Ślub w listopadzie - trzecia sobota, więc prawdopodobnie pogoda typowo jesienna. No ale okazać się może, że będzie jak w tym roku, czyli zima na całego.
Początkowo planowaliśmy nowoczesne dekoracje w zdecydowanych, ciepłych kolorach czerwony/żółty/czarny albo ciemnoróżowy/żółty/ czarny, ale kusi mnie (pod wpływem tego śniegu

) biała, zimowa opcja. Dużo bardziej klasyczna. Poza tym widziałam u florystki 'bukiet', a właściwie kwiatowy szal do przewieszenia przez rękę na bazie białego futerka, z białymi storczykami, czymś zielonym i wiszącymi kryształkami, który mnie zauroczył i o nim nieustannie myślę

Zia też kiedyś pokazywała filmik z zimowym ślubem (chyba grecka para młoda), gdzie były fantastyczne białe dekoracje.
Nie będzie jednak zgrzytu w przypadku jesiennej szarugi? Co myślicie??
Wiem, że głupi dylemat