Przeczytałam sobie dyskusję o imprezach okołoślubnych i przyszło mi coś do głowy - w związku z nowinkami. Na niektóre rzeczy w życiu bym nie wpadła (że można coś takiego mieć), dopiero w czasie przygotowań do ślubu i wesela dowiedziałam się o tych możliwościach... A jeśli tak spojrzeć na nie z dystansem... Często okazują się naprawdę śmieszne lub absurdalne. A co Wam nigdy wcześniej nie przeszło przez myśl?
Mój absolutny numer jeden: zdjęcia z przygotowań! Wiem, że teraz bardzo popularne, ale dla mnie zupełnie absurdalne. Dokumentacja z zakładania rajstop, układania włosów i malowania ust... Ani ładne, ani ciekawe, ani sensowne (jak się odchudzam albo zmieniam fryzurę, to cieszy mnie końcowy efekt, a nie poty na siłowni i nożyczki fryzjerki).
Dalej - specjalne poduszeczki do obrączek. Zawsze myślałam, że obrączki trzyma świadek w kieszeni. A tymczasem można wydać na coś takiego nawet 200 zł
Nigdy bym nie wpadła na pomysł dawania gościom prezentów w podziękowaniu za to, że przyszli na wesele... Przedziwne. Przy żadnej innej okazji się tego nie stosuje (nie licząc firmowych imprez na których wręcza się reklamowe gadżety).