Dodaj do ulubionych

Za zwiedzanie Krakowa - co łaska!

IP: 77.236.0.* 25.07.09, 09:50
"Po to zrobiliśmy licencję, żeby naszą wiedzę przekazać innym i zorganizować taką wycieczkę, w której sami chcielibyśmy uczestniczyć. Nie tylko powiedzieć wyuczony tekst i zgarnąć za to pieniądze."
No cóż, skoro głównym celem, jaki przyświecał robieniu licencji przewodnickiej, było przekazywanie swej wiedzy dalej - trzeba po prostu zorganizować samemu kursy przewodnickie. Będzie można przekazywać.
Jednak większość przewodników chce "zgarniać za to pieniądze" - to zwykły zawód, jak wiele innych. Czekamy na kolejne inicjatywy: nauczyciele będą przekazywać swą wiedzę w szkołach za darmo? przyniesiesz do dentysty własne materiały, a on ci za darmo zaplombuje zęby? (w końcu to taka sama usługa jak przewodnicka)
Obserwuj wątek
    • Gość: mrrr Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.devs.futuro.pl 25.07.09, 09:52
      nowa inicjatywa? przeciez to dziala co najmniej od kilku sezonow...
    • Gość: US sprawa dla urzedu skarbowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 10:33
      Gazecie Wyborczej gratuluje promocji 'szarej strefy' - Ten artykuł to
      ewidentnie reklama darmowej lewizny. Świadczenie usługi przewodnika 'za
      napiwki' - dochód nieopodatkowany. Bardzo ciekawe czy ten Pan ewidencjonuje
      'te datki' za usługę która świadczy i w jaki sposób to robi. Jak sam mówi -
      "Ale nie chodzi tylko o pieniądze, choć wszystko zależy od grupy. Zdarzają się
      osoby, które płacą nawet 100 zł, ale też trafiają się i takie grupy, które po
      kilkugodzinnym spacerze zostawili 40 zł." - czyli nie sa to zadne FREE walking
      tours. 'Darmowe' w nazwie to zwykły chwyt marketingowy mający na celu
      przyciągniecie klienta. Koszt wycieczki jest ukryty w pieniazkach do
      'wyżebrania' na koniec wycieczki - 'skoro chodziłeś z nami przez 4 godziny to
      moze dasz nam chociaz 'napiwek'. Napiwek jest zatem ukrytym i nieopodatkowanym
      kosztem 'biletu' uczestnictwa w wycieczce

      W artykule jest duzo niescislosci. Np standardowy koszt wynajecia przewodnika
      po Krakowie na 4 h w jezyku angielskim to 250 zl brutto. Dla grupy 10 osobowej
      to zatem koszt 25zl/osobe - dla 20 osob juz 12,5/osoba (3 euro). Jesli ktos
      jest turysta indywidualnym bez trudu moze sie dolaczyc do wycieczek
      organizowanych codziennie przez kilka firm (ktore zapewne placa podatki i
      musza ewidencjonowac dochod na kasach fiskalnych)- koszt od 40 zl/osobe. jaka
      wiec korzysc z 'darmowych wycieczek'??

      Poza tym biura turystyczne wcale nie sa hermetyczne. Jesli ktos jest' dobry' w
      tym co robi - nie nudzi i ma dobry angielski - nie narzeka na brak zlecen.
      • Gość: Listekklonu Re: sprawa dla urzedu skarbowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.09, 11:05
        > Gazecie Wyborczej gratuluje promocji 'szarej strefy' - Ten artykuł to
        > ewidentnie reklama darmowej lewizny. Świadczenie usługi przewodnika 'za
        > napiwki' - dochód nieopodatkowany.

        Jeśli jesteś przewodnikiem to wiesz dobrze, że napiwki dostają także ci
        przewodnicy, którzy są wynajmowani odpłatnie przez biuro. Więc cała Twoja
        argumentacja do bani.
    • Gość: Byly przewodnik Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.ists.pl 25.07.09, 10:49
      Biura turystyczne nie sa hermetyczne. Jak zaczynalem pracowac to stalem pod
      wawelem ( to bylo jakies 10 lat temu i turystow bylo o wiele mniej ) potem
      roznioslem wizytowki po biurach. Dostalem jedna szanse potem kolejna. Grupy mnie
      chwalily wiec po roku pracowalem juz dla wielu znanych "korporacji". Nie
      rozumiem ideii dawania czegos za darmo. W moim przekonaniu jak cos jest za darmo
      to jest do d....
      Byly przewodnik obecnie pracownik bankowy Tomasz W.
      Ps. - a czy kolega ma dzialalnosc gospodarcza?? placi zus?? czy jest
      zarejestrowany jako bezrobotny i doi nas z podatkow sam zarabiajac na czarno??
    • Gość: Tina Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 11:11
      Praca przewodnika jest taka pracą, jak każda inna i dlaczego ktos
      sie dziwi, ze przewodnik bierze za nią pieniądze? Czy z tego powodu,
      ze praca ta związana jest z czyimś urlopem (czyt. urlopem turystów),
      wolnym czasem, jakąś przyjemnością osoby świadczące usługi
      turystyczne, w tym przewodnickie, powinny je robic za darmo bądz
      półdarmo? Przyjmując taki punkt widzenia dziwic powinno istnienie
      oplat za bilety do kin, teatrów czy wstępy do dyskotek... Legalne
      świadczenie usług przewodnickich wiąże sie z wystawieniem rachunku,
      czyli jednoczesnie z odprowadzeniem odpowiedniej kwoty w ramach
      podatku do Urzedu Skarboweg- tym bardziej dziwi mnie nagonka na
      odplatnosc takich usług. Argument o swoistej "traumie" będącej
      efektem uczestnictwa w wycieczkach szkolnych, w nastepstwie której
      to tejże trauamy uczestnik z dobrej woli nigdy nie zapłaciłby za
      przewodnika a tak uczestniczenie w zwiedzaniu "gratisowym" pozwala
      mu na zrealizowanie swoich potrzeb poznawczych, jest żałosny. Bo np.
      ja chetnie nie płaciłabym m.in za bilety PKP ("truma" zwiazana z
      dlugoletnim korzystaniem z tego srodka transprtu), bardzo chetnie
      zrezygnowalabym z obowoiazkowego ubezpieczenia zdrowotnego ("trauma"
      pwstała na skutek licznych wizyt w placówkach państwowej opieki
      zdrowotnej), i uiszała ewentualne opłaty po wyswiadczeniu usług
      przez w/w instytucje.

      Oczywiscie jestem przewodnikiem i pilotem, trudnię się tym zawodowo
      (czyt. zyję z tego) a swoje usługi staram się wykonywać najlepiej
      jak potrafię. Cały czas doskonale swoj warsztat pracy pilota-
      przewodnika, poszerzam swoja wiedze podczas kursów uzupełniających,
      wykladow a takze w ramach samokształcenia. Wszystko to oczywiscie
      wiąże się z nakładem odpowiednich środkow finansowych, ale tez
      poswięcenia na to czasu. Swoją prace wykonuję legalnie, wywiązuję
      sie ze wszystkich zobowiązan podatkowych, jakie państwo naklada na
      mnie, jako osobe prowwdząca działalnośc gospodarcza. Wysokośc
      stawki, jaka sobie życze od klientow skalkulowana jest tak, by
      podołac równiez tym zobowiązaniom finansowym. Kazdy kto wie, ile
      trzeba "wychodzić", by uzbierac pieniądze na np. całroczny ZUS, nie
      uwaza 300zł za kwote wygórowana.
      Absolotunie nie czuję sie zagrożona przez przewodnikow pracujących
      za "co łaska".
      • Gość: hoover Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: 213.134.187.* 25.07.09, 12:04
        to jeszcze zapisz sie do zwiazkow, i jak ludzie nie beda chcieli Ci placic
        wygorowanych kwot, to pojedziecie pod sejm i bedzie palic opony.
        Wiesz jaki jest problem? Ze, jesli znajomi z innego miasta/kraju do mnie
        przyjada, i bede chcial im pokazac krakow, to istnieje szansa ze dostane mandat,
        a za co? Ze oprowadzam grupe >4 ? >5 osob... Jestescie mafia i tyle, mowisz -
        dbanie o profesjonalizm - swietnie, to skoro jestescie takimi profesjonalystamy,
        to konkurencja ze strony ludzi ktorzy nie sa w mafii i biora nizsze stawki, wam
        nie zaszkodzi.
        • Gość: tina Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 18:05
          Nie mam natury związkowca, więc opon palic nie będę. Płacą mi ci,
          ktorzy chcą zamówic taka usługę. Czy wspomniane 250-300zł to duzo
          dla grupy 30-osobowej? Ne jestem członkiem zadnej mafii, wię
          wypraszam sobie takie okreslenia. rozumiem, ze twoj swiat, zwlaszcza
          zawodowy, opiera sie głównie na układach, bo najczesiej ocenia sie
          kogos wg siebie... Zaczynajac pracę jako przewodnik nie znalam
          nikogo z branzy turystycznej. prace dostalam jako anonimowy czlowiek
          z ulicy.
    • Gość: wolnorynkowy Skończyć z komunizmem "licencji przewodnickich" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 12:17
      Rozgonić bandę przewodników "licencjonowanych", skończyć z licencjami na te
      usługi!

      To po pierwsze jest niezgodne z prawem unijnym (!!!) a po drugie to jest żywa
      skamienielina PRL-u. Wolność prowadzenia działalności gospodarczej nie może
      być ograniczana przez lobby leśnych dziadków z PTTK-u!

      Przewodnik to nie lekarz ani nawet nie biuro podróży, które wysyła ludzi na
      drugi koniec świata z całym związanym z tym ryzykiem, żeby musieć mieć
      licencję, pozwolenie itp.

      Natomiast rzeczywiście ciekawe jest - jak to zostało podniesione w tym wątku -
      jak te "darmowe" usługi są rozliczane. Czy dostanę paragon fiskalny za
      "napiwek"? Gazeta by mogła coś na ten temat napisać (albo ktoś na forum).
      Jeśli to jest legalne to absolutnie nie powinno to być tajemnicą :-)
      • Gość: Kasia Re: Skończyć z komunizmem "licencji przewodnickic IP: *.chello.pl 25.07.09, 13:02
        A ty pajacu reprezentujesz Zimowskiego czy tych od czarnych
        trababtów pożal się Boże przewodników od komunizmu, którzy nawet
        nawet nie wiedzą o czym tak naprawdę mówią.
        • Gość: wolnorynkowy Dziękuję za obrażanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 13:07
          Dziękuję za "pajaca". Takie uwagi dokładnie pokazują, że "licencjonowani
          przewodnicy" nie mają do zaproponowania nic.

          Waszym problemem jest wasza niekompetencja. A w związku z tym - wasz strach. Nie
          umiecie nic, nie potraficie nic. Utrzymuje was przy życiu przedpotopowe prawo
          rodem z PRL.

          Ale wystarczy jeden proces i pójdziecie z torbami, bo "licencyjne" przepisy są
          niezgodne z prawem unijnym. Jesteście jak sieroty po PGR-ach. Wydaje się wam, że
          "czy się siedzi, czy się leży, tysiąc pięćset się należy".

          Otóż nie należy się.

          z wyrazami szacunku,

          wolnorynkowy "pajac"
          • Gość: tina Re: Dziękuję za obrażanie IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 18:22
            Nie czuję sie niekompetentna ani niedouczona ani nic nieumiejąca.
            Nie uwazam, ze "czy się stoi czy się leży". Jak wytłumaczysz
            zaintersowanie osób prywatnych chęcią zwiedzenia np. Krk z
            profesjonalnym przewodnikiem? W księgarniach przeciez tyle książek o
            Krk, moze sobie poczytac i pozwiedzac miasto na własna rękę. A co do
            wolnego rynku- jak wiadomo to on weryfikuje, kto sie na nim
            utrzymuje. Nie obawiam sie pójscia z torbami:))
            • Gość: wolnorynkowy Socjalistyczna mentalność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 19:40
              Gość portalu: tina napisał(a):

              > Nie czuję sie niekompetentna ani niedouczona ani nic nieumiejąca.
              > Nie uwazam, ze "czy się stoi czy się leży". Jak wytłumaczysz
              > zaintersowanie osób prywatnych chęcią zwiedzenia np. Krk z
              > profesjonalnym przewodnikiem?

              Wytłumaczę to ustawowywm BRAKIEM WYBORU.

              Brakiem wyboru spowodowanym komunistycznymi przepisami które są na rękę obecnej
              przewodnickiej hmm: RODZINIE.

              Świadcząc usługi przewodnickie bez komunistycznej licencji narażamy się na
              mandat karny. (W świetle prawa "usługi przewodnickie" to również opowiadanie
              anegdot trójce znajomych z Warszawy o zabytkach, które mijamy idąc piechotą
              przez Rynek).

              Wolny rynek niczego dzisiaj nie weryfikuje.

              Weryfikuje Straż Miejska (sprawdzając licencje) i banda leśnych dziadków, którzy
              te licencje przyznają a których podstawowym interesem jest nie dopuszczać do
              wolnej konkurencji na rynku usług przewodnickich.

              Równie dobrze specjalne licencje powinni mieć dziennikarze (bez licencji będą
              kłamać jak najęci), sklepikarze (bez tej licencji będą się mylić i oszukiwać na
              wadze) oraz adwokaci bo bez licencji będą źle bronić klientów.

              O, to ostatnie dobry przykład - adwokaci TEŻ muszą mieć komunistyczną licencje i
              o to jest od dłuższego czasu wojna.
              • Gość: tina Re: Socjalistyczna mentalność IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 20:08
                > Nie czuję sie niekompetentna ani niedouczona ani nic nieumiejąca.
                > Nie uwazam, ze "czy się stoi czy się leży". Jak wytłumaczysz
                > zaintersowanie osób prywatnych chęcią zwiedzenia np. Krk z
                > profesjonalnym przewodnikiem?

                Wytłumaczę to ustawowywm BRAKIEM WYBORU.

                Nie, nie wytumaczysz tego ustawowym brakiem wyboru. grupa, np
                składajaca sie z 3 osoob nie jest wg ustawy, zobowiązana do
                korzystanie z usług przewodnika. Zrozum, ze sa osoby, które chca
                zwiedzic zmiasto z kims, kto je zna, wiec szukaja takich osób np.
                przez biura podrózy. bo niby jak inaczej maja załatwic taka usugę-
                łapać przypadkowych ludzi na Rynku? Zanim cos mądrego napiszesz, to
                przemyśl wcześniej zagadnienie...
                • Gość: wolnorynkowy Re: Socjalistyczna mentalność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 20:27
                  Nie rozumiesz języka polskiego.

                  Trzy albo trzydzieści osób chcą mieć WYBÓR.

                  Chcą móc wybrać między starym leśnym dziadkiem z licencją a np. wariatem. Bo
                  CHCĄ mieć wariata który im coś opowie fajnego.

                  Ale co z tego że chcą, skoro PAŃSTWO sterroryzowane "rodziną" przewodnicką każe
                  mu korzystać z wariata licencjonowanego. Bo Państwo Wie Lepiej.
                  • Gość: ZUS i PODATKI Re: Socjalistyczna mentalność IP: *.autocom.pl 28.07.09, 04:37
                    Szanowny oszolomie.

                    Zrozum ze te licencje sa po to zrobione, zeby ci licencjonowani przewodnicy (po
                    10 miesiacach kursu i zadanych egzaminach) mieli prace w Polsce i TUTAJ placili
                    PODATKI i ZUS (obecnie 840zl miesiecznie) i zeby jakis OSZOLOM z KSIEZYCA nie
                    mogl od tak sobie chodzic z turystami po miescie czy po gorach - bajdurzyc trzy
                    po trzy - i raczyc ich swoja niekompetencja za friko lub za cash.

                    Zalapales oszolomku?
              • Gość: Tina Re: Socjalistyczna mentalność IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 20:21
                Równie dobrze można prowadzić samochód nie mając ukończonego prawa
                jazdy i zdanego egzaminu. Patrzac racjonalnie: wypadki powodowane sa
                nie tylko przez osoby siadające za kółkiem bez wymaganego kursu i
                egzaminu. Tak tak, to tez komunistyczna licencja. Czy tłumacz nie
                mający tytłu "przysięgły" jest gorszy od tego przysięgłego?? Ta
                swoista licencja daje mu tylko prawo tumaczenia odpowiednich
                dokumentów, których tłumacz "nieprzysięgły" nie dostanie, chociazby
                był osobą znająca język duzo lepiej od "przysięgłego". Tak, tak,
                zyjemy w kraju samych komunistycznych licencji... Niech larum
                podniosa ksiegowi- tylko odpowiednie szkolenie daje tytuł "biegłego"
                czy "głównego księgowego". Czy znaczy to, ze "zwykła" ksiegowa swym
                rozumiem ogrania tylko część zagadnień ekonomicznych? A ty sie
                czepiasz przewodnikow. praca i licencja jak każda inna......
                • Gość: wolnorynkowy Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 20:35
                  Wybacz ale dyskusja na poziomie na którym nie rozróżniamy pilota samolotu od
                  pilota wycieczek mnie nie interesuje.

                  Widać, że zwolennicy obowiązkowych licencji na wszystko, w tym na oprowadzanie
                  gości po mieście mają ułomność której dyskusja nie wyprostuje.

                  Tłumacz przysięgły nie jest żadną analogią, co najwyżej świadczy o tym jak
                  (słabo) rozumiesz otaczający świat.

                  Do świadczenia usług tłumaczeń wystarczy rejestracja działalności gospodarczej.
                  Tylko specjalny i rzadko spotykany rodzaj tłumaczeń wymaga statusu tłumacza
                  przysięgłego. Tłumacz kabinowy może mieć ten papier, ale w praktyce na nic mu on
                  nie jest potrzebny. Nie mam nic przeciwko temu, żeby sądy wymagały specjalnych
                  kwalifikacji od przewodników świadczących usługi stronom postępowań sądowych.
                  Ale od zwykłych umów cywilnoprawnych (jakimi jest 99% umów o tłumaczenie) proszę
                  się odczepić.

                  Bzdur o księgowych i biegłości nawet nie będę komentował, szkoda czasu.

                  Jeśli Twoim ideałem jest kraj, w którym dosłownie wszystko wymaga zezwolenia a
                  pilot wycieczek musi mieć licencje analogiczną do licencji pilota samolotów
                  czterosilnikowych - to marzymy o zupełnie innych krajach.

                  Ja z PRL-u wyrosłem dawno temu i siermiężny komunizm, regulowanie wszystkiego
                  odgórnie, komisje leśnych dziadków itp. to nie moja bajka. Ale jak widzę, komuna
                  trzyma się mocno.
                  • Gość: Tina Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 21:01
                    Nie, pokazauje tylko, ze do wykonywania wielu prac niezbędna jest
                    licencja, wedle obowiązujących przepisów. I tyle. Zycze sukcesów w
                    czytaniu ze zrozumieniem!!
                    • Gość: misiu Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: 77.236.0.* 25.07.09, 22:58
                      Zimowski - co ty masz z tymi 'lesnymi dziadkami'? Jestes jakis
                      paranoik czy co?
                    • Gość: y Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: 78.146.20.* 26.07.09, 02:50
                      ...a 'wolnorynkowy' probowal Ci wytlumaczyc, ze przepisy sa bzdurne poniewaz:
                      1. ograniczaja wybor
                      2. podnosza koszty wynajecia przewodnika

                      Doskonale widac na przykladzie tej dyskusji kto ma mentalnosc totalitarna. A
                      moze to tylko chciwosc i obrona swoich interesow? Tak czy inaczej wiekszosc
                      ludzi doskonale rozumie, ze przewodnik to nie jest zaden zawod 'specjalnej
                      troski' i licencjonowany jest tylko dzieki sile krewnych i znajomych krolika...

                      I jeszcze jedno, to jak sie boicie kazdego kto moglby zmienic status quo
                      pokazuje wasza aktywnosc w tym watku.

                      bez pozdrowien
                      • Gość: xyz Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.09, 05:23
                        "I jeszcze jedno, to jak sie boicie kazdego kto moglby zmienic
                        status quo pokazuje wasza aktywnosc w tym watku."
                        Chciałbyś.
                    • Gość: im Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: 91.192.144.* 26.07.09, 21:45
                      jeśli licencjonowani przewodnicy czytają ze zrozumieniem tak jak Ty, kobieto, to ja dziękuję, kupię przewodnik w księgarni. albo wynajmę przewodnika bez licencji. powtarza Ci się, że chodzi o WOLNY WYBÓR, a Ty dalej swoje. jak dla mnie możecie mieć te swoje licencje, ale jako turysta chcę mieć MOŻLIWOŚĆ wyboru przewodnika bez licencji. np. takiego co umie czytać ze zrozumieniem. pozdrawiam
                      • Gość: LAWINA Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.autocom.pl 28.07.09, 04:45
                        Pare lat temu jeden nauczyciel tez chcial miec "wolny wybor" - polazl z uczniami
                        w Tatry BEZ LICENCJONOWANEGO PRZEWODNIKA w zimie i czesc uczestnikow grupy
                        przez jego "wolny wybor" i brak profesjonalizmu juz z tej wycieczki nie wrocila,
                        bo zabrala ich lawina.

                        Mowi Ci to cos?

                        NIE MYL WOLNOSCI Z DOWOLNOSCIA, KTORA PROWADZI DO ANARCHII.
                        • Gość: Melissanka Pleciesz! IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.09, 21:39
                          Nie porównuj chodzenia po Tatrach ze spacerkiem po mieście!!!
                          Wymień mi jakies jedno zagrożenie, które może sprowadzić na turystów
                          zwiedzających Stare MAiasto przewodnik bez licencji. Czekam!
                  • Gość: Tomasz W. Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.ists.pl 26.07.09, 01:00
                    No tak zyjemy w czasie ponowoczesnosci, postmodernizmu, globalnej wioski. Zadne
                    licencje nie sa obowiazkowe. Jesli nie potrafisz rozroznic komunizmu od
                    demokracji to ogladnij misia, rozmowy kontrolowane ,przeczytaj Davisa, albo po
                    prostu palnij sie w leb. Skoncz kurs przewodnicki zdaj go i wtedy porównuj go do
                    licencji pilota samolotu. Zapewniam cie ze niewielu pilotow airbusa wiedzialoby
                    kiedy byl lokowany krakow tak jak niewielu pilotow wycieczek wiedzialoby jak
                    obslugiwac stery samolotu. W sumie po co licencje... kiedys widzialem serial
                    ostry dyzur ... chyba zostane chirurgiem. Przeciez ta cala instytucja "licencji"
                    jest rodem z prl-u wiec smialo wytne jakas nerke albo pluco ... ktos chetny??
                    Licencje sa po to zeby osoba zatrudniajaca przewodnika miala swiadomosc
                    profesjonalnosci uslug swiadczonych. A te jak ich nazywasz "lesne dziadki " (
                    notabene okreslenie futbolowe - wiec wnioskuje ze to jakis kibol=chuligan=
                    prostak pisal) to moze ludzie "wiekowi" ale posiadajacy ogromna wiedze ( taka o
                    ktorej moglbys marzyc). Nie kazdy przewodnik musi byc swietnym mowca - takim
                    ktory z najnudniejszego faktu zrobi ciekawa legende ( ci nudni zazwyczaj
                    odpadaja z rynku po paru miesiacach), ale kazdy powinien byc profesjonalny. Jak
                    oprowadzalem to nie mowilem ze katedra byla wtedy a wtedy zbudowana ale szukalem
                    ciekawostek takich ktore moglby zainteresowac zarowno 16 jak i 60 latka. To
                    oczywiscie wymagalo pracy , poswiecenia, pasji i lat samodoskonalenia sie. Ale
                    latwiej jest napisac ze mafia, lesne dziatki, zlodzieje. Popracuj troche nad
                    soba, wiedza, doswiadczeniem, podejsciem do ludzi, jezykiem, zasobem slownictwa
                    i wtedy krytykuj. A moze lepiej wypiac sie na legalne interesy i dilowac, krasc,
                    klamac, rabowac banki. No cos=z licencja to rzezcz zbedna - przeciez nawet
                    sprzatczka moze byc po godzinach dentystka!!!
                    • Gość: Anastazy Re: Pilot samolotu a pilot wycieczek IP: *.2-0.pl 26.07.09, 21:59
                      Wolnorynkowy pisał o możliwości wyboru - domniemanie większego
                      profesjonalizmu prawie zawsze będzie dawać fory tym zrzeszonym,
                      polecanym przez biuro. I część turystów nie zechce mieć nic
                      wspólnego z innymi. Jednak część wolałaby sama wybrać - i to powinno
                      być umożliwione. Osobiście uważam, że skandalem jest, jeśli mam
                      dostać mandat, bo np. robię sobie w Krakowie ślub, wpada do mnie
                      kilkudziesięciu krewnych z dalszych okolic, przechodzimy sobie po
                      Starym Mieście i przy okazji opowiadam, co nas otacza itd, a potem
                      mnie strażnik miejski "pac" i do mandatu. Niech rynek decyduje, a
                      nie jakieś przestarzałe procedury, kto ma prawo oprowadzać, a kto
                      nie. Myślę, że w szerszej skali przewodnicy amatorzy nie mieliby
                      szansy na zlecenia. Zauważcie jednak, że koleś z artykułu licencję
                      posiada...
    • Gość: KN Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.smsiarkowiec.pl 25.07.09, 12:36
      Bardzo śmieszne - oprowadzanie za free! Ciekawy jestem, jak długo wytrzymaliby ci przewodnicy, gdyby nie dostawali żadnych napiwków. Chyba niedługo.
      Nie ma to jak promowanie szarej strefy - Gratulacje dla Gazety. Zawód przewodnika czy pilota, to taka praca jak wiele innych, więc powinna być wynagradzana, a podatki od dochodów odprowadzane.
    • Gość: pav Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 14:11
      najfajniejsze w tym wszystkim jest to,ze koles na zdjeciu"przewodnik" jest
      potwornie nudny a osobowosc ma zlozona niczym Frankenstein przed uderzeniem
      pioruna...
      potrafi uspic dziecko z ADHD w 20min
      dlatego tez nie dostal pracy w zadnym sensownym biurze, po prostu nie nadaje
      sie do tej pracy...
      smutne ale prawdziwe
      • Gość: xD polactwo wyłazi powyżej IP: *.multimo.pl 25.07.09, 16:31
        smutne ale prawdziwe
    • Gość: Robert K Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.chello.pl 25.07.09, 14:11
      Uczestniczyłem w wycieczce Free walking tour, dobrze spędzony czas, Paweł
      posiada bardzo dużą wiedzę i ciekawie opowiada, nie są to też typowe
      wycieczki, w których opowiada się, że parapet w stylu gotyckim 17 X roku xxxx
      został przekształcony w barokowy przez zastosowanie czegoś tam, co poza
      historykami sztuki i absolwentami architektury nikogo po prostu nie interesuje
      i po 30 min moze byc nudne, Na free walking tour nie nudziłem się, trasa jest
      długa i pokazuje wszystkie ważne atrakcje Krakowa, nie tylko Rynek i Wawel,
      ale też Skałkę, Kazimierz, hot spoty gdzie kręcono listę Schindlera, warto
      skorzystać, bo rzeczywiście tradycyjne wycieczki są strasznie drogie, dla mnie
      nie wchodzi w gre zaplacenie komus 300 zl za wycieczke, nawet 150 to duzo,
      zwyczajnie nei stac mnie na taki luksus, wygorowane ceny biur podrozy sa
      pewnie nastawione na bogatych zagranicznych klientów, ale nie biorą pod uwagę
      zasobnosci portfeli młodych ludzi, którzy podróżują ostatnio wiele, ale
      ekonomicznie, tanie linie, tanie hostele i przystepni przewodnicy, jesli jest
      drogo młody człowiek sam zwiedzi miasto, ewentualnie skorzysta z broszur, i tu
      pojawia sie free walking tour które umozliwia takim osobm profesjonalne
      zwiedzenie Krakowa.
      • Gość: pav Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 14:14
        btw biura ktore organizuja takie walking tours codziennie oferuja bilety za
        30-50zl od osoby, to chyba nie jest wygorowana kwota za 3godz zwiedzania z
        dobrym przewodnikiem?
        to tak a propos promocyjnego tekstu poprzednika roberta k
        za malo informacji od kolegi?haahh
        pozdrawiam
        ;]
      • Gość: Tina Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 18:06
        jesli cie nie stac na 300 zlo, to dołłącz do jakiejs grupy- np. 30-
        osobowej. wówczas koszt od osoby to 10zł:)) Prawie za free:))
    • Gość: xD niech rynek decyduje IP: *.multimo.pl 25.07.09, 16:29
      nikt więcej.

      skoro są chętni klienci to dlaczego nie?

      czy pownieniem zgłosić do urzedu skarbowego fakt, ze za oprowadzenie znajomych
      po Krakowie postawili mi za to oni kilka piw? Przeciez to był moj
      nieopodatkowany przychod...

      Państwo cały czas was dyma na okrągło a wy sie troszczycie o podatki. żenada
      • Gość: chodnik Re: niech rynek decyduje IP: *.autocom.pl 28.07.09, 05:13
        Nie wiem kto kogo dyma, ale niektorzy normalni ludzie maja taka zajawke, ze
        placa podatki - na przyklad na remont chodnika na Starym Miescie w Krakowie (po
        ktorym pewnie zdarzylo ci sie chodzic) lub Narododowy Fundusz Odnowy Zabytkow
        itp. zeby taki ciul jak ty mogl se chodzic z "rodzina" po zabytkowym Krakowie i
        opowiadac nieprofejonalnie dyrdymaly o placacych podatki jego Mieszkancach
    • Gość: xyz Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.09, 18:14
      Oczywiście, że rynek wszystko weryfikuje i zweryfikuje i ten sposób
      pokazywania naszego pięknego miasta. Będą dobrzy zarobią. Tylko
      ile ?, i czy każdego dnia ?, czy będą w stanie się z tego utrzymać /
      w tym zus i podatki.....bo zakładam iż jest to uczciwy biznes/ ?
      Nie wierzę by ktoś w ramach "co łaska" dał im więcej niż
      licencjonowanemu przewodnikowi. A co do licencji. Gwarantuje,że
      oprowadzająca nas osoba posiada odpowiednią wiedzę, przygotowanie i
      nie wciska nam bredni. A o ile się orientuję to oprowadzając grupę
      do 10 osób mandat nikomu nie grozi.
      Krótko mówiąc dobrym przewodnikom nic nie zagraża. Nie ma o
      co "kruszyć kopii" ani wzajemnie się obrażać.
    • Gość: Tina Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.187.243.3.ip.abpl.pl 25.07.09, 20:26
      Świadcząc usługi przewodnickie bez komunistycznej licencji narażamy
      się na
      mandat karny. (W świetle prawa "usługi przewodnickie" to również
      opowiadanie
      anegdot trójce znajomych z Warszawy o zabytkach, które mijamy idąc
      piechotą
      przez Rynek

      Sugeruję zapoznac się z obowiązującym prawem i kilkoma pojęciami z
      zakresu turystyki. Powodzenia!!!
      • Gość: xyz Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.09, 21:08
        Coś mi się zdaje, że bredzisz ale Ok sprawdzę. To żaden problem. Ty
        natomiast zastanów się co tutaj piszesz. Ostatnia wypowiedź w pewnym
        stopniu zaprzecza wcześniejszj. Czy wogóle wiesz o co Ci chodzi ?
      • Gość: A Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.chello.pl 26.07.09, 23:56
        jesli mowisz prawde - czas najwyzszy zmienic prawo.....
    • Gość: Przewodnik Kilka faktów IP: *.chello.pl 25.07.09, 21:47
      Przewodników w Krakowie z licencją jest 1200,organizacji
      zrzeszających przewodników 10, nie ma przymusu aby do nich
      należeć,nie zapewniają one pracy, ale organizują spotkania,
      szkolenia wykłady dla tych, którzy już mają licencję i kursy dla
      ewentualnych przyszłych przewodników.
      "Leśne dziadki" z PTTK i przewodnicy senorzy to ludzie "renesansu" o
      olbrzymiej wiedzy i kulturze osobistej, służą mlodzym o ile oni tego
      chcą radą i pomocą.Szkoda,że jest ich coraz mniej......
      Stawka za zwiedzanie Krakowa w grupie do 40 czasem i 50 osób wynosi
      250-300 zł za 4-5 godz pracy przewodnika z licencją i obowiązkowym
      wystawieniem rachunku dla klienta.
      Kontrolę licencji w Krakowie prowadzi Straż Miejska, Policja i
      urzędnicy stosownego Departamentu w Urzędzie Marszałkowskim.
      A tak na marginesie od 30 lat Kraków jest na liście UNESCO i to
      popwduje,że własnie tutaj w sp[osób szczególny zwraca sie uwagę na
      jakośc usług, wiedzę i prowadzi kontrolę, nie ma na to żadnego
      wpływu prawo UE.


      • Gość: Listekklonu Re: Kilka faktów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.09, 11:21
        > A tak na marginesie od 30 lat Kraków jest na liście UNESCO i to
        > popwduje,że własnie tutaj w sp[osób szczególny zwraca sie uwagę na
        > jakośc usług, wiedzę i prowadzi kontrolę, nie ma na to żadnego
        > wpływu prawo UE.

        Co nie zmienia faktu, że istnieją licencjonowani przewodnicy, którzy plotą trzy
        po trzy. Kilka razy miałam wątpliwą przyjemność podsłuchać bzdury wygadywane
        przez zawodowych przewodników na Kazimierzu. Na tym się akurat znam i potrafię
        ocenić. Jeśli rzeczywiście egzamin ma weryfikować wiedzę oprowadzających, to
        powinien być powtarzany co kilka lat. Egzaminatorami powinni być fachowcy, czyli
        historycy zajmujący się Krakowem, historycy sztuki, a nie starsi przewodnicy.
      • Gość: taki jeden Re: Kilka faktów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.09, 15:10
        Gość portalu: Przewodnik napisał(a):

        > A tak na marginesie od 30 lat Kraków jest na liście UNESCO i to
        > popwduje,że własnie tutaj w sp[osób szczególny zwraca sie uwagę na
        > jakośc usług, wiedzę i prowadzi kontrolę, nie ma na to żadnego
        > wpływu prawo UE.

        Owszem, nie ma - ale tylko dlatego, że prawo UE jest w Polsce łamane.

        Chodzi np. o dyrektywę usługową UE i dyrektywę w sprawie uznawania kwalifikacji
        zawodowych UE.
    • Gość: Krówka Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.09, 23:22
      Skoro pozwalają pisać o sobie w gazecie, to sprawy podatkowe mają raczej w
      porządku, więc ten wątek krytyki prowadzi donikąd. Ocenianie, czy ktoś
      opowiada ciekawie po jego wyglądzie też nie jest dobrym tropem. Jeżeli mają
      coraz więcej chętnych, to znaczy, że są dobrzy. Jeśli oni chcą oprowadzać, a
      turyści chcą ich słuchać, to nie widzę problemu :).
      • Gość: DUMPING Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.autocom.pl 28.07.09, 05:25
        zenujacy dumping, psucie rynku turystycznego i sredniowieczne partactwo.

        Na tej zasadzie to za niedlugo hotele, restauracje, taksowki, dorozki, tramwaje
        i pociagi w Krakowie tez beda "za darmo" czy "za colaske"???

        Krakow zszedl na dziady kalwaryjskie ?????
    • Gość: polka Dlaczego krytykujecie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.09, 11:16
      Kompletnie nie rozumiem skąd taka krytyka?
      Ludzie zrobili kurs, zapłacili za niego niemałe pieniądze, uczyli się sumiennie,
      bo wiem, że nie jest to kurs łatwy, który łatwo "zaliczyć". I co? I NIC.
      Wszelkie stanowiska są pozajmowane przez osoby niekoniecznie kompetentne, tylko
      przez "znajomych znajomych ich znajomych". Taka jest prawda- masz znajomych,
      masz pracę.
      Ci przewodnicy nie rejestruja się na bezrobociu, nie czekaja az praca ich
      znajdzie- sami próbują, szukaja drogi do tego, aby robic to co najlepiej
      potrafią i lubią.
      Pomijajac fakt, ze uslugi przewodnickie biur podrozy itp są tak drogie, że nie
      dziwota, ze Krakow nie ma juz tylu turystów.
      Kompletnie nie rozumiem skad ta krytyka.
      Mnie osobiscie ten pomysl sie podoba- nie uda sie (w co watpie), ok, ale jest
      szansa, ze bedzie inaczej i w koncu hermetyczne biura podrozy itp poczuja jakas
      konkurencje i przestana windowac kosmiczne ceny. Mam nadzieje, ze ten pomysl sie
      uda i nie beda polegac tylko na poczcie pantoflowej. Mam nadzieje tez ze za
      kilkugodzinna prace przewodnicy beda dostawali od 40osobowych grup wiecej niz 40
      zł..
      Ahh Polaczki.. zero klasy... Nic tylko krytyka..
      • Gość: SKLADKA NA DZIADA Re: Dlaczego krytykujecie?? IP: *.autocom.pl 28.07.09, 05:29
        Witajcie w Krakowie! Jest tutaj SKLADKA NA BIDNEGO DZIADKA! Jak wiesc gminna
        niesie...
    • Gość: staś Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.09, 21:25
      Inni przewodnicy, biura turystyczne biorą pieniądze z góry, oni
      dostają napiwki tylko od zadowolonych o wartości adekwatnej do
      stopnia zadowolenia. Nie wyobrażam żeby robili to na czarno. "Starsi
      koledzy po fachu" ściągneli by im nie jedna kontrolę.
    • Gość: Alicja Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: 62.121.129.* 27.07.09, 11:10
      Mi się ta inicjatywa podoba i nie wiem, skąd tak powszechna krytyka... Sama
      korzystałam na tej zasadzie z usług przewodnika w Amsterdamie - pan był jak
      najbardziej kompetentny i dowiedziałam się naprawdę wielu interesujących
      rzeczy. Gdybym miała przewodnikowi zapłacić normalną holenderską stawkę, to po
      prostu nie byłoby mnie na to stać... I nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, że
      jeśli przewodnik nie bierze za zwiedzanie pieniędzy "z góry" to musi znaczyć,
      że nie zna się na tym co robi... Do takiej oceny może upoważniać jedynie
      udział w tego rodzaju wycieczce.
    • Gość: robert Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.09, 22:30
      ja juz dawno stwierdziłem , ze jestesmy narodem debili i to jest najlepszy
      przykład a gdzie urząd skarbowy pity i zus
    • Gość: Punisher Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.ists.pl 28.07.09, 11:06

      ......za wszystko życie wystawia rachunki..........
      • Gość: bibiana Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.09, 17:25
        też nie rozumiem o co tu tyle hałasu; takie wycieczki to świetna alternatywa dla osób z chudszym portfelem; sama korzystałam z tego typu "wycieczek za napiwki" organizowanych w różnych europejskich miastach traktując je zwykle jako wstęp do dalszego zwiedzania - jeśli coś mnie na trasie szczególnie zainteresowało, to zwykle wracałam tam później sama na szczegółowe oględziny, nie mam też zastrzeżeń co do fachowości przewodników i poziomu ich wiedzy

        za niewielkie (w porównaniu do licencjonowanych biur) pieniądze można zobaczyć najważniejsze miejsca w mieście w przyjaznej, często kameralnej atmosferze - to trochę tak, jakby po obcym mieście oprowadzał cię ktoś znajomy :-)
    • Gość: wolny rynek Kolejna republika preziów i przewodników zagrożona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.09, 10:50
      Pozostałości po komunie wiecznie żywe. Na wszystko musi być licencja,
      pozwolenie i zgoda odnośnych władz.
      I zamknięte kółko usługodawców.

    • Gość: Bronisław Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.ghnet.pl 05.08.09, 14:03
      Paweł jest marnym przewodnikiem, nikt go nie słucha , a do tego uprawia ciche
      oszukiwanie, nas przewodników, którzy posiadają działalność gospodarczą i
      muszą opłacić wszystkie składki zus-owskie jak i podatek od działalności.
      Nieprawdą jest że otrzymuje datki, przeliczając na cały miesiąc 30 dni po 100
      zł (min dochód bez opodatkowania i kosztów) zarabia więcej niż niejeden
      przewodnik miesięcznie, a ludzie dają się na to nabierać... Każdy by chciał
      bułkę albo wejściówkę do kina za friko. Do tej pory nikt nie zainteresował
      się, do tego gazeta jeszcze promuje oszukiwanie państwa i legalnych
      przewodników, KTÓRZY WCALE NIE SĄ Z CZASU KOMUNIZMU, którzy w poprzednich
      latach zdawali bardzo ciężkie egz. i zdali i muszą egzystować.
      • Gość: ava Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 12:09
        Chyba nie wiesz, co mówisz, człowieku. Paweł wcale nie jest marnym
        przewodnikiem, słuchają go wszyscy! Zanim skomentujesz, przemyśl, co chcesz
        napisać. I nie pisz kłamstw!
        Byłam na tej wycieczce. Przewodnicy są świetni i nie rozumiem, skąd u niektórych
        osób komentujących artykuł tyle zawiści.
        Oni też chodzili na kurs, też zdawali ciężki egzamin. Też muszą się dokształcać,
        jeśli chcą być dobrzy. A wiem, że chcą.
        A to, że zbierają napiwki zamiast umówionej kwoty? I co z tego? To ich sprawa, z
        czego się będą utrzymywać. Jeśli płacą podatki to co Was tak naprawdę obchodzi
        sposób, w jaki zarabiają na ten podatek?
    • Gość: Ewa Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.ghnet.pl 11.08.09, 20:12
      nie wiem czy to grono przewodników może płacić jakiekolwiek podatki od
      zainkasowanych pieniędzy, ponieważ nie mają zarejestrowanej działalności
      gospodarczej ,nie wystawiają żadnych rachunków ,a do tego umiejętności
      językowe są tak marne że żadne biuro nie dało by im zlecenia
    • Gość: KRK Na oprowadzanie wcale nie trzeba licencji IP: *.zax.pl 12.08.09, 17:56
      A mandaty od Straży Miejskiej można łatwo "anulować" w sądzie bo nie mają
      podstaw prawnych. Ustawa o usługach turystycznych wcale nie nakazuje
      posiadania jakiejś zakichanej licencji wydawanej przez starych komuchów. Więc
      spokojnie bez przeszkolenia można sobie oprowadzać grupkę ludzi i nie mieć
      żadnego identyfikatora.
    • Gość: Ania Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.ghnet.pl 12.08.09, 20:17
      Nie dziwię się że oprowadzające osoby bez odpowiedniego przygotowania
      opowiadają bzdury na temat Krakowa ,które później są powielane dalej
      • Gość: jitka Re: Za zwiedzanie Krakowa - co łaska! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.10.09, 19:43
        A mnie ostatnio zastanowiło jedno - i nie chcę tu wkładać
        przysłowiowego kija w mrowisko ;) - czemu nie można zdawać egzaminu
        na przewodnika miejskiego nie ukończywszy wcześniej kursu? Bo, że
        kurs jest wymagany na prawo jazdy, to rozumiem (zagrożenie życia),
        ale na przewodnika? To jest wiedza szeroko dostępna w książkach...
        więc proszę o odpowiedź po co ten kurs? Pytam serio i bez przytku w
        niczją stronę :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka