turpin
06.07.09, 09:48
Jeśli można posłużyć się językiem wyzutym z emocji, to jeden z
najciekawszych nowych dylematów etycznych współczesnej medycyny.
Zaczynają pojawiać się niebywale drogie i umiarkowanie skuteczne
leki na rzadkie choroby. Przeważnie trzeba je podawać do końca
życia, często przez owo leczenie przedłużanego. Inny, może jeszcze
lepszy przykład, to rekombinowane glukocerebrozydazy w chorobie
Gauchera.
Oczywiście wielu czytelników oburzy się na bezduszną
biurokrację, 'odmawiającą dzieciom prawa do ulgi w cierpieniu'.
Problem tkwi w szczegółach, a konkretnie w liczbach. Pieniędzy ile
jest tyle jest, a roczne leczenie małego Huntera kosztuje gdzieś
tyle, co dwa przeszczepy szpiku, które istotnie ratują życie i ze
środkami na które różnie w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej bywa.
Ten dylemat mają też kraje duuuużo zamożniejsze od Polski. I takich
leków i metod leczenia będzie coraz więcej.
Komu byście odebrali, a komu dali?