Dodaj do ulubionych

Dwunastoletni Krystian wszystkich zaskoczył

IP: *.56.classcom.pl 25.05.09, 23:39
z innej bajki to słowa, ale tak mi się nasunęło ... jak mawiał i mawia Mirek
Szymkowiak SzacuneczekKrystian.
I zdrowiej chłopie. trzymam kciuki.
Obserwuj wątek
    • Gość: miś Brawo Krystian! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 23:50
      Brawo Krystian! Jesteś prawdziwym bohaterem!
    • Gość: as_netu Ok, ale skad ta babka z PO w tym artykule?? IP: *.chello.pl 25.05.09, 23:51
      Co do czego, o co chodzi? Kryptokampania? Skąd ona sie tam wzieła, wskoczyła do
      artykułu jak go pisano?
      • sarka.farka Re: Ok, ale skad ta babka z PO w tym artykule?? 27.05.09, 08:30
        Gość portalu: as_netu napisał(a):

        > Co do czego, o co chodzi? Kryptokampania? Skąd ona sie tam wzieła,
        wskoczyła do
        > artykułu jak go pisano?

        Jak to po co? Jest napisane, że będzie szukała sponsorów. Jak ja
        chcę komuś pomóc to pomagam za swoje. Nie szukam sponsorów i nie
        pomagam za ich kasę. A tak działaja te wszystkie fundacje: "dajcie
        mi kasę to ja pokaże jaki jestem dobry".
    • Gość: Krzysiek PO nawet z dziecięcej tragedii robi wybory IP: *.ghnet.pl 26.05.09, 01:11
      Nie przepuszczą, żadnej okazji. Co ma piernik do wiatraka.? Co ta posłanka
      zaproponowała? że zadzwoni po taksówkę? że znajdzie lekarza? Gdyby PO poprzez
      rząd sfinansowało takie ogólnopolskie i częste badania to można by o nich
      napisać. Ale w takiej sytuacji czytając o PO odczuwam, że jestem manipulowany.
    • turpin dobrymi chęciami... 26.05.09, 09:29
      To przykre, ale pomysł małego Krystiana, jakkolwiek szlachetny, jest
      medycznie bezsensowny.

      Nie ma czegoś takiego, jak wczesne wykrywanie nowotworów u
      bezobjawowych dzieci. Teoretycznie można by np. przebadać 10
      milionów dzieciaków za pomocą USG brzucha. Wykryje się pewnie ze
      dwa guzy nowotworowe, które i tak dałyby objawy za parę tygodni,
      najpewniej ciągle w tym samym stadium zaawansowania. Poza tym
      powykrywa się mnóstwo rzeczy, które w dalszych (już dużo bardziej
      kosztownych i inwazyjnych) badaniach okażą się pierdołami (jak komuś
      się to określenie nie podoba, to jest i jak najbardziej naukowe -
      'incidentaloma'). Te bardziej inwazyjne badania pochłoną jeszcze
      większe pieniądze i zaowocują powikłaniami (np 2000 tomografii
      komputerowych klatki i brzucha skutkuje wywołaniem jednego nowotworu
      złośliwego), itd, itd. To scenariusz dobrze znany współczesnej
      medycynie. Onegdaj była taka durnowata akcja, propagowana przez GW -
      - jakie są jej skutki, bo o tym jakby przycichło?

      Pieniądze na taką 'profilaktykę' można na prawdę wydać mądrzej, w
      tym na onkologię dzicięcą, w której w Polsce brakuje nieomal
      wszystkiego.

      Te wszystkie zapuszczone dzieciaki, trafiające z rozsianymi i ciężko
      zaawansowanymi nowotworami, które na wcześniejszych etapach byłyby
      często wyleczalne, to nie ofiary braku jakichś mitycznych badań
      profilaktycznych, tylko głupoty własnych rodziców i ew. lekarzy
      pierwszego kontaktu. Tu ewentualnie można by coś może zdziałać,
      choć prognoza moim zdaniem jest zła.

      Dorośli, którzy cokolwiek znają się na onkologii dziecięcej i którzy
      mieli kontakt z Krystianem na etapie 'medializacji' tego życzenia,
      powinni się wstydzić, że mu tego nie wytłumaczyli.
      • Gość: a Re: dobrymi chęciami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 16:01
        @turpin:
        trochę odbiegasz od sensu i treści artykułu i też od zamiarów fundacji.
        W artykule jest kilka razy wspomniane, że badania będą skupione głownie na
        wywiadzie i badaniu fizykalnym, a ich celem będzie 'wyłowienie' tych dzieci (jak
        to napisałeś) 'niezapuszczonych, u których są już jakieś objawy, ale nie
        zwracają one jeszcze uwagi rodziców, a z drugiej strony poinformowanie rodziców
        na co mają zwracać uwagę i co może ich zaniepokoić u pozornie zdrowych dzieci.

        Samym oglądaniem dziecka można przecież wiele zaobserwować i uniknąć np.
        sytuacji kiedy rodzic widzi u dziecka ciągle pojawiające się siniaki ale myśli
        sobie 'że przecież jest lato, a dziecko ciągle spada z rowera, chodzi po
        drzewach, przewraca się więc to pewnie nic poważnego' i może to być 'nic
        poważnego' a mogą to być pierwsze objawy białaczki. Oczywiście warto mieć na
        uwadze, że objawy np. białaczki zazwyczaj pojawiają się szybko, w ciągu paru
        tygodni więc jednorazowe badania nie wniosą wiele w diagnostykę w danym
        momencie, ale zwrócą uwagę rodziców na problem więc myślę, że nie można mówić,
        że są bez sensu.
        • turpin mam nadzieję, że ktoś z Fundacji to przeczyta 26.05.09, 18:31
          Nigdzie nie odbiegam. Niestety, tego typu akcja, nawet w wersji przeprowadzonej
          'miękkimi' środkami, jest medycznie nieomal bezcelowa, a z punktu widzenia
          organizacji opieki zdrowotnej wręcz szkodliwa.

          Tłumaczę jeszcze raz i powoli.

          Zapadalność na najczęstsze nowotwory złośliwe u dzieci, czyli ostre białaczki,
          to zaledwie kilka przypadków/milion dzieci na rok. Na inne nowotwory złośliwe
          razem wzięte to mniej więcej drugie tyle. Większość z nich jest w oczywisty
          sposób objawowa i to tak, że ho ho!. Oznacza to, że aby 'wykryć' (de facto
          zacząć podejrzewać) jeden-dwa przypadki białaczki na te parę tygodni wcześniej,
          niż i tak pewnie trafiłyby do lekarza, trzeba przebadać koło miliona dzieci 'z
          łapanki'. Wyobrażasz sobie skalę, w tym i koszt takiej akcji? Przecież, choć w
          grę wchodziłoby wyłącznie zebranie wywiadu i badanie fizykalne, czas lekarza nie
          jest za darmo, nawet na terenie Rzeczpospolitej Trzy i Pół. Jeśli nawet
          przyjmiemy (nie za bardzo odbiegając od prawdy), że lekarze w Polsce pracują za
          darmo, to taki lekarz w tym samym czasie mógłby robić coś bardziej sensownego.
          Podobnie czas rejestratorki, sekretarki, i inne koszta, których się łatwo nie
          dostrzega. Do tego koszta masy niepotrzebnych badań, które będą pokłosiem
          takiej akcji u dzieci, u których 'cośtam' niby wykryto w atmosferze paranoi, co
          to się wszystkim łatwo udzieli.

          Nie chce mi się liczyć, ilu 'lekarzo-godzin' trzeba by by wyłapać te parę
          przypadków i ile by to kosztowało (doskonałe zadanie dla Krystiana), ale nawet
          bez liczenia pomysł wygląda na absurdalny.

          Na prawdę można te środki i ofiarność ludzką dużo mądrzej spożytkować. Choćby
          na leki przeciw-wymiotne. Mogę na życzenie podać mnóstwo sposobów, bo polskie
          realia jeszcze trochę pamiętam.

          Zaś te dzieci z białaczkami, które trafiają do szpitali w stanie przedagonalnym,
          bo rodzice lekceważyli oczywiste objawy i tak nie zostaną objęte taką akcją, bo
          pochodzą z takich środowisk, z którymi nie ma żadnej komunikacji społecznej,
          wyjąwszy mniej lub bardziej regularne wizyty dzielnicowego.
          • Gość: All Re: mam nadzieję, że ktoś z Fundacji to przeczyta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 08:04
            Jesteś nieludzki...materialista, bo jednak nie powiem: trzeźwy
            realista...Idealista czasmi nelezy być, oni zwyciężają,pozdro:))
          • Gość: Hastour Re: mam nadzieję, że ktoś z Fundacji to przeczyta IP: 94.254.207.* 07.06.09, 13:34
            Gratulacje dla Turpina za głos rozsądku. A do wszystkich nawiedzonych
            idealistów, niewątpliwie pełnych szlachetnych intencji - jasne, że nic mi do
            waszego idealizmu, byle tylko się realizował za wasze własne pieniądze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka