Wszystko co mogliśmy zrobić - zrobiliśmy. Wczoraj byliśmy na sali
rozlozyc winietki i zawieźć alkohol, dokonaliśmy ostatecznych
ustaleń z właścicielami sali. Pózniej byliśmy u księdza, omówiliśmy
po kroku co i jak oraz podpisaliśmy dokumenty.
Mimo, że o wiele rzeczy zadbaliśmy wcześniej, to i tak dużo spraw
pozmieniało się na koniec lub po prostu pojawiły się nowe wątki.
Np kamerzystę, którego nie planowaliśmy w ogóle - załatwiliśmy 2
tyg. przed ślubem. Tydzień wcześniej dobrałam ostateczną fryzurę
ślubną (do poprzednich nie byłam przekonana) i dziś jeszcze skrzypek
nr 2 powiadomił mnie, że będzie grał jego kolega(nr 1 zadzwonił na
początku tyg. z info, że nie będzie mógł zagrać). Na chwilę obecną
nie wiem, czy w ogóle będzie jakiś skrzypek

Aha, czy wspomnialam,
ze Pan Mlody 2 tyg temu skręcił kostkę na kawalerskim???
No, to tyle. Trzymajcie kciuki, aby jutro pogoda mało kaprysiła i
aby więcej niespodzianek się nie wykroiło.... choć znając
przewrotność losu - kto wie...
Dziś po przejrzeniu prognozy pogody, zdedcydowałam że muszę dokupić
sobie jaką etolę. Jednak nie jest jeszcze na tyle ciepło by móc
sobie biegać w koronkowym bolerku z rękawkiem do łokcia.