Dodaj do ulubionych

seks przed ślubem?

01.10.09, 19:40
Z góry przepraszam wszystkie forumki,które mogą czuć się zbulwersowane
pytaniem. Nie pytam CZY WY wytrwałyście itp,bo mnie to nie interesuje,ani nie
jestem jakaś wścibska.Pytam jakie macie zdanie w tej kwestii. Czy podzielacie
zdanie kościoła? Czy boicie się piekła za brak wstrzemięźliwości? wink
Obserwuj wątek
    • aureolkaa Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 19:49
      Tak szczerze to nie wyobrażam sobie abym miała zdecydować się na wiązanie z kimś
      na całe życie jeśli
      po 1 nie spróbujemy wspólnie pomieszkać przed ślubem
      po 2 nie wiedziałabym jak wyglądałoby nasze życie seksualne.
      Nie mam nic przeciwko wstrzemięźliwości do ślubu jeśli ktoś ma takie zasady. Ja
      jestem na nie smile
      • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 19:53
        ma to jakiś sens to,co mówisz aureolko.
        Tak tylko przyszło mi to pytanie na myśl. Niedawno rozmawiałam o tym ze znajomym
        księdzem i powiedział mi coś takiego. Cytuję:

        'Ja będę trzymał się stanowiska Kościoła. Kościół jest przeciwny. Wydawać się to
        może ograniczające dla wielu....
        Kościół od początku chce dla nas dobra. Stworzył przestrzeń małżeństwa żeby
        człowiek mógł w pokoju się realizować. Kościół chce przez taki zakaz ochronić
        nasze relacjie męsko-damskie, nasze emocje,uczucia, więzi. Ile w takim
        współżyciu jest niepokoju, napięcia. Zamiast radości z poczęcia miejsce ma
        strach , lęk.
        Kościół chce nas przez wstrzemięźliwość uczyć, kształtować do dojrzałej
        miłości, która nie będzie opierała się na egoizmie. Dla mnie małżeństwo jest
        miejscem gdzie dopiero można konumować tę miłość, właśnie przez zbliżenie się
        kobiety do mężczyzny.
        Przez wstrzemięźliwość uczymy sie wierności.
        To nie jest tak że seks jest beeeee. To jest dar dany przez Boga, prezent.
        Trudno jest mi to wyrazić prościej'.
        • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:00
          zoselin1987 napisała:

          > Ile w takim
          > współżyciu jest niepokoju, napięcia. Zamiast radości z poczęcia miejsce ma
          strach , lęk.

          To jest najsłabszy punkt rozumowania znajomego, którego cytujesz. Dlaczego?

          1) Bo strach i lęk wpaja w nas właśnie Kościół - od samego początku
          katechizacji. I poczucie winy. Rodzimy się grzeszni i grzeszni umieramy,
          grzeszna jest nawet ulga po zakończeniu spowiedzi. Jeśli przekonuje się młodych
          ludzi, że współżycie przed ślubem jest grzechem - a dojrzałość płciową osiąga
          się obecnie ok. 15 roku życia, 10 lat celibatu jest bardzo trudne, a za
          masturbację oczywiście również grozi piekło - to trudno, żeby tego dyskomfortu
          psychicznego podczas współżycia nie było.

          2) Kto powiedział, że każda para współżyjąca przed ślubem się boi? Ja jestem
          szczęśliwa. Gdyby okazało się, że mimo pigułek jestem w ciąży (a przecież może
          się okazać), to bym tylko skakała z radości. Czego tu się bać?
          • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:04
            majself nie pytaj mnie dlaczego. Ja tylko zacytowałam punkt widzenia mojego
            kolegi księdza wink
            Ale pewnie miał na myśli nieplanowaną ciąże mówiąc o lęku itp.

            właśnie. DObrze zauważyłaś,że przecież masturbacja jest również grzechem.
            Zastanawiam się co mają zrobić biedni panowie,kiedy np długo nie mają kobiety...
            Jakby na to nie spojrzeć to fizjonomia,burza hormonów... ciężko sobie niekiedy
            przecież przetłumaczyć NIE BO TO GRZECH.

            • lili-2008 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:13
              Grzechem (czy to w pojęciu katolickim, czy świeckim) jest zabicie kogoś, kradzież, świadome oszukanie, ale nie coś tak pięknego jak seks dwojga kochających się ludzi, czy masturbacja, gdy człowiek odchodzi od zmysłów i musi się rozładować (no, najczęściej są to faceciwink).
              Zgadzam się z majself, to kościół chce w nas wciąż wzbudzać strach i lęk poprzez zakazy i nakazy. Społeczeństwo moherowych beretów niestety nie pomaga, póki co ja nie widzę szans Polski na osiągnięcie tolerancji i wyrozumiałości religijnej.
              Najlepszy przykład, gdy bierze się ślub cywilny. Połowa rodziny jest zniesmaczona, że nie kościelny, część osób nie pojawia się, bo "co to za ślub, jak nie w kościele" (chrzestna mojego męża nie przyszła do nas, bo nie uznaje ślubów cywilnych). No naprawdę... Moja rodzina nie należy do zbytnio religijnych, ale powiem Wam, że nigdy nie spotkałam tak uczciwych, dobrych i mądrych praktykujących katolików, a moja rodzina jest właśnie taka, chociaż nie żyje tak, jak Kościół każe.
              • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:23
                lili-2008 napisała:

                > Grzechem (czy to w pojęciu katolickim, czy świeckim) jest zabicie kogoś, kradzi
                > eż, świadome oszukanie, ale nie coś tak pięknego jak seks dwojga kochających si
                > ę ludzi, czy masturbacja, gdy człowiek odchodzi od zmysłów i musi się rozładowa
                > ć (no, najczęściej są to faceciwink).
                Niestety, ale w pojęciu katolickim grzechem jest seks dwojga kochających się
                ludzi, jeśli ci ludzie nie przysięgali sobie przed Bogiem i ludźmi.

                A w pojęciu polskim grzechem jest wziąć ślub cywilny. Cóż poradzisz, lili,
                kołtuństwo i ciasne baniactwo.

                Aha, Zoselin, i fizjoLOGIA. Fizjonomia = twarz.
                • lili-2008 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:25
                  Oj oj, źle się wyraziłam. Miałam oczywiście na myśli to, że grzechem powinno byćsmile Bo że seks przed ślubem w tej chwili nim jest to wiembig_grin
                • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:27
                  słuszna uwaga. Faktycznie pomyliłam smile
                • lili-2008 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:28
                  Aha, mnie jakoś mało rusza to, że "popełniłam grzech", biorąc cywilnywink
                  • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:32
                    Ja jestem dzieckiem takiego związku! I jakoś nie widzę różnicy...

                    Gdyby tylko druga połowa się zgadzała, to bym też na cywilnym poprzestała. A tak
                    to będzie konkordatowy... Jednostronny.
            • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:21
              Zoselin, ale ja też o nieplanowanej ciąży mówię! W XXI wieku, kiedy
              antykoncepcja jest nie tylko powszechnie dostępna, ale też naprawdę skuteczna i
              tak różnorodna, że każdy znajdzie metodę dla siebie, ten lęk występuje tylko...

              ...kiedy ktoś się za bardzo przejmie tym, co mówi Kościół. O antykoncepcji i o
              seksie.

              Czyli błędne koło, nie? Nie zabezpieczasz się - boisz się ciąży. Zabezpieczasz
              się - boisz się piekła. Rozładowujesz napięcie sama (nie tylko panowie muszą to
              robić... kobiety po prostu o tym nie mówią) - też boisz się piekła. I bezpłodności.
            • tomelanka Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:37
              a kobiety maja tlumic swoj poped tak? biedni panowie? i potem sie mowi ze facet
              to macho a laska to szmata
              laski tez sie masturbuja
              • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:39
                tomelanka napisała:

                > a kobiety maja tlumic swoj poped tak? biedni panowie? i potem sie mowi ze facet
                > to macho a laska to szmata
                > laski tez sie masturbuja
                Nie powiedziałam,że żyję w błogiej nieświadomości,że kobiety tego nie robią.
        • lili-2008 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:01
          Tak, tak, księża to na pewno tyyyle wiedzą o seksiesmile Z całym szacunkiem, ale mnie poglądy księży na seks bawią.
          On mówi o napięciu... Ok, a co powie na napięcie, niezrozumienie, smutek, rozczarowanie, depresję, gdy dopiero po ślubie dwoje ludzi zaczyna współżyć i okazuje się, że są wręcz tragicznie niedopasowani pod tym względem? Wiem, że seks to nie wszystko, ale jednak jest to ważna sfera naszego życia małżeńskiego, dzieci się z czegoś brac muszą, a jak młodzi nie mają ochoty ze sobą współżyć to co to za małżeństwo? Ludzie się rozwodzą również z powodu nieudanego życia seksualnego. Gdy życie seksualne jest do d..y bardziej jest prawdopodobne to, że żona/mąż zdradzi.
          Po co to wszystko? Czy nie byłoby łatwiej, milej i przyjemniej, gdyby Kościół nie wtrącał się w intymne życie katolików?
          • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:06
            lili-2008 napisała:

            > Tak, tak, księża to na pewno tyyyle wiedzą o seksiesmile Z całym szacunkiem, ale m
            > nie poglądy księży na seks bawią.
            > On mówi o napięciu... Ok, a co powie na napięcie, niezrozumienie, smutek, rozcz
            > arowanie, depresję, gdy dopiero po ślubie dwoje ludzi zaczyna współżyć i okazuj
            > e się, że są wręcz tragicznie niedopasowani pod tym względem? Wiem, że seks to
            > nie wszystko, ale jednak jest to ważna sfera naszego życia małżeńskiego, dzieci
            > się z czegoś brac muszą, a jak młodzi nie mają ochoty ze sobą współżyć to co t
            > o za małżeństwo? Ludzie się rozwodzą również z powodu nieudanego życia seksualn
            > ego. Gdy życie seksualne jest do d..y bardziej jest prawdopodobne to, że żona/m
            > ąż zdradzi.
            > Po co to wszystko? Czy nie byłoby łatwiej, milej i przyjemniej, gdyby Kościół n
            > ie wtrącał się w intymne życie katolików?

            Z tym się całkowicie zgadzam.
            Seks to na pewno nie wszystko, ale jak mówisz ważny element w naszym życiu.
            Głupio być ze sobą 10-15 lat, a potem jeśli już dojdzie do zbliżenia < nie
            takiego jak sobie wymarzyliśmy> to mieć uczucie ' kurde to nie to.Zero przyjemności'
            Niestety..Kościoł chyba jest w wielu kwestiach bardzo ograniczony sad
      • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 19:55
        Nic dodać, nic ująć, aureolkaa.

        Nie czuję się częścią kościoła. Choć uważam się za osobę głęboko moralną - to ta
        moralność nie wypływa z nakazów religijnych (mimo że w paru punktach się
        pokrywa) raczej z poczucia bycia w porządku wobec siebie i innych.

        Dlatego nie wyobrażam sobie, żebym w trosce o szczęście swoje i przyszłego męża
        miała nie sprawdzić naszego zgrania we wszystkich możliwych do sprawdzenia
        dziedzinach. Nie wierzę w to, że trafię do piekła za to, że chciałam dobrze.
        • stworzenje piekła nie ma 02.10.09, 12:55
          majself napisała:

          > dziedzinach. Nie wierzę w to, że trafię do piekła za to, że chciałam dobrze.

          podobno nie ma, tak ogłosił kościół i to publicznie, że tylko jest Czyściec i Niebo.
          • madziaq Re: piekła nie ma 02.10.09, 13:38
            Ale chyba nie katolicki?
            Bo jeśli tak to bardzo poprosze o jakiegoś linka do źródeł, bo czuję że coś mnie
            ominęło wink A chciałabym być na bieżąco, bo się duchowościami różnych religii
            interesuję smile
            • stworzenje Re: piekła nie ma 02.10.09, 15:30
              madziaq napisała:


              > ominęło wink A chciałabym być na bieżąco, bo się duchowościami różnych religii
              > interesuję smile

              naprawdę podobno sam Papież to powiedział - mój dziadek był bardzo w szoku,
              kurczę żebym ja to teraz znalazła tą informację smile.Katolicki jak najbardziej.
              • marina111 Re: piekła nie ma 03.10.09, 10:56
                No to teraz dałas do pieca smile
                Ja słyszałam cos dokładanie odwrotnego, ksiadz sprostowywał ze wiele osob wierzy
                w niebo i czysciec ale w piekło nie i to jest błąd.
                Nie wiem gdzie ty to usłyszałas
      • tomelanka Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:00
        nie jestem zbulwersowana pytaniem
        nie popieram stanowiska kosciola
        nie boje sie piekla-tyle mojego za zycia
    • pumkaa Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:14
      Uważam, że sprawdzenie partnera i w tej kwestii jest koniecznością,
      jeśli myśli się o zawarciu małżeństwa. Wiele rzeczy w seksie można
      dopracować (kwestia praktyki i rozmów), ale co, jak po ślubie
      okazuje się, że małżonek jest impotentem, albo małżonka jest
      aseksualna? Takie rzeczy się zdarzają i właśnie prowadzą do zdrad,
      nawet w najbardziej religijnych rodzinach.
      Ja nie rozumiem tylko, jak można odstawiać taką szopkę, świadomie
      sypiać (i grzeszyć) z partnerem, a potem przed ołtarzem i księdzem
      dawać popis swej "wiary". Dla mnie to takie "księżniczkowate"
      podejście - bierzemy ślub w kościele, bo chcę mieć piękny ślub z
      bajeczną suknią, welonem, płatkami róż i żeby w ogole było słodko.
      Z podziwem patrzę na moją koleżankę (20 lat skończy dopiero w
      listopadzie), która wychodzi za mąż za rok i oboje z narzeczonym
      chcą poczekać z seksem do ślubu, właśnie ze względów religijnych.
      Podziwiam ich właśnie za to, że nie ma w tej relacji hipokryzji i
      jak wierzyć w Kościół - to na 100%, a nie wybiórczo.
      Nie czujcie się dotknięte moim postem, takie jest moje zdanie i mam
      do niego prawo.
      • najta Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:25
        Generalnie to jest tak, że seks przedmałżeński uznawany jest przez kościół za
        grzech. Ale można się z niego spowiadać. Księża widzą raczej problem we wspólnym
        mieszkaniu pary przed ślubem. jeśli uprawiasz seks i mieszkasz z chłopakiem, to
        księża nie chcą dawać rozgrzeszenia. Powód? Nie ma szczerego postanowienia
        poprawy. Seks w sytuacji, gdy para nie mieszka razem uznawany jest za słabość
        człowieka, przez co popełnia on grzech. Ale tu rozgrzeszenie się dostaje.

        Generalnie, słuchałam kiedyś wykładu pewnego księdza, który mówił, że tak jest,
        iż bliskość dwojga ludzi prowadzi do seksu. Nie należy się tego bać, ale trzeba
        spowiadać. Także ksiądz miał zdrowe podejście do sprawy smile

        Chyba niewiele osób wytrzymuje do ślubu bez seksu...
        • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:33
          najta napisała:

          > Generalnie to jest tak, że seks przedmałżeński uznawany jest przez kościół za
          > grzech. Ale można się z niego spowiadać. Księża widzą raczej problem we wspólny
          > m
          > mieszkaniu pary przed ślubem. jeśli uprawiasz seks i mieszkasz z chłopakiem, t
          > o
          > księża nie chcą dawać rozgrzeszenia. Powód? Nie ma szczerego postanowienia
          > poprawy. Seks w sytuacji, gdy para nie mieszka razem uznawany jest za słabość
          > człowieka, przez co popełnia on grzech. Ale tu rozgrzeszenie się dostaje.
          >
          Fakt. Rzeczywiście tak jest z tym rozgrzeszeniem, ale ja i tak tego nie rozumiem
          zbytnio.

          Powiem tak. Jestem katoliczką.Chcę wziąć ślub kościelny,gdyż chcę świadczyć
          swoją miłość przed Bogiem przede wszystkim,ale naprawdę są kwestie, w których
          nie tylko nie zgadzam się z Kościołem,ale które mnie po prostu doprowadzają do
          szewskiej pasji. I co wtedy?
          Powinnam zmienić wiarę....?? Bo nie zgadzam się w 100% z tym co Kościół wyznaje
          za słuszne?
          • najta Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:49
            Musisz się spowiadać, spowiadać. Po prostu kościół uznaje, że jak mieszkasz z
            chłopem i uprawiasz z nim seks, to nie ma w Tobie szczerego postanowienia poprawy.

            No, więc przed ślubem wiele par ma tylko jedną spowiedź, po której muszą na ten
            dzień zamieszkać osobno, coby znów nie zgrzeszyć big_grin I tak to się dzieje. Zresztą
            chęć zawarcia związku małżeńskiego sprawia, że kościół uznaje, że chcesz się
            poprawić smile
            • glonik Re: seks przed ślubem? 06.10.09, 00:37
              najta napisała:

              > Musisz się spowiadać, spowiadać. Po prostu kościół uznaje, że jak
              mieszkasz z
              > chłopem i uprawiasz z nim seks, to nie ma w Tobie szczerego
              postanowienia popra
              > wy.
              >
              > No, więc przed ślubem wiele par ma tylko jedną spowiedź, po której
              muszą na ten
              > dzień zamieszkać osobno, coby znów nie zgrzeszyć big_grin I tak to się
              dzieje. Zreszt
              > ą
              > chęć zawarcia związku małżeńskiego sprawia, że kościół uznaje, że
              chcesz się
              > poprawić smile

              I tak właśnie wyglada hipokryzja kościoła - kasa; a i
              też "wierzącyh" przyszłych małżonków.
              Abo bierzecie tylko ślub cywilny, albo się stosujecie do zasad
              kościoła. Nie ma czegoś takiego: mam piękną suknię, białą
              oczywiście, moje życie seksualne należy do mnie i oczekujecie
              SACRUM.

              Proponuję iść za ikoną (hehe) polską - Piłsudskim - i wiarę zmieniać.
              Ja nie wierzę, nie popadam w zwątwpienie i nie wkładam welonu.
              Jak wiara - to we wszystkim, a nie wybiórczo, co mi pasuje.
        • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:38
          AFAIR publiczny i trwały konkubinat (czyli wspólne mieszkanie i sypianie ze
          sobą) to jest przeszkoda do zawarcia małżeństwa według Kodeksu Prawa
          Kanonicznego. Chyba podlega dyspensie jako przeszkoda ziemska.

          A ja właśnie o tę spowiedź chciałam zapytać. Z tego co widzę, większość z was
          bierze zwyczajne śluby kościelne. Spowiadacie się z seksu przed wzięciem ślubu,
          chodzi mi o spowiedź przyszłych małżonków?
      • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:30
        Nie do końca się zgadzam ze stwierdzeniem,że jak wierzyć to na 100%. Nie wiem
        czy znalazłabym odpowiednią dla siebie wiarę,gdybym miała zgadzać się ze wszystkim.
        Bardziej martwią mnie Ci,którzy krzyżem padają normalnie w kościele,a w życiu
        codziennym robią tyle krzywdy...cierpią na tzw. znieczulicę itp itd... o co kaman?
    • zia86 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:37
      Ja do wstrzymania się aż do ślubu nic nie mam. Uważam nawet to za
      bardzo fajnie i romantyczne, wtedy taka noc poślubna ma w sobie
      tajemniczość i magię. Jednak uważam również, że powinno się poznać i w
      tej strefie przed ślubem. W rozumieniu kościoła grzechem jest też
      rozwód i cudzołóstwo, więc co mają zrobić ludzie którzy się nie
      dopasowali w tej strefie? A przecież to nie jest tak, że jak ktoś do
      siebie pasuje w sferze duchowej to i fizycznej też musi.
      • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:40
        zia86 napisała:

        > Ja do wstrzymania się aż do ślubu nic nie mam. Uważam nawet to za
        > bardzo fajnie i romantyczne, wtedy taka noc poślubna ma w sobie
        > tajemniczość i magię.

        Jaka noc poślubna? Wesela trwają do rana nierzadko.
        • zia86 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 20:47
          No to dzień poślubny albo następna noc. My np. noc poślubną planujemy w
          nocy z niedzieli na poniedziałek. smile
          • tomelanka Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:51
            jaki rozwod, kosciol nie ma takiego pojecia jak rozwod, nie ma pojecia=nie ma
            grzechu

            ja tam noc poslubna planuje wink
            • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 23:54
              tomelanka napisała:

              > jaki rozwod, kosciol nie ma takiego pojecia jak rozwod, nie ma pojecia=nie ma
              grzechu

              Nie do końca. Kościół nie uznaje rozwodów, małżeństwo sakramentalne jest
              małżeństwem wiecznym, chyba że stwierdzi się jego nieważność (i niejako uzna za
              niebyłe). Dlatego nie można wziąć ślubu konkordatowego, a później się rozwieść i
              wziąć kolejnego ślubu cywilnego - dla Kościoła to jest jak wielożeństwo.
          • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 23:44
            Ja jakoś nie widzę nic romantycznego w utracie dziewictwa.
    • zoselin1987 a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 20:43
      nie irytuje Was chociażby podejście kościoła do tego typu kwestii.
      Nóż mi się w kieszeni otwiera < tak katoliczce>, gdy słyszę jak jakiś mocno
      ograniczony ksiądz mówi,że kobiety,które mają problem z zajściem w ciąże mają na
      sumieniu zapewne aborcję itp.
      • najta Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 20:53
        Oj kwestia in vitro też jest trudna. Ciężko mi się na razie w tej kwestii
        wypowiadać, bo nie wiem, co bym zrobiła, gdybym nie mogła mieć dzieci. Pewnie
        rozważałabym takie wyjście...
        • zoselin1987 Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 20:56
          hm jako że temat ten może mnie niejako dotyczyć to powiem tak : żebym miała się
          smarzyć w piekle to zdecydowałabym się na in vitro.
        • najta Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 20:56
          No ja w konfesjonale usłyszałam, że krzywdzę siebie i na pewno nie będę mogła
          mieć dzieci, bo zażywam tabsy. A zażywam je m. in. po to, żeby mieć w
          przyszłości dzieci... Przy PCO to jedyna metoda niedopuszczania do rozwoju
          "choroby".

          Ehh...to był taki stary ksiądz, który nie zna się niestety na wielu dzisiejszych
          sprawach i problemach, a zwłaszcza na ginekologii..
          • zoselin1987 Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 20:58
            nic nie mów najta..
            leki hormonalne= straszne zło..
            • najta Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 21:13
              No właśnie...
          • ni24 Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 22:55
            chyba nie do konca wiesz o co chodzi...w tym schorzeniu...tabl jedyne co robia
            reguluja cykl i dzialaja na objawy...oczywiscie po odstawiniu objawy
            powracaja...w roznym wieku leczy sie rozne objawy u mlodych kobiet gl objawy
            (wiec nieregularne cykle, i objawy hyperandrogenizmu) a kobiet w wieku
            rozrodczym (wspomaga sie rozrod-obecnie wiele metod od stymulacji po
            laparsokopie-chetniej)u starszych zapobiega sie rozowjow zespolu
            metabolicznego,gl prewencja (samo pcos jets tez czynniekim ryzyka rozwoju neo
            endometrium i jajnika) sorry za wyklad ale nie moge sie pochamowac taka juz moja
            natura
            • najta Re: a kwestia in vitro chociażby? 01.10.09, 23:58
              No właśnie wiem o co chodzi. PCO nie da się wyleczyć. Jednak stosowanie terapii
              hormonalnej zapobiega dojrzewaniu pęcherzyków i ich odkładaniu się na jajnikach.
              Oszczędza jajniki. W przyszłości łatwiej będzie o zajście w ciążę. To niestety
              tylko działania zapobiegawcze..
              • ni24 Re: a kwestia in vitro chociażby? 02.10.09, 08:16
                no niestety ale tak sobie mysle naprawde wszystko sie zmienia bardzo szybko
                diagnostyka leczenie idzie do przodu wiec...mysle ze niedlugo bedzie jakis
                standard i pco bedzie tylko kosmetyka..pozatym posieszam sie ze ..kurcze pco
                dotyczy ok 10%kobiet((np u mnie w mojej bylej grupie studenckiej na
                10dziewczyn-3leczyly sie z powodu pco)-(w roznej postacii od "lekkiej po
                ciezka")jets to obecnie glowna przyczyna nieplodnosci wiec...bedzie szlo ku
                lepszemu...
                ps sorry za rozpisywaniewinksmile jestem okropna
    • sophie.k Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:36
      Z tego co tu czytam wiele z Was nie zgadza się ze zdaniem Kościoła w wielu
      kwestiach.
      A jednak większość postanowiła wziąć ślub kościelny.
      Czy to nie jest hipokryzja?
      No dziewczyny, no tak szczerze, no?
      Nigdy nie pomyślałyście o sobie, że to nie jest szczere, to co robicie?
      Bo przecież wcale nie chcecie się poprawiać, jeśli już się wyspowiadacie z tego,
      że żyjecie z mężczyzną przed ślubem. Nawet nie uważecie tego za nic złego.
      A przecież Kościół katolicki wyznacza zasady. I jako katoliczki chyba musicie
      tych zasad przestrzegać?

      • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:40
        sophie.k napisała:

        > Z tego co tu czytam wiele z Was nie zgadza się ze zdaniem Kościoła w wielu
        > kwestiach.
        > A jednak większość postanowiła wziąć ślub kościelny.

        Tak, jak pisałam. Chcę wziąć ślub kościelny nie dla KOŚCIOŁA tylko po to,aby
        świadczyć swoją miłość przed Bogiem.I nic nie poradzę na to,że nie zgadzam się z
        niektórym podejściem Kościoła. Jestem istotą rozumną, czyli jak sama nazwa
        wskazuje mam prawo korzystać z mózgu. Czy to wg Ciebie hipokryzja?

        • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:42
          mózgu,czyli w tym wypadku rozumu smile
        • sophie.k Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:44
          Tak, to jest hipokryzja. Bo bierzesz ślub w obrządku katolickim, w katolickim
          Kościele. A nie zgadasz się z jego naukami i łamiesz jego zasady.
          Jeśli wierzy się w Boga, to ślub "przed nim" można wziąć nawet na łące.

          A jeszcze tak mi się przypomniało. Częscią mszy jest wyznanie wiary chyba,
          prawda? I tam się mówi : "Wierzę w Święty Kościół Powszechny..."
          No to wierzysz, czy nie wierzysz?

          • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:47
            ok. Tak więc jestem hipokrytką smile
            • sophie.k Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:52
              No cóż, to przykre.
              I tylko dla wyjaśnienia: nie pytam, żeby kogoś ocenić czy atakować.
              Zastanawia mnie ogrom tego zjawiska po prostu.
              Sama nie mam do czynienia nic ani z katolicyzmem, ani z cheścijaństwem w ogóle
              ani z żadną inna religią. Nigdy nie byłam członkiem Kościoła i dzięki temu nie
              mam takich dylematów. Z drugiej strony, jestem w stanie spojrzeć na to bardzo
              obiektywnie, bo nic mnie z tym nie łączy.
          • zia86 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 21:52
            Ja też jestem hipokrytką i absolutnie mi to nie przeszkadza. Podobno
            Bóg dał nam wolną wole i rozum więc z niego korzystam.
      • najta Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:10
        Tak samo jest w przypadku innych grzechów. Jeśli, dajmy na to, będę kogoś
        obmawiać, zazdrościć, przeklinać - to wszystko są grzechy. Spowiadamy się z
        nich, żałujemy tego. To nie oznacza, że nie popełnimy tych grzechów ponownie.
        Człowiek jest słaby i swoje grzechy powiela. Po to jest spowiedź, żeby można
        było się z grzechów oczyścić. Przecież nikt nie planuje z zimną krwią - jutro
        będzie seks. Chyba zawsze dzieje się to pod wpływem chwili.
        • najta Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:11
          To było do Sophie
        • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:27
          Warunkiem dobrej spowiedzi jest żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy.
          Jesteś w stanie stwierdzić z czystym sumieniem, że żałujesz tego, że uprawiasz
          seks przed ślubem..?

          Do Sophie: rozumiem Cię i nie rozumiem jednocześnie.

          Rozumiem, bo sama uważam za hipokryzję pozostawanie członkiem jakiejś
          organizacji bez jednoczesnej zgody na to, co ta organizacja propaguje. I to się
          tyczy zarówno religii (z racji mojego, khem, wykształcenia), jak i partii
          politycznych, stowarzyszeń, fundacji itd.

          Nie rozumiem, bo jeśli masz jakąkolwiek styczność z Polską (a musisz mieć, skoro
          po polsku piszesz - chociażby jakiekolwiek pojęcie), to wiesz, że ze zmianą
          religii nie jest tak łatwo. Wygodniej jest być katolikiem, bo rodzina się nie
          obraża, bo można mieć fajny ślub, bo nie trzeba załatwiać formalności związanych
          z apostazją i przyjęciem do innego kościoła. Ponadto mało kto wie, że
          chrześcijaństwo to nie tylko katolicyzm i bez zmiany obiektu wiary (Boga) można
          zmienić kościół na taki, który pasuje nam zasadami bardziej. Bo o innych
          kościołach się u nas powszechnie nie uczy - jeszcze by się komuś spodobało.

          Ja sama się przymierzam do apostazji od paru dobrych lat. Nie zdecyduję się,
          póki żyje proboszcz z mojej parafii, prywatnie cudowny, otwarty, tolerancyjny
          człowiek, który okazał moim Rodzicom i mnie wiele wyrozumiałości.
      • szonik1 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 09:28
        Ja sie przyznaje.Ja wzięłam hipokrytycznie slub kościelny - tj. chcialam
        cywilny,ale narzeczony mnie przekonywal,ze "ładniej, dostojniej" i tym podobne
        glupie argumenty,a wierzący nie jest zbytnio (choć może bardziej niż ja).A
        ja,zamiast się przeciwstawić, zgodziłam sie. Trudno,stało się.
    • rockiemar Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:34
      Osobiscie nie znam ani jednej dziewczyny, ktora by wytrwala do slubu. Ja
      generalnie nie zastanawiam sie nawet nad wspolzyciem w kategoriach grzechu, bo
      jestem niewierzaca.

      Uprzedzam od razu pytania wink Tak, biore slub koscielny. Mielismy brac tylko
      cywilny, ale w koncu stwierdzilismy, ze w naszej sytuacji duzo latwiej bedzie
      wziac 2 sluby, poza tym nie chcialabym unieszczesliwiac bliskich. Wiem, to jest
      ohydna hipokryzja i wrecz szydzenie z prawdziwej wiary. Ale robimy to dla
      rodziny, nie dla sukienki, jak to sie zwykle mowi, bo te sama bede miala na obu
      slubach wink
      • majself Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:57
        rockiemar, skoro jesteś niewierząca, to jak bierzesz ślub kościelny?
        • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 23:25
          a o mnie mówiły HIPOKRYTKA wink
          • rockiemar Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 11:21
            Dziewczyny, to nie do konca tak, jak piszecie. Moj slub niczym nie rozni sie od
            slubu np. Zoselin, ktora rowniez odrzuca katolickie prawdy wiary. Ja po prostu
            nie chce unieszczesliwiac nie wiem ilu najblizszych osob w dniu teoretycznie dla
            mnie najszczesliwszym. I to osob naprawde wierzacych, dla ktorych nie jest
            wazne, co ludzie powiedza, tylko to, ze wedlug nich bylabym stracona na zawsze
            dla Boga nie zawierajac sakramentalnego zwiazku.
            • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 13:02
              rockiemar napisała:

              > Dziewczyny, to nie do konca tak, jak piszecie. Moj slub niczym nie rozni sie od
              > slubu np. Zoselin, ktora rowniez odrzuca katolickie prawdy wiary.

              Zupełnie się nie zgadzam z tym co piszesz. Nie porównywałabym siebie do Ciebie.
              Przypominam,że ja jestem katoliczką,wierzę w Boga, chcę świadczyć miłość przed
              Bogiem itp itd.Owszem są kwestie z którymi może nie do końca się zgadzam z
              Kościołem.Ale tak jak pisałam.Bo korzystam z rozumu.I coś mi po prostu może nie
              odpowiadać.Ale dlaczego od razu mam rezygnować z tej religii?
              Powiedz proszę jakie katolickie prawdy odrzucam?
              Mówisz o seksie przed ślubem zapewne albo kwestii in vitro. Nie odrzucam tylko
              nie identyfikuję się z nimi.
              Z tego co pamiętam dobrze to Ty wzięłaś ślub kościelny przede wszystkim ZE
              WZGLĘDU NA BLISKICH.

              A ja?? A ja biorę ślub kościelny z wyżej wymienionych powodów.
              Nie robiłabym czegoś dla świętego spokoju.
              Także proszę nie wrzucaj nas do tego samego wora.

              • madziaq Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 13:55
                > Powiedz proszę jakie katolickie prawdy odrzucam?
                > Mówisz o seksie przed ślubem zapewne albo kwestii in vitro. Nie odrzucam tylko
                > nie identyfikuję się z nimi.

                Hmm, a gdzie jest różnica? Nie identyfikujesz się z nimi = nie zgadzasz się z
                nimi = odrzucasz. Ludzie, to naprawde jest hipokryzja, mówić, że ja nie uważam
                seksu przed slubem za coś złego, uprawiam seks ze swoim narzeczonym i dobrze nam
                z tym, ale NIE ODRZUCAM stanowiska kościoła w sprawie zakazu seksu przed ślubem.
                Jak można nie odrzucać zakazu i jednocześnie go łamać???

                Nie jest moją intencją nikogo tutaj obrażać. Ale ja właśnie m.in. z powodu
                stanowiska kościoła dotyczącego etyki seksualnej przestałam określać się jako
                katoliczka. Uważam, że absolutnie nie ma nic złego w antykoncepcji. Uważam, że
                in vitro jest genialnym wynalazkiem, który wielu parom pomoże spełnić marzenia o
                dziecku, jeśli już coś to jest to dobry uczynek a nie grzech. Uważam, że w
                seksie przed ślubem też nie ma nic złego. Kościół tego wszystkiego zakazuje, in
                vitro porównuje do wyrafinowanej aborcji (nie jakiś tam ksiądz z Pipidówka,
                tylko biskupi w oficjalnym liście do wiernych) itp. itd. We mnie się gotuje jak
                coś takiego słyszę i nie chcę z taką organizacją mieć nic wspólnego, co nie
                przeszkadza mi wierzyć w Boga i przestrzegać zasad moralności, które w wielu
                punktach są zbieżne z zasadami katolickimi.

                Jestem już po ślubie. Kościelnym. Gdybym miała decydowac jeszcze raz, wzięłabym
                cywilny. Po prostu dotarło do mnie, że religia to rzeczywiście nie supermarket,
                gdzie mogę sobie wybrać, że "nie zabijaj" mi odpowiada, więc będę się do tego
                stosować a "nie cudzołóż" już nie za bardzo, więc to oleję... Nie jestem w
                stanie zastosowac się w pełni zo zasad dot. życia seksualnego określonych przez
                kościół. Nie chcę, mój mąż w życiu by się nie zgodził, nie rozumiem uzasadnienia
                takiej postawy, więc zyję tak, jak sama chcę i uważam, że jest słusznie. Ale nie
                twierdzę, że ja nie odrzucam zasad katolickich, a tylko się z nimi nie zgadzam...
                • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 15:09
                  niewielka,ale jednak jest. Mogę się z czymś nie zgadzać,ale pomimo to
                  identyfikować. np.dla świętego spokoju.
                  Nie sądzisz?

                  Matko jedyna! powiedziałam(napisałam)parę razy,że są kwestie,z którymi owszem
                  nie zgadzam się! między innymi właśnie dotyczące seksu przed ślubem albo in
                  vitro.Ale nie oznacza to,że z tego powodu chyba powinnam zmienić wiarę??? A może
                  według Was oznacza? Popatrz ile dziewczyn np. ma odmienne zdanie niż kościół w
                  kwestii ślubu przed seksem,a pomimo to CHCĄ ŚWIADCZYĆ SWOJĄ MIŁOŚĆ PRZED
                  BOGIEM,SĄ WIERZĄCE!!!!

                  Popieram Cię jeśli chodzi o to jakie masz zdanie w kwestii in vitro np,bo mam
                  podobne zdanie.Ale czy uważasz,że powinnam od razu zmieniać religię???Skoro nie
                  chcę???
                  I podobnie jak Ty krew się we mnie gotuje jak słyszę co księża mówią na temat
                  aborcji,ale w życiu codziennym staram się żyć zgodnie z przykazaniami itp.Czyli
                  Twoim zdaniem jak mam siebie nazwać? Nie-katoliczką wierzącą w Boga?No jak? A
                  jak tych,którzy wierzą w Boga,ale nie chodzą do kościoła np.? < co mnie nie do
                  końca dotyczy akurat> Co z nimi?Przecież jedno wyklucza drugie prawda?
                  Jeśli wierzysz to jesteś praktykująca. Czy może też się tutaj mylę?
                  • lili-2008 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 15:21
                    Moim zdaniem wiara powinna być bardziej duchowym przeżyciem. Obowiązek chodzenia
                    co niedzielę do kościoła, spowiadania się ze zwykłych swoich słabości
                    (zwłaszcza, jeśli nikomu się nimi krzywdy nie czyni) powodują, że ludzie gubią
                    cały sens wiary. No bo jak można wierzyć w Boga i nie chodzić do Kościoła...
                    Można. Boga ma się w sercu. Nie trzeba od razu pokazywać wszystkim sąsiadom,
                    rodzinie i znajomym, że skoro chodzę co tydzień na mszę to oznacza, że wierzę w
                    Boga. Do Kościoła chodzą też osoby, które nie za bardzo wierzą, ale chcą się
                    "pokazać", właśnie dla świętego spokoju babci albo dziadziawink
                    • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 18:08
                      Owszem.Są ludzie,którzy padają krzyżem w kościele pod samym ołtarzem (a na co
                      dzień sobie wilkiem...),ale też i są tacy,którzy chodzą do tego kościoła co
                      niedzielę i są w porządku w stosunku do innych.Nie generalizujmy może lili co?
                      Jeśli znasz tylko osoby,które chodzą do kościoła dla świętego spokoju swojej
                      babci czy dziadzia no to współczuję.
                  • madziaq Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 15:32
                    Ale wierzący nie oznacza z automatu katolik. Ja też jestem wierząca - wierzę w
                    Boga. Są też wierzący żydzi i muzłumanie.

                    > Jeśli wierzysz to jesteś praktykująca. Czy może też się tutaj mylę?

                    Mylisz się smile Praktykująca jestem jeśli praktykuję, jak sama nazwa wskazuje wink
                    Czyli jeśli chodze do kościoła, odmawiam modlitwy, uczestnicze w sakramentach i
                    na inne sposoby zewnętrznie wyrażam swoją wiarę. Ja nie jestem praktykująca akurat.

                    Co do tego, jak masz siebie określić - ja nie wiem wink Mnie osobiście nie zalezy
                    na tym, żeby mój światopogląd koniecznie miał nazwę. W zasadzie z żadną religią
                    się nie identyfikuję, ale nie jestem też ateistką i nie cierpię jakoś bardzo z
                    tego powodu, że nie umiem jednym słowem tego określić.

                    Piszesz, że chcesz świadczyć swoją miłośc przed Bogiem. OK, rozumiem. Ale czemu
                    akurat w kościele katolickim, a nie np. w zborze protestanckim? Protestanci
                    wierzą w tego samego Boga, uznają ten sam dekalog, mają praktycznie identyczne
                    poglądy na podstawowe kwestie moralne, natomiast np. sumieniu wiernych
                    pozostawiają sprawy antykoncepcji. Fajnie brzmi, prawda? Ale podejrzewam, że
                    nawet nie rozważałaś opcji ślubowania w którymś innym wyznaniu chrześcijańskim.
                    Czy nie kieruje Toba tylko tradycja i to, że rodzice (jak przypuszczam) i cała
                    rodzina są katolikami?
                    • budyniowa123 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 21:02
                      Zbory protestanckie (a jest ich wiele) oprócz tych "ułatwień" mają też szereg
                      własnych, niekoniecznie zgodnych z jej przekonaniami zasad. Jeśli np Matka
                      Boska jest dla niej bardzo ważna, to co?
                      Albo np ma swojego świętego patrona? Wtedy do protestanckiej religii nie bardzo...
                    • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 22:52
                      Otóż dlatego w kościele katolickim,bo po prostu jest mi bliski.I to,że akurat są
                      kwestie do których podchodzę inaczej to już inna sprawa.Nie zamierzam tylko
                      dlatego być np.protestantką. I mam do tego święte prawo.
                      Tak jak i mam prawo godzić się z czymś albo nie. Po prostu. Tak jak mam prawo
                      korzystać z rozumu. Tak jak mam prawo czytać Biblię i rozważać to,co w niej jest
                      napisane.

                      Owszem nie rozważyłam ślubowania w którymś innym wyznaniu chrześcijańskim,bo nie
                      mam takiej potrzeby.Jeśli jest mi w czymś dobrze to nie szukam wrażeń gdzie
                      indziej. Satysfakcjonująca odpowiedź?
                      Co ma do tego czy tradycja czy nie.Pisałam już,że ja bym ślubu kościelnego tylko
                      i wyłącznie dla dobra rodziny bym nie wzięła...
                  • majself Re: seks przed ślubem? 05.10.09, 12:14
                    zoselin1987 napisała:

                    > Matko jedyna! powiedziałam(napisałam)parę razy,że są kwestie,z którymi owszem
                    > nie zgadzam się! między innymi właśnie dotyczące seksu przed ślubem albo in
                    > vitro.Ale nie oznacza to,że z tego powodu chyba powinnam zmienić wiarę??? A moż
                    > e
                    > według Was oznacza? Popatrz ile dziewczyn np. ma odmienne zdanie niż kościół w
                    > kwestii ślubu przed seksem,a pomimo to CHCĄ ŚWIADCZYĆ SWOJĄ MIŁOŚĆ PRZED
                    > BOGIEM,SĄ WIERZĄCE!!!!

                    Dlaczego zaraz wiarę? Wystarczy wyznanie. Chrześcijaństwo to ogromny twór. I
                    wszyscy chrześcijanie wierzą w tego samego Boga. Nie wszyscy natomiast słuchają
                    papieża, antykoncepcję uznają za wymysł szatana, in vitro za "wyrafinowaną formę
                    aborcji" itd. Większość Polaków uważa się za katolików, chociaż myślą jak
                    protestanci...

                    Ale nie mają o tym pojęcia.
      • zoselin1987 do rockiemar 02.10.09, 13:10
        rockiemar napisała:

        > Ja
        > generalnie nie zastanawiam sie nawet nad wspolzyciem w kategoriach grzechu, bo
        > jestem niewierzaca.

        p.s A widzisz.Ja się zastanawiam....
        P.s Dalej uważasz,że niczym się nie różni mój ślub od Twojego?
        Od razu mówię z całą odpowiedzialnością JA JESTEM WIERZĄCA.
        • rockiemar Re: do rockiemar 02.10.09, 23:52
          Zoselin, wiem, ze Ci sie nie spodoba moja odpowiedz, ale z punktu widzenia KK z
          Ciebie taka sama katoliczka, jak ze mnie. I tak samo, jak ja, bedziesz
          krzywoprzysiezca (i tak samo jak wszystkie inne dziewczyny wypowiadajace sie w
          tym watku, biorace slub koscielny, ale wspolzyjace przed slubem, stosujace
          antykoncepcje, itd.) wink

          Jesli juz koniecznie musisz sie jakos okreslac, to mow o sobie, ze jestes
          chrzescijanka - wierzysz w koncu w chrzescijanskiego boga (jako ze w katolickie
          prawdy wiary nie wierzysz, to katoliczka nie jestes - proste).
          • zoselin1987 Re: do rockiemar 02.10.09, 23:54
            rockiemar ja naprawdę bym tutaj polemizowała.
            Powtarzam- porównanie mnie do Ciebie nie jest tutaj dobre.
            Ja nie biorę ślubu kościelnego,żeby zrobić przyjemność rodzinie itp itd...
            ja nie zgadzam się z niektórymi zagadnieniami po prostu.
            Ale niech Wam będzie- jestem straszną hipokrytką.
            • dorothy_mills Re: do rockiemar 02.10.09, 23:59
              ano jestes... big_grin
              • zoselin1987 Re: do rockiemar 03.10.09, 00:00
                dorothy_mills napisała:

                > ano jestes... big_grin
                >
                rzeczywiście zabawne smile
            • rockiemar Re: do rockiemar 03.10.09, 00:03
              Zoselin, ja nie mowie ze jestes hipokrytka, bo nawet Cie nie znam, nie jest moim
              zamiarem Cie obrazac smile

              Po prostu chodzilo mi o to, zebys nie oceniala akurat tylko mnie tak surowo.
              • zoselin1987 Re: do rockiemar 03.10.09, 00:06
                rockiemar,ale ja nie wypowiadałam się w żaden sposób surowo na Twój
                temat.Powiedziałabym tylko,że ja nie brałabym ślubu kościelnego tylko po to,aby
                uszczęśliwić rodzinę.
                Ty się jasno określiłaś osobą niewierzącą,a ja wręcz przeciwnie<pomimo,że są
                może osoby,które stwierdzą,że katoliczka ze mnie jak z koziej...>
                Chodzi mi tylko o to,że nie powinnaś mimo wszystko wrzucać nas do jednego worka.
                I też nie miałam zamiaru Cię obrażać.
    • nerri Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:54
      Nie czekałam do ślubu,nie żałowałam,za to chęć poprawy(poprzez ślub
      kościelny) byławink
      Spowiedź przed ślubem też była,ksiądz zdawał sobie sprawę z tego co
      napisałam wyżejwink
      Zdawał sobie sprawę również z tego,że mieszkamy razem bo pomagał nam
      w przeprowadzce na własne M jeszcze przed ślubemwink
      I rozumiałwink Mimo tego,że to ksiądz i uważa to co Kościół.
      • najta Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:58
        Nerri dobrze mówi.

        To, że młodzi chcą wziąć ślub oznacza, że nie chcą żyć więcej w związku
        niesakramentalnym, czyli chcą poprawy. Dlaczego więc kościół miałby to utrudniać?
        • nocarka Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 23:39
          Jestem katoliczką i może nie najlepszą, ale kto z nas jest bez grzechu...

          Znam przypadek kiedy do slubu para zdecydowała się czekać ze współżyciem. A po
          12 latach od ślubu dziewczyna nie wytrzymała i powiedziała w końcu, ze mąż nigdy
          z nią nie spał, bo uważa to za grzech. Pomyślenie o kupnie gumek to też grzech.
          Użycie to grzech śmiertelny. 12 lat... Rozdziewiczała ją pani ginekolog, kiedy
          musiała podjąć jakieś leczenie, a mąż odmówił współpracy nawet dla rozpoczęcia
          leczenia. Po jakichś pieszczotach, które niejako wymuszała inicjując, on szedł
          do spowiedzi.
          Gdyby zdecydowali się sprawdzić to wcześniej, nie doszłoby do tego, ze w wieku
          35 lat własciwie ich małżeństwo nie jest ważne.

          Ja współżyję z moim narzeczonym i biorę antypomysły. Tabletki biorę od czasu
          kiedy pierwszego dnia okresu wylądowałam pod kilkoma kroplówkami
          przeciwbólowymi, ale jako anty teraz też się przydają. Owszem, mam poczucie
          tego, że grzeszę, ale po 1. nie zrezygnuję z czegoś tak wspaniałego jak...w
          sumie nie seks, tylko kochanie się z człowiekiem, którego kocham, po 2.
          sprawdzenia, czy wszystko jest z nami obydwojgiem ok, czy nie ma jakiegoś
          niedopasowania - nad częścia można pracować nad częścią nie i po co komuś i
          sobie psuć kawałek życia po 3. nie zrezygnuję z tabletek, żeby znów co miesiąc
          lądować w szpitalu.

          Nie spowiadam się, bo nie ma we mnie postanowienia poprawy, chyba zeby uznac to
          za pragnienie wzięcia ślubu i zycia w czstkosci malzenskiej. Na razie jedna
          chcemy sie lepiej poznac, przygotowac itd.

          Kościół się zmienia i dostosowuje do naszych czasow, nie moze jednak zmienic
          swoich dogmatow calkowicie, bo wiernym sie odwidzialo. Jednak sa tematy, z
          ktorymi sie nie zgadzam.

          1. Aborcja, gdy zycie matki jest zagrozone, albo dziecko jest bardzo
          chore/kalekie. Mozecie mnie nazwac egoistka, ale usunelbym taka ciaze. Nie
          chcialabym narazac dzieka na zycie z kalectwem, albo na kilka operacji jeszcze w
          1 roku zycia, z niewielkimi szansami powodzenia. Po co? Zeby bardziej cierpialo?

          2. In vitro. Gdybym nie mogla miec dzieci to chyba bym podjela sie i tego i wara
          ode mnei i mojego myslenia.

          3. Wspolzycie. Odkad seks przestal sluzyc tylko prokreacji wazne jest
          dospasowanie partnerow. A jak walczyc z niedopasowaniem calkowitym po slubie?
          • plastelinka.czerwona Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 10:53
            > Gdyby zdecydowali się sprawdzić to wcześniej, nie doszłoby do tego, ze w wieku
            > 35 lat własciwie ich małżeństwo nie jest ważne.

            Mogła wystąpić o unieważnienie po roku zamiast marnować życie. Masochistki są na
            świecie i lubią cierpieć, kościół nie ma tu nic do rzeczy.
            • nocarka Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 16:54
              Tak zostałą wychowana, że mąż to świętość, że jeden jedyny, że nic do ślubu i że
              trzeba ratować małżeństwo. I myślała, że jednak się zmieni. A tu nic. Ale się
              dziwię bo w sumie oboje wykształceni i dość nowocześni.
    • ni24 Re: seks przed ślubem? 01.10.09, 22:58
      nie ja nie podzielam zdania kosciola..i to nie tylko w tej kwestii
    • budyniowa123 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 15:51
      Nie jestem katoliczką

      i uważam, że nawet osoby wierzące nie są zobowiązane do przestrzegania
      WSZYSTKICH kościelnych zaleceń.
      Kościół to tylko instytucja. Każdy ma swój rozum. Nawet jeśli ktoś czuje
      potrzebę przynależenia do danego obrzędu to NIE MUSI ślepo słuchać władz
      kościoła, tym bardziej że NIGDZIE w zasadach chrześcijańskich nie jest
      napisane, że np coś jest nie tak z antykoncepcją, seksem czy in vitro.
      Biblię każdy ma prawo interpretować po swojemu, msze już nie są po łacinie po to
      między innymi, by wierni myśleli nad tym co słyszą, a nie ślepo słuchali księży.

      Jeśli ktoś bierze ślub w kościele z jakiegokolwiek ważnego dla siebie powodu to
      nikt nie ma prawa go osądzać...

      seks przed ślubem jest ważny, potrzebny i przyjemny. smile
      • nocarka Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 16:53
        z drugij strony o bombie atomowej też nie jest napisane w biblii, a wiemy, że to
        złe big_grin
        • budyniowa123 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 17:28
          to bo to podpada pod "nie zabijaj".
          Sama w sobie bomba atomowa to żadne zło.. to tylko przedmiot.
          Złe jest zabijaniesmile
          I trudno pod "nie zabijaj" podciągnąć seks przed ślubem, in vitro i antykoncepcję.
          • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 18:20
            budyniowa123 napisała:

            > to bo to podpada pod "nie zabijaj".
            > Sama w sobie bomba atomowa to żadne zło.. to tylko przedmiot.
            > Złe jest zabijaniesmile
            > I trudno pod "nie zabijaj" podciągnąć seks przed ślubem, in vitro i antykoncepc
            > ję.

            widocznie należałoby podciągnąć jak twierdzą niektóre forumki wink
            • budyniowa123 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 20:59
              wiesz, kiedyś ludzie też twierdzili, że sekcje zwłok to zło, przeszczepy to
              grzech a kobiety powinny rodzić w bólu w karze za grzech pierworodnywink Więc
              zdanie co do in vitro, antykoncepcji i demonizowania seksu też KIEDYŚ się zmieni.
      • zoselin1987 Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 18:18
        budyniowa123 napisała:


        > Kościół to tylko instytucja. Każdy ma swój rozum.
        O tym też mówiłam. Mam swój rozum i z niego korzystam!

        > Biblię każdy ma prawo interpretować po swojemu, msze już nie są po łacinie po t
        > o
        > między innymi, by wierni myśleli nad tym co słyszą, a nie ślepo słuchali księży

        DOKŁADNIE!

        >
        > Jeśli ktoś bierze ślub w kościele z jakiegokolwiek ważnego dla siebie powodu to
        > nikt nie ma prawa go osądzać...
        >
        > seks przed ślubem jest ważny, potrzebny i przyjemny. smile
      • plastelinka.czerwona Re: seks przed ślubem? 02.10.09, 23:30
        >tym bardziej że NIGDZIE w zasadach chrześcijańskich nie jest
        >napisane, że np coś jest nie tak z antykoncepcją, seksem czy in >vitro.
        O seksie traktuje choćby szóste przykazanie: Nie cudzołóż
    • zoselin1987 dlaczego się nie zgadzam ze stanowiskiem Kościoła 02.10.09, 23:09
      Jako,że trochę osób zarzuca mi,że jak mogę być katoliczką skoro nie zgadzam się
      w 100% ze stanowiskiem Kościoła w niektórych kwestiach,postanowiłam co nieco
      wyjaśnić.

      Czy zastanawiałyście się, czy wiecie dlaczego Kościół jest na nie właściwie
      jeśli chodzi np. o seks przed ślubem?

      Powiem Wam jeśli nie wiecie. Otóż.Kościół uważa,że imieniem odpowiedzialności
      jest odpowiedzialność. Jeśli kocham, chcę szczęścia osoby kochanej i czuję się
      za nią odpowiedzialny. Jeśli ze zbliżenia pocznie się dziecko, będzie to od
      obojga rodziców wymagało zmiany życiowych planów takich jak np. przyspieszenie
      decyzji o ślubie, pospieszne szukanie mieszkania,pracy itp. Uważa się,że chłopak
      może się wystraszyć i po prostu uciec. Pisano już,że miłość to
      odpowiedzialność.I według Kościoła nie jest miłością narażanie kogoś na takie
      trudności tylko dlatego,że pragnie się rozładowania napięcia czy chęć
      przyjemności...
      Ja zupełnie nie podchodzę do tego w kwestiach rozładowania napięcia.
      Dla mnie to najwspanialsze ze wszystkich możliwych zbliżeń pomiędzy kobietą a
      mężczyzną. Kobieta całkowicie oddaje siebie, mężczyzna również. I przede
      wszystkim tak do tego podchodzę. W życiu nie pomyślałam o seksie w kategoriach
      tylko i wyłącznie przyjemności.

      Współżycie przed ślubem jest wyrazem braku odpowiedzialności, gdyż naraża
      partnera na przeróżne przykrości, nawet jeśli do poczęcia dziecka nie dojdzie.
      Będzie nią, w sytuacji rozstania się, konieczność tłumaczenia przez Twoją
      dziewczynę jej nowemu ukochanemu tego, dlaczego nie jest dziewicą...
      Proszę Was, czy to jest coś z czym muszę się zgadzać? Albo powinnam?

      Nie podchodzę też do seksu jako 'wypróbowania się' Bo wychodzę z założenia,że
      wypróbować np. nowy samochód albo odtwarzacz komputerowy. Powiedzmy sobie jasno:
      człowiek nie jest rzeczą. Więc i nie o to tu chodzi... nie boję się tego,że
      jeśli się nie wypróbujemy przed ślubem to nie będziemy wiedzieli....Tym
      bardziej,że dzisiaj możemy sobie odpowiadać,ale za 10 lat nikt nie powiedział,że
      to się może zmienić. Grunt to rozmowa i świadomość oczekiwań drugiej strony.

      I właśnie dlatego argumenty Kościoła do mnie nie przemawiają....

      I właśnie dlatego moje podejście jest inne...

      • zoselin1987 Re: dlaczego się nie zgadzam ze stanowiskiem Kośc 02.10.09, 23:56
        zoselin1987 napisała:


        >
        > Powiem Wam jeśli nie wiecie. Otóż.Kościół uważa,że imieniem
        miłości<miało być wink>
        > jest odpowiedzialność.

        >
        > Nie podchodzę też do seksu jako 'wypróbowania się' Bo wychodzę z założenia,że
        > wypróbować np. nowy samochód albo odtwarzacz KOMPAKTOWY(miało być)
        Przepraszam,ale to przez zmęczenie smile

      • nerri Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 00:42
        Wiara to Twoja sprawa,ew. księdza który ma udzielić Ci slubuwink

        Ja w 100% tez się nie zgadzam ze wszystkimsmile

        Ale w życiu spotykałam wspaniałych księży i braci(Franciszkanów
        głównie) którzy zamiast wykląć sprawili,że mimo pewnych różnic w
        mysleniu wierzę w Boga i szanuje Kościół.

        Bierzesz ślub z przekonania i wewnętrznej potrzeby,a nie
        dla "oprawy" i to najważniejszesmilesmile
        • zoselin1987 Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 00:46
          Wiesz nerri może dlatego,że nie lubię jak ktoś mnie niesprawiedliwie
          osądza???Właściwie powinnam to mieć daleko w poważaniu wink no i mam tylko tak
          chciałam dokończyć to,co zaczęłam < jako,że pedantką jestem,estetką w każdym
          calu.więc może dlatego wink>

          Ale masz rację poniekąd smile
          • nerri Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 00:56
            Wiem,że mam racjęsmile

            Ale ja ogólnie mam głęboko gdzieś co ktoś o mnie myślibig_grin
            Nie tłumaczę się bo nie widze powodusmile A już napewno nie na forum.

            Pozatym ja naprawdę uważam,że wiara nie jest doskonała,tak jak i
            człowiek doskonały nie jestsmile
            I mądry ksiądz bardziej docenia niedoskonałych,myslących wiernych od
            ślepych baranówwink Szkoda tylko,że księża którzy dostosowuja się do
            zmieniającego się świata sa w mniejszości.

            I uwierz mi,że są osoby które wiedzą o czym mówisz i potrafią to
            zrozumiećwink
            Ba! Ale nie każdy potrafi wink
            • zoselin1987 Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 01:05
              Ja generalnie też mam gdzieś, bo i co mnie to obchodzi?

              Otóż jak widzisz. Wychodzi na to,że lepiej by było <dla mnie ?> gdybym była
              takim ślepym barankiem niż istotą rozumną,która niekoniecznie może się z czymś
              zgadzać. Takie mam wrażenie.

              p.s O dzięki Ci za zrozumienie big_grin
              Miło,że są osoby,które wiedzą o czym mówię/piszę.
              Pozdrawiam i dobrej nocy życzę
              • nerri Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 01:13
                Dobranocwink
              • mala_mujer Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 03.10.09, 12:20
                ja bym na poczatku chciala sie przywitac - moj pierwszy post bedzie w tak
                "chwytliwym" temacie wink

                czytam argumenty Zoselin w dyskusji brakuje mi jednego - Kosciol to nie tylko
                administracja - to takze wierni, ktorzy rowniez go tworza, ktorzy maja swoje
                dylematy i reprezentuja bardziej ludzkie ziemskie podejscie do zycia

                bardziej mnie wkurza, ze o tym czy jestem wierzaca czy nie ma decydowac moja
                seksualnosc - naprawde jest jeszcze kilka sfer zycia, ktore tez swoje znaczenie
                maja wink
                • zoselin1987 Re: Czemu Ty się tłumaczysz?:) 04.10.09, 11:22
                  owszem mujer. Kościół to wierni,którzy go tworzą.
                  Zastanawiam się tylko dlaczego tak jest,że nawet będąc w Kościele człowiek
                  potrafi być dla drugiego wilkiem. DOsłownie.
                  Przykład. Byłam jakiś tydzień temu na przepięknej mszy w Wąwolnicy <może coś o
                  niej słyszałyście> Tłumy ludzi.Nie było nawet jak przejść.Autentycznie człowiek
                  na człowieku.Ale ludzie i tak prą pod sam ołtarz,nawet jeśli wiąże się to z
                  przepychankami i niemiłymi odzywkami,gdy zwróci się im uwagę,że nie ma już
                  miejsca na przodzie.Nie wiem może wychodzą z założenie,że Ci,którzy bliżej Boga
                  otrzymają więcej łask od NIEGO...

                  i tak się czasem zastanawiam.Skąd w ludziach tyle podłości....
    • zoselin1987 do madziaq 02.10.09, 23:28
      popatrz proszę na ten fragment: '- Chrystus powiedział Żydom: Mojżesz pozwolił
      wam oddalać żonę tylko ze względu na zatwardziałość waszych serc. Dalej dodaje,
      że mąż i żona stanowią jedno ciało, a kto opuści współmałżonka i zwiąże się z
      kimś innym, popełnia cudzołóstwo'

      Te słowa są dla mnie ciągle aktualne. Nigdzie tu nie widzę, że robię coś
      niesamowicie złego. że takim samym grzechem jest zdrada małżeńska i seks przed
      ślubem. że powinnam zrzec się wyznania bo uprawiam seks z jednym partnerem, z
      którym planuję przyszłość.
      • madziaq Re: do madziaq 04.10.09, 18:09
        A gdzie ja pisałam, że masz zmieniać wyznanie? Ja nic nie mam do Ciebie, Twojego
        wyznania i tego czy uprawiasz seks z narzeczonym, czy nie wink Napisałam tylko, że
        moim zdaniem jest nielogiczne to co napisałaś, że nie odrzucasz poglądów
        kościoła na seks przedmałżeński tylko się z nimi nie zgadzasz. Bo dla mnie jak
        ktoś nie zgadza się z jakimś poglądem to go odrzuca.
    • rockiemar porownanie ;) 03.10.09, 00:18
      Mam takie dosc brutalne wink porownanie. Przyszlo mi do glowy pod wplywem
      ostatniej dosc dlugiej dyskusji, ktora wywiazala sie z powodu mojego wpisu.

      Co byscie powiedzialy o czlowieku, ktory wszystkim mowi, ze jest wegeterianinem
      (bo to przeciez taka ladna idea), ale codziennie zjada schabowego, szyneczke
      albo peto kielbasy (no bo to przeciez takie smaczne)? Ze jest tym wegetarianinem
      czy nie? wink
      • zoselin1987 Re: porownanie ;) 03.10.09, 00:21
        Do czego zmierzasz rockiemar?wink
        • madziaq Re: porownanie ;) 04.10.09, 18:12
          Zapewne do tego, że ładnie brzmi, że się jest wierzącym i praktykującym
          katolikiem, ale seks jest taki fajny i mieszkanie razem przed ślubem też wink

          No więc ten człowiek nie jest wegetarianinem wink
          • zoselin1987 Re: porownanie ;) 04.10.09, 18:38
            Nie wiem czy mieszkanie przed ślubem jest takie fajne,bo nie mieszkam z narzeczonym.
      • sophie.k Re: porownanie ;) 06.10.09, 00:51
        Moim zdaniem genialne porównanie!
        O takim człowieku powiedziałabym (podtrzymując moje zdanie) - hipokryta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka