kela12
28.11.07, 21:30
Od września mój syn chodzi do prywatnego żłobka. Pewnego dnia (w
ostatnim czasie)przyprowadzam dziecko jak zwykle rano do żłobka, a
pani przedszkolanka mówi żebym zaczęła szukać nowego miejsca dla
małego, bo w tym żłobku dzieci mają złe warunki: żywieniowe (opisała
mi co dzieci jadały, a czego nie - i jedno i drugie było dla mnie
przerażające), sanitarne - kilka tygodni nie sprzątane łazieki, nie
prane pościelki, brak jakichkolwiek zajęć dydaktycznych (które są w
programie nauczania, brak wymaganych zabezpiezeń (typu bramek). No
wogóle jakiś koszmar. Przedszkolanki nie zatrudnione na żadną umowę,
wreszcie sie wkurzyły i zaczęły mówić rodzicom co jest nie tak.
Proszą jednak o dyskrecję ponieważ dopiero za kilka dni mają dostać
wypłatę i boją się, że jeśli za szybko rozgłoszę sprawę (oczywiście
właścicielce placówki) to one zostaną bez pieniędzy. Do końca
listopada nie mam wyjścia i prowadzam tam mojego syna (dziś
przyniosłam mu jedzenie do żłobka), bo nie mam go z kim zostawić, a
tydzień w pracy akurat jest taki, że nie ma mowy o urlopie. Od
poniedziałku na trochę wspomoże nas moja mama, aleto i tak nie na
dłuższą metę. Ale nie o tym chcę napisać. Poradźcie mi proszę co mam
zrobić. Musze na jakiejs podstawie zrezygnować zeżłobka do konsa msc
czyli już, ale mam byc tez dyskretna jeszcze jakies dwa tygodnie bo
panie przedszkolanki mnie o to proszą, to jakas paranoja. Z jednej
strony mam ochotę udusic właścicielkę, narobić jej złej opinii itd,
a z drugiej musze jej cos skłamać. Boje się że jesli to zrobię to
zamknę drogę do tego aby kobieta poniosła konsekwencje. Za ogromne
pieniądze jakie dostawała wiele dzieci chodziło głodne, nie mówiąc
już o alergikach, (mój syn na przykład)które nie dostawały
odpowiedniego posiłku. Boże mogłabym tak jeszcze wypisywać długo,
ale z grubsza naswietliłam sprawę. Może któraś z was ma dobry pomysł
co z tym zrobić,, co powiedziec tej właścicielce, nie szkodząc
paniom przedszkolankom. I co potem? Tylko błagam, nie piszcie o
sądzie czy rzeczniku praw dziecka, bo ja na to wszystko nie mam
dowodów, to są słowa pań, które mówią, że owszem moga zeznawać, ale
ja wiem jaką my Polacy mamy mentalnośc, mocni w gebie jestesmy, a
jak przyjdzie co do czego to zachowujemy sie jak gdyby nigdy nic.
Sorry za długasny tekst. CO MAM ZROBIĆ???