Dodaj do ulubionych

Nieważny ślub kościelny.

04.01.10, 16:34
Tak się zastanawiam.
Duża część moich znajomych nigdy nie była specjalnie religijna,często nawet w
drugą stronę.
Żadne z nich po wzięciu ślubu kościelnego się nie nawróciło (to do tych co
uważają,że przecież kościół jest też dla grzeszników i ludzi którzy żyją
niezgodnie z wymogami kościoła typu seks przedmałżeński i inne
grzechy-owszem,ale jeżeli faktycznie chcą żyć później zgodnie z przekonaniami
wiary).
Szczerze mówiąc nie rozumiem tego: ma ktoś nauczania Kościoła
gdzieś-ok,rozumiem i szanuję,ale po co ta cała szopka ze ślubem
kościelnym,naukami przedmałżeńskim itp. skoro większość nie planuje się
nawrócić i żyć naprawdę zgodnie z wiarą.
Dla mnie to oszustwo.
Żadna ze wspomnianych przeze mnie wyżej par nie miała też w sobie na tyle
odwagi cywilnej,żeby (jako jedna strona-jest taka możliwość) zawierać ślub
jako osoba niewierząca.
Jak patrzę na Wasze przygotowania do ślubu kościelnego zastanawiam się dla ilu
z Was faktycznie ślub kościelny będzie ważnym sakramentem,a dla ilu...
Cóż,moim zdaniem po prostu oszustwem.
Obserwuj wątek
    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:06
      Dobre pytanie.
      Ja też tego nie rozumiem.

      I wydaje mi się, że ślub zawarty bez postanowienia życia zgodnie z zasadami
      kościoła jest nieważny, tak jak nieważna jest spowiedź bez postanowienia
      poprawy. Mylę się?
    • turkusova Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:10
      Ja nie biorę slubu koscielnego dla siebie. Robie to dla narzeczonego, a
      zwłaszcza dla jego wierzącej rodziny. Dla mnie ślub nie ma żadnej wartości, ale
      skoro rodzina mojego n. tego oczekuje - zdecydowałam sie odprawic tą szopkę by
      sprawić im radość.
      • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:16
        no, według logiki to chyba powinniście w tej sytuacji wziąć
        jednostronny?
        • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:21
          Szampanna, wedlug logiki powinnismy wziac z N slub "zerostronny". Tylko ze nie
          bede z mojego radosnego dnia robic rodzinnej klotni, narzekan, cierpienia, itp,
          itd. Dopoki w Polsce nie bedzie choc troche wiekszej tolerancji, sporo ludzi
          bedzie bralo slub koscielny z lenistwa (czytaj: braku checi do klotni).
          • monikapers Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:26
            Dopoki nie bedzie szacunku do siebie samych, nie bedzie tego szacunku dla
            innych, nie bedzie go tez Kosciola, jakikolwiek by on nie byl.
            Dopoki bedzie takie myslenie, jak Twoje tak wlasnie bedzie.

            Moze zbyt ostro ocenie ale dla mnie to niedojrzalosc i komformizm, wczesniej czy
            pozniej msci sie.
            • beattta1 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:39
              a można żyć zgodnie z naukami koscioła, nie chodząc do niego ? to
              pytanie nurtuje mnie od dawien dawna... Bo dla mnie przykładem
              niedojrzałości są ludzie, którzy biorą ślub koscielny, odprawiają
              cała tę szopkę, uważają sie za religijnych a tak naprawdę...wiadomo
              o co chodzi.
              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:37
                beattta1 napisała:

                > a można żyć zgodnie z naukami koscioła, nie chodząc do niego ?

                Tak samo jak można być wierzącym nie będąc religijnym.
          • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:32
            > Szampanna, wedlug logiki powinnismy wziac z N slub "zerostronny".
            ano, to powinniście. W końcu bierzecie ślub dla siebie czy dla
            rodziny? Wynika, że dla rodziny, bo dla jej spokoju łamiecie własne
            zasady uncertain
            Lepiej być wiernym swojemu sumieniu ateistą niż zakłamanym
            katolikiem.
            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:38
              szampanna napisała:
              > Lepiej być wiernym swojemu sumieniu ateistą niż zakłamanym
              > katolikiem.

              Lepiej być wiernym swojemu sumieniu kimkolwiek niż zakłamanym człowiekiem, który
              opiera swój związek na oszustwie...
              • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:47
                no, żeby było jasne: zakłamany katolik to nie epitet, nie miałam na
                myśli wszystkich (a wręcz zdecydowaną mniejszość), i nie twierdzę
                również, że ateiści z definicji mają wysokie normy moralne. Nie! Po
                prostu ten, kto przyznaje się przed ludźmi do swojej przynależności
                do Kościoła (czyli np. bierze ślub kościelny), powinien zdawać sobie
                sprawę, że przez ten pryzmat będzie oceniany. Czyli czy spełnia
                zobowiązania, jakie nakłada na niego wybrana wiara. Ateistę zaś
                można oceniać tylko w aspekcie przestrzegania norm społecznych.
                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:45
                  Dla mnie przystępowanie do sakramentów bez uważania ich za sakramenty jest
                  oszukiwaniem siebie, gości i Boga. To jest zakłamanie i bardzo mnie smuci fakt,
                  że jest tak powszechne. Bo przez to, że jest powszechne, ma społeczne
                  przyzwolenie. A tak być nie powinno.

                  A ateista też powinien przestrzegać norm moralnych smile Nie tylko społecznych.
          • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:11
            Piszecie tak, jakby nigdy nie bylo wam dane rozmawiac z radiomaryjna osoba. Nie
            da sie nic wytlumaczyc, bo po prostu nie trafiaja zadne argumenty. A ja nie bede
            urzadzac slubu w atmosferze wzajemnej wrogosci, obrazania, wyrzekania sie, itd.
            Mozecie to sobie nazywac ohydnym konformizmem, brzydzic sie mi reke na ulicy
            podac, trudno.
            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:17
              Dla mnie to jest ohydny konformizm, ale nie czuję się upoważniona do skreślania
              Cię z listy osób, którym bym podała rękę smile

              Tak, dane mi było rozmawiać z radiomaryjną osobą - i wiem, że bardziej by tę
              osobę obrażało, gdyby robić z sakramentu, w który ona wierzy, spektakl z parą
              młodą w rolach głównych. I tak już jestem skreślona dla niej (na dodatek to jest
              osoba, która nie odróżnia bycia katolikiem od wiary w cokolwiek, więc za każdym
              razem określa mnie jako niewierzącą, tonem typu "ona jest karaluchem i śmierdzi
              zgniłą pietruszką", już przestałam prostować, że nie jestem niewierząca). Ślub
              kościelny by tego nie zmienił - za to ja bym się czuła po prostu fatalnie,
              mówiąc "szczerze żałuję" i myśląc "ale cyrk".
            • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:19
              brzydzic sie mi reke na ulicy
              > podac, trudno.

              no rockie, bez przesadysmile
              Ale poważnie cała Twoja rodzina jest radjomaryjowa?
              Bo widzisz: też mam w rodzinie takie sztuki, ale ich zdanie (choć mz wyrażone
              niezgodnie z kulturą) olałam.
              Więcej głosów niezadowolenia usłyszałam, jak się dowiedzieli o niechrzczeniu
              dzieci- wtedy nawet moi rodzice zachwyceni nie byli.
              Ale też postawię na swoim. Może jednak czasem warto iść pod prąd?
            • szampanna Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:27
              Nie przesadzaj z tą ręką - ja na pewno bym Ci podała smile
              Chodzi o to, że może za mało bronisz swojego zdania i przekonań.
              Zauważyłam na przykładzie rodziny, że lepiej działa powiedzieć "nie
              i koniec, tak zdecydowałam" niż wiecznie się tłumaczyć i naginać do
              woli innych osób. Krótka piłka osadza w miejscu nawet (a może
              zwłaszcza) radiomaryjnych wink - przetestowane na 3 małżeństwach
              cywilnych.
            • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:28
              Aż tak bardzo zależy Ci na osobach,które odwróciłyby się od Ciebie i obraziły tylko dlatego że nie wzięłabyś ślubu kościelnego?
              Poza tym jesteście dorośli,po co cokolwiek argumentować osobom "radiomaryjnym"-to Wasze życie.



              • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:33
                Nie lubie tego argumentu. Nie, nie zalezy mi na najblizszych, mam ich w tylku,
                najwyzej sie obraza i juz ich wiecej w zyciu nie zobacze? Tak to sobie moge o
                znajomych mowic... Nic nie poradze na to, ze czesc rodziny jest, jaka jest.
                • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:08
                  Osoby z Twojej najbliższej rodziny są tak ograniczone
                  i nietolerancyjne(sorry,ale innego słowa nie mogę znaleźć)że do końca życia tylko i wyłącznie z powodu braku ślubu kościelnego nie chciałyby Cię widzieć?
                  Jakie szczęście,że Twój narzeczony ma możliwość ślubu kościelnego,bo gdyby był na przykład rozwodnikiem to chyba dla dobra swojej najbliższej rodziny musiałabyś się z nim rozstać.
                  P.s. Coś przeczuwam,że Twoja rodzina pochodzi ze wsi...
                  • rockiemar Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:19
                    Gazeta, to pozwol, ze cie zadziwie... wszyscy sa z miasta, od pokolen, i to w
                    dodatku z takiego najwiekszego w Polsce :p

                    Uwielbiam takie generalizowanie.

                    Moze i pewnie chcialyby mnie widziec, ale z kazdym spojrzeniem myslalyby, ze
                    ktos kogo kochaja, bedzie sie smazyl jako bezboznik w piekle.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:43
                      Dość prymitywne myślenie jakby nie było...
                  • lili-2008 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 08:45
                    Twoim zdaniem tylko na wsi są "radiomaryjni" ludzie?
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:00
                      Ja osobiście znam jedną taką osobę (100% Radio Maryja) z dużego miasta.
                      Często się spotykamy i jakoś razem funkcjonujemy (mimo,że ja jakby w drugą
                      bardziej stronę).Nigdy po prostu nie poruszamy pewnych tematów (zajmujemy się
                      całym szeregiem innych),a zdarza mi się nawet będąc u tej osoby przeglądnąć
                      "Niedzielę" czy "Gościa Niedzielnego".
                      Prawda jest taka czy ktoś radiomaryjny czy nie zawsze komuś (czy z bliskiej
                      rodziny czy nie) coś nie będzie pasowało.
                      Będziecie całe życie podporządkowywać pod innych?
                  • plastelinka.czerwona Tolerancja hahaha 05.01.10, 09:56
                    Dobrze, że są na świecie jeszcze takie tolerancyjne i wspaniałomyślne osoby jak
                    ty, które osoby inaczej patrzące na świat, wysyłają na wieś.
            • stokrotka-is-me Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 19:56
              Miałam "przyjemność" rozmawiać z radiomaryjnymi, więc bardzo dobrze
              Cię rozumiem. Są tak agresywni, że człowiek po prostu boi się
              sprzeciwić. Sama jestem katoliczką ale niektóre ich zachowania po
              prostu mnie przerażają...
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 17:37
        turkusova napisała:

        > Ja nie biorę slubu koscielnego dla siebie. Robie to dla narzeczonego, a
        > zwłaszcza dla jego wierzącej rodziny.

        Możesz wziąć jednostronny. I wilk syty, i owca cała.
        • horpyna4 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 18:34


          Co się tak wszyscy uwzięli, żeby pisać o "ślubie jednostronnym"?

          Taki ślub to "ślub mieszany". Nie jest jednostronny, bo przysięgę
          składają obie strony. Tyle, że osoba niewierząca bez odwołania się
          do Boga i wszystkich święstych. A jeżeli jest to osoba innego
          wyznania chrześcijańskiego, to też odwołuje się do Boga, ale już nie
          do świętych.
          to bez odwoł
          • horpyna4 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 18:36
            Sorry, ostatni rządek jest niepotrzebny. Coś mi się zaplątał.
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:39
            horpyna4 napisała:

            > Co się tak wszyscy uwzięli, żeby pisać o "ślubie jednostronnym"?
            >
            > Taki ślub to "ślub mieszany".

            I tak, i nie.
            To jest ślub mieszany, ale sakrament ze skutkiem jednostronnym.

            U mnie to jest skrót myślowy, jakbym za każdym razem miała pisać "sakrament ze
            skutkiem jednostronnym", nie chciałoby mi się, mimo że piszę bardzo szybko wink
    • jogny moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:33
      ja chcialam wziasc slub cywilny wlasnie zeby nie oszukiwac samej
      siebie, mimo ze bylam wychowywana na katoliczke przez 20 lat jakos
      od kilku lat tylko od czasu do czasu zagladam do kosciola i dlatego
      chcialam wziasc slub cywliny zeby nie odgrywac zadnej szopki.
      Niestety moj wymarzony slub cywilny w plenerze chyba sie nie spelni,
      bylam u pana kierownika z prosba, pisalam listy, wymachiwalam
      banknotem nad nim itd - nic, kierownik jest tak nabucowana i niemila
      osoba ze ja sama nie chce zeby mi udzielal slubu, do innego urzedu
      nie moge isc bo sa daleko a sale tak brzydkie ze nie mam zamiaru
      spedzac tej magicznej i pieknej chwili w zyciu z jakims
      niezrownowazonym kierownikiem i w obskurnej sali, poki co jeszcze
      nie wiem dokladnie co zrobie ale zaczynam myslec o slubie w
      kosciele - wlasnie przez tego porabanego kierownika, ktory
      powiedzial mi ze chce go na meliny wywiezc (tak nazwal swoja wioske
      bo tam jest sala weselna i tam tez chcialam slubu aby nam udzielil -
      od urzedu do tego miejsca jest niecaly kilometr chcialam zaznaczyc,
      on sie uparl na urzad USC)

      taka mialam ochote sie wyzalic odnosnie tematu - nie wiem czy to
      bedzie tez niewazny slub bo ja sie nie brzydze kosciolem ale mam
      swoje zdanie na jego temat no i nie jestem zbyt praktykujaca ale
      czasami mysle ze po prostu nie mam wyboru, slub biore w czerwcu -
      jeszcze nie wiem gdzie - masakra!! moj N mnie goni zeby w koncu
      podjac jakas decyzje a ja sama nie wiem co zrobic.....tez nie
      rozumialam wczesniej ludzi ktorzy brali slub tylko dla rodzicow albo
      w kosciele bo tam ladniej a ja po prostu nie chce zeby taki burak ze
      wsi (caly czerwony, z ogromnym wasem, przez cala nasza rozmowe mial
      oczy spuszczone w dol - wogole nie wiem jak zostal on wybrany na
      kierownika - on jest totalna porazka jak dla mnie) udzielil mi
      slubu!!!

      sorki ale mialam ochote sie chyba wyzalic.....
      • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:41
        Współczuję problemów z urzędnikiem. Pisałaś pismo do USC? Wymachiwanie banknotem
        raczej nie pomoże, za to pismo ma szansę.

        A Twój narzeczony jest katolikiem?

        Ja bym osobiście wolała mieć spokojne sumienie niż ślub w ładnym miejscu (jeśli
        nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić).
        • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:48
          najpierw pisalam do kierownika - nic, pozniej do burmistrza - nic, w
          koncu zapytala sie czy chodzi o pieniadze a on na to ze nie, ze to
          musi byc w urzedzie koniec kropka zero gadania, jeszcze w zyciu nie
          mialam doczynienia z tak niemila osoba!!!

          moj N nie jest katolikiem - slub w kosciele bedzie jednostonny jesli
          dojdzie do niego.

          mi rece opadly po tym incydencie z kiewonikiem i chyba sie
          poddalam!! nie widze innego rozwiazania a czas podjac decyzje....sad
          • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:11
            jogny napisała:

            > najpierw pisalam do kierownika - nic, pozniej do burmistrza - nic

            Tzn. nie dostałaś odpowiedzi czy dostałaś odpowiedź odmowną? Jeśli to drugie, to
            na jakiej podstawie?

            Trzymam kciuki, żeby się udało jakoś rozwiązać tę sprawę.
            • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:14
              dostalam odpowiedz negatywna
              • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:18
                Na jakiej podstawie?
                Bo nie ma przecież paragrafu zakazującego, Agatita o tym pisała.
                • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:24
                  on sie uczepil paragrafu ktory mowi ze moze udzielic slubu tylko w
                  wyjatkowych sytuacjach typu wiezieni, choroba
                  wiec ja mu powiedzielalam ze obydwoje wiemy ze to tylko paragraf a
                  decyzja zalezy tylko od jego woli - wiec on mi na to ze chce go na
                  meliny wywiezc i ze to nieprawda ze to zalzey tylko od jego woli!!!
                  mowilam mu ze za 2 lata ma wejsc nowa ustawa - oczywiscie on o tym
                  slyszal i mi powiedzial ze jak ona wejdzie to wtedy bedzie jezdzil w
                  plenery!!
                  wogole jak sie go zapytala czy mozna chociaz udekorowac jakos sale a
                  on mi na to ze sa juz tam kwiaty w doniczce!!! normalnie porazka!!!
                  wiesniak na maxa!!!
      • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 19:58
        a próba ściągnięcia urzędnika z bardziej przyjaznego USC?
        W okolicy nie ma żadnych dworków/zameczków czegokowiek, co ma możliwości
        zorganizowania ślubu cywilnego?

        Bo jeśli coś jest to proponuję dogadać się z tym obiektem a potem pojechać do
        tego oddalonego urzędu i pogadać z urzędnikiem, że chcecie ślub w plenerze, że
        dowieziecie go i odwieziecie itp.

        Powołajcie się w piśmie na np. dużą ilosc zaproszonych gości i to, że nie
        zmieszczą się w sali.

        Swoją drogą- między innymi dlatego chcę uciekać z tego kraju. Nie chcesz w
        kościele- masz się zadowolić małą, ciasną, obskurną salkąuncertain A urzędnik jest
        panem tego świata.

        Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w stylu "cóż, myślę, że
        taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański zwierzchnik, to na
        pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak popularne, że facet
        może sobie przemyśli.
        • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:09
          budyniowa123 napisała:
          > W okolicy nie ma żadnych dworków/zameczków czegokowiek, co ma
          możliwości
          > zorganizowania ślubu cywilnego?


          niestety nie ma nic takiego...

          > a próba ściągnięcia urzędnika z bardziej przyjaznego USC?


          probowalam ale urzednik powiedzial mi ze tam gdzie chcialam urzadzic
          slub nie podlega jego terenowi pracy i nie moze tam dojechac mimo ze
          on zgodzilby sie sie na slub w plenerze a tam gdzie on pracuje nie
          ma zadnego ladnego miejsca na slub w plenerzesad

          Powołajcie się w piśmie na np. dużą ilosc zaproszonych gości i
          to, że nie
          > zmieszczą się w sali.


          napisalam to w pismie i wszystko co Agatita mi kiedys napisala i nic
          na niego nie zadzialalo


          > Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w
          stylu "cóż, myślę, że
          > taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański
          zwierzchnik, to n
          > a
          > pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak
          popularne, że face
          > t
          > może sobie przemyśli.


          zazadalam pisemnej odmowy, z tego co wiem ma na to 14 dni wiec
          jeszce 2dni mu zosatly zebym dostala odmowe, powiedzialam mu ze
          jesli jej nie dostane to bede do niego codziennie dzwonic (mieszkam
          za granica i nie moge niesety go nawiedzac) az dostane to pismo
          takze czekam i myslalam zeby gdzies sie udac do jakiejs gazety z
          tym, mam ochote mu porzadnie DOS**C!!!!
          • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:12
            > probowalam ale urzednik powiedzial mi ze tam gdzie chcialam urzadzic
            > slub nie podlega jego terenowi pracy i nie moze tam dojechac mimo ze
            > on zgodzilby sie sie na slub w plenerze a tam gdzie on pracuje nie
            > ma zadnego ladnego miejsca na slub w plenerzesad


            to jest jakiś punkt zaczepienia. Gdzie jest ten urząd, co się zgodził urzędnik?
            jakiś ładny plener/ogród/park/kawałek łąki coś się może znajdzie.

            Nie rezygnuj!
            • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:16
              chodzi o to ze miejsce gdzie chcialam wziasc slub w plenerze jest
              zaraz obok sali z dachem w razie niepogody, naprawde ladne
              miejsce!!!!
              tam gdzie jest ten przyjazny urzednik sa laki czy park - dalej od
              urzedu ale boje sie ryzykowac w razie niepogody!!!
              • misself Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:20
                Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale nie musisz krzyczeć smile

                Wynika z tego, że albo-albo - albo ryzykujesz i bierzesz ślub w plenerze
                (możecie zamówić namiot w razie niepogody albo obdzielić gości parasolami), albo
                bierzesz w kościele wbrew swoim przekonaniom.

                Trzeciego wyjścia nie widzę, skoro "twój" USC jest taki nieprzejednany.
                • jogny Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:26
                  sorki nie chce krzyczec ale naprawde ten kierownik mnie zdenerwowal
                  i ta polska mentalnosc!!! i ze jedna osoba tak potrai przekreslic
                  czyjes piekne plany....sad
              • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 04.01.10, 20:39
                kurcze... a zapytaj czy jest gdzieś napisane, że dany urzędnik USC nie może
                wyjechać poza swój teren. Bo może od tego też są jakieś wyjątki...

                no i opcja nr 2- w ustawie jest jedynie, że papiery trzeba podpisać tam, gdzie
                jest właściwy dla miejsca USC.
                Więc... pogadaj z tym przychylnym urzędnikiem, czy np nie dałoby rady podpisać
                papierów jakoś wcześniej a ceremonię wyprawić tam gdzie chcecie
        • plastelinka.czerwona mniejsze zło? 05.01.10, 10:20
          > Wersja ostateczna- przy kolejnej rozmowie rzuć uwagę w stylu "cóż, myślę, że
          > taką postawą na pewno się ktoś zainteresuje. Jeśli nie Pański zwierzchnik, to n
          > a
          > pewno prasa..." Teraz lecenie ze wszystkim do gazet jest tak popularne, że face
          > t
          > może sobie przemyśli.

          Dokładnie, jak nie prośbą, to szantażem, byle być w zgodzie ze sobą wink
          • budyniowa123 Re: mniejsze zło? 05.01.10, 10:32
            to nie szantażwink to luźna uwagasmile
            Obywatel ma prawo odwołać się do zwierzchnika kierownika USC,
            ma również prawo do poinformowania o swoim problemie gazet.


            Poza tym jeśli pan urzędnik nie pełni swojej funkcji odpowiednio zgodnie ze sobą
            powinniśmy postarać, żeby nie pełnił jej w ogólewink
            Dla dobra przyszłych młodych par, którym przyjdzie zawrzeć ślub w obecności
            bucowatego urzędnika
        • caprichito Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 05.01.10, 12:30
          budyniowa,

          poza tym to jest tak, ze niestety nie mozesz sobie sciagnac
          urzednika skad chcesz. Jesli np urzadasz sobie slub pod
          Wroclawiem,a ta wioska juz nalezy do gminy jakiejs tam, to urzednik
          musi byc z gimny jakiejs tam, nie moze byc z Wroclawia.
          • budyniowa123 Re: moja smutna?? historia!!!moje zale..... 05.01.10, 12:32
            no właśnie tak też mi się wydawałouncertain
            niestetysad
    • martina.15 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 19:53
      dla mnie zawarcie sakramentu malzenstwa bedzie najbardziej upragnionym
      sakramentem w zyciu. tym bardziej ze popelnia sie pewne wybory z wielka
      premedytacja ale i moralno- religijnymi rozterkami ktore slub zakonczy smile

      dla mnie postawa pt. slub koscielny bo latwiej/rodzina tak chce jest totalna
      hipokryzja. no ale kazda ktora tak robi ma widac swoja wlasna filozofie zyciowa,
      wygodna po prostu... uncertain
      • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:27
        Tak samo wygodna jak wierzące, które uprawiają seks przed ślubem czy używające
        antykoncepcji.
    • lili-2008 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:02
      dla mnie to hipokryzja, od dawna tak uważam i od dawna wiedziałam, że chcę tylko ślub cywilny
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:12
        lili-2008 napisała:

        > dla mnie to hipokryzja, od dawna tak uważam i od dawna wiedziałam, że chcę tylk
        > o ślub cywilny

        Dobrze, że to samo uważał narzeczony smile
        • lili-2008 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 08:28
          on tak wcale nie uważał, ale wytłumaczyłam mu i nie miał z tym żadnego problemu
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:23
            lili-2008 napisała:

            > on tak wcale nie uważał, ale wytłumaczyłam mu i nie miał z tym żadnego problemu

            Mnie chodziło o to, że jeśli spotkają się dwie osoby: jedna pt. "od zawsze
            wiedziałam, że chcę ślub cywilny", a druga "zależy mi na kościelnym", równie
            niemiłe jest przeciąganie strony drugiej na stronę pierwszej, jak tak często
            praktykowane przeciąganie strony pierwszej na stronę drugiej.
    • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:09
      generalnie to ja się dziwię, że ludziom tak łatwo to przychodzi.

      Zawsze zadaję sobie pytania:
      - czy oni w tym kościele nie czują się jak idioci uczestnicząc w nic nie
      znaczącym dla nich obrządku? Ciężko mi sobie wyobrazić (chociaż kiedyś tam to
      kościoła chodziłam)siebie, jak mojemu zamążpójściu towarzyszy cała masa-pustych
      dla mnie- gestów.
      - czy podczas tej mszy ślubnej nie czują oni dyskomfortu: nie wiedząc kiedy
      klękać, co mówić itp. Albo kiedy wypowiadają w tak ważnej chwili słowa, o
      których wiedzą, że są kłamstwem...

      Ja tych ludzi trochę podziwiam, bo ja bym zwariowała, jakby mi nad głową stanął
      ksiądz, reprezentujący zupełnie odmienną niż moja ideologię, i udzielał mi ślubu.

      Ja wybrałam brzydszą oprawę ale za to trafiłam na baaardzo miłą panią urzędnik.
      I przez całą ceremonię przynajmniej byłam pewna, że nie jest to tylko szopka.
      • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:36
        Ja, mimo, ze nie jestem szczegolnie praktykujaca obecnie katoliczka,
        zdecydowalam sie na slub koscielny. Nie uwazam, ze przysiega, ktora zloze jest
        klamstwem, bo wierze w Boga. To, ze nie biegam na msze co niedziela wynika
        raczej z ogolnego zniesmaczenia tym, co dzieje sie w kosciele.
        Pewnie ktos moglby uznac, ze biore slub na pokaz, ale dla mnie ta przysiega jest
        wazna.
        a co do:
        > - czy podczas tej mszy ślubnej nie czują oni dyskomfortu: nie wiedząc kiedy
        > klękać, co mówić itp.

        To wiekszosc, jak podejrzewam, doskonale wie, co mowic i jak sie zachowac, bo
        chodzili kiedys do kosciola. Przynajmniej ja tak mam.
        • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:46
          ja też wierzę w siłę wyższą (to tylko zaangażowani w jakiś obrządek przypisują
          osobom bezwyznaniowym brak uczuć wyższych).
          Ale moja wiara jest daaalekoooo od jakiegokolwiek kościoła.
          No bo nie wierzę: że bóg potępia homoseksualistów, że książka przekładana milion
          razy, której nikt nie widział w oryginale ma wartość boską, a nie tylko
          literacką, że akurat niedziela jest świętsza niż inne dni itd...

          No bo nie wyobrażam sobie: uważam, że kler się myli, że propaguje złe wzorce, że
          szerzy nietolerancje, a potem idę do księdza i proszę, żeby mi ślubu udzielił uncertain
          • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:55
            Ksiadz nie udziela slubu, slubu udzielaja sobie malzonkowie.
            • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:09
              Więc po co Ci do tego ksiądz?
              • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:29
                Taka tradycja
                • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:51
                  I oczywiście przyznajesz się księdzu,że ślub bierzesz z powodu tradycji a nie
                  religii?
                  • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 22:09
                    A myslisz, ze ksieza nie wiedza, ze polowa bierze slub z tradycji, a nie z
                    przekonan religijnych? Mimo wszystko, kazda kolejna para bioraca slub ich cieszy.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 22:35
                      I uważasz,że takie podejście (i par i księży,którzy to akceptują) jest fair?
                      • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 23:24
                        Jakos nikt z zainteresowanych nie protestuje.
                        Najbardziej przeszkadza to, jak widac po tym watku, tym, ktorych to nie dotyczy.
                        • gazeta_mi_placi Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:07
                          Przeszkadza,bo widzą hipokryzję.
                          Nikt się nie czepia tutaj par prawdziwie wierzących którzy idą do ślubu kościelnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.
                          Poza tym według KK taki ślub ("bo tradycja") jest i tak nieważny.
                          • plastelinka.czerwona :D:D:D 05.01.10, 14:37
                            Jestem bardzo ciekawa ile prawdziwie wierzących dziewic idzie do ślubu.
                            • gazeta_mi_placi Re: :D:D:D 05.01.10, 14:50
                              Na pewno są też takie-osobiście znam jedną.
                              • plastelinka.czerwona Re: :D:D:D 05.01.10, 14:57
                                Ja nie twierdze, że nie ma. Po prostu każdemu jego kompromisy i konformizm są
                                bliższe i łatwiejsze do wytłumaczenia niż czyjeś.
                            • misself Re: :D:D:D 05.01.10, 20:18
                              plastelinka.czerwona napisała:

                              > Jestem bardzo ciekawa ile prawdziwie wierzących dziewic idzie do ślubu.

                              Zrób ankietę wink
                              Ja znam dwie dziewice i dwie prawdziwie wierzące. Razem cztery tongue_out
                              • plastelinka.czerwona Re: :D:D:D 05.01.10, 23:00
                                Między prawdziwie wierzące, a dziewice nie ma lub, to niestety zero.
                                • misself Re: :D:D:D 06.01.10, 10:53
                                  plastelinka.czerwona napisała:

                                  > Między prawdziwie wierzące, a dziewice nie ma lub, to niestety zero.

                                  Tam była emotikonka smile
                                  • plastelinka.czerwona Re: :D:D:D 06.01.10, 15:01
                                    Przepraszam, ja nie dodałam sad
                                    Już się poprawiam: Między prawdziwie wierzące, a dziewice nie ma lub, to
                                    niestety zero wink
            • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:31
              no ok- to prosić go o odprawienie obrządku. Przecież jakąś rolę ten ksiądz odgrywa
        • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 20:48
          chocoladette, jeśli jesteś w stanie z czystym sumieniem wyrecytować
          Credo, jeśli mówiąc "szczerze żałuję" naprawdę szczerze żałujesz, jeśli
          możesz poświadczyć swoim podpisem protokół przedślubny - nikt nie broni brać
          ślubu kościelnego.

          Nawet jeśli nie jesteś w stanie tego wszystkiego zrobić z czystym sumieniem.
          Mnie jednak wychowano tak, żeby żyć w zgodzie ze sobą. I czułabym się jak
          marionetka mówiąc coś, z czym się nie zgadzam.
          • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:36
            misself napisała:


            > Mnie jednak wychowano tak, żeby żyć w zgodzie ze sobą. I czułabym
            się jak
            > marionetka mówiąc coś, z czym się nie zgadzam.


            a może "zgoda ze sobą" oznacza zrobienie przyjemnosci bliskim?
            moze ważna jest dla niej samam przysiega, a nie otoczka ideologiczna
            koscioła, a została w tej religi wychowana, rodzina jest religijna i
            wtedy ona sama chce itd?

            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:24
              Wychowanie do życia w zgodzie ze sobą uwzględnia także to, że rodzina wobec
              przejawów indywidualizmu jest tolerancyjna. U mnie w rodzinie nikt by mnie nie
              skreślił za to, że "odeszłam od kościoła", bo by się najpierw wszyscy wzajemnie
              poskreślać musieli.
              • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:32
                Jesli Twoja rodzina ogolnie nie jest religijna, to trudno, zeby sie od Ciebie
                odwrocila za odejscie od kosciola. Ale w rodzinach, gdzie kosciol jest gleboko
                zakorzeniony nie jest to takie latwe.
                • caprichito Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:01
                  moja rodzina i najblizsza rodzina tzn bracia mojej mamy, moje
                  kuzynostwo itd. chodza do kosciola oprocz mnie.
                  Kiedy poinformowalam wszystkich, ze nie wezme slubu koscielnego to
                  moze niektorym, zwlaszcza mojej mamie bylo przykro, ale wszyscy
                  zaakceptowali moj wybor. Do nich tez przemawial argument, ze nie
                  bede brala slubu tylko dlatego, ze mi sie podoba forma tej
                  uroczystosci, a zaznaczam tez siebie uwazam jako osobe wierzaca w
                  Boga, NIE w Kosciol.
                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:20
                  chocoladette napisała:

                  > Jesli Twoja rodzina ogolnie nie jest religijna, to trudno, zeby sie od Ciebie
                  > odwrocila za odejscie od kosciola. Ale w rodzinach, gdzie kosciol jest gleboko
                  > zakorzeniony nie jest to takie latwe.

                  Faktycznie bardzo to chrześcijańskie, wyrzec się własnego dziecka, bo przestało
                  chodzić do kościoła...
              • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:39
                No, to masz szczęście i zero zrozumienia dla tych, dla których postępowanie " w
                zgodzie ze sobą" oznaczałoby, zranienie najbliższych.
                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:21
                  plastelinka.czerwona napisała:

                  > No, to masz szczęście i zero zrozumienia dla tych, dla których postępowanie " w
                  > zgodzie ze sobą" oznaczałoby, zranienie najbliższych.

                  Chyba nigdzie nie jest napisane, że muszę mieć zrozumienie dla ludzi, którzy
                  oszukują Boga?
                  • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:06
                    Czy można oszukiwać kogoś kogo nie ma? Bo ateizm zdaje się na nie wierze w boga
                    polega?
                    Czym twój brak zrozumienia dla ludzi, którym jedno zdanie dorzucone do przysięgi
                    nie robi różnicy, jest inny niż brak zrozumienia prawdziwych katolików dla
                    homoseksualistów?
                    I ty i oni uważacie, że to w co wy wierzycie jest lepsze od przekonań innych.
                    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:01
                      plastelinka.czerwona napisała:

                      > uważacie, że to w co wy wierzycie jest lepsze od przekonań innych.

                      Bynajmniej.
                      Ja się nie staram nikogo przekonać do mojego punktu widzenia.
      • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:26
        budyniowa123 napisała:

        > Albo kiedy wypowiadają w tak ważnej chwili słowa, o
        > których wiedzą, że są kłamstwem...
        >



        nie koniecznie kłamstwo
        jak slubuja sobie wiernosc itd to pewnie slubuja prawde, a jak nie
        toi przy cywilnym nie slubuja prawdysmile

        poza tym wiele osób wierzy, ale nie zgadza sie z Kosciolem, nie chce
        im sie chodzic do kosciola itd, ale wierzyc wierza

        i nie to ze ich broniesmile


        > Ja tych ludzi trochę podziwiam, bo ja bym zwariowała, jakby mi nad
        głową stanął
        > ksiądz, reprezentujący zupełnie odmienną niż moja ideologię, i
        udzielał mi ślub
        > u.
        >


        byc może kierownik tez reprezentuje zupełnie inną ideologie?wink

        ja bym nie przesadzała. Jesli ktos ma lekki stosunek do koscioła to
        sie tym nie przejmuje bo mu to wisi koło ogona, że ksiadz ma inne
        poglady



        > Ja wybrałam brzydszą oprawę ale za to trafiłam na baaardzo miłą
        panią urzędnik.
        > I przez całą ceremonię przynajmniej byłam pewna, że nie jest to
        tylko szopka.

        wiesz, ja znam ludzi, którzy sa bardzo religijni tzn chodza do
        koscioła, a i przed i po przysiedze ani nie byli sobie wierni, ani
        sie nie szanowali ( straslziwe klotnie). Ja bym chyba bardziej
        takiej "szopki" nie zniosła, ze wiem, ze przyprawiam rogi ukochanemu
        i przed ludzmi ( czy w kosciele czy w urzedzie) robie cyrk i zgrywam
        kochajaca zonę

        ..no ale zawsze były małzeństwa z miłości i małżenstwa
        z ..rozsądku...te drugie nie miały innej przysiegiwink
        • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:43
          > nie koniecznie kłamstwo
          > jak slubuja sobie wiernosc itd to pewnie slubuja prawde, a jak nie
          > toi przy cywilnym nie slubuja prawdysmile


          tu raczej mówię o zdaniach: i w katolickiej wierze wychować dzieci, o tym, że
          wierzy się w kościół itp

          > poza tym wiele osób wierzy, ale nie zgadza sie z Kosciolem, nie chce
          > im sie chodzic do kosciola itd, ale wierzyc wierza


          to jest kwestia sumienia. Ja nikogo rozliczać nie chcę. Taką postawę jestem w
          stanie zrozumieć.

          Ja mówię o nieco innych postawach: ludzie, którzy na co dzień na prawdę nie
          lubią KK, są przeciwko jego postępowaniu, którzy nie wierzą albo tak jak
          ja wierzą, ale nie w to co mówi KK, nie uznają biblii itd- ci ludzie nie powinni
          barć ślubu w kościele.

          Co innego ktoś, kto wierzy, generalnie uznaje kościół, ale np ma na jakiś temat
          inne zdanie, czy na msze nie chodzi. Wtedy ten ślub kościelny ma sens.

          > byc może kierownik tez reprezentuje zupełnie inną ideologie?wink

          jasne, ale na ślubie jest NEUTRALNY. Wiem, że nie usłyszę na ślubie kazania, że
          jak się poddam in vitro to zgniję w pieklesmile

          > ..no ale zawsze były małzeństwa z miłości i małżenstwa
          > z ..rozsądku...te drugie nie miały innej przysiegiwink


          i wbrew pozorom te z rozsądk często były trwalsze i szczęśliwszesmile
          • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 09:53
            budyniowa123 napisała:

            > Ja mówię o nieco innych postawach: ludzie, którzy na co dzień na
            prawdę nie
            > lubią KK, są przeciwko jego postępowaniu, którzy nie wierzą
            albo tak jak
            > ja wierzą, ale nie w to co mówi KK, nie uznają biblii itd- ci
            ludzie nie powinn


            nie powinni i jak tak strasznie "nienawidzą " kosciola to pewnie
            niewielu z nich idzie przed ołtarz. Wieksza wiekszość to ludzie,
            ktorzy maja lajtowe podejscie do KK z powodów bardziej lenistwa niz
            przemyslanych pogladów

            Znam wiele par, które mają w nosie KK, w kosciele byli 100 lat temu,
            ale twierdzą ze są katolikamismile


            > jasne, ale na ślubie jest NEUTRALNY. Wiem, że nie usłyszę na
            ślubie kazania, ż
            > e
            > jak się poddam in vitro to zgniję w pieklesmile


            hehe no chyba nikt nie usłyszy, albo musi roztropnie dobierac
            księdzawink



            > i wbrew pozorom te z rozsądk często były trwalsze i
            szczęśliwszesmile




            z doswiadczenia wiem, ze rozsądek w decyzji o slubie odgrywa
            zasadnicza rolęsmile
            • budyniowa123 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:12
              > Znam wiele par, które mają w nosie KK, w kosciele byli 100 lat temu,
              > ale twierdzą ze są katolikamismile


              skoro tak twierdzą to cóż... ślub katolicki jest dla katolików. Ksiądz zgadza
              się na taki ślub, wymogi spełniają- droga wolna.

              Tylko nadal, dzięki temu właśnie mamy 98% katolików i "wydajeimsiężekatolików" i
              KK może mieć tak duży wpływ na decyzje podejmowane w kraju.

              > hehe no chyba nikt nie usłyszy, albo musi roztropnie dobierac
              > księdzawink


              jak mają roztropnie wybrać księdza, jak na msze nie chodzą i nie wiedzą jakie
              ksiądz kazania głositongue_out Ja słyszałam już sporo opowieści o kazaniach ślubnych.
              Nawet ostatnie, które osobiście słyszałam też mnie zmierziło- jak to żona ma być
              dobra dla męża i mu dzieci wychowaćuncertain
              Więc wiesz, wpływu na kazanie nie maszsmile
              • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 12:23
                budyniowa123 napisała:

                > Tylko nadal, dzięki temu właśnie mamy 98% katolików
                i "wydajeimsiężekatolików"
                > i
                > KK może mieć tak duży wpływ na decyzje podejmowane w kraju.

                ale w moim odczuciu to wina ksiezy, ze przymykaja oko, a nie ludzi
                ksiadz daje wolna reke, lekcewazy prawdziwe intencje to ludzie w
                imie tradycji leca do koscioła, ktory de facto zbyt wiele nie wymaga
                od wiernych, bo zawsze "wybaczy", zeby miec owieczke przy sobie


                > jak mają roztropnie wybrać księdza, jak na msze nie chodzą i nie
                wiedzą jakie
                > ksiądz kazania głositongue_out


                zawsze babcia moze pomóc;D



                Ja słyszałam już sporo opowieści o kazaniach ślubnych.
                > Nawet ostatnie, które osobiście słyszałam też mnie zmierziło- jak
                to żona ma by
                > ć
                > dobra dla męża i mu dzieci wychowaćuncertain


                no wiesz, biorac slub koscielny musisz liczyc sie że wliczone w to
                jest kazanie w duchu koscioławink


                to taka cena za "ładny slub"smile

    • turkusova Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:19
      Nie lubie w życiu robić nic wbrew sobie. ślubu kościelnego nie traktuje jako
      zamach na swoje osobiste przekonania, tylko jako coś co trzeba "odegrać" by
      sprawioć przyjemność rodzinie. Nie robie tego wbrew sobie, przyjmuje tylko maskę
      i odgrywam w tym momencie role. Wszak w życiu nie raz odgrywamy role kiedy
      zmusza nas do tego sytuacja. Nie piszcie tylko, że to obłuda i zakłamanie, to
      jest poprostu życie. Nie chce na dzien dobry być przekreślona przez rodzine
      narzeczongo.

      Natomiast agrumenty mojej rodziny za pomocą ktorych nakłaniają mnie na ślub
      kościelny to:
      Nie bedziec miec slubu kościelnego -> nie ochrzczą wam dzieciaka -> bez chrzicn
      nie dadzą komuni -> itd przez bierzmowanie az znow ślub.
      Ja na to,ze: jeśli rzeczywiscie take byłyby konsekwencje nraku ślubu, to kiedy
      dziecko podrośnie i odczuje brak tychze sakramentów to9 zrobi sobie przed
      bierzmowaniem na szybko chrzest i komunie. Nie okłamujmy sie- wierny płaci -
      koscioł nieodmawia.
      I po takim arumencie słysze - "wszytkie dzieci będą szły do komuni a wasze nie -
      to będze im przykro"
      no i jestem bezradna-w ty kraju nie da rady uncertain
      • angazetka Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:26
        > no i jestem bezradna-w ty kraju nie da rady uncertain

        Tak. Jeśli wszyscy będą konformistami, to faktycznie nie da rady.
        • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:36
          Jak wszyscy zostaniemy non-konformistami to z naszej tradycji i kultury malo by
          sie ostalo...
          • angazetka Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:43
            Akurat w polskiej tradycji mamy rzucanie się z szabelką na czołgi, a
            nie kładzenie uszu po sobie wink
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:59
        turkusova napisała:

        > Nie lubie w życiu robić nic wbrew sobie. ślubu kościelnego nie traktuje jako
        > zamach na swoje osobiste przekonania, tylko jako coś co trzeba "odegrać" by
        > sprawić przyjemność rodzinie.

        Przykro mi słyszeć, że ktoś tak myśli o sakramencie. Tym bardziej przykro, że są
        osoby, które to traktują poważnie, nie jak coś, co "trzeba odegrać" dla
        przyjemności rodziny. Nie przyszło Ci do głowy, że swoim podejściem obrażasz
        osoby naprawdę religijne?

        Chyba rodzina narzeczonego wie, że nie chodzisz do kościoła? Moi przyszli
        teściowie są bardzo religijni - i wiem, że nie są zachwyceni, że ja nie jestem.
        Ale sami zaproponowali, żebyśmy wzięli ślub mieszany: bo dla nich to jest ważne,
        żeby nie robić szopki z czegoś, w czego znaczenie oni wierzą.
        • gryzikiszka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:46
          misself napisała:


          > Chyba rodzina narzeczonego wie, że nie chodzisz do kościoła? Moi przyszli
          > teściowie są bardzo religijni - i wiem, że nie są zachwyceni, że ja nie jestem.
          > Ale sami zaproponowali, żebyśmy wzięli ślub mieszany: bo dla nich to jest ważne
          > ,
          > żeby nie robić szopki z czegoś, w czego znaczenie oni wierzą.

          Miss, jeśli dobrze rozumiem, to jesteś członkiem KK, ale bierzesz ślub mieszany. Czy możesz napisać coś więcej? Jak z dokumentami, naukami itp.? Jestem w podobnej sytuacji i niektóre wymagania księdza odnośnie do mojej osoby były dla mnie trochę dziwne. Jeżeli możesz, to napisz coś proszę, chciałabym porównać.
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:22
            >
            gryzikiszka napisała:
            > Miss, jeśli dobrze rozumiem, to jesteś członkiem KK, ale bierzesz ślub
            mieszany. Czy możesz napisać coś więcej? Jak z dokumentami, naukami itp.?

            Po pierwsze, jeszcze w tym nie "siedzę" - nie mamy terminu, jesteśmy na etapie
            wyboru kościoła. Po drugie, napisz do mnie na maila gazetowego, postaram się
            wyjaśnić, bo teoretycznie jestem dość obcykana wink
      • milen-a7770 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 23:46
        Żal !sad Takie powiedzonko ma mój 9 - letni syn, które to wypowiada
        gdy jest czymś zniesmaczony. Tylko tyle do Twojego postu mogę
        napisać.
        • milen-a7770 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 23:47
          Dot. postu turkusovej smile
    • angazetka Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 21:21
      Pierwszy chyba raz się z tobą zgadzam. Branie ślubu kościelnego dla
      ładnej otoczki jest dla mnie paskudne.
    • ni24 Re: Nieważny ślub kościelny. 04.01.10, 23:35
      wiesz kazdy ma swoje powody jeden lepsze drugi gorsze..moga ci sie nie
      podobac...ale na tym koniec.
      a oszustwo to chyba troche za duze slowo w tym wypadku
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 10:27
        Według mnie to doskonałe słowo. Wypowiadając Credo i nie wierząc w swoje
        słowa - kłamiesz. Przed Bogiem i ludźmi. Tak samo w konfesjonale, jeśli mówisz
        "szczerze żałuję i chcę się poprawić", a tak naprawdę tak nie uważasz.

        Konformizm jest do zniesienia, ale nie w tak fundamentalnych sprawach.
        • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 12:26
          misself napisała:

          > Według mnie to doskonałe słowo. Wypowiadając Credo i nie
          wierząc w swoje
          > słowa - kłamiesz. Przed Bogiem i ludźmi. Tak samo w konfesjonale,
          jeśli mówisz
          > "szczerze żałuję i chcę się poprawić", a tak naprawdę tak nie
          uważasz.
          >
          > Konformizm jest do zniesienia, ale nie w tak fundamentalnych
          sprawach.

          jesli ktos lekko podchodzi do spowiedzi i klepie o żalu bo tak
          trzeba to spowiedz nie jest dla niego kwestia fundamentalną, wiec
          dla niego to nie porblem klepac to co powinien klepac
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:24
            aneta-skarpeta napisała:
            >
            > jesli ktos lekko podchodzi do spowiedzi i klepie o żalu bo tak
            > trzeba to spowiedz nie jest dla niego kwestia fundamentalną, wiec
            > dla niego to nie porblem klepac to co powinien klepac

            Widzisz, a dla mnie Bóg jest zbyt ważną osobą, żeby Go w ten sposób traktować -
            "klepiąc". I nie mam zrozumienia dla osób klepiących.
        • caprichito Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:09
          no wiec wlasnie ja pewnego dnia przestalam chodzic do spowiedzi, bo
          najpierw sie spowiadalam z czegos co KK uwaza za grzech, a ja sama
          nie i potem jeszcze musialam postanawiac szczera poprawe wiedzac, ze
          wcale nie chce nic zmieniac ani sie poprawiac.

          Nie rozumiem osob, ktore tak moga zyc.
    • tabakierka2 gazeta mi płaci 05.01.10, 07:50
      po raz pierwszy podpisuję się wszystkimi kończynami pod Twoją
      wypowiedzią.
    • daisy_boo Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:09
      Dlaczego niewierzący biorą ślub kościelny? Pojawiły się już głosy, że dla
      rodziny, głównie rodziców, żeby się nie obrażali itp. A prawdziwy powód bywa też
      inny, bardzo prosty: rodzice za ślub płacą - rodzice wymagają.
      Znam taką parę: oboje uważają się za ateistów i z przekonaniami swymi się nigdy
      nie kryli (krytyka, a wręcz naśmiewanie się z KK, prawd wiary, obrządku,
      wytykanie zakłamania itp.). Dodam też, że to ludzie wykształceni, mający się za
      światłych i inteligentnych, oczytanych i obytych, niezawisłych myślowo.
      Postanowili się pobrać, w wieku wcale nie szczenięcym, bo już po studiach. I jak
      postanowili - tak i zrobili: w kościele... Z w.w. powodu: rodzice finansowali
      całą imprezę, więc to oni podjęli decyzję o jej formie, a młodzi schowali
      przekonania głęboko do kieszeni i z podkulonymi ogonami rodzicom przytaknęli,
      poszli na nauki, nakłamali w całym tym protokole ślubnym i przysięgli przed
      Bogiem, w którego nie wierzą...
      Po ślubie powrócili oczywiście do swojego poprzedniego, ateistycznego wcielenia.

      Ale żeby historia nie była zbyt piękna: półtora roku później się rozwiedli.
      Małżeństwa już jakiś czas nie ma, a rodzice nadal spłacają kredyt zaciągnięty na
      organizację wesela.

      A tak swoją drogą: niewierzący ludzie biorący ślub religijny to jedno, a księża,
      którzy się na taką sytuację godzą to inna sprawa...
      Czy zna ktoś może przypadek, by ksiądz odmówił udzielenia ślubu parze, która
      jest katolikami wyłącznie na papierze?
      • nocarka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:30
        Dlatego ja biorę ślub kościelny, bo wierzę w Boga i chcę przysięgać przed Nim,
        mimo, że do kościoła nie chodzę za często na mszę neidzielną. Jednak szanuję
        moją wiarę, modlę się, przyjmuję sakramenty. Lubię być w kościele i się modlić.
        Moj M. jest ochrzczony tylko z wody przez babcię. Nie ma innych sakramentów. Z
        szacunku dla mnie i moich przekonań nie miał nic przeciwko ślubowi
        jednostronnemu. On będzie w zgodzie ze swoim sumieniem, ja ze swoim i chyba tak
        będzie najbardziej uczciwie. Moja matka była oburzona, że M. nie chce wiąć
        wszystkich sakramentów za jednym zamachem, zeby wziąć "normalny" ślub.
        Zapytałąm: po co? Ma udawać? Przecież to nieważne. A skoro jest taka możliwość,
        zebyśmy obydwoje byli uczciwi względem siebie i Boga, to czemu nie? A babcia M.
        będzie na pewno zadowolona, ze ślub jest w kościele, mimo, że on na Boga
        przysięgać nie będzie smile
        • daisy_boo Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:00
          Dwoje rozsądnych ludzi trafiło na siebiesmile
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:26
        daisy_boo napisała:
        >
        > A tak swoją drogą: niewierzący ludzie biorący ślub religijny to jedno, a księża,
        > którzy się na taką sytuację godzą to inna sprawa...
        > Czy zna ktoś może przypadek, by ksiądz odmówił udzielenia ślubu parze, która
        > jest katolikami wyłącznie na papierze?

        Teoretycznie powinien odmówić.
        W rzeczywistości nie słyszałam o takiej sytuacji - przecież ślub = pieniądze dla
        kościoła i księdza. I każdy ksiądz, nawet największy fundamentalista, wie, że
        jeśli on odmówi, to inny, bardziej liberalny, zarobi zamiast niego.
        • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:47
          misself napisała:


          > Teoretycznie powinien odmówić.
          > W rzeczywistości nie słyszałam o takiej sytuacji - przecież ślub =
          pieniądze dl
          > a
          > kościoła i księdza. I każdy ksiądz, nawet największy
          fundamentalista, wie, że
          > jeśli on odmówi, to inny, bardziej liberalny, zarobi zamiast niego.

          dlatego "jaki Pan, taki kram"
          smile
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:17
            aneta-skarpeta napisała:
            >
            > dlatego "jaki Pan, taki kram"
            > smile

            Niby tak...
            Ale czy to jest fair, wykorzystywać kogoś w ten sposób?
            • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 07.01.10, 09:47
              misself napisała:

              > aneta-skarpeta napisała:
              > >
              > > dlatego "jaki Pan, taki kram"
              > > smile
              >
              > Niby tak...
              > Ale czy to jest fair, wykorzystywać kogoś w ten sposób?


              a kto kogo w takiej sytuacji wykorzystuje?
              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 10.01.10, 19:01
                Wykorzystywać ludzką chęć zysku, żeby uzyskać pobłażliwość w sprawach religijnych.
    • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:24
      A dlaczego akurat branie ślubu w kościele np. ze względu na ładną oprawę albo po
      to, by nie robić przykrości bliskim jest takie strasznie złe? A mieszkanie ze
      sobą i uprawianie seksu przed ślubem pod hasłem "ale my się przeciez kochamy i
      chcemy się pobrać, więc nic złego w tym nie ma" już wcale takie złe nie jest, a
      przynajmniej jest powszechnie akceptowane? Tak samo można powiedzieć, że
      przecież my chcemy wziąć ślub i rzeczywiście obiecujemy sobie miłośc, wiernośc i
      uczciwośc małżeńską i planujemy tego dotrzymać. A przy okazji dla dobra cioć,
      babć itp. weźmiemy ślub w kościele, choć trochę trzeba wbędzie ściemnić księdzu
      przy protokole?

      Ja sama wzięłam ślub kościelny dla świętego spokoju. Wszystkie warunki formalne
      spełniałam, światopoglądowo było mi to objętne. Nie miałam ochoty przez rok
      przygotowań do ślubu słuchać trucia, że ślub cywilny to nie ślub. Nie to, żebym
      była z tego dumna - teraz mam trochę inne podejście do tych spraw i gdybym
      jeszcze raz miała decydować, wzięłabym cywilny. Ale nie widzę tego jako
      cięższego kalibru zbrodni niż mieszkanie razem przed ślubem, chrzczenie dziecka,
      żeby nie miało przykrości jak rówieśnicy będą szli do komunii itp.
      • angazetka Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:33
        > A dlaczego akurat branie ślubu w kościele np. ze względu na ładną
        oprawę albo po to, by nie robić przykrości bliskim jest takie
        strasznie złe?

        Bo wymaga kłamstwa ("trochę ściemnić księdzu", jak sama piszesz) i
        pokładów hipokryzji. I jest brakiem szacunku dla sakramentu (co
        piszę jako osoba daleka od KK).
        • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 11:42
          Ale "trochę ściemnia księdzu" myślę, że z 80% par biorących ślub, jak nie
          lepiej. Wszystkie osoby, które mają inne niż KK stanowisko w sprawie
          antykoncepcji i in vitro na przykład, a spisując protokół mówią, że akceptują
          katolicką etykę seksualną, ściemniają księdzu w tym momencie. Czy większą
          hipokryzją jest stwierdzenie, że nie zgadzam się z KK w wielu kwestiach, wierze
          w Boga, ale kościół jako instytucja mnie nie przekonuje, ale mimo to wezmę ślub
          w kościele ze względu na rodzinę, niż stwierdzenie, że co prawda uprawiam seks
          przed slubem, stosuję antykoncepcję, wierzę w reinkarnację horoskopy, ale JESTEM
          KATOLICZKĄ (bo 25 lat temu mnie ochrzcili jak miałam dwa miesiące) i ślub
          kościelny mi się należy i w ogóle w czym problem? Moim zdaniem lepiej
          przynajmniej być świadomym, że robi się coś na pokaz.
          • tabakierka2 madziaq 05.01.10, 12:31
            moim zdaniem, wszystko co wymieniłaś jest hipokryzją i jest
            obrzydliwe. Skoro światopoglądowo jesteś obojetna, to równie dobrze
            mogliście wziąć ślub w obrzędzie prawosławnym czy protestanckim na
            przykład.
            • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 12:42
              tabakierka2 napisała:

              > moim zdaniem, wszystko co wymieniłaś jest hipokryzją i jest
              > obrzydliwe. Skoro światopoglądowo jesteś obojetna, to równie
              dobrze
              > mogliście wziąć ślub w obrzędzie prawosławnym czy protestanckim na
              > przykład.


              no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
              katolickiej


              ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

              np.moge uwazac, ze moj szef kupił beznadziejne auto, albo nie
              zgadzam sie z jego podejsciem do zycia, ale nie mam zamiaru mu tego
              mowic- dla własnej wygody, a raczej posadywink
              • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 12:55
                aneta-skarpeta napisała:


                >
                > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                > katolickiej

                ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK, więc w
                zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać na
                Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.

                >
                >
                > ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

                to nie jest konformizm, tzn. w pewnym sensie jest, ale poza
                konformizmem to szczyt hipokryzji i profanacja czegoś, co dla pewnej
                grupy jest święte.

                >
                > np.moge uwazac, ze moj szef kupił beznadziejne auto, albo nie
                > zgadzam sie z jego podejsciem do zycia, ale nie mam zamiaru mu
                tego
                > mowic- dla własnej wygody, a raczej posadywink

                to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.
                • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 13:04
                  tabakierka2 napisała:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                  > > katolickiej
                  >
                  > ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK, więc
                  w
                  > zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać na
                  > Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                  > sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.
                  >

                  dla Ciebie tak, dla niej nie, bo ona nie przejmuje sie sakramentem.

                  wartoscia slubu moze byc fakt, ze patrzy czule w oczy ukochanemu i
                  oboje wiedza ze chca byc ze sobą i byc sobie wiernym itd


                  a przed kim - to dla nich kwestia drugorzedna moze?




                  > to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                  > krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.


                  w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji
                  i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                  odstawiona dla rodziny
                  • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:11
                    aneta-skarpeta napisała:


                    > > > no mogła, to czemu wybrała katolicki? bo pochodzi z rodziny
                    > > > katolickiej
                    > >
                    > > ale nie respektuje i nawet nie zamierza respektować zasad KK,
                    więc
                    > w
                    > > zasadzie bez sensu taki ślub. Równie dobrze mogłaby przysiegać
                    na
                    > > Św. Mikołaja (nie doczytałam, czy ona sama wierzy w Boga) - taka
                    > > sama wartość ślubu. Dla mnie to jest profanacja sakramentu.
                    > >
                    >
                    > dla Ciebie tak, dla niej nie, bo ona nie przejmuje sie sakramentem.


                    Nie tylko dla mnie, uwierz mi.

                    >
                    > wartoscia slubu moze byc fakt, ze patrzy czule w oczy ukochanemu
                    i
                    > oboje wiedza ze chca byc ze sobą i byc sobie wiernym itd

                    pewnie i może być, ale nie w KK.


                    >
                    >
                    > a przed kim - to dla nich kwestia drugorzedna moze?
                    >

                    tu nie ma znaczenia czy dla nich to kwestia drugorzędna, bo biorą
                    ślub w kościele, który ma swoje zasady. Ile warte jest słowo
                    człowieka, który przysięga na Boga, w którego nie wierzy? który
                    przsięga, że wychowa dzieci PO KATOLICKU? dla mnie żadna i bałabym
                    się wiązać z kimś takim, kto krzywoprzysięga.

                    > > to, wybacz przykład, który nijak się ma do kwestii
                    > > krzywoprzysiędztwa i profanacji sakramentu.
                    >
                    >
                    > w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji

                    mówisz o prawie kościelnym?


                    > i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                    > odstawiona dla rodziny

                    i to jest smutne i przykre, bo skoro nie szanuje się uczuć
                    religijnych innych ludzi, 'współwyznawców' to czy można szanować
                    taką rodzinę, dla której jak mówisz szopka została odstawiona? a
                    siebie nawzajem?
                    • aneta-skarpeta Re: madziaq 05.01.10, 13:43
                      tabakierka2 napisała:


                      > > w swietle prawa nie ma mowy o krzywoprzysiestwie w tej sytuacji
                      >
                      > mówisz o prawie kościelnym?
                      >

                      nie. mowie o skutkach prawnych takiego slubu

                      taki slub wtedy tez jest wazny

                      >
                      > > i dla Ciebie to porfanacja sakarmentu, a dla niet tylko szopka,
                      > > odstawiona dla rodziny
                      >
                      > i to jest smutne i przykre, bo skoro nie szanuje się uczuć
                      > religijnych innych ludzi, 'współwyznawców' to czy można szanować
                      > taką rodzinę, dla której jak mówisz szopka została odstawiona? a
                      > siebie nawzajem?
                      >


                      moze rodzinie zalezy na szopce?

                      jesli kk tak strasznie by to rpzeszkadzało to by z tym cos zrobił,
                      ale nie robi.
                • misself Re: madziaq 05.01.10, 20:38
                  tabakierka2 napisała:
                  >
                  > to nie jest konformizm, tzn. w pewnym sensie jest, ale poza
                  > konformizmem to szczyt hipokryzji i profanacja czegoś, co dla pewnej
                  > grupy jest święte.

                  Ot i właśnie...
                  Poza tym wydaje mi się, że słowa wypowiadane pod przymusem nie mają mocy - więc
                  taki ślub kościelny zawarty, żeby rodzina się nie czepiała, nie jest ważny.

                  Ja nie chcę zaczynać czegoś, co ma trwać całe życie, od kłamstw.
              • misself Re: madziaq 05.01.10, 20:36
                aneta-skarpeta napisała:
                >
                > ps. każdy w jakims zakresie jest konformistą

                I każdy wybiera, w jakim zakresie nim jest, i w jakich dziedzinach życia.
            • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 12:57
              Masz rację. Akurat tak się złożyło, że wychowałam się w rodzinie katolickiej i
              to na katolickim ślubie, a nie prawosławnym, protestanckim czy żydowskim
              zależało moim najbliższym. I ja nie mówię, że to jest słuszne i godne pochwały,
              nie pretenduję do miana naczelnej nonkomformistki RP. Mówię tylko, że nie widze
              wielkiej różnicy między braniem ślubu kościelnego dla oprawy (czy np. braniem
              ślubu w ogóle, chociaż nam ślub średnio do szczęścia potrzebny, ale babcia by
              tak chciała) a uprawianiem seksu przed ślubem przy jednoczesnym twierdzeniu, że
              jest się katolikiem, ale to przecież nic złego. Osobiście nie lubię cierpienia
              dla idei. Jeśli znakomita większośc mojej rodziny ma cierpieć, a przy tym ja
              tez, to wolę zrobić coś, co mnie tak naprawde ani ziębi ani grzeje. Nie zaprzeć
              się siebie i swoich poglądów tylko dokonać określonej formalności w taki a nie
              inny sposób.
              • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:06
                madziaq napisała:

                > nie widze
                > wielkiej różnicy między braniem ślubu kościelnego dla oprawy (czy
                np. braniem
                > ślubu w ogóle, chociaż nam ślub średnio do szczęścia potrzebny,
                ale babcia by
                > tak chciała) a uprawianiem seksu przed ślubem przy jednoczesnym
                twierdzeniu, że
                > jest się katolikiem, ale to przecież nic złego.

                twierdzenie, że jest się katolikiem...no wiesz, nie słowa a czyny,
                głównie świadczą o przynależności do KK -tak przynajmniej mi się
                zawsze wydawało, ale mogę się mylić. To, że ktoś twierdzi, że jest
                katolikiem, a jednocześnie twierdzi, że współżyjąc przed ślubem nie
                robi niczego złego najlepiej świadczy o tym JAKIM taki człowiek jest
                katolikiem.

                Co do cierpienia rodziny...Jak by się czuli, gdyby wiedzieli, że
                dokonaliście profanacji sakramentu? (to pytanie retoryczne).
                • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 13:23
                  > twierdzenie, że jest się katolikiem...no wiesz, nie słowa a czyny,
                  > głównie świadczą o przynależności do KK -tak przynajmniej mi się
                  > zawsze wydawało, ale mogę się mylić. To, że ktoś twierdzi, że jest
                  > katolikiem, a jednocześnie twierdzi, że współżyjąc przed ślubem nie
                  > robi niczego złego najlepiej świadczy o tym JAKIM taki człowiek jest
                  > katolikiem.

                  Święta racja. Ale nikt nie wiesza psów na osobach, które przyznają się do tego,
                  że mieszkają ze sobą i sypiają ze sobą przed ślubem, a jednocześnie oczywiście
                  chcą wziąć ślub kościelny, bo to takie ważne, przysięga przed Bogiem itp itd.
                  Tylko jakoś do ślubu Boga, a przynajmniej przykazania KK mają w poważaniu, a
                  nagle dzień czy dwa przed ślubem pójdą do spowiedzi, "bardzo żałują" (kto
                  współżyje latami z kochaną osobą i bardzo tego nagle żałuje???), "obiecują
                  poprawę" (no ciężko współżyć ze sobą bez ślubu, skoro będzie już po ślubie) i
                  wszystko jest git smile

                  > Co do cierpienia rodziny...Jak by się czuli, gdyby wiedzieli, że
                  > dokonaliście profanacji sakramentu? (to pytanie retoryczne).

                  Nie wiem, pewnie niedobrze. Ale cały manewr polega na tym, że nie wiedzą i nie
                  dowiedzą się i w ten sposób wszyscy są szcześliwi. Nie chodze do kościoła, ale
                  mojej babci mówię, że czasem chodzę. Okłamuję ją dla jej własnego spokoju (i
                  mojego też). Zamierzam dalej to robić, bo dzięki temu wszyscy są bardziej
                  zadowoleni, niż gdybym odważnie i w zgodzie ze sobą mówiła, że kościół oglądam z
                  zewnątrz po drodze do pracy. MOja teściowa fatalnie gotuje, ale zawsze mówię
                  jej, że obiad był w porządku, bo wiem, że dzięki temu nie będzie jej przykro. I
                  gdyby ona wiedziała, że tak naprawdę mi nie smakowało, pewnie nie czułaby się z
                  tym dobrze, ale nie wie i się nie dowie, co wpływa pozytywnie na relacje w
                  rodzinie wink bo poza gotowaniem moja teściowa to fajna babka jest smile
                  • tabakierka2 Re: madziaq 05.01.10, 13:33
                    madziaq napisała:


                    > Święta racja. Ale nikt nie wiesza psów na osobach, które przyznają
                    się do tego,
                    > że mieszkają ze sobą i sypiają ze sobą przed ślubem, a
                    jednocześnie oczywiście
                    > chcą wziąć ślub kościelny, bo to takie ważne, przysięga przed
                    Bogiem itp itd.

                    jak to nikt nie wiesza?


                    > Tylko jakoś do ślubu Boga, a przynajmniej przykazania KK mają w
                    poważaniu, a
                    > nagle dzień czy dwa przed ślubem pójdą do spowiedzi, "bardzo
                    żałują" (kto
                    > współżyje latami z kochaną osobą i bardzo tego nagle żałuje???)

                    tylko tutaj nie chodzi, że masz żałować współżycia; masz żałować
                    tego, że swoim zachowaniem obraziłaś Boga.


                    , "obiecują
                    > poprawę" (no ciężko współżyć ze sobą bez ślubu, skoro będzie już
                    po ślubie) i
                    > wszystko jest git smile

                    I uważasz, że takie podejście jest OK?
                    każdy ma swoje sumienie i robi to, co jest z nim zgodne.



                    > Nie wiem, pewnie niedobrze. Ale cały manewr polega na tym, że nie
                    wiedzą i nie
                    > dowiedzą się i w ten sposób wszyscy są szcześliwi. Nie chodze do
                    kościoła, ale
                    > mojej babci mówię, że czasem chodzę. Okłamuję ją dla jej własnego
                    spokoju (i
                    > mojego też). Zamierzam dalej to robić, bo dzięki temu wszyscy są
                    bardziej
                    > zadowoleni, niż gdybym odważnie i w zgodzie ze sobą mówiła, że
                    kościół oglądam
                    > z
                    > zewnątrz po drodze do pracy.

                    Nie chcę Cię oceniać, ale to szczęście (wszyscy są szczęśliwi to
                    jakaś mega namiastka). Nie umiałabym żyć takim zakłamaniu - jestem
                    dorosła, sama podejmuję decyzje, a później ich konsewencje. No nie
                    wiem, nie wiem...

                    MOja teściowa fatalnie gotuje, ale zawsze mówię
                    > jej, że obiad był w porządku, bo wiem, że dzięki temu nie będzie
                    jej przykro. I
                    > gdyby ona wiedziała, że tak naprawdę mi nie smakowało, pewnie nie
                    czułaby się z
                    > tym dobrze, ale nie wie i się nie dowie, co wpływa pozytywnie na
                    relacje w
                    > rodzinie wink bo poza gotowaniem moja teściowa to fajna babka jest smile

                    to troszke jednak co innego.
                    Niemniej dziekuję za miłą rozmowęwink
                    • madziaq Re: madziaq 05.01.10, 13:47
                      > I uważasz, że takie podejście jest OK?
                      > każdy ma swoje sumienie i robi to, co jest z nim zgodne.

                      Nie, właśnie chodzi mi o to, że takie podejście jest moim zdaniem równie nie-OK,
                      co branie ślubu kościelnego dla ładnej oprawy i parę innych rzeczy. Ale jakoś
                      tego, że narzeczeni mieszkają i współżyją ze sobą, do czego się przyznają, a
                      potem biorą ślub kościelny (po spowiedzi rzecz jasna) nikt nie potępia, a
                      przynajmniej nie aż tak jak fakt brania ślubu w kościele dla sukienki czy dla
                      babci. A według mnie to taka sama hipokryzja.

                      > tylko tutaj nie chodzi, że masz żałować współżycia; masz żałować
                      > tego, że swoim zachowaniem obraziłaś Boga.

                      No ale jak mogę żałować, że obraziłam Boga swoim zachowaniem, a jednocześnie nie
                      żałować tego zachowania??? Ba, jak mogę żyć X lat wiedząc, że właśnie obrażam
                      Boga swoim zachowaniem? Jeśli mi na tym Bogu i Jego przykazaniach zależy??? Bo
                      wydaje mi się, że do rzadkości należą przypadki, kiedy para żyje na kocią łapę,
                      nagle się nawracają, zdają sobie sprawę ze swojego grzechu i zaraz biorą ślub
                      kościelny. Raczej para żyje sobie jak mąż i żona przez parę lat, więc ja nie
                      ogarniam, jak można nagle zacząć tego żałować (czy też żałować, że w ten sposób
                      obraziło się Boga) i odbyć ważną spowiedź?


                      Nasz staż smile
                  • mahoniowawiedzma Re: madziaq 05.01.10, 14:00
                    i naprawdę dobrze czujesz się okłamując wciąż ludzi?

                    zdumiona, zdumiona bardzo jestem.
            • ni24 Re: madziaq 05.01.10, 18:33
              a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
              ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?
              • misself Re: pytanie 05.01.10, 20:41
                ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                Sprecyzuj, do kogo, bo przecież wiadomo, że nie wszystkie dziewczyny na tym
                forum biorą ślub cywilny. Tylko lub aż.
              • mahoniowawiedzma Re: madziaq 05.01.10, 22:06
                tak
              • gazeta_mi_placi Re: madziaq 05.01.10, 23:02
                >ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                Ja tak (dodam,że z wyboru gdyż w naszym przypadku nie ma formalnej przeszkody
                do zawarcia ślubu kościelnego,więc jak najbardziej miałam i dalej mam pod tym
                względem wybór).
              • tabakierka2 Re: madziaq 06.01.10, 06:53
                ni24 napisała:

                > a mam pyatnie tabakierka2, gazeta_mi_placi i do innych dziewczyn
                wy bralyscie
                > ,bedziecie brac oczywiscie slub TYLKO CYWILNY tak?

                brałam ślub kościelny, bo jest to zgodne z przekonaniami moimi i
                męża.
        • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:27
          angazetka napisała:
          >
          > Bo wymaga kłamstwa ("trochę ściemnić księdzu", jak sama piszesz) i
          > pokładów hipokryzji. I jest brakiem szacunku dla sakramentu (co
          > piszę jako osoba daleka od KK).

          Zgadzam się.
          "Ściemnianie księdzu" i poświadczanie ściemy własnym podpisem jest nie w
          porządku, jeśli nawet nie wobec siebie, to wobec tych, którzy nie ściemniają.
    • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:32
      dodam parę słów od siebie, bo temat wielce interesującysmile
      jestem ateistką. z kk nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego, nie odczuwam potrzeby wiary. mój niemąż też.
      rodzice: moi- religijna na papierze i słownie, bo co ludzie powiedzą-mama, tata- religijny naprawdę.
      rodzice niemęża religijni bardzo, nie w stylu radiomaryjnym tylko takim normalnym, rzadko się widzi takie rzeczy, ale oni akurat tak mają. chadzają grzecznie do kościoła, są raczej tolerancyjni, o swoim ślubie mówią, że był w takim a takim kościele, a w urzędzie podpisali papiery przed urzędnikiem, bo ślubem tego nazwać nie można.
      i wyobraźcie sobie pośrodku nas. nie trąbimy wszem i wobec o naszej niewierze. gdyby nie to, że długo drżeliśmy na samą myśl o obwieszczeniu rodzicom, że ślub tylko cywilny, dawno bylibyśmy małżeństwem.
      ale człowiek z czasem dojrzewa. my też dojrzeliśmy i teraz nie wydaje się to większym problemem. rozmawiałam wstępnie z mamą i co prawda oburzyła się, ale daleko jej do wyklęcia nas.
      możecie mnie zjeść, ale stwierdzam uparcie, że branie ślubu kościelnego wbrew swoim przekonaniom jest brakiem dojrzałości.
      co do księży i tego jak żyje się w naszym katolickim(bo przecież nie świeckim) kraju: księża chętnie udzielają sakramentu ateistom, bo podnosi to słupki i dzięki temu wciąż można trąbić o tym, że w Polsce mamy 95% katolików. żyjemy z katolickim państwie przez konformistów, którzy boją się wypisać z cyrku i wolą grać role, zakładać maski. ślub, bo co ludzie powiedzą, chrzest jak wyżej, komunia, bo tak to dziecko nie dostanie prezentów.
      paradoksalnie to ateiści, agnostycy i racjonaliści przyczyniają się do tworzenia państwa wyznaniowego.
      ja się z tego wypisuję.
      pozdrawiam.
      • tabakierka2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:41
        mahoniowawiedzma napisała:



        > możecie mnie zjeść, ale stwierdzam uparcie, że branie ślubu
        kościelnego wbrew s
        > woim przekonaniom jest brakiem dojrzałości.

        popieram w całej rozciągłości.


        > co do księży i tego jak żyje się w naszym katolickim(bo przecież
        nie świeckim)
        > kraju: księża chętnie udzielają sakramentu ateistom, bo podnosi to
        słupki i dzi
        > ęki temu wciąż można trąbić o tym, że w Polsce mamy 95% katolików.

        nie zgadzam się.
        Dlaczego ksiądz miałby komukolwiek odmówić sakramentu? nie jemu
        oceniać wiarę osoby proszącej o ślub, skoro wcześniej wypełnia
        protokół przedślubny i deklaruje, że jest katolikiem?
        Kiedyś jeden ksiądz powiedział mi "nie wiadomo jak zadziała Duch Św.
        na małżeństwo. Wielu nawraca się po ślubie".

        żyjemy z kat
        > olickim państwie przez konformistów, którzy boją się wypisać z
        cyrku i wolą gra
        > ć role, zakładać maski. ślub, bo co ludzie powiedzą, chrzest jak
        wyżej, komunia
        > , bo tak to dziecko nie dostanie prezentów.
        > paradoksalnie to ateiści, agnostycy i racjonaliści przyczyniają
        się do tworzeni
        > a państwa wyznaniowego.

        trudno się nie zgodzić.
        • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:55
          > nie zgadzam się.
          > Dlaczego ksiądz miałby komukolwiek odmówić sakramentu? nie jemu
          > oceniać wiarę osoby proszącej o ślub, skoro wcześniej wypełnia
          > protokół przedślubny i deklaruje, że jest katolikiem?
          > Kiedyś jeden ksiądz powiedział mi "nie wiadomo jak zadziała Duch Św.
          > na małżeństwo. Wielu nawraca się po ślubie".
          o. ponieważ nie za bardzo orientuję się w kościelnych papiórkach nie wiedziałam, że podpisuje się jakiś protokół w którym deklaruje się wiarę. w takim razie faktycznie odmówić nie lza. ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że przychodzi do kościoła para, która nie ma absolutnie pojęcia o tym, co ze soba zrobić i jak się zachować, która u spowiedzi była ostatnio przed swoim bierzmowaniem. i co, taki ksiądz nie widzi z kim ma do czynienia?
          nie jestem fanką teorii spiskowych, jednak dość logiczne wydaje mi się, że udzielanie sakramentów osobom niewierzącym leży w interesie kk. dlatego wciąż mówi się o miażdżącej przewadze ślubów kościelnych nad cywilnymi. i trochę mnie zastanawia dlaczego np. do bierzmowania trzeba się długo przygotowywać, do I komunii też(co wydaje mi się absurdalne w odniesieniu do 9-latków) a do małżeństwa jakoś specjalnie nie.
          • tabakierka2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:08
            mahoniowawiedzma napisała:

            > ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że przychodzi d
            > o kościoła para, która nie ma absolutnie pojęcia o tym, co ze soba
            zrobić i jak
            > się zachować, która u spowiedzi była ostatnio przed swoim
            bierzmowaniem. i co,
            > taki ksiądz nie widzi z kim ma do czynienia?

            ksiądz zadaje pytania (w necie można chyba znaleźć treść protokołu)
            tutaj masz pytania
            www.jasforum.pl/protokol-przedslubny-jak-wyglada-t-222.html
            a ludzie tylko odpowiadają

            dlatego wciąż mówi
            > się o miażdżącej przewadze ślubów kościelnych nad cywilnymi. i
            trochę mnie zast
            > anawia dlaczego np. do bierzmowania trzeba się długo
            przygotowywać, do I komuni
            > i też(co wydaje mi się absurdalne w odniesieniu do 9-latków) a do
            małżeństwa ja
            > koś specjalnie nie.


            ja to nie?
            jeśli chcesz się dobrze przygotować, to przygotowujesz się, poza tym
            są nauki przedmałżeńskie. Od pary tylko zalezy czy odpowiednio
            przygotuje się do małżeństwa, a to z kolei poniekąd zależy od siły
            ich wiary (mówimy o ślubie kościelnym).
            • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:05
              Ja chciałabym tylko dodać, że fakt, że jedna ze stron nie jest religijna nie
              oznacza automatycznie, że nie ma pojęcia o religii (tutaj katolickiej), jej
              podwalinach, że nie zna Starego i Nowego Testamentu i obrządku, w jakim ślub
              bierze oraz co i kiedy trzeba robić w kościele.
              I taki drobiazg: tacy ludzie, ci 'gorsi'/ kukiełki w rękach żon i mężów, często
              gęsto po ślubie powolutku zmieniają się. Wiem z autopsji. Tak sami z siebie. Że
              sparafrazuję "czucie i wiara silnie mówią do mnie". Tyle. To naprawdę nie takie złe.
              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:43
                mayfair_witch napisała:

                > Ja chciałabym tylko dodać, że fakt, że jedna ze stron nie jest religijna nie
                > oznacza automatycznie, że nie ma pojęcia o religii (tutaj katolickiej), jej
                > podwalinach, że nie zna Starego i Nowego Testamentu i obrządku, w jakim ślub
                > bierze oraz co i kiedy trzeba robić w kościele.

                W moim przypadku oznacza, że mam większe pojęcie o religii niż niektórzy
                katolicy... Co jest dość smutne.
                • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:48
                  W moim równieżsmile. Ale ja w ogóle interesuję się religiami jako takimi, choć
                  religijna nie jestem.
                  • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:52
                    mayfair_witch napisała:

                    > W moim równieżsmile. Ale ja w ogóle interesuję się religiami jako takimi, choć
                    > religijna nie jestem.

                    Ja studiuję religioznawstwo. To mówi samo za siebie smile
                    • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:56
                      Niech zatem Mircea Eliade nam błogosławiwink.
            • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:29
              ze specjalnymi przygotowaniami chodziło mi o np. obowiązkowa pierwsze piątki
              miesiąca, jakieś różańce, itp. a i pamiętam, że zarówno przed bierzmowzniem jak
              i komunią miałam egzamin z kkk. przed ślubem tego nie ma.
              • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:42
                Nie ma, bo przystepujac do slubu trzeba byc po biezmowaniu, czyli wg kosicola
                jest sie wtedy dojrzalym katolikiem.
    • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:40
      Nie przeczytałam innych wypowiedzi z braku czasu, ale powód, dla którego
      przynajmniej jedna ze stron bierze ślub kościelny często jest taki, że ta druga
      strona, czyli ukochany/ ukochana o to PROSI. Nie każe, nie narzuca, ale prosi. I
      bolałoby go/ ją zawarcie ślubu jednostronnego. Wierzcie lub nie, ale wielu ludzi
      robi to nie dla rodziny, gości, wesel, a dla swojego partnera. Czy to takie złe,
      zrobić coś takiego dla osoby, którą kocha się ponad wszystko?
      • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 13:58
        nie, nie jest złe zrobienie czegoś dla osoby, którą się kocha ponad wszystko. ale idąc Twoim tokiem rozumowania, zawsze robiąc coś dla kochanej osoby, a nie dla siebie stajemy się bezwolnymi kukiełkami, bez własnego zdania.
        a gdyby tak ukochana osoba zrobiła coś dla tej drugiej i zrezygnowała ze ślubu kościelnego? hm?
        • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:06
          mahoniowawiedzma napisała:

          > nie, nie jest złe zrobienie czegoś dla osoby, którą się kocha
          ponad wszystko. a
          > le idąc Twoim tokiem rozumowania, zawsze robiąc coś dla kochanej
          osoby, a nie d
          > la siebie stajemy się bezwolnymi kukiełkami, bez własnego zdania.
          > a gdyby tak ukochana osoba zrobiła coś dla tej drugiej i
          zrezygnowała ze ślubu
          > kościelnego? hm?


          o losie, ale armata

          smile


          skoro dla narzeczonego znaczenie ma slub koscielny, a dla
          narzeczonej wszystko jedno to komu łatwiej ustapic, dla kogo
          to "mniejszy kompromis"?

          ona teraz ustapiła w sprawie slubu koscielnego, a on ustepuje jej w
          urządzaniu mieszkania, bo to dla niej wazne, a on chce zeby
          było 'ładnie" i uznaje ze ona zrobi tak ze bedzie ładnie
          • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:34
            chyba mamy trochę inne pojęcie słowa kompromis. dla mnie kompromis to taka
            sytuacja, w której nikt do końca nie jest zadowolony, ale pokrzywdzony też nie.
            opisana sytuacja jest ustępstwem na rzecz innej osoby. mz kompromisem byłby ślub
            jednostronny.
            porównywanie ślubu do urządzenia mieszkania...hm. mnie by nie przyszło do głowy,
            ale może są osoby, dla których nie ma to większego znaczenia i nie zależy im na
            obronie własnych przekonań, bądź nie posiadają takowych.
            • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:48
              mahoniowawiedzma napisała:

              > chyba mamy trochę inne pojęcie słowa kompromis. dla mnie kompromis
              to taka
              > sytuacja, w której nikt do końca nie jest zadowolony, ale
              pokrzywdzony też nie.
              > opisana sytuacja jest ustępstwem na rzecz innej osoby. mz
              kompromisem byłby ślu
              > b
              > jednostronny.


              i dla nich moze taki slub jest lepszy, wygodniejszy niz mieszany?

              kazdy mysli inaczej

              > porównywanie ślubu do urządzenia mieszkania...hm. mnie by nie
              przyszło do głowy
              > ,
              > ale może są osoby, dla których nie ma to większego znaczenia i nie
              zależy im na
              > obronie własnych przekonań, bądź nie posiadają takowych.


              a moze maja swiadomośc ze druga strona na czyms zna sie lepiej, ma
              lepszy gust, a nam sie ich gust podoba?

              np ja bardzo duza wage przykladam do mieszkania, moj parnter lubi
              landie mieszkac, ale nie rozkminia kolorów scian itd, wie ze dla
              mnie to wazne ,a jednoczesnie mamy podobny gust. sam sie tez nie raz
              przekonał, ze mam smykałke do tego i zawsze cos fajnego wykombinuje.

              jakbym wyskoczyła z czerwonymi scianami to by mnie pohamował, ale
              nie ma dla niego znaczenia czy sciana jest kremowa czy kawowa, a dla
              mnie ma to znaczegoe bardzo duze, wiec idze w tej kwestii mi na
              ustepstwa

              on zna sie lepiej na innych sprawach i ja sie nie wrącamwink i wazne
              zeby mnie po oczach nie biłowink

              nie lubie kłocic sie, albo walczyc "o swoje" dla zasady

              • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:02
                teraz mnienie zrozumiałaś napisałam:"porównywanie ślubu do urządzenia mieszkania...hm. mnie by nie
                przyszło do głowy, ale może są osoby, dla których nie ma to większego znaczenia i nie
                zależy im na obronie własnych przekonań, bądź nie posiadają takowych."
                chodzi o to, że porównywanie ślubu do urządzania mieszkania jest cokolwiek dziwne i mnie by nie przyszło do głowy, bo są to sprawy zupełnie różnej wagi! i brak zdania lub przekonań co do własnego ślubu, a nie koloru ścian. bo faktycznie, kłócenie się o to czy ściana ma być kremowa czy migdałowa jest cokolwiek śmieszne, ale już zmuszanie drugiej osoby do brania ślubu wbrew jej przekonaniom jest nie na miejscu.
                • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:14
                  mahoniowawiedzma napisała:

                  ale już zmuszanie drugiej osoby do brania ślubu wbrew jej
                  przekonaniom jes
                  > t nie na miejscu.

                  ale nikt jej nie zmusza. ona to robi dla niego, bo wie ze to dla
                  niego wazne, a jej wszystko jedno gdzie i uznaje ze nie warto sie
                  kłocic o to, albo to dla niej w ogóle nie jest powód do kłotni. BO
                  JEJ TO OBOJETNE GDZIE, WAŻNE ZE Z NIM
                  • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:26
                    ok, ale zwróć uwagę na to, że ja pisałam o sytuacji zmuszania. jeśli nikt nie
                    zmusza, to bardzo proszę, jak komuś nie zależy, nie ma swojego zdania, żadnych
                    przekonań, ok.
                    • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:31
                      mahoniowawiedzma napisała:

                      > żadnych
                      > przekonań, ok.


                      dlaczego od razu "zadnych przekonań"?

                      czy decyzja o rodzaju slubu to "wszystkie przekonania"?

                      • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:35
                        żadnych przekonań dotyczących swojej wiary/niewiary, oczywiście. od teraz zaczynam pisać pełnymi zdaniamismile
                        • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:44
                          Czy jeśli mam swoje przekonania i nie wierzę, to mam o to walczyć zawsze i
                          wszędzie? Nie mogę pozwolić mężowi zabierać dzieci na mszę, przecież uczyć ich
                          będą, że bóg istnieje?
                          • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:01
                            ale o jaką walkę chodzi? jeśli nie wierzę, to nie biorę ślubu kościelnego, dla
                            mnie to oczywiste. kwestia wychowania dzieci jest do rostrzygnięcia w sumieniu
                            obojga rodziców.
                            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:19
                              "nie, nie jest złe zrobienie czegoś dla osoby, którą się kocha ponad wszystko.
                              ale idąc Twoim tokiem rozumowania, zawsze robiąc coś dla kochanej osoby, a nie
                              dla siebie stajemy się bezwolnymi kukiełkami, bez własnego zdania."
                              "porównywanie ślubu do urządzenia mieszkania...hm. mnie by nie przyszło do głowy,
                              ale może są osoby, dla których nie ma to większego znaczenia i nie zależy im na
                              obronie własnych przekonań, bądź nie posiadają takowych. "

                              > ale o jaką walkę chodzi?
                              W obronie swoich przekonań.
                              Jeżeli tak ważne jest dla ciebie nie branie ślubu kościelnego, to nie jest dla
                              ciebie ważne wychowanie dzieci? Jeżeli przy decyzji o ślubie obchodzi cię tylko
                              to w co ty nie wierzysz, a nie zdanie rodziny, tradycja itd.,itp., to dlaczego
                              miałabyś pozwolić dzieciom bajki wciskać?
                              • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:27
                                można jeszcze pozwolić dzieciom na zapoznawanie się z różnymi religiami oraz z poglądami racjonalistów i pozwolić aby samo zdecydowało kiedy będzie dojrzałe, prawda?
                                to, że ja nie wierzę, nie znaczy, że moje dziecko nie może wierzyć. jestem tolerancyjna i tak jak toleruję i rozumiem moich przyjaciół katolików, tak zrozumiem, jeśi moje dziecko będzie się chciało kiedyś ochrzcić albo zostać buddystą. proste. bo moja granica kończy się tam, gdzie zaczyna się granica drugiego człowieka.
                                dlatego nie przyszłoby mi do głowy kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać.
                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:36
                                  > to, że ja nie wierzę, nie znaczy, że moje dziecko nie może wierzyć. jestem tole
                                  > rancyjna i tak jak toleruję i rozumiem moich przyjaciół katolików, tak zrozumie
                                  > m, jeśi moje dziecko będzie się chciało kiedyś ochrzcić albo zostać buddystą

                                  Czyli uważasz, że ślub mieszany to zły pomysł? Będąc stroną nie wierzącą
                                  zgadzasz się na nim z tym, że dzieci będą wychowane po katolicku, ochrzczone,
                                  nie jak dorosną, a będąc niemowlakiem, że przystąpią do komunii, będą uczone
                                  pacierza i będą chodzić na mszę.
                                  • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:48
                                    plastelinka.czerwona napisała:
                                    >
                                    > Czyli uważasz, że ślub mieszany to zły pomysł? Będąc stroną nie wierzącą
                                    > zgadzasz się na nim z tym, że dzieci będą wychowane po katolicku, ochrzczone,
                                    > nie jak dorosną, a będąc niemowlakiem, że przystąpią do komunii, będą uczone
                                    > pacierza i będą chodzić na mszę.

                                    O ile mi wiadomo, nie jest napisane, że muszą być ochrzczone w niemowlęctwie -
                                    tylko że mają być wychowywane według zasad wiary katolickiej.
                                    • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:39
                                      > O ile mi wiadomo, nie jest napisane, że muszą być ochrzczone w niemowlęctwie -
                                      > tylko że mają być wychowywane według zasad wiary katolickiej.

                                      Tzn. jak można wychowywać dziecko według zasad wiary katolickiej nie
                                      dopuszczając go do sakramentów?
                                      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:57
                                        plastelinka.czerwona napisała:
                                        >
                                        > Tzn. jak można wychowywać dziecko według zasad wiary katolickiej nie
                                        > dopuszczając go do sakramentów?

                                        Nie wiem, dlaczego utożsamiasz chrzest nie w niemowlęctwie z niedopuszczaniem do
                                        sakramentów.
                                        • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:11
                                          Jak chcesz przeprowadzić dziecko przez pierwszą komunie? Teoretycznie? To gdzie
                                          to wychowanie według zasad wiary katolickiej?
                                          Chcesz brać ślub mieszany, porozmawiaj z księdzem, bo zdaje się, że skupiłaś się
                                          na tym jak, a nie wiesz co chcesz przysięgać.
                                          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:04
                                            plastelinka.czerwona napisała:

                                            > Jak chcesz przeprowadzić dziecko przez pierwszą komunie? Teoretycznie? To gdzie
                                            > to wychowanie według zasad wiary katolickiej?
                                            > Chcesz brać ślub mieszany, porozmawiaj z księdzem, bo zdaje się, że skupiłaś si
                                            > ę
                                            > na tym jak, a nie wiesz co chcesz przysięgać.

                                            Nie wiem, dlaczego mnie atakujesz.
                                            Wiem, co będę przysięgać. Wskazałam tylko na to, że wychowanie katolickie nie
                                            musi oznaczać lecenia z dzieckiem do kościoła zaraz jak się urodzi.
                                            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 15:03
                                              Ja cię nie atakuję. Zapytałam, bo osobiście sobie tego nie wyobrażam, a wydaje
                                              mi się, że ty również nie przemyślałaś szczegółów.
                                              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:17
                                                plastelinka.czerwona napisała:

                                                > Ja cię nie atakuję. Zapytałam, bo osobiście sobie tego nie wyobrażam, a wydaje
                                                > mi się, że ty również nie przemyślałaś szczegółów.

                                                Źle Ci się wydaje.
                                  • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:05
                                    nie wiem jakim pomysłem jest ślub mieszany. sama biorę cywilny. nie wiem jakbym
                                    się zachowała, gdyby mój facet wierzył.
                                    nie wiem też na co się godzą ludzie biorący ślub mieszany. wychowanie dzieci
                                    jest decyzją obojga rodziców.
                                    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:06
                                      mahoniowawiedzma napisała:
                                      > nie wiem też na co się godzą ludzie biorący ślub mieszany. wychowanie dzieci
                                      > jest decyzją obojga rodziców.

                                      Trzeba podpisać dokument, że się nie będzie przeszkadzało w katolickim
                                      wychowaniu potomstwa (a strona katolicka podpisuje, że będzie tak wychowywać).

                                      Na szczęście to też jest kwestią interpretacji. Nigdzie nie jest napisane, że
                                      katolickie wychowanie oznacza chrzest półroczniaka, nauczenie dwulatka paciorka
                                      i posłanie do komunii najpóźniej w dziewiąte urodziny.
            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:02
              Dlaczego dla osoby nie wierzącej, to czy ślub odbędzie się w kościele czy w
              urzędzie miałoby być ważniejsze niż kolor ścian?
              • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:08
                bo przekonania dotyczące wiary są jednym z czynników, które determinują nasze
                żyiowe wybory? tak jak ogólny światopogląd, sympatie polityczne? bo to jest
                nasza postawa życiowa?
                w ogóle pytanie dość zaskakujące. czy tylko mnie wydaje się oczywiste, że udział
                osoby niewierzącej w szopce pt. ślub kościelny jest dziwny, straszny i śmieszny
                (i nie mówię tu o ślubie jednostronnym, tylko o takim, a którym obie osoby
                przysięgaja przed bogiem)???
                • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:20
                  dla mnie dziwne, smieszne lub straszne jest, ze do ołtarza leca
                  panny z brzuchami. no ale miedzy prawda, a prawdą to co to ma za
                  znaczenie co mnie smieszy, a co dziwi?

                  im nie przeszkadza to niech sobie robia szopkę. ksiedzytez
                  najwidoczniej nie przeszkadza, skoro nie protestuje w udzieleniu
                  slubu parafiance, ktora nie chadza do koscioła- a to widacsmile

                  to oni jakby co beda odpowiadac przed Bogiem za to co zrobilismile
                  • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:24
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > dla mnie dziwne, smieszne lub straszne jest, ze do ołtarza leca
                    > panny z brzuchami.
                    Mnie to zazwyczaj nieco śmieszy.
                    Ja wolałabym wziąć ślub po urodzeniu dziecka. Dlatego nie wiem skąd taki pęd do ślubu, jak kobieta jest w ciąży.
                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:23

                  > bo przekonania dotyczące wiary są jednym z czynników, które determinują nasze
                  > żyiowe wybory?

                  Na jaki wybór (oprócz rodzaju ślubu i wyglądu nagrobka)wpływa bycie nie wierzącym?
                  • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:34
                    nabijasz się ze mnie, czy naprawdę uważasz, że przekonania religijne nas nie
                    determinują?
                    odp. na twoje pytanie: stosunek do homoseksualistów, roli kobiety w małżeństwie,
                    in vitro, antykoncepcji... wymieniać dalej?
                    • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:38

                      mahoniowawiedzma napisała:

                      > nabijasz się ze mnie, czy naprawdę uważasz, że przekonania religijne nas nie
                      > determinują?
                      > odp. na twoje pytanie: stosunek do homoseksualistów, roli kobiety w małżeństwie
                      > ,
                      > in vitro, antykoncepcji... wymieniać dalej?
                      >
                      Czyli uważasz,że każdy katolik ma takie samo zdanie w kwestii in-vitro, antykoncepcji, roli kobiety w małżenstwie, dlatego,że jest katolikiem?
                      • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:42
                        zoselin1987 napisała:

                        > Czyli uważasz,że każdy katolik ma takie samo zdanie w kwestii in-
                        vitro, antykon
                        > cepcji, roli kobiety w małżenstwie, dlatego,że jest katolikiem?
                        >


                        ba- wychodzi na to, ze wszystkie osoby newierzace maja taki sam
                        poglad na antykoncepcje, in vitro , aborcje itd bo nie sa wierzacywink
                        • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:45
                          aneta-skarpeta napisała:
                          > ba- wychodzi na to, ze wszystkie osoby newierzace maja taki sam
                          > poglad na antykoncepcje, in vitro , aborcje itd bo nie sa wierzacywink

                          Po prostu nie uważam,że to jakie Kościół ma poglądy na temat antykoncpecji czy in-vitro determinuje moje poglądy.
                        • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:58
                          tak. napisałam też, że słonće krąży wokół ziemi a sama mam rogi.
                          dlaczego tak uparcie wyciągasz błędne wnioski z tego co piszę?

                          jak napisała chocoladette poziom dyskusji robi się żenujący, ale niech ci
                          będzie, po raz kolejny zdementuję to co piszesz i jak twierdzisz napisałam ja.

                          każda osoba może mieć swój własny pogląd na wymienione kwestie.
                          wiara determinuje nasze poglądy, bo np. katolik popełnia grzech stosując in
                          vitro albo prezerwatywę. dlatego będzie musiał rozważyć to w swoim sumieniu.
                          proste? czy może znowu napisałam coś zawile?
                          • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:01
                            mahoniowawiedzma napisała:
                            > jak napisała chocoladette poziom dyskusji robi się żenujący, ale niech ci
                            > będzie, po raz kolejny zdementuję to co piszesz i jak twierdzisz napisałam ja.

                            Zapytałam, a Ty niepotrzebnie się denerwujesz... Ok.

                            >
                            • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:12
                              zoselin, to nie było do ciebie, tylko do anety-skarpety. i faktycznie denerwuję
                              się, bo nie lubię jak ktoś uparcie ignoruje to co piszę i wymyśla coś zupełnie
                              innego.
                              nie uważam, że każdy katolik ma takie samo zdanie. w ogóle nie pisałam nic o
                              katolikach w kontekście in vitro i innych, chodziło mi o to, że wyznawcy różnych
                              religii mogą mieć inne poglądy na podane kwestie, bo wynika to z ich wiary.
                              powtórzę się: katolik popełnia grzech stosując in vitro, więc podjęcie takiej
                              decyzji jest dla niego przynajmniej w teorii cięższe od ateisty lub wyznawcy
                              innej religii.
                              • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:15
                                mahoniowawiedzma napisała:

                                > zoselin, to nie było do ciebie, tylko do anety-skarpety. i faktycznie denerwuję
                                > się, bo nie lubię jak ktoś uparcie ignoruje to co piszę i wymyśla coś zupełnie
                                > innego.

                                To teraz wszystko jasne. Bo nie rozumiałam skąd to zdenerwowanie względem mnie.



                                > powtórzę się: katolik popełnia grzech stosując in vitro, więc podjęcie takiej
                                > decyzji jest dla niego przynajmniej w teorii cięższe od ateisty lub wyznawcy
                                > innej religii.

                                Z tym zgadzam się jak najbardziej.
                              • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:20
                                To się tak nie denerwuj, bo sama ignorujesz, to co inni piszą.
                          • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:06
                            mahoniowawiedzma napisała:


                            > wiara determinuje nasze poglądy, bo np. katolik popełnia grzech
                            stosując in
                            > vitro albo prezerwatywę. dlatego będzie musiał rozważyć to w swoim
                            sumieniu.
                            > proste? czy może znowu napisałam coś zawile?
                            >
                            >

                            bardzo ładnie napisałas tylko nie na temat, bo platelina mówiła o
                            niewierzacych , a nie wierzacych

                            "Na jaki wybór (oprócz rodzaju ślubu i wyglądu nagrobka)wpływa bycie
                            nie wierzącym? "


                            ty na to odpowiedziałaś
                            "nabijasz się ze mnie, czy naprawdę uważasz, że przekonania
                            religijne nas nie
                            determinują?"

                            wiec tłumaczymy że nie wierzacegoprzekonania religijne nie
                            determinują w pogladach, bo mozna byc niewierzącym i byc przeciwko
                            in vitro, albo uwazac homoseksualistów jako zboczeńców


                            ( jaśniej nie potrafięsmile)
                            • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:20
                              no ok, ale cała dyskusja zaczęła się od tego, że niewierzącemu jest wszystko jedno.
                              starałam się wam udowodnić, że jednak nie jest wszystko jedno, bo wiara jest częścią tożsamości człowieka. niewiara też. i niewiara też determinuje wybory człowieka, bo nie jest on w żaden sposób ograniczany przez np. zdanie kk w jakiejś sprawie.
                              tymczasem kot został odwrócony ogonem i wychodzi na to, że wszyscy ateiści są ze sobą zgodni co do pewnych kwestii.
                              • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:23
                                mahoniowawiedzma napisała:

                                > no ok, ale cała dyskusja zaczęła się od tego, że niewierzącemu
                                jest wszystko je
                                > dno.
                                > starałam się wam udowodnić, że jednak nie jest wszystko jedno,

                                jednemu ateiscie jest wszystko jedno, a drugiemu nie
                                LUDZIE SĄ RÓŻNI


                                bo wiara jest cz
                                > ęścią tożsamości człowieka. niewiara też. i niewiara też
                                determinuje wybory czł
                                > owieka, bo nie jest on w żaden sposób ograniczany przez np. zdanie
                                kk w jakiejś
                                > sprawie.

                                tylko ze to że dowiem sie ze Kasia jest ateistką nijak mi nic nie
                                mówi o tym jaki ma stosunek do aborcji, in vitro itd

                                jesli KAsia bedzie katoliczka to moge sie domyslac jaki ma pogląd

                                > tymczasem kot został odwrócony ogonem i wychodzi na to, że wszyscy
                                ateiści są z
                                > e sobą zgodni co do pewnych kwestii.


                                o matko- no własnie tłumaczymy, ze nie, bo kazdy ateista moze miec
                                inne poglądy, katolicy powinni miec podobne
                                • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:32
                                  dobra, znowu napisałam skrótowo. dyskusja zaczęła się od tego, że ateiście jest
                                  wszystko jedno gdzie weźmie ślub. i właśnie starałam się udowodnić, że nie jest,
                                  bo wiara/niewiara determinuje nasze wybory życiowe.
                                  żaden ze znanych mi ateistów nie zgodziłby się wziąć ślubu kościelnego.
                                  • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:50
                                    > żaden ze znanych mi ateistów nie zgodziłby się wziąć ślubu kościelnego.

                                    ok, wkleję, to jeszcze raz:
                                    > bo przekonania dotyczące wiary są jednym z czynników, które determinują nasze
                                    > żyiowe wybory?

                                    Na jaki wybór (oprócz rodzaju ślubu i wyglądu nagrobka)wpływa bycie nie wierzącym?
                                    • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:17
                                      sposób wychowania dzieci, wybory parlamentarne, wybór partnera...
                                      czy nadal uważasz, że przyczepianie się do moich wypowiedzi ma sens?
                                      udało ci się coś udowodnić?

                                      jeśli nadal nie rozumiesz dlaczego dla osoby niewierzącej miejsce odbycia się
                                      ślubu ma większe znaczenie niż kolor ścian i dlaczego wiara bądź jej brak
                                      określają człowieka i determinują jego wybory, to przykro mi, ale ci nie pomogę.
                                      bo nie umiem jaśniej wyrazić swojego zdania.
                                      i powtarzam: ateistom nie jest wszystko jedno czy wezmą ślub kościelny albo czy
                                      w miejscach publicznych będzie wisiał krzyż itd. racjonalizm także należy szanować.
                                      • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:36
                                        Hmmm... jeśli jestem ateistką, to na kogo zagłosuję? - Jest jakaś partia dla
                                        ateistów? Jakiego partnera wybiorę? - też ateistę? to skąd potrzeba ślubów
                                        mieszanych? Na kogo wychowam dzieci? Na ateistów? Może pomogę mężowi wychować je
                                        na katolików?

                                        Nie podałaś ani jednego przykładu, gdy nie wiara wpływa na decyzje życiowe.

                                        > i powtarzam: ateistom nie jest wszystko jedno czy wezmą ślub kościelny albo czy
                                        > w miejscach publicznych będzie wisiał krzyż itd. racjonalizm także należy szano
                                        > wać.
                                        Wielu jest, bo stąd ta dyskusja wink
                                        • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:51
                                          > Hmmm... jeśli jestem ateistką, to na kogo zagłosuję?
                                          nie zagłosuję na partię katolicką, proste?
                                          >Jakiego partnera wybiorę?
                                          takiego, który nie będzie mnie nawracał i nie będzie szalejącym
                                          katolikiem/muzułmaninem/żydem/świadkiem jehowy itp.
                                          >Na kogo wychowam dzieci? Na ateistów? Może pomogę mężowi wychować j
                                          > e
                                          > na katolików?
                                          no napewno nie będziesz w stanie wychować dzieci na katolików skoro sama nie
                                          wierzysz. dzieci wyczuwają jak ktoś kłamie, a próbując im wmówić nieswoje
                                          przekonania będziesz kłamać.
                                          > Wielu jest, bo stąd ta dyskusja wink
                                          nie rozumiem takiego toku myślenia. mnie nie jest wszystko jedno. szanuję
                                          poglądy innych i chcę żeby moje też szanowano, a nie zmuszano do brania
                                          kościelnego ślubu.
                                          • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:25
                                            > > Hmmm... jeśli jestem ateistką, to na kogo zagłosuję?
                                            > nie zagłosuję na partię katolicką, proste?

                                            Dlaczego? Dyskryminujesz wierzących czy tylko katolików? Nie obchodzi cię
                                            program partii, co myślą o podatkach i służbie zdrowia, tylko w co wierzą lub nie?

                                            > >Jakiego partnera wybiorę?
                                            > takiego, który nie będzie mnie nawracał i nie będzie szalejącym
                                            > katolikiem/muzułmaninem/żydem/świadkiem jehowy itp.

                                            To nie jest kwestia ateizmu, a zdrowego rozsądku i tolerancji, każdy radykalizm
                                            jest zły.

                                            > > na katolików?
                                            > no napewno nie będziesz w stanie wychować dzieci na katolików skoro sama nie
                                            > wierzysz. dzieci wyczuwają jak ktoś kłamie, a próbując im wmówić nieswoje
                                            > przekonania będziesz kłamać.

                                            Nie muszę kłamać, wystarczy, że nie będę przeszkadzać w wychowaniu w wierze mężowi.

                                            > > Wielu jest, bo stąd ta dyskusja wink
                                            > nie rozumiem takiego toku myślenia. mnie nie jest wszystko jedno. szanuję
                                            > poglądy innych i chcę żeby moje też szanowano, a nie zmuszano do brania
                                            > kościelnego ślubu.

                                            Przecież nikt cię nie zmusza, to że ktoś wybiera inaczej nie znaczy, że chce
                                            ciebie nakłonić do tego samego.
                            • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:28
                              tak w ogóle to plastelina pisała o nie wierzacych(vide jej post) więc już sama nie wiembig_grinbig_grin
                    • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:38
                      Jeżeli nie wierze, to jaki mam stosunek do homoseksualistów, roli kobiety w
                      małżeństwie, in vitro, antykoncepcji?
                      • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:20
                        inny bądź taki sam jak katolicysmile
                        • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:42
                          Jednym słowem jakiś, a moja nie wiara nijak na, to nie wpłynie.
                          • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:03
                            oczywiście, że wpłynie. katolik rozważy zdanie kościoła w tej sprawie, ateista będzie miał to w nosie.
                            a i nie będzie miał wyrzutów sumienia w związku ze swoim zdaniem, bo w przypadku katolika, który ma odmienne zdanie niż kościół, wyrzuty te powinny się pojawić i może skłonić do wyrobienia sobie innego poglądu.
                            jaśniej już nie umiem.
                            w mojej wypowiedzi, do której tak uparcie się przyczepiasz(tej o determinacji wyborów życiowych) chodzi mi właśnie o to. ateiści nie są zobligowani przez żadną wiarę do posiadania poglądów z nią słusznych, dlatego niektóre życiowe wybory ateistów są inne. tak samo jak inne są żydów niż katolików albo protestantów. chyba, że mówimy o sytuacji, gdzie ktoś, jak ja to mówię, pół-wierzy, czyli niby wierzy, ale uważa, że kościół mieszać się do spraw np. in vitro nie powinien. no to jak? do mnie, jako ateistki trafiają tylko poglądy medyczne w tej sprawie, bo świętość poczęcia i życia płodowego nie jest częścią mojej wiary.
                            ufff...
                            zgodzisz się ze mną?wink
                            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:33
                              Jestem przeciw in vitro. Uważam, że ktoś kto woli wydać kupę kasy i szarpać się
                              przez wiele miesięcy czy lat, bo musi mieć "swoje" dziecko, nie zasługuje na to
                              by je mieć. Jestem wierząca czy nie?
                              • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:42
                                plastelinka.czerwona napisała:

                                > Jestem przeciw in vitro. Uważam, że ktoś kto woli wydać kupę kasy i szarpać się
                                > przez wiele miesięcy czy lat, bo musi mieć "swoje" dziecko, nie zasługuje na to
                                > by je mieć.

                                No to mnie powaliła ta wypowiedź.
                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:47
                                  Co konkretnie?
                              • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:49
                                plastelinka.czerwona napisała:

                                > Jestem przeciw in vitro. Uważam, że ktoś kto woli wydać kupę kasy i szarpać się
                                > przez wiele miesięcy czy lat, bo musi mieć "swoje" dziecko, nie zasługuje na to
                                > by je mieć.

                                Trudno jest prowadzić rozważania nad radzeniem sobie z bezpłodnością, nie będąc samemu nigdy w takiej sytuacji... szanuję Twoje zdanie,ale jak możesz mówić,że Ci, którzy jak to mówisz ' szarpią się przez wiele miesięcy lub lat' nie zasługują na to, by to dziecko mieć??? Jedyny problem stanowi tu dylemat moralny lub duchowy, każdy człowiek powinien sam zastanowić się nad taką decyzją i samodzielnie rozliczyć się ze swoim sumieniem.
                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:56
                                  Takie jest moje zdanie na ten temat. Uważam, że jeśli zamiast adoptować dziecko,
                                  ktoś latami szarpie się, bo jak nie będzie "jego", to nie pokocha, to nie
                                  powinien mieć dzieci wcale.
                                  • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:11
                                    to w ogóle nie jest tematem tego wątku,ale się wypowiem. Nawet jeśli argumentem jest ' bo nie moje' to czy naprawdę uważasz,że nie powinien mieć dzieci? Niezłe uproszczenie. A nie pomyślałaś o tym,że ktoś może po prostu nie czuć się na tyle silny, żeby zdecydować się na adopcję?
                                    p.s Zaraz ktoś zarzuci,że przecież to jest niezgodne z Kościołem na co ja od razu odpowiadam. Nie wiem czy takie postępowanie kościoła podyktowane jest z woli Bożej. Ale jako,że kwestia in vitro to temat rzeka to nie wgłębiajmy się może w to smile
                                    • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:19
                                      Widzisz, ja uważam, że jeśli ktoś nie jest wystarczająco silny na adopcje, to
                                      nie będzie wystarczająco silny na chorobę czy upośledzenie. Tak uważam, ale
                                      nikomu nie bronie, ani petycji przeciw podpisywać nigdy nie będę, a nawet za się
                                      podpiszę, bo za wolnym wyborem jestem. Jednak sama uznałabym się nie godną bycia
                                      matką, gdyby geny miały dla mnie takie zasadnicze znaczenie.
                                      • k.l2 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:26
                                        MZ przesadzasz. Nie znam dokladnie tematu,ale podczytywalam kiedys
                                        forum o adopcji z ciekawosci- to zdecydowanie nie jest tylko problem
                                        genow.
                                        Tez jestem przeciwko in vitro (jak na katoliczke przystalo tongue_out),ale
                                        nikogo nie osadzalabym na podstawie tego czy chce sie podjac adopcji
                                        czy nie.
                                        • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:40
                                          W adopcji nie chodzi jedynie o geny, ale moim zdaniem w in vitro i próbowaniu
                                          latami, chodzi o DNA i egoizm. Nie osądzam innych, moje zdanie w tej kwestii
                                          jest na mój własny użytek i ewentualną sytuacje w moim życiu.
                                          • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:52
                                            plastelinka.czerwona napisała:

                                            > W adopcji nie chodzi jedynie o geny

                                            Jedynie nie, ale zgodzisz się,że są ważne.

                                            Nie osądzam innych, moje zdanie w tej kwestii
                                            > jest na mój własny użytek i ewentualną sytuacje w moim życiu.

                                            Jestem bardzo ciekawa czy,aby punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia?
                                            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:59
                                              Jesteś ciekawa czy mogę mieć dzieci?
                                              • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 01:00
                                                plastelinka.czerwona napisała:

                                                > Jesteś ciekawa czy mogę mieć dzieci?

                                                Ani czy możesz, ani czy masz, ani jaki rozmiar buta nosisz smile
                                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 01:06
                                                  Więc nie zrozumiałam twoich intencji, wdzięczna będę za wytłumaczenie smile
                                            • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 12:14
                                              zoselin1987 napisała:

                                              > Jestem bardzo ciekawa czy,aby punkt widzenia zmienia się wraz z
                                              punktem sied
                                              > zenia?

                                              >
                                              >

                                              mysle, ze sie zmienia i nie widze w tym nic zlego. Na pewne rzeczy
                                              mamy poglądy teoretyczne i z czasem zycie je weryfikuje

                                              np jako panienka chcialam miec gromadke dzieci. majc jedno juz nie
                                              chce miec wiecej niz 2wink

                                              mowilam ze nie wybacze nigdy zdrady, ale jak mnie zdradzono a byłam
                                              w ciazy, to dałam druga szanse bo był wtedy taki a nie inny splot
                                              roznych sytuacji( niepotrzebnie, ale to inna sprawawink)

                                              zawsze myslałam ze jestem gotowa zeby np adoptowac dziecko. Moja
                                              najwieksza przyjaciolka adoptowała 2- kocham tych chłopaków jak
                                              ciotka, ale juz wiem ze dla mnie to byłby bardzo trudne i teraz
                                              jakbym nie mogła miec drugiego dziecka, to bym nie adoptowała, ale z
                                              pewnoscia zrobiłabym wiele zeby swoje dziecko miec


                                              poglądy sie zmieniają w zaleznosci od naszej sytuacji i naszych
                                              doswiadczen
                                              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:20
                                                aneta-skarpeta napisała:
                                                >
                                                > poglądy sie zmieniają w zaleznosci od naszej sytuacji i naszych
                                                > doswiadczen

                                                Ergo, lepiej nie potępiać nikogo z góry nie będąc w jego sytuacji smile I dlatego
                                                ja nie uważam, że Rockie powinna smucić rodzinę - bo co innego teoria, a co
                                                innego konkretna sytuacja. Najprawdopodobniej będąc na jej miejscu podjęłabym
                                                taką samą decyzję jak ona... Ale wtedy bym była zupełnie inną osobą, więc pewnie
                                                byłoby mi to łatwiej znieść.
                                        • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:43
                                          k.l2 napisał(a):
                                          > Tez jestem przeciwko in vitro (jak na katoliczke przystalo

                                          Denerwują mnie bardzo kościołowe mądre głowy, które bez chwili zadumy oceniają, a nawet osądzają pary, które twierdzą, że metoda jest zła/niedobra itp itd. Uważam, że prawo do wypowiedzi w tej kwestii mają wyłącznie osoby, które zostały postawione przed takim wyborem. Bo na pewno nie Ci, którym rodzicielstwo przyszło bez większego kłopotu, w związku z czym wygłaszają tezy umoralniające i zakazujące tego typu rozwiązań.
                                          Jeśli Bóg dał taką możliwość to skąd pewność,że jest temu PRZECIWNY???
                                          Ale nie wgłębiajmy się w to...
                                          • k.l2 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 02:02
                                            Spokojnie!
                                            Po pierwsze, nie bez chwili zastanowienia.
                                            Po drugie- kazdy ma prawo sie wypowiedziec. Niezaleznie od sytuacji i
                                            ilosci dzieci czy ich braku. Ponadto, ja nie mam jeszcze dzieci, zdaje
                                            sobie sprawe,ze moze sie tak zdarzyc,ze nie bede mogla,a mimo tego
                                            wiem,ze nigdy nie poddam sie in vitro.
                                            I przede wszystkim- bycie przeciwko tej metodzie nie jest rownoznaczne
                                            ocenianiu kogokolwiek.
                                            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:13
                                              k.l2 napisał(a):

                                              > zdaje
                                              > sobie sprawe,ze moze sie tak zdarzyc,ze nie bede mogla,a mimo tego
                                              > wiem,ze nigdy nie poddam sie in vitro.

                                              Że się czepię: to, że Ty czegoś nie zrobisz z jakiegoś powodu, nie upoważnia do
                                              bycia przeciwko temu w ogólności. To, że Ty coś uważasz za moralnie naganne nie
                                              oznacza, że to zawsze jest moralnie naganne.
                                              • k.l2 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 13:03
                                                Czepiasz sie Misself wink

                                                A na powaznie- to chyba logiczne,ze skoro uwazam cos za niemoralne,to
                                                uwazam tak ogolnie,nie tylko w moim przypadku? I,ze w razie , nie
                                                wiem, dajmy na to, referdum czy czegos podobnego, wpowiedzialabym sie
                                                przeciwko?
                                                Wiem,ze dla innych moze byc to moralnie nienaganne, przyjmuje to do
                                                wiadomosci, ale sila rzeczy bede patrzyla na to przez pryzmat moich
                                                wartosci.
                                                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:22
                                                  k.l2 napisał(a):

                                                  > Czepiasz sie Misself wink
                                                  >
                                                  > A na powaznie- to chyba logiczne,ze skoro uwazam cos za niemoralne,to
                                                  > uwazam tak ogolnie,nie tylko w moim przypadku?

                                                  No, nie wiem...
                                                  Akurat w kwestiach religijnych czasami trzeba się postawić w sytuacji osoby,
                                                  która jest członkiem innego kościoła. Katolik może uważać, że spędzanie
                                                  niedzieli na koszeniu trawy i myciu okien jest grzechem, ale to go nie upoważnia
                                                  do postulowania prawnego zakazu mycia okien w niedzielę czy straszenia sąsiadów
                                                  z kosiarką piekłem i wiecznym potępieniem.
                                                  • k.l2 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:51
                                                    Punkt dla Ciebie!
                                                    Jednak wciaz uwazam,ze co innego nieprzestrzeganie swietosci niedzieli
                                                    (co naturalnie obowiazuje jedynie chrzescijan) czyli norm typowo
                                                    wyznaniowych, co innego kwestie moralne.
                                                  • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 20:19
                                                    k.l2 napisał(a):

                                                    > Jednak wciaz uwazam,ze co innego nieprzestrzeganie swietosci niedzieli
                                                    > (co naturalnie obowiazuje jedynie chrzescijan) czyli norm typowo
                                                    > wyznaniowych, co innego kwestie moralne.

                                                    Jeśli ocena kwestii moralnych opiera się na normach religijnych, to jest
                                                    dokładnie to samo.
                                    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:11
                                      zoselin1987 napisała:

                                      > Nie wiem czy takie postępowanie kościoła podyktowane jest z woli
                                      > Bożej.

                                      I to jest największy problem współczesnego kościoła: myślący ludzie, ludzie
                                      poddający racjonalnej i logicznej weryfikacji różne prawdy głoszone ex
                                      cathedra
                                      smile Nie twierdzę, że to źle - ale nie może być jednością coś, co
                                      jest tak pokawałkowane, a w dzisiejszych czasach na jednomyślność ludzi nie ma
                                      co liczyć.
                              • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:44
                                chyba dyskutujemy na różne tematy.

                                co chciałaś mi przekazać tym postem? mam rozstrzygać to, czy jesteś wierząca na
                                podstawie jednego wybranego poglądu?
                                nie rozumiem cię. do czego to ma prowadzić?
                                twoje argumenty nic nie wnoszą do rozmowy.
                                przedstaw jakieś sensowniejsze, jeśli uważasz, że bycie osobą wierzącą lub nie
                                nie kształtuje naszych poglądów i opinii.
                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 00:54
                                  Do tego, że dla ciebie można być tyko za lub przeciw postawie katolika. A wpływ
                                  ateizmu na życie udowadniasz tym, że nie wpływa na niewierzącego kościół.To jak
                                  udowadniać, że na drewno ma wpływ magnes, bo go nie przyciąga.
                    • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:39
                      mahoniowawiedzma napisała:

                      > nabijasz się ze mnie, czy naprawdę uważasz, że przekonania
                      religijne nas nie
                      > determinują?
                      > odp. na twoje pytanie: stosunek do homoseksualistów, roli kobiety
                      w małżeństwie
                      > ,
                      > in vitro, antykoncepcji... wymieniać dalej?
                      >


                      nie nabijam sie

                      spytam konkretnie

                      przykladowo

                      decyduje sie na slub koscielny, bo chce sprawic rpzyjemnosc swojemu
                      narzeczonemu lub chcemy zeby rodzice sie cieszyli


                      jakie mam przekonania na temat in vitro, homoseksualistów, aborcji,
                      legalizacji narkotyków, wiernosci, polityki obecnego rzadu, czy roli
                      kobiety w zyciu społ.?
                      • chocoladette Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:47
                        Teraz juz ta dyskusja zeszła do bardzo niskiego poziomu. Czemu traktujecie sie
                        nawzajem jak idiotki?
                    • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:44
                      Przekonania religijne nas determinują jak najbardziej. Ale BRAK PRZEKONAŃ
                      RELIGIJNYCH nas nie determinuje. To, że ktoś uważa, że Bóg nie istnieje, nie
                      wpływa w żaden sposób na jego opinie o adopcji dzieci przez pary homoseksualne
                      na przykład.
                      • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 15:50
                        madziaq napisała:

                        > Przekonania religijne nas determinują jak najbardziej. Ale BRAK PRZEKONAŃ
                        > RELIGIJNYCH nas nie determinuje. To, że ktoś uważa, że Bóg nie istnieje, nie
                        > wpływa w żaden sposób na jego opinie o adopcji dzieci przez pary homoseksualne
                        > na przykład.

                        Tzn jeśli przykazanie mówi ' nie zabijaj' to nie zabijam tylko dlatego,że takie jest przykazanie czy może dlatego,że wiem,że zabijanie ludzi jest złe? A może dlatego wtedy nie zabijam, bo w przykazaniu nie ma na to przyzwolenia i do tego, bo jest to zły czyn?
                        • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:00
                          Nie mówię o zabijaniu. Wiadomo, że są pewne czyny, które są, że tak powiem,
                          uniwesralnie złe i na pewno żadna osoba przy zdrowych zmysłach nie pochwali
                          zabijania albo kradzieży (z wyjątkiem sytuacji eksreamlnych, np. obrony własnego
                          życia). Ale są tez sprawy, które nie są tak jednoznacznie złe czy dobre, np.
                          legalizacja małżeństw homoseksualnych albo warunki, pod którymi powinna być
                          dopuszczalna aborcja. Na pewno częśc osób wierzących przy określaniu swojego
                          stanowiska w tej sprawie weźmie pod uwagę pogląd KK albo innego kościoła, do
                          którego należą. I w tym sensie przekonania religijne determinują te osoby.
                          Natomiast niewierzący nie mają żadnych "odgórnych" poglądów do wzięcia pod
                          uwagę, mają tylko własne zdanie.
                          • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:07
                            madziaq napisała:
                            Na pewno częśc osób wierzących przy określaniu swojego
                            > stanowiska w tej sprawie weźmie pod uwagę pogląd KK albo innego kościoła, do
                            > którego należą.

                            To dosyć skomplikowane smile Pewnie wezmą pod uwagę,ale chyba te poglądy nie zdeterminują ich własnych. O to mi chodzi.
                            • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:14
                              zoselin1987 napisała:

                              > madziaq napisała:
                              > Na pewno częśc osób wierzących przy określaniu swojego
                              > > stanowiska w tej sprawie weźmie pod uwagę pogląd KK albo innego
                              kościoła,
                              > do
                              > > którego należą.
                              >
                              > To dosyć skomplikowane smile Pewnie wezmą pod uwagę,ale chyba te
                              poglądy nie zdete
                              > rminują ich własnych. O to mi chodzi.
                              >
                              >
                              >

                              do tego co innego teoria, a co innego praktyka

                              np in vitro
                              czesto katolicy sa bardzo rpzeciwni...ale jak sami maja problem to
                              zaczynaja rozumiec o co chodzi i zmieniają zdanie, albo jak maja
                              taki przypadek w rodzinie to potrafia zrozumiec i gromami nie
                              ciskaja i nie gadaja o mordowaniu zarodków

                              tak samo łatwo pluc na homoseksualistów dopóki nasz syn nim nie
                              jestwink
                              • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 16:20
                                aneta-skarpeta napisała:
                                > do tego co innego teoria, a co innego praktyka
                                > To też fakt. Nic odkrywczego.
                                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:11
                                  zoselin1987 napisała:
                                  > > do tego co innego teoria, a co innego praktyka
                                  > To też fakt. Nic odkrywczego.

                                  Niby nic, ale teoretycznie to nie powinno się ze sobą mijać smile Przynajmniej nie
                                  w przypadku katolicyzmu. Vide ta Włoszka, która nie usunęła ciąży, mimo że to
                                  zagrażało jej życiu - została beatyfikowana za to, wnioskuję więc, że to dość
                                  rzadko spotykana konsekwencja.
              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:48
                plastelinka.czerwona napisała:

                > Dlaczego dla osoby nie wierzącej, to czy ślub odbędzie się w kościele czy w
                > urzędzie miałoby być ważniejsze niż kolor ścian?

                Bo ściany można przemalować, jak się nie spodobają? wink
                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:47
                  W sprawie ślubu, to jaki problem ma się pojawić? Kościół będzie w remoncie czy
                  ksiądz brzydki?
                  • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 22:58
                    plastelinka.czerwona napisała:

                    > W sprawie ślubu, to jaki problem ma się pojawić? Kościół będzie w remoncie czy
                    > ksiądz brzydki?

                    Ślub jest ważny trochę dłużej niż trwa przemalowanie ściany.
                    • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:14
                      I? To gdzie był brany ma jakiś wpływ na trwałość związku czy zdrowie małżonków?
                      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:05
                        plastelinka.czerwona napisała:

                        > I? To gdzie był brany ma jakiś wpływ na trwałość związku czy zdrowie małżonków?

                        Sprawia Ci przyjemność udawanie głupiej i zmuszanie mnie do tłumaczenia
                        podstawowych rzeczy? Bo mnie tłumaczenie nie sprawia.
                        • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 15:14
                          Tak, jestem głupia, bo było mi dokładnie wszystko jedno gdzie odbędzie się nasz
                          ślub, do tego stopnia, że mieliśmy dwa. Liczyło się tylko, to że się kochamy i
                          jesteśmy razem.
                          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:23
                            plastelinka.czerwona napisała:

                            > Tak, jestem głupia, bo było mi dokładnie wszystko jedno gdzie odbędzie się nasz
                            > ślub, do tego stopnia, że mieliśmy dwa. Liczyło się tylko, to że się kochamy i
                            > jesteśmy razem.

                            Wybór między ślubem kościelnym a cywilnym nie jest wyborem tylko między rodzajem
                            budynku, w jakim ślub się odbędzie, jakie ten budynek ma ściany i czy ich kolor
                            pasuje do koloru włosów panny młodej. I w tym względzie uważam, że udajesz, że
                            nie wiesz, o co chodzi.
                            • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 19:43
                              Nie udaje, że nie wiem o co chodzi, dla mnie to nie ma znaczenia. Miałam i
                              cywilny i kościelny, na obu przyrzekałam mojemu mężowi a on mnie. Zapewnienia o
                              naszej miłości były wyrażone innymi słowami, ale dla nas sens był ten sam.
                              PS. Koloru ścian w urzędzie nie pamiętam, byłam zbyt przejęta, zdjęć nie
                              robiliśmy więc już się nie dowiem jaki był.
                              • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 20:22
                                plastelinka.czerwona napisała:

                                > Nie udaje, że nie wiem o co chodzi, dla mnie to nie ma znaczenia.

                                Owszem, budynek nie powinien mieć znaczenia - dlatego nie ma sensu porównywać
                                kompromisów ślubnych z kompromisami remontowo-dekoracyjnymi.
                                • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 21:50
                                  Napiszę, to jeszcze raz. Kolor ścian w naszym mieszkaniu ma dla mnie większe
                                  znaczenie niż, to gdzie sobie przyrzekaliśmy. Liczyło się, że to on i ja, a nie
                                  gdzie, gdyby piekło istniało mogłabym i tam. Dla mnie nie jest kompromisem
                                  "ustąpienie" w sprawie dla mnie bez znaczenia.
                                  • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 07.01.10, 10:48
                                    Rozumując w ten sposób moglibyście wziąć ślub we własnej piwnicy i przysięgać na
                                    Szatana. Bo przecież jaka różnica, liczy się to, że jest on i Ty.

                                    Już się pogubiłam, kogo Ty bronisz: niewierzących czy wierzących, czy biorących
                                    ślub dla oprawy.
                                    • plastelinka.czerwona Re: Nieważny ślub kościelny. 07.01.10, 11:31
                                      Jeżeli ślub w naszej piwnicy miałby moc prawną, a całe nasze rodziny od pokoleń
                                      czciły Azazela, to oczywiście, że mielibyśmy taki ślub.

                                      Piszę o tym, że wielu niewierzącym (a nie wojującym antykatolikom) jest
                                      dokładnie wszystko jedno gdzie biorą ślub.
        • tabakierka2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:08
          czy dla tej ukochanej osoby zdecydowałabyś się zabić, ukraść?
          • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:17
            tabakierka2 napisała:

            > czy dla tej ukochanej osoby zdecydowałabyś się zabić, ukraść?

            nie, ale co to ma wspolnego z pojsciem na kompromis w sprawie slubu
            koscielnego przez osobe, ktora
            1. ma lekki stosunek do kk
            2. chce zrobic to dla meza

            wystarczy ze ta sama osoba jest przeciwko zabijaniu, a mąż bardzo by
            chciał, zeby zabiła i wtedy ona tego nie zrobi- bo to nie miesci sie
            w jej granicach "kompromisu"


            ja na wiele kompromisów potrafie pojsc w imie dobra wspólnego, ale
            nie jest to równoznaczne z tym, ze ZAWSZE pójde na kompromis i w
            kazdyej sprawie
            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:55
              Aneta, a nie uważasz, że ślub kościelny jest swego rodzaju deklaracją? W końcu
              się podpisuje ten protokół, wypowiada Credo podczas mszy, przysięga i prosi Boga
              o pomoc w wypełnieniu tejże przysięgi.

              Takie ustępstwo jest jak dla mnie nie do zaakceptowania - bo trochę nie fair
              jest, że sobie żyję lekceważąc zasady Kościoła, później przez jeden dzień te
              zasady respektuję, a później wracam do życia poza kościołem.
              • mancipi Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:06
                misself napisała:

                > Aneta, a nie uważasz, że ślub kościelny jest swego rodzaju deklaracją? W końcu
                > się podpisuje ten protokół, wypowiada Credo podczas mszy, przysięga i prosi Bog
                > a
                > o pomoc w wypełnieniu tejże przysięgi.
                >
                > Takie ustępstwo jest jak dla mnie nie do zaakceptowania - bo trochę nie fair
                > jest, że sobie żyję lekceważąc zasady Kościoła, później przez jeden dzień te
                > zasady respektuję, a później wracam do życia poza kościołem.

                wydaje mi się że dotknęłaś sedna sprawy mówiąc, że prosi się Boga, a lekceważy zasady Kościoła. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest to relatywizm, ale wiara w Boga jest czymś odrębnym niż Kościół. Być może będzie tak, że to co obecnie uznawane jest za grzech za jakiś czas nim nie będzie-vide kiedyś mieliśmy wyprawy krzyżowe a obecnie dażymy miłosierdziem wyznawców innych religii-i to opierając się na tej samej księdze. podczas ślubu małzonkowie stają przed Bogiem, a przecież on i tak wie kto z nas żyje godnie, a kto tego nie czyni i to on kiedyś ma nas z tego życia rozliczyć, a jak usłyszałam podczas jednego z kazań, rozliczy również ksieżywink więc być może nie jest aż takim strasznym jeżeli ślub kościelny zawierają osoby wierzące, które po prostu mają inny pogląd na niektóre sprawy niż KK. co innego gdy taki ślub biorą niewierzący lub ateiści, bo to już wymaga konsultacji z odpowiednim specjalistą wink
                • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:15
                  Jak już pisałam, w tego samego Boga wierzą wszyscy chrześcijanie. Co im się
                  przeszkadza walczyć na noże (nierzadko dosłownie) o formę komunii, uznawanie
                  papieża, ilość palców, które powinny brać udział w znaku krzyża itd.

                  Proszenie Boga ma znaczenie dla ateistów bądź dla wyznawców innych religii niż
                  chrześcijaństwo (dla których ślub mieszany wiąże się najczęściej ze zbyt daleko
                  posuniętym konformizmem). Jeśli jednak ktoś wierzy w Boga, ale nie czuje się
                  członkiem kościoła - to mimo wszystko musi to Credo wypowiedzieć. I niestety,
                  ale tam o kościele też jest, i to całkiem dużo.
                  • mancipi Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:22
                    misself napisała:

                    > Jak już pisałam, w tego samego Boga wierzą wszyscy chrześcijanie. Co im się
                    > przeszkadza walczyć na noże (nierzadko dosłownie) o formę komunii, uznawanie
                    > papieża, ilość palców, które powinny brać udział w znaku krzyża itd.
                    >
                    > Proszenie Boga ma znaczenie dla ateistów bądź dla wyznawców innych religii niż
                    > chrześcijaństwo (dla których ślub mieszany wiąże się najczęściej ze zbyt daleko
                    > posuniętym konformizmem). Jeśli jednak ktoś wierzy w Boga, ale nie czuje się
                    > członkiem kościoła - to mimo wszystko musi to Credo wypowiedzieć. I niestety,
                    > ale tam o kościele też jest, i to całkiem dużo.


                    taa był taki czas kilka lat temu, gdy pojawialam się tylko okazjonalnie w kościele i zawsze ten fragment wolałam przemilczeć smile teraz wychodzę z innego założenia-kościół to nie papież i ksieża i ich różne interpretacje, tylko wierni -co z resztą mieści sie w nazwie katolicki- więc już ją spokojnie wypowiadam.
                    • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:04
                      mancipi napisała:
                      >
                      > taa był taki czas kilka lat temu, gdy pojawialam się tylko okazjonalnie w kości
                      > ele i zawsze ten fragment wolałam przemilczeć smile

                      Oczywiście jest to kwestia rozważenia pewnych rzeczy we własnym sumieniu, ale ja
                      bardzo nie lubię wybiórczego traktowania nauk kościoła. Na moim bierzmowaniu też
                      byli tacy, którzy milczeli, kiedy była mowa o piciu i paleniu. Wiara to nie
                      sałatka, że sobie wybierasz składniki.

                      Choć oczywiście niektóre zasady są kwestią interpretacji smile
                      • k.l2 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:15
                        Wiara to nie sałatka, że sobie wybierasz składniki.
                        Misself, bardzo Cie lubie!

                        Wiekszosci wypowiedzi wygodnickich nawet szkoda komentowac..
                        Tylko napisze do osob oburzonych,ze ksieza zgadzaja sie na slub
                        "katolikow" - pewnie rownie oburzeni jestescie kiedy odmawiaja pogrzebu
                        niekatolikom?
                        • mahoniowawiedzma Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:24
                          nie, nie jestem oburzona.
                        • mancipi Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:48
                          k.l2 napisał(a):

                          > Wiara to nie sałatka, że sobie wybierasz składniki.
                          > Misself, bardzo Cie lubie!
                          >
                          > Wiekszosci wypowiedzi wygodnickich nawet szkoda komentowac..
                          > Tylko napisze do osob oburzonych,ze ksieza zgadzaja sie na slub
                          > "katolikow" - pewnie rownie oburzeni jestescie kiedy odmawiaja pogrzebu
                          > niekatolikom?

                          oburzone to są conajwyżej rodziny tych ostatnich, niekatolik to raczej
                          niechciałby katolickiego pogrzebu. wiem że mój ateistyczny TZ nie chce takowego,
                          ale jego mama pewnie nieomieszkałaby urządzić. podobnie z moim ojcem-ja byłabym
                          przeciw ale moja mama pewnie poszłaby drogą tradycji. i to tak jest-to nie
                          zmarły wybiera jak wygala jego pogrzeb.
                      • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 23:25
                        misself napisała:

                        Wiara to nie
                        > sałatka, że sobie wybierasz składniki.

                        To prawda.
                        Ja jednak czuję potrzebę wzięcia ślubu kościelnego, pomimo że niektórych tych 'składników'tejże sałatki nie lubię(=nie zgadzam się).
                        • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:08
                          zoselin1987 napisała:

                          > misself napisała:
                          >
                          > Wiara to nie
                          > > sałatka, że sobie wybierasz składniki.
                          >
                          > To prawda.
                          > Ja jednak czuję potrzebę wzięcia ślubu kościelnego, pomimo że niektórych tych '
                          > składników'tejże sałatki nie lubię(=nie zgadzam się).

                          To kwestia Twojego sumienia - ja nikogo z jego postępowania nie rozliczam, po
                          prostu sama bym tak nie mogła.

                          No i ktoś tu dobrze wcześniej napisał, że z biegiem lat zdanie Kościoła co do
                          różnych spraw się zmienia - więc może być tak, że za jakiś czas składniki
                          sałatki będą dla Ciebie idealne smile
                          • zoselin1987 Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:56
                            misself napisała:
                            > To kwestia Twojego sumienia - ja nikogo z jego postępowania nie rozliczam, po
                            > prostu sama bym tak nie mogła.

                            Tzn jak byś nie mogła? Chyba co innego, gdybym powiedziała,że biorę kościelny 'dla świętego spokoju', niż jak mówię,że po prostu tego potrzebuję. Dla siebie.

                            > No i ktoś tu dobrze wcześniej napisał, że z biegiem lat zdanie Kościoła co do
                            > różnych spraw się zmienia - więc może być tak, że za jakiś czas składniki
                            > sałatki będą dla Ciebie idealne smile

                            Tego niemalże jestem pewna. Z biegiem lat kościół zmieni swoje stanowisko co do dzisiejszych kontrowersyjnych tematów.
                            • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 18:26
                              zoselin1987 napisała:
                              >
                              > Tzn jak byś nie mogła? Chyba co innego, gdybym powiedziała,że biorę kościelny '
                              > dla świętego spokoju', niż jak mówię,że po prostu tego potrzebuję. Dla siebie.

                              Nie mogłabym określać się jako osoba należąca do jakiejś instytucji nie
                              spełniając jednocześnie wszystkich jej reguł. Wiem, że wiele osób tak robi i
                              żyje (chociażby mój Mężczyzna), i dobrze, ale ja bym tak nie umiała.
              • aneta-skarpeta Re: Nieważny ślub kościelny. 06.01.10, 11:54
                misself napisała:

                > Aneta, a nie uważasz, że ślub kościelny jest swego rodzaju
                deklaracją? W końcu
                > się podpisuje ten protokół, wypowiada Credo podczas mszy,
                przysięga i prosi Bog
                > a
                > o pomoc w wypełnieniu tejże przysięgi.
                >
                > Takie ustępstwo jest jak dla mnie nie do zaakceptowania - bo
                trochę nie fair
                > jest, że sobie żyję lekceważąc zasady Kościoła, później przez
                jeden dzień te
                > zasady respektuję, a później wracam do życia poza kościołem.

                zgadzam sie, ale przychylniej patrze na zrobienie "szopki" na jeden
                dzien ludzi ktorzy sie kochaja i sa dobrzy dla siebie, niz na
                katolika latajacego do kosciola co niedziele a po pijaku bijacego
                swoja zone, zdradzającego ją, itd

                ja w swoim otoczeniu znam przypadki osob wierzacych, ale nie
                religijnych, ktore chcialy brac slub w kosciele z powodów tradycji,
                bo w takiej wierze zostali wychowani i nie czuli ze kłamią mówiąc "w
                imie Boga"
          • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:17
            Jeśli to do mnie, to ja nie. Ale zabicie kogoś albo kradzież chyba jednak nie to
            samo, co zgoda na ślub taki, jaki ktoś sobie wymarzył. Dla osoby, która się na
            to godzi bez problemu, to nie jest wyrzeczenie rangi nie wiem jakiej i zostanie
            kukiełką w rękach przyszłego męża. Chociaż pewnie i tacy mężczyźni i kobiety są,
            nie twierdzę, że nie. Chciałabym tez dodać, że pisałam o sytuacji, gdzie ta
            strona idąca wg Was na głupi kompromis nie jest niewierząca, a jedynie nie
            przywiązuje wagi do religii (samej w sobie, nie do chrześcijaństwa nawet). To
            naprawdę nadal taka tragedia wziąć taki ślub? Taka śmieszność? Że dwie osoby, z
            których jedna jest wierząca, a druga wierząca i religijna, biorą ślub w
            kościele? Mają tylko kilkoro gości i świadków i żadnych obiadów dla 80 osób albo
            wesel dla 150? (Nie przeszkadzają mi osoby, które robią obiady, wesela dla
            dowolnej liczby gości, chcę tylko zaznaczyć inność opisywanej przeze mnie sytuacji).
          • madziaq Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 14:26
            Być może. Gdyby np moje dziecko miało umrzeć z głodu, myślę, że bez
            zastanowienia ukradłabym jedzenie. Gdyby ktoś napadł powiedzmy mnie i moją mamę
            w ciemnej uliczce i byłoby zagrożone nasze życie, zastrzeliłabym delikwenta w
            obronie własnej i jej, gdybym miała taką możliwość. Co nie znaczy, że kradnę
            ciuchy w sklepach i morduję staruszki.

            Cała moralność jest względna i zależy od sytuacji, w której los nas postawi, im
            bardziej ekstremalna sytuacja, tym moralność mniej się liczy, ot co.
        • paskud_agg Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:29
          mahoniowawiedzma napisała:

          > a gdyby tak ukochana osoba zrobiła coś dla tej drugiej i zrezygnowała ze ślubu
          > kościelnego? hm?

          Moja druga strona zrezygnowała z kościelnego. Chciał go brać dla tradycji, mamy
          i oprawy, ale go przekonałam, że to nie dla nas, skoro obydwoje nie mamy z KK
          nic wspólnego od dłuższego czasu. I teraz on nie żałuje, tylko się cieszy, że
          dał się przekonać, że nie warto odstawiać przedstawienia, w które żadne z nas
          nie wierzy.
      • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:45
        mayfair_witch napisała:
        > I bolałoby go/ ją zawarcie ślubu jednostronnego.

        Nie bardzo rozumiem, dlaczego kogokolwiek miałoby boleć to, że w jednym dniu
        mojego życia nie powiem kilku słów, a nie boli, że w każdą niedzielę nie chodzę
        do kościoła czy że się w ogóle nie modlę.
        • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 20:52
          A jednak się to zdarza, co poradzić, w przyrodzie dla każdego jest miejsce. Poza
          tym, jak napisałam wyżej lub niżej, bo się bardzo wątek rozrósł, sytuacja odnosi
          się do dwu osób wierzących, tyle, że ta pierwsza nie jest religijna, co
          nie znaczy, że niewierząca. Wielu ludzi uważa słowa religijny i wierzący za
          synonimy, a tak nie jest! Nie mam na myśli Ciebie, to tylko taka refleksja na temat.
          • misself Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:02
            Tyle że ja mam akurat właśnie taką sytuację, że wierzę, ale nie czuję się
            katoliczką. Przecież w tego samego Boga wierzą wszyscy chrześcijanie smile A nawet
            żydzi, poniekąd.

            I nadal nie rozumiem, dlaczego kogokolwiek miałoby boleć to, co robię w dzień
            ślubu - w JEDEN DZIEŃ mojego życia! Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, żeby
            nawrócić ukochanego/ukochaną, zacząłby lepiej od życia codziennego, a nie od
            jednego dnia.
            • mayfair_witch Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 21:10
              Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, nawet sytuację z teściami mam podobną,
              ale, jak wspomniałam zdarza się tak w przyrodzie i wiem/ wiedziałam, że to
              naprawdę ważne dla tego człowieka. Pozwolę sobie nie mówić więcej, bo to
              szczegóły intymne. Korona mi z głowy nie spadła, ale rozumiem też Twoją postawę
              i co więcej, popieram.
    • esposo Re: Nieważny ślub kościelny. 05.01.10, 17:15
      Będąc 'wojującym ateuszem', który swoimi antyreligijnymi poglądami nieraz
      wprowadzał w konsternację gości na rodzinnych przesiadówach, zdarzyło mi się
      popełnić to samo. Wszystko dla mojej i przyszłej małżonki wygody, bo załatwianie
      jednostronnego ślub na odległość kosztowałoby nas jeszcze więcej kasy i
      zmarnowanego urlopu, a nie było wtedy za dużo ani jednego ani drugiego.
      Wymówka nienajlepsza wiem, źle się z tym czułem i czuję, także jeżeli ktoś jest
      na etapie podejmowania decyzji to tę opcję odradzam. Uczcie się na cudzych
      błędach nie swoich.
      • mancipi do Missef i nietylko 05.01.10, 17:35
        pisałaś że twoi przyszli teściowie z trudę znoszą to że nie jesteś katoliczką, a mam pytanie jak oni znoszą to że ich katolicki syn mieszka z dziewczyną, i zapewne to nie jest jedyny jego grzech... i tak samo pytanie do ciebie-jak akcpetujesz swojego TZ, który idzie do ślubu kościelnego i przed nim będzie musiał wyznać że "żałuje" dotychczsowego życia. łatwo dostrzec coś w oku brata swego...
        oczywiście piszę to ja-zamieszkująca, współżyjąca, zażywająca i ciągle wierząca, która obecnie jestem na etapie rozważań czy ślub jednostronny katolicki ma jeszcze dla mnie sens, czy jednak zdecydować się na cywilny (a oznacza to że na pewno nie było by chrzcin, na które póki co godzi się mój TZ), a w tym celu obecnie zamierzamy się wraz z niewierzącego TZ zapisać na nauki przedmałżeńskie, pomimo że nie mamy jeszcze wyznaczonej daty ślubu wink a z historii znajomych
        -pełno ślubów zawieranych "w kościele";
        -jedna bardzo wierząca para,która przed ślubem musiała sie spowiadać jak bardzo żałuje 2 lat wspólnego mieszkania;
        - jedna para niewierzących, którzy 4 lata po ślubie przyznają że brali go dla rodziców i żałują że to zrobili, podczas ślubu nie znali obrządku; dzieci na szczęście nie chrzcili i nie zamierzają,
        - osobisty bardzo wierzący kuzyn, który brał ślub z raczej niewierzącą matką swego dziecka, gdy to dziecko miało już 3 lata, ślub oczywiście w kościele, na którym z resztą byłam świadkiem
        - jedna para, w której on uległ przyszłej żonie i kłamał przed ołatarzem, zapytany czemu nie brali ślubu jednostronnego- "bo to za dużo zachodu"
        • misself Re: do Missef i nietylko 05.01.10, 20:34
          mancipi napisała:

          > pisałaś że twoi przyszli teściowie z trudem znoszą to że nie jesteś katoliczką,
          > a mam pytanie jak oni znoszą to że ich katolicki syn mieszka z dziewczyną, i za
          > pewne to nie jest jedyny jego grzech...

          Nie wiem. Mam zadzwonić i spytać? wink
          Pamiętam ich reakcję, kiedy byłam u nich i okazało się, że w niedzielę oni idą
          do kościoła, a ja zostaję w domu - nie byli zachwyceni, ale że są ludźmi
          kulturalnymi, to pozostawili bez komentarza. I stąd wiem, że nie bardzo im się
          mój brak religijności podoba. Nic więcej nie wiem, bo nie rozmawiam z nimi na
          tak prywatne tematy.

          > jak akcpet
          > ujesz swojego TZ, który idzie do ślubu kościelnego i przed nim będzie musiał wy
          > znać że "żałuje" dotychczsowego życia.

          To już pozostawiam jego sumieniu. Powiedział, że zależy mu na ślubie kościelnym
          - zaakceptowałam to - nie wykazywał chęci do dalszych zwierzeń, nie ciągnęłam za
          język.

          Ja bym chciała cywilny smile Ale cóż zrobić, jak On się upiera na kościelny?
          Kompromis pozostaje.
          • lvivianka Re: do Missef i nietylko 05.01.10, 21:49
            Ja uwazam, ze takie kwestie kazdy powinien pozostawic sobie i nie nam oceniac
            to, co kto ma w sumieniu.
            Zgodze sie z Aneta, jezeli chodzi o kwestie tego, ze nie jest hipokryzja, lecz
            ustepstwem robienie czegos, co i tak dla danej osoby nie ma znaczenia
            metafizycznego. Zwlaszcza, jezeli i tak o tym wszyscy wiedza, vide - wiedza, ze
            dana osoba jest niewierzaca. Negatywnie w skali moralnej powinno sie oceniac
            klamstwo.
            Niemniej jednak, uwazam, ze epatowanie slowami typu 'oszustwo' to posuniecie sie
            o krok za daleko. Zyjmy i pozwolmy zyc innych, ocenianie moralnosci ludzkiej nie
            powinno byc nasza domena, o ile sami nie jestesmy bez skazy.
            • misself Re: do Missef i nietylko 05.01.10, 23:10
              Widzisz, DLA MNIE to jest kłamstwo i oszustwo - dlatego nie robię tego, co jest
              niezgodne z moimi zasadami moralnymi.

              A co inni robią? Daleka jestem od tego, żeby piętnować. Ale nie mogę się zgodzić
              z argumentem, że udawanie religijności jest moralnie właściwe dla dobra rodziny.
              Bo kłamstwo nie jest moralnie właściwe nigdy. Może być tylko tzw. mniejszym złem.
              • rockiemar Re: do Missef i nietylko 05.01.10, 23:57
                Misself, to sprobuj starym, schorowanym ludziom powiedziec, ze najwazniejszymi
                dla nich wartosciami ty sobie co najwyzej tylek podcierasz. Ja nie potrafie,
                sorry. Zwlaszcza, ze zatajanie prawdy zaczelo sie od moich rodzicow - od lat
                mowili, ze chodza do kosciola, bo chcieli uniknac klotni i innych nieprzyjemnych
                sytuacji. Wyobrazasz sobie, ze ja teraz wyprostuje ich 30-letnie bledy i
                uswiadomie reszte rodziny odnosnie pogladow mojej odnogi rodziny?
                • k.l2 Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 00:04
                  Rockie, nie potraktuj tego personalnie,ale uzywajac Twojej metafory to
                  jedni maja odwage powiedziec,ze w te wartosci nie wierza, a inni nie
                  powiedza,a de facto wlasnie sobie tylek nimi podetra...
            • azjahavana Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 16:57
              >Zyjmy i pozwolmy zyc innych, ocenianie moralnosci ludzkiej nie
              >powinno byc nasza domena, o ile sami nie jestesmy bez skazy.

              Zgadzam się w pełni z powyższym. Przeczytałam wiekszość wypowiedzi i
              dziwię się, że macie tyle odwagi by oceniać czyjeś postępowanie.
              Niektóre twierdzą, że są katoliczkami - po co rzucacie kamieniem,
              jesteście bez winy? Niech Was nie obchodzi jak żyją inni, jakie
              śluby biorą, zajmijcie się wpierw sobą.. Ot taka refleksja po
              przeczytaniu postów.
              • k.l2 Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 17:36
                Moze niezbyt dokladnie przeczytalam wszystkie posty, ale nie
                zauwazylam w nich rzucania kamieniami...

                Ponadto, o ile zgadzam sie z Misself w punkcie nieoceniania innych
                ludzi, o tyle z Toba sie nie zgodze w punkcie nieoceniania
                postepowania!
                Idac tym tokiem myslenia - nie oceniajmy zlodziejstwa, morderstw itp.
                Bo sami nie jestesmy bezgrzeszni.
                Nie mam przy sobie ksiazki, ale przypomina mi sie tutaj cytat z "Jane
                Eyre", kiedy Helena Burns tlumaczy swoja wiare. Mowi,ze potrafi
                oddzielic grzesznika od zbrodni i brzydzic sie zbrodnia wspolczujac
                grzesznikowi. To jest wg mnie ten zloty srodek miedzy wtracaniem sie
                w nie swoje sprawy a ocena innych.
                • azjahavana Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 18:14
                  Rzucanie kamieniami - metafora z J 8, 1-11.
                  Pozostawiam tylko Tobie do interpretacji, czy w tej dyskusji się
                  odbyło, moim zdaniem tak.
                  Nie rozumiem czym dla Ciebie różni się ocenianie człowieka od
                  oceniania postepowania? Wyjaśnisz?
                  • misself Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 18:32
                    azjahavana napisała:
                    > Nie rozumiem czym dla Ciebie różni się ocenianie człowieka od
                    > oceniania postepowania? Wyjaśnisz?

                    Ależ to jest proste: uważam, że branie ślubu kościelnego przez osobę, która do
                    kościoła nie należy, nie jest postępowaniem właściwym - ale to nie oznacza, że
                    nie podam ręki Rockie, że się posłużę metaforą, której ona sama tu użyła.

                    I to się tyczy wszystkiego innego, co jest kwestią upodobań, gustów, wyborów.
                    Mogę się dziwić, jak można lubić sushi (bo ja nie lubię), ale czy to oznacza, że
                    powinnam wyjść na ulicę i pikietować przed pałacem prezydenckim, żeby zamknął
                    wszystkie bary sushi?
                    • azjahavana Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 18:45
                      Miss,
                      Pytałam k.l2 ale ok smile

                      >branie ślubu kościelnego przez osobę, która do
                      > kościoła nie należy, nie jest postępowaniem właściwym

                      Czemu nie jest właściwe? Kto Ci daje prawo do tego, by oceniać
                      drugiej osoby takie a nie inne postępowanie? I co z tego, że podasz
                      jej rękę, skoro juz w myślach ją krytykujesz? Sama sobie
                      odpowiedz...
                      • misself Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 20:25
                        azjahavana napisała:

                        > >branie ślubu kościelnego przez osobę, która do
                        > > kościoła nie należy, nie jest postępowaniem właściwym
                        >
                        > Czemu nie jest właściwe? Kto Ci daje prawo do tego, by oceniać
                        > drugiej osoby takie a nie inne postępowanie? I co z tego, że podasz
                        > jej rękę, skoro juz w myślach ją krytykujesz? Sama sobie
                        > odpowiedz...

                        Ucięłaś kluczowy fragment mojej wypowiedzi - UWAŻAM, ŻE. Ja tak uważam, to jest
                        moje zdanie, tak jak to, że nie lubię brukselki. Uważam, że brukselka jest wręcz
                        ohydna - ale czy to znaczy, że wszyscy, którzy brukselkę lubią, są gorszymi
                        ludźmi według mnie?

                        I wierz mi, nie pytam każdego, kogo spotkam, czy lubi brukselkę i czy bierze
                        ślub kościelny - więc nie oceniam go i nie krytykuję w myślach, jak to napisałaś.
                        • azjahavana Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:38
                          Pomiędzy ocenianiem czyichś czynów a oceną danej osoby jest bardzo
                          cienka i delikatna granica. Jeśli rzeczywiście potrafisz
                          (potraficie) ją oddzielić to ja się cieszę i naprawdę super.
                          Bo istnieją pewne tematy, przy których każdemu człowiekowi nie jest
                          łatwo i nie umie oddzielić samego czynu od człowieka, zwłaszcza gdy
                          dotyka go coś osobiście - ale to wykracza już poza temat wątku.
                          • misself Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:43
                            Nie znam nikogo, kto by zawsze postępował tak, jak ja bym postąpiła - a jednak
                            mam kochającą rodzinę, przyjaciół, znajomych. Zapewniam Cię, nie zastanawiam się
                            przez cały czas nad ich zachowaniem i interpretacją moralną tegoż. Sądzę, że
                            potrafię to oddzielić, wydaje mi się, że to jest jedna z oznak dorosłości -
                            dzieci potrafią nie lubić kogoś tylko dlatego, że nosi brzydkie buty czy parę
                            lat temu pobił koleżankę łopatką smile
                    • k.l2 Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 18:55
                      Ja pojde krok dalej - w kwestiach moralnych (czyli nie dodtyczy sushi
                      wink )bede wypowiadala sie przeciwko postepowaniu itp. niemoralnemu wg
                      mnie, ale nie bede potpiac ludzi,ktorzy tak postepuja, bo do tego
                      faktycznie nie mam prawa.
                      • k.l2 Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 19:26
                        Znalazlam ten cytat z "Dziwnych losow J.E.". Pozwalam sobie wkleic, bo
                        MZ jest piekny i wyjasnia niuans miedzy ocenianiem czlowieka a jego
                        posepowania.
                        Dzięki wierze potrafię doskonale odróżnić zbrodniarza od zbrodni,
                        potrafię z całą szczerością wybaczyć zbrodniarzowi i brzydzić się
                        zbrodnią.
                        • azjahavana Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:52
                          <Dzięki wierze potrafię doskonale odróżnić zbrodniarza od zbrodni...

                          Myślę, że mało kto potrafi sad Lecz cytat piękny jak i fakt, że
                          wiara w tym pomaga.
                      • misself Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 20:27
                        k.l2 napisał(a):

                        > Ja pojde krok dalej - w kwestiach moralnych (czyli nie dodtyczy sushi
                        > wink )bede wypowiadala sie przeciwko postepowaniu itp. niemoralnemu wg
                        > mnie, ale nie bede potpiac ludzi,ktorzy tak postepuja, bo do tego
                        > faktycznie nie mam prawa.

                        Przez co rozumiem, że póki Cię ktoś nie spyta, co sądzisz na temat lubienia
                        brukselki bądź brania ślubu kościelnego dla ładnej oprawy, siedzisz cicho i
                        zajmujesz się swoimi sprawami.
                        • k.l2 Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 20:55
                          Nie tak do konca cicho:
                          1. wypowiem sie na forum wink
                          2. jesli ktos mi da do podpisania petycje o organizowanie ladnych
                          slubow cywilnych,chetnie podpisze, wierzac,ze w ten sposob uniknie
                          sie czesciowo slubow koscielnych "dla oprawy". Tudziez, jesli
                          znajdzie sie inny sposob na ograniczenie takich slubow, chetnie go
                          popre.
                          3. jesli ktos z moich znajomych bedzie chcial cos takiego zrobic - to
                          w zaleznosci od stosunkow nas laczacych - powiem wprost co mysle i
                          potem ucichne, zeby dana osoba sama sobie przemyslala (tylko jesli
                          bedzie to przyjaciel), delikatnie zasugeruje moja opinie lub
                          faktycznie pomine milczeniem,jesli uznam,ze gadanie nie mialoby sensu
                          i mogloby tylko kogos urazic.
                          • misself Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 21:01
                            Chodziło mi o to, że nie biegasz po kościołach co sobotę, nie wpadasz na śluby
                            obcych ludzi i nie wskazujesz palcem, kto grzesznik, a kto nie. A już na pewno
                            nie jeździsz po Polsce i nie wytykasz każdej forumowiczce przed ołtarzem, że
                            dnia tego i tego napisała to i to, i że to się nie zgadza z KPK, więc powinna
                            teraz zakasać kieckę i odwołać ślub smile

                            Na forum się można wywnętrzyć, wyrazić swoje zdanie na różne tematy (chyba temu
                            służy ten wątek i forum w ogólności), ale to nie oznacza, że się od razu ocenia
                            innych, krytykuje ich w duchu bądź na głos czy ich potępia.
                      • aneta-skarpeta Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 09:57
                        k.l2 napisał(a):

                        > Ja pojde krok dalej - w kwestiach moralnych (czyli nie dodtyczy
                        sushi
                        > wink )bede wypowiadala sie przeciwko postepowaniu itp. niemoralnemu
                        wg
                        > mnie, ale nie bede potpiac ludzi,ktorzy tak postepuja, bo do tego
                        > faktycznie nie mam prawa.


                        moj D. miał siostre, ktora zginela w wypadku samochodym- została
                        potrącona jako piesza przez szalonego malolata

                        nie żałował, nie przeprosił itd

                        i na miejscu rodziców bys powiedziała do niego- zrobiles karygodna
                        rzecz, ale jako czlowieka Cie nie potepiam, podam Ci reke

                        ?

                        moge sie nie zgadzac z tym, ze ktos robi szopke- ale nie moja brocha-
                        nie wplywa to na moje odczucia wobec tej osoby, ale pedofilowi bym
                        reki nie podała i nie szanowała
                        • misself Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:45
                          Gdyby pedofil żałował... to bym podała.

                          Poza tym raczej ludzie nie mają napisane na czole "pedofil", "jeżdżę po
                          alkoholu", "morduję małe kotki", "wzięłam ślub kościelny dla rodziny".
                        • azjahavana Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:47

                          > moge sie nie zgadzac z tym, ze ktos robi szopke- ale nie moja
                          brocha-
                          > nie wplywa to na moje odczucia wobec tej osoby, ale pedofilowi bym
                          > reki nie podała i nie szanowała

                          No i to jest własnie ta cienka granica o której napisałam wczesniej.
                        • k.l2 Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 14:09
                          Napisalam "nie bede potepiac". Lubic i szukac okazji do podawania reki
                          nie musze.
              • gazeta_mi_placi Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 20:44
                Czy krytykować dane postępowanie mogą tylko ci bez winy?
                Poza tym większość krytykujących w tym temacie z tego co widzę jest bez winy (odnośnie oczywiście tego konkretnego tematu)albo faktycznie wierzą (Tabakiera) i zgodnie z przekonaniami biorą ślub kościelny a te które nie wierzą ślub cywilny lub jednostronny.
                Chyba mają prawo krytykować kościelnych "udawaczy"?
                • misself Re: do Missef i nietylko 06.01.10, 21:02
                  Krytykować ich postępowanie - pewnie tak - ale z drugiej strony trudno oceniać
                  nie mając pełnego obrazu sytuacji, a przecież tego nie mamy znając kogoś z forum.
                • azjahavana Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 10:49
                  Ja mam pogląd, że nikt nie ma prawa krytykować zachowania innych, bo
                  nikt z nas nie jest bez winy. Więcej, nawet jeśli byłbyś (byłabyś)
                  bez winy, to i tak nie krytykuj - nie jesteś sędzią, który ma
                  rozstrzygać spory.
                  • gazeta_mi_placi Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 11:17
                    Bzdura.
                    Mamy pełne prawo krytykować zachowania społeczne które nam się nie podobają i w
                    których wyczuwamy fałsz i obłudę oraz z którymi się nie zgadzamy.
                    Nie chodzi o rozstrzyganie sporów czy bycia sędzią,ale o ukazanie tego co nam
                    się nie podoba i z czym się nie zgadzamy.



                    • plastelinka.czerwona Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 11:40
                      Oczywiście, że można, inaczej nie dałoby się prowadzić dyskusji.
                  • misself Re: do Missef i nietylko 07.01.10, 13:38
                    azjahavana napisała:

                    > Ja mam pogląd, że nikt nie ma prawa krytykować zachowania innych, bo
                    > nikt z nas nie jest bez winy.

                    Stąd już blisko do wniosku, że oceniać cokolwiek mogą tylko mistrzowie w tej
                    dziedzinie. Moim zdaniem można oceniać zachowania innych, wszyscy to wciąż
                    robimy. Nie należy jednak oceniać ludzi po wycinku ich zachowań - bo prawo do
                    ogólnej oceny ma absolut, nie człowiek.
                    • azjahavana Re: do Missef i nietylko 08.01.10, 14:17
                      Chodziło mi o to, że oczywiście krytykowanie bliźniego nie jest
                      prawnie zabronione, więc takie prawo mamy, natomiast jako katolicy
                      grzeszymy krytykując innych, nawet grzeszników, czyli Bóg nie zgadza
                      się na takie prawo.
                      • k.l2 Re: do Missef i nietylko 08.01.10, 20:01
                        Taaak...
                        A co z "grzesznych upominac"?
                        • azjahavana Re: do Missef i nietylko 08.01.10, 20:16
                          Z tego, co mi wiadomo, to ma byc uczynek miłosierny względem czyjejś
                          duszy, a nie prawo Boskie, które nam nakazuje upominać grzeszących.
                          • k.l2 Re: do Missef i nietylko 08.01.10, 21:00
                            "Gdy twój brat zgrzeszy idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię
                            usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą
                            jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków
                            oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi."


                            Nie widze w tym zakazu krytyki...
                            • azjahavana do k.l2 10.01.10, 18:27
                              Hmmm, punkt dla Ciebie smile
                              Ja bym to raczej interpretowała, jako uczynek dla duszy bliźniego i
                              to nawet tylko w kontekście grzechów ciężkich dot np. profanacji
                              sakramentów. Ale moze sie mylę?
                              • misself Re: do k.l2 10.01.10, 19:05
                                Cóż, branie ślubu kościelnego dla oprawy jest profanacją sakramentu.
                                • azjahavana Re: do k.l2 10.01.10, 19:27
                                  misself napisała:

                                  > Cóż, branie ślubu kościelnego dla oprawy jest profanacją
                                  sakramentu.

                                  No tak, ale my tu już zaczęłysmy ogólne dysputy nt krytyki innych.
                              • k.l2 Re: do k.l2 10.01.10, 19:07
                                Nie wiem. W czasach Jezusa jeszcze sakramentow nie bylo, prawda?
                                Ale to juz faktycznie kwestia interpretacji.
                                Moim prywanym zdaniem wszystko zalezy od intencji. Jesli krytykujemy,bo
                                zalezy nam na dobru drugiej osoby i krytykujemy z miloscia, to nie ma
                                problemu. Tak mi sie wydaje.
                                • azjahavana Re: do k.l2 10.01.10, 19:25
                                  k.l2 napisał(a):

                                  > Nie wiem. W czasach Jezusa jeszcze sakramentow nie bylo, prawda?
                                  > Ale to juz faktycznie kwestia interpretacji.
                                  > Moim prywanym zdaniem wszystko zalezy od intencji. Jesli
                                  krytykujemy,bo
                                  > zalezy nam na dobru drugiej osoby i krytykujemy z miloscia, to nie
                                  ma
                                  > problemu. Tak mi sie wydaje.

                                  Jezus je ustanowił, więc wcześniej ich nie było.
                                  Nareszcie się zgadzam w całej rozciągłości, ufff smile Krytyka dla
                                  zasady jest grzechem.
                                  • misself Re: do k.l2 10.01.10, 20:15
                                    Ogólnie każda krytyka powinna być konstruktywna, poparta argumentami i okraszona
                                    propozycją załatwienia problemu smile
                      • misself Re: do Missef i nietylko 10.01.10, 19:03
                        Na szczęście nie jestem katoliczką, więc nie muszę się nad tym zastanawiać.
    • hazzard Re: Nieważny ślub kościelny. 16.01.10, 19:20
      a my bierzemy ślub cywilny, ponieważ nie będę udającą hipokrytką idącą do
      ołtarza pod presją ogółu. Mój narzeczony chciałby wziąć kościelny ślub, jego
      rodzina zapewne też by sobie tego życzyła, ale w końcu oboje doszliśmy do
      wniosku, że nic na siłę, zaś rodzina w ogóle nie poruszała z nami tego tematu i
      uszanowała naszą decyzję. Może między sobą komentowali nasz wybór, ale face to
      face darowali sobie komentarze.

      Taka szopka to nie dla mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka