turpin
08.04.09, 09:23
I smieszno i straszno.
Niby dobrze, że Profesor tak dba o podległą sobie placówkę. Z
drugiej strony to czysta żenada, że zamiast poświęcać swój cenny
czas na szeroko pojetą kardiochirurgię dziecięcą, musi zajmować się
impresarką, by w efekcie uzbierać kwotę porównywalną z ceną
nowoczesnego łóżka szpitalnego.
Chyba, że takie ma akurat hobby, a spraszając grajków, zarazem
odpręża się i regeneruje siły.