka, iż fakt, że każdy amerykański chłopiec może
          zostać prezydentem nie oznacza, że wszyscy ... Miałem na myśli sprzeciw wobec
          próby zawłaszczania państwa/miasta/dzielnicy/ulicy przez kogokolwiek.
          • Gość: Piotr Lewicki Re: Realistycznie - kontynuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:41
            Jeszcze raz wyrazy uznania.
            PL
        • Gość: Piotr Lewicki zatkało mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 23:37
          Dobry wieczór,
          Gratuluję rzeczowego tonu, merytorycznego przygotowania i dobrego pióra. Nie
          mogę wyjść z podziwu.
          Pozdrowienia.
          PL
        • renesans Re: Realistycznie o rewitalizacji Kazimierza 01.11.03, 02:02
          Wielce szanowny Realisto

          Z tym co napisales wypada sie tylko zgodzic i miec nadzieje, ze te idee znajda
          swoj przestrzenny zapis w planie miejscowym.
          A moze warto go zrobic ?

          pozdr. Re
          • Gość: Piotr Lewicki o planie miejscowym dla Kazimierza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 11:39
            Popieram gorąco.
            PL
        • adrum1 Halo! - Jesteśmy w Krakowie w 2003 roku! 02.11.03, 04:15
          Jestem też pod wrażeniem długiego tektu realisty.
          Ale co można z tych przydatnych informacji wywnioskować? Czy to, że mamy
          wyrównać miasto do poziomu sześciu kondygnacji? A może (bo według niektórych
          ZAWSZE rośnie) do ośmiu?

          Ekonomia.
          To oczywiste, że więcej metrów kwadratowych (lub sześciennych) daje lepszy
          efekt finansowy przy określonej cenie parceli. Cena parceli jest natomiast
          odzwierciedleniem jej atrakcyjności inwestycyjnej i zależy od miejsca,
          dopuszczalnych funkcji i warunków prawa lokalnego, ograniczającego sposób jej
          zabudowy. Cały wywód o kosztach budowy i urzymania jest zrozumiały tylko
          wówczas, gdy rozważa się budowę poniżej dopuszczalnych limitów przestrzennych.
          Przecież nie dyskutujemy tu na temat zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych
          społeczeństwa, tylko o kształcie uzupełniającej zabudowy w układzie
          urbanistycznym wpisanym na pierwszą Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i
          Przyrodniczego UNESCO.
          Innymi słowy: Nie obchodzi mnie zysk inwestora w centrum Krakowa - przy
          określonych warunkach zawsze będzie. Liczy się zysk ogółu.

          Zabawa w ciuciubabkę.
          Tak jak PL mam odczucie takiej zabawy. Ale w innym znaczeniu. Otóż mam
          nieodparte wrażenie, że wszystkie te mądre wywody i wielość powoływania się na
          historyczne zdarzenia, ma na celu dać alibi i spokój sumienia architektom i
          urzędnikom doprowadzającym do zacierania i dewastowania naszych wspólnych
          ekonomicznych i emocjonalnych wartości.

          Kraków ciągle żyje.
          Kraków (i w jego obrębie Kazimierz) żyje i nie potrzebuje żadnych
          nadzwyczajnych planów rewitalizacji, na siłę przyciąganych inwestycji itp. Na
          szczęście samo życie (czyli ludzie) udowodniło, że taki, jaki jest, jest
          atrakcyjny.

          cdn.
          pb
          • Gość: Realista Historyczny Kazimierz - Kraków AD 1939 (-1989) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 11:20
            "Scharf zapamiętał, że 'na żydowskiej ulicy unosił się specyficzny zapach
            potu, stęchłych mieszkań, niewietrzonej pościeli, pikantnych przypraw, kwaśny
            zapach ubóstwa'. Kazimierz z przyległościami bynajmniej nie należał do
            zamożniejszych dzielnic miasta, poza tym był słabo wyposażony w urządzenia
            komunalne. Nowoczesna cywilizacja europejska słabo tu była obecna. 'Drogi i
            bruki urągają wszelkim pojęciom cywilizacji. Na 58 ulic i placów tylko 3 mają
            trwałą nawierzchnię. [...] Błoto, kurz, wyboje, trzęsawiska, to codzienne
            zjawisko'. Nie wszystkim takie warunki odpowiadały. Niektórzy, co majętniejsi
            i bardziej wykształceni, przenosili się do lepszych, lepiej wyposażonych
            dzielnic."

            [Andrzej Chwalba, "Dzieje Krakowa. Kraków w latach 1939-1945]

            Tak było w 1939 roku, bo nowożytna modernizacja miasta Kazimierza nie tknęła.
            Śmiem twierdzić, że następne 50 lat (bardzo konkretnie i nie przypadkiem - do
            1989 roku) tylko tą degradację cywilizacyjną Kazimierza pogłębiło. Czy można
            atem twierdzić - jak pisze adrum1 - iż Kazimierz nie potrzebuje rewitalizacji
            i inwestycji ? A swoją drogą czy to zacofanie i nędzę miejską traktujemy jako
            nasz wkład do światowego dziedzictwa kulturalnego ? I to wkład, według adrum1,
            ATRAKCYJNY ?

            > Kraków (i w jego obrębie Kazimierz) żyje i nie potrzebuje żadnych
            > nadzwyczajnych planów rewitalizacji, na siłę przyciąganych inwestycji itp.
            > Na szczęście samo życie (czyli ludzie) udowodniło, że taki, jaki jest, jest
            > atrakcyjny.
            • Gość: Realista Deweloperzy i fundamentaliści IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 12:26
              Mam nieodparte wrażenie, iż dyskusja jaka toczy się na tej stronie to nie
              polemika czy postawić na modernizm (jakkolwiek go rozumieć) czy styl
              historyzujący, lecz spór pomiędzy FUNDAMENTALIZMEM ARCHITEKTONICZNYM i IDEĄ
              ZHARMONIZOWANEGO ROZWOJU.

              Nie zawaham się stwierdzić, iż prezentowane przez niektórych ortodoksyjne i
              deterministyczne (w sensie bezwzględnego związania sytuacją zastaną) myślenie
              urbanistyczne jest wsteczne i szkodliwe. W szczególności w przypadku, gdy taka
              szkoła zaczyna przejawiać tendencje autorytarne i próbuje narzucać swoje
              zasady tym którzy myślą inaczej. Poglądy moim zdaniem nieprzekonywające
              formalnie i słabo uzasadnione merytorycznie.

              Nie chcę w tym miejscu rozsądzać, kto ma rację Piotr Lewicki i
              jego "stronnicy", czy też ich oponenci. Pragnę jednak zwrócić uwagę na
              podstawową różnicę w warsztacie intelektualnym po obu stronach. Otóż nie
              jestem w stanie wyobrazić Pana Piotra, który rozpoczyna nowy wątek na tym
              forum słowami: "Spółka X chce wybudować w miejscu Y budynek trzypiętrowy.
              Budynek ten jest o co najmniej jedną kondygnację za niski. Moze jeszcze można
              cos zrobic by uratowac ten zakątek przed taką zabudową?!!!"

              Jeszcze krótko o ekonomii. Deweloperzy zawsze rozważają cenę działki jako
              udział jej wartości w cenie metra kwadratowego gotowego budynku. Czynników,
              które wpływają na ostateczną kalkulację, jest jednak wiele więcej.
              Naprowadziłem poprzednio tylko kilka. Jestem jednak zdania, iż zabudowa o
              trzech lub czterech kondygnacjach (które musiałby być dodatkowo wyższe, aby
              takie nowe budynki nie były niższe od starszych) jest na Kazimierzu
              (podkreślam raz jeszcze, malutkie działeczki) nieopłacalna. Z chęcią mogą to
              bardziej szczegółowo i na konkretnych przykładach/liczbach przeanalizować.

              W rezultacie te inwestycje zostaną zrealizowane w innych dzielnicach, ze
              szkodą dla Kazimierza, który potrzebuje napływu pieniędzy ze żródeł
              prywatnych. W przeciwnym razie rewitalizacja będzie powierzchowna (przybędzie
              tylko jeszcze trochę knajp i restauracji) jak w dzielnicy arabskiej w Lizbonie
              i nie napłyną nowi mieszkańcy. Oczywiście można przyjąć, jak tego domaga się
              adrum1, że zysk inwestora nie jest istotny, a liczy się zysk ogółu. Problem
              tylko polega na tym, że inwestora można zachęcić do inwestycji tylko zyskiem,
              a zysk ogółu to niestety nić innego jak wypadkowa zysków indywidualnych i
              pojęć tych nie da się rozdzielić ...
              • Gość: Piotr Lewicki Re: Deweloperzy i fundamentaliści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 13:15
                Halo, halo,
                Nie rozumiem pojęcia 'fundamentalizm architektoniczny', a na temat definicji
                zharmonizowanego rozwoju mam wiele wątpliwości.
                Jestem pewien natomiast, że nie polemiki zaczynające się od stwierdzeń "budynek
                będzie za niski, pomóżcie" się nie zdarzają zgodnie z tendencją, o której
                wspomniałem wcześniej, a którą potrafię tylko hasłem "mniejsze jest zawsze
                lepsze od większego, a najlepiej, żeby nowego nie było widać (ew. zasłonić
                zielenią)". Ta tendencja występuje nie tylko w gminie Kraków, ostatnio
                spotkałem się z jej przejawem w jednej z podkrakowskich gmin, która wydała
                decyzję o ustaleniu warunków zabudowy i zagospodarowania terenu z zapisem
                zadziwiającym mnie do dziś: "W celu osłabienia negatywnego skutku inwestycji na
                krajobraz zaleca się wprowadzenie zieleni częściowo ją przesłaniającej". To
                znaczy, że urzędnik zanim zobaczył jakikolwiek rysunek projektowanego budynku
                (chodzi o niewielki biurowiec przy autostradzie), wie już, że wpływ
                architektury na krajobraz będzie negatywny - podkreślam, że nie chodzi o
                inwestycję ani w rezerwacie przyrody, ani w parku krajobrazowym, ani w cennym
                kulturowo sąsiedztwie.
                Jeżeli to zjawisko jest tak powszechne, jak podejrzewam i co gorsza dotyczy
                także wykształconej części społeczeństwa, to oznacza generalnie - zły klimat
                dla architektury. Już wiem, że to świadczy o prezentyzmie, ale nie wyobrażam
                sobie Peryklesa tłumaczącego Iktinosowi i Kalikratesowi, że mają zasłonić
                zielenią świątynię Ateny Partenos, żeby osłabić negatywny wpływ budynku na
                krajobraz i panoramę Akropolu. Ale jak wiadomo, czasy Peryklesa są zwane złotym
                wiekiem kultury Grecji, a my żyjemy w tzw. okresie przejściowym.
                Sytuację pogarsza fakt, że na architekturze się znają właściwie wszyscy, co
                wynika z braku kryteriów oceny sztuki współczesnej, zaniku aparatu pojęciowego
                i powszechnej tolerancji dla powierzchownych sądów wyrażanych coraz to chętniej
                na łamach poczytnych dzienników. Nie spotkałem się z publiczną dyskusją na
                temat twórczości Pendereckiego, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś spoza grona
                muzyków i muzykologów zabierał się do publiczneo komentowania ostatnich dokonań
                mistrza, natomiast powszechne jest wypowiadanie się o architekturze i
                architektach. Dlaczego? Dlatego, że wystarczy powiedzieć (napisać) "to by źle
                wyglądało, po prostu"? Dlatego, że media kreujące rzeczywistość skupiają się,
                zgodnie z oczekiwaniami odbiorców na aferalnych wątkach inwestycji a tak trudno
                o rzeczową dyskusję? Parę dni temu - przy okazji budowy przy ul. Kupa -
                przeczytałem na tym forum a to o córce wziętego architekta, która ma tam
                zamieszkać, a to o znanym restauratorze, a to o prawniku spokrewnionym
                z "mentorem krakowskiego SLD". Co to za argumentacja? Zamiast argumentów donosy
                firmowane nickami, bo taki jest obyczaj w sieci...
                Pozdrowienia.
                PL
                • adrum1 Re: Deweloperzy i fundamentaliści 02.11.03, 13:52
                  Ale dramat! Które to media (może jakaś tv) tak się skupiają na architekturze?
                  Zaraz lecę oglądać. Publicznych dyskusji na temat architektury też jakoś masowo
                  nie widzę. Ja też żałuję, że media nie zajmują się rzeczowymi dyskusjami. Był
                  jakiś program o Rynku Głównym, ale pogadanka utknęła w szczególikach. W.
                  Obtułowicz nie miał z kim gadać i wyglądał na obrażonego itd. To że parę osób
                  coś napisze na forum (czasem mających "warsztat intelektualny", a czasem
                  oszołomów takich jak ja), nie świadczy o powszechnym zainteresowaniu tymi
                  sprawami. Nie widzę też złego klimatu dla nowych realizacji (może z wyjątkiem
                  problematycznych lokalizacji hipermarketów).
                  • Gość: Piotr Lewicki o mediach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 14:17
                    Hello,
                    Telewizji nie oglądam, ale mam wrażenie, że ostatnia budowa, jaka tam była
                    szeroko omawiania to dom Wielkiego Brata w Sękocinie.
                    Nie ma faktycznie mediów skupiających się na architekturze (pomijam czasopisma
                    fachowe, które pozostają dla fachowców). Natomiast wzmianki o nowych budynkach
                    można znaleźć w gazetach codziennych - pozostańmy przy Krakowie. Zwróć uwagę na
                    wydźwięk relacji. Przypomnij sobie serie artykułów w Dzienniku i Wyborczej o
                    hotelu przy filharmonii, o Sheratonie i innych realizacjach. Niezależnie od
                    tego, czy to dobre budynki czy nie, naprawdę nie było tam specjalnie miejsca na
                    rzeczową dyskusję - bo zapotrzebowanie rynku było i jest na afery. Coraz to
                    kolejny autorytet się wypowie w duchu "kiedyś to się budowało". Nie wspomnę o
                    archiszopie, bo z faktu, że te same projekty dostawały nominację do nagrody im.
                    prof. Bogdanowskiego wnioskuję o pogubieniu się czytelników i jurorów. Jedyne
                    pozytywne przykłady, jakie pamiętam, to rewaloryzacja jakiegoś dworu (dworku?)
                    na Dębnikach, projekt parku i - o dziwo - Galileo przy ul. Armii Krajowej, ale
                    za to z jakimś bezmyślnie rzuconym komentarzem, że to budynek bardzo krakowski
                    w stylu. Jak to zwykle bywa, opinia publiczna potakuje i powtarza "tak, tak,
                    bardzo krakowski", co pewnie musi kolegów z DDJM bawić do rozpuku. Gazeta ma
                    prawo pisać, co jej się podoba, a jak komuś to nie odpowiada, to niech zakłada
                    nową gazetę.
                    Nb. zazdroszczę warszawskiej edycji GW postaci Jerzego S. Majewskiego, bo to
                    dziennikarz naprawdę dobrze przygotowany do pisania o architekturze tego miasta.
                    Pozdrowienia.
                    PL
                    • Gość: Realista Krytycy obecni i dawni (o mediach ...) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 15:51
                      Trafna uwaga, Panie Piotrze, zwłaszcza odwołanie do komentarzy w duchu "kiedyś
                      to się budowało".

                      Przedwczoraj hm_tak napisał [A wszystko to przez Kupa. Kto wie co to Kupa? -
                      hm_tak 01.11.2003 20:23], że "... dzięki dobrym architektom i porządnemu prawu
                      mamy dziś takie kwartały, jak zachodnia pierzeja Alei Słowackiego na całej
                      długości albo kwadrat Piłsudskiego/Retoryka/Krasińskiego/Smoleńsk.".

                      Kwartał ten otwiera przepiękny "dom własny" Władysława Ekielskiego (nr 40, na
                      rogu Piłsudskiego [d. Wolska] i Alej). Co uważali o nim współcześni (a pióra
                      mieli ostrzejsze i instrumentarium leksykalne bogatsze) ?
                      [F.Chwalibóg, "Brzydki Kraków", Kraków 1908, str. 14]:

                      "Tymczasem ulica Wolska jest ściekiem poronionych płodów architektury, a
                      potworek wylęgły u jej wylotu (ostatni dom po lewej stronie) mało ma równych
                      sobie nawet w Krakowie okazów. Ta baszta jak cylinder, nie wiadomo czy służy
                      za rezerwuar na wodę kolei obwodowej, z którą się styka, czy jest to
                      kocioł 'wielkiej pralni hygienicznej', czy też prywatne crematorium."

                      Potem, jak by to powiedział hm_tak, jakoś się publiczności "opatrzyło". Jednak
                      zanim to "opatrzenie" nastąpiło Ekielski zareagował następującą inskrypcją
                      (widoczną do dzisiaj): "JAŻEM TO BUDOWAŁ NIE TOBIE, TY TEŻ BUDUJ K'WOLI SOBIE".

                      Nie pozostaje nic innego jak polecić tak Drogiemu Panu, jak i autorom
                      projektu, który zapoczątkował niniejszą wymianę zdań, zamieszczanie tego motto
                      na kolejnych realizacjach. Pan Jan Skąpski też ma gdzie taki napis umieścić i
                      uciąć naigrywanie, tak jak mu zresztą chyba sugerował Polish Architect. W
                      gruncie rzeczy można nawet zamówić takie seryjne tabliczki ...

                      Z braterskim pozdrowieniem
                      • Gość: Piotr Lewicki Re: Krytycy obecni i dawni (o mediach ...) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 19:29
                        Witam,
                        Jak zwykle zazdroszczę bibliografii i świadomości, gdzie jej szukać. No, no,
                        nie spodziewałem się...
                        Pozdrowienia.
                        PL
                • Gość: Realista Re: Deweloperzy i fundamentaliści IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 15:19
                  Oczywiście użyłem terminu "fundamentalizm architektoniczny" w przenośni.
                  Patrząc jednak na definicję encyklopedyczną fundamentalizmu (określenie
                  tendencji i ruchów religijnych o charakterze skrajnie konserwatywnym,
                  przeciwstawiających się jakimkolwiek zmianom czy modyfikacjom doktryny
                  religijnej, obrządku, obyczajowości itp.) wystarczy zastąpić
                  przymiotnik "religijny" określeniem "architektoniczny" i jak widać świetnie
                  pasuje do tego co Pan napisał w swoim liście.
              • o13y ekonomia 02.11.03, 20:41
                Mój Drogi Realisto
                Jeśli chodzi o ekonomię przy realizacji obiektów, to nic tu nie pomogą ogólniki
                ani przykłady/liczby. Nie innej mozliwości, jak wziąć do ręki projekt, policzyc
                go po prostu (w sensie kosztów-TEN konkretny projekt), dodać wszystkie elementy
                pozabudowlane (w tym cena działki)i dopiero możemy rozmawiać. Ale tylko o TYM
                projekcie. Na ewentualne sarkazmy odpowiadam awansem, że sie na tym znam.
                Niebagatelną bowiem rolę odgrywają oprócz kosztów działki: sposób
                fundamentowania, możliwości infrastruktury, zastosowane materiały (o których w
                przypadku budynku o którym rozmawiamy tak naprawdę nic nie możemy powiedzieć).
                Developer zawsze, nawet w najgorszych dla siebie czasach nalicza stosowny
                zysk.Opowieści, że Kazimierz straci, bo budynki nowe bedą nizsze należy wsadzić
                między bajki. Wiesz jaka jest cena tych z Kupa? Ja wiem. Ty tez możesz zadzwnic
                do firmy. I zapewniam Cię, że z nóg zwala. No i jest w EUro. W modnych
                dzielnicach zarabia sie na snobiźmie.Takoż jest i na Kazku. Jak tu ktoś
                podał "ubraniowy" przykład. A jesteś pewien, że ubranie marki YSL lub
                innewielkichisupermodnych są lepsze, trwalsze od tych z domu towarowego? Otóż
                na ogół nie są .Za snobizm sie płaci.
                O ekonomii nie da sie dyskutować-jak widziałem w Lizbonie, Barcelonie, Ny i
                gdzie tam.Tu nie ma na "widzenie". To trzeba przeliczyć. Ale owszem, nie
                czarujmy sie. Ekonomia jest naczelna. Developer to nie organizacja charytatywna.
                Jak będą plany miejscowe, to nie bedzie nad czym takich dyskusji prowadzić. Ale
                ich nie ma. I w tym rzecz.
                • Gość: Piotr Lewicki Re: ekonomia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 20:49
                  Hello,
                  "Planów nie ma i w tym rzecz." To nie jest wieczny stan i nie rozumiem,
                  dlaczego mamy się godzić z tym, że nie ma.
                  Pozdrowienia.
                  PL
                • Gość: Realista Re: ekonomia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 21:23
                  Zacna o13y !

                  Włączyłem się do tej dyskusji poirytowany powierzchownością niektórych
                  wygłaszanych poglądów. Chciałbym tylko jeszcze raz zwrócić uwagę na czynniki,
                  które przemawiają za określoną intensywnością zabudowy w takiej jak
                  analizowana lokalizacji:

                  (i) Brak planu powoduje, iż przy nabyciu działki nie wiadomo co będzie się na
                  niej budować, a sprzedający zazwyczaj kieruje się przy określeniu ceny
                  założeniem jej maksymalnego wykorzystania przez kupującego (Dewelopera). Nie
                  znam oczywiście parametrów tej transakcji, ale wątpię, żeby było inaczej. Z
                  tych względów zakup - o ile jest taka możliwosć - następuje dopiero po WZiZT.
                  Jeżeli tak było w tym przypadku, to działka została wyceniona przy założeniu
                  takich gabarytów jak ostatecznie w pozwoleniu na budowę.

                  (ii) W polskich warunkach trudno przewidzieć czas jaki upłynie pomiędzy
                  pozyskaniem terenu a rozpoczęciem budowy. To powoduje dodatkowy koszt
                  pieniądza w czasie i skłania do intensyfikacji zabudowy, która oczywiście
                  element ten (udział ceny gruntu w cenie metra kwadratowego budynku) znacząco
                  miarkuje.

                  (iii) Badania nad wysokością kosztów eksploatacyjnych w zależności od
                  powierzchni budynku były prowadzone m.in. przez Instytut Mieszkalnictwa.
                  Najwyższe są w małych budynkach wielomieszkaniowych. Mieszkania, z których
                  własnością wiążą się wysokie opłaty miesięczne dużo trudniej się sprzedaje i
                  wie o tym każdy specjalista z branży. Dodatkowo przy małych realizacjach
                  większą rolę odgrywają koszty stałe i ogólne dewelopera, innymi słowy ten sam
                  wysiłek organizacyjny daje mniejszą "produkcję".

                  (iv) Jak rozumiem przy Kupa są cztery wolne działki - Kupa 6, Kupa 8, Kupa 10
                  i Kupa 12, tak ? Czy w takim razie wolałabyś gdyby deweloper np. scalił je po
                  dwie i wybudował dwa niższe budynki zamiast czterech ? Eliminowałoby to
                  negatywny wpływ czynników, o których piszę wyżej. Jestem jednak przekonany, że
                  to dopiero byłoby naruszeniem charakteru miejsca (zatarcie historycznych
                  podziałów geodezyjnych), chociaż odpowiadałoby zasadzie "niższe jest zawsze
                  lepsze".

                  (v) Ogólnie, jeżeli jest tak jak mówisz, to wytłumacz mi, proszę, dlaczego
                  przeważająca większośc oddawanych aktualnie mieszkań jest wznoszone na
                  peryferiach, gdzie jest słabsza infrastruktura i wyższe związane z nią
                  koszty ? Tymczasem uzupełnianie istniejącej zabudowy następuje niezwykle u
                  rachitycznie (choć jest pożądane z punktu widzenia interesu publicznego,
                  chociażby z uwagi na lepsze wykorzystanie już istniejącej infrastruktury
                  techniznej) ? I to jeszcze w warunkach, w których plomby dają - jak
                  twierdzisz - wyższy zysk. Nie twierdzę, że Kazimierz straci przez niższe
                  budynki, lecz przez to, że po prostu nie będą powstawać.

                  A tak między nami - ubrania markowe są lepiej zwymiarowane i skrojone, są
                  szyte z tkanin wyższej jakości, lepiej wykonane (krój, wykończenie, dodatki) i
                  są trwalsze niż te dostępne w hipermarketach. Jeszcze bardziej ta różnica
                  widoczna jest w przypadku butów, krawatów, galanterii skórzanej i kosmetyków.
                  Nieświadomość tej różnicy czyni po prostu znośniejszym życie klientów
                  hipermarketów, nie jest zaś grzechem snobów ...
                  • o13y Re: ekonomia 02.11.03, 23:12
                    co do ubrań, to niestety nie masz racji. Opieram sie na doswiadczeniu. Można by
                    oczywiście ubraniowy temat rozwijać, ale po co?
                    Na których to peryferiach jest słabsza infrastruktura? jednym z najchetniej
                    zabudowywanych osiedli jest np. Kurdwanów(inne też, ale jeden przykład
                    starczy). To ewidentne peryferie.Infrastruktura jest. Zabudowa peryferyjna ma
                    to do siebie, że łatwiej uzyskać pozwolenie na budowę. Czyli:
                    -na ogół jest uzbrojenie a przynajmniej główne ciagi - nie ma ruchu budowlanego
                    na peryferiach bez uzbrojenia-buduje sie w pobliżu lub uzupełniając wolne
                    miejsca w istniejących osiedlach
                    -łatwiej są "rozwiązywalne" sprawy własnościowe-w centrum to skomplikowane i
                    łakomy kąsek-więc dla inwestora to droga przez mękę
                    -uzupełnienie istniejącej zabudowy w centrum (plomby)pociąga oprócz bojów o
                    działkę koszty które w efekcie dają wyzszy koszt niż w dzielnicy peryferyjnej :
                    problemy z uzbrojeniem-na ogół trzeba a to wymienić, bo przedwojenne, a to mała
                    przepustowość-tak czy siak dochodzi koszt niebagatelny dodatkowych robót-częsta
                    wymiana sieci, mitręga wyłączenie z ruchu części ulicy
                    na pewien czas i tym podobne kosztowne przyjemności. Nota bene w okolicy
                    Jubilata nie ma kablówki, na placu Inwalidów telefon był niedostepną usługą do
                    czasu bezprzewodowych i tak dalej - stara zabudowa jest dość ciężka w
                    infrastrukturze. O ewentualnych wzmocnieniach fundamentów sąsiadów, czasem
                    konieczności kosztownego palowania nie wspominając.
                    Wyzszy zysk z plomb polega na cenie, ale tu jest stosowny narzut. No, prosta
                    sprawa, zreszta wystarczy ceny w plombach i na peryferiach poczytać. Koszt
                    samych robót i materiałów jest taki sam tu i tu.
                    Trochę mylne jest poleganie na kosztach publikowanych. Dość dużo jest na
                    przykład publikacji o cenach w branzy, ale spróbuj za to wybudować. Architekci
                    tez mają cenniki- i tu odwrotnie. Zmuszeni są swoje prace sprzedawać taniej.
                    Oczywiście, że w dużym budynku koszty się eksploatacyjnie inaczej rozkładają.
                    Ale przy wspólnocie mieszkaniowej, postepującym urynkowieniu poszczególnych
                    branż (energia, śmieci) to da sie ograniczyć. Ale nie mówimy przecież o
                    mieszkaniach przecietnych i o przecietnej zasobności. Do plomb w centrum
                    wprowadzają sie Ci, których na to stać (patrz cena mieszkania), więc z pełną
                    świadomością, licząc się i z wyzszymi kosztami eksploatacji. Czy sie trudniej
                    sprzedaja? - Sprawdzimy niedługo . Na pewno nie przy takim deficycie nowych
                    mieszkań w dzielnicy.
                    Rozumiem, że z historycznym podziałem geodezyjnym to żart
                    • Gość: Realista Re: ekonomia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 23:52
                      Zostawmy rzeczywiście ciuchy na boku. Ale jeszcze o budownictwie:

                      1. Infrastruktura na peryferiach

                      Nie pisałem, że jej nie ma. Jej słabość (dla celów inwestycyjnych) polega na
                      tym, iż udział dewelopera w koszcie jej rozbudowie jest znaczny (im większa
                      inwestycja), pojawia się infrastruktura wewnętrzna, która praktycznie nie
                      występuje przy "dogęszczaniu". Jeżeli przy "dogęszczaniu" istnieje potrzeba
                      modernizacji istniejącej sieci, to obciąża to dostawców mediów, a z punktu
                      widzenia interesu publicznego jest to korzystne, bo najczęściej i tak
                      nalezałoby ją wymienić z uwagi na potrzeby użytkowników dotychczasowych
                      budynków. To chyba jest poza dyskusją.

                      2. Sprawy własnościowe

                      Z tym jest bardzo różnie. Przy "dogęszczaniu" (poza Warszawą - tam był dekret
                      Bieruta) kupuje się nieruchomości od osób prywatnych i nie występują
                      roszczenia reprywatyzacyjne, a własność można prześledzić kilka pokoleń
                      wstecz. Jeżeli stan prawny jest sporny to nakład czasu i kosztów rekompensuje
                      z naddatkiem premia regulacyjna. W przypadku wolnych miejsc na osiedlach
                      kontrahentem jest Skarb Państwa, gmina lub spółdzielnie. Sam fakt, iż miejsca
                      te są wolne świadczy o tym, że przynajmniej część terenu nie została
                      wykorzystana na cele przewidziane przy wywłaszczeniu i jest to poważny
                      mankament. Często zdarzają się dodatkowo problemy z dostępem do drogi
                      publicznej.

                      3. Koszty eksploatacyjne

                      Zaręczam, iż nawet b. zamożni ludzie zwracają uwagę na stałe miesięczne
                      wydatki, może dlatego są zamożni ... ;-) Wystarczy przykład kosztu dozoru
                      (recepcji) - w budynku z 8-12 mieszkaniami (wciąż kameralnym) jest do
                      przyjęcia (na poziomie zewnętrznego monitoringu), natomiast przy 3-4 lokalach
                      to już zbyt dużo. Takich dzielonych ryczałtów jest przecież więcej.

                      Co więc powoduje, że przy potencjalnie większej intratności projektów
                      plombowych (co do tego - przypuszczam - zgadzamy się) buduje się tak
                      nieproporcjonalnie więcej na peryferiach ? Jestem zdania, że powodem jest
                      właśnie "ryzyko architektoniczno - urbanistyczne". Gdyby był plan ryzyko to
                      zostałoby zminimalizowane, a skargi sąsiadów groziłyby co najwyżej
                      przewleczeniem inwestycji (swoją drogą prawdopodobieństwo odwołań nie zależy
                      od lokalizacji), więc budowałoby się więcej "w centrum" z korzyścią dla
                      dzielnic zdegradowanych i wymagających rewitalizacji.
            • hm_tak Re: Historyczny Kazimierz - Kraków AD 1939 (-1989 02.11.03, 22:08
              Ukłony,
              odpowiadajć p. Lewickiemu podawałem wady (zręcznych) porównań międzyepokowych.
              Świadomość współczesnosci nakłada na nas innego rodzaju odpowiedzialność. Skoro
              już mowa o degradacji Kazimierza,to polecam serdecznie Jacka Purchli "Kraków w
              Europie Środka". Tam podane skąd zapaść inwestycyjna w powojennym Krakowie.
              Kazimierz znalazłl się dodatkowo w sytuacji bezdomnego dziecka i urzędnicy
              traktowali go jako byt wirtualny. Przytpominam spalenie kwartału domów przy
              Józefa bo się nadawały na Kaliniec do "Nocy i Dni". Pomijanie realiów, i to
              szczególnie (c: przez Realistę, uważam za zabieg, hm...niepełny. Godzi się
              uzywać intelektu do PEŁNEJ analizy, a nie tylko tej, która akuratnie nam
              odpowiada.
              Środki inwestycyjne budżetowe, bo innych nie było, kierowane były do Krakowa,
              ale do jego Nowej częsci, co zamykało usta krytykom("przecież Kraków już
              dostał"). Czy ktoś tu tego nie wie? Zatem pytanie o aspiracje kazimierskie nie
              dotyczy tego,co tak zreczie opisał prof. Chwalba,ale tego, CZYM BYŁBY
              KAZIMIERZ, W RAZIE NORMALNEGO ROZWOJU MIASTA, ORAZ TEGO, CO JEGO OBYWATELE
              CHCIELIBY, BY POWRÓCIĆ DO NORMALNYCH CZASÓW MIASTA.PODOBNIE JAK BERLIŃCZYCY,
              KTÓRZY BY ODNALEŹĆ KORZENIE MUSIELI SIĘ COFNĄĆ DO OSTATNIEGO CZASU NORMALNOŚCI,
              CZYLI DO LAT 20-TYCH, ALBO ROBIĆ RZECZY NOWO-NOWE, W RODZAJU LOVE-PARADE.
              Słowem nie sztuką jest wysmiać aspiracje jakoby nawracające do scen niby z
              Schulzowskiego Drohobycza, ale sztuką jest ustalenie, jak dziś powino wyglądać
              takie miasto,jak Kazimierz.
              Rzeczą godną uwagi jest to, że burzę rozpetał projekt, który jest WIEŻYCZKĄ,
              ustawioną na chudej działce, wąskiej i płytkiej.A to, że chce się nam
              angażować na tak uładzonym poziomie dowodzi skali zmartwienia.
              Zastosowano w sporze elementy dotychczas nieznane:
              1. mec Gaertner cytuje p.Jakubowicza (Fundacja Nissenbaumów także go cytowała -
              niestety:ibi patria ubi bene)
              2. Autorzy wsytępują pod własnymi nazwiskami legitymując się uporządkowanym
              stanem prawnym, pozwoleniem na budowę i tak dalej.
              3. w ogóle ktoś z kimś rozmawia!! Jako krakus dość mam zakulisowych ustawionych
              inwestycji, które prezentują oszukańcze rendery. Tu pokazano uczciwie, co ma
              być. Może się nam to nie podobać - ale pokazano uczciwie, wraz z panoramą z
              najwyższego pietra.ktoś wreszcie potraktował nas jako obywateli. Prawo do
              decydowania o pozwoleniach scedowaliśmy w wyborach samorządowych na urzędników
              podległych prezydentowi.
              4. Nie odbiera nam to prawa do wygłaszania opinii,nawet jeśli do ich
              wygłaszania nie jestesmy merytorycznie przygotowani. Architekt to zawód
              służebny, i podobnie jak lekarz lub prawnik podlega ocenie zwykłego obywatela -
              przez ocenę skutków. Zwyky obywatel nie zna się ani na prawie ani na medycynie,
              ale nikt nie odbierze mu prawa do krytyki zawodów służebnych.
              • Gość: Piotr Lewicki na dobranoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 22:35
                Hello,
                Sięgnę z przyjemnością po wspomnianą książkę Jacka Purchli, zwłaszcza że nie
                miałem okazji mieć jej w ręce. Chce nam się dyskutować z różnych, jak sądzę,
                powodów. Mnie dlatego, że dyskusja dotyczy warunków uprawiania mojego zawodu,
                rozwoju mojego miasta i jednej z moich ulubionych dzielnic.
                Jeśli o mnie chodzi, na dzisiaj koniec, bo mnie zmogła choroba i idę się
                położyć. Panów ponownie zachęcam do przestudiowania obowiązującego "Studium
                uwarukowań..." pod kątem zapisów dla Kazimierza i w celu sprawdzenia, czy
                przewiduje się objęcie go planem miejscowym. Ale jeśli Stare Miasto się nie
                załapało?
                Jeżeli nie, to pozwalam sobie przypomnieć, że pod koniec sierpnia ukazało się
                rozporządzenie, które określa sposób postępowania przy ustalaniu warunków
                zabudowy dla terenów, na których nie ma planów zagospodarowania przestrzennego.
                Miłej lektury i proponuję ruszyć wyobraźnią, jakie mogą być konsekwencje.
                Pozdrowienia.
                PL
              • o13y ależ dottore 02.11.03, 22:41
                to już było :-)))
                rzecz w tym, że dyskutanci weszli niedawno zwabieni tym własnie wątkiem. Teraz
                się od początku o służebności zacznie, a miało być o Kazimierzu
                • hm_tak Ppardon? coś bliżej? 03.11.03, 01:09
                  Chlup...

                  o13y napisała:

                  > to już było :-)))
                  > rzecz w tym, że dyskutanci weszli niedawno zwabieni tym własnie wątkiem.
                  Teraz
                  > się od początku o służebności zacznie, a miało być o Kazimierzu
              • Gość: Realista Re: Historyczny Kazimierz - Realista do hm_tak IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 23:28
                Mam problem z rozczytaniem tego listu. Odnoszę bowiem wrażenie, iż zgadzamy
                się co do tego, iż stan w jakim Kazimierz był w 1939 lub 1989 był w różny
                sposób, ale wyrazem degradacji tej dzielnicy. Mniejsza o przyczyny i szczegóły
                (nic już więcej w zakresie tej tezy nie wniosą, a wydaje się niesporna).

                To co próbuję twierdzić, to, iż stanu Kazimierza w 1939 lub 1989 roku nie
                można traktować jako właściwego poziomu odniesienia. Zgadzam się (jeżeli
                dobrze Pana zrozumiałem), że miarą aspiracji tej dzielnicy powinna być
                ekstrapolacja jakiegoś wcześniejszego okresu, który można przyjąć jako
                hipotetyczny punkt wyjścia normalnego (niezaburzonego rozwoju tej okolicy).

                Padał wielokrotnie argument o wpisie Kazimierza do rejestru zabytków oraz na
                listę UNESCO. O ile się nie mylę, wpis (a co za tym idzie związana z nim
                ochrona) dotyczył układu urbanistycznego, a więc określonych swoistych cech
                tego rejonu miasta mających swój początek w - jak Pan pisze - "ostatnim czasie
                normalności". Takie założenia należy zatem przyjąć, ale nie można odrzucać
                takich "nałożeń" jakie mogłyby się pojawić w toku zwykłego rozwoju dzielnicy
                choćby nie miały miejsca czy nie występowały w 1939 czy 1989 roku.

                Stąd tak uparcie bronię np. zachowania podziału na bardzo małe działki i - o
                czym już pisałem - uważam, iż wysokość budynku nie jest tak szkodliwa jak np.
                wzniesienie jednego budynku na dwóch działkach, na których kiedyś stały dwie
                kamienice, choćby był on relatywnie niewysoki. Zatarcie śladów dawnych
                podziałów geodezyjnych postrzegam jako groźniejsze niż dodanie kondygnacji do
                dawnego gabarytu, co łacno mogłoby i tak nastąpić w międzywojniu lub latach
                sześćdziesiątych (niesławna ustawa o odbudowie, nadbudowie i dokończaniu
                remontów).

                Podał Pan przykład Berlina. Osobiście uważam, iż szczegółowe wytyczne dla
                odbudowy/odtwarzania kwartałów jakie były stosowane we wschodnim Berlinie po
                połaczeniu Niemiec były bardzo dobrym rozwiązaniem, bardzo bliskim temu co
                spontanicznie dzieje się w Krakowie. Nikt nie próbował sztucznie "spłaszczyć"
                miasta, przed czym staramy się - jak mniemam wraz z Panem Lewickim - bronić
                Kazimierz.

                Wspominał Pan, że Mec. Gaertner cytuje Prezesa Jakubowicza - czy prawnik
                dewelopera wypowiadał się gdzieś jeszcze na ten temat ? Czytałem tylko artykuł
                w Dzienniku Polskim i list na tym forum, a nie chciałbym czegoś przegapić w
                tej interesującej polemice.
    • Gość: po nitce do kłębka IP: *.compower.pl 31.10.03, 22:26
    • Gość: nsp co w zamian? IP: *.kra.cdp.pl, / *.waw.cdp.pl 31.10.03, 22:38
      A tak przy okazji to podoba mi sie polska mentalnosc - hop siup i kogos
      naleciec z krytyka. Ciekawy jestem co osoby o nickach typu kazimierz.com itd
      maja do zaproponowania w zamian zamiast tego budynku jesli im nie pasuje.
      Krytyka zawsze przychodzi latwo i jest z reguly krzywdzaca. Latwo
      powiedziec "bo cos tam nie tak". ciekaw jestem czy turysta przechodzac
      popatrzy na synagoge czy mu 6 kondygnacja bedzie zaslaniac i odejdzie. A moze
      zauwazy ze laczy sie tam tradycje z klasa? Pozdrawiam.
      • Gość: Realista Co w zamian i wielcy skrzywdzeni IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.03, 22:48
        Jak się okazuje - poszperawszy w sieci - skrytykowany i wyśmiany na czacie
        inicjator tego forum (jans) - jeżeli zbieżność nazwisk jest nieprzypadkowa -
        jest także udanym akwarelistą (albo: perspective artist, tak cenionym przez
        deweloperów).

        Utrwalił on, bowiem, na wielu rysunkach i zdjęciach obraz Kazimierza żywej
        ruiny z przepiękną ekspozycją wszelkich mniej zrunowanych reliktów czasów
        świetności Kazimierza.

        Dylemat jest ten sam, który rozstrzygali autorzy koncepcji pozostawienia w
        Dreźnie kwartałów ukazujących skutki nalotów dywanowych. Tu jednak chodziłoby
        ewentualnie o utrwalenie skutków publicznej gospodarki lokalami.

        Pytam, czy warto ?
        • Gość: Simon dla Kazimierza historia się skończyła IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.10.03, 23:14
          Realisto, ośmielam się zauwazyć, że Kazimierz jest częścią zespołu miejskiego
          wpisanego na listę UNESCO. Dla tej części miasta historia się skończyła. chodzi
          tylko o to, zeby odnowić ,co jest i ewentualnie wstawić kilka plomb.o żadnym
          podnoszeniu linii i zwiększaniu gabarytów nie może być mowy. na eksperymenty
          jest - nomen omen - kupa miejsca na dzisiejszych przedmieściach.
          • Gość: Mieszkaniec Kazi.. Re: dla Kazimierza historia się skończyła IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.03, 00:03
            Gość portalu: Simon napisał(a):

            > Realisto, ośmielam się zauwazyć, że Kazimierz jest częścią zespołu miejskiego
            > wpisanego na listę UNESCO. Dla tej części miasta historia się skończyła.
            chodzi
            >
            > tylko o to, zeby odnowić ,co jest i ewentualnie wstawić kilka plomb.o żadnym
            > podnoszeniu linii i zwiększaniu gabarytów nie może być mowy. na eksperymenty
            > jest - nomen omen - kupa miejsca na dzisiejszych przedmieściach.

            A ja wreszcie chcialbym zobaczyc na Kazimierzu nowych mieszkancow, a nie
            jedynie doly spoleczne i pijanych studentow nazywajacych sie "artystami". Nowe
            kawiarnie niskobudzetowe gdzie glownym tematem jest dym z papierosow. CHCE TAM
            ZYCIA. Takiego jak przynosza ze soba przyszli mieszkancy nowych domow.
          • Gość: Peter DLA KAZIMIERZA HISTORIA SIE ZACZYNA ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.03, 00:24
            Fenomen Kazimierza polega na tym, ze jak dotychsas wladza, swoich urzedniczych
            pomyslow don nie pcha. Czy Ci ktorzy odwoluja sie do urzedow nie rozumieja ze
            moga sie znalezc i tacy ktorym przeszkadza masa knajp. Vide akcja strazy
            miejskiej przeciwko piciu piwa na placu nowym. Cenzura na Kazimierzu !!!! Ile
            pieter a moze ile piw, ile wodek, ile stolikow. Bravo dla obroncow wolnosci !

            Na Kazimierzuu jest miejsce dla wszystkich ktorzy chca tam byc.
            • Gość: przenieśmy Re: DLA KAZIMIERZA HISTORIA SIE ZACZYNA ! IP: *.compower.pl 01.11.03, 01:22
              Przenieśmy na Kazimierz oświecenia wraz z budynkami.
            • Gość: OLO I Jak zabudowac Kazka żółtymi 6-pietrowymi blokami IP: *.chello.pl 01.11.03, 14:49
              www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1754851.html - tylko trzeba podnieść kwotę :)
              • Gość: OLO I A to jestem ja................. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 18:41
                www.expeditions.pl/osobliw/m6.jpg
    • Gość: jans do Realisty i PL słow kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 19:18
      Ponieważ widze ze zagdzacie sie dobrze panowie ze soba pozwalam sobie parę słów
      skreslic /wystukac/
      1. Jestem absolutnie za zabudową i uporządkowaniem niezagospodarowanych działek
      na Kazimierzu i to wspólczesną architekturą, obce mi są pomysły tworzenia tu
      jakiegoś skansenu czy odtwarzania starych ruder.
      2.Zdjęcia z 1982 r, zamiesciłem na mojej www jako reakcję na wypowiadane na
      róznych spotkaniach opinie, że na Kazimierzu żle się dzieje, że za dużo pubów,
      młodzieży i etc. Chciałem pokazac jaką drogę przeszedł Kazimierz, od owczesnych
      ruin do obecnego stanu. Nie kryję mojej nostalgii za tamtym Kazimierzem, bo
      mieszkam tu od 45 lat więc to chyba zrozumiałe, ale przeciez nie mozna takiego
      stanu utrzymywac w centrum miasta przez wiecznośc. Denerwuje mnie np. Fundacja
      Nissenbaumów, która blokuje teren przy ul. Miodowej. Rzeczywiście maluję
      amatorsko te zaułki, co ja nieszczęsny poradzę ze takie starocie są bardziej
      malownicze niz osiągnięcia wspólczesnej architektury?
      3. Nadal uważam, że proponowana przy ul. Kupa zabudowa jest za wysoka i nie w
      skali otoczenia. I myślę, że większość dyskutantów w duchu się ze mną zgadza.
      Tu parę przykładów budynków o podobnej wysokości: hotel Radisson 5-7 kondygn,
      Feniks w Rynku - 4 + piąta w dachu, hotel Ibis - 4-5, plomba na Salwatorze 5-6.
      Proszę sobie takie kubatury wyobrazić przy ul Kupa. Nie krytykuję natomiast
      architektury, ile osób tyle opinii, architektura musi obronic się sama.
      Obawiam się form modernistycznych, bo takie próby na Kazimierzu już były w
      latach 60 np. budynek Starodruku przy Kupa właśnie czy tzw "palma" przy ul.
      Józefa. To też była tendencja "nowe w starej tkance", proszę ocenić efekty, ja
      koło Starodruku przechodzę prawie codziennie, więc może jestem uprzedzony.
      4. Nie zgadzam się z wyliczeniami Realisty o intensywnosci zabudowy,
      wskaźnikach ekonomicznych etc. Wbrew pozorom na Kazimierzu zrealizowano wiele
      wspólczesnych obiektów, m in. po przeciwnej stronie ulicy Kupa, przy ul.
      Warszauera, na Placu Bawól, przy ul. Skawinskiej i Bocheńskiej, przy ul.
      Szerokiej i Jozefa, wszystkie te obiekty maja do czterech kondygnacji i ew.
      piąta w dachu i jakos inwestorzy nie zbankrutowali.
      5. Budynki te powstawały pod silnym nadzorem konserwatorskim i musiały
      uwzględniac wymogi planu szczególowego Kazimierza/ arch. H. Stawicki/ i
      zachowując cechy wspólczesnej architektury wpisały się trwale w krajobraz
      dzielnicy. Moze warto byłoby zapytac ich projektantów /m.in. W. Nowakowski, A.
      Jasinski, P. Wróbel, G. Sajdak, R. Aleksandrowicz, Archi-5/ co sądza o
      projekcie gdk?
      6. Nie moge się zgodzic ze stosowaniem w stosunku do Kazimierza jedynie miary
      ekonomicznej, czy architektonicznej. To nie jest jakaś tam dzielnica
      śródmieścia. To dzielnica wyjątkowa, a szczególnie ten rejon który omawiamy i
      posiada ona swój metafizyczny wymiar. Mieszkali tu ludzie których wymordowano,
      jedynym swiadkiem ich historii są te mury. Myslę,ze naszym obowiązkiem jest
      szczególna ochrona tego miejsca, nawet jezeli byłoby to nieekonomiczne. Ciekawe
      byłyby opinie np. K.Makucha, H. Halkowskiego, czy prof. Szewacha Weissa.
      7. Szczerze mówiąc postępując zgodnie z ekonomią należałoby wszystkie budynki
      kazimierskie wyburzyć, są w tak złym stanie technicznym, a na ich miejscu
      stawiac nowe obiekty. Czy na takie postępowanie zgodziłby się Realista?
      8. Nie widzę szansy na zmianę projektu gdk. Developer uzyskał pozwolenie na
      budowę więc prawnie jest O.K. Trudno miec do niego pretensje, a nawet nalezy
      doceniac, bo pewnie przeszedł droge przez mękę, a w sumie doprowadzi do
      zabudowy co jak napisałem w pkt.1 popieram całkowicie. Nie mam tez absolutnie
      żadnych pretensji do architektów - klient nasz pan rozumiem to doskonale.
      9. Moje wątpliwości budzi głównie inna kwestia. Od lat tocza sie rózne dyskusje
      na temat rewitalizacji Kazimierza, odbywają się rózne sympozja, zagraniczni
      urbanisci sporządzają różne plany, innymi słowy wydawane są społeczne
      pieniądze. W koncu okazuje się, że śą to rzeczy robione na prózno, bo żadne z
      tych ustaleń nie maja mocy prawnej. Jako mieszkaniec tej dzielnicy chciałbym
      wiedzieć czy jakieś reguły tu obowiazują, czy też panuje reguła absolutnej
      dowolnośći?
      10. At last but not least. Może to wydać się dziwne ale jestem przeciwnikiem
      róznych komitetów protestacyjnych, oburzonych sąsiadów, konsultowania
      społecznego kazdego budynku, itp. Myślę jednak że społeczenstwo obywatelskie
      wymaga społecznego konsultowania przynajmnie głównych załozen urbanistycznych
      dotyczących danej społeczności, a poźniej tworzenia dobrych zapisów tych planów
      i co najważniejsze, ich respektowania.
      Ciekawe, czy uważacie Panowie,że cała ta dyskusja ma jakiś sens?
      Uff, Pozdrawiam
      JS
      • Gość: Piotr Lewicki Re: do Realisty i PL słow kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 20:08
        Hello,
        Szczerze mówiąc, nie mam siły na dogłębną odpowiedź na Pański list i
        porównywalny wolumen tekstu. Ale parę kwestii chciałbym wypowiedzieć.
        a. Myślę, że wszyscy tu obecni zgadzają się z faktem, że niezabudowane działki
        na Kazimierzu zostaną wypełnione kubaturami. Jak rozumiem, chodzi raczej o
        skalę i styl nowej zabudowy.
        b. Starocie są chyba z założenia bardziej malownicze niż osiągnięcia
        współczesnej architektury, ale podkreślam - nie wynika z tego, że każda
        współczesna architektura.
        c. Na temat wysokości plomby przy ul. Kupa mam następujące zdanie: jeżeli nie
        ma planu miejscowego, w którym zdefiniowano (w ostry sposób) jaka jest
        dopuszczalna wysokość nowych budynków, to nie można stwierdzić, że dyskutowane
        plomby są za wysokie. Nie przychodzą mi do głowy istniejące 5- i 6-
        kondygnacyjne budynki na Kazimierzu, ale nie wnioskuję z tego, że te, o których
        rozmawiamy są za wysokie. Bo argument "za wysokie" jest z natury subiektywny i
        dopóki nie został określony w prawie, zawsze może się znaleźć ktoś, kto
        powie "za niskie". Jeśli coś nie jest niedozwolone prawem, to jest dopuszczalne.
        d. Pisałem tu parę razy, że jestem za jasnymi planami o czytelnych zapisach.
        Niech w nich będzie podana rzędna gzymsu, kalenicy, ilość pięter - jakikolwiek
        zapis, który nie wymaga interpretacji i uznania ze strony kolejnych komisji,
        gdzie ucieka odpowiedzialność i gdzie wygrywa upór, siła perswazji i znajomości.
        e. Na temat wyliczeń Realisty i podanych przez Pana kontrprzykładów mam inny
        komentarz. Każdy budynek powstaje w określonych uwarunkowaniach m.in.
        ekonomicznych. Uznana plomba projektowana przez Ryszarda Aleksandrowicza na
        Piekarskiej (?) została wybudowana w czasach, excusez le mot, komuny. Jaka była
        wartość parceli dla Spółdzielnie Mieszkaniowej, która pewnie dostała tę
        lokalizację od Prezydium Rady Narodowej? Ceny gruntu na Kazimierzu zostały
        wywindowane, bo to atrakcyjne miejsce, a ile można danej działce wybudować, nie
        wiadomo - czyli: może się uda jedno piętro więcej...
        f. Stare budnki, które są w kiepskim stanie technicznym - oczywiście, że
        najtaniej byłoby niektóre z nich wyburzyć i postawić nowe domy. Ale: z własnego
        doświadczenia wiem i rozumiem, że część klientów woli 'autentyki' od
        rekonstrukcji, poza tym nie zgadza się na to konserwator, w sumie nie wiadomo
        dlaczego (podstawa prawna?).
        g. Na koniec: pisze Pan "nie jestem zwolennikiem komitetów protestacyjnych i
        społecznego konsultowania każdego projektu" i "nie widzę szansy na zmianę
        projektu gdk". A kto nawoływał "Mieszkańcy Kazimierza, może coś się jeszcze da
        zrobić?!!!"? Dziwię się w dwójnasób. Myślę, że zdaje Pan sobie sprawę z faktu,
        że jeśli inwestor stawia w takim miejscu reklamę domu, to może wykazać się
        ostatecznym pozwoleniem na budowę. Czy nawoływanie w tym momencie coś może dać?
        Czy nie jest to - bez obrazy - próba anarchii? Poza tym nie obawia się Pan, że
        w takiej atmosferze znajdzie się gorliwiec, co to wyskoczy z krzykiem "Blaszaki
        chcą nam na Salwatorze stawiać!", żeby Panu przyblokować stację benzynową na
        Wioślarskiej? Jest Pan fachowcem i z pewnością ma pan dosyć administracyjnej
        machiny, przez którą musi Pan przepuszczać własne projekty. Czy nie lepiej
        skoncentrować wysiłek na doprowadzeniu do powstania planów (m.in. dla
        Kazimierza), żeby uchronić mieszkańców i inwestorów od żołądkowania?
        h. Niezależnie od powyższego, dyskusja bardzo mi się podoba, za co należą się
        Panu osobne słowa podziękowania.
        Pozdrowienia.
        PL
      • Gość: Realista Realista ogólnie do Jansa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 20:10
        Panie Janie !

        Cieszy mnie, że popiera Pan ruch inwestycyjny na Kazimierzu. Doceniam także
        (~Ad 1)zamieszczenie w internecie zdjęć AD 1982 i podobają mi się Pańskie
        widoczki (w dobrym tego słowa znaczeniu), nawet bardzo. Do rzeczy jednak:

        Ad 2 W nostalgii za dawnym Kazimierzem jako takiej nie ma nic złego, pod
        warunkiem, iż rozumiemy, że rozwój całego miasta wymaga tego, aby spokój i
        urok destruktu ustąpił działaniom, które Pan akceptuje w punkcie pierwszym.

        Ad 3 Niechcący chyba powiela Pan pogląd wytknięty przez Pana Lewickiego,
        ujmijmy to jak u Orwella - "trzy piętra dobrze, cztery piętra źle". W dodatku
        porównuje Pan nieporównywalne i przyjmuje pożądaną konkluzję za przesłankę
        wnioskowania (logiczny błąd hipostazowania/petitio principii), ale
        systematycznie:

        - Hotel Radisson stanowi uzupełnienie "bramy" otwierającej Zwierzyniecką i
        większość autorytetów podkreślało, iż to Z TEGO POWODU nie może przewyższać
        wysokością budynku Filharmonii (przy założeniu symetrii tych "wrót"). Różnice
        w stosunku do Kupa są istotne, mianowicie: (i) działka była jak na Kraków
        duża, (ii) kontekst gmachu Nowodworka umożliwił dogodne ukształtowanie w miarę
        szerokiej fasady od Zwierzynieckiej i BARDZO szerokiej od Straszewskiego, oraz
        (iii) warunki geologiczne i sąsiedzkie pozwoliły na realizację dwóch
        kondygnacji podziemnych - to wszystko kumulatywnie sprawia, że przy stosunkowo
        niewielkiej wysokości osiągnięto wysoki współczynnik intensywności zabudowy
        (można wręcz twierdzić, iż dodanie kondygnacji byłoby już funkcjonalnie i
        ekonomicznie nieuzasadnione).

        - Feniks w Rynku - nie widzę analogii. Przecież to jest budynek przy ogromnym
        placu miejskim o ustalonej linii gabarytów (trudno sobie wyobrazić, żeby mógł
        być np. niższy !). Nie wspominając już nawet, jak kontrowersyjna była ta
        realizacja, a dodatkowo wygląd od strony Rynku nie jest oryginalnym dziełem
        Szyszko-Bogusza, tylko wątpliwą interwencją Hansa Franka (dodatkowo
        nienajlepiej korespondującą z zachowanymi rozwiązaniami fasady od strony
        Jana). Działka zresztą też wielka (zgodnie ze średniowieczną koncepcją
        narożnych kurii - proszę przejść się kiedyś po wewnętrznych korytarzach).

        - Hotel Ibis - też nie jestem w stanie pojąć jaką daje nam tutaj wskazówkę, bo
        (i) jest to obiekt wolnostojący, (ii) przy otwartej przestrzeni miejskiej,
        (iii) kompletnie wyrwany z kontekstu pozostałej zabudowy wokół Ronda
        Mogilskiego, a wreszcie (iv) stanowczo za niski (biorąc pod uwagę to co się
        dzieje za nim (dalsza zabudowa Mogilskiej) oraz to co jest już wzniesione przy
        Powstania Warszawskiego i to co będzie wzniesione (budynki wysokie), nie
        wspominając już o tym, że (v) perspektywa ulicy Lubicz aż prosiłaby się o
        silny akcent w postaci widocznego z daleka wysokiego obiektu.

        - plomba na Salwatorze - przed wszystkim, która ? Ton jednak zabudowie
        wielomieszkaniowej nadały w tej willowej co do zasady okolicy budynki z lat
        trzydziestych, stąd ten gabaryt. Znów duże działki i zupełnie inna ekspozycja.

        Proszę nie brać tego do siebie, jestem bowiem ujęty Pańskim zaangażowaniem w
        sprawę, ale na prawdę nie widzę jak z tak rozstrzelonej argumentacji miałoby
        wynikać, iż zabudowa ulicy Kupa powinna być niższa ?

        Kontynuuję myśl w następnym liście.
        • Gość: Piotr Lewicki odbiegliśmy od tematu, ale dwa słowa o hotelu Ibis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 20:22
          Hello,
          Znam historię hotelu Ibis od podszewki. W 1988 w zespole Krzysztof Ingarden,
          Janusz Ingarden, Andrzej Chołdzyński, Paweł Koperski, Piotr Lewicki, Kazimierz
          Łatak wystartowaliśmy w konkursie na pięciogwiazdkowy hotel przy Rondzie
          Mogilskim - szczęśliwie dostaliśmy I nagrodę. Hotel był rzeczywiście większy i
          wyższy o 1 piętro (od zrealizowanego), pomijając fakt, że przyziemie było
          dwukondygnacyjne i łączyło się z pozostałościami fortu pod Rondem. Dodam, że z
          pierwotnych pięciu gwiazdek ostały się dwie, co spowodowało wycięcie całego
          programu obowiązkowego. Generalnie powstała kubatura mniejsza o jakieś 30%.
          Niestety.
          Pozdrowienia.
          PL
      • Gość: Realista Realista do Jansa - ciąg dalszy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.03, 20:45
        Ad 4 PL zdążył już w międzyczasie zauważyć, iż nie można powoływać (z punktu
        widzenia ekonomicznego) obiektów wzniesionych w zupełnie odmiennych realiach
        ekonomicznych, oględnie mówiąc - na warunkach nierynkowych. Proszę jednak nie
        porównywać także: (i) budynków wznoszonych na kilkukrotnie większych
        działkach, (ii) posiadających oficyny, a w budynkach przy ulicy Warszauera
        proszę jeszcze raz starannie policzyć kondygnacje.

        Ad 5 Z artykułu w Dzienniku Polskim wynika, iż projekty przy Kupa nie tylko
        przeszły przez konserwatora, ale konserwator zwracał się także o opinię do
        rzeczoznawcy ministerialnego ["Tymczasem inwestor - firma GD&K Group - posiada
        już pozwolenie na budowę, poprzedzone pozytywną opinią m.in. rzeczoznawców
        ministra kultury." - dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/n.cgi?
        data=2003/10.30]. Nie rozumiem więc sugestii, że tutaj nie było nadzoru
        konserwatorskiego i uważam, iż takie stawianie sprawy jest nie fair w stosunku
        do projektantów, którzy przedstawili się na tej stronie.

        Ad 6 Podpieranie swojego wywodu holocaustem JEST NIEDOPUSZCZALNYM NADUŻYCIEM
        MORALNYM. Śmie Pan powoływać się na śmierć i cierpienie dziesiątków tysięcy
        krakowian dla uzasadnienia swojego poglądu o wysokości budynku !?! Nigdy bym
        się na coś takiego nie odważył, proszę mieć wzgląd na ich pamięć. Ciekaw
        jestem rzeczywiście jak powołane przez Pana autorytety odniosłyby się do
        takich praktyk. Co to ma zresztą do rzeczy.

        Ad 7 Jestem skłonny poprzeć niektóre wyburzenia. W pierwszej kolejności
        budynku Sitodruku, który uważam za zbrodnię zawodową, ponieważ został
        wzniesiony na utrwalonym placu miejskim i zniszczył piazzę jaką był targ rybny
        przed synagogą i zlikwidował jej ekspozycję od strony Placu Nowego.

        Ad 8 - 10 Panie Janie ! Jest Pan architektem i to zaangażowanym w sprawy
        Kazimierza. Dlaczego zatem nie zorganizuje Pan lobbyingu, który przyspieszyłby
        opracowanie strategii i planu dla Kazimierza ? Z chęcią i to pro
        bono/charytatywnie dołączyłbym się do takiej inicjatywy.

        Już na koniec - nie powinien Pan chyba mieć wątpliwości, że dyskusję uważam za
        interesującą.
        • Gość: Piotr Lewicki plan miejscowy dla Kazimierza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 20:56
          Witam,
          Mam wrażenie, że niezależnie od poglądów, wszyscy tu są za powstaniem planu
          miejscowego / lokalnego dla Kazimierza. Powinniśmy sprawdzić, co na ten temat
          piszą autorzy Studium w wersji przyjętej przez Radę Miasta; nie mam niestety
          przy sobie. Może któryś z szanownych interlokutorów ma pod ręką i mógłby nas
          poinformować?
          Pozdrowienia.
          PL
          • Gość: Vlady_j_j Tytulem podsumowania... IP: *.ipt.aol.com 03.11.03, 02:55
            ...wydaje sie, ze zupelnie niepotrzebne byly te alarmistyczne pokrzykiwania
            pana Jana o ratowaniu Kazimierza, bo w swietle dyskusji jasne staje sie, ze
            inwestycja na Kupa takego zagrozena nie stanowi. Moim prywatnym zdaniem jest
            wrecz odwrotnie. Kazimierz taki jakim jest, a raczej jakim byl jeszcze do nie
            dawna nalezy juz do przeszlosci, podobnie jak wiejskie chaty kryte sloma,
            malownicze drogi obsadzane szpalerami wierzb, ktore przez pol roku zmienialy
            sie w rownie malownicze, acz nieprzejezdne rzeki blota i wiele innych niemal
            archetypicznych elementow pejzazu Polski, ktore jednak nie moga trwac dalej,
            poniewaz kompletnie nie przystaja do wspolczesnosci (nie jestem bynajmniej
            zwolennikiem postepu za wszelka cene, postepu wymuszanego,w jego sowieckim
            wydaniu). Dla przyszlosci Kazimierza (i szerzej: zabytkowych dzielnic polskich
            miast) najwazniejsze jest pytanie w jaki sposob bedzie wygladal rozwoj w
            przyszlosci. W tym akurat wypadku wazne jest, aby utrzymac charakter dzielnicy
            mieszkaniowej, ktora zyje nie tylko w dni robocze, ale rowniez wieczorami i w
            weekendy. A do tego potrzebne sa nowe budynki apartamentowe, pozwalajace
            sciagnac ludzi relatywnie lepiej sytuowanych, a co za tym idzie lepiej
            wyksztalconych i bardziej dbalych o swe otoczenie (o zwiazku czynnika pieniadza
            i wyksztalcenia we wspolczesnycm swiecie chyba nie trzeba nikomu przypominac).
            Mieszkajac ostatnio w USA moglem z przyjemnoscia obserwowac taka wlasnie
            metamorfoze dzielnicy Olde Town w Filadelefi, ktora przeszla wlasnie droge od
            opuszczonego slumsu, poprzez polpartyzancka dzielnice bohemy ze squatami,
            malymi galeriami i knajpami (obecny etap rozwoju Kazimierza) do porzadnej
            dzielnicy z dobrymi apartamentami, masa knajp i dobrych galerii, dokad zmiezaja
            w kazdy piatkowy wieczor i w wekendy tlumy Filadelfijczkow.
            Co to ma wspolnego z proponownaym budynkiem na Kupa? Ano to, ze jest on niejako
            heroldem nastepnego etapu naturalengo rozwoju dzielnicy. Jest niewatpliwie
            elegantszy od wszystkiego co zbudowano na Kazimierzu w ciagu ostatnich dwoch
            dziesiecioleci (porzadne materialy i elegancki design dyskretnie nawiazujacy do
            otoczenia- takie sa po prostu fakty), a jego wysokosc, jak latwo wywnioskuje
            kazdy, kto wnikliwie przeczytal wszystkie wypowiedzi dyskutantow, nie jest
            powodem do kruszenia kopii - po tej stronie ulicy Kupa pierzeja nie istnieje,
            wiec nie ma sie do czego nawiazywac, a proponowana przez Dude i Krausa ilosc
            kondygnacji jest rozsadna dla scislego centrum europejskiego miasta w
            dzisiejszych czasach (i daje w efekcie koncowym taki sam gabaryt jak w
            wiekszosci kamienic modernistycznych z lat 30-tych).
            Proponowal bym wiec raczej skierowac swa obywatelska czujnosc na rzeczywiscie
            razace swa monstrualnosci kwiatki w rodzaju nowego hotelu pod Wawelem projektu
            pewnego zasluzonego szpeciciela naszego miasta (oczywiscie z ustami jak zawsze
            pelnymi frazesow o tozsamosci miejsca i ochronie walorow kulturowych), czy
            kolumne Ksiedza Skargi wyrastajaca w ciagu nocy na najpiekniejszym placu
            Starowki.
            Pozdrawiam. Vlad.
          • adrum1 Re: plan miejscowy dla Kazimierza 03.11.03, 05:50
            • Gość: OLO I Re: plan miejscowy dla Kazimierza IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 09:52
              cyt:
              PL
              Na temat wysokości plomby przy ul. Kupa mam następujące zdanie: jeżeli nie
              ma planu miejscowego, w którym zdefiniowano (w ostry sposób) jaka jest
              dopuszczalna wysokość nowych budynków, to nie można stwierdzić, że dyskutowane
              plomby są za wysokie.

              ???!! Czy Budynek Notu jest w takim razie za niski, czy za wysoki??

              Nie przychodzą mi do głowy istniejące 5- i 6-
              kondygnacyjne budynki na Kazimierzu,

              Bo ich tam nie ma, przynajmniej w ścisłym centrum Kazka, o którym mowa!!

              ale nie wnioskuję z tego, że te, o których
              rozmawiamy są za wysokie.

              Widac, że Pan na Kazimierzu nie był albo jako ARCHITEKT nie ma Pan wyobrażni
              przestrzennej

              Bo argument "za wysokie" jest z natury subiektywny i
              dopóki nie został określony w prawie, zawsze może się znaleźć ktoś, kto
              powie "za niskie".

              Czy nie po to zostaje się architektem by wieć wrażliwość na takie "drobiazgi",
              niezależnie od przepisów???

              Jeśli coś nie jest niedozwolone prawem, to jest dopuszczalne.

              Jasne :), Krypto reklama najemnika - Inwestorze daj mi kase, a ja Ci
              zaprojektuje i zbuduję Akwarium na Pl. Żydowskim



              Vlad
              Co to ma wspolnego z proponownaym budynkiem na Kupa? Ano to, ze jest on niejako
              heroldem nastepnego etapu naturalengo rozwoju dzielnicy.

              Kazimierz Nową Nową Hutą - czemu nikt nie chce unowoczesniać w ten sposób
              obszaru wewnątrz Plant - może z tym heroldowaniem zacznijmy od centrum?
              Jest niewatpliwie
              elegantszy od wszystkiego co zbudowano na Kazimierzu w ciagu ostatnich dwoch
              dziesiecioleci (porzadne materialy i elegancki design dyskretnie nawiazujacy do
              otoczenia- takie sa po prostu fakty ?????!!!!! No comment

              a jego wysokosc, jak latwo wywnioskuje
              kazdy, kto wnikliwie przeczytal wszystkie wypowiedzi dyskutantow, nie jest
              powodem do kruszenia kopii

              ????!!!!! 4 kondygnacje + 2 penthouse'y dwukrotnie przewyższające wszystko
              dookoła????


              - po tej stronie ulicy Kupa pierzeja nie istnieje wiec nie ma sie do czego
              nawiazywac ???!!!!!

              Jasne, Kazimierz to niezabudowany plac.

              , a proponowana przez Dude i Krausa ilosc
              kondygnacji jest rozsadna dla scislego centrum europejskiego miasta w
              dzisiejszych czasach (i daje w efekcie koncowym taki sam gabaryt jak w
              wiekszosci kamienic modernistycznych z lat 30-tych).

              ????!!! proszę wskazać chociaż jedną w tamtej okolicy


              Panowie, kompromitujecie się nieznajomością historii i zabudowy obszaru
              Kazimierza. Vlad - tej ignorancji i nieznajomości faktów nie da się opisać.
              Dobrze, że siedzisz w USA, bo byś w zrównał z ziemią Stare Miasto
              • Gość: Piotr Lewicki o wątpliwościach ew. o braku takowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 11:49
                Hello,
                1. Czy budynek NOT-u jest za wysoki czy za niski? Pod jakim względem? Żeby go
                rozebrać i zagospodarować działkę - pewnie za wysoki, bo koszt rozbiórki byłby
                nieporównywalnie niższy przy parterowym domu. Ale myślę z drugiej strony, że
                gdyby ten szkielet miał 600m wysokości, znalazłby się jakiś chętny i go
                wykończył, zamiast budować w Taipei. Miałby szanse trafić do księgi Guinessa...
                2. Na Kazimierzu bywałem tysiące razy - od dziecka do dziś. Na temat mojej
                wyobraźni przestrzennej trudno mi się wypowiedzieć. Panu natomiast przychodzi
                to nad wyraz łatwo. Dowiedziałem się od już Pana, że jestem złym architektem,
                potem, że od projektowania supermarketów w Koziegłowach, teraz że kompromituję
                się nieznajomością historii i zabudowy obszaru: jeżeli Pan też jest
                architektem, to dziwię się, bo z pewnością Pana działania niejednokrotnie
                podlegały subiektywnej ocenie i krytyce, co zapewne nie było Panu w smak i
                budziło wewnętrzny sprzeciw. A jeżeli Pan nie jest architektem, to mogę tylko
                wyrazić zdziwienie skąd u Pana tyle wiary w nieomylność własnych sądów. Czy
                działalność przedstawicieli innych profesji (lekarze, prawnicy) też pan
                recenzuje, czy tylko na architekturze się Pan tak zna? Hm_tak
                napisał: "Błogosławieni niech będą ci, którzy wiedzą jako jednyni" - święte
                słowa.
                3. Zakładam, że jak się jest architektem, to się ma wrażliwość na
                takie "drobiazgi". Ale ma się też świadomość, że własna ocena jest subiektywna
                i nie może stanowić namiastki stanowionego prawa.
                4. Nie skomentuję "kryptoreklamy najemnika": nie mam pomysłu na odpowiedź.
                Pozdrowienia.
                PL
                • Gość: OLO I Re: o wątpliwościach ew. o braku takowych IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 14:23
                  Zauważyłem, że grono architektów wypowiadających się w tym wątku zgeneralizowało
                  problem "odpowiedniości" zabudowy miejskiej. Stosują jednolitą miarę co do oceny
                  zabudowy okolic Alej Słowackiego i obszarów okolicznych jak i starych dzielnic
                  Krakowa (np. Kazimierz, będący kiedyś odrębnym miastem). Któryś z autorów
                  uśrednił wysokość zabudowy miejskiej - ileś tam kondygnacji, bo tak jest co do
                  zasady w miastach, w związku z czym na Kazimierzu również można tak budować
                  (czemu nie wziąć pod uwagę zabudowy osiedli bloków - średnia wyjdzie jeszcze
                  wyższa?). Można to wyrazić jaskrawym przykładem z ul. Kupa i pl. Żydowskiego -
                  odnoszę wrażenie,że Panowie nie dostrzegacie różnicy pomiędzy klockowatym
                  budynkiem drukarni (chyba drukarni) a np. nowymi budynkami po przeciwnej stronie
                  ul. Kupa. Dla Was to wsio rawno: było pozwolenie, jest OK. Druga sprawa, o
                  której wspomniał m.in.: piszecie 4 kondygnacje - czy ten dwupoziomowy penthouse
                  ma 1. cm wysokości, nie istnieje, czy nie będzie go widać we mgle?. Nie
                  bierzecie pod uwagę charakteru enklawy jaką jest Kazimierz - tej subtelności,
                  jak widze, żaden z ze specjalistów nie zauważył. Pytanie, czemu zwracają na to
                  uwagę laicy (którzy sa przecież idiotami, bo się nie są wykształceni), którzy tu
                  wystąpili i do których ja się zaliczam równierz? Czemu żaden 'niespecjalista'
                  nie nie podniósł, że skoro w Nowej Hucie, w okolicach ul. Królewskiej, Alej
                  itp. istnieje taki typ zabudowy to na ul. Kupa może on również istnieć ?
                  Nawiasem mówiąc, jakie jest Pańskie zdanie na powyższe zagadnienia?
                  Czy dopuściłby Pan Postawienie takiego cuda jak na ul. Kupa w hipotetycznej
                  sytuacji w obrebie Starego miasta - żółte cudo, dwie, trzy kondygnacje ponad
                  dachy np. na ulicy Brackiej

                  Co do oceny pracy lekarzy i prawników, wg. Pana pewnie równierz nie mam prawa
                  wypowiadać się o ewidentnych, udowodnionych błedach lekarskich oraz w sprawach
                  adwokatów i notariuszy legalizujących np. sprawy fałszywych spadkobierców
                  kamienic (chociaż to mój zawód).

                  Sorry za Koziegłowy, ale na razie Grono jest dla mnie nieprzekonujące w argumentach.
                  • Gość: Piotr Lewicki o odpowiedniości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 16:54
                    Hello,
                    Dzięki za stonowanie, mnie przynajmniej będzie łatwiej w ten sposób rozmawiać.
                    Wiem, co ma Pan na myśli pisząc o "odpowiedniości". Sęk w tym, że uważam, że
                    aby móc to wyegzekwować, należy stworzyć właściwe zapisy i nadać im moc prawa.
                    W przeciwnym przypadku narażamy się - jako społeczność - na niekończące się
                    dyskusje, w których jedyną argumentacją będzie "odpowiada" i "nie odpowiada",
                    wykrzykiwane przez przedstawicieli obu stron. Przecież nie o to Panu chodzi?
                    Dostrzegam różnicę pomiędzy budynkiem drukarni a XIX-wiecznymi kamieniczkami,
                    powiem więcej: ta drukarnia mi się nie podoba, ale z tego faktu nie chcę czynić
                    obowiązującej zasady.
                    Fakt wydania pozwolenia na budowę mieści się w ustalonym porządku prawnym i
                    jeżeli zgodzimy się na sytuację, w której z powodu "niepodobania się" możemy
                    zablokować tę czy inną inwestycję, to w niedługim czasie wpadniemy w anarchię.
                    Podkreślam, że przekornie bronię inkryminowanej plomby przy ul. Kupa, rozumiem
                    m.in. Pańskie obiekcje, ale uważam, że gorzej będzie jeśli każdy zainteresowany
                    będzie mógł obalić budowę używając - przepraszam jeszcze raz za to
                    stwierdzenie - subiektywnych argumentów. Nie komentuję postępowania kolejnych
                    urzędników, którzy zatwierdzili projekt, bo kieruję się domniemaniem
                    niewinności i wierzę, że dla nich ten budynek w tym miejscu jest "odpowiedni".
                    Nie pisałem i nie piszę o 4 kondygnacjach, bo ten budynek ma ich więcej (5 albo
                    6 - nie pamiętam). Nie uważam laików za idiotów, drażni mnie obrażanie ludzi z
                    branży przez tych spoza - i to tylko w przypadku, kiedy ci ostatni posługują
                    się argumentacją emocjonalno-subiektywną.
                    Moje zdanie na temat takiego budynku w Starym Mieście jest analogiczne: jeżeli
                    z prawa nie wynika, że nie może powstać, to - niestety - może. Posłużę się tu
                    jeszcze raz przytoczonym przez kogoś przykładem Haas Haus z Wiednia (żeby było
                    jasne, ten budynek mi się wyjątkowo nie podoba): stoi i wbudza tyleż zachwytu
                    co oburzenia. W samym centrum Wiednia - vis-a-vis Stephansdom.
                    Nie mówiłem, że nie ma Pan prawa do oceny cudzej pracy. Kwestia chyba w
                    tych "ewidentnych" i "udowodnionych" błędach. Tu na razie nic nie zostało
                    udowodnione, a próbował Pan już naobrażać parę osób dookoła. Nie wiem, czy się
                    udało i czy taki miał Pan rzeczywiście zamiar.
                    Pozdrowienia.
                    PL
                • hm_tak O odpowiedzialności w miejsce furii 03.11.03, 19:00
                  Witam.

                  Sytuacja jest redakcyjnie niejednorodna, bo dialogując z Panem chciałbym się
                  odnieść do wypowiedzi Pańskiego Wzburzonego Poprzednika(PWP). I nie wiem jak to
                  zrobić.
                  Powaga wieku i status zawodowy obligują nas (wierzę)do replikowania w sprawie
                  treści, a nie formy. Sam niejednokrotnie dostałem prywatnej - a i publicznej -
                  furii, patrząc jak zgrabnie "zszywa" się projekty korzystając bez umiaru z
                  koneksji w WA, ZJPK, PINB lub gdzieś indziej. A że szkody w materii miejskiej
                  przestrzeni, lub coś co za szkody uważam, są w sakli ludzkiego życia
                  nieodwracalne (będziemy je oglądać dożywotnio), więc i na wzburzenie jest
                  miejsce. Proszę więc o zrozumienie dla tego wzburzenia. Takie cuda jak
                  zniknięcie Lenina z N.Huty zdarzają się niezwykle rzadko. Przegrany Wyspiański
                  stoi do dziś, i pilnuje parkingu. A ja w szczegółach pamietam, jak go
                  przepchnięto, byle tylko wygrał Konieczny. Brrr.
                  Mogę się wymądrzać, bo nikt tu na mnie nie napadł personalnie, ale czyż nie mam
                  racji?
                  Pański Wzburzony Poprzednik (PWP)Podniósł argument wstydliwie dotychczas
                  pomijany. A zatem czy zasada "nullum crimen sine lege" obowiązuje architektów
                  bezgranicznie? A zatem, czy wykroczenie przeciwko zasadom etyki zawodu
                  architekta jest - czy nie jest przestępstwem? A może jest tylko "naganne
                  moralnie"? Wtedy pytanie KTO ZAPŁACI ZA TO, ŻE SIĘ SCHRZANIŁO KAWAŁ MIASTA
                  pozostanie bez odpowiedzi.
                  Pisze PWP, że po to się jest architektem by używać wiedzy , rozumu i
                  wrażliwości (jeśli dobrze pojąłem intencję)nawet tam, gdzie prawo nie sięga.
                  Przecież prawo nie reguluje wszystkiego, np jedzenia nożem i widelcem. A jednak
                  respektujemy je, nieprawdaż? Tymczasem można odnieść wrażenie, że aktywność
                  zawodowa części architektów koncentruje się na tym jak istniejące prawo obejść.
                  Jakiekolwiek by było. Np w sprawach intensywności zabudowy. Czy rzeczywiście
                  zgodność z prawem jest ostatecznym kryterium?
                  Tak? Na spotkaniu w TPSP 2,5 roku temu pp. Kozłowski i Gaczoł potwierdzili
                  zgodnie, że wystawienie pomnika na placu Marii Magdaleny było zgodne z prawem.
                  Nie wiem zatem, dlaczego pokrzywdzeni z B2Studio nie doprowadzili do obalenia
                  tego mitu? Do cholery dlaczego?
                  Nie chciałby odnosić się do do dokonań konkretnych osób w Krakowie, bo to
                  zaprowadzi nas do magla, ale oczywiście nawet dobrzy architekci nie zważają na
                  obowiązujące prawo, omijają gdzie się da i pociągają za zakulisowe sznurki.
                  Inwestorzy w tym czasie na nich naciskają, i zdawać by się mogło,że gdyby
                  działka miałaby 10 Ha, to dałoby się zastawić ją do pełna, pozostawiając pasek
                  4 metrów wokół. (odległość od granicy).
                  Głowne linie sporów wytyczane są w Krakowie nie według zasady: "jak ma być?"
                  ale wedle krytykowanej i przez Pana zasady "Kto ma lepszego szwagra". Dalsza
                  część tego wywodu nie nadaje się niestety do publicznej wymiany, mogłaby co
                  najwyżej zostać umieszczona w liście prywatnym.
                  Zastanawiające jest przy tym, z jaką zawziętością korporacje zawodowe w Polsce
                  (lek, arch, praw) bronią swoich członków przez naganą obyczajową? Dlaczego
                  nagminnie nie respektują własnych kodeksów etycznych, które same układają?
                  Dlaczego bagatelizują wykroczenia przeciwko tym zasadom, a uwypuklają
                  wykroczenia przeciwko interesom korporacji? Dlaczego Panie i Panowie stajecie
                  murem za kimś, komu dowiedziono nieuczciwości?
                  Zaznaczam, że to już dysputa filozoficzna i nie przyjmuję argumentów, że to nie
                  wiąże się bezpośrednio z kamienicą przy ul. Kupa. Owszem - wiąże się.
                  Projekt przy Kupa, już z samej racji tej dyskusji, ma znaczne
                  zasługi dla poziomu sporów o rasę Krakowa. A przecież o to nam chodzi - żeby
                  Kraków, a wraz z nim i Kazimierz, nie utracił rasy.
                  • Gość: Piotr Lewicki Re: O odpowiedzialności w miejsce furii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 20:14
                    Hello,
                    Dobrze mi się tu z Panem gada, no więc odpowiadam.
                    Po pierwsze wszyscy tu znamy zasadę "nullum crimen sine lege", wydaje mi się
                    tylko, że najtrudniej o zdefiniowanie tej "crimen". Korzystając tym razem z
                    choroby, która mnie uwięziła w domu przeglądnąłem internet szukając tzw.
                    współczesnych interwencji w historycznych centrach. Szukałem dwu przykładów,
                    trzeci mi się sam przyplątał, niechcący.
                    Pierwszy z projektów to wspomniany Haas Haus w Wiedniu. Dla mnie (mój prywatny,
                    w pełni subiektywny osąd) budynek brzydki i - posłużę się określeniem Mojego
                    Wzburzonego Poprzednika (MWP) - nieodpowiedni. Nie ma nic wspólnego z
                    charakterem i stylistyką sąsiednich domów. I wie Pan, co przeczytałem w
                    encyklopedii Onet'u na temat tego projektu? Cytuję: "Budynek jest doskonałym
                    przykładem połączenia ekspresyjnej, nowoczesnej formy z zabytkowym otoczeniem.
                    Jest jednym z najpiękniejszych nowoczesnych budynków Wiednia". Już sam nie
                    wiem, co o tym sądzić. Czy tam też taka korupcja, że to przepchnęli przez
                    urzędy? Czy ładne, bo w Wiedniu? Czy w Wiedniu może sobie stać, bo to stolica?
                    Wiem, że Wiedeń to nie Kazimierz a GDK to nie Hans Hollein, ale z tego
                    stwierdzenia nic nie wynika. Myślę, że Pan zna, na wszelki wypadek podaję
                    adres: www.vienna.cc/deutsch/haashaus.htm.
                    Drugi przykład - z kolei mój ulubiony - to projekt rozbudowy ratusza w Murcii
                    autorstwa Rafaela Moneo. Nowy budynek przy średniowiecznym ryneczku
                    niewielkiego (jak sądzę po skali rynku) miasteczka. Budynek wyższy niż sam
                    budynek ratusza (XIX-wieczny) i pałac kardynalski obok (XVIII-wieczny), z
                    płaskim dachem, może kolorem nawiązuje do stojącej naprzeciwko XIV-wiecznej
                    katedry. Bardzo ładna plomba "urbanistyczna" (de facto budynek wolnostojący).
                    Zachęcam do obejrzenia, jeśli Pan nie miał okazji:
                    people.deas.harvard.edu/~jones/lab_arch/moneo/murcia/church.html albo
                    www.pg.gda.pl/~jkrenz/Ideogram/Moneo/moneo.htm.
                    Trzeci przykład (też nie lubię) to nowy projekt Teatru Maryjskiego II w
                    Petersburgu autorstwa Dominique Perrault
                    (www.ronet.pl/aktualnosci/perrault/index.htm). Skomentuję cytatem z m.in.: "to
                    źle wygląda, po prostu". I co oni, duraki, sobie to obrzydlistwo postawią w
                    Petersburgu? Ano postawią, bo w Rosji jest władza absolutna, Petersburg to
                    jedna z wizytówek a przy okazji można dać dowód miłości rosyjsko-francuskiej.
                    Ale jak zaczną pytać mieszkańców o zdanie, to im wyjdzie następny socrealizm z
                    kilometrowymi kolumnadami.
                    Podaję te przykłady z dwu powodów: po pierwsze, żeby pokazać, że nie tylko w
                    Krakowie w wyniku jakichś afer i "crimenów" powstają i będą powstawać nowe
                    budynki i po drugie, że o tym, co odpowiednie bądź nie można dyskutować bez
                    końca i nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. I po to miasta -jak osioł wracam
                    do mojej obsesji - uchwalają sobie plany, gdzie jest napisane co wolno, a czego
                    nie, żeby przy każdym nowym budynku nie rozpoczynać dyskursu od Witruwiusza.
                    I dlatego bronię plomby przy ul. Kupa. A nie w imię zawodowej solidarności,
                    tylko dlatego, że nie chcę, żeby z faktu, że coś się komuś nie podoba wynikał
                    zakaz budowania i nakaz budowania czegoś, co się komuś podoba. Przypomnę, że w
                    plebiscycie dla czytelników GK konkurs na Mistera Krakowa 2002 wygrało Centrum
                    Handlowe M1... Chciałby Pan oddać głos czytelnikom GK, żeby sobie
                    poprojektowali?
                    Stawanie murem za kimś, komu dowiedziono nieuczciwość - to o panach z GD&K?
                    Pozdrowienia.
                    PL
                    • adrum1 Re: O odpowiedzialności w miejsce furii 03.11.03, 22:35
                      Perrault w Petersburgu, czy Rafael Moneo w Murcii mogą się podobać, lub nie,
                      ale nie są to odpowiednie analogie do problemu kamieniczek na Kazimierzu. Jeśli
                      nowe budynki na ul. Kupa są za wysokie (a tak prawdopodobnie jest), to ich
                      wysokość nie jest nieodzownym elementem jakiejś spójnej wizji artystycznej, a
                      raczej świadczy o zdrowym upodobaniu do kapuchy i o konsekwentnej realizacji
                      nowej reguły urbanistycznej w Krakowie: "Właściwa skala budynków jest określona
                      przez prawników i odpowiednie przełożenia".
                      pb
                      • Gość: Piotr Lewicki wysokość jako element spójnej wizji artystycznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 22:50
                        Cześć, cześć...
                        Budynek Moneo też jest wyższy od sąsiednich, a czy jego wysokość jest elementem
                        spójnej wizji artystycznej, nie wiem. Nie wiem też, jakie są odpowiednie
                        analogie do problemu kamieniczek na Kazimierzu. Każdy kolejny przykład, który
                        podaję, zostaje zdyskredytowany stwierdzeniem w rodzaju: no tak, ale to jest
                        stolica, albo - tamten miał sławę światową i był architektem rządowym, albo -
                        Zygmunt I Stary to był lepszy inwestor... Usiłuję też wytłumaczyć szanownych
                        adwersarzom, że nie wiem co oznacza zwrot "budynek za wysoki", bo nie wiem,
                        jakimi kryteriami mamy to OBIEKTYWNIE ocenić. "Miłość do kapuchy" wydaje mi się
                        spokrewniona z "badylarzem" i "prywatną inicjatywą", które - jak podejrzewam -
                        obaj pamiętamy z dzieciństwa. Właściwa skala nie jest określana przez prawników
                        tylko przez autorów planów miejscowych, prawa budowlanego i kodeks cywilny. A
                        przełożenia są, tak jak zawsze były i będą, co nie znaczy, że jestem ich
                        miłośnikiem.
                        Niezależnie od powyższego, serdecznie pozdrowienia po latach.
                        PL
                    • hm_tak Re: O odpowiedzialności w miejsce furii 05.11.03, 00:01
                      Cierpliwie oczekuję odpowiedzi odnoszącej się do pozostałych poruszonych przeze
                      mnie wątków.
              • Gość: m.in Re: plan miejscowy dla Kazimierza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 12:02
                dla porządku
                kazimierz.com to nie nick tylko sygnaturka
                nick to: m.in
                poza tytm zgadzam się z OLO I
                "gdzie wyobraźnia przestrzenna"??
                mieszkam na Kazimierzu, jestem nowy
                połowa moich sąsiadów to nowi
                chcemy innych nowych
                kocham nowych mieszkańców
                ale to nie znaczy, ze z Kupa trzeba zrobic rynnę
                prawo to jedno, zostaje jeszce wrażliwość
                no i trzymajmy sie wszystkich faktów w argumentacji
                czyli nie piszmy - trzy cztery pietra
                na kupa 6 I 12 zaprojektowano PIĘĆ PIĘTER (6 KONDYGNACJI) I PŁASKI DACH
    • Gość: B17 przekrój A-A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 18:42
      xxxxxxxxxxxxxx
      x
      x
      xxxxxxxxxx
      x
      x
      x xxxxxxxxxxx
      x x
      x x
      xxxxxxx xxxxxxxxxx
      x x
      x x
      xxxxxxx xxxxxxxxxx
      x x
      x x
      xxxxxxx xxxxxxxxxxx
      x x
      x x
      x x
      x x
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Kupa3 Kupa 6

      ulica Kupa przekrój poprzeczny
      • Gość: b17 Re: przekrój A-A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 18:43
        nie wyszło. sorry
      • Gość: b17 Re: przekrój A-A 2 próba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 18:56
        ----------------------------------------------------xxxxxxxxxxxxxx
        -----------------------------------------------------x
        -----------------------------------------------------x
        ---------------------------------------------------xxxxxxxxxx
        ---------------------------------------------------x
        ---------------------------------------------------x
        x------------------------------------------------xxxxxxxxxxx
        --x ---------------------------------------------x
        ----x -------------------------------------------x
        xxxxxxx -----------------------------------------xxxxxxxxxx
        ------x -----------------------------------------x
        ------x -----------------------------------------x
        xxxxxxx -----------------------------------------xxxxxxxxxx
        ------x -----------------------------------------x
        ------x -----------------------------------------x
        xxxxxxx---------------------------------------
        • Gość: Piotr Lewicki chyba się udało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 19:29
          Hello,
          Rysunek się pojawił, więc chyba próba się powiodła. Tyle już tu napisałem, ale
          skomentuję rysunek:
          a) zakładam, że miał(a) Pan (Pani) dostęp do potrzebnych danych i w rysunku
          zachowane są rzeczywiste proporcje,
          b) niezależnie od podejrzeń (oskarżeń) o brak wrażliwości i wyobraźni
          przestrzennej, nie wiem co z tego rysunku miałoby wynikać oprócz faktu, że
          budynek z prawej strony jest wyższy i ma płaski dach, a ten z lewej jest niższy
          i ma dach spadzisty.
          Pozdrowienia.
          PL
          • Gość: b17 tańcowały dwa Michały... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 20:47
            jeden duzy, drugi mały....
            • Gość: Realista www.kazimierz.com i co tam znalazłem IP: *.kki.krakow.pl 03.11.03, 21:13
              Zaciekawił mnie pojawiający się wcześniej na tym forum adres, więc wszedłem
              tam i co znalazłem:

              emin: "[...] ale co mozemy im zrobić, NAKRĘCIĆ dziennikarzy, zeby ich
              SZKALOWALI i NACISNĘLI służby konserwatorskie??"

              o13y: "[...] właśnie usiłuje te wątki rozruszać. Ale Wybiórczej sie
              temat "wypalił", teraz mają inne akcje niestety..."

              o13y do jansa "[...] Jesli jesteś związany(a) w jakikolwiek sposów
              instytucjonalnie czy działalnością na Kazku to dałoby sie
              jakoś "podciagnąć" pod ...coś tam co byś reprezentował."

              emin "[...] w związku z tą budową do lamusa należy odłożyć wizje
              Wysockiego o ul. Niedużej [...]"

              emin "[...] to moze jednak nioe wrzucaj zaproszenia w sieć??
              mailem wystarczy dla tych dyskutantów, co się zgłaszali
              cała nas trójka jest."

              O co więc chodzi, "nakręcić", "szkalować", "nacisnąć", "napuścić Wybiórczą" ?

              Nie wiedziałem, że niechcący wziąłem udział w jakiejś niesmacznej nagonce.
              • Gość: Realista Kazimierz.com o rachunku ekonomicznym IP: *.kki.krakow.pl 03.11.03, 21:28
                "[Projekt Józefa 4] Analiza opiera się na dwóch założeniach:

                - działalność kulturalna spółki jest nadrzędna w stosunku do zysków
                wynikających z działalności ekonomicznej;

                - w obliczaniu opłacalności projektu użytkowania kamienicy nie brano pod uwagę
                kosztów odnowy budynku i jego urządzenia."

                To wiele tłumaczy. Kalkulacja rentowności projektów deweloperskich z
                pominięciem kosztów budowy oraz wykończenia/wyposażenia prowadzi rzeczywiście
                do prostej i jasnej konkluzji, iż każda inwestycja się opłaca. Nie umiałem
                tego.

                Rozwinięcie tej nowatorskiej inżynierii finansowej rzeczywiście uczyni z
                Kazimierza ewenement na skalę nie tylko europejską, ale i światową. A tak
                swoją drogą, czy projekt ten (analiza jest z 1996 roku) już zrealizowany ?
                Chyba, że ta metoda wymaga rozłożenia zamierzenia w dłuższym czasie, ponieważ
                nieopłacani wykonawcy mają to do siebie, iż w najlepszym przypadku pracują
                bardzo wolno...

                z maoistowskim pozdrowieniem
              • Gość: Piotr Lewicki Re: www.kazimierz.com i co tam znalazłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 22:33
                Dobrze wiedzieć...
                Pozdrowienia.
                PL
              • Gość: OLO I Re: www.kazimierz.com i co tam znalazłem IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 08:34
                W większości wyrwane z kontekstu:

                www.kazimierz.com/forum/thread_all.php?threadId=1067282727.781170&msgId=1067282727.781170
                • Gość: Realista Obmawianie w kontekście IP: *.kki.krakow.pl 04.11.03, 09:59
                  Masz rację OLO I - nakręcić dziennikarzy, żeby kogoś szkalowali w pełnym
                  kontekście wypowiedzi brzmi dużo lepiej !

                  Szkoda, że inicjatywy społeczne w uczciwych celach rodzą się tak trudno.
                  Natomiast na hasło "Huzia na Józia", jak pisał Vlad, skrzyknąć się łatwo.

                  Kto następny ? Komu jeszcze chcielibyście przeszkodzić w zrobieniu coś dla
                  miasta ? Przecież można nakręcić dziennikarzy hurtem !
                  • peteen Re: Obmawianie w kontekście 04.11.03, 10:49
                    o czym ty człowieku do mnie rozmawiasz ? o wypowiedziach na forum ??? na forum
                    kazdy może pisać, co mu ślina na język przyniesie, wypowiedzi tam pomieszczone
                    NIE SĄ oficjalnym stanowiskiem stowarzyszenia twórców kazimierz.com
                    btw też bym z chęcią poszczuł dziennikarzy na tę budowę, nie dla lokalizacji
                    wszakże, lecz projektu architektonicznego, pasującego do starego Kazimierza,
                    jak pięść do oka...
                  • Gość: OLO I Re: Obmawianie w kontekście IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 10:51
                    Zrobienie dobrze jednemu developerowi niekoniecznie oznacza pożytek dla miasta
                    Poza tym co ci goście robią to tylko próba zwrócenia uwagi GW na ta sprawę - jak
                    widać bezskuteczna
                    • Gość: Simon Re: Obmawianie w kontekście IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.11.03, 14:15
                      Wyborcza woli obrażać Mitoraja...
                  • o13y Drogi Realisto 04.11.03, 16:19
                    Dotychczas poziom tej wymiany zdań miał sie nijak do poziomu magla, więc
                    nazywając rzecz po imieniu: NIE SZCZUJ
                    Proszę przeczytać nie tylko CAŁY wątek-z którego nijak nie wynika, że jesteśmy
                    przeciw developerowi jako takiemu, ale i wszystkie artykuły (trzeba siegnąć do
                    archiwum) dotyczące zarówno inwestycji na Kazimierzu, jak i całej "akcji
                    letniej" GW. Dopiero wtedy mogą być czytelne pewne skróty myślowe zawarte w
                    wypowiedziach na forum. Dasz radę przeczytać rzetelnie wszystko-to wtedy możemy
                    dyskutować. Wyrywanie z kontekstu jest zabiegiem najprostszym i poniżej pasa. Z
                    równym skutkiem można potraktować Twoje wypowiedzi-ale to bez sensu.
                    Przede wszystkim, co umknęło uwadze dyskutantów,( wątek w którym obecnie sie
                    wypowiadamy jest rozbudowany)winą za sytuacje nazwijmy je "inwestycyjne"
                    obarczamy niemoc urzedniczą. Wyborcza w sezonie ogórkowych zrobiła sobie akcję,
                    tzw.Miasto podchwyciło, ale tylko do czasu gdy było zainteresowanie mediów.
                    Braliśmy jako Stowarzyszenie udział w kilku spotkaniach letnich, owszem rodziły
                    pewne nadzieje , ale z powodu urzędniczej niemocy nic z tego nie wyszło.
                    Masz pretensje, że nie jestesmy zachwyceni budynkiem? a musimy? obecny
                    konserwator też nie jest.
                    Artykuł o Józefa 4 nie jest naszego autorstwa. Inwestor i właściciel na Józefa
                    4 nie jest specjalistą od ekonomiki budownictwa i oczywiście ani jego
                    wyliczenia kosztów nie są poprawne (nt mają już kilka lat,więc nieaktualne),
                    ani to co zaplanował nie musi sie zrealizować. Ale podjął trud rewitalizacji
                    zabytkowej kamienicy. I trzyma się tego mimo tego, że o kredyt musi zabiegać w
                    banku we Francji (w Polsce stwierdzili, że taki program nie rokuje spłaty
                    kredytu).Szanuję to, że nie wywalił hotelu, nie nadbudował piętra czy nie
                    podzielił tego po prostu na mieszkania na sprzedaż, tylko od paru lat zmaga się
                    z urzędami, aby zabytkowej kamieniczce przywrócić blask.

            • Gość: B17 Na tarasie penthouse'u IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 17:33
              Czy ktos widział penthouse połozony nizej od sąsiednich budynków? Przeciez
              hołota mogłaby widziec co się na tarasach dzieje :)))
              "tarasy z widokiem na zabytkowy cmentarz żydowski..."
              "... Popatrz kochanie jak malowniczo i romantycznie, w świetle księżyca
              wyglądają te nagrobki. Full wypas, prawda?
              - Jasne. Ale podaj mi jeszcze szklankę łiskacza. Zajebisty dzień dzisiaj
              miałem..."
              • Gość: Vlad Re: Na tarasie penthouse'u IP: *.z067105146.nyc-ny.dsl.cnc.net 04.11.03, 18:34
                Gość portalu: B17 napisał(a):

                > Czy ktos widział penthouse połozony nizej od sąsiednich budynków? Przeciez
                > hołota mogłaby widziec co się na tarasach dzieje :)))
                > "tarasy z widokiem na zabytkowy cmentarz żydowski..."
                > "... Popatrz kochanie jak malowniczo i romantycznie, w świetle księżyca
                > wyglądają te nagrobki. Full wypas, prawda?
                > - Jasne. Ale podaj mi jeszcze szklankę łiskacza. Zajebisty dzień dzisiaj
                > miałem..."
                Stary,
                Zawsze to przyjemnie ponaigrywac sie z czegos, na co cie nigdy nie bedzie stac.
                Podobno to poprawia nastroj. Zycze wiec polepszenia humoru.
                Vlad.
                • hm_tak "Stać"? Jako argument? Oj... 04.11.03, 23:57
                  Witam, Drogi (mae I?)Vlad,
                  kierunek repliki, jakkolwiek poprzednik pomojemu odrobinę przesadzil - nie
                  jestchyba właściwy.Po pierwsze nie wiadomo kogo na co stać - wszak forum to nie
                  konfesjonał US, a po drugie stać finansowo, to nie stać estetycznie, albo też
                  zgoła (hm)moralnie?
                  No bo mnie na ten przykład byłoby/
                  Czy to znaczy,że muszę?
                  Są lepsze miejsca w Krakowie za takie pieniądze. Monitoruję rynek i wiem.
                  • Gość: Vlad Re: 'Stać'? Jako argument? Oj... IP: *.z067105146.nyc-ny.dsl.cnc.net 05.11.03, 00:16
                    Bron mnie panie Boze od stosowania "stac" jako argumentu. Ale krew mnie zawsze
                    zalewa, jak rozni faceci uzywaja jako wlasnego i ostatecznego argumentu (z
                    braku lepszych, jak sadze) tekstow takich jak ten powyzej. Naprawde nie jest
                    szczytowym osiagnieciem intelektu ponasmiewanie sie z tych co maja wiecej.
                    Znacznie trudniej jest samemu do tego dojsc. A juz wykozystanie tego w powaznej
                    dyskusji to chwyt rodem z liceum, i to zdecydowanie z mlodszych klas.
                    Pozdrawiam. Vlad.
                    • Gość: Realista Kinderstuba Kazimierz.com IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 00:55
                      Nie jestem w stanie ocenić czy szkalowanie, szczucie i inne terminy, które
                      nagle zadomowiły się na tej stronie są właściwe.

                      Nie potrafię także zorientować się czy pojawiły się przypadkiem na
                      Kzimierz.com , czy też było to zamierzone.

                      Nie chzę się także zastanawiać czy "szczucie" jest łagodniejszą
                      formą "szkalowania" czy też odwrotnie.

                      Wszystkie te terminy pojawiają się na stronie Kazimierz.com i jej gospodarzom
                      zostawiam rozstrzygnięcie.

                      Wiem, że to jest brzemie dzisiejszych czasów, więc można kogoś zelżyć, z
                      powołaniem na jego ahistoryczną postawę, a także osobiście obrazić.

                      Powodzenia w obronie zatęchłych klimatów, niezrealizowanych ambicji. Wstydzę
                      się doprawdy w dzisiejszych czasach, że jestem architektem.
                      • Gość: Realista Full wypas a rzeczywistosc IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 01:07
                        Zgadzam się z Tobą, na ostatnim piętrze budynku nie będzie się pić tych smych
                        trunków co na poziomie parteru.

                        Nie będzie to, zapewne, wino owocowe, lecz właśnie whiskey. I co w tym złego ?
                        Czy rzeczywiście chodzi o to, że w takim budynku nie przejdziesz recepcji ?

                        Obawiam się, przyjacielu, że nawet gdyby odnośna budowla była o piętro niższa
                        o jedno piętro, to Twój problem pozostanie ten sam. Powodzenia.
                        • peteen pan chyba udajesz, co ?... 05.11.03, 10:01
                          że nie rozumiesz co napisałem: to są wolne głosy na FORUM, a nie oficjalne
                          stanowisko stowarzyszenia, jeśli znajdziesz jakikolwiek artykuł oceniajaący ww.
                          inwestycję - daj mi znać...
                          jeśli nie - zamilcz, bo grzeszysz...

                          ps. przyjemnego budowania niebotyków życzę...
                      • o13y Szanowny Realisto 05.11.03, 09:59
                        Jak widzę, nie starczyło Ci dobrych chęci aby coskolwiek na stronie
                        kazimierz.com poczytać.Lepiej pisać co ślina na język przyniesie (jak o
                        inwestycjach plombowych w Centrum - na zasadzie "co mi się wydaje bo wiem
                        lepiej nie zgłębiając tematu") .Dla ułatwienie podaję link-dla Ciebie i
                        wszystkich, którzy mogli przyjąć Twoje sugestie za wiarygodne.
                        www.kazimierz.com/index.php?t=artykuly&t2=inwestycje_na_Kazimierzu
                        Owszem, szczucie jest łagodniejszą formą szkalowania,którego to terminu uzyłeś
                        tu aby nam przypisać złe intencje. Net ma to do siebie, że wiekszość wypowiedzi
                        można interpretowac w sposób całkowicie dowolny i prawie wszystkim wypowiedziom
                        przypisać złe intencje. Każdy text mozna pociąć i skleić w sposób sens
                        całkowicie zmieniający. To co retorycznym pytaniem, podkreślający bezsens
                        działania obrócić w zamierzoną intencję.
                        Ale jeśli Kazimierz to dla Ciebie tylko "zatęchłe klimaty" , to o czy mamy
                        rozmawiać ?
                        • m.in hehe 05.11.03, 11:39
                          ale sie ubawiłem
                          nie mam za dużo czsasu wiec skrótowo:
                          na naszym kazimierskim w forum w ogromnej większości znamy sie osobiscie
                          w związku z czym piszemy tak, jak na sie uwidzi, stosując jak to napisała droga
                          013y skróty myślowe
                          co oznacza, ze jesli ja napisze do kol. peteena "jestes zwiędłym fajfuusem"
                          to wiem ze on sie nie obrazi, bo mnie zna i wie jak nalezy odczytac tę wypowiedz
                          natomiast osoba która mnie nie zna
                          pomyśli: "co za cham i prostak"
                          jak było w tym przypadku
                          panowie projektanci znają mnie z imienia, nazwiska i e-maila
                          najprawdopodobniej niedługo bedziemy mieli okazje porozmawiac w sprawie
                          omawianego projektu osobiscie
                          wiec nie widze problemu
                          tzn. widze: odbiegamy od tematu
                          • peteen btw czekam na obiecana pocztę... n/t 05.11.03, 11:46

                            • Gość: jans dojedźmy do 200 i może juz wystarczy??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 16:22
                              • m.in Re: dojedźmy do 200 i może juz wystarczy??? 05.11.03, 21:01
                                jak dyskusja zeszła na to kto jaki jest i co pisze to
                                temat sie chyba wyczerpał
                                ale trzeba przyznac ze dyskusja burzliwa, jak mało kiedy

                                BTW peteen - sorry, wiesz: to wszystko przez tego Niemca co mi wszystko
                                zabiera :))
    • Gość: Gwiazda Re: ocalcie Kazimierz! nowa zabudowa przy ulicy K IP: 208.249.92.* 05.11.03, 21:22
      Dlaczego wszyscy jestescie przeciw tej budowy? Dlaczego miasto Krakow pozwala
      aby MCD otworzyl swoje restauracje na Florianskiej, itp.... a kiedy juz ktos
      chce wybudowac cos, co moze upiekrzyc dzielnice Kazimierza, to wszyscy nagle
      sie obudzili. Moze na budowla, przyniesie urok. Krakowiacy, nie badzcie tacy
      strachliwi na zmiany.
      • Gość: Realista Kazimierska nowomowa i konwenanse IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 00:50
        Droga Gwiazdo !

        Dyskusja przerosła po prostu nasze możliwości pojmowania komunikatów
        otoczenia. Otóż "zwiędły fajfus" nie oznacza dotkliwego odwołania do uwiądu
        straczego, lecz zawoalowaną sugestię, iż prelegent nie ma skrystalizowanego
        poglądu na temat modernizmu w architekturze.

        Okazuje się, dalej, że sformułowanie "złodziej, oszust, naciągacz, wydrwigrosz
        itp." to tylko niewinne napomnienie, iż delikwent nie oddał kasety video do
        wypożyczalni po weekendzie. Fakt, iż postronni dyskutanci nie dostrzegają tej
        różnicy oznacza tylko brak odpowiedniej wrażliwości i znajomości konwenansów.

        Przypomina mi to, może nieszłusznie, ale skoro mowa już była o żydowskiej
        przeszłości Kazimierza, pewien szmonces. Mianowicie nie wiadomo czy Icek
        ukradł, czy go okradziono, lecz pewne jest, iż był zamieszany w kradzież.
        Niestety takie same tory obiera wymiana poglądów na tym forum.

        Widzisz, Gwiazdo, ten temat. Jest potrzeba zmian, które - jak piszesz - mogą
        przynieść Kazimnierzowi nową jakość, a jakże, dodatkowy urok. Jest jednak
        grono osób obeznanych, które znają się na odnośnej materii, wiedzą lepiej jak
        zrobić, skalkulować i przeprowadzić - odpowiednią - inwestycję.

        Ich problem polega, wszakoż, na tym, że nie mają ("dostali", kupili) działki,
        Gmina Kraków nie uchwaliła planu miejscowego i - last but not least -
        odpowiednie urzędy nie utrąciły realnych pretendentów. I co w tej sytuacji
        należy zrobić - najlepiej ustawić się w pozycji recenzenta.

        Skoro plan zagospodarowania mógłby rozwiać wątpliwości, to zgłosiłam
        propozycję własnej pracy za darmo nad jego przygotowaniem. Oferta pozostała
        bez odzewu. Łatwiej jest, bowiem, nic nie robić i rzucić się - niczym sfora
        psów myśliwskich - na kogoś, kto trud jakiś podejmie.

        Nie mam siły kontynować tą rozmowę. Z bólem i rozczarowaniem, bo dyskurs
        zapowiadał się interesująco.
        • Gość: margit Re: Kazimierska nowomowa i konwenanse IP: 193.15.199.* 06.11.03, 08:50
          Niestety Realisto masz racje. Na necie nie wie sie z kim sie ma do czyniea, i
          czesto CI SZTANDAROWO SZLACHETNI I ZAANGAZOWANI NIE SPRAWDZAJA SIE W
          RZECZYWISTOSCI. Dyskusje na forum sa jalowe i czesto sa jedyna forma dla ludzi
          krotym niespelnionych, nalezalo by sie zabrac do pracy a odejsc grzebania sie i
          biadolenia.
          • Gość: OLO I Re: Kazimierska nowomowa i konwenanse IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 10:26
            No jaka szkoda, żeś się Margicie wcześniej nie wypowiedział - pewnie by nie
            było koło 200 postów. A może by Gazeta.pl forum zlikwidowała. Swoją drogą
            Margicie to brakowało własnie twojego postu do zamknięcia tej dyskusji.

            Zawsze bowiem w trakcie dyskusji w ramach wątku (szczególnie dużego) pojawia
            się osoba, nie uczestniczaca w prowadzonej merytorycznej dyskusji, zgodnie z
            tematem wątku. Post takiej osoby można streścić: 'jesteście głupi'
            albo 'niespełnieni' lub 'pedały precz', czy 'tylko kretyni pisza na forum'.
            Takim postem osoba taka ujawnia pozostałym uczestnikom swoją psychologiczną
            głębię.... zakompleksionego IDIOTY niepotrafiącego zająć stanowiska w sprawie
            będącej tematem wątku, a chcącego koniecznie zaistnieć w Internecie.

            I ty właśnie, w tej chwili uzupełniłeś niepełną do tej pory formułe forum
            internetowego!!!! Dzięki :)

            PS. Powinni zrobić odrębne forum dla osób chcących wyrażać się o bezsensowności
            forum lub głupocie innych forumowiczów
            • renesans Kiedy przmówił .. 06.11.03, 12:59
              Gość portalu: OLO I napisał(a):

              > No jaka szkoda, żeś się Margicie wcześniej nie wypowiedział - pewnie by nie
              > było koło 200 postów. A może by Gazeta.pl forum zlikwidowała. Swoją drogą
              > Margicie to brakowało własnie twojego postu do zamknięcia tej dyskusji.
              >
              > Zawsze bowiem w trakcie dyskusji w ramach wątku (szczególnie dużego) pojawia
              > się osoba, nie uczestniczaca w prowadzonej merytorycznej dyskusji, zgodnie z
              > tematem wątku. Post takiej osoby można streścić: 'jesteście głupi'
              > albo 'niespełnieni' lub 'pedały precz', czy 'tylko kretyni pisza na forum'.
              > Takim postem osoba taka ujawnia pozostałym uczestnikom swoją psychologiczną
              > głębię.... zakompleksionego IDIOTY niepotrafiącego zająć stanowiska w sprawie
              > będącej tematem wątku, a chcącego koniecznie zaistnieć w Internecie.
              >
              > I ty właśnie, w tej chwili uzupełniłeś niepełną do tej pory formułe forum
              > internetowego!!!! Dzięki :)
              >
              > PS. Powinni zrobić odrębne forum dla osób chcących wyrażać się o
              bezsensowności
              >
              > forum lub głupocie innych forumowiczów

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=412&w=8740172&a=8853243
        • m.in Re: Kazimierska nowomowa i konwenanse 06.11.03, 10:43
          Gość portalu: Realist(k)a napisała:

          > Dyskusja przerosła po prostu nasze możliwości pojmowania komunikatów
          > otoczenia. Otóż "zwiędły fajfus" nie oznacza dotkliwego odwołania do uwiądu
          > straczego, lecz zawoalowaną sugestię, iż prelegent nie ma skrystalizowanego
          > poglądu na temat modernizmu w architekturze.

          trafiłaś w samo sedno
          dokładnie tak napisałem
          przypominam, ze nie na tym forum

          rozumiem twoje rozgorycznie, ze nikt nie chce skorzystać z twoich, niewątpliwie
          wielkich, umiejetności
          ale to jeszce nie powód do czepiania sie ludzi za to, jakim jezykiem się
          posługują
          przypominm: nie pisząc do ciebie, czy też do innych interlokutorów z tego forum
          widze, ze koniecznie musisz miec ostatnie zdanie
          nie daż sie przekonać, ze skoro temat sie wyczerpał to moze warto zamknąć tę
          dyskusję
          nie wątpię więc ze dojdziemy do 300, moze 400 postów
          no cóż
          w tym względzie na mnie możesz liczyć
          BTW - zagadka za stoo punktów: jak sądzisz, dlaczego do nikogo NA TYM FORUM nie
          piszę w takiej formie, zebyś mogła zamieścic cytat i napisać: co za cham?
          bez pozdrowień
    • Gość: OLO I Kto napompował synagogę??? ! IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 08:05
      Dzielna Gazeta opisuje właśnie spotkanie z architektami wspaniałego projektu
      mającegoożywić Kazimierz - przedstawiono wizualizację ulicy Kupa, gdzie widzimy
      potężną sylwetkę synagogi niczym gotycką katedrę - chyba ktoś przesadził z zoom
      out, wygląda jak napompowana. Przypadkiem znikły równierz wizualizacje
      inwestycji ze strony gdkgroup.pl - pozostały te najmniej kontrowrsyjne.

      Dziękujemy Ci GW!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka