Dodaj do ulubionych

Karetki nie dla samobójców

30.11.08, 22:28
Coraz częściej dyspozytor spod znaku czerwonego krzyża kojarzy mi się nie z
pracownikiem służby ratunkowej a z krzyżakiem. Ludzie co stało się ze służbą,
która kiedyś bez problemu przyjeżdżała tam gdzie była potrzebna a dziś to czy
pojedzie czy nie bardzo często zależy od humorzastej p...y przy słuchawce
telefonicznej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Rekl Skandal! IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 22:43
      Skandal!

      Gdyby pracowała ta pani w mojej firmie, czy powiedzmy jakiejś klinice etc. jutro by się z tą pracą żegnała, skandal, po co tacy ludzie pracują i sieją zagrożenie dla społeczeństwa? Coraz częściej trzeba dzwonić na policję z interwencjami, by wysłali karatkę..., a argument, że chce gadać z chorym jawi się jak absurd..., niech dziennikarze monitują tą sprawę i nie odpuszczą tej babie!!!!
      • Gość: rat Re: Skandal! IP: *.chello.pl 30.11.08, 22:47
        Ten gość tracił przytomność bo był nawalony jak działo.
        • guru133 Ty może az tak nawalony nie jesteś, ale na 30.11.08, 22:50
          przyszłość, zanim zaczniesz pisać, wytrzeźwiej.
        • Gość: asda Re: Skandal! IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 22:50
          Ale w sytuacji jak jest chory psychicznie facet i stwierdza to psychiatra i nakazuje hospitalizacje to zbytniego znaczenia nie ma.
        • drmed Re: Skandal! 01.12.08, 12:13
          Czy ten czlowiek byl "nawalony" czy nie, nie ma tu zadnego
          znaczenia! Nalezy w nim widziec przede wszystkim CZLOWIEKA, dalej:
          PACJENTA.

          Wezwanie lekarza z pogotowia to normalna procedura, ktora w takim
          przypadku sie stosuje. Podejrzewam ze specjalista-poradnik jednak
          nie mial w namiocie aparatury medycznej, jaka dysponuje karetka..? ;-
          )
      • Gość: dr Re: Skandal! IP: *.aster.pl 01.12.08, 12:41
        mieszkam w warszawie. jakies pol roku temu moja znajoma przeszla
        udar mozgu, zaczelo sie od totalnego bolu glowy. kiedy jej maz
        zadzwonil na pogotowie, dodam, ze dodzwonil sie po 10 minutach
        wysluchiwania glosu z automatu, ze wszystkie linie sa zajete,
        najpierw zostal staranie przepytany z personaliow swoich, a
        nastepnie swojej zony, po czym uslyszal: '30 lat? to na pewno
        migrena. za wczesnie na wylewy. ja do pana karetki teraz wyslac nie
        moge, nic nie mam, poza tym, jak panu zalezy to szybciej bedzie
        samochodem albo taksowka. pan mieszka na ochocie? no to niech pan
        sprobuje na banacha, ale oni tam nie maja chyba dzisiaj neurologa'.
        znajomy nie dyskutowal z pania dyspozytorka tylko wsadzil zone w
        samochod i pojechal na banacha, gdzie uprzejma pani w okienku
        poinformowala go, ze jest z zona dwunasty w kolejce i ma czekac.
        procedure przysieszono dopiero, kiedy zona stracila przytomnosc. i o
        czym my mowimy? o jakim ratowaniu zycia?
        • Gość: K. Analia Re: Skandal! IP: *.chello.pl 01.12.08, 12:59
          "i o
          czym my mowimy? o jakim ratowaniu zycia?"

          Gdyby szanowny nie zauważył to nie o ratowaniu życia tylko najprawdopodobniej o
          pieniądzach i ich oszczędzaniu i zarazem szeroko pojętej bezduszności.
        • Gość: wika Re: Skandal! IP: *.236.spine.pl 01.12.08, 13:03
          Współczuję Ci szczerze tego co przeszedłeś Ty i żona.
          Mam podobne doświadczenia z pogotowiem, więc wiem co przeszedłeś.

          Parę dni temu moja mama dostała nagłego bólu brzucha, ma 72 lata,
          różnie mogło być. Nawet przez moment nie pomyslałam , żeby dzwonić
          na pogotowie. Zadzowniłam po lekarza prywatnie. Potem pojechałam do
          apteki po przepisane leki. I juz po pierwszym użyciu leków mama
          poczuła dużą ulgę.
          Prawdopodobnie było to ostre zapalenie układu moczowego. Może nie
          zagrażające życiu, ale dość bolesne.
          • Gość: l? Re: Skandal! IP: *.gemini.net.pl 07.12.08, 14:47
            W świetle przyjętego w Polsce modelu ratownictwa medycznego, to bardzo dobrze,
            że Ci nie przyszło do głowy dzwonić po pogotowie, bo usłyszałabyś odmowę.
    • Gość: Rekl Sakndal! IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 22:44
      Skandal!

      Gdyby pracowała ta pani w mojej firmie, czy powiedzmy jakiejś klinice etc. jutro by się z tą pracą żegnała, skandal, po co tacy ludzie pracują i sieją zagrożenie dla społeczeństwa? Coraz częściej trzeba dzwonić na policję z interwencjami, by wysłali karatkę..., a argument, że chce gadać z chorym jawi się jak absurd..., niech dziennikarze monitują tą sprawę i nie odpuszczą tej babie!!!!
    • Gość: rat Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 30.11.08, 22:45
      Karetka przyjechała po dwóch godzinach bo wcześniej musiała załatwić m.in:
      bolesne miesiączki, pijaczka śpiącego na ławce, stłuczenie palucha u nogi i
      wiele innych bzdur do których wzywają ludzie - "bo im się należy"

      W tym przypadku nie było potrzeby wysyłania natychmiast karetki bo pacjent był
      pod opieką specjalistów.
      • Gość: Rekl Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 22:50
        I owy specjalista nakazał wezwanie pomocy! Czym go tam miał leczyć i hospitalizować?

        Ponadto ta baba nie wysłała karetki, bo myślała, że sobie ktoś jaja robi, nawet policja ledwo pomogła. Aż ciśnie się, żeby tak ona 2 h czekać musiała...
      • guru133 Kiedy to własnie specjalista nalegał na 30.11.08, 22:53
        jak najszybsze wezwanie karetki. A poza tym czym specjalista miał leczyć w
        namiocie, bez żadnego medycznego wyposażenia człowieka, który traci przytomność?
        Od Wiecha usłyszałbyś :"Trochę logiki pętaku".
      • Gość: obs2 Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.08, 19:00
        > W tym przypadku nie było potrzeby wysyłania natychmiast karetki bo
        > pacjent był pod opieką specjalistów.

        typowe porąbane podejście państwa ratowników. Znam to, zwalczam i
        zwalczać będę.

    • Gość: Bem Ciekawe... ! IP: *.ghnet.pl 30.11.08, 22:57
      Ciekawe, czy z osobą, która straciła przytomnośc z X powodu też musi najpierw porozmawiać by wysłać łaskawie karetkę, zwolnić w trybie natychmiastowym i wysłać do szkoły na lekcje logiki!
      • Gość: jedza a moze karetka w tym czasie IP: *.chello.pl 30.11.08, 23:06
        robila zakupy pod hala targowa blokujac inne samochody tak jak kiedys.Po kilku
        komunikatach mloda zaloga karetki 2 panie,dwoch panow(w tym kierowca)z
        reklamowkami bardzo obrazona na pospolstwo,ktore smialo trabic i czekogolwiek
        zadac wolno na sygnale objechali budynek hali dajac do reszty popis arogancji...
    • Gość: KRK Karetki nie dla samobójców IP: *.zax.pl 30.11.08, 23:55
      Proponuję złożyć odpowiedni wniosek do prokuratury, zachowanie dyspozytorki
      jest karygodne i powinna ponieść za to konsekwencje nie tylko służbowe. W
      końcu takie stanowisko zobowiązuje do posiadania rozumu.
      • Gość: Asdf Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.ghnet.pl 01.12.08, 16:11
        Oczywiście, że tak winna odpowiadać karnie, za spowodowanie abstrakcyjnego niebezpieczeństwa na tego człowieka oraz za niedopełnienie obowiązków służbowych. Prokuratura chyba może to wszcząć nawet z urzędu!
    • smaa Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 01:11
      ja mam sama przykre doswiadczenia z dzwonieniem na pogotowie. zdarzylo sie, ze
      mialam ostre zatrucie pokarmowe polaczone z atakiem migreny. biegunka, wymioty,
      temp 40 st, nie moglam podniesc sie do pozycji siedzacej, a dyspozytorka
      odmowila wyslania karetki. dopiero po drugim telefonie, prosbie o podanie
      personaliow (oczywiscie, dyspozytorka nie chciala ich podac) i zapytaniu
      konkretnie: "to znaczy, ze pani odmawia wyslania karetki?" karetka zostala do
      mnie wyslana. co nie zmienia faktu, ze czekalismy potem jeszcze 2,5 godziny.
      mysle, ze przy telefonie powinien byc lekarz dyzurny, a nie jakas pani, ktora
      zajmuje sie glownie zbywaniem ludzi i odsylaniem ich do najblizszej apteki.
      • Gość: shire Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 12:34
        Objawy które pani tu zaprezentowały, świadczyły jednoznacznie o tym, iż przyjazd
        karetki pogotowia się pani nie należał! Z takimi dolegliwościami zgłaszamy się
        osobiście do lekarza rodzinnego, lub najbliższej placówki POZ mającej umowę w
        zakresie pomocy doraźnej. Jeśli pani nie zna nazwiska swego lekarza rodzinnego,
        i nr. telefonu do niego, to tylko pani problem. Dyspozytor pogotowia, ma prawo
        odmówić przyjazdu pogotowia (polecam przeczytanie odpowiednich ustaw), nie ma
        również obowiązku podawania swoich danych personalnych! To że karetka w ogóle do
        pani przyjechała, jest tylko jego dobrą wolą! I nie ma tu co psioczyć na czas
        dotarcia zespołu - w tym czasie załatwiali wszystkie inne ważne wezwania! Pani
        stan, nie był stanem nagłego zagrożenia życia!
        • Gość: dr Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.aster.pl 01.12.08, 12:44
          to moglo byc nagle zagrozenie zycia: na przyklad zapalenie otrzewnej.
        • bambussi Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 14:18
          co ty nie powiesz mądralo - pewnie samemu się w służbie zdrowia(nie)
          pracuje i trzeba koleżków z mafi w białych fartuchach bronić????

          co do objawów to mogło być to co najmniej kilka stanów zagrażających
          życiu ale to ocenić może tylko lekarz i dlatego pwoinien
          przyjechać...

          nie po to ludzie płaca ciężkie składki na nierobów lekarzy żeby
          potem z 40 stopniami gorączki samemu po przychodniach łazić

          co do ustaw to bardzo chętnie dowiem się o KONKRETY (tytuł ustawy,
          artykuł itp.)

          i nie "dobra wola" ale raczej "psi obowiązek"
          • Gość: Korba Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 15:06
            Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym wraz z odpowiednimi rozporządzeniami.
          • Gość: K Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 15:13
            W większości zespołów ratownictwa medycznego nie ma lekarza. Czyli dzwonienie na
            pogotowie w wypadku zachorowania nie ma sensu. Lepiej wezwać swojego lekarza z
            przychodni, który zbada i przepisze odpowiednie leczenie. Jeśli uzna za stosowne
            może skierować do szpitala i dać zlecenie na zwykłą karetkę transportową.
          • Gość: fraggles Re: Karetki nie dla samobójców IP: 193.173.142.* 01.12.08, 15:47
            USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
            Art. 28.
            1. Świadczenia zdrowotne w razie wypadku, urazu, porodu, nagłego
            zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia POWODUJACYCH
            ZAGROZENIE ZYCIA są udzielane w szczególności przez jednostki
            systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne na zasadach określonych w
            ustawie z dnia 25 lipca 2001 r. o Państwowym
            Ratownictwie Medycznym (Dz.U. Nr 113, poz. 1207).

            Krotko i wezlwowato-reszta na butach do doktora.I grzeczniej prosze
            bo niedlugo nie bedzie do kogo.

            • Gość: Gość Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.nomad.chalmers.se 01.12.08, 16:55
              1. Przywrócić karę śmierci.

              2. Powiesić dla przykładu paru "ratowników" - jeżeli ich ofiary
              umarły.

              3. Może przez jakiś czas nie będzie komu (pracować w Pogotowiu), ale
              po pewnym czasie sytuacja będzie oczyszczona z partaczy.
              • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 19:02
                I pierwszym na którym zostanie wykonany wyrok powinienes byc TY

          • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 19:00
            Pogotowie ratunkowe to nie przychodnia na kółkach.Nie tylko lekarz potrafi
            ocenic nagły, bezpośredni stan zż, dlatego nie jedza juz na wszsytkich kartkach
            i nie lecza w domu i nie wypisuja recept,
            Szanowna pani połowa pieniedzy z NFZ idzie na refundacje leków!!!!!!!!!!!.
            Nie kazdemu kto dzwoni na 999 nalezy sie przyjazd karetki, wiec to jedynie
            była dobrawola dyspozytorki
        • szalona.manuela Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 14:49
          Jezeli 40 st gorączki i bole niepozwalające się podniesc to nie
          przeslanka do wezwania karetki wg ciebie, to jestes mocno
          ograniczona/y umyslowo.
          • Gość: obs2 Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.08, 19:03
            > to nie przeslanka do wezwania karetki wg ciebie, to jestes mocno
            > ograniczona/y umyslowo.

            To dołączam do grona ograniczonych umysłowo, bo wg mnie również to
            nie jest przesłanka. Doświadczenie: kilkanaście lat pracy, w tym w
            pogotowiu i w przychodniach (czyli znam od dwóch stron realia), brak
            spraw o błąd w sztuce.

            • Gość: spec Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.markom.krakow.pl 01.12.08, 22:43
              To ja z chęcią z koleżanka manuelą się zamienię na jeden dzień w
              pracy skoroś taka WYKSZTAŁCONA. A potem przeprowadzimy ankietę do
              kogo wolą przychodzić pacjenci. Do szanownej specjalistki manueli
              czy do mnie biednego pariasa nieuka. Nie należała ci się karetka
              systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne. A jak nie rozumiesz co to
              jest zagrożenie życia to już twój problem nie nasz.
      • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 18:55
        Ale bidulka z ciebie, trzeba jesc z rozumem, nie obzerac sie i nie jescbyle
        czego, a migrene to pewenie pierwszy raz masz, na temperature leki p/goraczkowe
        i do przychodni, alebo wezwac lekarza na wizyte domowa. Pernonaliów podawac nie
        musi, nie ma takiego obowiazku, wszystkie rozmowy , - nie wiem czy wszyscy maja
        ta swiadomosci- 999 sa NAGRYWANE, i bardzo łatwo zweryfikowac jak ludzie
        potrafia kłamac,
        a pogotowie ratunkowe to nie darmowa linia porad tylko biuro wezwac alarmowych,
        jak chce ktos porozmawiac z lekarzem do do przychodni dzwonic
    • Gość: MD Karetki nie dla samobójców IP: *.hsd1.va.comcast.net 01.12.08, 04:35
      Myślę, że jak ktoś pracuje na takim stanowisku, to powinien ponosić
      odpowiedzialność za swoje czyny - procesy cywilne o duże odszkodowania są jak
      najbardziej na miejscu i wtedy powoli nauczymy się, że czyjeś życie to nie zabawa.

      Myślę, że niedługo powstaną u nas kancelarie jak w USA - odszkodowanie po
      połowie, kancelaria bierze na siebie ryzyko.

      Dla jasności - osoby, które robią sobie żarty też powinny być obciążane
      stosownymi kosztami.
    • Gość: LOLA24 Karetki nie dla samobójców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:51
      To jest po prostu przerażające! Ale tak samo jest z dyżurami nocnymi. Człowiek
      chory, szuka pomocy a tu kiedyś mi kazano 2 godziny siedzieć i czekać. Nie
      zapytano nawet co mi jest..Znieczulica i rutyna. Jasne że nie można podchodzić
      do każdego emocjonalnie, ale chociaż ludzko. Skoro ktoś prosi o pomoc..A taka
      już ta Polska. Najlepiej nie chorować, nie chodzić do urzędów i nie byc
      samowystarczalnym..Takie oczekiwania..eh.
      • Gość: gosc Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.tl.krakow.pl 01.12.08, 08:56
        Nie dziwi mnie to. Ostatnio prowadzilem takie"pertraktacje" w
        sprawie mojego chorego dziecka. Trzeci dzień 40 stopni, wymioty
        trzeci dzień. No i co z tego? Rada: dopoić i paracetamol podać.
        Zawiozłem na własną rękę taksówką do szpitala. Dziecko w stanie
        cięzkim zostało w szpitalu.
        • Gość: Badf Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.ghnet.pl 01.12.08, 10:31
          Ja bym ich pozwał za abstrakcyjne narażenie na niebezpieczeństwo i trzeba było
          tak zrobić! Nie popuściłbym im.
        • Gość: shire Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 12:38
          Aż dziwię się że nie postawiono ci zarzutu, zaniedbania, i braku opieki nad
          dzieckiem, oraz nie ustanowiono dla ciebie kuratora! 3 dni gorączki u dziecka, i
          nie widział go lekarz pediatra (rodzinny)?
          • bambussi Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 14:21
            co ty z tymi lekarzami rodzinnymi - zaciąłeś się?

            instytucja lekarza rodzinnego to był poroniony pomysł - jak jest coś
            lekkiego to kazdy da sobie rade sam, jak coś poważnego to i tak
            potrzeba specjalisty, bo rodzinny to co najwyżej ciśnienie potrafi
            zmierzyć

            więc po co rodzinni? do wystawiania skierowań wystarczyłyby
            sekretarki... de facto chodzi o blokowanie ludziom dostępu do
            specjalistycznych usług medycznych
            • Gość: wika Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.236.spine.pl 01.12.08, 19:37
              Cała prawda , niestety....
        • Gość: rat med Re: Karetki nie dla samobójców IP: 212.244.23.* 01.12.08, 13:24
          Pogratulowac tylko głupoty ze rodzic trzyma dziecko 3 dni z
          temperatura.
        • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 19:06
          Był pan u pediatry?? podawaliscie leki p/ goraczkowe, zimne okłady, chłodzace
          kapielie, dopajaliscie?? Kochani rodzice tak własnie dbaja o swoje dzieci
    • wertyuiop9 Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 11:14
      karetki nie dla ludzi
    • drmed Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 12:09
      Niestety, stan polskiej sluzby zdrowia jest przerazajacy - i mowie
      to jako lekarz.

      Pani z pogotowia powinna natychmiast zostac zawieszona w pracy do
      chwili wyjasnienia sprawy. I jesli zarzuty faktycznie sa zgodne z
      trescia artykulu - kobieta ta nie ma czego szukac w pogotowiu:
      zwolnienie dyscyplinarne i sprawa w sadzie. I do tego jeszcze jej
      zdrowia zycze.

      A nam pozostaje jedynie miec nadzieje, ze jeszcze dlugo nic naszemu
      zdrowiu sie nie stanie - i poza tym.. dodatkowe ubezpieczenie w
      jednej z prywatnych klinik...
      • Gość: shire Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 12:40
        Mówisz to jako lekarz, który nie ma pojęcia o tym, w jakim zakresie funkcjonuje
        PRM! Poczytaj odpowiednie ustawy i rozporządzenia, a później się wymądrzaj.
        • bambussi Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 14:23
          po podaj te "ustawy i rozporzadzenia" zamiast się samemu wymądrzać -
          najłatwiej nicnierobienie i zwyczajną znieczulicę tłumaczyć
          przepisami - jak ktoś jest CZŁOWIEKIEM i chce się zachować po LUDZKU
          to żaden przepis mu tego nie zabroni
        • drmed Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 15:21
          > Mówisz to jako lekarz, który nie ma pojęcia o tym, w jakim
          zakresie funkcjonuje
          > PRM! Poczytaj odpowiednie ustawy i rozporządzenia, a później się
          wymądrzaj.


          Dobre! :-)

          Wlasnie dlatego, ze szkoda mi czasu i nerwow na studiowanie takich
          wrogich czlowiekowi przepisow, przyjmuje moich pacjentow w y l a c
          z n i e prywatnie!
        • Gość: Gość Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.nomad.chalmers.se 01.12.08, 17:01
          Jeżeli mam obsrane gacie - to je zmieniam.

          Jeżeli przepisy są głupie i złe - to należy je zmienić.

          Zasłanianie się przepisami w przypadkach jak w temacie - to tak jak
          chodzenie w obsranych gaciach - i jeszcze chwalenie się że tak
          ładnie pachnie.
      • Gość: bzdurak Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.markom.krakow.pl 01.12.08, 13:01
        Jesteś lekarzem POZ i pewnie wzywasz karetki S do transportu
        stabilnego, utrwalonego migotania przedsionków. Czy się mylę? A jak
        dochodzi do wypadku to przez takich jak ty orłów medycyny karetka
        jedzie z drugiego końca miasta 30 minut. Reformę zacznij do siebie.
        • Gość: Gość Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.nomad.chalmers.se 01.12.08, 16:58
          Masz rację - co tam migotanie czy trzepotanie przedsionków! Szczerze
          ci tego rodzaju problemów życzę - może jak już będziesz zdychać, to
          zastanowisz się nad tym, jak przez takich matołów jak ty szanse
          pacjenta na przeżycie kontaktu z pogotowiem "ratunkowym" są niemal
          zerowe.
          • Gość: bzdurak Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.markom.krakow.pl 01.12.08, 22:35
            Możesz rozwinąć swoją myśl bo jestem ciekawy co ci tam w głowie
            siedzi? Bo moim zdaniem migotanie przedsionków swobodnie może
            przewieść karetka P. Czy się ze mną NIE zgadzasz??
      • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 19:10
        Instutucje Pogotowie Ratunkowe to nie słuzba zdrowia tylko ratownictwo medyczne
        , zupelnie inna dziłka
    • Gość: shire Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 12:23
      "Coraz częściej dyspozytor spod znaku czerwonego krzyża kojarzy mi się nie z
      pracownikiem służby ratunkowej a z krzyżakiem."

      A od kiedy to PCK zajmuje się ratownictwem i posiada dyspozytorów?
    • Gość: K. Analia Człowiek człowiekowi człowiekiem IP: *.chello.pl 01.12.08, 12:54
      lub raczej dyspozytorem.
    • Gość: Kuka Karetki nie dla samobójców IP: 149.156.52.* 01.12.08, 13:14
      To się nazywa POglądowa lekcja POmysłu Kopaczowej na POprawę stanu opieki
      zdrowotnej w Polsce. Główny POmysłodawca DONALD TUSK. Macie durnie "cuda"!
    • Gość: przemek mnie to strasznie wk**wia!! IP: *.ghnet.pl 01.12.08, 14:33
      jak może osoba po drugiej stronie słuchawki tak lekceważyć wezwania!!
      w Polsce (w Anglii kilka razy się zdarzyło - również z problemami)tylko raz dzwoniłem na pogotowie - starsza kobieta przewróciła się na chodniku i uderzyła głową o beton. Obficie krwawiła. 3 telefony musiałem wykonać aby wreszcie ściągnąć karetkę na miejsce. Krótko - je&ać dyspozytorów!!
    • Gość: Jacaranda Debilni dyspozytorzy na szkolenia IP: *.onlink.net 01.12.08, 16:51
      a od kiedy to jasnie panie dyspozytorki maja prawo do oceny komu
      nalezy wyslac karetke a komu nie. Tlumoczek przy telefonie jest od
      tego zeby przyjac zgloszenie i wyslac karetke.Lekarz natomiast
      podejmie decyzje gdzie i jak leczyc chorego.
      • Gość: rrmm Re: Debilni dyspozytorzy na szkolenia IP: *.chello.pl 01.12.08, 17:40
        W większości zespołów ratownictwa medycznego nie ma lekarzy. I co Ty na to?
      • Gość: krmatt Re: Debilni dyspozytorzy na szkolenia IP: *.centertel.pl 01.12.08, 19:20
        Od zawsze , bo po to tam sa, a jeszcze maja wieksze pole manewru kiedy weszła
        ustawa o PRM. Maja odpoeiwdnie wykształacenie , przechodza rózne szkolenia. I
        licz sie ze słowami. PR do sraczki, bóli zeba i innych pierdól nie jezdza i nie
        bede jezdzic. a takiego lekarza to mozesz sobie z POZ wezwac, jesli wiesz gdzie
        go masz.
        • Gość: wika Re: Debilni dyspozytorzy na szkolenia IP: *.236.spine.pl 01.12.08, 19:35
          To ty jesteś z tego gangu "łowców skór"?
          Zdrowia życzę, żebyś nigdy nie był zmuszony karetki wzywać.
    • Gość: lol Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 17:43
      wypieprzyc na zbity pysk ta kobite bo nastepnym razem ktos umrze
    • Gość: krmatt Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 01.12.08, 18:43
      Gazeta szuka sensacji, juz na pierwszy rzut oka widac ze " chory" był pijany-
      bełkocze, przewraca sie, co kilka minut traci przytomnosc, smiac mi sie chce z
      tego. Jezli pan tytułuje sie lekarzem stwierdza po rozmowie z " chorym" ze
      jego stan jest powazny i wymaga hospitalizacji to powinien pofatygowac sie i
      sam zadzwonic na 999 a nie prosic laika. A to ze karetka- DARMOWE TAXI
      przyjechała po 2 godzinach robice wielkie halo, jaki tu jest besposreni stan
      zagrożenia zycia ze karetka ma od razu przyjehcac i to pewnie od razu. A to ze
      pani dyspozytor chciała rozmiwac z owym chorym - zbierala wywiad
      medyczy-normalan procedura- rozmowa z chorym .
      • Gość: Kleofasss Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 19:08
        Cóż doktor się musiał jakoś pozbyć "klienta"-najłatwiej zlecić
        wezwanie karetki.Zrozumcie wreszcie,ze karetka to nie Taxi dowożące
        Aspirynę...Pani z migreną,Pan z gorączką...Naprawdę tak mało w Was
        inteligencji i samodzielnego myślenia,ze nie potraficie trzeźwo i
        obiektywnie ocenić swojego stanu zdrowia? Ludzie! Karetka jest dla
        tych,których życie jest z a g r o ż o n e...
        • Gość: wika Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.236.spine.pl 01.12.08, 19:31
          Człowieczku małego rozumku, widac, że nigdy nie miałes problemów
          zdrowotnych,ani nikt z twoich bliskich, bo inaczej byś
          kolego "śpiewał".
          Poza tym , szkoda .... palców na komentowanie takich bredni.
        • smaa Re: Karetki nie dla samobójców 01.12.08, 19:45
          widze, ze trzeba jednak dopisac ciag dalszy mojej historii. wiec, karetka po
          tych 2,5 godzinach przyjechala, podali dozylnie leki przeciwbolowe i zmierzyli
          cisnienie. probowali mnie podniesc, co skonczylo sie haftem - pan ratownik mial
          dobry refleks i uskoczyl:) panowie ratownicy (podkreslam!) zdecydowali, ze oni
          to jednak zabiora mnie do szpitala. oczywiscie na miejscu odczekalam kolejne
          godziny (3) na przyjscie lekarza neurologa, przyjeto mnie na oddzial. zrobiono
          morfologie, podano dozylnie leki przeciwbolowe i wsio. nastepnego dnia, temp sie
          utrzymuje na poziomie 40 st, mam majaki, skrajne odwodnienie. lekarz prowadzacy
          powiedzial mi pozniej, ze mysleli, ze sie im przekrece. nastepnych dni nie
          pamietam - w przerwach, punkcja, tomograf, usg. temp zbili dopiero 4 dnia o
          poziomu 37-38. nie bede nudzic opisem dalszego ciagu, natomiast te fakty podaje
          tym z Państwa, ktorzy uwazaja, ze karetki do mnie nie powinno sie bylo wyslac.
          lekarz rodzinny jest o 100 km od miasta w ktorym mieszkam, mam jednak rowniez
          ubezpieczenie prywatne, wiec lekarz tutejszy internista po godzinie 7 rano na
          pewno by przyjechal. dalby mi to samo co w szpitalu i poszedlby zapowiadajac sie
          na nast dzien. i calkiem mozliwe, ze juz nie zastalby mnie zywej.
    • Gość: ania Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.xdsl.centertel.pl 01.12.08, 19:45
      szczera prawda a zadanie rozmowy to paranoja
    • Gość: ania Karetki nie dla samobójców IP: *.xdsl.centertel.pl 01.12.08, 19:49
      dyspozytorke na miejscu rodziny oskarzyłam bym o brak kompetencji a
      na miejscu dyr zwolniłam bym ja to moze na drugi raz jedna z druga
      sie zastanowi zanim odmówi wysłania karetki do chorego
      • Gość: S Re: Karetki nie dla samobójców IP: 155.136.80.* 01.12.08, 19:57
        Socjalizm wiecznie zywy.Wiadomo karetki dla Wszystkich place i
        wymagam !

        Wezwij karetke w UK do goraczki lub sraczki - bedziesz splacac taki
        wyjazd jakis czas.

        Mantalnie komuna w kraju nadal jak widze.Powodzenia zycze.
    • Gość: mnm Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 21:49
      Mój ojciec (68 l) kilka miesięcy temu postanowił zmienić żarówkę w lampie pod
      sufitem. Wziął taboret i nagle mama usłyszała łomot. Pobiegła i zobaczyła że
      ojciec zbierał się z podłogi. Mówił że coś go boli, ale chodził. I po chwili
      poszedł spać.

      Dzień poźniej ok. 21 mama dzwoni do mnie, że ojciec nie może wstać, że upadł i
      go strasznie boli (chce iść do ubikacji i nie może). Przyjeżdżam i pytam co się
      stało. Słyszę o upadku z taboreta i że upadając chyba uderzył żebrami w rant
      taboreta. Próbuję z mamą go podnieśc nie da rady.

      Wiec dzwonię na pogotowie i mówię co się stało. Słysze pytanie kiedy? W swojej
      naiwności mówię prawdę, że wczoraj wieczorem (ok. 22 h wstecz) a pani mówi, że
      to nie jest nagły przypadek, bo nie zgłoszony natychmiast, i muszę udać się z
      ojcem do przychodni. Kiedy mówię, że próbowałem w 3 osoby (w między czasie
      zawołaliśmy jeszcze sąsiada) podnieść ojca i wrzeszczał jak zarzynane zwierzę i
      bez zastrzyku nie da się go ruszyć z łóżka usłyszałem, że sorry ale to było
      wczoraj i pogotowie nie przyjedzie, bo to nie nagły przypadek.

      - Gdyby pan zadzwonił wczoraj to bylibyśmy na pewno - usłyszałem w słuchawce.

      Pomyślałem sobie co za śmieć nieczuły pracuje w takiej instytucji. Ojciec jak
      się go dotknie, to kwiczy. Co robić? Przypomniałem sobie, że jeszcze są
      całodobowe ośrodki świadczące pomoc (pani z pogotowia nawet nie raczyła
      przypomnieć że coś takiego istnieje). Zadzwoniłem do takiego na os.
      Jagiellońskim i szczerze opisałem co mnie spotkało z pogotowiem, i że ni jak nie
      podniosę ojca jak nie dostanie znieczulenia. Tu była kolejna pani, ale jakże
      inna od tej z pogotowia - szybka reakcja. Do 30 min. przyjechał lekarz, który
      stwierdził złamanie żeber z przemieszczeniem na płuco, dał zastrzyk
      znieczulający i wypisał skierowanie do szpitala. Po kolejnych 30 min. z tego
      samego ośrodka przyjechał transport, który zabrał ojca do SOR w Rydygierze. Tam
      prześwietlenie potwierdziło diagnozę lekarza który był w domu i ok 1.00 w nocy
      bylismy już w domu.

      Dodam, że na pogotowie dzwoniłem ok 21.

      W sumie obyło się bez łaski jaśnie dyspozytorki z Bożej Łaski. Niech dalej
      krochmali fartuch, którego nie powinna nosić. Tylko co z innymi, bardziej
      bezradnymi, jak trafią na taką wykrochmaloną paniusię ???
    • Gość: Monika Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 01.12.08, 22:59
      Ja straciam wiarę w służbę zdrowia już jakiś czas temu...
      Cierpię na nawykowe zwichnięcie rzepki (miałam już kilka operacji,
      ale co pewien czas kontuzja się odnawia). Normalnie radzę sobie sama
      (unieruchomienie kończyny, okłady itp.), ale pewnego razu noga tak
      mi spuchła, że zśiniały mi palce u stopy i zaczęłam tracić czucie.
      Trafiłam do dyżurnego lekarza w najbliższej przychodni, a ten nie
      wiedząc co "zrobić z tym fantem" (zbliżał się koniec roku, a pan
      doktor omawiał przez tel. szczegóły Sylwestra), zapytał mnie... "czy
      zwichnięcie i skręcenie to jedno i to samo?" po czym zgiął mi mój
      zwichnięty staw kolanowy! Kiedy następnego dnia moją nogę obejrzał
      chirurg powiedział, że bez kolejnej operacji się nie obejdzie :/

      Miesiąc temu trafiłam do szpitala z innego powodu - czekałam na
      karetkę kilka długich godzin...

      Obie sytuacje miały miejsce w Krakowie.
      • Gość: krmatt Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.centertel.pl 02.12.08, 18:07
        A co CI sie takiego stało że czekałaś na kaaretke kilka godzin?
    • Gość: xxx Karetki nie dla samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 17:30
      najpierw przeczytajcie ustawę o ratownictwie.w karetkach od 2 lat w większości
      nie jeżdżą lekarze i do żadnej sraczki.migreny,czy bólu brzucha nie przyjadą.od
      tego są przychodnie a podatki którymi często podpieracie się w zgłoszeniach
      płacimy wszyscy .służba zdrowia jest bez kasy bo takie barany niepotrzebnie
      zabierają cenne pieniadze
      • Gość: wika Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.236.spine.pl 02.12.08, 18:40
        To mam pytanie. Czy do ostrego bólu brzucha , spowodowanego
        skręceniem jelita i jego niedrożnością, też karetki wzywać nie można?
        Może jakiś lekarz na ten temat się wypowie. Napewno będzie wiedział
        czym grozi taki skręt jelit.
        • Gość: !! Wstretne babsko!! IP: *.betanet.pl 04.12.08, 17:53
        • Gość: ? Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.gemini.net.pl 07.12.08, 14:45
          Rozumiem, że sanitariusz (o przepraszam, ratownik medyczny) to właśnie ta osoba,
          która pomoże najlepiej?
      • Gość: ko-yama Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.171.139.226.static.crowley.pl 05.12.08, 08:33
        Więc może lepiej zlikwidować to co jest. Wprowadzić prywatne lecznictwo (co
        bardziej kumaci już z takiego korzystają) a byłą publiczną zaorać i posadzić
        kwiatki.
        • Gość: Noir Re: Karetki nie dla samobójców IP: *.autocom.pl 07.12.08, 14:37
          Całkowicie rozumiem, że karetka nie ma obowiązku przyjeżdżać do wypadku, który
          (z opisu) nie stwarza zagrożenia życia. Tylko, że np. 40-stopniowa nagła
          gorączka może oznaczać wiele różnych rzeczy, z których część może być bardzo
          niebezpieczna dla życia. Dla inteligentów radzących wzięcie leków
          przeciwgorączkowych dostępnych w aptece - jak przyjąć leki doustnie, kiedy się
          bez przerwy wymiotuje? To tak w kwestii omawianego wcześniej przypadku pani,
          która czekała 2,5 godziny na karetkę.

          A co do tego, że karetki są zajęte, bo ludzie wzywają ze sraczką i miesiączką -
          NIE ŚMIESZCIE MNIE. Zdarzyła mi się jakiś czas temu miesiączka połączona z
          potwornymi skurczami macicy, ostrą biegunką, wymiotami, gorączką i co tylko.
          Próby przyjęcia leków doustnie natychmiast kończyły się wymiotami. Cierpiałam
          tak strasznie, że miałam usta czarne z bólu. W pierwszym odruchu faktycznie
          zadzwoniłam po karetkę, ale kiedy mi odmówiono, szukałam dalej. Mimo wszystko
          rozumiem, że to raczej nie było zagrożenie życia. Miałam już kiedyś raz taki
          okres i wiedziałam, że może pomóc tylko podanie zastrzyków rozkurczowych i
          przeciwbólowych. Mąż zaczął więc dzwonić po prywatnych lekarzach,
          pielęgniarkach, przychodniach. Najlepsza reakcja, jakiej się doczekaliśmy, to
          informacja, że jedna z pielęgniarek może być u nas za trzy godziny. No to mąż
          wsadził mnie w samochód i pojechał do szpitala.

          Łącznie jeździliśmy po szpitalach w Krakowie cztery godziny. Zwiedziliśmy cztery
          szpitale, z których każdy został przeze mnie, brzydko mówiąc, zarzygany i nie
          tylko. Było bieganie z jednej strony ulicy na drugą, rozkaz biegania na trzecie
          piętro i z powrotem, a potem jeszcze raz, noszenia jakichś dokumentów, książek z
          oddziału na oddział i do rejestracji. Podczas tych czterech godzin jedej z
          lekarek zrobiło się mnie żal i dała mi szklankę wody i pozwoliła się na chwilę
          położyć u siebie w gabinecie. Naprawdę ciepło to wspominam, nikt inny się nie
          zdobył na nic poza wrzeszczeniem i odsuwaniem mnie z drogi. W końcu, po czterech
          godzinach, trafiłam na oddział w szpitalu MSWiA. Mili lekarze, którzy siedzieli
          wszyscy razem w jednym gabinecie i z nudów grali turniej w Quake'a (nie
          żartuję), w końcu dali mi zastrzyki, podłączyli kroplówkę i wrócili do gry. Ten
          humanitarny czyn kosztował ich jednak kłótnię z rejestracją, izbą przyjęć i
          jeszcze jakimś innym oddziałem, bo nie mogli się dogadać, kto ma zapłacić za
          podane mi leki. Afera się z tego zrobiła straszna. Wiem, bo jak już wychodziłam,
          to kilka razy znowu posłano mnie po schodach w tę i z powrotem w celu
          przekazania sobie nawzajem obleg i oskarżeń.

          Dziękuję, czekam na komentarze zdrowych, szczęśliwych ludzi, którzy siedzą przed
          komputerami i ferują wyroki. Zapewne usłyszę, że nawet to, co dostałam, i tak mi
          się nie należało. Odpowiem z góry: wielokroć przez ten czas BŁAGAŁAM, żeby mi
          wypisano receptę na zastrzyk, a ja zapłacę i za wizytę, i w aptece, i jeszcze
          sama go sobie zrobię albo zrobi mi go mąż. To rozwiązanie jednak nikomu się nie
          podobało również.
        • sammanta Re: Karetki nie dla samobójców 08.12.08, 12:02
          Gość portalu: ko-yama napisał(a):

          > Więc może lepiej zlikwidować to co jest. Wprowadzić prywatne
          >lecznictwo (co
          > bardziej kumaci już z takiego korzystają) a byłą publiczną zaorać
          >i posadzić kwiatki.

          Wygląda na to, że podajesz najlepsze możliwe rozwiązanie. I tak
          wszystko rozbija się o pieniądze. Gdyby tak odkładać co miesiąc na
          prywatną opiekę na normalnym poziomie, a nie do ZUS-u gdzie nic z
          tego później nie masz, to byłoby znacznie lepiej.
    • Gość: wasyl Karetki nie dla samobójców IP: *.chello.pl 26.03.09, 16:12
      to jest cały kpr niekompetencja p.popławska się nie nadaje na
      dyrektora pogotowia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka