Dodaj do ulubionych

A ja sobie płacze...

25.09.10, 16:59
Babcia powiedziała że nie przyjdzie na mój ślub i w ogóle nie musimy jej zapraszać bo po pierwsze nie zapraszamy sąsiadów (to nie wypada) i płacimy sami za wesele.
Babcia powiedziała, że jak sami płacimy za wesele to ona nie przyjdzie bo jak to będzie wyglądało, że jej syn jest biedny i skąpi córce na wesele. Ona się na moim weselu nie pokarze i na pewno większość gości nie przyjdzie na takie wesele.
Teraz siedzę i ryczę. Powiedziałam babci, że z rodzicami wszystko ustaliliśmy i jeśli nie przyjdzie to będzie mi przykro i że jeśli jednak jej zależy to powinna przyjść. Ona na to, że rodzice też nie przyjdą. A rodzice po prostu siedzieli obok cicho, nie wzięli mojej strony i wyglądało to jakby przytakiwali babci.
Jestem cała zapłakana, bo pal licho ten ślub i wesele ale po prostu babcia dała mi do zrozumienia, że nie zależy jej na mnie tylko na tym co ludzie powiedzą.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 17:15
      Ja bym się nie przejmowała taką babcią.
      Nie chce iść niech nie idzie.
      Łaski nikomu nie robi.
    • sylvcia_d Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 17:20
      Przykro mi, że babcia doprowadziła do takiej sytuacji. Moim zdaniem nie powinnaś się przejmować. I tak przyjdzie. Ale zawsze jej możesz powiedzieć, że skoro sami płaciliście za swoje wesele, to niech ona da Wam duużżżżży prezent - zobaczymy jak wówczas będzie się zachowywać. A swoją drogą, to skąd inni mają wiedzieć, czy sami płaciliście za wesele czy rodzice sponsorowali Wam ową uroczystość.
    • agata_abbott Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 17:51
      To jej to powiedz. Prosto z mostu. "Babciu, myślałam, że na wesele przyjdziesz do mnie, cieszyć się z najszczęśliwszego dnia w moim życiu, a nie dlatego, że ludzie...".
      Może ją otrzeźwi. Jak nie - pal licho ją i jej sąsiadów. Kiedyś pożałuje. A Ty się ciesz i nie martw babcią, ludźmi, konwenansami i innymi pierdołami.

      Można też powiedzieć przewrotnie: "ludzie to dopiero będą gadali, jak babcia nie przyjdzie na wesele własnej wnuczki".
      • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 18:57
        W przypływie złości tak jej powiedziałam, że jeśli jej na mnie zależy to przyjdzie. No niestety to nie pomogło. Generalnie babcia jest w stanie to zrobić bez problemu a to zmarnuje mi ten dzień bo wmiesza w ten konflikt także rodziców. Babcia uważa również, że wesela robi się dla pieniędzy i to tata wydaje mnie za mąż dlatego musi za wszystko zapłacić. Argument, że jesteśmy samodzielni i wesele wyprawiamy sobie sami do niej nie trafia. Ona ma poglądy jak sprzed 100 lat. Mam zamiar porozmawiać z rodzicami i powiedzieć że jeśli coś z tym nie zrobią to odwołuje ślub ale nie wiem czy to dobry pomysł...
        • ronalilly Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 19:15
          I co, masz zamiar decyzję o ślubie uzależniać od humorów babuni? A jak jej się nigdy nie odwidzi to Ty nigdy nie wyjdziesz za mąż? Weź przestań wink
    • gazeta_mi_placi Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 18:14
      Możesz też spróbować drobnego szantażu: "Jak babcia nie przyjdzie na mój ślub ja nie przyjdę na babci pogrzeb" tongue_out
      • arwena84 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 18:21
        "Idealny" sposób na zażegnanie konfliktu...
      • karenek Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 21:58
        Mnie sie wydaje ze to akurat poskutkuje;P
    • angazetka Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 18:36
      Twoją babcia jest - przepraszam bardzo - zwyczajnie głupia. Co to w ogóle ma znaczyć? I to, że rodzice nie zaprotestowali? Masakra jakaś. Bardzo mi przykro, że masz rodzinę, która "co ludzie powiedzą" stawia na pierwszym miejscu. Tak jakby faktycznie sąsiadów interesowało, kto płaci za wesele i jakby trzeba było robić weselicho na 300 osób.
      • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 18:59
        Masz racje. Szczerze mówiąc to nigdy mi się nie wydawało, że mam rodzinę "co ludzie powiedzą". Ale to babcia podsyca konflikt. Ona nie może być po prostu gościem na weselu. A rodzice N są tacy wyrozumiali i wspierający. Dlaczego tak zawsze nie może być?
        • monikapers Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 19:21
          sluchaj, rozumiem, ze moze Ci byc przykro bo egoistyczne zachowanie babci nie pozostawia watpliwosci ale jesli odwolasz slub z powodu humorow kogos z rodziny, to znak, ze nie dojrzalas do zamążpójścia.
          jesli Ty i Twoi rodzice zrobicie swoje bez ogladania sie szalona babcie, raczej niewiele sie zmieni, Wy bedziecie miec radoche i wesele, a ona zostanie sama.
          jej wybor.
          i Wasz.
          Zachowujcie sie jak autonomiczni i dorosli ludzie, a nie uzaleznione od kogos bezwolne smutne istoty.
          ROB SWOJE, nie placz bo nie ma o co!
          • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 20:01
            Ślub tak czy tak by się odbył bo na nim nam zależy. Ale co do wesela to ja nie jestem nastawiona że musi być i już. Będę równie szczęśliwa ze ślubu tylko z świadkami. To wesele to już mam daleko w nosie po prostu boli mnie zachowanie babci. Babcia już powiedziała o moim weselu jednej z sąsiadek więc w sumie nie dziwie się że byłoby jej później głupio ale po co się wtrącała to nie wiem.
            Generalnie rozmawiałam o tym z narzeczonym, on ma jakieś zdrowsze podejście do tego i również uważa że nie to nie, niech nie przychodzi. Tyle że ja podczas ślubu cały czas bym o tym myślała. Nie lubię jak mi ktoś coś narzuca. Ogólnie żałuję że ten temat mama wyciągnęła bo tak babcia dostałaby zaproszenie i o niczym nie wiedziała.
            • aqua.0 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 23:47
              Babcia jest bardzo apodyktyczna. Czy ona od zawsze rządzi rodziną, czy to jakiś nowy pomysł? Bo jesli rządzi od zawsze, to - jak piszecie - czas utrzec jej nosa smile
              Czasy jej rządów sie kończą, nadchodzi nowe pokolenie, Jagodowa.
              A argument, że nei pójdziesz na jej pogrzeb do mnie by trafił wink
    • joanka-r Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 19:35
      ładny klops, jaką dulszczyznę babunia uprawia. Powiedz jaj, ze na zaproszeniach nie napisałaś gosciom, ze to wy sobie sami płacicie, jesli juz to dowiedzą się od niej samej. A rodzice skoro tacy chetni to niech wam po prostu wplacą pieniądze, ktore mieli przeznaczone na wesel na konto......
      • kol.3 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 19:46
        Też się dziwię, o co tym ludziom chodzi. Przypuszczalnie o to, że jakby rodzice płacili za wesele to by zaprosili za ślub tych sąsiadów, co to trzeba było wg babci zaprosić.
        A skoro Jagodowa Panienka sama finansuje wesele to sąsiedzi nie zostali zaproszeni, a rodzice z babcią nie mogli się porządzić. Brakuje ludziom problemów, to sobie muszą je sami zrobić. Skoro mają tyle forsy na zbyciu to niech zaproszą sąsiadów na after party po weselu u siebie w domu.
        • bursztynek22 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 19:54
          Bardzo dobrze cię rozumiem, moi dziadkowie też nie przyjdą na mój slub, bo nie jest kościelny. Nie masz wyjścia-olej!
    • dedetak Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 20:18
      przykra sprawa, ja mialam na początku tak samo tylkoz rodzicami, co prawda nie mówili że nie przyjdą na wesele ale musiałam sie nagimnastykować i napłakać żebu nie placili za nasze wesele- paranoja co?
      • lisia312 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 21:48
        trochę luzu. Niektórzy ludzie tak mają, muszą rządzić całą rodziną.
        Nie rozumiem po co ktoś mówił TAKIEJ babci kto płaci za wesele, to nie jest JEJ sprawa.
        A teraz czy odwołasz wesele czy nie, to jakby nie przyszła ( a przyjdzie) to na samym ślubie też byś się źle czuła. To rób ślub z weselem i nie przejmuj się despotyczną babunią. Im bardziej jej ustępujecie, tym bardziej się panoszy.
        • gazeta_mi_placi Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 22:16
          Racja Lisia.Najlepiej takim nieco utrzeć nosa uncertain
          • joann_80 Re: A ja sobie płacze... 25.09.10, 23:53
            kurczę jakie to dziwne zachowania. Ja mniej więcej mogę "przybić Ci piątkę" bo na moim ślubie nie było mojego ojca.Jednak nie dałam się i nie pozwoliłam sobie zepsuć tego dnia. Ty też się nie daj. To Twój - Wasz dzień i jak rodzinka chce pokazówki to niech się gdzieś wproszą do remizy. Ty rób swoje i nic się nie martw. Trzymam kciuki i życzę by babcia egoistka zmieniła zdanie.
          • sajolina Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 00:02
            A czemu właściwie babcia rozporządza się pieniędzmi Twoich rodziców i decyduje za co mają płacić? cudze pieniądze łatwo się wydaje............

            Ja bym posłuchała któregoś z powyższych postów, powiedz babci, że jak ona nie przyjdzie i rodzice też nie na Twój ślub, to ludzie będą gadali jeszcze bardziej.......... albo w ostateczności powiedzcie babci, że jednak rodzice zapłacą, przecież nie sprawdzi rachunków czy tak rzeczywiście było. A najlepiej olejcie i róbcie swoje, tak czy tak będziesz czuła niesmak, czy babcia przyjdzie czy nie, już teraz się tego nie odwróci.
            • krapheika Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 00:16
              Mysle,ze babcia do slubu jeszcze zmieni zdanie,a poniewaz jest taka jaka jest,bedzie to zdanie zmieniac co chwila.Najlepiej nic nie robic, olac i tyle.
    • sofrania Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 00:32
      Nie płacz, nie warto. Może to brutalnie zabrzmi, ale co to za babcia, co swoją wnuczkę doprowadza do łez...
      To jest Twój dzień i tego dnia masz być radosna, uśmiechnięta, szczęśliwa smile
      Moja babcia niejednokrotnie wtrącała się zaczynając rozmowę "nie podoba mi się to" i odpowiadałam krótko "a mi nie podoba się, jak ktoś się wtrąca w moje sprawy, a nie jest pytany o zdanie", nie warto wdawać się w dyskusję tylko krótko zakańczać temat, osoba starsza zawsze będzie uważać, że wie lepiej.
      Dla Ciebie lepiej będzie, jak babcia nie przyjdzie na Twoje wesele, niż by miała przyjść i "odstawić jakaś szopkę"... wtedy będziesz miała powody do płaczu.
      Wychodzę z założenia, że cokolwiek dzieje się dla mnie złego to tylko po to, by było lepiej. Na początku jest rozpacz, a po jakimś czasie cieszę się, że stało się jak się stało, bo wyszło mi to tylko na dobre wink
      Głowa do góry i trzymaj się ciepło kiss
    • marina111 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 01:52
      NIe chce cię dołować ale ja to widze troche inaczej. Ślub to Twoje wielkie swięto ale tez Twojej rodziny. Wiekszośc rodziców i dziedków ma pewną wizje tego dnia i czeka na niego nie mniej niz sami młodzi. Sa dumni i chca się pochwalic. Nie twierdze ze nalezy zrezygnowac ze swoich marzen co do slubu ale moim zdaniem trzeba tez brac pod uwage ich opinnie, jesli chca sponsorowac slub to dlaczego im na to nie pozwolić. Jesli chca sie pochwalic moze warto zreobic impreze dla sasiadów albo zaprosic ich do koscioła. Twoja rodzina ma wielki wkład w to kim teraz jestes i jak myslisz dlatego im tez w tym dniu cos sie nalezy. MYsle ze te zale sa spowodowane tym ze są z Ciebie bardzo dumni i chca zeby wszyscy widzieli jak pieknie wyglądasz i zeby dzielili ich szczeście.
      Moim zdaniem tylko takie fochy ci robia ale przyjda wszyscy bo cie kochaja tylko wez moze pod uwage rodzine i jesli jest to jeszcze mozliwe ulegnij im odrobine. Tak żeby był wilk syty i owca cała.
      • wuika Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 08:40
        I uważasz, że jest OK, kiedy rodzina mająca jakieś tam wyobrażenie najważniejszego dnia w życiu, ale nie swoim, a swoich bliskich, szantażem emocjonalnym doprowadza do narzucenia swojego zdania? Co młodzi wtedy mają świętować? Że rodzice i dziadkowie płaczem i kasą wymuszą cokolwiek, bo tak należy, bo im się coś ubzdurało? Gdzie dorosłość i zakładanie własnej rodziny, ponoszenie odpowiedzialności itd? Młodzi przecież tego nie chcą, nie chcą imprezy dla sąsiadów i nie wiadomo kogo, bo babcia sobie tak wymyśliła. To nie jest jej ślub.
      • ambrozja08 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 08:43
        nie ma sensu odpowiadać babci głupimy komentarzami bo tot ylko zaogni konflikt. ja bym się zachowywała jakby nigdy nic. a babcia tak Cie tylko szantazuje moim zdaniem a i tak przyjdzie i tak... rdzice widocznie wiele razy jej na takie "szantaże" pozwolili wobec siebie skoro nawet w Twojej obronie nie stanęli. A jak tak jej zależy na płąceniu to powiedzcie że rodzice płacą i już. co ją to obchodzi. ona jest gościem a nie najważniejsza na ślubie osobą.
        będziesz rezygnować z wesela bo babcia nie przyjdzie? albo robić wesele bo babcia chce?
        a jak babcia powie ze nie chce mieć wnuków to nie zajdziesz w ciąże?
        moze brutalnie to napisałam ale taka jest prawda. też bym chciała by byli moim bliscy na ślubie ale jak to oni podejmą decyzję że "nie" to niech póxniej oglądają tylko wasze cudne zdjęcia na których jesteście super szczęśliwi i będzie im żal #### ściskał. U nas w rodzinie niektóre osoby też sądzą że bez nich to świat się zawali ale swiat kręci się dalej bez despotów;p
        a babci adobrze wie ze Cię rani i robi to troche specjalnie zeby stanęło na jej. ja nie chce na weselu sąsiadek ani koleżanek rodziców i jak oni chcą to niech sobie zaproszą ich na kawę aby wspólnie obejrzeć film ze slubu.
      • kol.3 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 08:59
        Nooo, chodzi także o to, że później babcia i rodzice całe życie mają s w o j e zdanie na temat jak sobie ich wnuczka/córka powinna ułożyć życie - jak powinna wychowywać dzieci, jak postępować z mężem, jak sprzątać, jak układać w szafach, co trzymać w którym pokoju, co powiesić na ścianie, jak kąpać dziecko itd. itd. Ona ma się liczyć z ich zdaniem do 50 roku życia i nie ma prawa głosu.
        • marina111 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 21:59
          no nie do końca się zgadzam. Oczywiście po ślubie to juz nie ich zycie i nie ma dawac im się wtrącac. W moim odczuciu jednak dzien slubu to pewnego rodzeju dzien odcięcia pempowiny, takie porzegnanie dziecka i taki dzien na który ostatni raz maja rodzice wpływ.
          Jak się rodzice się zagalapuja to trzeba im podkreslić ze wychowywali do ślubu w od moga tylko oglądać efekty.
      • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 10:45
        marina111 napisała:

        > Jesli chca sie pochwalic moze warto zreobic impreze dla
        > sasiadów albo zaprosic ich do koscioła.

        Dla wszystkich sąsiadów zamówiliśmy osobne paczuszki z ciastem. Powiedziałam, że jak im zależy to na ślub mogę zaprosić, a w tygodniu na jakąś kawę. Taki argument nie trafia do niej. Dla niej liczy się tylko dzień ślubu, a gościom zależy na weselu i zabawie a nie na jakimś tam ślubie. Babcia jest jedną z tych zaciętych katoliczek co to na zewnątrz czysta jak łza a w środku złość, zazdrość i zawiść. Rodzice też to widzą ale już na stare lata nie chcą z babcią się kłócić. Chyba zawsze tak było bo pamiętam jak byłam mała to z jaką niechęcią mam chodziła do dziadków na rodzinne uroczystości. Nikt nikomu nic nie powiedział bo moja mama konfliktów nie znosi.

        > Moim zdaniem tylko takie fochy ci robia ale przyjda wszyscy bo cie kochaja tylk
        > o wez moze pod uwage rodzine i jesli jest to jeszcze mozliwe ulegnij im odrobin
        > e. Tak żeby był wilk syty i owca cała.

        W pewnych kwestiach ulec mogę ale mam też swoje przekonania których nie zmienię. Ale tutaj już nie chodzi o uleganie tylko o zranione uczucia
        • marina111 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 22:01
          Przykre. Jej juz nie zmienisz ani moim zdaniem nie wytłumaczysz. Pewnie przyjdzie na ślub bo Cie kocha a takiej chorej komunikacji (szantazów emocjonalnych) ktos jej kiedyś nauczyl i trzeba to juz chyba tylko znosic ...
    • an.i.ka Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 09:08
      Na pocieszenie Ci powiem, że moich dziadków też nie było, bo to był ślub w USC a nie w kościele, bo nie jesteśmy katolikami. Oprócz tego nie było 2 braci mojego taty i nikogo z rodzeństwa mojej mamy. Za to byli PRZYJACIELE i wesele było bardzo udane.
      • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 10:29
        Mam ciągle dwie babcie i ta druga się nie wtrąca a ta ...szkoda gadać. Ciężko jest coś powiedzieć jak nie da nawet zdania dokończyć krzycząc "to źle robicie". Wczoraj rozmawiałam z mamą, oczywiście łzy poszły i mama jednak na razie przyznaje mi racje, może dlatego że sama nie wytrzymała jak się poryczałam. Gorzej z tatą bo on się swojej mamie nie sprzeciwi. W każdym bądź razie mam nauczkę. Od tej pory nie rozmawiam na temat ślubu. Wręczę babci zaproszenie i niech robi co chce.

        **A co do płacenia za ślub to babcia ma bardzo staroświeckie poglądy. Ona uważa, że to tata wydaje mnie za mąż i on musi zapłacić bo inaczej będzie wyglądało że nie stać go/skąpi na wesele. Nie trafiają argumenty, że od 5 lat nie mieszkam w domu i jestem samodzielna, i co gorsza żyję już z moim N pod jednym dachem. Wszystko sama załatwiam, nikt palcem nie kiwnął bo tak im było wygodnie i dla mnie to było ok. Z kasą też wszystko było ustalone. Eh strasznie się zawiodłam na babci. Nawet gdybyśmy zrobili tak żeby wszystkim dogodzić to pewne słowa już padły i nic tego nie cofnie.
        • aqua.0 Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 10:44
          Jagodowa, uszy do góry. Już jest chyba za późno na uczenie Twoich rodziców asertywności, ale Ty sie nie daj wkręcić w tę rodzinną tradycję podporządkowywania babci.
          A co do Twojego taty, to wybacz, ale wygodnie mu sie żyje - jednocześnie swojej mamie się nie sprzeciwia, ale za Twoje wesele nie płaci, bo mu tak wygodnie - jak sama piszesz.
          Skoro tak szanuje zdanie babci, to niech Ci zafunduje wesele smile
        • blue.bluebell Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 11:10
          Jagodowa_panienko, trzymaj się mocno! weź głęboki oddech, dasz radę.

          Ślub to nie tylko zabawa na weselu czy spoglądanie w zakochane oczy narzeczonego spod welonu. Niestety czy stety to rytuał przejścia z jednego życia w drugie. Czasami trochę słodko-gorzki. Teraz będziesz razem z Twoim przyszłym mężem tworzyć nowy dom i czy się to podoba babciom, ciociom czy sąsiadkom, masz wprost obowiązek nie poddawać się naciskom - po prostu "idziesz na swoje".

          Babcia? cóż, skoro tak bardzo nie chce iść na ślub, daj jej wielkodusznie taką możliwość smile niech nie idzie. Jeśli to jej ma sprawić przyjemność... Zauważ też, że babcia prawdopodobnie jest w podeszłym wieku i doświadcza starczych zmian osobowości. Trudno to zaakceptować i pojąć, wiem coś, niestety, o tym. Nie możesz babci traktować jak w pełni zdrowej i stabilnej psychicznie osoby.
    • sangrita Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 12:28
      > Babcia powiedziała, że jak sami płacimy za wesele to ona nie przyjdzie bo jak t
      > o będzie wyglądało, że jej syn jest biedny i skąpi córce na wesele. Ona się na
      > moim weselu nie pokarze i na pewno większość gości nie przyjdzie na takie wesel
      > e.

      Uważaj, potem babcia będzie miała pretensję, że pracujesz, bo jak to będzie wyglądało, że Twój mąż jest za biedny i musisz sama zarabiać? Jeszcze nie daj Boże jak jesteś naukowcem, lekarzem albo wolnym strzelcem w dowolnym zawodzie i nazwisko panieńskie to Twój kapitał... jak to będzie wyglądało, jak będziesz miała inne nazwisko niż mąż? A jak dzieci będą nosić nazwisko męża? i co, ludzie pomyślą że to nieślubne?

      Nie ma łatwo wink

      smile)

      ---

      Przypomniało mi to, jak moja siostra cioteczna wychodziła za mąż i chciała ślub bez wesela. Jej matka, moja ciotka, niemalże drgawek dostała, że ludzie pomyślą, że jej nie stać na wesele dla córki, i jak to będzie w rodzinie wyglądało, bo jak ciocia Klocia wydawała Kasię za mąż, to było wesele na 100 osób. Ciotka na własną rękę, od początku do końca, urządziła wesele na 120 osób, a bo co, musiało być większe smile Rola pary młodej ograniczyła się w sumie do wręczenia zaproszeń osobom z listy (autorstwa ciotki) oraz obecności na uroczystości. Strach się bać, co dalej, bo jeszcze trochę rodzeństwa ciotecznego zostało.
    • paskud_agg Re: A ja sobie płacze... 26.09.10, 13:09
      Mnie by chyba szlag trafił i rozpoczęłabym od opierniczenia rodziców na osobności za nie branie mojej strony. Rodzice powinni raczej babci wytłumaczyć, że nie powinna się wtrącać, bo wszystko jest w porządku. Jeśli by nie pomogło, powiedziałabym babci, że skoro tak chce, to jej nie zaproszę, ale że jest mi niezmiernie przykro, że koncentruje się na czymś, co w dzisiejszym świecie nie stanowi już problemu zamiast cieszyć się ze szczęścia swojej wnuczki. No, niestety, ja już tak mam, że jak ktoś chce mną manipulować i szantażować, to musi być gotów na walkę na noże smile
      Też byłoby mi piekielnie przykro, ale ochłonąwszy miałabym poczucie, że dobrze zrobiłam, bo nie będę mieć u siebie na ślubie osób, które narobiły mi w związku z moim ważnym i pięknym dniem przykrości, bo uważają, że mają do tego pełne prawo. Dla mnie niestety sprawa jest prosta: albo ktoś potrafi być człowiekiem dialogu i mogę z nim rozmawiać, chociaż się nie zgadzam, albo jest terrorystą, a z takimi się nie negocjuje.
      • blue.bluebell Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 09:09
        Jeszcze raz napiszę - a czy babcia nie ma starczych zmian osobowości? może po prostu jest osobą chorą (emocjonalnie/psychicznie zniedołężniałą)...
        • jagodowa_panienka Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 10:58
          Starczych zmian osobowości chyba jeszcze nie ma. To nie typ niedołężnej staruszki. Babcia ma więcej krzepy i siły niż ja. Ona po prostu ma bardzo staroświeckie poglądy i jest przy tym bardzo nietolerancyjna i nie uznaje innego modelu życia niż sama wiedzie. Rodziców zawsze krytykowali za sposób wychowywania nas, za to że rodzice nam na wiele pozwalali, przede wszystkim na życie własnym życiem.
          • zuza.kociara Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 11:11
            Tak na prawdę teraz, zaczynając nowe życie ze swoim mężem powinnaś śmiało powiedzieć babci co myślisz. I wcale nie trzeba tego robić tak żeby ją urazić. Masz swoje życie, jesteś dorosła, podejmujesz decyzje samodzielnie. Koniec. Kropka.

            Najgorsze co może się przytrafić to niepotrzebne zamartwianie się takimi rzeczami. Skup się na tym co dla Ciebie ważne. Jeśli babci nie podobałby się kandydat na męża też byś płakała?? Pamiętaj, że to jak się zachowasz będzie też znakiem dla Twojego męża i rodziców. Czy wciąż jesteś dzieckiem bez własnego zdania czy kobietą, która ma własne poglądy i przekonania?

            Pomyśl o tym.
          • blue.bluebell Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 13:43
            Nie jestem psychologiem ani geriatrą, nie będę się mądrzyć. Z doświadczenia własnego (dotyczy bliskiej mi osoby) wiem, że można być pełnym sił fizycznych, krzepy, a psychicznie... zmieniać się w kogoś rozwydrzonego, rozkapryszonego, nie do zadowolenia. Jeśli zawsze taka była, być może (powtarzam, nie będę się upierać, nie wiem) teraz wraz ze starością to się nasila. Tacy ludzie potrafią zwyzywać czy wykląć z domu za postawienie szklanki na stole (bezpośrednio, bez szklanego spodeczka...) czy nie takie zasunięcie zasłonek...

            Ja widzę w tym konflikcie chociaż jedną dobrą stronę. Czegoś się z niego można nauczyć: babcia i jest, i była nietolerancyjna, a jednak Twoim rodzicom udało się żyć inaczej, własnym życiem, choć było im trudno (ta presja emocjonalna) dali radę i Was wychowali po swojemu, a Ty dzięki ich wychowaniu jesteś wrażliwą, tolerancyjną osobą!
    • szampanna Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 09:37
      Powiem krótko - szantażom nie należy ulegać, bo później nie będzie końca. Zakładacie nową rodzinę i zaczynacie wszystko po swojemu. Z doświadczenia wiem, że spełnianie zachcianek lepiej wiedzących nie kończy się na jakimś tam ślubie i weselu (czy to jest babcia, czy mama, czy teściowa - obojętnie) - bo taka osoba potem Wam będzie chciała wybrać i urządzić mieszkanie, kontrolować poczęcie dziecka i ciążę, będzie lepiej wiedziała jak należy kąpać, ubierać i karmić niemowlaka i tak w nieskończoność.
      Masz świetną okazję teraz jasno ustawić stosunki z babcią - zaprocentuje na przyszłość.
    • ofelia1982 Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 12:07
      Kurczę, jaka manipulacja! Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy swoim zachowaniem i żądaniami psuli Parze Młodej ten piękny dzień. Babcia nie rozumie, że o tym kogo się zaprasza i kto płaci - mogła decydować na SWOIM ślubie, a nie na Twoim? Że to Twoja sprawa? I co najważniejsze - że zrobi Ci ogromną przykrość? Ja to mam taki charakter, że jakby tak mnie babcia podeszła, to bym jej powiedziała, że będzie mi bardzo przykro, ale się nie ugnę i nie pozwolę sobą manipulować.
      • wuika Re: A ja sobie płacze... 27.09.10, 13:02
        Widzę też w swoich rodzinach i gościach, że starsze pokolenie nie rozumie, że teraz często młodzi sami płacą, planują i organizują wesele, a rodzice (i ew. dziadkowie) mogą co najwyżej służyć radą. "Bo zawsze to ojciec panny młodej" i koniec, kropka, do głowy im nie przyjdzie ugryźć się w język, nawet, jak im coś nie pasuje, bo nie do pomyślenia jest, że dziecko robi coś inaczej, niż powiedziała mama czy babcia. Nawet, jeśli dziecko od 10 lat mieszka poza domem smile
        • anneswoj Re: A ja sobie płacze... 04.10.10, 22:28
          A ja mam chyba jeszcze trudniejsza sytuacje i prosze o rade,pomocsad Rodzice sa skloceni z moja narzeczona-obrazeni na nia i nie chce utrzymywac z nia zadnych kontaktow. Ona tez ma do nich pretensje i nie chce ich znac. Oznajmilem ostatnio rodzicom,ze chcemy sie pobrac i uslyszalem,ze nie pojawia sie na slubie ani na weselu i co wiecej zerwa ze mna kontakt. Jak byscie rozwiazali ta sytuacje, co byscie zrobili?
    • velluto Re: A ja sobie płacze... 04.10.10, 23:28
      Babcia upiera się przy swoim nie bez powodu. Jeśli placiłby twój ojciec - narzuciłaby mu swoją konwencję wesela i swoich gości. A tak - wy płacicie, jesteście niezależni i decydujecie sami. W rozumieniu babci kasę pewnie zarabia mąż - obcemu facetowi nie da rady narzucić swojego zdania, a synowi by mogła - sama piszesz, że ojciec się swojej matce nie przeciwstawi. I o to w tym chodzi, nie o tradycję.

      Babcia się gotuje, bo nie może błysnąć przed sąsiadami bogactwem i nie będzie się miala jak lansować. Rodzice stchórzyli, może są terroryzowani przez babcię latami i nie mają wprawy w stawianiu na swoim, a może po cichu też uważają, że lepiej byłoby pół ulicy zaprosić?

      Masz głupią babcię, ale to nie tragedia i nie powód, żeby ryczeć. Powinnaś się obrazić, wściec, a nie płakać.

      Masz żal o to, że kieruje się tym, co ludzie powiedzą, a czy ty sama tak nie podchodzisz? Nawet jeśli nie będzie jej na weselu - to co? nie będzie stroić fochów, krytykować, dąsać się i psuć wszystkim humoru. Naprawdę tak ci będzie tego brakować? babcia będzie raczej kłopotliwym gościem, a jakos mi nie wygląda na to, żeby była ci naprawdę bliska. Babcia z wozu, koniom lżej.
      Czy jednak tez przejmujesz się, co sobie ludzie pomyślą, jak babcia wesele oleje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka